
Niewyczerpany żart

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Infinite Jest
- Data wydania:
- 2022-09-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-09-28
- Data 1. wydania:
- 1996-07-04
- Liczba stron:
- 1136
- Czas czytania
- 18 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383180267
- Tłumacz:
- Jolanta Kozak
Opus magnum Davida Fostera Wallace’a.
Gargantuiczna, błyskotliwa i dowcipna historia o pogoni za szczęściem w Ameryce. Portretująca najbardziej wzruszająco dysfunkcyjną rodzinę, jaka pojawiła się w literaturze ostatnich lat, powieść zgłębia zasadnicze pytania o kondycję człowieka i o rozrywkę: czym ona jest i dlaczego w tak dużym stopniu zdominowała nasze życie; jak pragnienie rozrywki wpływa na naszą potrzebę kontaktu z innymi ludźmi; co o nas mówią przyjemności, które wybieramy.
"Niewyczerpany żart” powszechnie uznawana jest za przełomową amerykańską powieść lat dziewięćdziesiątych i najlepszą jak dotąd próbę uchwycenia rzeczywistości w nierealnym świecie. Główną osią fabuły jest poszukiwanie zaginionej kopii taśmy wideo znanej jako "Rozrywka”: filmu tak zabawnego, że każdy, kto go zobaczy, będzie zmuszony oglądać go w kółko, a zainteresowanie jedzeniem, piciem i podstawowymi warunkami sanitarnymi z czasem wygaśnie.
To pełna rozmachu analiza namiętności i rozkoszy, które czynią nas ludźmi – a także jedna z tych rzadkich książek, które na nowo definiują granice powieści.
Kup Niewyczerpany żart w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Niewyczerpany żart
Niewyczerpana lektura, niewyczerpana refleksja
Organizacja Narodów Ameryki Północnej, w skrócie ONAN, to istniejąca w niedalekiej przyszłości (bądź w alternatywnej rzeczywistości) federacja zrzeszająca USA, Kanadę i Meksyk. Agenci rządu USA i wrogiej mu organizacji terrorystycznej rywalizują ze sobą w poszukiwaniach tajemniczej taśmy filmowej, która niszczy umysł każdego, kto ją obejrzy. Trop wiedzie do Enfieldzkiej Akademii Tenisowej, gdzie młodzież stawia pierwsze kroki zarówno na ścieżce sportowej kariery, jak i w popadaniu w uzależnienie. Tak można streścić główne wątki „Niewyczerpanego żartu”. Jednak każde streszczenie będzie w stanie wyrazić zaledwie ułamek tego, o czym w swojej powieści opowiada David Foster Wallace.
Fragmentaryczna, trudna, erudycyjna, dygresyjna, poplątana, do bólu szczera, skłaniająca do refleksji, genialna – taka jest ta powieść o długości ponad 1100 stron, z czego niemal 100 zajmują przypisy autora. Zorientowanie się w przeskokach czasowych, w mnogości wątków i bohaterów stanowi nie lada wyzwanie, tym bardziej że lata noszą takie nazwy, jak „Rok Mydełka Dove w Rozmiarze Próbnym” czy „Rok Pieluchomajtek Depend dla Dorosłych”, a ich właściwą chronologię poznajemy dopiero w jednej czwartej powieści. Po narracji nie należy się spodziewać liniowości, poza przeskokami w czasie przerywają ją też liczne dygresje, a mimo to książka wciąga i zachęca do szukania wzajemnych powiązań, do stopniowego składania tej mozaiki w olśniewającą całość. Nie mogę powiedzieć, że lektura „Niewyczerpanego żartu” jest lekka czy łatwa, ale na pewno daje dużo satysfakcji i dużo tematów do przemyśleń.
Wallace łączy wątki obyczajowe, społeczne i sensacyjne, czerpiąc z własnych doświadczeń i obdarzając bohaterów własnymi lękami i neurozami. Przedstawia krytyczne spojrzenie na społeczeństwo, ale zamiast zimnej ironii sięga po zrozumienie i empatię, próbując nadać sens problemom i znaleźć drogę do odkupienia. Pisze obszernie, zwracając uwagę na szczegóły, do których zwykle nie przykładamy wagi: pojawiającego się i znikającego karalucha, układu palców, odcienia skóry, wyglądu płata pleśni. Eksperymentuje też z formą, wprowadzając do tekstu onomatopeje, przerywając samemu sobie dygresjami i przypisami, przechodząc z narracji trzecioosobowej do pierwszoosobowej, włączając do tekstu obszerne monologi, fragmenty audycji radiowych, studium na temat tatuażu i liczne obserwacje na temat społeczeństwa w ogóle, a uzależnień w szczególności. Nie brak tu humoru, ale nie brak też bólu i emocji.
Ta recenzja z pewnością nie wyczerpuje (nomen omen) tematu. Wyobrażam sobie, że „niewyczerpana” musiała być też praca nad przekładem – na szczęście książka trafiła w dobre ręce Jolanty Kozak, która mierzyła się już z takimi autorami, jak Kurt Vonnegut, John Irving czy William Wharton. Jeśli zagubicie się w lekturze, polecam sięgnąć do jej posłowia.
Czytanie „Niewyczerpanego żartu” to raczej przeżycie niż zwyczajna lektura. Nie da się tego zrobić szybko ani nieuważnie, ale im większy wysiłek, tym większa satysfakcja. To książka, do której można wracać wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe szczegóły i nawiązania. Książka wyzwanie, które warto podjąć.
Agnieszka Kruk
Oceny książki Niewyczerpany żart
Poznaj innych czytelników
4438 użytkowników ma tytuł Niewyczerpany żart na półkach głównych- Chcę przeczytać 4 003
- Przeczytane 333
- Teraz czytam 102
- Posiadam 173
- Chcę w prezencie 25
- Ulubione 19
- Literatura piękna 15
- Literatura amerykańska 11
- Do kupienia 8
- 2023 7












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Niewyczerpany żart
Ksiażka Wallace'a mogłaby z powodzeniem zostać podzielona na dobre kilka odrębnych powieści, z których każda byłaby pełna treści i emocji i znakomicie by się czytała. Dlatego objętość jest bardzo uzasadniona. Fragmentacja i wymieszanie historii mogą na początku trochę przeszkadzać, bo trudno wejść w kilka opowieści, światów i grup postaci jednocześnie, ale szybko ten dyskomfort zmienia się w przyjemność śledzenia równoległych, splątanych wątków. I tu zamiar autora opowiedziany po wydaniu książki się udał – ma być zarazem niełatwa, ale też trzymająca czytelnika w dużej ochocie do dalszego długiego czytania. Opowieść jest nasycona tak wieloma najprzedniejszej jakości sugestywnymi scenami, że musiałem - po chyba ze dwóch albo dekadach, odkąd ostatni raz to robiłem - użyć fiszek, by móc łatwo wracać do kilkunastu najbardziej ulubionych. Część z nich ma energię i humor Biga Lebowskiego i Adasia Miałczyńskiego razem wziętych. Są tak plastycznie naszkicowane, że czytając, po prostu widzi się te sceny filmowe i pęka ze śmiechu. Choć zaznaczyłem też kilka równie sugestywnych co przerażających. Biorąc pod uwagę, że autor książkę wydał w 1996 roku, jej zbieżność z aktualnymi wydarzeniami i trendami w Ameryce Północnej jest bardziej niż niepokojąca. Jestem przekonany, że tworząc historie polityczne będące zarówno tłem, jak i jednymi z wartkich opowieści zawartych w książce, autor bawił się świetnie i nawet przez myśl mu nie przeszło, że te przejaskrawione , pastiszowe zachowania i motywacje władz USA mogą kiedyś (ćwierćwieku później) być tak zbieżne z realiami. No chyba że miał jednak umiejętności profetyczne. Niektóre z postaci z książki zostaną ze mną na długo, ich przejmujące historie cały czas kołaczą mi się, ale raczej przyjemnie, w głowie. Scena finalnej niszczącej rozgrywki Eschatona powinna wejść do klasyki nowo powołanego gatunku scen batalistyczno-komediowych, gdzie krew się leje prawdziwa (przynajmniej w finale),giną miliardy istnień ludzkich (fikcyjnych),emocje świszczą w powietrzu w obłokach pary wydizleanej z gotujących się w środku graczy a reguły skomplikowanej rozgrywki wyłożone są tak dobrze, że można zapragnąć uczestniczenia w niej nawet jeśli się nigdy nie grało w tenisa ani nie było chłopcem bawiącym się w wielką wojnę. Książka wspaniała, polecam bardzo gorąco.
Ksiażka Wallace'a mogłaby z powodzeniem zostać podzielona na dobre kilka odrębnych powieści, z których każda byłaby pełna treści i emocji i znakomicie by się czytała. Dlatego objętość jest bardzo uzasadniona. Fragmentacja i wymieszanie historii mogą na początku trochę przeszkadzać, bo trudno wejść w kilka opowieści, światów i grup postaci jednocześnie, ale szybko ten...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitne, choć "Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi" chyba lepsze.
Wybitne, choć "Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi" chyba lepsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toco mozna napisać o książkce, która ma 1110 stron, którą czytałem przez prawie trzy jebane miesiące (a dokładnie to 83 dni),i każda sekunda obcowania z ta historią była tego warta, bo to była najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek przeczytałem (przeczytam?),książka jak trójkąt sierpinskiego albo chuj wie kostka rubkia, tekst lepszy niż seks, nawet nie chodzi o to jaki to flex przeczytać coś takiego, to po prostu jest takie zajebiste, dobre bo można się poczuć jak jebany ćpun na odwyku jak zrobi sie dłuższą przerwę od czytania, bo można sie poczuć trochę mniej samotnym, bo to książka która zagląda do duszy
i szepcze mi do uszka 'hej drogi czytelniku od tego momentu na najbliższe kilka lat to bedzie twoja osobowość i każda dziewczyna, która spotkam koniecznie sie o tym dowie'. warto czytać trudne rzeczy
walczcie o siebie
pozdro
co mozna napisać o książkce, która ma 1110 stron, którą czytałem przez prawie trzy jebane miesiące (a dokładnie to 83 dni),i każda sekunda obcowania z ta historią była tego warta, bo to była najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek przeczytałem (przeczytam?),książka jak trójkąt sierpinskiego albo chuj wie kostka rubkia, tekst lepszy niż seks, nawet nie chodzi o to jaki to flex...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku nie przekonywała mnie ta powieść. Pierwszych 100, 200, 300 stron daje w kość, ale później dzieje się coś, co daje tylko literatura z najwyższej półki – dzieło powoli wciąga, dając ogromną intelektualną, estetyczną, filozoficzną satysfakcję. Dziesięć gwiazdek dla tłumaczki Jolanty Kozak, wydawcy i redaktorów za udostępnienie rodzimym czytelnikom „Niewyczerpanego żartu”. Powieść szokująco głęboko, rozlegle, przenikliwie, sensualnie podejmuje temat poszukiwania przez ludzi szczęścia. Kariera sportowa (tu tenis),wszelkie uzależnienia: od pracy, narkotyków, alkoholu, rozrywki, telewizyjnych seriali, seksu, nauki, prezentowane są w formie sugestywnego hiperrealistycznego opisu. Najsilniej do wyobraźni przemawiają obszerne partie tekstu poświęcone różnym odmianom ciężkiej depresji. David Foster Wallace trafnie diagnozuje przyczynę rozchwianego stanu psychiki współczesnego człowieka. Nieustanna pogoń za szczęściem, ekstazą, to poważny problem, a bywa jeszcze gorzej, gdy w końcu osiągniemy spełnienie, sukces, radość, szczyt marzeń, tu dopiero zaczyna się walka z własną psychiką, rozpaczliwie szukającą drogi wyjścia z pułapki dojścia do upragnionego celu własnego życia. Pisarz nie zapomina przy tym o nieuleczalnych traumach z dzieciństwa prześladujących wielu spośród jego bohaterów bez przerwy, opisywanych na sposób przerażający, czasem śmieszny, innym razem wzruszający, budzący niekłamane współczucie. Współczesna wizja świata przypomina kuszące technologiczno-rozrywkowo-reklamowe panoptikum przed którym nie ma ucieczki jak tylko w postępujący obłęd. Obserwowanie rzeczywistości oczyma Davida Fostera Wallaca, to przeżycie, które zostaje w pamięci na całe życie.
Aby nie być gołosłownym postanowiłem zacytować jedno jedyne zdanie z „Niewyczerpanego żartu”:
„Podniosła martwy obiekt i zawinęła go w kocyk, jakby był żywy, a nie martwy, i od tej chwili nosiła go ze sobą wszędzie, tak jak, wyobrażała sobie, troskliwe matki noszą ze sobą wszędzie swoje dzieci, nosiła trupka noworodka bez twarzy, okutanego w różowy kocyk, który w siódmym miesiącu ciąży nabyła u Woolwortha, i nawet nie tknęła pępowiny, aż ta odpadła z niej sama i dyndała, śmierdząca, i tak nosiła ze sobą martwego noworodka, wszędzie, nawet tam, gdzie robiła straszne świństwa, bo nawet jako samotna matka musiała dalej ćpać, więc z zawiniętym w kocyk dziecięciem w ramionach snuła się po ulicach w aksamitnych szortach koloru fuksji, staniku i zielonych szpilkach, i odwalała numerki, aż stało się oczywiste – był sierpień – powiedzmy sobie: nader oczywiste, że niemowlę w poplamionym kokonie kocyka nie jest biologicznie czynnym niemowlęciem, i przechodnie na ulicach Południowego Bostonu bledli i odsuwali się z obrzydzeniem, kiedy mijała ich ta dziewczyna z rozstępami na brzuchu, brązowymi zębami i bez rzęs (rzęsy straciła w wypadku z Substancją; z paleniem kokainy zawsze wiąże się ryzyko pożaru i dysplazji zębiny),która z upiornym spokojem, niepomna na olfaktoryczny zamęt, którego była sprawczynią, przemierzała skwarne ulice, ale i jej sierpniowy biznes z numerkami też wkrótce podupadł, co zrozumiałe, i w końcu po ulicach rozniosła się pogłoska o jej poważnym problemie z dzieckiem i Zaprzeczeniem, i przybyli jej kumple ze schroniska i z ulicy, którzy czułymi połajankami bez głoski „r” i pachnącymi chusteczkami, i delikatnym rękoczynem, i łagodną perswazją, usiłowali wyrwać ją z Zaprzeczenia, ale ona ich wszystkich ignorowała, broniła dziecka, przyciskając je do siebie – ono zresztą i tak już do niej przywarło i niełatwo dałoby się oderwać ręcznie – i dalej spacerowała po ulicach, omijana wielkim łukiem, bez grosza przy duszy, i w początkowym stadium Zespołu Odstawiennego, ze szczątkiem pępowiny dyndającym z niedającej się domknąć szczeliny złowróżbnie rozdętego i zeskorupiałego kocyka od Woolwortha (skoro już mowa o Zaprzeczeniu, to ta dziewczyna była w pierwszej lidze Negacjonistów),aż w końcu pobladły i słaniający się z wrażenia dzielnicowy histerycznym telefonem postawił na nogi sławetny Wydział Opieki Społecznej – Gately widzi, że obecne na sali matki alkoholiczki żegnają się znakiem krzyża i wzdrygają na samo wspomnienie WOS, bo WOS to najgorszy koszmar każdego uzależnionego rodzica: dysponuje kilkoma prawnymi definicjami Zaniedbania i taranem z wolframową końcówką do wyważania mieszkań pozamykanych na cztery spusty; w ciemnym oknie widzi Gately odbicie matki z grupy bostońskich AA, która przyszła na zebranie z dwiema córeczkami, a teraz, na wzmiankę o WOS, odruchowo przytula je do piersi, chociaż jedna z dziewczynek wyrywa się i przykuca z wyraźnym zamiarem zrobienia kupy – lecz oto w opowieści pojawił się WOS: cały kobiecy pluton oschle kompetentnego personelu terenowego WOS, w postrach budzących czarnych garsonkach Chanel, z urzędowymi podkładkami do pisania, ruszył na łowy po ulicach Południowego Bostonu, dybiąc na zaćpaną prelegentkę i jej nieżywe niemowlę bez twarzy; lecz o tej porze, w czasie ubiegłorocznej późnosierpniowej fali morderczych upałów, dowody na to, że noworodek ma poważny problem bio-egzystencjalny, ujawniły się tak nachalnie, że nawet owładnięta Zaprzeczeniem matka narkomanka nie była w stanie ich zignorować i zlekceważyć – dowody te, które prelegentka wzdraga się opisać w szczegółach (pomijając wzmiankę o przywabianiu owadów),pogarszają tylko sytuację empatycznych białoflagowców, gdyż ożywiają mroczną wyobraźnię, której wszyscy nadużywający Substancji mają w nadmiarze – więc opowiada, jak się koniec końców załamała, emocjonalnie i olfaktorycznie, pod ciężarem oczywistych dowodów, i padła na betonowym placu zabaw, pod opuszczonym blokiem swojej nieboszczki matki przy L Street Beach w Southie, i obległa ją sfora pracownic terenowych WOS, i została ujęta wraz z dziecięciem, i trzeba było sprowadzić oraz zastosować specjalne rozpuszczalniki w spreju, żeby oderwać dziecinny kocyk od Woolwortha od matczynego łona, a zawartość kocyka poskładano mniej więcej do kupy i umieszczono w trumience dostarczonej przez WOS, którą prelegentka zapamiętała jako skrzyneczkę wielkości kosmetyczki Mary Kay, samą zaś prelegentkę poinformowano, że niemowlę zmarło na skutek nieumyślnego zatrucia w fazie rozwoju płodowego, którego rezultatem miał być chłopczyk; a matka niedoszłego chłopczyka, po bolesnym zabiegu łyżeczkowania przyklejonego wewnątrz łożyska, spędziła cztery następne miesiące na oddziale zamkniętym Miejskiego Szpitala Stanowego w Waltham, MA, w psychozie wywołanej spóźnionym przez Zaprzeczenie poczuciem winy, odstawieniem kokainy i palącą nienawiścią do siebie; i opowiada dalej, jak po wyjściu ze szpitala z rentą i pierwszym zaświadczeniem o niesprawności psychicznej stwierdziła, że już nie ma apetytu na granulki i piguły, za to ciągnie ją do wysokich, smukłych butelek z informacją o Procentach na etykietce, więc piła i piła, święcie przekonana, że nigdy nie przestanie pić i nie przełknie prawdy, ale w końcu, opowiada, doszła do tego, do czego dojść musiała, i przełknęła ją, tę prawdę o odpowiedzialności, a potem już szybko doprowadziła się drogą pijaństwa na zewnętrzny parapet okna schroniska, skąd o godzinie 2:00 wykonała bełkotliwy telefon, i oto jest tutaj, i przeprasza, że mówiła tak długo, ale starała się przekazać prawdę, którą ma nadzieję kiedyś przyjąć za swoją.”
Na początku nie przekonywała mnie ta powieść. Pierwszych 100, 200, 300 stron daje w kość, ale później dzieje się coś, co daje tylko literatura z najwyższej półki – dzieło powoli wciąga, dając ogromną intelektualną, estetyczną, filozoficzną satysfakcję. Dziesięć gwiazdek dla tłumaczki Jolanty Kozak, wydawcy i redaktorów za udostępnienie rodzimym czytelnikom „Niewyczerpanego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to faktycznie żart.
Jeśli ONAN izujesz się przy oglądaniu meczu tenisa, to warto po to sięgnąć. Jeśli dodatkowo odpowiały Ci "Dzieci z dworca ZOO", to bierz się za czytanie.
Ja srogo się zawiodłem i nigdy nie zaufam już ani oficjalnym recenzjom, ani wysokim ocenom. Ten utwór ma kilka ciekawych fragmentów, lecz wszystko wygląda jak kilka pomysłów na nieudane powieści, które zostały połączone nikłą wizją sarkania z konsumpcjonizmu.
Ta książka to faktycznie żart.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ONAN izujesz się przy oglądaniu meczu tenisa, to warto po to sięgnąć. Jeśli dodatkowo odpowiały Ci "Dzieci z dworca ZOO", to bierz się za czytanie.
Ja srogo się zawiodłem i nigdy nie zaufam już ani oficjalnym recenzjom, ani wysokim ocenom. Ten utwór ma kilka ciekawych fragmentów, lecz wszystko wygląda jak kilka pomysłów na nieudane...
DNF po 100 stronach. Czy to się w ogóle da czytać? Czy to po prostu książka dla snobów? Nie wierzę, że ktokolwiek widzi w tym sens.
DNF po 100 stronach. Czy to się w ogóle da czytać? Czy to po prostu książka dla snobów? Nie wierzę, że ktokolwiek widzi w tym sens.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowieść o meta uzależnieniu, od którego ucieczka jest jedynie śmierć. Możemy albo pozostać ludźmi i oddać się object petit a, albo popełnić samobójstwo poprzez pełne zaspokojone pragnień (obejrzenie tytułowego niewyczerpanego żartu albo stworzenie języka prywatnego z początku opowieści).
Na innej płaszczenie ta książka jest niewyczerpanym żartem, przeszywanie się różnych opowieści, w krótkich urywkach idealnie wpasowuje się w coraz krótszy czas utrzymania uwagi, którego skracanie nie jest domeną krótkich filmów tiktoka, ale skakania po kanałach telewizyjnych z szansą na trafienie na urywek czegoś nas interesującego, dopóki dopóty nie przerwie nam go reklama, albo znużenie i proces należy powtórzyć.
To absolutna literatura, niestety nie jestem absolutnym czytelnikiem.
To opowieść o meta uzależnieniu, od którego ucieczka jest jedynie śmierć. Możemy albo pozostać ludźmi i oddać się object petit a, albo popełnić samobójstwo poprzez pełne zaspokojone pragnień (obejrzenie tytułowego niewyczerpanego żartu albo stworzenie języka prywatnego z początku opowieści).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa innej płaszczenie ta książka jest niewyczerpanym żartem, przeszywanie się...
Mialam momentami wrażenie, że tytuł "Niewyczerpany żart" odnosi się do tego, że autor musiał mieć dobrą bekę ze wszystkich którzy przeczytają tę książkę. I nie zrozumcie mnie źle- książka ma wiele dobrych fragmentów, wiele ciekawych motywów. Ale jednocześnie ciągnie się w nieskończoność, wprowadzając mnóstwo wątków, które prowadzą donikąd, które nic nie wnoszą. Chwilami ciężko się połapać w toku historii. Nie jest to książka dla każdego, nie jest to lekka opowieść. Jeśli ktoś ma czas i jest cierpliwy to wyniesie z niej coś ciekawego, w innym przypadku szkoda nawet zaczynać
Mialam momentami wrażenie, że tytuł "Niewyczerpany żart" odnosi się do tego, że autor musiał mieć dobrą bekę ze wszystkich którzy przeczytają tę książkę. I nie zrozumcie mnie źle- książka ma wiele dobrych fragmentów, wiele ciekawych motywów. Ale jednocześnie ciągnie się w nieskończoność, wprowadzając mnóstwo wątków, które prowadzą donikąd, które nic nie wnoszą. Chwilami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo todoszedłem do strony 333 z adnotacjami. czyli do 1/3.
jak dla mnie zbyt wiele wysiłku dla zbyt małej nagrody; tekst jest dobry, wspaniale napisany, ma dobre momenty, ale brak mu punktu zawieszenia, powodu, by się interesować, by ci zależało - a to po prostu narcystycznie rozpasana zabawa. przeczytałem streszczenie reszty - słabiutko. no cóż. wielka szkoda.
doszedłem do strony 333 z adnotacjami. czyli do 1/3.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojak dla mnie zbyt wiele wysiłku dla zbyt małej nagrody; tekst jest dobry, wspaniale napisany, ma dobre momenty, ale brak mu punktu zawieszenia, powodu, by się interesować, by ci zależało - a to po prostu narcystycznie rozpasana zabawa. przeczytałem streszczenie reszty - słabiutko. no cóż. wielka szkoda.
Ta książka to jakiś żart... Nie wiem jak to sie stało, ale nie kojarzę w tekście nic o zaginionej kasecie wideo. Może przez niskie skupienie, bo ciezko było to czytać. Dużo o narkotykach, alkoholu, przemocy i tenisie. I dużo, za dużo, o niczym.
Ta książka to jakiś żart... Nie wiem jak to sie stało, ale nie kojarzę w tekście nic o zaginionej kasecie wideo. Może przez niskie skupienie, bo ciezko było to czytać. Dużo o narkotykach, alkoholu, przemocy i tenisie. I dużo, za dużo, o niczym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to