Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Trzy razy tak!

Seria: ...archipelagi...
Wydawnictwo: W.A.B.
6,51 (67 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
14
7
17
6
14
5
9
4
3
3
2
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377478455
liczba stron
205
słowa kluczowe
opowiadanie polskie
język
polski
dodała
Ivy

Jeździłem i pisałem. Tłukłem się po Europie jak diabeł po piekle. Jeździłem tyle, że krok mi się zmienił, po chodniku chodzę tak jak w korytarzu pociągu, szeroko, na rozstawionych nogach. Stałem się urządzeniem przenośnym, podłączyć mnie można do każdego gniazda. Tak Rudnicki mówi o swojej nowej książce. I faktycznie, co kilka stron każe jej bohaterowi przenosić się z miasta do miasta, z kraju...

Jeździłem i pisałem. Tłukłem się po Europie jak diabeł po piekle. Jeździłem tyle, że krok mi się zmienił, po chodniku chodzę tak jak w korytarzu pociągu, szeroko, na rozstawionych nogach. Stałem się urządzeniem przenośnym, podłączyć mnie można do każdego gniazda. Tak Rudnicki mówi o swojej nowej książce. I faktycznie, co kilka stron każe jej bohaterowi przenosić się z miasta do miasta, z kraju do kraju, w końcu z kontynentu na kontynent. Gnać od tematu do tematu i od awantury do awantury. A także przeskakiwać z teraźniejszości w przeszłość, do dzieciństwa, które im odleglejsze, tym częściej każe do siebie wracać.
Co z tego wynika? Znakomita literatura. Szalony język i dziki humor idealnie równoważą tu gorycz dojrzałości i samotność. Obrazki z głębin PRL-u nakładają się na kolorowe prospekty Wspólnej Europy. Co i rusz na horyzoncie pojawia się śmierć.
Arcypolski, europejski i ogólnoludzki, wstrząsający i rozbrajający, jedyny w swoim rodzaju: Rudnicki.

 

źródło opisu: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1498&v=_tw

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1498&v=_tw

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (190)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1577
Wojciech Gołębiewski | 2014-08-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 sierpnia 2014

Nie słyszałem nigdy nic o autorze, więc postanowiłem spróbować i posmakować. Najpierw z wikipedii dowiedziałem się, że Rudnicki /ur.1956/ od 1983 przebywa w Niemczech, że współpracuje z „Twórczością”, że dużo dobrego mówiono o nominowanej do „Nike” jego ósmej książce pt „Śmierć czeskiego psa” oraz, że omawiana, wydana w 2013 r., jest jego dziewiątą.
Przeczytałem. I co ? BEŁKOT !!. Szukałem wytłumaczenia w różnicy pokoleń. Może ja - stary nie rozumiem młodych, ale spojrzałem na datę urodzin autora i wyliczyłem, że ten „awangardzista” to 57-letni /w chwili opublikowania książki/ ZGRED. W dodatku to nie debiut, a DZIEWIĄTA pozycja.
Poczułem zadowolenie, że nie poznałem twórczości tego pana. Acha, aby podbudować się w swoim sceptycyzmie zlustrowałem ilość opinii jego poszczególnych książek na naszym portalu /”lubimy czytać”/. Poza wspomnianą wcześniej „Śmiercią...

książek: 131
DżejSiBi | 2015-03-06
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 06 marca 2015

Fenomenalne wyczucie językowe, doskonale dobrane sformułowania sprawiają, że czytanie tej książki polecam do sześcianu. Trzy razy tak! I jeszcze fragmencik na deser: "Dioptrii mam tyle, że bez szkieł kłaniam się sobie w lustrze myśląc, że to ktoś znajomy".

książek: 87
Dolores | 2016-01-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 2016 rok

No cóż… Początkowe strony książki przyniosły lekkie rozczarowanie. Pierwsze „Tak” kiepsko… mocno pachniało mi Nabokovem, którego akurat lubię, cenię, znam, lecz ten charakterystyczny styl rezerwuję tylko dla niego. Dalej coraz lepiej. Powrócił znajomy humor, pojawił się ciekawszy .. nazwijmy to wątek. Pana Rudnickiego znam głównie z Gazety Wyborczej i z „Życiorysty”; lubię jego poczucie humoru, spostrzegawczość, bystrość, cenię za inteligencję, trafność sformułowań i REALNE wywoływanie (u)śmiechu. Generalnie nawet nie śmiałabym podważać talentu autora, ale liczyłam tutaj na więcej. Utwór jakby trochę napisany dla samego pisania. Choć to też sztuka.
„Żyłem kiedyś z taką, która szybciej dochodziła niż ziemniaki”. Ot, Pan Rudnicki;-)

książek: 397
maradiego | 2015-05-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 maja 2015

Polska proza współczesna. Autor pisze , ze pisze. Jeżdzi na targi ksiązki. Co jeszcze? Ostanich kilkanaście stron: naprawdę dobre. " A mówiłem sobie: nie dawaj sie podpuszczać opinią z okładek, obwolut, skrzydełek"- no mówiłem sobie. Nie posłuchałem i wyszło jak zwykle. Raczej. No, aczkolwiek tych kila ostatnich stron.... . same w sobie są dobre, nawet wiecej, dlatego srednia "dobrze" będzie dob(ra)rze.

książek: 332

Ilu ludzi, tyle opinii - i to bardzo dobrze.

Wyobraźmy sobie układ współrzędnych, w którym oś x to czas, a oś y to miejsce. Teraz narysujmy okrąg, który będzie znajdował się w tym układzie centralnie, po równi w każdej ćwiartce. Następnie zmodyfikujmy troszkę ten okrąg, ciągnąc go za boczki, klepiąc po główce, tak, by nabrał on kształtów naszego kraju. W punkcie (0,0) możemy umieścić Kędzierzyn-Koźle, ale ja jednak wstawiłbym Rudnickiego. Tak gotowy rysunek to schemat prozy Pana Janusza.

Proza świetna; książka, która rozpędza się z każdym zdaniem; skojarzenia i porównania epickie (choć tu może "liryczne" będą większym komplementem). Można by się przyczepić w pewnych momentach, że to sztuka dla sztuki, ale koniec końców każdy fragment tej prozy jest bardzo wymowny. Ktoś będzie pracował nad obrazem całe życie i wyjdzie mu śmieszny bohomaz, ktoś wyleje kawę na poranną gazetę i wyjdzie mu z tej plamy dzieło sztuki. Rudnicki ma ten dar przemieniania.

Na końcu książki dostajemy kilka...

książek: 594
Jarek1983 | 2015-10-02
Przeczytana: 30 września 2015

Szaleństwo niekontrolowane
Janusz Rudnicki jest pomyleńcem literackim. Trudno stwierdzić czy ma on kontrolę nad słowami, które zapisuje, czy to one dowodzą jego ręką (rękami). Nie ma stanu letniego w przypadku „Trzy razy tak”. Albo dobrowolnie, bez udziału lekarza, zgadzasz się towarzyszyć autorowi w trakcie jego eskapad albo daruj sobie i idź pograć w bierki. Jeńców też nie będzie. Książka idealna do czytania dla tych, którym doskwiera szarzyzna, infantylizm, brak wyrazistości, ekspresyjności, oryginalności i bystrości. Kto wie ile wyobraźni chodzi zapłodnionych przez Rudnickiego oraz czym to może obrodzić. Jedno jest pewne. Rudnicki – jestem na tak.

książek: 11
Łopal | 2013-08-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 lipca 2013

Początek drażnił mnie bardzo, lubię manierę Rudnickiego, ale tu już tego było za dużo. Końcowe fragmenty jednak się bronią i powodują, że książka się broni.

książek: 83
SidNej | 2014-05-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 maja 2014

Przyjemność czytania tego zbioru podnosi się z każdą kolejna stroną jak przypływ z pierwszego opowiadania (Janusz Rudnicki pewnie inaczej "podnosi się jak..." by zakończył).
Końcówka nieco melancholijna, ładnie...

książek: 6
bosy | 2016-07-24
Na półkach: Przeczytane

Książka lekko surrealistyczna, lingwistyczna, ekspresyjna. Jeżeli lubi się taką stylistykę. Można wchłonąć dla samych wrażeń językowych, polotu, humoru. Fabuła raczej bez znaczenia.

książek: 617
rebelka | 2013-12-02
Przeczytana: 02 grudnia 2013

Nie do końca wiem co myśleć o tej książce. Początek jest moim zdaniem nieudany ale później pan Rudnicki pokazuje coraz większą klasę.

zobacz kolejne z 180 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd