Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
ampH 
zpiorem.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 4 książki i 16 cytatów, ostatnio widziany 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Lód
    Lód
    Autor:
    Książka XX-lecia rankingu "Polityki". Długo oczekiwana powieść najlepszego polskiego pisarza S-F. Akcja najnowszej powieści Jacka Dukaja toczy się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie I wojna świat...
    czytelników: 9032 | opinie: 322 | ocena: 7,81 (2490 głosów) | inne wydania: 3
  • Ostatni kontynent
    Ostatni kontynent
    Autor:
    Coś zaginęło na Niewidocznym Uniwersytecie - najbardziej prestiżowej (tzn. jedynej) instytucji naukowej w Ankh-Morpork. Brakuje profesora - ale grupa poszukiwawcza jest w drodze! Zespół starszych magó...
    czytelników: 4624 | opinie: 56 | ocena: 7,15 (2307 głosów) | inne wydania: 1
  • Pomnik Cesarzowej Achai - Tom II
    Pomnik Cesarzowej Achai - Tom II
    Autor:
    Pomnik cesarzowej jest potężny i wzbudza strach. Nadchodzi czas silnych kobiet i równoległych światów. Ziemiański jak nikt inny zderza dwie odległe cywilizacje i systemy wojskowe. Wie o tym każdy...
    czytelników: 4303 | opinie: 104 | ocena: 7,51 (2086 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-28 19:42:14
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-23 18:26:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane w 2017

Bardzo lubię poznawać nowych autorów, zwłaszcza polskich. Debiuty zawsze uważałem za niezwykle cenne książki - pozwalają bowiem na przyjrzenie się pierwszym krokom stawianym przez danego autora. Kusząc się na debiuty miałem już okazję poznać wielu świetnych pisarzy lub spotkać się po prostu z jedną ciekawą pozycją. Propozycja od Business&Culture zapoznania mnie z debiutem autorki ukrywającej... Bardzo lubię poznawać nowych autorów, zwłaszcza polskich. Debiuty zawsze uważałem za niezwykle cenne książki - pozwalają bowiem na przyjrzenie się pierwszym krokom stawianym przez danego autora. Kusząc się na debiuty miałem już okazję poznać wielu świetnych pisarzy lub spotkać się po prostu z jedną ciekawą pozycją. Propozycja od Business&Culture zapoznania mnie z debiutem autorki ukrywającej się pod pseudonimem Paulina Świst była więc dla mnie wspaniała wiadomością. Opis obiecywał kawał dobrego kryminału. Jak się okazało otrzymałem być może i dobry, ale na pewno nie kryminał. Sam nie gustuję w erotycznych powieściach obyczajowych, które przez kilka stron mają jakiś tam wątek kryminalny, ale warsztatowo nie jest to zła książka.

Kinga Błońska, adwokat pracująca na co dzień we Wrocławiu, została wplątana w bardzo nieprzyjemny proces. Sprawy komplikuje jej przeciwnik na sali sądowej - prokurator Zimnicki. Pierwsze spotkanie pani adwokat poza sądowymi kuluarami nie należało do takich, od których warto zaczynać służbową znajomość. Trudna rodzinna sytuacja wcale nie pomaga w opanowaniu całej sytuacji. Być może jednak jest to dobra chwila na nieco rozluźnienia i sprawienia sobie nieco przyjemności wbrew całemu światu.

Zanim ktokolwiek ucieknie od tej opinii - "Prokurator" to nie jest kryminał. Niech Was nie zwiodą opisy, to z kryminałem nie ma praktycznie nic wspólnego. Jeśli przeczytaliście w swoim życiu chociaż dwie książki, które nalezą do literatury kryminalnej to przy debiucie Pauliny Świst coś Wam będzie zgrzytać. "Prokurator" jest tak samo kryminałem, jak "Harry Potter" opracowaniem historycznym. No, w końcu jakąś tam historię opowiada. No i jest zamek! Tyle samo kryminału (nie mylić z tłem w postaci środowiska prawniczego) jest w tej książce, co właśnie opracowania historycznego w "Harrym Potterze". A być może w tym drugim przypadku znajdziecie nawet więcej prawdy. Serwis Lubimy Czytać już o wiele lepiej zaszufladkował tę pozycję - jako "Literatura obyczajowa i romans". Tutaj pełna zgoda. Tylko szkoda, że dostałem same opisy "ooo jaki świetny kryminał". Gdybym wiedział, że to z kryminałem nie ma nic wspólnego to bym odpuścił.

Żeby była jasność - być może jako erotyk czy po prostu romansidło jest to książka dobra. Być może. Nie czytuję takich pozycji. Rzuciłem się na książkę między innymi z powodu tego oto zdania: "Ceniona prawniczka napisała mocny kryminał z solidną dawką erotyki, którego akcja dzieje się w środowisku palestry." Mocny kryminał. Kryminał. Pozwolę sobie więc po prostu pominąć kwestie samej fabuły, wydarzeń, ogólnie zawartości merytorycznej książki. To nie mój klimat, nie moja bajka, ja osobiście nie trawię takich książek i moja ocena zawsze będzie niska. Zdaję sobie jednak sprawę, że ludzie to lubią i być może fani erotyków (miała być solidna dawka erotyki i to by było spoko, ale tutaj w sumie nie ma nic poza erotyką - erotyka to wszystko) uznają ją za naprawdę warto przeczytania. Skupię się więc głównie na technicznych aspektach.

Całą historia napisana jest dość prostym, ale przyjemnym w odbiorze językiem. Jak na debiut książkowy jest naprawdę w porządku. Zawsze zwracam uwagę na dialogi - to wbrew pozorom jeden z najtrudniejszych elementów dla każdego autora. Paulina Świst i z nimi sobie poradziła całkiem dobrze. Nawet jeśli zostały popełnione jakieś błędy, to raczej z tych bardziej "zaawansowanych". Podczas czytania przeciętny czytelnik zdecydowanie nie powinien narzekać. Jest po prostu ok. To akurat duży plus książki, bowiem chyba nic tak nie zniechęca jak kompletnie nieczytelna treść (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało w odniesieniu do słowa pisanego). Na pewno umiejętne operowaniem słowem przez autorkę dorzuca sporo punkcików do ogólnej oceny jej dzieła.

Rzuca się w oczy niestety spora niekonsekwencja w prowadzeniu postaci adwokat Kingi Błońskiej. Co jest dość interesujące, ponieważ mimo rozterek, które również przeżywa prokurator Łukasz Zimnicki, ten nie jest tak pokiereszowany osobowościowo. W przypadku głównej bohaterki widać wypływające na wierzch kompletnie wykluczające się cechy. Raz jest inteligentna i wyrachowana, raz głupiutka i zapomina o tym, że w ogóle ma mózg, raz sprawia wrażenie, że wszystko zniesie, za pięć minut to tylko biedna dziewczynka, która nie radzi sobie z najprostszymi rzeczami. Po prostu przekrój przez chyba wszystkie możliwe typy osobowości i charakteru. Rozumiem, że kobieta może mieć wahania nastroju oraz może nie radzić sobie z połączeniem życia służbowego i prywatnego. Nie róbmy jednak takiej wariatki, która we mnie osobiście wzbudziła jedynie współczucie z powodu konieczności wysłania jej na oddział zamknięty. Postać niestety do poprawy.

Na całe szczęście ostatnie sto stron to wreszcie jakaś akcja (nie licząc ciągłego przesiadywania w łóżku połączonego z nienaturalnymi zachowaniami Kingi Błońskiej). Dość oczywista, przewidywalna (w końcu to lekka lektura, erotyk), ale sensownie poprowadzona. Oczywiście patrząc na książkę przez pryzmat tego, w jaki sposób jest opisywana na okładce ("") raczej nie jest to absolutnie nic powalającego, jednak osobiście absolutnie nie uznaję tej pozycji jako kryminału. Dla mnie jest więc ok. Przynajmniej pod koniec mogłem przeczytać coś, co i mnie może zaciekawić.

Reasumując nie chcę tutaj wieszać psów na "Prokuratorze" tylko dlatego, że ktoś błędnie nadał jej kategorię kryminału. Wydaje mi się, że cała jej treść może podejść fanom erotyków, zwłaszcza że tak naprawdę sceny nie wydawały się zbyt przesadzone. Na ogromny plus zasługuje warsztat autorki, więc jeśli akurat Ty, Czytelniku, lubisz wszędobylskie sceny seksu z lekkim wątkiem kryminalnym gdzieś w tle to możesz sięgnąć po tę książkę. Serio. Jeśli miałbym starać się oceniać tę lekturę obiektywnie to ocena by pewnie mogła być dość wysoka. Moje opinie są jednak... po prostu moje, więc niestety zgodnie z sumieniem i poziomem frajdy wydaję taką a nie inną ocenę końcową. W tym przypadku dobrze jest więc przeczytać cały ten tekst od deski do deski.

pokaż więcej

 
2017-05-22 18:45:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-19 18:35:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane w 2017

Nie jest to moje pierwsze spotkanie ani z autorem, ani z jego książkowym debiutem, czyli właśnie "Anestezją". Czytałem ją jeszcze w roku 2015, chociaż ukazał się na rynku dwa lata wcześniej. Wówczas uznałem ją za naprawdę dobry debiut (należy to podkreślić - debiut), który oczywiście nie był pozbawiony wad popełnianych przez początkujących autorów, jednak posiadał potencjał. Jak się później... Nie jest to moje pierwsze spotkanie ani z autorem, ani z jego książkowym debiutem, czyli właśnie "Anestezją". Czytałem ją jeszcze w roku 2015, chociaż ukazał się na rynku dwa lata wcześniej. Wówczas uznałem ją za naprawdę dobry debiut (należy to podkreślić - debiut), który oczywiście nie był pozbawiony wad popełnianych przez początkujących autorów, jednak posiadał potencjał. Jak się później okazało, potencjał został wykorzystany w następnych powieściach, które wyszły spod pióra pisarza - farmaceuty. 10 maja 2017 roku wyszła odświeżona przez Thomasa Arnolda wersja jego debiutanckiej powieści, którą mam przyjemność zopiniować.

Fala porwań nawiedza kilka miast w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Zbadać ją musi detektyw Nicolas Stewart, partner dziennikarki Kate Frost. Kate wyrusza do Nowego Jorku, aby odebrać od dyrektora tamtejszej placówki stacji, w której pracuje dziennikarka, tajemniczą przesyłkę. Na miejscu staje się świadkiem śmierci wspomnianego dyrektora, ale jeszcze nie wie jak bardzo powiązane jest to morderstwo ze sprawą prowadzoną przez Nicolasa Stewarta. Może to być wstęp do skandalu roku, zwłaszcza że wszystkie ślady prowadzą do pewnej prywatnej kliniki medycznej...

Jak już wspomniałem, dwa lata temu miałem okazję czytać pierwsze wydanie debiutu Thomasa Arnolda. Wówczas bardzo mi przypadła do gustu, bo pomimo charakterystycznych dla początkującego pisarza błędów, sama historia została zbudowana naprawdę szczegółowo. Stylem również potrafi powalić na kolana, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jest to pierwsza książka tego autora. Problemy widać było głównie w dialogach - bywały dość sztuczne - oraz w szybkości wydarzeń następujących po sobie. Niniejsze wydanie zostało przez Thomasa Arnolda poprawione, głównie właśnie dialogi oraz trochę stylistyki, aby wyglądało o wiele lepiej.

Pozwoliłem sobie oczywiście porównać zmiany dokonane w nowym wydaniu. Spodziewałem się raczej niewielu różnic jeśli mam być szczery, ale zostałem zaskoczony. Tak naprawdę na każdej stronie widać jakieś poprawki. Tutaj przeredagowany dialog, tam dorzucony akapit, tutaj zmieniony nieco sens. Nie widziałem tego w trakcie samej lektury (okazało się, że niestety nie pamiętam nawet wielu wydarzeń, ale to u mnie normalne), więc tym większe było moje zaskoczenie kiedy zobaczyłem te różnice na własne oczy. W samych fragmentach, które czytałem w obu książkach widać znaczną poprawę, chociaż jak wiadomo całej książki się od zera nie napisze.

"Carl Cussler miał to do siebie, że często prowadził dyskusje w bardzo charakterystyczny sposób - poprzez monolog. Albo nie dawał swoim ludziom dojść do głosu, albo nokautował pytaniami, na które najlepszą odpowiedzią było milczenie."

Wciąż widać, że jest to debiut i czuć to na odległość, ale tego się akurat nie da przeskoczyć. Faktem jednak jest, że wiele mankamentów zostało wyeliminowanych. Jednak cztery napisane książki dają już porządne podstawy i pióro staje się o wiele lżejsze. Same konstrukcji jednak w wielu przypadkach nie da się ruszyć w sposób nieinwazyjny. A w końcu też nie o to chodziło, żeby zmieniać całą książkę. Patrząc na zakres prac wykonanych przez autora i tak należy się naprawdę ogromny szacunek. To nie tylko korekta i redakcja niezbyt udanych fragmentów. To przejście jak grom przez cały tom i skrupulatne poprawianie tego, co się nie podobało czytelnikom. Jak wyszło? Całkiem nieźle!

Dalej utrzymuję, że historia zawarta w "Anestezji" jest świetna. Teoretycznie wcale niezbyt łatwa do opisania i poprowadzenia, ale jednak autorowi się to udało. Było wiele momentów, w których można było się potknąć, jednak Thomas Arnold dał radę się utrzymać w pionie. Drugie wydanie nie zmieniło (chyba) żadnych istotnych elementów i składowych, więc osoby mające na swoim koncie pierwszą wersję nie stracą nic. Jednak mimo to zachęcam do przeczytania debiutu wydanego przez "VECTRĘ" - wydawnictwo również wykonało kawał naprawdę dobrej roboty! O wiele lepsze wydanie pod kątem estetycznym i jakościowym niż Novae Res. Do tego utrzymane w konwencji pozostałych książek autora - świetnie prezentuje się na półce!

Świetny debiut, który został dodatkowo dopieszczony i pozbawiony największych niedoskonałości. Ciekawa historia opisana w stylu, który nie odbiega od wielu książek napisanych przez cenionych, zagranicznych autorów. Warto po nią sięgnąć, jeśli ktoś jest fanem porządnych i dobrze zbudowanych thrillerów.

pokaż więcej

 
2017-05-07 12:50:32
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Pomnik Cesarzowej Achai (tom 2)
 
2017-05-07 12:50:24
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Pomnik Cesarzowej Achai (tom 1)

Twórczość Andrzeja Ziemiańskiego stawiam dość wysoko w moim osobistym rankingu autorów. Nie tylko w kategorii "polski autor" czy "fantastyka", ale tak ogólnie, za całokształt. Czytałem oczywiście "pierwszą" Achaję, niedługo po tym jak pojawiła się na rynku. Choć niestety niewiele szczegółów pamiętam (wszak było to jakieś 12 lat temu), to nie sposób zapomnieć wrażenia, jakie na mnie wywarły te... Twórczość Andrzeja Ziemiańskiego stawiam dość wysoko w moim osobistym rankingu autorów. Nie tylko w kategorii "polski autor" czy "fantastyka", ale tak ogólnie, za całokształt. Czytałem oczywiście "pierwszą" Achaję, niedługo po tym jak pojawiła się na rynku. Choć niestety niewiele szczegółów pamiętam (wszak było to jakieś 12 lat temu), to nie sposób zapomnieć wrażenia, jakie na mnie wywarły te książki. Było to naprawdę coś, co pochłaniałem ekspresowo. Jeden z tomów nawet czytałem tuż po powrocie z Sylwestra - w głębokim poważaniu miałem sen, trzeba było dokończyć Achaję! Zważywszy na te wspomnienia aż dziw bierze, że po "Pomnik Cesarzowej Achai" sięgnąłem dopiero teraz. Lepiej jednak późno, niż wcale.

Imperium to wojny. Zawsze i wszędzie. Każde imperium musi je prowadzić, żeby przetrwać, napędzić swoją gospodarkę, powiększać teren i utrzymywać ten zajęty. Nie inaczej jest tysiąc lat po tym, jak Achaja stąpała po ziemi i wyrzynała sobie drogę mieczem. Pamiętają o tym wszyscy żołnierze, a także czarownice uczące się historii. Wie o tym również najwyższe dowództwo sił zbrojnych RP, które być może nie do końca było w stanie przewidzieć pewne sprawy. Tak czy inaczej krew musi się lać strumieniami. Tak było, jest i będzie. Ku chwale Imperium!

Niestety pierwsze tomy przedstawiające dzieje samej Achai czytałem naprawdę bardzo dawno temu - będzie pewnie około 12 lat. Tak naprawdę było mniej więcej wtedy, gdy były one wydawane. Większości wydarzeń więc nie pamiętam, część jak przez mgłę. Niewiele pamiętam na temat Ziemców - nawet ciężko mi określić co dokładnie na ich temat pojawiło się w trzech tomach. Na całe szczęście dla mnie, Andrzej Ziemiański postanowił na łamach pierwszego tomu "Pomnika Cesarzowej Achai" potraktować to jako część historii, którą średnio rozumieją nawet postacie występujące w książce. Można powiedzieć, że jest to zupełnie nowa historia bazująca na legendach i mitach, które niekoniecznie są tak niesamowite i odległe, jakby się mogło naszym bohaterom wydawać.

Brak trylogii "Achai" w mojej pamięci ma mimo wszystko ogromne plusy. Czytając obecny pięcioksiąg nie wzoruję się na wcześniejszych powieściach i nie patrzę przez ich pryzmat. Pozwala mi to cieszyć się zarówno historią, jak i samą czystą treścią bez żadnego "a, bo tam to było inaczej". Dzięki temu widzę "Pomnik Cesarzowej Achai" jako odrębną historię, która zapowiada się naprawdę ciekawie. Mogę docenić w pełni połączenie dwóch całkowicie różniących się od siebie światów oraz sam fakt, że wśród nich pojawiła się moja Ojczyzna. Można powiedzieć, że słowa które właśnie padły, są pokazaniem pozytywnego odbioru na zmiksowanie realiów znanych z typowych światów fantasy ze światem współczesnym. Podobne połączenie zresztą bardzo doceniłem w przypadku "Aktów Caine'a", chociaż w tamtym przypadku świat "współczesny" był tak naprawdę o wiele bardziej rozwiniętą Ziemią.

"Najbardziej nieregulaminowy rozkaz w armii, za który kara jest tylko jedna. Powieszenie. Bo na rozstrzelanie trzeba jednak czymś zasłużyć."

Trochę mnie niestety przez pierwszą połowę książki męczyły fragmenty z "Dragonem". Rozumiem jednak, że jakoś trzeba przecież akcję zawiązać, doprowadzić do skrzyżowania dróg (bo od samego początku jest jasne, że drogi obu cywilizacji się w którymś momencie ze sobą spotkają), ale w mojej opinii autor zrobił to nieco... nudnie. Może męcząco. Cały czas tylko przedzierałem się przez te fragmenty czekając na powrót wydarzeń mających miejsce w Imperium. Ogólnie wszystko też się dość powoli wlokło, chociaż osobiście jestem przyzwyczajony do takich powolnych, wprowadzających tomów. Często mnie męczą początki - nawet przez "Mroczną Wieżę" musiałem jakoś przebrnąć.

Na plus natomiast jest oczywiście bardzo lekki styl Andrzeja Ziemiańskiego. Nawet mimo niekoniecznie ciekawych wydarzeń oraz przewidywalnej fabuły całego pierwszego tomu, czyta się go z przyjemnością. Rzekłbym, że nawet podejrzanie za szybko. W sumie gdyby zmniejszyć font i zastosować nieco mniejsze marginesy, to łączna objętość z pewnością by spadła do jakichś 400 stron. To jednak taka ciekawostka, gdyż tak naprawdę ten fakt akurat w żaden sposób nie wpływa na sam odbiór książki. :)

Wprowadzenie do czegoś, co mam nadzieję będzie naprawdę świetne. Całkiem znośny początek, który się nieco ciągnie, ale jak wiadomo wszystko jakoś musi powstać. W każdym razie pierwszy tom "Pomnika Cesarzowej Achai" nie należy do najlepszych, jakie miałem okazję czytać, ale z drugiej strony tak wolny rozwój zwiastuje ogrom wydarzeń, na które liczę w kolejnych tomach. Tymczasem pozostawiam pozytywną ocenę, choć bez szaleństw. Jeśli ktoś nie jest nastawiony na przeczytanie wszystkich tomów, to ta powieść może go trochę zniechęcić do sięgnięcia po dalsze. Albo raczej - nie wywołać ogromnej potrzeby sprawdzenia co się będzie działo dalej!

pokaż więcej

 
2017-04-30 12:26:22
Dodał książkę na półkę:
Cykl: Szklany Tron (tom 5)
 
Moja biblioteczka
460 140 1006
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (19)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (16)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd