rozwiń zwiń

Zielone sari

Okładka książki Zielone sari
Ananda Devi Wydawnictwo: Wydawnictwo w Podwórku literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Le sari vert
Wydawnictwo:
Wydawnictwo w Podwórku
Data wydania:
2018-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-25
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364134258
Tagi:
Mauritius literatura maurytyjska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
175 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
690
51

Na półkach:

Nie mam ostatnio szczęścia do wyboru lektur. Historia lekarza z Mauritusu opowiadającego w pierwszej osobie o swoim życiu i relacjach z żoną corka i wnuczka zapowiadała się interesujaco. Niestety dostajemy niemiłosiernie wydłużone opisy fizycznego i psychicznego znęcania się nad kobietami pomieszane z pełnymi samouwielbienia mowami zapatrzonego w siebie mężczyzny. Sama historia jest interesujaca, natomiast brak balansu między opisami przemocy a sama fabuła i jej bohaterami oraz brak sensu w ciaglym powtarzaniu zniewag w kierunku kobiet powoduje, że jako czytelnik męczymy sie niemiłosiernie.

Nie mam ostatnio szczęścia do wyboru lektur. Historia lekarza z Mauritusu opowiadającego w pierwszej osobie o swoim życiu i relacjach z żoną corka i wnuczka zapowiadała się interesujaco. Niestety dostajemy niemiłosiernie wydłużone opisy fizycznego i psychicznego znęcania się nad kobietami pomieszane z pełnymi samouwielbienia mowami zapatrzonego w siebie mężczyzny. Sama...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
55
47

Na półkach:

W książce Anandy Devi “Zielone sari” narrator to starszy umierający pan, który przyjeżdża do swojej córki oczekując, że ta się nim zajmie, wkrótce dołącza do niej wnuczka głównego bohatera. Kiedy obie się nim opiekują ten leżakuje sobie wspominając przeszłość, przypomina sobie o nieżyjącej już żonie, młodość córki i wnuczki a także odnosi się do swojego życia zawodowego. Nasz bohater jest lekarzem, który sądząc po opisywanych historiach bardziej krzywdził ludzi niż im pomagał. Za największe zło tego świata uważa kobiety, nazywa je pasożytami, nienawidzi i pomiata, szczególnie tymi mu najbliższymi. Za to siebie uważa za boga, zwycięzcę i bohatera, jest dumny z tego, że jest potworem, uważa, że tylko patriarchat może ocalić świat.
Książka skupia się na opisie kilku rodzajów przemocy od tej fizycznej, psychicznej i seksualnej, werbalnej żałuję, że autorka nie pokazała nam jej źródeł. Warto docenić dwa fragmenty, w których nasz narrator ma pozytywne uczucia w stosunku do zwierząt. Szkoda tylko, że ten wątek się nie rozwinął i niewiele wyjaśnił. Jednak dla mnie największym zaskoczeniem jest to jak dobrze czyta się tak złego człowieka.

Co prawda skończyłam tę książkę jednak w połowie odłożyłam ją na kilka dni. Po powrocie do lektury te wszystkie opisy wyrzucania gorącego ryżu na głowę żony czy uderzaniem jej głową o stół, dopóki mężowi się nie znudzi lub napawa się głównego bohatera widokiem małej przerażonej córki, po której chodzi stado mrówek. A takich historii opisanych w tej książce jest więcej. Przyznam, że w czasie gdy prawie codziennie podobne stwierdzenia jak te zawarte w tej książce, możemy usłyszeć w przestrzeni publicznej to dla mnie za dużo przez co chyba nie wyciągnęłam z tej książki tyle ile można z niej wynieść. Dlatego na pewno do niej wrócę. Kiedyś.

W książce Anandy Devi “Zielone sari” narrator to starszy umierający pan, który przyjeżdża do swojej córki oczekując, że ta się nim zajmie, wkrótce dołącza do niej wnuczka głównego bohatera. Kiedy obie się nim opiekują ten leżakuje sobie wspominając przeszłość, przypomina sobie o nieżyjącej już żonie, młodość córki i wnuczki a także odnosi się do swojego życia zawodowego....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
avatar
450
43

Na półkach: ,

200 stron, a czytałam ją ponad tydzień. Ta książka przeorała mi mózg na drugą stronę.

200 stron, a czytałam ją ponad tydzień. Ta książka przeorała mi mózg na drugą stronę.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
1179
43

Na półkach:

Zatrważający zapis wspomnień lekarza, który ma się za Boga, a jest sadystycznym mizoginem. Mężczyzną, który poświęcił całe swoje życie, by dręczyć i niszczyć kobiety z najbliższego otoczenia do tego stopnia, że nawet rychła perspektywa śmierci nie skłania go do refleksji w kontekście zadanych krzywd, bólu i cierpienia. Wręcz odwrotnie.

Bohater umiera przeświadczony o słuszności swoich działań. Wiem to na pewno, bo jest nie tylko oprawcą, ale i narratorem, a dzięki temu możemy poznać jego motywy i totalnie wypaczony tok myślenia. Tok myślenia okrutnego człowieka.

Zatrważający zapis wspomnień lekarza, który ma się za Boga, a jest sadystycznym mizoginem. Mężczyzną, który poświęcił całe swoje życie, by dręczyć i niszczyć kobiety z najbliższego otoczenia do tego stopnia, że nawet rychła perspektywa śmierci nie skłania go do refleksji w kontekście zadanych krzywd, bólu i cierpienia. Wręcz odwrotnie.

Bohater umiera przeświadczony o...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
836
429

Na półkach:

Książka jest okropna, a jednak genialna, bo bardzo autentycznie i realistycznie prezentuje proces racjonalizacji postępowania takiej osoby jak bohater tej opowieści — zadufanego w sobie mizogina i przemocowca, który uważa, że ma prawo, a wręcz obowiązek, w ten sposób się zachowywać. Niepanującego nad emocjami słabeusza, który obwinia ofiarę za swoją przemoc. Trudna lektura, u mnie zdecydowanie nie na jeden raz, ale z przerwami. Odrzucająca, ale jednak w pewien sposób hipnotyzująca, żeby w końcu dowiedzieć się, jak daleko to wszystko zaszło.

Książka jest okropna, a jednak genialna, bo bardzo autentycznie i realistycznie prezentuje proces racjonalizacji postępowania takiej osoby jak bohater tej opowieści — zadufanego w sobie mizogina i przemocowca, który uważa, że ma prawo, a wręcz obowiązek, w ten sposób się zachowywać. Niepanującego nad emocjami słabeusza, który obwinia ofiarę za swoją przemoc. Trudna lektura,...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
138
83

Na półkach: ,

To literatura bardziej skomplikowana (podobno dlatego" dobra") i trudno mi wystawić ocenę w postaci punktów..

Postaci choć wykreowane, na pewno są wielce prawdopodobne, nie tylko na Mauritiusie, bo powszechne jest źródło przemocy, dominacji, rasizm, czy przemoc wpisana w tradycję i religię.

To nie jest książka dla każdego, bo czytając ją czasem chciałam by nigdy nie powstała! Przemoc psychiczna, fizyczna, małżeńska, rodzinna, seksulana... opowiedziana została jakby od niechcenia. Potok słów tyrana, despoty na temat najbliższych mu kobiet (żony, córki, wnuczki), który możnaby przeczytać w jeden wieczór.. ale nie można, bo jest okropnie brutalny, wulgarny, przerażający. Nigdy wcześniej nie czytałam tak obrzydliwego monologu skierowanego do kobiet napisanego przez kobietę. I nigdy więcej nie chcę, choćby to była literatura piękna obiektywnie wybitna - jak właśnie ta.

Zakończę cytatem "Cholera, lepiej tyle nie gadać. Już nic więcej nie gadać, nie, nie pozwolić, by moje myśli mnie zdradziły".

To literatura bardziej skomplikowana (podobno dlatego" dobra") i trudno mi wystawić ocenę w postaci punktów..

Postaci choć wykreowane, na pewno są wielce prawdopodobne, nie tylko na Mauritiusie, bo powszechne jest źródło przemocy, dominacji, rasizm, czy przemoc wpisana w tradycję i religię.

To nie jest książka dla każdego, bo czytając ją czasem chciałam by nigdy nie...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
910
20

Na półkach: , ,

Bardzo dobra książka. Mocna ...

Bardzo dobra książka. Mocna ...

Pokaż mimo to

0
avatar
495
133

Na półkach:

Bezpośredni i mocny ton ten powieści został ustanowiony już na jej początku. „Zielone sari” to nie historia, ze szczęśliwym zakończeniem, nie znajdziecie w niej zadowolenia i na pewno nie skończycie jej „z brzuchem pełnym dobrych uczuć”.

Poprzez wybitnie gwałtowny i straszny, a przede wszystkim niepokojący monolog prowadzony przez umierającego mężczyznę, czyta się tę książkę bez wytchnienia.

Fakt, że tym, kto prowadzi to przemówienie jest nikt inny jak stary, umierający kat, który oddał swoje życie w służbie innym – nie z powołania, a z pragnienia awansu społecznego i zamiłowania do władzy – który na przestrzeni całej książki próbuje usprawiedliwić przemoc domową jest dla mnie strasznie intrygujący. Zwłaszcza dlatego, że koniec końców ta historia jest na wskroś feministyczna.

Devi z niezwykłą precyzją zagłębia się w narcystycznej psychice starego lekarza. Cały czas czułam obrzydzenie czytając o absurdalnych usprawiedliwieniach Doktera (potwora – jak sam o sobie mówi), według którego kobiety trzeba wiecznie dyscyplinować i trenować do tego, żeby to jemu sprawiały przyjemność. Bo on przecież zarabia pieniądze, wraca zmęczony po pracy i wymaga tego, aby się nim zaopiekowano. Na koniec patriarchat, którego zalety tak dobitnie podkreśla lekarz, okazuje się jedynie obłudą, kłamstwem.

Jestem pełna podziwu dla Devi, której udało się po mistrzowsku postawić w sytuacji skończonego mizogina, absolutnego tyrana domowego, pozbawionego współczucia i człowieczeństwa. Jednocześnie, mimo fałszu i niewygodnych tematów, czyta się to świetnie. Dowodzi to temu, że Devi jest niesamowitą pisarką. W każdej sekundzie z przerażeniem podążamy za logiką myśli tego złośliwego człowieka, ale chcemy więcej. Nawet chcemy go zrozumieć.

„Zielone sari” to zimna, intelektualna i potężna eksploracja potworności oraz okrucieństwa jednego człowieka, która próbuje wyjaśnić pochodzenie wszystkich oprawców na naszej planecie. Ale czy coś tak absurdalnego można w ogóle wytłumaczyć?

Kiedy odłożyłam tę książkę na półkę miałam mętlik w głowie, dosłownie. „Zielone sari” to mieszanina życia i śmierci, wstydu i winy, miłości i nienawiści, poezji i wulgarności. Te sprzeczności rezonują wokół siebie, jak przeciwległe strony dyskursu i najlepsze w tym jest to, że nie brakuje w nich aktualności i uniwersalności.

Niezwykła to była książka. Obrzydliwa, niewygodna i przede wszystkim wywołująca skrajne emocje, które prowadzą do głębszych przemyśleń.

Bezpośredni i mocny ton ten powieści został ustanowiony już na jej początku. „Zielone sari” to nie historia, ze szczęśliwym zakończeniem, nie znajdziecie w niej zadowolenia i na pewno nie skończycie jej „z brzuchem pełnym dobrych uczuć”.

Poprzez wybitnie gwałtowny i straszny, a przede wszystkim niepokojący monolog prowadzony przez umierającego mężczyznę, czyta się tę...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1406
338

Na półkach:

Na wstępie zaznaczę, że to nie jest książka dla każdego. Odradzam ją osobom bardzo wrażliwym i tym co miały nielekkie dzieciństwo. Podejrzewam, że wiele osób po kilku pierwszych stronach tę książkę odkłada a raczej nią rzuca. Ta książka emocjonalnie sieka czytelnika na drobne kawałeczki. Jest tu ogrom przemocy, bólu i cierpienia. Okrucieństwo, które miażdży, nie chce się w nie wierzyć, że człowiek człowiekowi jest w stanie coś takiego zrobić, sprawia że brakuje słów.
Wchodzimy tu w zwyrodniały umysł starca, który jest już umierający i bezsilny a mimo to wciąż jest potworem, nawet gdy nie potrafi już siłą to toksycznym słowem rani innych. Na łożu śmierci cały czas sączy słowne złośliwości niczym trucizny aby tylko jego córka i wnuczka czuły się bezwartościowe. Z jego wspomnień o nieżyjącej żonie, córce i wnuczce wyłania się obraz sadysty, który pomimo pełnionej posługi lekarskiej tylko krzywdził ludzi.
Czuł się Bogiem, z jego całego ciała, wszystkimi porami wyciekała chora, ślepa nienawiść.
Miał się za lepszego i mądrzejszego niż kobiety. Kobiety traktował przedmiotowo, jak bezmyślne, odnosił się do nich z pogardą, z totalnym brakiem szacunku, ustawiał swoje ofiary poprzez przemoc fizyczną i psychiczną. Ta książka wzbudza mordercze instynkty, ma się ochotę zrobić mu krzywdę, chce się krzyczeć to gówno nie człowiek! Na opisy wyrządzanych przez niego krzywd chce się wyć z bezsilności. Ta książka wstrząsa, zostawia ślad w duszy i mocno zostaje w pamięci.
Autorka potrafi pisać o okrutnej przemocy. Napisana jest pięknym językiem, który ułatwia tę ciężką tematycznie lekturę. Ta historia to niby fikcja literacka ale takie sytuacje zdarzają się wszędzie, w każdym zakątku na świecie, skąd my wiemy co się dzieje za zamkniętymi drzwiami w naszej okolicy?
To nie tylko historia o życiu pod rządem bestii w ludzkiej skórze, kacie i tyranie w systemie patriarchalnym ale i o nienawiści do odmienności seksualnej.
Książka wzbudza ogrom emocji, mocna rzecz, na taką lekturę trzeba być gotowym.

Na wstępie zaznaczę, że to nie jest książka dla każdego. Odradzam ją osobom bardzo wrażliwym i tym co miały nielekkie dzieciństwo. Podejrzewam, że wiele osób po kilku pierwszych stronach tę książkę odkłada a raczej nią rzuca. Ta książka emocjonalnie sieka czytelnika na drobne kawałeczki. Jest tu ogrom przemocy, bólu i cierpienia. Okrucieństwo, które miażdży, nie chce się w...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
843
266

Na półkach: , , , ,

Opis brzmi banalnie, tendencyjnie. Mąż i ojciec, ale przede wszystkim despota, umiera. Na łożu śmierci jego myśli zatrute są jednym pragnieniem: utrzymać pozycję pana i władcy, zgnębić i poniżyć do końca swoją córkę i dorosłą już wnuczkę. Bóg-Dokter, jak sam siebie nazywa, wspomina swoje życie, umarłą młodo żonę, tłumaczy nam, czym kierowała się jego przemoc, majaczy. To oczywiste, czego spodziewałam się po takim opisie: historii ofiar. Historii bólu, traumy i niegojących się ran. Potępienia patriarchalnego dominatu. Feministycznego manifestu. W końcu - upadku starego porządku i triumfu kobiecości. Myślałam, że taka to będzie książka i obawiałam się przegadania, moralizatorstwa. Niepotrzebnie, bo przez ustanowienie Doktera narratorem powieści dostajemy historię bardzo przewrotną. Już sam początek nie owija w bawełnę:

„Nie jestem apostołem grzecznej gadki. Brzydzi mnie hipokryzja tych pięknych i pustych formułek, na które łasa jest nasza epoka. (...) Jeśli myślicie, że wyjdziecie stąd z brzuchem pełnym dobrych uczuć, pomyliliście drzwi." [s. 5]

Dokter jest nie tylko nieznośnym, obrzydliwym bohaterem, przekonanym o swojej wyższości, ale też frustrującym narratorem. Wyprowadzenie czytelników (ale chyba zwłaszcza czytelniczek) z równowagi zdaje się być jego głównym celem. Po mistrzowsku manipuluje uczuciami i słowem. Z początku wydaje się, że w tej całej igraszce z otaczającymi go kobietami, ale także z odbiorcą książki, jest najszczerszą osobą na świecie. Co prawda przy okazji okrutną, ale transparentną. Bez oporów mówi, jaką przyjemnością napawa go władza nad innymi, opowiada z nieskrywaną przyjemnością o urokach przemocy i manipulacji. Nie udaje skruchy: „Dlaczego miałbym przyznać, że jestem potworem, kiedy w istocie jestem tylko mężczyzną?” [s. 90]

Jednak czy na pewno nie mamy do czynienia ze spowiedzią, z rozrachunkiem życia? Czy próba wytłumaczenia się ze swoich czynów, albo raczej próba pokazania nam, że nie było w nich nic złego, nie jest tylko fasadą? Czy gdzieś tam w środku nasz Bóg-Dokter wie, że mimo wszystko jest po prostu żałosny? To byłaby pocieszająca myśl. Nie mogę też nie zdradzić Wam, iż z każdą stroną taka interpretacja staje się coraz bardziej prawdopodobna. Sam mówi:

„I zrozumiałem, że kiedy się wystarczająco mocno wierzy, mogło się to stać prawdą: byłem wszystkim tym, czym widziałem się w zwierciadle innych. Ukułem rzeczywistość swojego kłamstwa, metamorfozę tak gwałtowną i tak kompletną, że nigdy już nie nawiązałem z powrotem kontaktu z tym młodzieńcem, który opłakiwał matkę w brudnym kiblu, całymi dniami błagając ją, by wróciła." [s. 37]

Czyli banał - traumatyczne dzieciństwo i nagle mamy naszemu bohaterowi współczuć? Jest kilka takich momentów, kiedy myślimy podczas lektury: kurczę, może on nie jest taki zły? W końcu to doktor, ratuje ludzi, napracował się w życiu, matkę kochaną, która wszystko dla niego poświeciła, stracił... Sam jednak narrator chyba nie chce naszego współczucia, gdyż po ckliwszych wyznaniach znów napawa się rozkoszą władzy tyrana, wyjawiając całą swoją obrzydliwość i przewrotność myślenia. Bardzo ciekawa postać - niby człowiek światły, wykształcony, a jednak prymitywny despota wciąż trzymający się przestarzałych tradycji patriarchalnych i czerpiący przyjemność z gnębienia najbliższych mu kobiet (to doskonale pokazuje, że przemoc nie zna warstw społecznych, pozycji i poziomu IQ). W tym wszystkim zresztą twierdzi, że je kocha. Gdzie sens, gdzie logika?

W książce jest bardzo ciekawa scena, w której ustami nie umiejącej się nigdy wysłowić Kitty, czyli córki Doktera, narrator wyrzuca sam sobie ciosy, które jej zadał. Może więc pragnie sądu? To jeden z tych momentów, w których pod warstwą pewnego swojej racji pana i władcy, ujawnia się jeszcze coś. Może nie skrucha, ale chociaż wątpliwość, czy jego życie miało sens:

„Biedny, biedny mężczyzno, mówi. Ojcze? Nie, to miano nigdy do ciebie nie pasowało, tak samo jak miano męża, dziadka czy teścia. Zawsze byłeś tylko mężczyzną i to wszystko. Samcem. Tym, który za swój cel ma tylko siebie." [s. 186]

Pewnie część osób jest znużonych tą recenzją. „Do sedna, do sedna, czemu tyle gada o tym obrzydliwym człowieku! Do sedna, pisz o kobietach! O traumie, tragedii, o tym jak straszne jest życie pod męskim butem!” Tylko że to nie jest do końca historia kobiet, to nie powieść z tezą, a studium postaci - i to mężczyzny. Muszę przyznać, że właśnie dzięki temu, że te 200 stron siedzimy w głowie Doktera, a nie którejś z towarzyszących mu kobiet, dostajemy opowieść wielokrotnie bardziej poruszającą i głęboką. To książka charakterystyczna, wielowymiarowa i oryginalna, umożliwiająca czytanie i interpretację na wielu różnych poziomach.

Jestem zachwycona tą powieścią. Przewspaniale napisana, konkretna, trafiająca prosto w czułe punkty, przejmująca, ale nie egzaltowana. O wielu ciekawostkach możemy dowiedzieć się również z posłowia tłumacza. Ananda Devi pochodzi z Mauritiusa - wielokulturowego kraju-wyspy, który liczebnością można porównać do województwa śląskiego. Jak podkreśla jednak sama autorka, nie należy utożsamiać rzeczywistości Zielonego sari czy innych jej książek z Mauritiusem, tak samo jak opisywanych historii z jej autobiografią. Kolejna rzecz, która zachwyca mnie u Devi - unikanie autobiografizmu. Nietrudno sobie wyobrazić, jak irytujące musi być ciągłe słuchanie pytań o to, czy ojciec Devi też był despotą (sama mówi, że był wspaniałych, kochającym tatą). Jak gdyby autor musiał przelewać na papier jedynie wydarzenia ze swojego życia.

Zielone sari zajmuje zaszczytne miejsce wśród najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w 2020 r. Powieść zachwyca jednak nie tylko treścią, ale też przepięknym wydaniem wydawnictwa w Podwórku. Na pewno w niedługim czasie zaopatrzę się w pozostałe książki Anandy Devi wydane w Polsce. Was również do tego zachęcam, mistrzowska proza.

Opis brzmi banalnie, tendencyjnie. Mąż i ojciec, ale przede wszystkim despota, umiera. Na łożu śmierci jego myśli zatrute są jednym pragnieniem: utrzymać pozycję pana i władcy, zgnębić i poniżyć do końca swoją córkę i dorosłą już wnuczkę. Bóg-Dokter, jak sam siebie nazywa, wspomina swoje życie, umarłą młodo żonę, tłumaczy nam, czym kierowała się jego przemoc, majaczy. To...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Ananda Devi Zielone sari Zobacz więcej
Ananda Devi Zielone sari Zobacz więcej
Ananda Devi Zielone sari Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd