Salki

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
6,98 (52 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
14
7
16
6
10
5
5
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365153
liczba stron
224
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Monika Stocka

Salki to niespieszna podróż w czasie i przestrzeni. Wojciech Nowicki wyłuskuje z przeszłości dzieje swoich kresowych przodków, ich wspomnienia, obawy i krzywdy, tworząc uniwersalny obraz tęsknoty i lęku. To także zapis podróży do światowych metropolii, miast, wsi i przysiółków, opowieść o ciągnącej w daleki świat włóczędze "z domami w głowie i poczuciem bezdomności". Znakomita refleksyjna proza.

 

źródło opisu: www.czarne.com.pl

źródło okładki: http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/salki

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2884

W drodze

Dla takich książek chce się czytać, chce się przejeżdżać stacje, przystanki, wdepnąć w błoto. I nic nie szkodzi, że buty nowe albo zamszowe a za chwilę ważne spotkanie. W takich książkach umyka powietrze, czas i coś co się nazywa naszym życiem. W takich książkach czepiamy się zdań, które nas zszywają z kawałkami rozrzuconymi w przestrzeni.

Po takiej lekturze, zaglądasz pod łóżko, za szafę, pod obrus i szukasz wczorajszego dnia, który ci dotąd umykał niezauważenie. Już nie chcesz więcej na to pozwolić. Teraz chcesz się rozsiąść i być. Uważniej.

Takie książki oferują podróż, jakiej nie przeżyłeś dotąd, doznania, o których nie miałeś pojęcia. A w głowie, zdania autora mieszają się z twoimi i zaczynasz na świat patrzeć inaczej. Zaczynasz zauważać przestrzeń między przedmiotami, ich wzajemne relacje. A twoja pamięć podsuwa ci pod nos soczyste truskawki, którymi się kiedyś zajadałeś. Ku własnemu zdziwieniu bardzo wyraźnie czujesz ich zapach.

Wojciech Nowicki swoją historię zaczyna z perspektywy bezsennej nocy przed podróżą. Do głowy przyszło mi tylko jedno skojarzenie, za to błyskawicznie: Longtemps je me suis couché de bonne heure.* Jedyne pierwsze zdanie jakie znam na pamięć. Jedyny początek książki, tak osobisty, tak mój, do którego wracam niezmiennie. Proust zaczyna swoją wędrówkę cienką linią miedzy jawą a snem , która rozwinie się w podróż w poszukiwaniu czasu, podczas gdy u Nowickiego, w moim odczuciu, celem jest sama droga. Wspomnienia wypływają jedne z drugich, jak po...

Dla takich książek chce się czytać, chce się przejeżdżać stacje, przystanki, wdepnąć w błoto. I nic nie szkodzi, że buty nowe albo zamszowe a za chwilę ważne spotkanie. W takich książkach umyka powietrze, czas i coś co się nazywa naszym życiem. W takich książkach czepiamy się zdań, które nas zszywają z kawałkami rozrzuconymi w przestrzeni.

Po takiej lekturze, zaglądasz pod łóżko, za szafę, pod obrus i szukasz wczorajszego dnia, który ci dotąd umykał niezauważenie. Już nie chcesz więcej na to pozwolić. Teraz chcesz się rozsiąść i być. Uważniej.

Takie książki oferują podróż, jakiej nie przeżyłeś dotąd, doznania, o których nie miałeś pojęcia. A w głowie, zdania autora mieszają się z twoimi i zaczynasz na świat patrzeć inaczej. Zaczynasz zauważać przestrzeń między przedmiotami, ich wzajemne relacje. A twoja pamięć podsuwa ci pod nos soczyste truskawki, którymi się kiedyś zajadałeś. Ku własnemu zdziwieniu bardzo wyraźnie czujesz ich zapach.

Wojciech Nowicki swoją historię zaczyna z perspektywy bezsennej nocy przed podróżą. Do głowy przyszło mi tylko jedno skojarzenie, za to błyskawicznie: Longtemps je me suis couché de bonne heure.* Jedyne pierwsze zdanie jakie znam na pamięć. Jedyny początek książki, tak osobisty, tak mój, do którego wracam niezmiennie. Proust zaczyna swoją wędrówkę cienką linią miedzy jawą a snem , która rozwinie się w podróż w poszukiwaniu czasu, podczas gdy u Nowickiego, w moim odczuciu, celem jest sama droga. Wspomnienia wypływają jedne z drugich, jak po słynnej magdalence, a autor daje się im ponieść, może trochę bezwiednie, żeby znów być w podróży, która zdaje się być jego naturalnym stanem. Z moich domów z moimi domami w głowie wyjeżdżałem i czułem się bezdomny. Bo w podróży, dalszej, na długo, może się zdarzyć wszystko, tak mnie nauczono. Droga urywa się nagle, chociaż jest na mapie. Wiadukt zawisł w połowie, zamiast ciągu dalszego jakiś pordzewiały znak drogowy i zamiast drogi tylko piasek;(…)**

Nowicki odbywa jeszcze jedną podróż. „Salki” to nie tylko wędrówka w czasie i przestrzeni, to również wędrówka słów. Moja rodzina na co dzień używała słów, których nikt nie znał, nikt nie używał, które nijak się miały do ich połówki domu z ogrodem w poniemieckim mieście. Mówili: „ryskał”, „banderowcy”, „upowcy”, mówili „taskać” zamiast nosić (…). Druga moja rodzina, rodzina Nowickich, mówiła inaczej, na przykład „salki”, u nas nikt nie znał tego słowa. Salki to pomieszczenia na poddaszu (…) zupełnie jak te historie tutaj, salki mojej pamięci, które dla wszystkich otwieram***

I chciałabym nadal o tej książce mówić, cytować fragmenty, rozpływać się w słowach, ale mam świadomość, że stąpam po bardzo grząskim gruncie. Ta misterna konstrukcja, która wyszła spod pióra Wojciecha Nowickiego, jest zbyt piękna, żeby ją tak bezkarnie psuć i brudzić. Poza tym po takim nasyceniu wrażeń, doznań, a przede wszystkim słów, ma się wrażenie że nasze własne niczego nie wnoszą. Dlatego nie napiszę już ani słowa więcej.

Monika Stocka

Przez długi czas kładłem się spać wcześnie, "A la recherche du temps perdu", Marcel Proust
"Salki", Wojciech Nowicki, wyd. Czarne str. 116
"Salki", Wojciech Nowicki, wyd. Czarne str. 34

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (229)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3141
Meowth | 2016-05-30
Przeczytana: 30 maja 2016

"Po co ten Nowicki tak jeździ po jakichś Rumuniach, zadupiach, Italiach? Po co?" - retorycznie pyta na okładce Andrzej Stasiuk.

Też mogłabym się nad tym zastanawiać, ale czy nie lepiej podróżować wraz z autorem? A rzeczywiście włóczy się ten pan Wojtek po całej Europie, jakby na miejscu usiedzieć nie mógł, jakby pupsko go swędziało ilekroć spokojnie przysiądzie. Plącze się od Francji, Włoch, Niemiec, poprzez Rumunię, Węgry, Serbię i Mołdawię aż po Ukrainę oraz Litwę. Aż wreszcie rzuca go na Północ, na Gotlandię, gdzie w lilipucim, przykrótkim łóżku, nękany bezsennością i rajzefibrem wspomina - swe podróże, swoją rodzinę, swoją historię. I otwiera przed nami salki oraz nyże swej pamięci.

Salki - czyli pomieszczenia na strychu. Nyże - czyli nisze, w których można było przechowywać zapasy, zbędne chwilowo przedmioty itp. Takich (i wielu innych, dziwnie dla nas brzmiących) słów używali jego rodzice, dziadkowie, krewni. Takie słowa przywieźli z miejsca, gdzie wzrośli, gdzie były ich...

książek: 2807
lazarus | 2013-09-06
Przeczytana: 04 września 2013

Największe rozczarowanie roku .
Nie odmawiam Nowickiemu talentu . Momentami pisze pięknie . Niestety w przeważającej części nudno i wręcz drażniąco . Ciekawe wątki zostają urwane w momencie kiedy człowiek zostaje wciągnięty. Drażniła mnie niezmiernie ta dziwna poza z jaką Nowicki wypowiada się we fragmentach dotyczących historii własnej rodziny .
Liczyłem na piękną podróż . Zamiast tego wsiadłem w autobus . Po trzech przystankach spostrzegłem że kierowca jest ślepy .

książek: 1250
Artur Kiela | 2013-05-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 maja 2013

Chciałbym ocenić wyżej. Na przeszkodzie stoi tylko to, że ta książka o niczym nie opowiada. Biorąc pod uwagę talent Nowickiego, ostatecznie nie jest to nic strasznego.

książek: 38
salq | 2013-10-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 czerwca 2013

Dawno nie czytałem książki, która zostawiła taki ślad. O czym jest książka? O podróży zwanej życiem, podróży w przenośni, jak i tej najbardziej realnej. Autor płynie słowami po świecie, odwiedzając miejsca, często związane z życiem jego lub jego bliskich. Wszystko w stylu najlepszych podróżników i reportażystów. Czytelnik płynie z nim, wchodząc coraz głębiej w jego życie. Na koniec pozostaje satysfakcja, a z drugiej strony niedosyt, że to już koniec. Czekam na następną dawkę Nowickiego z niecierpliwością

książek: 1040
Radosław | 2017-01-14
Na półkach: Przeczytane

Kolejna książka z wydawnictwa czarne którą przeczytałem po Stasiuku i jego ekspresów na żółtych drogach czy jakoś tak i znowu rozczarowanie, co za wodolejstwo i pisanie bez ładu i składu, plus że stron było dosyć mało więc szybko się czytało.

książek: 560
Katarzyna | 2013-07-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 lipca 2013

"Salki" to swoisty objaw zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Reisefieber i wewnętrzny imperatyw podróżowania. Może nawet jest to jeden wielki dopisek na marginesie karty pacjenta ze szpitala dla obłąkanych. Ale jak pięknie napisany!

książek: 2023
Karambola | 2016-02-29
Przeczytana: 29 lutego 2016

"Jedynym lekarstwem na strach przed podróżą jest sama podróż. Wystarczy, że stanę w kolejce do samolotu, nie do odprawy, nie do bramki, musi być płyta lotniska, samolot na wyciągnięcie ręki, wystarczy, że wsiądę do pociągu i on ruszy z dworca, a miejsce niepokoju i mdłości zajmuje radosne wyczekiwanie."

"Było nam wesoło, bo rozmawialiśmy o chorobach, a to dobry temat, pocieszający."

"Obyczaje migrujących zwierząt zawsze budzą podziw i zdumienie, wystarczy powiedzieć: 'Morze Sargassowe' i już się otwiera nieograniczona przestrzeń dla wyobraźni, zresztą to szczególne morze, niedookreślone, ruchome, bez twardej lądowej granicy, między prądem a prądem, jest więzieniem na wielkim, otwartym obszarze, więc sprzyja mitowi jak niewiele innych przestrzeni."

"Wiosko, gdzie nie było sporów sąsiedzkich, gdyż od sąsiada do sąsiada było daleko."

"Pod tym względem współczesny szpital niczym się nie różni od swojego dziewiętnastowiecznego poprzednika. Historia szpitala to historia pohańbienia,...

książek: 26
maximuss75 | 2013-08-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Czyta się przyjemnie. A po przeczytaniu jeszcze długo trzyma się w pamięci.

książek: 1016
rokita49 Boruta | 2013-10-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 24 września 2013

Autor kadruje wspomnienia.Tak jak na zdjęciach,najważniejsze jest nie to co widać, tylko to coś po za widzialnym.Wyżej cenię "Dno oka".

książek: 193
Robert Buciak | 2013-11-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 listopada 2013

Podróż przez pamięć autora. Tematyka w porządku, ale styl nie dla wszystkich. Więcej tu: http://reportaze.blox.pl/2013/11/Salki.html

zobacz kolejne z 219 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Weekend z literaturą w MOCAK-u

W trakcie wakacji Biblioteka Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK zaprasza na weekendowe spotkania z pisarzami, warsztaty, literackie oprowadzania oraz panele dyskusyjne dotyczące procesu powstawania książki. „Weekendy z literaturą” to projekt promujący czytelnictwo i pokazujący różnorodność świata literatury. 


więcej
W swe miejsce nad rzeką zabiera cię* …Clarice

Bo ja uwielbiam, kiedy zdania napomykają o przestrzeni między faktami, kiedy unoszą się nad nimi jak babie lato i czasem osiadają nam na ubraniach lub włosach. Te pozorne niedopowiedzenia, skrupulatne omijanie słów, które tym głośniej brzmią im bardziej się je omija. Uwielbiam, kiedy poruszam się w świecie, który działa na wiele moich zmysłów (muzyka, sztuka) i kiedy czuję się w nim doszczętnie zanurzona, współodczuwając wszystkie wydarzenia wraz z bohaterami.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd