-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Najważniejsze książki XXI wieku, o których zapomniał „The New York Times”. Wybór redakcji
„New York Times” opublikował listę 100 najlepszych książek XXI wieku i umieścił na niej wiele naprawdę świetnych tytułów – ale i pominął wiele innych. Postanowiliśmy więc stworzyć własną. Oto książki, których naszym zdaniem zabrakło w zestawieniu.
„Pierwsze 25 lat tego stulecia postanowiliśmy uczcić ambitnym projektem: pierwszą próbą wybrania najważniejszych, najbardziej wpływowych książek tej epoki” – podkreślił „The New York Times Book Review”, publikując listę 100 najlepszych książek XXI wieku, i nie przesadzę, pisząc, że wybór „NYT” nie spodobał się wielu. Ostatecznemu kształtowi listy zarzucano między innymi wąskie horyzonty i amerykocentryczność. Nie bez słuszności, bo na 100 książek, które trafiły na listę, ponad 85 napisano po angielsku.
Najlepsze książki XXI wieku według „NYT”
Oceńcie zresztą sami. O szczegółach listy przeczytacie w naszym artykule. Listy – z punktu widzenia polskiego czytelnika – ciekawej. Ponad 80 pozycji doczekało się bowiem polskiego przekładu.
Amerykocentryczność czy nie, bądźmy uczciwi: zestawienie nowojorskiego Timesa, będące rezultatem prac ponad 500 pisarzy, poetów i krytyków, zawiera mnóstwo doskonałych pozycji. Ale ponieważ siłą rzeczy brakuje w nim wielu innych, jako redakcja Lubimyczytać postanowiliśmy stworzyć własną listę książek. Tych, których w artykule „NYT” zabrakło.
Co jasne, nie da się zadowolić wszystkich. Zarówno jedna, jak i druga lista pominęła z pewnością wiele wspaniałych tytułów. Zachęcamy więc, byście swoje propozycje dodawali w komentarzach. Najciekawsze, najlepiej uargumentowane odpowiedzi nagrodzimy.
Ale, ale! – przejdźmy wreszcie do samych książek.
Najważniejsze książki XXI wieku, czyli czego nie zauważył „NYT”

„NYT” wspomniał o „najważniejszych, najbardziej wpływowych książkach tej epoki”, a jednak mam wrażenie, że zapomniał o tych, które miały wielki wpływ na czytelnictwo w XXI wieku. Być może celowo, żeby lista wypadła poważniej. Sama nie będę ukrywać, że jedną z trzech poniższych książek oceniłam tak nisko, że nie dodałam jej na półkę w naszym serwisie. Doceniam jednak miliony sprzedanych egzemplarzy i jej społeczną wagę – światopoglądową zmianę, do której doprowadziła.
Nim do niej dojdziemy, zacznijmy od tytułu, który nie tylko zapoczątkował boom na czytanie skandynawskich kryminałów, ale i na pisanie kryminałów w ogóle. To wybitna moim zdaniem powieść Stiega Larssona „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Oczywiście przed tą książką kryminały z mroźnej północy istniały, ale to po światowym fenomenie trylogii Larssona zaczęła się wielka popularność Nesbø czy Mankella, a na naszym lokalnym podwórku jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać nazwiska lepszych i gorszych polskich pisarzy kryminałów. Trylogia „Millennium” powinna znaleźć się na półce „Przeczytane” każdego miłośnika mrocznych, kryminalnych historii.
Kolejnego tytułu czytać nie musicie, ale warto pamiętać, że przyciągnął on do książek zupełnie nowych czytelników, dlatego nie powinno go zabraknąć w zestawieniu „najbardziej wpływowych książek tej epoki”. Jak już się może domyślacie, owo prowokacyjne czytadło (z całym szacunkiem) to „Pięćdziesiąt twarzy Greya” E.L. James. Wszyscy czytali, a nikt nie chciał się do tego przyznać. Autorka trafiła w gusta milionów czytelniczek oraz czytelników. Pamiętam, jak do ówczesnej, jeszcze raczkującej redakcji Lubimyczytać wydawnictwo Sonia Draga przesłało tę książkę. Czytaliśmy na głos jej fragmenty, czując się trochę zażenowani, trochę zniesmaczeni, ale przecież nie samą literaturą wysoką czytelnik żyje! I to udowodnił fenomen E.L. James.
Na zakończenie kolejny tytuł, którego na liście najważniejszych książek XXI wieku zabraknąć nie może. To ostatnia książka z cyklu o Harrym Potterze, który rozbudził wyobraźnię młodych czytelników, najbardziej dochodowej serii książek w historii XX i XXI wieku, której nie wypada pomijać na najważniejszych listach. Zamykającą opowieść o Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie książkę „Harry Potter i Insygnia Śmierci” wydano w 2007 roku. Myśląc o najważniejszych książkach epoki, finalnego tomu cyklu J.K. Rowling nie powinniśmy lekceważyć.
Może nam się to podobać lub nie, ale kwestia ta wydaje się bezsporna: bez każdego z powyższych tytułów świat książki wyglądałby dziś zupełnie inaczej. Nieuwzględnienie ich przy poszukiwaniu najbardziej wpływowych książek tej epoki to chowanie głowy w piasek.

„Bo oczywiście Myśliwskiego już zająłeś?” – rozeszło się po redakcji, gdy tylko rzuciłem pomysł stworzenia listy. Jak mógłbym nie zająć, skoro to moim zdaniem najwybitniejszy żyjący polski prozaik?
Wybór między „Traktatem o łuskaniu fasoli” a „Widnokręgiem”, wydanym pod koniec lat dziewięćdziesiątych, ułatwiła prosta matematyka. A jednak wahałem się jeszcze: może to zbyt polskie? Czy wolno mi przekonywać, że „Traktat…” zasługuje na miejsce wśród arcydzieł światowej literatury XXI wieku? Ale wreszcie: wolno. Myśliwski opisuje przecież uniwersalne ludzkie doświadczenie. Nie uniwersalnie polskie, a uniwersalne. I choć tematyka egzystencjalna przyjmuje tu prostą formę, pod spodem kryją się pytania o rzeczy największe: rolę pamięci, przeznaczenia i przypadku. I najpiękniejszy hołd dla literatury: póki opowiadamy, istniejemy.
„Nie wpadamy nigdy dwa razy w tę samą przepaść”, pisze Éric Vuillard, zwycięzca Nagrody Goncourtów. „Zawsze jednak wpadamy w ten sam sposób, komiczny, a zarazem przerażający” – i trudno o bardziej aktualne ostrzeżenie. Politykujący przy stołach dygnitarze myślą o własnych interesach, a lekceważone zło rośnie w siłę – aż stanie się niemożliwe do powstrzymania. Ale nie tylko wadze tematu zawdzięcza Vuillard swoją pozycję. Bo choć dni poprzedzające dojście Hitlera do władzy wydają się tematem dość płaskim, to francuski pisarz sięga po frazę, o którą podejrzewałbym raczej poetę. Literatura najwyższych lotów.
Druga (po „Jalo”) wydana po polsku powieść Iljasa Churiego, Libańczyka, który samego siebie nazywa Palestyńczykiem z wyboru, to próba wyrażenia ciszy. Bo jak naród, któremu mocą dyskursu żydowskiej ofiary narzucono milczenie, ma wyrazić swoją tragedię? W lipcu 1948 roku, po zakończeniu wojny izraelsko-arabskiej, 800 tysięcy Palestyńczyków zmuszono do exodusu. Tych, którzy zostali, zamknięto w otoczonym drutem kolczastym getcie. Siłą tej powieści jest nie tylko erudycyjna, doskonała językowo forma. Stanowi o niej też próba wyciągnięcia ręki. Bo Churiemu daleko do prostego oskarżenia Izraela. Opisuje on cierpienie Palestyńczyków, nie zapominając o cierpieniu ich oprawców, przywiezionych na pole bitwy wprost z niemieckich obozów.

Uznałbym brak Houellebecqa na liście 100 najważniejszych książek XXI wieku za skandal, gdyby nie to, że osoby ją tworzące zdają się nie zauważać istnienia wielkiej literatury poza Ameryką Północną. Francuski pisarz nigdy jednak krytykom się nie kłaniał, czy to tym z własnego kraju, czy to tym zza Wielkiej Wody, więc pewnie swojej nieobecności na liście nawet nie odnotował. „Możliwość wyspy” uznaję za jego opus magnum, dzieło, które przez wiele lat chciał napisać, ale wychodziły mu inne, niedoskonałe na różne sposoby powieści. To książka, która biorąc za punkt wyjścia tendencje społeczne czasów obecnych, doprowadza je do punktów skrajnych – tam, gdzie nie ma już człowieka i człowieczeństwa. Owszem, jest to też powieść wulgarna, jak to u Houellebecqa, ale brnie się przez to bagno z zatkanym nosem, bo nikt nie obiecał, że w wielkiej literaturze zawsze będzie miło i przyjemnie.
Książka, którą mógłby napisać Salman Rushdie, gdyby tylko pałał miłością do popkultury i pochodził ze Sri Lanki. Zbudowana na zasadzie pnącej się w górę konstrukcji z wciąż dokładanych, pozornie niepasujących do siebie klocków – im jest ona wyższa, tym wygląda bardziej imponująco, ale też tym łatwiej może się zawalić. Karunatilaka zużywa wszelkie klocki, a mimo to jego konstrukcja pozostaje stabilna. Zagadka kryminalna miesza się tu z czarnym humorem, dramat społeczny z opowieścią o duchach, historia trójkąta miłosnego z czymś, co można nazwać spirytystycznym fantasy. „Siedem księżyców Maalego Almeidy” to literatura jutra – rozrywkowa, zabawna, przystępna, z niesamowitą historią, a jednocześnie ważkim tematem podszyta: przepracowywaniem pamięci zbiorowej lankijskiego narodu.
Myślę o naszych, bo wiadomo, Polacy nie gęsi, a że Konrad Myśliwskiego oczywiście już zajął i nie chce oddać, to na prestiżową listę pchnąłbym „Baśń o wężowym sercu” – najciekawszą, moim zdaniem, powieść spośród nagradzanych w Polsce w ostatnich latach. Radek Rak pisze tak, że się na przemian gorąco i mroźno na sercu robi, gęba się śmieje, oczy płaczą, nos wilgotnieje, w żołądku ściska, a w głowie świszcze i szumi. I nie są to żadne objawy chorobowe, jeno somatyczne przejawy łechtań i podrażnień duszy pięknie poukładanymi słowami. A i tematów wielkich nie braknie, bo to opowieść o dwoistości ludzkiej natury, o odwiecznej nienawiści pana i chama, marzeniu o wielkiej Polsce. I dowód na to, że Polacy również swój realizm magiczny najwyższej próby mają. Radkowe pisanie powinno pójść w świat i basta!

Na liście najważniejszych książek XXI wieku umieściłabym „Dziwną myśl w mej głowie” Orhana Pamuka. Dlaczego? Jak mogliśmy przeczytać w komentarzach w internecie, także w Lubimyczytać, lista „New York Timesa” skupia się przede wszystkim na książkach wydanych w oryginale po angielsku, za to wiele krajów zostało pominiętych, jak m.in. Turcja. Miałam kiedyś współlokatorkę właśnie z Turcji, która opowiadała, że ludzie, gdy się przeprowadzają i pakują zestawy stołowe do kartonów, podpisują kartony jako „książki Orhana Pamuka” lub „książki Elif Shafak”, bo nazwiska tych twórców mają silniejszy wydźwięk niż napis: „porcelana”. Skoro są tak ważne dla mieszkańców tamtego regionu, to warto, by i inni po nie sięgnęli. Dlaczego więc „Dziwna myśl w mej głowie”? To epickie, bo liczące ponad 700 stron dzieło opowiada o mieszkańcach i mieszkankach Stambułu na przestrzeni kilku dziesięcioleci. Czytając je, sami niemal zanurzamy się w tym miejskim tyglu. Poznajemy troski, pragnienia, problemy ludzi, których do metropolii sprowadziły różne powody i różne marzenia.
Numer dwa na mojej liście to – wybaczcie po tym wstępie o autorach i autorkach piszących po angielsku – osoba tworząca właśnie w tym języku: Margaret Atwood. Ale już się tłumaczę, dlaczego właśnie ona i jej trylogia „MaddAddam”. Kanada w pełni uzależniła się od Wielkiej Brytanii w 1982 roku, a Atwood zaczęła pisać, gdy literatura kanadyjska (nietożsama z anglojęzyczną) dopiero się kształtowała. Pisarka stała się więc jedną z osób, które na tworzenie rodzimej literatury miały i mają olbrzymi wpływ. A dlaczego konkretnie „MaddAddam”? Bo przekaz trylogii jest bardzo aktualny: „Czas ucieka dla naszej kruchej planety”, jak pisze autorka. Oczywiście wiele decyzji powinno być podejmowanych na poziomie państw, ale dobrze, by i jednostki nie przyczyniały się do ekologicznej katastrofy.
No i na koniec: Wisława Szymborska i jej poezje. W języku polskim ukazał się m.in. tom „Wiersze wszystkie”, po który warto sięgnąć, by poznać całą twórczość krakowianki z wyboru (także wiersze nie najlepsze i propagandowe). Osobom z innych krajów na początek poleciłabym… „Koniec i początek”. Utwory Szymborskiej (w większości) są genialne w swojej prostocie, mogą przekonać do poezji nawet najbardziej nieprzekonanych. W tym tkwi ich ogromna siła. No i fakt, że twórczyni dostała Nobla, sprawił, że jej dzieła trafiły nie tylko pod polskie strzechy. Jak ostatnio zauważył Fabio Troisi, dyrektor Włoskiego Instytutu Kultury w Warszawie, Szymborska jest w Italii najczęściej czytaną poetką, „to zjawisko kultury masowej”. Co więcej, w ostatnich miesiącach, gdy przeprowadzałam wywiad z Anttim Tuomainenem, pisarz zdradził, że ma w domu wiersze poetki w fińskim tłumaczeniu. Czyli Szymborska jest ważna nie tylko dla nas.

Czego mi brakuje na liście „New York Timesa”? Podobnie jak sporej liczbie czytelników, przede wszystkim różnorodności: kulturowej, etnicznej, związanej z doświadczeniem itp. Bo co jak nie właśnie przybliżanie obcego doświadczenia jest jedną z podstawowych sił literatury? Ale żeby nie przedłużać, piętrząc oczywistości, o których Konrad Wrzesiński już wspominał w swoim artykule, przejdźmy do konkretów.
W pierwszej myśli do głowy przychodzą mi trzy pozycje, które chociaż w jakimś stopniu zdają się wypełniać te luki. Po dłuższym zastanowieniu oczywiście tytuły pojawiają się jak grzyby po deszczu, w końcu w ostatnim ćwierćwieczu historia pędziła nadzwyczaj szybko, co znalazło swoje odbicie w wydawanych książkach. Jednak gdybym miała wskazać jednym tchem, to byłyby to…
Po pierwsze, „Zielone sari” Anandy Devi, za odkrywanie mniej znanych literackich zakątków świata, za kontrastowanie centrum i peryferii oraz za unaocznianie, jak Zachód dociera do takich miejsc, jak Mauritius, zderzając się z tamtejszą kulturą, tworząc nowy zlepek, w którym oba światy funkcjonują zabarwione sobą wzajemnie w nowych kreolskich formach. Doświadczenie postkolonialne jest niezwykle istotne i niepomijalne w globalnej wyobraźni czy narracji o XXI wieku. Amanda Devi w niezwykły i brutalny sposób potrafi opisywać realia konserwatywnego i patriarchalnego społeczeństwa, równocześnie podejmując próbę zrozumienia myśli starego Doktora, który przez całe życie był tyranem i manipulatorem. Przy tej pozycji równie wartościowe, co sama powieść autorki, jest posłowie Krzysztofa Jarosza, znawcy twórczości Amandy Devi, który w przystępny sposób wyjaśnia i wprowadza nas w konteksty jej dzieł.
Druga pozycja, o której chciałabym wspomnieć, wypełnia luki związane z najnowszą historią Europy, przybliżając problemy społeczne dotykające nawet kraje skandynawskie, na które często patrzymy z podziwem czy zazdrością. Mowa o reportażu „Jeden z nas. Opowieść o Norwegii” Åsne Seierstad. To opowieść o sprawcy masakry na wyspie Utøya i jego ofiarach – uczestnikach obozu młodzieżowego norweskiej Partii Pracy. Dlaczego akurat ta książka? Ponieważ opisuje wydarzenie, które było prawdziwym wstrząsem dla zachodniego świata. Doskonale obrazuje też kipiące nastroje społeczne i polityczne, próbując zrozumieć motywy prowadzące jednostkę do dokonania tak tragicznych czynów.
Ostatnim tytułem zbaczam jednak z wyżej obranej ścieżki, gdyż zaprowadził mnie on znowu do Stanów Zjednoczonych, ale luki jakieś wypełnia, jak najbardziej. Wielkim zaskoczeniem dla mnie był brak twórczości Davida Fostera Wallace’a na liście „New York Timesa”. Mimo że Wallace swoją największą powieść, „Niewyczerpany żart”, napisał w 1996 roku i jest uważany za jednego z najwybitniejszych autorów schyłku XX wieku, to nie mogłabym o nim nie wspomnieć przy takiej okazji. Wymienię zatem „Bladego króla”, powieść niedokończoną, której Wallace poświęcił ostatnich dziesięć lat życia, opisując, cóż… śmiertelną nudę amerykańskich pracowników biurowych. A w portretowaniu zatracającego się świata i kultury chyba nikt nie był lepszy.

Czy tylko ja przecierałam oczy ze zdumienia, gdy zauważyłam, że zabrakło Zafóna na liście? W ogóle brak hiszpańskojęzycznych pisarzy jest tutaj dość widoczny. A nie oszukujmy się, były czasy, gdy Zafóna czytali wszyscy! Pomijając już nawet fakt popularności tego tytułu (chociaż nie przypominam sobie, żeby w XXI wieku znalazł się drugi tak popularny hiszpański autor), za samo przybliżenie nam realiów życia w powojennej Hiszpanii miejsce na takiej liście powinno być gwarantowane.
A skoro jesteśmy przy hiszpańskiej literaturze – tak, jej brak szczególnie mnie ubódł – to na pewno kojarzycie głośną powieść Fernando Aramburu. Jeśli nie czytaliście, to z pewnością słyszeliście o serialu. Aramburu w sposób bezkompromisowy przywołał na kartach powieści baskijski konflikt o niepodległość, jednocześnie pokazując, jak wiele rozłamów i zniszczonych żyć potrafi przynieść działanie pojedynczej jednostki. Rozdrapanie ran, które większość świata widziała jedynie za pośrednictwem ekranu telewizora, zasługuje na uznanie. A poza tym skoro już doceniamy reportaż o konflikcie w Irlandii, to doceńmy również powieść o Kraju Basków!
I tu miałam już problem. Miały być trzy pozycje i kompletnie nie miałam pojęcia, co wybrać. Moim pierwszym odruchem był „Ból” Shalev. Przepiękna proza, jedna z takich, co rozkochuje w sobie czytelnika na całe życie. Drugim moim pomysłem był ostatnio przeczytany reportaż „Granica. Kiedyś będą pytać, jak mogliśmy do tego dopuścić”. Ciężko mi przejść obojętnie nad tą pozycją ze względu na tematykę, ale jednocześnie jest trochę zbyt świeża w mojej głowie, bym mogła z czystym sumieniem ją tu wrzucić. Zapytajcie mnie za pięć lat, może wtedy zrobię to lekką ręką. Koniec końców zdecydowałam się na „Internat”. Skoro już skupiłam się na konfliktach przy poprzednich dwóch tytułach, to stwierdziłam, że niech będzie to taki motyw przewodni. A w obliczu trwającej agresji Rosji na Ukrainę ciężko przejść obojętnie obok takiego autora jak Serhij Żadan.
Moje wybory, jak widać, są typowo europejskie, ale nie samą literaturą amerykańską człowiek żyje!

Kiedy zmarł Javier Marías, krytycy literaccy żałowali, że nie doczekał Literackiej Nagrody Nobla. „Twoja twarz jutro” to monumentalna (1120 stron) książka, uznawana za najlepsze dzieło w dorobku autora. Trylogia, na którą składają się powieści: „Gorączka i włócznia”, „Taniec i sen” oraz „Trucizna, cień i pożegnanie”. Krytycy zdążyli określić ją mianem arcydzieła i jednego z najlepszych utworów współczesnej literatury. Dlaczego? Pod przykrywką powieści szpiegowskiej Marías uważnie przygląda się współczesności i stawia pytania z gatunku tych największych: czym jest rzeczywistość i jaka jest ludzka natura?
Jonathan Foer jest uznawany za jednego z najwybitniejszych pisarzy amerykańskich średniego pokolenia. Światową sławę zdobył dzięki książce „Wszystko jest iluminacją”, zekranizowanej w 2005 roku, a w filmie głównego bohatera brawurowo zagrał Elijah Wood. Znane są poglądy Foera na sprawy ekologiczne. Jest autorem słynnego eseju pt. „Zjadanie zwierząt”, w którym zastanawia się, czy etyczne jest jedzenie przez ludzi mięsa. „Oto jestem”, wydana w 2017 roku powieść, opowiada o amerykańsko-żydowskiej rodzinie, o jej wzlotach i upadkach. O tym, czym stała się współczesna rodzina i jak przeszłość wpływa na losy każdego człowieka.
„Bliscy”, książka Annie Ernaux, to kolejny tytuł pisany w nurcie prozy autobiograficznej. Noblistka powraca tu do dorastania, młodości i domu rodzinnego. Jej wspomnienia pokazane są na tle ważnych społecznie i historycznych wydarzeń w rodzimej Francji. Ernaux próbuje rozliczyć się ze swoim pochodzeniem – tylko ona ze swojej rodziny ukończyła studia wyższe. Czytamy zatem o statusie i awansie społecznym. I sprawdzamy: Czy da się uciec od swojego pochodzenia? Jak pragnienie awansu społecznego wpływa na kolejne pokolenia? „Bliscy” to historia codzienności opowiedziana prawdziwie, ale i uniwersalnie. Opowiedziana, zdaje się, bez wysiłku, naturalnie, a jednak poruszająca czytelnika do głębi. Odtwarzanie przeszłości pozwala Ernaux, jak sama pisze, „wyjść z osamotnienia i mroku indywidualnej pamięci”.

„Cieszę się, że moja mama umarła” to autobiograficzna opowieść Jennette McCurdy, w której aktorka opowiada historię swojej toksycznej relacji z matką, która zaplanowała dla 6-letniej dziewczynki filmową karierę. Książka pokazuje, jak szkodliwa jest projekcja własnych marzeń i ambicji na dziecko.
Myślę, że współcześnie jest to problem nie tylko w amerykańskim show-biznesie. W czasach zawrotnego rozwoju social mediów jest coraz więcej rodzin, które angażują swoje dzieci do tworzenia treści mających zarabiać. Tutaj możemy zobaczyć, jak dorastanie na oczach milionów obserwujących może obciążać młodego człowieka i skutkować wieloma problemami w dorosłym życiu.
„Nigdy, nigdy, nigdy” to ważny głos w dyskusji o świadomej bezdzietności. Pokazujący świat z perspektywy kobiety, która stwierdziła, że nigdy nie chce mieć dzieci. Wiele osób zarzuca autorce, że nie podaje argumentów przeciwko dzieciom, tylko „nie bo nie”. Jednak Linn Strømsborg pokazuje, że to wystarczy, że kobieta może po prostu nie chcieć mieć dzieci.
Co ważne, nie jest to książka antynatalistyczna, nie znajdziemy w niej również niechęci do dzieci. Macierzyństwo zostało przedstawione w sposób neutralny – są tu pokazane jasne i ciemne strony rodzicielstwa – dzięki czemu czytelnik może formułować własne wnioski.
A co wy dodalibyście do listy najważniejszych książek XXI wieku? Czekamy na wasze komentarze!
Tagi i tematy
komentarze [97]
"Coraz mniej światła" Nino Haratischwili. Przepiękna, przejmująca, zostaje w człowieku na dłużej. Albo na zawsze.
"Coraz mniej światła" Nino Haratischwili. Przepiękna, przejmująca, zostaje w człowieku na dłużej. Albo na zawsze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoje tytuły to: "Apeirogon" C. McCann - świetna powieść wpisująca się w konflikt palestyńsko-izraelski, "Ile z gór tych złota" C Pam Zhang, "Błoto" H. Jordan, "Nocny pociąg do Lizbony" P. Mercier.
Moje tytuły to: "Apeirogon" C. McCann - świetna powieść wpisująca się w konflikt palestyńsko-izraelski, "Ile z gór tych złota" C Pam Zhang, "Błoto" H. Jordan, "Nocny pociąg do Lizbony" P. Mercier.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMyśliwski z "Traktatem o łuskaniu fasoli" to jedna z moich ulubionych pozycji, a przynajmniej jeśli chodzi o to zestawienie 😉
Myśliwski z "Traktatem o łuskaniu fasoli" to jedna z moich ulubionych pozycji, a przynajmniej jeśli chodzi o to zestawienie 😉
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPS Jest N. Jemisin, świetnie, fantastyka nie jest w getcie, jest Dukaj..., zaraz, nie ma Dukaja...?
PS Jest N. Jemisin, świetnie, fantastyka nie jest w getcie, jest Dukaj..., zaraz, nie ma Dukaja...?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBez literatury polskiej i rosyjskiej?! Dziwny ranking😕
Bez literatury polskiej i rosyjskiej?! Dziwny ranking😕
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Cóż, "Zachód" rozlicza się sam ze sobą, dodając parę nazwisk z terenów mu znanych. Lista "europejska" też ma swoje czarne plamy, jak też pisarzy, których koniecznie należy wymienić, i wręcz przeciwnie.
Zostawię jednak krytykę na boku i napiszę o Andrzeju Turczyńskim, który egzystuje gdzieś tam na obrzeżach rozpoznawalności ("europejskiej"), trochę tak, jak wschodnie dziedzictwo i kultura Rzeczypospolitej. Polecam zwłaszcza "Tryptyk ruski" ("Upadek w Tartarię",
"Chłopiec na czerwonym koniu",
"Spalone ogrody rozkoszy"), wybitną i uniwersalną w swej wymowie opowieść o świecie – tak barwym, różnorodnym, złożonym, który odszedł i o totalitarnej utopii, do dziś nie dość rozpoznej i nie dość odrzuconej.
Problem kulturowego imperializmu istnieje nadal, i samokrytyki osłabiają go tylko częściowo; ba, mogą go nawet maskować.
Zamiast zakończenia krótkie studium przypadku. Wybitny zachodni intelektualistą katolicki, dobrze znający komunizm, pisząc o sztuce chrześcijańskiej, pisze o sztuce zachodniej, w dodatku nie rozróżniając sztuki religijnej od sakralnej. A przecież temu człowiekowi Wschód nie był obcy!
Obyśmy rozwijając się, nie naładowali wyznawców własnego pępka.
Cóż, "Zachód" rozlicza się sam ze sobą, dodając parę nazwisk z terenów mu znanych. Lista "europejska" też ma swoje czarne plamy, jak też pisarzy, których koniecznie należy wymienić, i wręcz przeciwnie.
Zostawię jednak krytykę na boku i napiszę o Andrzeju Turczyńskim, który egzystuje gdzieś tam na obrzeżach rozpoznawalności ("europejskiej"), trochę tak, jak wschodnie...
A można było zrobić inaczej: zapytać czytelników LC o 10 ich ulubionych lektur wydanych w oryginale w XXI wieku, nie biorąc pod uwagę głosów z profili bez opinii (lub ze zbyt niską ich ilością) i założonych w ciągu ostatnich kilku (X) miesięcy - aby przedstawiciele wydawnictw, robiący tu sobie promocje, nie głosowali na własne tytuły. Głosy ie spełniające tych warunków nie byłyby brane pod uwagę. Byłby przy okazji darmowy przegląd upodobań czytelników. Chociaż - obawiam się, że wtedy mógłbym zatęsknić za listą amerykańską 😉
A można było zrobić inaczej: zapytać czytelników LC o 10 ich ulubionych lektur wydanych w oryginale w XXI wieku, nie biorąc pod uwagę głosów z profili bez opinii (lub ze zbyt niską ich ilością) i założonych w ciągu ostatnich kilku (X) miesięcy - aby przedstawiciele wydawnictw, robiący tu sobie promocje, nie głosowali na własne tytuły. Głosy ie spełniające tych warunków nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiby to lista o literaturze XXI wieku, ale treściowo, stylistycznie, pojęciowo ciąży ku wiekowi dwudziestemu. Domyślam się, że takie samo podsumowanie po zakończeniu bieżącego stulecia - biorąc pod uwagę dynamikę zmian - w ogóle nie będzie zawierać książek ze swojej pierwszej dekady. Będzie pewnie więcej o AI, zbędności człowieka w świecie technologii, walce o jego tożsamość. To będą tematy XXI wieku. Ciekawe też, czy cywilizacja ostanie się na tyle, że taka lista za sto lat w ogóle powstanie
Niby to lista o literaturze XXI wieku, ale treściowo, stylistycznie, pojęciowo ciąży ku wiekowi dwudziestemu. Domyślam się, że takie samo podsumowanie po zakończeniu bieżącego stulecia - biorąc pod uwagę dynamikę zmian - w ogóle nie będzie zawierać książek ze swojej pierwszej dekady. Będzie pewnie więcej o AI, zbędności człowieka w świecie technologii, walce o jego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCiekawa wizja. Faktycznie jak tak popatrzeć dekadami... Możemy w kolejnym tekście spróbować sobie wyobrazić i przewidzieć listę 100 książek kolejnego stulecia :)
Ciekawa wizja. Faktycznie jak tak popatrzeć dekadami... Możemy w kolejnym tekście spróbować sobie wyobrazić i przewidzieć listę 100 książek kolejnego stulecia :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wątpliwość już nieaktualna, ale warto postawić pytanie.
Oto ona:
Który z kandydatów na prezydenta w najbliższych wyborach w USA, przeczytał więcej książek z rankingu NYT?
Mam swojego faworyta, ale jako Polak nie chce ingerować w wybory w kraju, którego nie jestem obywatelem.
Wątpliwość już nieaktualna, ale warto postawić pytanie.
Oto ona:
Który z kandydatów na prezydenta w najbliższych wyborach w USA, przeczytał więcej książek z rankingu NYT?
Mam swojego faworyta, ale jako Polak nie chce ingerować w wybory w kraju, którego nie jestem obywatelem.
Całkowity brak autorów chińskich uważam za błąd. A przecież są wśród nich dwaj nobliści, Gao Xingjian i Mo Yan, a także choćby tacy wybitni autorzy, jak Yu Hua, Li Ang (z Tajwanu) czy Yan Lianke. Osobiście włączyłbym do listy np. nowatorskie "Całusy Lenina" Yan Liankego albo "Okrągłe piersi, pełne biodra" Mo Yana
Całkowity brak autorów chińskich uważam za błąd. A przecież są wśród nich dwaj nobliści, Gao Xingjian i Mo Yan, a także choćby tacy wybitni autorzy, jak Yu Hua, Li Ang (z Tajwanu) czy Yan Lianke. Osobiście włączyłbym do listy np. nowatorskie "Całusy Lenina" Yan Liankego albo "Okrągłe piersi, pełne biodra" Mo Yana
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak miło, że ktoś jeszcze docenia Całusy Lenina[bookLink]4946055|Całusy Lenina[/bookLink] Yana Lianke🤗
Jak miło, że ktoś jeszcze docenia Całusy Lenina[bookLink]4946055|Całusy Lenina[/bookLink] Yana Lianke🤗
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBardzo doceniam, choć tytuł nieco mylący, zbyt frywolny
Bardzo doceniam, choć tytuł nieco mylący, zbyt frywolny
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamzgadzam się. Yan Geling zdecydowanie brakuje
zgadzam się. Yan Geling zdecydowanie brakuje
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamYan Lianke - każda książka jest niepowtarzalna - a jakie porównania :)
Yan Lianke - każda książka jest niepowtarzalna - a jakie porównania :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Upominałem się o reprezentanta literatury rosyjskiej, bo nie wierze, że kraj który dał światu Dostojewskiego, Tołstoja, Czechowa, Annę Achmatową nagle literacko zaniemówił. Po prostu nie wierzę, tym bardziej, że zauważalna jest -nie tylko przeze mnie - nadreprezentacja jednego obszaru językowego, a szczególnie literatury amerykańskiej w szczególności. Czyli ojczyzna Tołstoja i Achmatowej nie, ale matecznik komiksu i literatury masowej - tak
Oczywiście powinienem podać jakieś nazwisko, albo tytuł, ale jeżeli głównym kryterium publikowania literatury rosyjskiej w Polsce jest antyputinizm autora to i nie dziwię się skąd moje problemy.
Czytam w tej chwili "Śpiew wahadła" Josifa Brodskiego, który prawdopodobnie miałby w Polsce problemy z publikacją.
Dlaczego?
Dlatego, że Krym uważał za esencję rosyjskości i odzyskanie Krymu przez Rosję Putina na pewno uczciłby okolicznościowym tekstem...
...może nawet jakimś sonetem.
I jeszcze z owego wahadła jedno zdanie:
"Wolność, Równość, Braterstwo...Dlaczego nikt nie doda Kultura?"
A ja dodam:
Kultura w swojej pięknej, globalnej różnorodności
Upominałem się o reprezentanta literatury rosyjskiej, bo nie wierze, że kraj który dał światu Dostojewskiego, Tołstoja, Czechowa, Annę Achmatową nagle literacko zaniemówił. Po prostu nie wierzę, tym bardziej, że zauważalna jest -nie tylko przeze mnie - nadreprezentacja jednego obszaru językowego, a szczególnie literatury amerykańskiej w szczególności. Czyli ojczyzna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBrawo! Jakie to szczęście, że mamy jeszcze myślących i światłych rodaków 🇵🇱
Brawo! Jakie to szczęście, że mamy jeszcze myślących i światłych rodaków 🇵🇱
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoże dlatego, że jest to zestawienie opublikowane w amerykańskiej prasie? Może też dlatego, że prawie cały świat nie publikuje książek rosyjskich pisarzy popierających wojnę i Putina.
Może dlatego, że jest to zestawienie opublikowane w amerykańskiej prasie? Może też dlatego, że prawie cały świat nie publikuje książek rosyjskich pisarzy popierających wojnę i Putina.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@werblista "nadreprezentacja jednego obszaru językowego, a szczególnie literatury amerykańskiej w szczególności." W końcu New York Times to amerykańska gazeta i jej czytelnicy to też w większości amerykanie, którzy niekoniecznie zaczytują się w literaturze wschodnioeuropejskiej, to niby czym miałby się kierować w wyborze.
😀
@werblista "nadreprezentacja jednego obszaru językowego, a szczególnie literatury amerykańskiej w szczególności." W końcu New York Times to amerykańska gazeta i jej czytelnicy to też w większości amerykanie, którzy niekoniecznie zaczytują się w literaturze wschodnioeuropejskiej, to niby czym miałby się kierować w wyborze.
😀
@Aka
Bardzo słuszna uwaga, aczkolwiek ja swoje trzy grosze opublikowałem jako Polak, Słowianin, a nie prenumerator, czy czytelnik tejże gazety.
@Aka
Bardzo słuszna uwaga, aczkolwiek ja swoje trzy grosze opublikowałem jako Polak, Słowianin, a nie prenumerator, czy czytelnik tejże gazety.
Może jakiś mieszkaniec któregoś z państw afrykańskich oglądając nasze listy będzie miał podobne zdanie, że za dużo na nie tej słowiańsczyzny 😁
Może jakiś mieszkaniec któregoś z państw afrykańskich oglądając nasze listy będzie miał podobne zdanie, że za dużo na nie tej słowiańsczyzny 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aka
Jeszcze bardziej uzasadnione spostrzeżenie, ale ja dopiero walczę o miejsce dla Słowian, a nie o utrzymanie prosłowiańskiego status quo w owym rankingu.
A o słuszne prawa rdzennych mieszkańców Czarnego Lądu upomniałem się, kiedy przywołałem gusta czytelnicze mieszkańców Burkina-Faso bo byłem ich bardzo ciekaw.
Powiem więcej - jestem nimi zaintrygowany.
@Aka
Jeszcze bardziej uzasadnione spostrzeżenie, ale ja dopiero walczę o miejsce dla Słowian, a nie o utrzymanie prosłowiańskiego status quo w owym rankingu.
A o słuszne prawa rdzennych mieszkańców Czarnego Lądu upomniałem się, kiedy przywołałem gusta czytelnicze mieszkańców Burkina-Faso bo byłem ich bardzo ciekaw.
Powiem więcej - jestem nimi zaintrygowany.
Zresztą na swojej liście i wcale nie w jej ogonie, znalazłbym miejsce dla przedstawiciela Afryki.
Na przykład Robert Sarah. Duchowny z Gwinei. Metropolita Konakry i książka, która przyjęła formę rozmowy, ale w zasadzie - oprócz podsuwającego wątki dziennikarza - jest to monolog przyjmujący właściwie postać mowy pogrzebowej nad światem Zachodu, który jeszcze się łudzi, że nic się nie zmieniło na świecie, a powoli przypomina polski rząd emigracyjny w Londynie, który co tydzień zbierał się na posiedzeniach i wydawał decyzje dotyczące Polski.
Tytuł książki: "Wieczór się zbliża i dzień już się chyli".
Zresztą na swojej liście i wcale nie w jej ogonie, znalazłbym miejsce dla przedstawiciela Afryki.
Na przykład Robert Sarah. Duchowny z Gwinei. Metropolita Konakry i książka, która przyjęła formę rozmowy, ale w zasadzie - oprócz podsuwającego wątki dziennikarza - jest to monolog przyjmujący właściwie postać mowy pogrzebowej nad światem Zachodu, który jeszcze się łudzi, że...
Przy zestawieniach powodowanych jakością zawsze zapala mi się lampka ostrzegawcza. Światem reklamy rządzi biznes. Jakość się sprzedaje zatem chcąc coś sprzedać przyklejamy łatkę „powieść roku”. Znacie zapewne napisy typu „najlepsze flaki w Polsce”.
Przy zestawieniach powodowanych jakością zawsze zapala mi się lampka ostrzegawcza. Światem reklamy rządzi biznes. Jakość się sprzedaje zatem chcąc coś sprzedać przyklejamy łatkę „powieść roku”. Znacie zapewne napisy typu „najlepsze flaki w Polsce”.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ tej listy przynajmniej część tytułów kojarzę :D ale sporo do przeczytania jeszcze przede mną
Z tej listy przynajmniej część tytułów kojarzę :D ale sporo do przeczytania jeszcze przede mną
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak widzę 50 twarzy greya to już nie patrzę dalej na ten ranking.
Jak widzę 50 twarzy greya to już nie patrzę dalej na ten ranking.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA szkoda, bo ta książka obrazuje pewien fenomen czytelniczy wieku XXI, co podkreślałam. Nie jest to tytuł, który polecam, aczkolwiek jeżeli rozmawiamy o książkach najważniejszych, które miały wpływ na czytelnictwo w minionych latach, to taką ona jest. Co ciekawsze, nasza lista uwypukla różnorodne podejście do wszelkich literackich wyborów - każdy czyta, co lubi, a o książkach fajnie podyskutować :)
A szkoda, bo ta książka obrazuje pewien fenomen czytelniczy wieku XXI, co podkreślałam. Nie jest to tytuł, który polecam, aczkolwiek jeżeli rozmawiamy o książkach najważniejszych, które miały wpływ na czytelnictwo w minionych latach, to taką ona jest. Co ciekawsze, nasza lista uwypukla różnorodne podejście do wszelkich literackich wyborów - każdy czyta, co lubi, a o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Iza Sadowska Grey i fenomen może i jest ale chyba nie czytelniczy.
@Iza Sadowska Grey i fenomen może i jest ale chyba nie czytelniczy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aka liczby mówią coś przeciwnego ... może "Grey" i nie wpływa na poziom intelektualny, chociaż kwestia sporna, ale nie ulega wątpliwości, że "ludzie czytają" ... 😏
Sama przeczytałam wszystkie części, tak przez niektórych piętnowanego Greya. Nie można zaprzeczyć, że był, jest i będzie "wajb" na takie książki.
A co do "dyskryminowania" artykuły tudzież osób, które czytają takie książki i o zgrozo mają przy tym frajdę, przez jedną "pozycję", bo akurat "ty w takich nie gustujesz" hymm to świadczyć może albo o wąskich horyzontach albo zaprzeczeniu, bo a nóż widelec się spodoba, albo wywoła inną, zgoła niespodziewaną reakcję 🤨 ups prowokacja ...
Nie to piękne, co piękne,
ale to, co się komu podoba.
Nie chce Kupido pawa, choć złotemi
Dziwnie go Juno piórmi ozdobiła,
Woli łabędzia między skrzydlatemi,
Choć prostą barwę Wenus mu sprawiła.
Tego rękoma głaszcze pieszczonemi,
Tamtym się brzydzi, choć go ustroiła
Piękniéj natura: często miłość płocha
Upodobanie, aniż piękność kocha.
Jan Andrzej Morsztyn herbu Leliwa
@Aka liczby mówią coś przeciwnego ... może "Grey" i nie wpływa na poziom intelektualny, chociaż kwestia sporna, ale nie ulega wątpliwości, że "ludzie czytają" ... 😏
Sama przeczytałam wszystkie części, tak przez niektórych piętnowanego Greya. Nie można zaprzeczyć, że był, jest i będzie "wajb" na takie książki.
A co do "dyskryminowania" artykuły tudzież osób, które czytają...
@Madzia To moje stwierdzenie nie jest dyskryminacją ani oceną, tylko stwierdzeniem, że nie jest to czytanie dla samego czytania. Albo ktoś czyta z ciekawości (o co tyle szumu z tymi Blankami i Grejami)albo sprawia mu to jakąś sadystyczno - masochistyczną przyjemność. Ja osobiście nie gustuję w powieściach w których kobiety traktuje się jak szmaty (i którym to bohaterkom zdaje się mocno podoba) ale innym nie bronię ale nie jest to (według mnie) fenomen czytelniczy tylko jakiś socjologiczno-psychologiczny.
"Dziękuję" za wzmiankę o wąskich horyzontach, nie znam się na prowokacjach i z powodu pewnej nieznajomości na żartach nie chciałabym być obrażana lub dyskryminowana.
@Madzia To moje stwierdzenie nie jest dyskryminacją ani oceną, tylko stwierdzeniem, że nie jest to czytanie dla samego czytania. Albo ktoś czyta z ciekawości (o co tyle szumu z tymi Blankami i Grejami)albo sprawia mu to jakąś sadystyczno - masochistyczną przyjemność. Ja osobiście nie gustuję w powieściach w których kobiety traktuje się jak szmaty (i którym to bohaterkom...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Aka przepraszam, że przez mój komentarz poczułaś się urażona, obrażana bądź dyskryminowana. Być może niezbyt dokładnie zaznaczyłam, że pierwsza moja część wypowiedzi dotyczy tego co napisałaś. Reszta tyczy się wypowiedzi autorki tego wątku.
A co do Twojego stwierdzenia, że ktoś czerpie z czytania takich książek "sadystyczno-masochistyczną przyjemności" (takie założenie jest obraźliwe), to mogę odpowiedzieć za siebie. Nie odczuwałam jej, kiedy czytałam te książki. Jeśli ktoś skupia się li tylko i wyłącznie na wątku seksualnym, to może i miewa różne odczucia. Nie wnikam. Nie zapominajmy też, że to fikcja literacka. Nie wiem, czy dobre jest utożsamianie się z bohaterami czytanych książek. W takich książkach są też jeszcze inne wątki: dzieciństwo, prześladowanie, strach, niepewność, potrzeby, a nawet miłość, której "wyrażanie" przybiera różne formy. Wszystko sprowadza się do obopólnej zgody. Ale może nie drążmy tego, bo to jak widać drażliwy temat 😏
@Aka przepraszam, że przez mój komentarz poczułaś się urażona, obrażana bądź dyskryminowana. Być może niezbyt dokładnie zaznaczyłam, że pierwsza moja część wypowiedzi dotyczy tego co napisałaś. Reszta tyczy się wypowiedzi autorki tego wątku.
A co do Twojego stwierdzenia, że ktoś czerpie z czytania takich książek "sadystyczno-masochistyczną przyjemności" (takie założenie...
Najłatwiej napisać, że jak ktoś nie rozumie fenomenu takich książek jak Grey to na pewno dyskryminuje innych, wywyższa się i w ogóle słoma z butów wystaje. Serio nie rozumiem po co umieszczać w rankingu książki, której się nie poleca, ale jest jakimś tam popularnym zjawiskiem. Dla mnie te dwie rzeczy są sprzeczne ze sobą. Albo uważam zjawisko za ciekawe, warte uwagi i uważam, że warto znać książkę, która je zapoczątkowała albo jednak ignoruję tę kwestię, bo książka nie jest warta polecenia.
PS Wyjeżdżam, więc na ewentualne dalsze posty odpowiem za tydzień 😀
Najłatwiej napisać, że jak ktoś nie rozumie fenomenu takich książek jak Grey to na pewno dyskryminuje innych, wywyższa się i w ogóle słoma z butów wystaje. Serio nie rozumiem po co umieszczać w rankingu książki, której się nie poleca, ale jest jakimś tam popularnym zjawiskiem. Dla mnie te dwie rzeczy są sprzeczne ze sobą. Albo uważam zjawisko za ciekawe, warte uwagi i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Znamy preferencje estetyczno-poznawcze kojarzone z NYT, można zapoznać się z korektą firmowaną przez LC, a ja poszedłbym na całość i chciałbym zobaczyć ranking autorstwa recenzentów mieszkających na co dzień w Burkina-Faso i Top10 z największej księgarni w Ułan Bator.
Dobrze, że jest ciepło, przynajmniej marzenia szybko parują.
Znamy preferencje estetyczno-poznawcze kojarzone z NYT, można zapoznać się z korektą firmowaną przez LC, a ja poszedłbym na całość i chciałbym zobaczyć ranking autorstwa recenzentów mieszkających na co dzień w Burkina-Faso i Top10 z największej księgarni w Ułan Bator.
Dobrze, że jest ciepło, przynajmniej marzenia szybko parują.
Tu link do mapy księgarni w Ulaanbaatar https://www.google.com/search?sca_esv=18f094ea9bb8ac0e&sca_upv=1&rlz=1C1CHBF_enUS1056US1056&tbs=lf:1,lf_ui:10&tbm=lcl&sxsrf=ADLYWIKcgluz388KWc_XIXNjO-Be_rRV4A:1721760542580&q=ulaanbaatar bookstores&rflfq=1&num=10&sa=X&ved=2ahUKEwiIk53s6b2HAxWXkYkEHfffAtkQjGp6BAgjEAE&biw=1920&bih=919&dpr=1#rlfi=hd:;si:;mv:[[47.94264378859992,106.9726720966919],[47.89812290700191,106.84392606397705]] Po lewej stronie są adresy i numery telefonów. Nie wątpię, że jeśli Pan zadzwoni, to Panu taką listę podadzą. Co do Burkina Faso to jest wyjątkowym chamstwem szydzenie z kraju, który jest siódmym najbiedniejszym krajem na świecie, a 64 procent populacji to analfabeci. Wstyd.
Tu link do mapy księgarni w Ulaanbaatar https://www.google.com/search?sca_esv=18f094ea9bb8ac0e&sca_upv=1&rlz=1C1CHBF_enUS1056US1056&tbs=lf:1,lf_ui:10&tbm=lcl&sxsrf=ADLYWIKcgluz388KWc_XIXNjO-Be_rRV4A:1721760542580&q=ulaanbaatar ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Izabela Barry
Bayarlalaa.
To powyższe to "dziękuję" po mongolsku. Właśnie zacząłem lekcje mongolskiego.
@Izabela Barry
Bayarlalaa.
To powyższe to "dziękuję" po mongolsku. Właśnie zacząłem lekcje mongolskiego.
W Mongolii mówi się po mongolsku, rosyjsku, angielsku i w języku tuvan, a także po kazachsku. W Ulaanbaatar są przynajmniej trzy księgarnie sprzedające książki w języku angielskim. Istnieje także sieć bibliotek publicznych i uniwersyteckich, a także biblioteka narodowa Mongolii, z wieloma cennymi zabytkami.
W Mongolii mówi się po mongolsku, rosyjsku, angielsku i w języku tuvan, a także po kazachsku. W Ulaanbaatar są przynajmniej trzy księgarnie sprzedające książki w języku angielskim. Istnieje także sieć bibliotek publicznych i uniwersyteckich, a także biblioteka narodowa Mongolii, z wieloma cennymi zabytkami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję za tak szczegółowe informacje na temat różnorodności i "mocy przesyłowych" sieci dystrybucji słowa pisanego w stolicy tego tajemniczego i egzotycznego dla mnie kraju.
Dziękuję za tak szczegółowe informacje na temat różnorodności i "mocy przesyłowych" sieci dystrybucji słowa pisanego w stolicy tego tajemniczego i egzotycznego dla mnie kraju.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAmos OZ, Opowieść o miłości i mroku[bookLink]297758|Opowieść o miłości i mroku[/bookLink]
Amos OZ, Opowieść o miłości i mroku[bookLink]297758|Opowieść o miłości i mroku[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle się podnieciliście jakimś zagranicznym rankingiem bez znaczenia.
Ale się podnieciliście jakimś zagranicznym rankingiem bez znaczenia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam2 i 22 pozycja nie wydają mi się szczególnie ważne. Pragnę zauważyć, że ponadto znalazły się na tej liście polskie książki, stąd nie mogły na liście New York Timesa, bo przecież o tych autorach nawet nie słyszeli. Cała ta lista jest jakaś dziwna. Nawet "Insygnia śmierci" - wiem, zwieńczenie jednej z najbardziej głośnych serii książkowych, godne, ale czy powinno na pewno załapać się do tej listy? I dlaczego 22 książki?
2 i 22 pozycja nie wydają mi się szczególnie ważne. Pragnę zauważyć, że ponadto znalazły się na tej liście polskie książki, stąd nie mogły na liście New York Timesa, bo przecież o tych autorach nawet nie słyszeli. Cała ta lista jest jakaś dziwna. Nawet "Insygnia śmierci" - wiem, zwieńczenie jednej z najbardziej głośnych serii książkowych, godne, ale czy powinno na pewno...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNajlepsze, najważniejsze czy z najbardziej wpływowe - to są trzy różne listy. Przykładowo, Zulejka otwiera oczy[bookLink]4739352|Zulejka otwiera oczy[/bookLink] to książka wybitna literacko, ale nie najważniejsza ani, tym bardziej, nie najbardziej wpływowa powieść. Cień wiatru[bookLink]4802748|Cień wiatru[/bookLink] czy Harry Potter i insygnia śmierci[bookLink]5103142|Harry Potter i insygnia śmierci[/bookLink] zagościły na półkach wielu czytelników i miały ogromny wpływ na popkulturę, ale nie są to ani najlepsze, ani najważniejsze książki XXI wieku. Z kolei wśród najważniejszych książek (czyli takich, które poruszają istotne tematy) wymieniłabym sporo tytułów, które są dobre, ale nie wybitne literacko, ani też nie najbardziej popularne - jak na przykład Dzieci getta. Mam na imię Adam[bookLink]4954456|Dzieci getta. Mam na imię Adam[/bookLink], Noc w Caracas[bookLink]4967937|Noc w Caracas[/bookLink], Wiek czerwonych mrówek[bookLink]5048595|Wiek czerwonych mrówek[/bookLink], Internat[bookLink]4871173|Internat[/bookLink] czy 27 śmierci Toby’ego Obeda[bookLink]4882986|27 śmierci Toby’ego Obeda[/bookLink].
Najlepsze, najważniejsze czy z najbardziej wpływowe - to są trzy różne listy. Przykładowo, Zulejka otwiera oczy[bookLink]4739352|Zulejka otwiera oczy[/bookLink] to książka wybitna literacko, ale nie najważniejsza ani, tym bardziej, nie najbardziej wpływowa powieść. Cień wiatru[bookLink]4802748|Cień wiatru[/bookLink] czy Harry Potter i insygnia śmierci...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
[bookCover]4739352|Zulejka otwiera oczy[/bookCover]
[bookCover]4802748|Cień wiatru[/bookCover]
[bookCover]5103142|Harry Potter i insygnia śmierci[/bookCover]
[bookCover]4954456|Dzieci getta. Mam na imię Adam[/bookCover]
[bookCover]4967937|Noc w Caracas[/bookCover]
[bookCover]5048595|Wiek czerwonych mrówek[/bookCover]
[bookCover]4871173|Internat[/bookCover]
[bookCover]4882986|27 śmierci Toby’ego Obeda[/bookCover] "Cień wiatru" to jedna z najlepszych książek na świecie, a wg mnie najlepsza. Dlatego przestałem wierzyć w te wszystkie zestawienia które nijak się mają do rzeczywistości.
"Cień wiatru" to jedna z najlepszych książek na świecie, a wg mnie najlepsza. Dlatego przestałem wierzyć w te wszystkie zestawienia które nijak się mają do rzeczywistości.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Cień wiatru" to jedna z najlepszych książek na świecie, a wg mnie najlepsza. Dlatego przestałem wierzyć w te wszystkie zestawienia które nijak się mają do rzeczywistości.
"Cień wiatru" to jedna z najlepszych książek na świecie, a wg mnie najlepsza. Dlatego przestałem wierzyć w te wszystkie zestawienia które nijak się mają do rzeczywistości.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czekałem na ten artykuł ;) Fajnie że piszecie coś "od siebie", a nie tylko przedruki z amerykańskiego internetu, niekoniecznie pasujące do polskiej rzeczywistości.
Z paroma rzeczami się zgadzam (Żadan!), z paroma nie (książka Radka Raka jest spoko, ale czy to takie arcydzieło?). Parę rzeczy kisi się na czytniku (MadAddam, Porządek dnia), paru może skosztuję (Uelbek, Foer - Iluminacja była świetna).
Od siebie dorzucę Crummeya, najbardziej Dostatek[bookLink]173279|Dostatek[/bookLink] i Rzeka złodziei[bookLink]299150|Rzeka złodziei[/bookLink]. I jeszcze O czasie i wodzie[bookLink]4930894|O czasie i wodzie[/bookLink] - nonfiction, ale dobrze, gdyby każdy przeczytał tę książkę.
Tyle, dzięki za ten wpis.
Czekałem na ten artykuł ;) Fajnie że piszecie coś "od siebie", a nie tylko przedruki z amerykańskiego internetu, niekoniecznie pasujące do polskiej rzeczywistości.
Z paroma rzeczami się zgadzam (Żadan!), z paroma nie (książka Radka Raka jest spoko, ale czy to takie arcydzieło?). Parę rzeczy kisi się na czytniku (MadAddam, Porządek dnia), paru może skosztuję (Uelbek, Foer -...
Nie czytałem, ale słyszałem o mocach jego kulturowego przesłania i chociaż nie jest prozaikiem (Judt też nie jest, a jego "Powojnie" na liście się znalazło) to trochę jest dziwne, że ani NYT, a niniejsza korekta nie zająknęła się o dziełach Harariego.
Nieśmiałość, czy może coś więcej?
Nie czytałem, ale słyszałem o mocach jego kulturowego przesłania i chociaż nie jest prozaikiem (Judt też nie jest, a jego "Powojnie" na liście się znalazło) to trochę jest dziwne, że ani NYT, a niniejsza korekta nie zająknęła się o dziełach Harariego.
Nieśmiałość, czy może coś więcej?
Ja nie czytałam "Greya".
Ja nie czytałam "Greya".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa również. Już pierwsza strona mnie odrzuciła. I nie, nie było w niej było w niej nic obscenicznego. Był za to nudny, płaski język.
Ja również. Już pierwsza strona mnie odrzuciła. I nie, nie było w niej było w niej nic obscenicznego. Był za to nudny, płaski język.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzy 50 twarzy Greya w tym zestawieniu to żart?
Czy 50 twarzy Greya w tym zestawieniu to żart?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo właśnie... i bez cienia żenady nie padło słowo DLACZEGO.. tylko, ze czytali je z zażenowaniem. No ale skoro miliony much się nie może mylić, to może powinniśmy jeść... żywność używaną?
No właśnie... i bez cienia żenady nie padło słowo DLACZEGO.. tylko, ze czytali je z zażenowaniem. No ale skoro miliony much się nie może mylić, to może powinniśmy jeść... żywność używaną?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie, nie jest to żart. To jedna z najważniejszych książek, która przyciągnęła do księgarń rzesze czytających i rozhulała popularność literatury erotycznej. Jeżeli myślimy o książkach, które miały wpływ na czytelnictwo w XXI wieku, to warto o niej pamiętać 😏
Nie, nie jest to żart. To jedna z najważniejszych książek, która przyciągnęła do księgarń rzesze czytających i rozhulała popularność literatury erotycznej. Jeżeli myślimy o książkach, które miały wpływ na czytelnictwo w XXI wieku, to warto o niej pamiętać 😏
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czyli "najważniejsza" znaczy "mająca wpływ na czytelników"... jakikolwiek. "Ważność" nie oznacza więc "wartości". Jeśli tak do tego podejdziemy to ok... jednak wydaje mi się, że rankingi (o ile nie listują niechlubnych zjawisk) powinny skupiać się na wartości uniwersalnej. I jest to forma promocji... dlaczego promować chłam?
Przypomnijmy casus książki Pamiętnik Anastazji P. Erotyczne immunitety[bookLink]56654|Pamiętnik Anastazji P. Erotyczne immunitety[/bookLink]. W owym czasie to był bestseller i niemal każdy Polak o tej książce słyszał lub ją nawet czytał. Ludzie sobie ją pożyczali. I co? Czy ktokolwiek uznał ją za jedną z najwazniejszych ksiażek XX wieku? Czy nawet lat 90'? Kto o niej dzisiaj pamięta?
Czyli "najważniejsza" znaczy "mająca wpływ na czytelników"... jakikolwiek. "Ważność" nie oznacza więc "wartości". Jeśli tak do tego podejdziemy to ok... jednak wydaje mi się, że rankingi (o ile nie listują niechlubnych zjawisk) powinny skupiać się na wartości uniwersalnej. I jest to forma promocji... dlaczego promować chłam?
Przypomnijmy casus książki Pamiętnik Anastazji...
Wiecie co... Macie kompletnie różne opinie, a w moim odczuciu, każde z Was ma rację😁
Wiecie co... Macie kompletnie różne opinie, a w moim odczuciu, każde z Was ma rację😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamIza Sadowska, co do tego, że książka przyciągnęła rzesze czytelników do księgarni i bibliotek to się zgodzę, ale nie zmienia to w moim przypadku opinii, iż książki tej nikomu bym nigdy nie zaproponowała do czytania 🙃
Iza Sadowska, co do tego, że książka przyciągnęła rzesze czytelników do księgarni i bibliotek to się zgodzę, ale nie zmienia to w moim przypadku opinii, iż książki tej nikomu bym nigdy nie zaproponowała do czytania 🙃
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Iza Sadowska
"Jeżeli myślimy o książkach, które miały wpływ na czytelnictwo" - Nie przesadzajmy tak z tym wpływem, może przyciągnęły ale nie do całej księgarni tylko do półki z erotykami. Trzeba by stwierdzić ile osób z tego przyciągniętego tłumu sięgnęła potem również do innych półek.
@Iza Sadowska
"Jeżeli myślimy o książkach, które miały wpływ na czytelnictwo" - Nie przesadzajmy tak z tym wpływem, może przyciągnęły ale nie do całej księgarni tylko do półki z erotykami. Trzeba by stwierdzić ile osób z tego przyciągniętego tłumu sięgnęła potem również do innych półek.
oj tak, trylogia Maddadamm to chyba nawet najistotniejsza, najbardziej aktualna wizja przyszłości. Coś, co trzeba przeczytać. W przeciwieństwie do "Opowieści Podręcznej"!
oj tak, trylogia Maddadamm to chyba nawet najistotniejsza, najbardziej aktualna wizja przyszłości. Coś, co trzeba przeczytać. W przeciwieństwie do "Opowieści Podręcznej"!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamEkhm ekhm, nie czytałem tej książki... ale skoro w Twojej opinii to "najistotniejsza, najbardziej aktualna wizja przyszłości" to jakie inne książki czytałaś, które traktują o najbliższej przyszłości? Czytałaś może Hel 3[bookLink]3787712|Hel 3[/bookLink].
Ekhm ekhm, nie czytałem tej książki... ale skoro w Twojej opinii to "najistotniejsza, najbardziej aktualna wizja przyszłości" to jakie inne książki czytałaś, które traktują o najbliższej przyszłości? Czytałaś może Hel 3[bookLink]3787712|Hel 3[/bookLink].
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego w przeciwieństwie do Opowieści Podręcznej, @Kasia b? Czytałam je,Testamenty również, a trylogii przez Ciebie wymienionej niestety nie.
Dlaczego w przeciwieństwie do Opowieści Podręcznej, @Kasia b? Czytałam je,Testamenty również, a trylogii przez Ciebie wymienionej niestety nie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Upominałem się Pamuka i Houellebecqa - znaleźli się.
A jeżeli chodzi o Myśliwskiego, to jednak "Ucho igielne". Może dlatego, że książkę kupiłem w Sandomierzu (w tamtejszej księgarni) i udzieliła mi się trochę magia owego "igielnego" miejsca, ale też Myśliwski pokazał tutaj, że metafizyczne klimaty nie stanowią dla niego żadnego problemu i czuje się w tej poetyce prawie jak ryba w wodzie.
Upominałem się Pamuka i Houellebecqa - znaleźli się.
A jeżeli chodzi o Myśliwskiego, to jednak "Ucho igielne". Może dlatego, że książkę kupiłem w Sandomierzu (w tamtejszej księgarni) i udzieliła mi się trochę magia owego "igielnego" miejsca, ale też Myśliwski pokazał tutaj, że metafizyczne klimaty nie stanowią dla niego żadnego problemu i czuje się w tej poetyce prawie jak...
Pięćdziesiąt twarzy Graya to dziwny wybór, ale szanuję ;-). Zdarza mi się nie tylko czytać ale nawet oglądać... dziwne rzeczy, choć nie przyszłoby mi do głowy nazwać je ważnymi czy istotnymi ;-P. Gray to bardziej guilty pleasure, jeśli dla kogoś pleasure.
Typy ogólnie ciekawe. Zafon - jasne, to niezła propozycja. Dawno mi się przejadł, ale swoje napisał.
Mnie brakuje science fiction - w sumie i tak ani oryginalna lista ani ta nie trzymają się określonego kanonu, nie ograniczają się np. do literatury pięknej, więc warto byłoby tutaj dorzucić jakieś naprawdę mocne sci-fi.
Pięćdziesiąt twarzy Graya to dziwny wybór, ale szanuję ;-). Zdarza mi się nie tylko czytać ale nawet oglądać... dziwne rzeczy, choć nie przyszłoby mi do głowy nazwać je ważnymi czy istotnymi ;-P. Gray to bardziej guilty pleasure, jeśli dla kogoś pleasure.
Typy ogólnie ciekawe. Zafon - jasne, to niezła propozycja. Dawno mi się przejadł, ale swoje napisał.
Mnie brakuje...
większość głosów krytycznych w artykule o rankingu NYT dotyczyło nie tyle tytułów ile sposobu wybrania - 500 'starannie wyleselekcjonowanych' "autorytetów"; jak ktoś napisał wcześniej każda redakcja może robić takie zestawienia i w żadnym wypadku (nawet NYT) nie będą to dane miarodajne; najwięcej o rynku książkowym 21 wieku mówiłyby zestawienia sprzedaży ORAZ wypożyczeń i odsłuchów - także w sieci - książek, audio- i e-buków; i choć to wzbudza (udawane) oburzenie/zdziwienie - 'Grey' i Rowling byliby w 10 takiego zestawienia a Larson pewnie w 20.; brawa dla Izy, która jako jedyna, zaprezentowała głos ludu pracującego miast i wsi
większość głosów krytycznych w artykule o rankingu NYT dotyczyło nie tyle tytułów ile sposobu wybrania - 500 'starannie wyleselekcjonowanych' "autorytetów"; jak ktoś napisał wcześniej każda redakcja może robić takie zestawienia i w żadnym wypadku (nawet NYT) nie będą to dane miarodajne; najwięcej o rynku książkowym 21 wieku mówiłyby zestawienia sprzedaży ORAZ wypożyczeń i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDla mnie zestawienie sprzedaży lub wyporzyczeń jest najczęściej antyreklamą
Dla mnie zestawienie sprzedaży lub wyporzyczeń jest najczęściej antyreklamą
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spammożesz zrobić własne zestawienie, równie subiektywe jak zestawienie dowolnej redakcji najważniejszych i najlepszych wydawnictw, sęk w tym że bedzie to zestawienie... subiektywne; sprzedaż i czytelnictwo daje przynajmniej - obiektywny - obraz tego, co jest popularne; rzeczy (m.in. książki) popularne mają duży wpływ na kształtowanie społeczne a więc są ważne choć niekoniecznie wartościowe
możesz zrobić własne zestawienie, równie subiektywe jak zestawienie dowolnej redakcji najważniejszych i najlepszych wydawnictw, sęk w tym że bedzie to zestawienie... subiektywne; sprzedaż i czytelnictwo daje przynajmniej - obiektywny - obraz tego, co jest popularne; rzeczy (m.in. książki) popularne mają duży wpływ na kształtowanie społeczne a więc są ważne choć...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejo kilku tytułach wręcz słyszałem...
o kilku tytułach wręcz słyszałem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam





