Wiek czerwonych mrówek

Okładka książki Wiek czerwonych mrówek autorstwa Tania Pjankowa
Tania Pjankowa Wydawnictwo: Mova powieść historyczna
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Вік червоних мурах
Data wydania:
2023-01-18
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-18
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383211534
Tłumacz:
Marek S. Zadura
Przejmująca powieść o jednym z najtrudniejszych momentów w historii Ukrainy – Wielkim Głodzie w latach 1932–1933.

Rodzina młodej Jawdochy umiera z głodu, podobnie jak wiele innych rodzin w miejscowości Macochy. W tym samym czasie żona radzieckiego komisarza Sołomija zajada smutek po stracie dziecka, nieświadoma sytuacji. Swyryd, przedstawiciel wiejskiej władzy, zupełnie pogubił się w swoich odczuciach i nie wie co nim kieruje – miłość czy partia.

Zdaje się, że tych bohaterów dzieli ogromna przepaść. Nie wiedzą oni jeszcze, że przyjdzie im zjednoczyć się przeciwko czerwonemu mrowisku swoich radzieckich ciemiężycieli.

Tania Pjankowa stworzyła głęboką psychologiczną powieść. Na tle niewyobrażalnej tragedii przedstawia los zwykłych ludzi, o różnych statusach i charakterach. Książka otrzymała trzecią nagrodę w konkursie „Koronacja Słowa” w 2021 roku.
Średnia ocen
8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiek czerwonych mrówek w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wiek czerwonych mrówek i



946
345
658

Opinia społeczności książki Wiek czerwonych mróweki



Książki 14647 Opinie 425

Oceny książki Wiek czerwonych mrówek

Średnia ocen
8,1 / 10
480 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wiek czerwonych mrówek

avatar
1353
1353

Na półkach: , ,

Wielki Głód w Ukrainie w latach 1932-1933 nie był klęską żywiołową ale precyzyjnie zaplanowaną zbrodnią polityczną, która miała na celu złamanie oporu ukraińskiego chłopstwa i narzucenie mu kolektywizacji. Szacuje się, że Hołodomor, według najnowszych szacunków, pochłonął blisko 4 miliony ofiar. Określany jako zbrodnia ludobójstwa jest jedną z najmroczniejszych kart XX wieku.

Tanja Pijankowa w swojej książce "Wiek czerwonych mrówek" podejmuje się zadania niemal niemożliwego nadając tej masowej zbrodni ludzką twarz. Wielką historię zamyka w losach trójki bohaterów rzucając czytelników w sam środek tego piekła. Buduje opowieść o granicach ludzkiej wytrzymałości i moralności w czasach, gdzie ideologia staje się ważniejsza od ludzkiego życia. Książka jest lekturą wstrząsającą, brutalnie naturalistyczną a poszczególne sceny zostają w głowie długo po odłożeniu lektury.
Autorka kontrastuje ze sobą dwa skrajnie odmienne światy: umierającą z głodu wieś i partyjne elity żyjące w dostatku i traktujące chłopów z pogardą i obrzydzeniem.

Główna oś fabularna skupia się na losach postaci, których tragedie wzajemnie się dopełniają. Historia Jawdochy, młodej wiejskiej dziewczyny, jest naznaczona głodem i walką o przetrwanie każdego kolejnego dnia. To tutaj Tanja Pijankowa nie szczędzi czytelnikowi scen i opisów, które porażają: puchnących ciał, jedzenia rzeczy niejadalnych czy aktów kanibalizmu.
Z kolei postać Swyryda, przedstawiciela wiejskiej władzy to ucieleśnienie człowieka złamanego przez system, któremu sam służył. Jako lojalny aparatczyk jest trybikiem w tej maszynie. Jego lojalność wobec partii i ślepe posłuszeństwo powodują, że traci on resztki człowieczeństwa, pokazując jak ideologia potrafi zaślepić człowieka.
Mnie najbardziej poruszył jednak wątek Soli, żony radzieckiego komisarza, która zostaje wysłana do zamkniętego sanatorium dla elit aby przejść kurację odchudzającą. Ironia jest tu porażająca: gdy miliony ludzi marzą o choćby o kromce chleba, ona zmaga się z otyłością, która jednak nie jest wynikiem zwykłego łakomstwa a formą ucieczki. Kobieta zajada ból po stracie dziecka. Jedzeniem wypełnia emocjonalną pustkę. Ta historia unaocznia jak totalitaryzm izoluje elity od rzeczywistości.

"Wiek czerwonych mrówek" to proza gęsta, mroczna i duszna. Tanja Pijankowa udowadnia, że o tragedii narodu można pisać używając do tego nie statystyk a historii pojedynczych bohaterów. Jedzenie w tej powieści to nie paliwo dla organizmu a narzędzie władzy.
Książka ta to wstrząsające świadectwo tamtych wydarzeń, pozwalająca zrozumieć skalę okrucieństwa, jakie człowiek potrafi zgotować drugiemu człowiekowi.
Choć ta lektura bolała, nie mogłam się od niej oderwać. Polecam!

Audiobook (czytali: Hanna Chojnacka, Kim Grygierzec oraz Maciej Jabłoński)

Wielki Głód w Ukrainie w latach 1932-1933 nie był klęską żywiołową ale precyzyjnie zaplanowaną zbrodnią polityczną, która miała na celu złamanie oporu ukraińskiego chłopstwa i narzucenie mu kolektywizacji. Szacuje się, że Hołodomor, według najnowszych szacunków, pochłonął blisko 4 miliony ofiar. Określany jako zbrodnia ludobójstwa jest jedną z najmroczniejszych kart XX...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
110
20

Na półkach:

No wali tym kontrastem jak cepem. Trudno krytykować, bo tragedia, ale strasznie siermiężne, nawet pomimo poetyckiego języka.

No wali tym kontrastem jak cepem. Trudno krytykować, bo tragedia, ale strasznie siermiężne, nawet pomimo poetyckiego języka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
59
32

Na półkach:

Książka, po przeczytaniu której trudno wrócić do znanej nam codzienności. W mojej pamięci zostanie na długo, o ile nie na zawsze. Choć to fikcja literacka, trafnie obrazuje rzeczywistość tamtych czasów i tamtego miejsca. Niewyobrażalne okrucieństwo opowiedziane pięknym językiem. Jest mi niekomfortowo z uczuciem, że jestem zachwycona jakością powieści mówiącej o nieludzkim bestialstwie, ktore nigdy nie powinno mieć miejsca.

PS Tylko dla ludzi o mocnych nerwach: W trakcie lektury zaczęłam weryfikować i zagłębiać temat. Kiedy zobaczyłam w internecie zdjęcia przedstawiające Hołodomor, nie potrzebowałam już żadnych wyjaśnień.

Książka, po przeczytaniu której trudno wrócić do znanej nam codzienności. W mojej pamięci zostanie na długo, o ile nie na zawsze. Choć to fikcja literacka, trafnie obrazuje rzeczywistość tamtych czasów i tamtego miejsca. Niewyobrażalne okrucieństwo opowiedziane pięknym językiem. Jest mi niekomfortowo z uczuciem, że jestem zachwycona jakością powieści mówiącej o nieludzkim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1311 użytkowników ma tytuł Wiek czerwonych mrówek na półkach głównych
  • 762
  • 533
  • 16
175 użytkowników ma tytuł Wiek czerwonych mrówek na półkach dodatkowych
  • 57
  • 38
  • 19
  • 18
  • 18
  • 13
  • 12

Czytelnicy Wiek czerwonych mrówek przeczytali również

Oliva Denaro Viola Ardone
Oliva Denaro
Viola Ardone
Sycylia, lata 60. Oliva to radosna dziewczynka, uwielbia się uczyć i biegać. Jest jednak coś, czego się obawia: dorastania. Wie, że od tego momentu jej życie nie będzie już takie samo. Coraz większe zainteresowanie mężczyzn, konieczność ochrony przed złem tego świata oraz panująca tradycja pierwszeństwa zamążpójścia, to wszystko zaczyna ją przytłaczać. Niestety tragedia zmienia życie Olivy i jej rodziny w koszmar. Z jednej strony bliscy muszą zachować twarz, aby nie zostać wykluczeni, a z drugiej walczą o dobre imię córki, bo jak można wybaczyć gwałt? „Oliva Denaro” to niezwykła opowieść o bolesnych tradycjach i narzucaniu ról społecznych już od nastoletnich lat. To także historia o bezczelnej bezkarności oprawców. Bardzo podobała mi się relacja ojca z córką. Jest on świadomy grożącego im wykluczenia społecznego, ale dla Olivy staje do walki ze złem. Zaczyna rozumieć, że najwyższa pora powiedzieć „nie” obyczajom i dać sygnał innym, że tak trzeba. Chłopcy i dziewczynki powinni mieć takie same prawa. A zasada „kobieta jest jak misa – kto ją stłucze, musi ją wziąć” nie powinna istnieć. Przerażające jest to, że taka rzeczywistość naprawdę istniała. To nie jest żaden wymysł autorki. Jeszcze niedawno kobiety na Sycylii były traktowane jak przedmiot, przekazywany z rąk jednego mężczyzny (ojca) do rąk drugiego (męża). A jeszcze bardziej bolesne jest to, że nadal są miejsca na świecie, gdzie podobne praktyki wciąż mają miejsce.
agatatusczyta - awatar agatatusczyta
oceniła na71 miesiąc temu
Ruda Kejla Isaac Bashevis Singer
Ruda Kejla
Isaac Bashevis Singer
W młodości zaczytywałam się w prozie Izaaka Bashevisa Singera. Jako świat żydowskiej Warszawy był dla mnie czymś magnetycznym, pełnym życia i barw. Zanurzałam się w nim oczarowana bogactwem kultury żydowskiej, zwyczajów i licznych świąt, których opisy na długo zostały w mej pamięci. Zapragnęłam to przeżyć raz jeszcze, dlatego sięgnęłam po książkę "Ruda Kejla", której pierwszy polski przekład ukazał się zaledwie kilka lat temu, bo w 2022 roku. Widzimy w tej powieści Warszawę, której już nie ma. Ulica Krochmalna, gdzie czytelnik czuje zapach rynsztoku i słyszy gwar jidysz to centrum żydowskiego półświatka, miejsce pełne kontrastów, gdzie obok siebie żyją pobożni Żydzi, biedni rzemieślnicy oraz przedstawiciele półświatka. Tam też poznajemy Rudą Kejlę, byłą prostytutkę oraz jej męża Jarmego, złodzieja, który właśnie wyszedł z więzienia. Para ma marzenia aby zacząć uczciwe, spokojne życie, najchętniej za oceanem, jednak jak się okazuje przeszłość nie daje im o sobie zapomnieć. Trudno zmienić swoje życie, gdy jest się uwięzionym w klatce własnych instynktów, nawyków i społecznych oczekiwań. Dla mnie "Ruda Kejla" to przede wszystkim opowieść o przejmującej samotności. Choć warszawskie ulice tętnią życiem, krzykiem handlarzy czy szmerem modlitw to nad wszystkim postaciami unosi bezwzględne uczucie osamotnienia. Bohaterka, mimo swoich relacji z mężczyznami pozostaje w gruncie rzeczy sama ze swoimi lękami. To samotność kogoś, kto czuje, że nigdzie tak naprawdę nie pasuje, ani do świata porządnych ludzi, ani do rynsztoka, z którego próbuje się wyrwać. Głównym motywem, który uderza podczas czytania jest całkowita niemożność zmiany własnego życia. Autor ukazuje bohaterów, którzy szarpią się z losem, planują nowe otwarcie, chcą być kim innym, by ostatecznie wrócić do punktu wyjścia. Widzimy postacie, którym brakuje siły, by zerwać ze starymi nawykami, co pokazuje, że środowisko w którym żyjemy, bezlitośnie determinuje to kim jesteśmy. Izaak Bashevis Singer pokazuje, że dom, ulica na której dorastamy, ludzie z którymi się na co dzień spotykamy wbijają nas w konkretne role, będące niewidzialnym więzieniem, w którym tkwimy. "Ruda Kejla" to lektura, która zostawia czytelnika z pytaniem, czy faktycznie mamy jakikolwiek wpływ na swoje życie. To mocna, surowa książka, która przypomniała mi jak brutalnie prawdziwa potrafi być proza autora. Polecam! Audiobook (czytał Marcin Popczyński)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na71 miesiąc temu
Ministerstwo Prawdy Carlos Augusto Casas
Ministerstwo Prawdy
Carlos Augusto Casas
Literatura dystopijna, w oczywisty sposób nawiązująca do "Roku 1984" Orwella, choćby przez sam tytuł, ale też na wiele innych sposobów. Wydaje się, że autor chciał odświeżyć i zaktualizować tę powieść do naszych czasów. Mamy tu konsumpcjonizm i wiążący się z nim dylemat "wolność czy wygoda i bezpieczeństwo", cyfryzację, media społecznościowe, AI, fake newsy, łatwość zbierania danych i kontroli społecznej, coraz liczniejsze kamery rozpoznające twarze, upadek wolnej prasy, manipulowanie opinią publiczną, wpływanie na wybory, nakazy i zakazy "dla dobra społeczeństwa", często doraźne, a zasadniczo szkodliwe, ograniczające wolność, itd., itp. I wszystko to byłoby słuszne i bardzo ok, gdyby nie słaby warsztat. Poczynając od prostego języka, poprzez oczywiste, banalnie skonstruowane postacie, często zachowujące się w sposób niemiłosiernie infantylny, pensjonarską narrację, sztampową fabułę i przekaz bezpośredni, otwartym tekstem, bez jakichkolwiek niuansów czy światłocieni. To boli, jednak z biegiem lektury przyzwyczajamy się trochę do tej amatorki i końcowe akty osiągają swój cel, robią wrażenie. Zwłaszcza, że obrazowana rzeczywistość niespecjalnie odbiega od tego w czym żyjemy. Początkowa hiperbola, po namyśle staje się niemal odwzorowaniem 1:1. A to przeraża. W zamyśle i pomyśle rzecz ważna, brakło wykonania, ale moim zdaniem nie dyskredytuje to powieści całkowicie. Nie jest to rzecz, którą koniecznie trzeba przeczytać, ale też nie zaszkodzi. Prostota warsztatowa skutkuje lekturą łatwą, lekką i szybką. 6/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na61 miesiąc temu
Z nieba spadły trzy jabłka Narine Abgarjan
Z nieba spadły trzy jabłka
Narine Abgarjan
Cyt.: „W piątek, zaraz po południu, gdy słońce przekroczyło zenit i dostojnie zmierzało ku zachodniemu krańcowi doliny, Sewojanc Anatolija położyła się umierać.” Narine Abgarjan, „Z nieba spadły trzy jabłka” Tak zaczyna swoją opowieść Narine Abgarjan, rosyjska pisarka pochodząca z Armenii, powieść, która w 2016 roku zdobyła literacką nagrodę Jasna Polana przyznawaną przez Muzeum Lwa Tołstoja w Jasnej Polanie. Nagroda ta przyznawana jest twórcom kontynuującym tradycje klasycznej literatury rosyjskiej, promujące wartości humanistyczne i moralne. Jej laureatów określa się czasami jako „nowych następców Tołstoja”. Opowieść o zagubionej w górach Armenii maleńkiej wiosce Maran i jej mieszkańcach. To opowieść o przetrwaniu, przeznaczeniu i niespodziewanej miłości, która trafia się raz na sto lat. To jednocześnie historia społeczności, w której przeplatają się dramatyczne wydarzenia z prozą codziennego życia a Historia, ta wielka, zmieniająca świat i narody odbija się jedynie dalekim echem. Narine Abgarjan znakomicie połączyła surowy realizm z elementami realizmu magicznego tworząc niemal baśniową opowieść pełną uroku, czułości i empatii. Pełna subtelnego humoru i ciepła opowiada o tradycji i kulturze ormiańskiej a jednocześnie opowiada o tym co w ludzkim życiu jest najważniejsze – o miłości, tęsknocie, cierpieniu i radości. Cyt.: „ Nie płacz, gdy zabrało ci kogoś z rodziny, nie płacz gdy ciebie zabierze. O niczym nie decydujesz, po prostu stąpasz po śladach, które pozostawił ten, kto wymyślił twoje życie od pierwszego do ostatniego dnia.” Narine Abgarjan, "Z nieba spadły trzy jabłka" Magiczna opowieść o czasie i ludziach, którzy odchodzą w zapomnienie, zapraszająca mimowolnie czytelnika by zajrzał we własne serce i spróbował odnaleźć w nim to co kochał a co zaciera się już w jego pamięci. Niezwykła.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na916 dni temu
Plon Tara June Winch
Plon
Tara June Winch
Bohaterowie to członkowie rodziny Gondiwindi, należącej do rdzennej ludności Australii, których losy splatają się wokół postaci zmarłego nestora rodu, Alberta „Maku” Gondiwindi. To on, przeczuwając nadchodzący koniec, postanawia spisać słownik swojego języka, wiradjuri, by ocalić od zapomnienia nie tylko słowa, ale całą historię i tożsamość swojego ludu. Główną bohaterką jest jego wnuczka, August, która po latach spędzonych na emigracji w Europie powraca do rodzinnego miasteczka na pogrzeb dziadka. Fabuła „Plonu” Tary June Winch to wielowarstwowa, bolesna i zarazem uzdrawiająca podróż przez pokoleniowe traumy, kolonialną przemoc oraz walkę o ziemię, którą chciwe korporacje próbują odebrać prawowitym właścicielom. Moja ocena tej książki to solidne 7/10. Szybki werdykt brzmi: to przejmująca i literacko wysmakowana opowieść o tym, że język jest ostatnim szańcem wolności, a jego odzyskanie to jedyny sposób na scalenie rozbitej duszy narodu. Tara June Winch napisała powieść ważną, która w równej mierze jest rodzinną sagą, co politycznym manifestem ubranym w szaty pięknej prozy. Największym atutem książki jest jej unikalna struktura. Autorka przeplata współczesną narrację o August z rozdziałami słownika wiradjuri tworzonego przez dziadka Alberta oraz listami misjonarza z początku XX wieku. Ta mozaika pozwala czytelnikowi zrozumieć, że język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale naczyniem przechowującym duchowość, historię i relację z ziemią. Słowa w „Plonie” mają wagę fizyczną – bolą, gdy są odbierane, i leczą, gdy wracają do ust prawowitych spadkobierców. Tożsamość i dziedzictwo: Winch z ogromną wrażliwością opisuje poczucie wykorzenienia August i jej powolne wrastanie z powrotem w kulturę przodków. Krytyka kolonializmu: Listy wielebnego Greenleafa stanowią fascynujące, choć przerażające świadectwo „dobrych chęci”, które niszczyły rdzenne społeczności skuteczniej niż otwarta przemoc. Związek z naturą: Opisy australijskiego krajobrazu są nasycone metafizyką – ziemia w tej powieści żyje, pamięta i cierpi razem z ludźmi. Ciężar dziedzictwa Warsztatowo jest to proza bardzo ambitna, choć momentami jej polifoniczna struktura może wydawać się nieco rwana. Wprowadzenie słownika, choć koncepcyjnie genialne, niekiedy spowalnia dynamikę śledztwa August dotyczącego zaginionej siostry i walki o dom, co sprawia, że tempo lektury bywa nierówne. Mimo to, siła emocjonalna zakończenia i piękno języka autorki rekompensują te drobne przestoje. Myśl przewodnia tej książki mogłaby brzmieć: Naród, który traci swój język, traci klucz do własnej przyszłości, ale dopóki żyje choć jedno słowo, nadzieja na plon pozostaje żywa. Plon” to lektura dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która wymaga skupienia, ale w zamian oferuje głęboki wgląd w duszę współczesnej Australii i uniwersalną prawdę o sile korzeni. To hołd dla przodków i przestroga przed światem, który w imię zysku chce zrównać z ziemią wszystko, co święte i niewymierne.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Chwile wieczności Kjersti Anfinnsen
Chwile wieczności
Kjersti Anfinnsen
Prawdziwa. Niepozostawiająca złudzeń. Przygnębiająca. O starości. I nieodłącznych jej towarzyszach. Samotności. Codziennej utracie cząsteczki siebie. Rosnącej bezradności. „Znikaniu kolejnych dni”. Narastających ograniczeniach. I walce o godność w świecie, który nie jest światem dla starych ludzi. Ta starość nie jest ładna. Ani sentymentalna. Choć jest tu, wydaje się, wszystko (lub bardzo wiele),co bohaterka mogła z tego stanu „wyciągnąć” dla siebie. Króciutkie rozdziały. Jak przepływające myśli. Raz dotyczące tu i teraz, innym razem skupiające się na jakimś fragmencie przeszłości. Czasami zajmujące kilkanaście sekund, czasem kilka minut. Słownictwo proste, surowe. Obraz bezradności człowieka wobec czasu. Mnie poruszył. „Upływ czasu jest trudnym zagadnieniem. I wcale nie robi się coraz łatwiej.” „Gdzie się podziało to wszystko - śmiech, łzy, krzyki? Wszystko już beze mnie.” „Nigdy nie potrafiłam wstrzelić się w obowiązującą modę. Gdy byłam dzieckiem, nikt nie uznawał dzieci za ważne. Kiedy studiowałam i pracowałam, stawiano raczej na mężczyzn. A teraz, gdy dożyłam prawdziwej starości, na świecie liczy się najwyraźniej młodość.” „Samotność to jedna z najbardziej odrażających rzeczy na świecie. Człowiek zatraca siebie. W moim otoczeniu nie ma nic, co wcielałoby mnie w szeregi jakiejkolwiek wspólnoty. Sąsiedzi, ludzie w sklepach i innych przybytkach, których jestem klientką, widzą tylko starą kobietę.” „Gdy ktoś porzuca bliskich, umierając ze starości, to jest w tym przynajmniej jakaś przyzwoitość. Cóż, czasem to nawet wybaczalne. Okazuje się, że miłość bywa z wiekiem jeszcze mniej bezwarunkowa.” „Śmierć kładzie przynajmniej kres starości. Lepiej o parę lat za wcześnie niż parę lat za późno.” „Luki w pamięci są niczym mocne ciosy w twarz, duże fragmenty moich wspomnień zostały oderwane i przepadły, na jakimś etapie pamięta się właściwie tylko to, że jest się strasznie starym. Poznikały mi gdzieś całe pory roku, zwłaszcza lato. Długa jesień, krótka wiosna, nie wiem już nic poza tym, że czas się rozpuszcza i ginie.” „Ludzie nie słuchają tego, co mówią im starcy, tylko kiwają głowami, przybierając pełną empatii minę, i udają, że do nich dociera, ale tak naprawdę myślą o czymś zupełnie innym. Mam dość bycia niewidzialną i niedocenianą. Mam dość tego, że nikt mnie nie słucha. Nie mam już ochoty być zupełnie sama.” „Aby zupełnie nie zwariować z bezsilności, wytwarzamy sobie filtr ochronny, który umieszczamy między sobą a beznadzieją świata. W ten sposób dochodzi do stopniowego znieczulenia.” „Na szczęście nadal potrafimy się trochę okłamywać. Inaczej życie stałoby się nie do wytrzymania.” „Któryś raz zawsze musi być ostatni.” 7/10 w kategorii: Literatura
beata - awatar beata
oceniła na72 miesiące temu
Cukier na duszy Marcin Grzelak
Cukier na duszy
Marcin Grzelak
Kolejna książka autora i kolejny zachwyt. Nie mogę wyjść z podziwu, że można tak fenomenalnie pisać, tak konstruować zdania, tak trafiać słowami w sam środek duszy. Coś niebywałego. Czytanie tej książki to czysta przyjemność obcowania z literaturą a jednocześnie ból, smutek, łzy i emocje nie do opisania. To gula w gardle i ciarki na plecach. Tę historię przeżywa się całym sobą. Dżony – chłopak, który po pożarze nie był już ta samą osobą i mimo, że był dziwakiem po tym jak poszedł do jeziora na jego na pogrzeb przyszły tłumy. Co kryło się w dzienniku, który nosił ze sobą? Tragiczną historią tego chłopca zaczyna się ta książka, ale autor skupia się w niej przede wszystkim na grupie nastolatków z małej miejscowości, którzy codzienną monotonię lat dziewięćdziesiątych urozmaicają sobie narkotykami, alkoholem i szemranymi interesami z których ciężko wybrnąć, gdy zajdzie się za daleko. Wśród nich jest Stefan dla którego przyjaźń ze znanym wszystkim w okolicy Mrówą jest spełnieniem marzeń. Czytając o jego życiu sporo rzeczy mi w tym wszystkim nie grało, dziwne, mało realne zlecenia, brak informacji o rodzinie itp. Nawet przeszła mi taka myśl, że chyba autor tu trochę przekombinował. I nagle dostajemy jak obuchem, szok, niedowierzanie i wszystkie puzzle wskakują na właściwe miejsce. I nagle wszystko się zgadza, a człowiek myśli: jak on to wymyślił? Genialne. To w jaki sposób została napisana ostatnia część tej książki to jakieś mistrzostwo. Sposób prowadzenia narracji sprawia, że całkowicie oddajemy się uczuciom i emocjom towarzyszącym bohaterom. Bezsilność, ból, strach, niezrozumienie – chyba nigdy nie odczuwałam tego tak bardzo jak przy tej pozycji a zwłaszcza na ostatnich jej stronach. Myśli galopowały a ja próbowałam je jakoś poukładać, zrozumieć to wszystko o czym przeczytałam. Polecam z całego serca
kurka_czyta Kurek - awatar kurka_czyta Kurek
ocenił na102 miesiące temu
Spaleni w ogniu Jaume Cabré
Spaleni w ogniu
Jaume Cabré
Po lekturze wcześniejszych monumentalnych dzieł Jaume Cabré, takich jak "Wyznaję" czy "Głosy Pamano" trudno mi było uwierzyć, że jedna z najnowszych powieści tego katalońskiego pisarza jest tak krótka a przez to bardziej kameralna. Jak większość czytelników mam problem z jednoznaczną oceną tej powieści. To lektura, która przypomina gęsty, duszny sen, z którego trudno się wybudzić. Jak każda powieść autora jest gęsta od emocji i literackich gier, jednak koniec końców bardziej mnie zmęczyła niż zachwyciła. Bohaterem tej historii jest Ismael, człowiek, którego życie poznajemy jedynie fragmentarycznie. Poznajemy tego cichego nauczyciela łaciny, gdy w pasmanterii przypadkowo spotyka swoją koleżankę z dzieciństwa Leo. To spotkanie uruchamia lawinę zdarzeń, która prowadzi do tragicznego wypadku. Od tego momentu fabuła staje się labiryntem, po którym błądzi czytelnik. Ismael budzi się w szpitalu, nie wiedząc kim jest. Jaume Cabré po mistrzowsku oddaje ten stan amnezji, gdzie każde wspomnienie jest ulotne, na pograniczy snu i jawy. Czytelnik dryfuje razem z bohaterem. W jednym akapicie jesteśmy w szpitalnej sali, by za chwilę znaleźć się w przeszłości Ismaela lub obserwować surrealistyczne wędrówki stadka dzików, które to staje się niemym świadkiem jego zmagań z życiem. Fabuła jest jak rozsypane puzzle. Czujemy się zagubieni tak samo jak bohater "Spalonych w ogniu". Zaciera się granica między "tu i teraz" a "kiedyś", co jest charakterystyczne dla śnienia. Wszystko dzieje się naraz, a logika zdarzeń ma tu najmniejsze znaczenie. Zamiast jasnej puenty autor zostawia nas z pytaniem kim jest człowiek, gdy odbierze mu się jego wspomnienia. Książka ta to pozycja wymagająca, która wzbudza intelektualny niepokój. Nie daje łatwych odpowiedzi, wciągając czytelnika w grę, która jednak może zmęczyć. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na61 miesiąc temu
Siedem opadłych piór. Rasizm, śmierć i brutalne prawdy o Kanadzie Tanya Talaga
Siedem opadłych piór. Rasizm, śmierć i brutalne prawdy o Kanadzie
Tanya Talaga
Tanya Talaga jest kanadyjską dziennikarką śledczą pracującą w „The Toronto Star”. W 2015 roku wraz ze swoim zespołem zdobyła nagrodę National Newspaper Award za serię tekstów o zaginionych oraz zamordowanych rdzennych kobietach i dziewczętach. Los rdzennych mieszkańców Kanady nazywanych ludnością Pierwszych Narodów (First Nations) nie jest dziennikarce obojętny, gdyż jej rodzina od strony matki należy do tej społeczności. Babcia dziennikarki doświadczyła koszmaru przymusowego uczęszczania do szkoły rezydencjalnej oddalonej o setki kilometrów od rodzinnego domu. Autorka tego oskarżycielskiego reportażu wychowywała się i dorastała w rezerwacie. Ciekawostką jest polskie nazwisko, które nosi. Tanya Talaga jest córką Polaka i rdzennej Kanadyjki. Sytuacja Indian kanadyjskich jest niestety niełatwa o czym można się przekonać czytając „Siedem opadłych piór. Rasizm, śmierć i brutalne prawdy o Kanadzie”. W podtytule znajdują się mocne zarzuty wobec rządu Kanady oraz białych Kanadyjczyków, ale każdy, kto przeczyta ten bardzo profesjonalnie napisany reportaż przyzna, że te określenia są w pełni uzasadnione. Impulsem do napisania książki była seria niewyjaśnionych przez policję śmierci nastolatków pochodzących ze społeczności Indian i uczęszczających do szkoły w Thunder Bay. W latach 2000–2011 większość ofiar utonęła, a ponieważ w ich organizmach na ogół wykrywano alkohol policja umarzała sprawy, traktując je jako nieszczęśliwe wypadki. Jednak, gdy opiekunowie zgłaszali zaginięcia dzieci, policja rozpoczynała poszukiwania dopiero po trzech dniach od zawiadomienia. Ponieważ policja wyraźnie bagatelizuje te tragiczne śmierci mnożą się pytania i wątpliwości. Nie sposób nie zastanawiać się dlaczego te dzieci sięgają po używki? Wyrwane ze swoich macierzystych habitatów, narażone na przemoc i rasistowskie ataki, pozbawione wzorców, autorytetów i emocjonalnego wsparcia, często nie potrafią się odnaleźć w miejskiej dżungli i są łatwym łupem dla handlarzy śmiercią. Tytuł reportażu nawiązuje do obrazu, który znany malarz, wywodzący się z jednego z rdzennych plemion, poświęcił pierwszym siedmiorgu zmarłym nastolatkom. Kopia obrazu umieszczona została na okładce książki. Autorka nie skupia się jednak tylko na wspomnianych utonięciach, ale cofając się do XIXw. wprowadza czytelników w działania białych mieszkańców Kanady i uchwalanych przez kolejne rządy systemowych uregulowań legislacyjnych, które w majestacie prawa stały się narzędziami do represjonowania rdzennych mieszkańców tego państwa. Wyobraźmy sobie rodziny, którym zabierano dzieci siłą, po to by wychować je zgodnie z koncepcją edukacyjną białych. Kultura rdzennych mieszkańców nie cieszyła się poważaniem, również języki Pierwszych Narodów nie były uważane za godne zachowania. Zamykanie Indian kanadyjskich w rezerwatach nie było jedynym przejawem rasizmu. Współcześnie stosowane są bardziej wysublimowane metody a jedną ze skuteczniejszych jest ograniczanie rdzennej ludności dostępu do nowoczesnej edukacji, nowoczesnego leczenia i innych osiągnięć cywilizacyjnych. Tanya Talaga pisze mi.in. o szkołach, w których kształcono dzieci dosłownie przymusowo wyrwane z domów rodzinnych. Umieszczano je w tzw. szkołach rezydencjalnych, w których spotykały się z przemocą, rasizmem, nadużyciami seksualnymi. W sześciu placówkach tego typu prowadzono na dzieciach eksperymenty głodowe bez wiedzy i zgody ich rodziców. Dzieci utrzymywano w stanie niedożywienia, a następnie karmiono jedzeniem z eksperymentalnymi dodatkami i obserwowano reakcje organizmu. Przez sto trzydzieści lat kolejne pokolenia rdzennych dzieci zaznawały w tym systemie oświaty wiele cierpienia. Efektem tego jest międzypokoleniowa trauma i epidemia samobójstw wśród nieletnich. Trudno uwierzyć, że ostatnią taką placówkę zamknięto w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dzięki tej książce widzimy, że polityka kolonialna kolejnych rządów Kanady skutecznie przyczyniała się do zagłady tubylców, co autorka bez ogródek nazywa ludobójstwem kulturowym. Czytelnik może dowiedzieć się także jak współcześnie wygląda sytuacja rdzennych mieszkańców tego kraju. Z jakimi problemami się zmagają i z jakimi ograniczeniami wciąż muszą się liczyć. Choć obecny rząd deklaruje dobrą wolę i wielokrotnie zapowiadał poprawę sytuacji, to na ogół kończyło się na deklaracjach. Konieczne są działania oddolne społeczności First Nations oraz nagłaśnianie problemu na arenie międzynarodowej tak, aby społeczność międzynarodowa wywierała presję na rządy Kanady i kontrolowała przestrzeganie praw człowieka w tym kraju. Dla mnie bardzo bulwersujące były opisywane przez Tanye Talagę codzienne okrucieństwa zwykłych ludzi wobec Indian np.: wciąganie młodych kobiet do samochodów w środku miasta, w biały dzień, wywożenie ich do lasu i zbiorowe gwałcenie albo obrzucanie Indian śmieciami wyrzucanymi z pędzących samochodów, wyzywanie czy rzucanie w idących chodnikiem ludzi ciężkimi przedmiotami np. hakami holowniczymi. Niestety w tym kraju istnieje na takie akty barbarzyństwa przyzwolenie. Ofiary boją się odwetu i nie zgłaszają tego typu ekscesów na policję. A jeśli zgłoszą, policja sprawy umarza z powodu niewykrycia sprawców, których wcale nawet nie próbuje odnaleźć i ukarać. Warto przeczytać ten poruszający i przerażający reportaż, który pokazuje Kanadę w zupełnie nowym, zaskakującym świetle. WYZWANIE CZYTELNICZE - SIERPIEŃ 2025 - PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ Z LICZBĄ W TYTULE. (3)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Wiek czerwonych mrówek

Więcej

Głód wzdycha, stygnie, piszczy, płacze, bryzga śliną, wykrzykuje, żebrze, wyprasza, modli się, żąda, spazmuje… Nas skręca, wywraca, przesuwa nami, korci, mdli, morzy, męczy, łamie.

Głód wzdycha, stygnie, piszczy, płacze, bryzga śliną, wykrzykuje, żebrze, wyprasza, modli się, żąda, spazmuje… Nas skręca, wywraca, przesuwa...

Rozwiń
Tania Pjankowa Wiek czerwonych mrówek Zobacz więcej

My, +dzieci ojczulka Stalina+ (…) wszystkie skrycie marzymy, żeby jak najszybciej zostać sierotami.

My, +dzieci ojczulka Stalina+ (…) wszystkie skrycie marzymy, żeby jak najszybciej zostać sierotami.

Tania Pjankowa Wiek czerwonych mrówek Zobacz więcej

Głód usiadł na zimnym piecu w naszej chacie i zwiesił swoje czarne nogi.

Głód usiadł na zimnym piecu w naszej chacie i zwiesił swoje czarne nogi.

Tania Pjankowa Wiek czerwonych mrówek Zobacz więcej
Więcej