
Do ostatniego słowa

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Every Last Word
- Data wydania:
- 2024-03-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-12-10
- Data 1. wydania:
- 2015-06-16
- Liczba stron:
- 376
- Czas czytania
- 6 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383521961
- Tłumacz:
- Łukasz Praski
Jedna z najsmutniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytasz…
Samantha McAllister jest popularną dziewczyną, typową it girl, ma jednak sekret, który może sprawić, że straci wszystko, na co pracowała – OCD, czyli zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Z powodu natrętnych myśli każdy jej dzień to wyzwanie – tym większe, że funkcjonuje w grupie, w której coś tak niewiele znaczącego jak nieodpowiedni strój może doprowadzić do odrzucenia przez toksyczny krąg przyjaciółek.
Pewnego dnia Sam spotyka Caroline, ekscentryczkę i outsiderkę. Dziewczyna zabiera ją do Zakątka Poetów, tajnego klubu założonego przez wykluczonych przez szkolną społeczność nastolatków, których łączy miłość do poezji. Podczas spotkań z nowymi znajomymi Samanta może odpocząć od nieustannych wymagań wobec siebie i wysokich standardów, zaczyna czuć, że wreszcie znalazła swoje miejsce. Wszystko wydaje się iść po jej myśli, aż w trakcie pewnej rozmowy jej świat wywraca się do góry nogami.
Kup Do ostatniego słowa w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Wyróżniona opinia
Teatr odtrąconych poetów
"Nikt nie jest do końca przystosowany. Po prostu jedni grają lepiej niż inni." Czym właściwie jest normalność? Kiedy można uznać, że jesteśmy normalni, tylko mamy drobne dziwactwa, a od którego momentu te dziwactwa to już zaburzenia, które trzeba leczyć, likwidować i absolutnie się do nich nie przyznawać? Samantha ma nerwicę natręctw i od lat bierze leki, żeby zapobiegać atakom paniki. Ma "normalne" przyjaciółki, ale tylko dlatego, że sama taką udaje... Nikt nie wie o lekach, o natręctwach, o natłoku myśli, spotkaniach z psychiatrą. Sam udaje zawsze i wszędzie. Nie odsłania się przed nikim. Nie odsłania się do czasu, aż poznaje Caroline i Teatr Poetów. A także osobę, którą kiedyś bardzo skrzywdziła... Czyta wiersze poprzyklejane do ścian na setkach karteczek. Sama zaczyna pisać o tym, co w niej tkwi. Poznaje ludzi, którzy potrafią odsłonić swoje lęki i swój ból. Czy zaakceptowaliby ją z jej felernym umysłem? A może oni również nie są do końca doskonali - i wcale się tego nie wstydzą? Czy ktokolwiek z nas jest? Powieść Tamary Stone porusza niezwykle istotne tematy, takie jak szczerość w przyjaźni, całkowita akceptacja drugiej osoby, jeśli naprawdę się ją kocha... Pokazuje także, że najważniejsza jest akceptacja samego siebie nawet wtedy, jeśli coś z nami nie tak... I że nawet wtedy powinniśmy być sobą, nie udawać, nie grać - bo tylko tak można znaleźć wokół siebie prawdziwą przyjaźń i prawdziwą, bezwarunkową miłość. Także tam, gdzie się tego zupełnie nie spodziewaliśmy. Naprawdę piękna, mądra książka, która kilkakrotnie doprowadziła mnie do łez, raz porządnie zaskoczyła i pozostawiła mnie bardzo poruszoną i zamyśloną. Zdecydowanie polecam.
Oceny książki Do ostatniego słowa
Poznaj innych czytelników
1233 użytkowników ma tytuł Do ostatniego słowa na półkach głównych- Chcę przeczytać 760
- Przeczytane 460
- Teraz czytam 13
- Posiadam 137
- Ulubione 46
- Chcę w prezencie 11
- 2024 11
- 2018 9
- Legimi 8
- Literatura młodzieżowa 6

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Do ostatniego słowa
to była naprawdę miła lektura
to była naprawdę miła lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką powieści jest Sam, nastolatka zmagająca się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, nazywane także nerwicą natręctw. Dziewczynę męczą natrętne myśli, które nie chcą się uciszyć odbierając jej sen oraz ma obsesję na punkcie liczby trzy. Nikomu jednak o tym nie mówi, z wyjątkiem swojej psychiatry. Nastolatka należy do popularnej grupy dziewczyn, nie czuję się tam jednak spełniona, wśród nich zaczyna czuć się samotna.
Pewnego dnia poznaje Caroline, dziewczynę zapełnienie inną od znajomych głównej bohaterki. Zaprowadza ona ją do Zakątka Poetów - tajnego stowarzyszenia w podziemiach szkolnego teatru. To, co tam odkryje na zawsze odmieni jej życie...
Całość recenzji dostępna tutaj:
https://kolekcjonerkaksiazek.blogspot.com/2025/09/do-ostatniego-sowa-tamara-ireland-stone.html
Zapraszam także do zapoznania się z moimi innymi recenzjami oraz postami :)
https://kolekcjonerkaksiazek.blogspot.com/
Główną bohaterką powieści jest Sam, nastolatka zmagająca się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, nazywane także nerwicą natręctw. Dziewczynę męczą natrętne myśli, które nie chcą się uciszyć odbierając jej sen oraz ma obsesję na punkcie liczby trzy. Nikomu jednak o tym nie mówi, z wyjątkiem swojej psychiatry. Nastolatka należy do popularnej grupy dziewczyn, nie czuję się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć początkowo miałam drobne obawy przed przeczytaniem tej książki, to szybko okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Moje serce zostało skradzione, a ten tytuł znalazł w nim przytulny kącik. Historia ta jest absolutnie przepiękna, wzruszająca i ciepła. Przy tym tak bardzo wartościowa. Porusza wątek zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD),odkrywania siebie i swojej wartości, a także prawdziwej przyjaźni i terapii. Pokazuje osoby różne, przeprowadza nas przez cały wachlarz emocjonalny. Nie jestem pewna, czy jest to "jedna z najsmutniejszych książek, jakie przeczytałam", tak jak dumnie głosi okładka. Natomiast zdecydowanie jest to jedna z najlepszych.
Autorka, jak sama wspomniała, spędziła bardzo dużo czasu na researchu tematu zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Rozmawiała z wieloma osobami, w tym terapeutami i psychiatrami, oraz przeczytała mnóstwo artykułów medycznych. I jej wiedzę naprawdę czuć w tej książce. Choroba ta została przedstawiona bardzo dobrze, wręcz wielowarstwowo. Dzięki temu z łatwością możemy wejść w buty Sam i przez chwilę poczuć to, co ona. Zrozumieć, jak wygląda jej codzienne życie z tym zaburzeniem, z czym musi się zmagać i jakie przeszkody stawia przed nią jej własny mózg. Jednocześnie, w pewnym stopniu możemy zobaczyć, jak wygląda jej leczenie i terapia. A relacja Sam z panią Sue, czyli jej psychiatrą, była wspaniała. Możnaby rzec, że Sue jest właściwą kobietą na właściwym stanowisku. Nie tylko była dla swojej pacjentki powierniczką sekretów i doświadczeń, ale także przede wszystkim osobą, pomagała jej i prowadziła przez zawiłości jej własnego umysłu. Czasem przekraczały "profesjonalną granicę" (zabieg celowy),co tylko pokazywało, jak bardzo zależy jej, aby pomóc swojej podopiecznej i być przy niej, kiedy tego najbardziej potrzebuje.
Bardzo spodobał mi się także wątek Zakątka Poetów. Uwielbiam to, jak różni byli jego członkowie. Każda z tych osób była wyjątkowa, wyraźna i ciekawa. Zmagała się z własnymi problemami i emocjami, pisała zupełnie inne wiersze. Były zupełnie ludzkie i takie realne. Cieszy mnie, że nie zostały potraktowane jako tło, a faktycznie dostały duszę, choć nie zawsze dostawały dużo własnego miejsca na stronach powieści. Również wspaniale było oglądać, jak Sam kwitnie w tym nowym towarzystwie. Jak zdrowieje, jak otwiera się na własne myśli i uczucia. Jak po prostu staje się prawdziwą sobą, którą nie mogła być wśród swoich "przyjaciółek" z dzieciństwa. A jeśli chodzi o Szalone Ósemki, zostały przedstawione doskonale. Wypowiadały się w sposób manipulujący, wręcz pasywno-agresywny i absolutnie nie były dobrymi osobami. Dobre momenty przez większość czasu tuszowały te złe i bolesne, co jest bardzo częste w toksycznych relacjach. A najtrudniejsze jest zawsze wyrwanie się z nich, szczególnie gdy trwają już kilka lat. Ten problem i wszystkie rozterki Sam zostały przedstawione bardzo obrazowo.
Na początku nie byłam przekonana do wątku romantycznego, bo obawiałam się, że uczucia Sam nie są szczere. Wcześniej miewała obsesje na punkcie chłopaków i wydawało mi się, że tym razem będzie tak samo. Że będzie chorobliwie zazdrosna i będzie świrować na jego punkcie. Tymczasem zostałam mega miło zaskoczona. Relacja Sam z jej chłopakiem była przesłodka, silna i szczera. Nie tylko świetnie się ze sobą czuli i dobrze bawili, lecz także potrafili po prostu rozmawiać. Wyjaśnić sobie konflikty i dojść do porozumienia. Jest to niezwykle ważne i cieszę się, że zostało w ten sposób przedstawione.
Na pewno już wiecie, jaki mam stosunek do scen erotycznych. Nie przepadam za nimi, wprawiają mnie w dyskomfort i wręcz pewne zawstydzenie, co może być spowodowane moją aseksualnością. Dlatego ucieszyłam się, że tutaj scena seksu została przedstawiona tak delikatnie. Sam akt nie został dokładnie opisany, natomiast nietrudno jest się domyślić, co się stało. Podobało mi się, jak bardzo Sam była tym podekscytowana. I że pomimo początkowego skrępowania i stresu, ufała swojemu chłopakowi na tyle, żeby po prostu się przy nim rozluźnić i dobrze z nim bawić.
Zakończenie było... dosyć szokujące. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Wszystkie wydarzenia i silne emocje zostały doskonale przedstawione, a zachowanie Sam było racjonalne w, cóż, nieracjonalny sposób. Ostatnie kilka rozdziałów sprawiło, że pokochałam Sue jeszcze mocniej.
Choć początkowo miałam drobne obawy przed przeczytaniem tej książki, to szybko okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Moje serce zostało skradzione, a ten tytuł znalazł w nim przytulny kącik. Historia ta jest absolutnie przepiękna, wzruszająca i ciepła. Przy tym tak bardzo wartościowa. Porusza wątek zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD),odkrywania siebie i swojej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka była w porządku – przyznam, że spodziewałam się czegoś trochę innego, ale mimo to dobrze mi się ją czytało. 😊 Jako literatura młodzieżowa wypada naprawdę bardzo dobrze: wciąga, ma lekkość i potrafi wywołać emocje. Może nie wszystko mnie zachwyciło, ale myślę, że młodszym czytelnikom (i nie tylko!) zdecydowanie przypadnie do gustu.
Książka była w porządku – przyznam, że spodziewałam się czegoś trochę innego, ale mimo to dobrze mi się ją czytało. 😊 Jako literatura młodzieżowa wypada naprawdę bardzo dobrze: wciąga, ma lekkość i potrafi wywołać emocje. Może nie wszystko mnie zachwyciło, ale myślę, że młodszym czytelnikom (i nie tylko!) zdecydowanie przypadnie do gustu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo ostatniego słowa to powieść, która trafiła do mnie wyjątkowo mocno - może dlatego, że sama tworzę poezję i dobrze znam to uczucie ulgi, jakie daje przelanie myśli na papier. Tamara Ireland Stone snuje historię Sam - nastolatki, która zmaga się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi, a zarazem odkrywa przestrzeń, gdzie może wyrazić siebie poprzez pisanie wierszy. To właśnie ten wątek urzekł mnie najbardziej: szczerość poezji, która w książce staje się terapią, a zarazem sposobem na odnalezienie własnego głosu.
Autorka podejmuje temat choroby psychicznej w sposób przystępny i jednocześnie nieuproszczony. Nie znajdziemy tu taniego dramatyzmu czy moralizatorstwa - zamiast tego dostajemy portret dziewczyny, której świat jest pełen trudnych natrętnych myśli, ale i prostych marzeń, między innymi, by być częścią grupy, odnaleźć przyjaźń oraz miłość. Stone potrafi pokazać, jak codzienność z OCD splata się z typowymi problemami dorastania, tworząc obraz, który jest jednocześnie autentyczny i poruszający.
Ogromną siłą książki jest lekkość, z jaką autorka pisze o sprawach ciężkich. To opowieść o lęku, samotności i maskach, które zakładamy, by pasować do innych - ale także o nadziei, twórczości oraz odwadze, by być sobą. Grupa odtrąconych poetów, do której trafia bohaterka, pokazuje, że literatura i sztuka mogą być ratunkiem, azylem i miejscem spotkania z drugim człowiekiem.
Bardzo podoba mi się poprzedni tytuł: "Teatr odtrąconych poetów", ale wznowienie w nowym tłumaczeniu, również obrazuje "obsesję" Samanthy na punkcie liczby trzy, więc nie mogę ostatecznie stwierdzić, który tytuł jest lepszy.
Dla mnie "Do ostatniego słowa" to nie tylko powieść dla młodzieży, ale i dla każdego, kto kiedykolwiek czuł się "inny". To przypomnienie, że twórczość - czy to poezja, czy każda inna forma sztuki - potrafi wyciągnąć nas z najciemniejszych zakamarków własnych myśli. I że nawet najcięższe doświadczenia można opowiedzieć w taki sposób, by zamiast przygnieść - dodawały siły.
Do ostatniego słowa to powieść, która trafiła do mnie wyjątkowo mocno - może dlatego, że sama tworzę poezję i dobrze znam to uczucie ulgi, jakie daje przelanie myśli na papier. Tamara Ireland Stone snuje historię Sam - nastolatki, która zmaga się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi, a zarazem odkrywa przestrzeń, gdzie może wyrazić siebie poprzez pisanie wierszy. To...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka, Samantha McAllister, ma fioła na punkcie liczby trzy. Da się to zauważyć nie tylko w jej zachowaniu, ale również tytuły rozdziałów, jak i nawet tytuł samej książki, składają się z trzech wyrazów. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero w połowie lektury, ale, gdy sobie to uświadomiłam, oniemiałam. To wszystko jest tak dobrze przemyślane.
Sam, oprócz swojej fiksacji, cierpi na OCD, czyli nerwicę natręctw, o czym nie wie nikt, nawet jej "przyjaciółki" i przez co obawia się, że może wyjść na jaw, że jej "idealne" życie wcale nie jest takie, jak każdy myśli. Boi się odrzucenia przez toksyczne koleżanki.
Pewnego dnia poznaje Caroline, która zaprowadza ją do miejsca, które odmienia jej życie. Do Zakątka Poetów. Rozwija swoją pasję do poezji i poznaje wartościowych ludzi, przed którymi odkrywa prawdziwą siebie.
Ta książka jest przepełniona przepięknymi, ale też bolesnymi słowami. Jest to historia chwytająca za serce. Podczas lektury, szczególnie przy końcu, często byłam bliska płaczu.
Uważam, że jest to książka bardzo warta przeczytania. Pozwala zrozumieć umysł osoby z OCD i fakt, że każdy ma "coś", co próbuje maskować i czym nie chce dzielić się z innymi.
Nawet w najmniejszym stopniu nie żałuję, że ten tytuł trafił w moje ręce. Nie żałuję ani jedej minuty poświęconej na czytanie tej książki. Nie żałuję też, że mój AJ niechcący strącił mi ją z łóżka, przez co nie jest już w idealnym stanie. Bo nikt nie jest idealny i to sprawia, że jesteśmy wyjątkowi.
Główna bohaterka, Samantha McAllister, ma fioła na punkcie liczby trzy. Da się to zauważyć nie tylko w jej zachowaniu, ale również tytuły rozdziałów, jak i nawet tytuł samej książki, składają się z trzech wyrazów. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero w połowie lektury, ale, gdy sobie to uświadomiłam, oniemiałam. To wszystko jest tak dobrze przemyślane.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam, oprócz swojej...
Samantha to dziewczyna, której niczego nie brakuje, grono popularnych koleżanek, rodzina, dom, jednak skrywa ona pewną tajemnicę…cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, z czym kryje się wśród rówieśników. Sue - terapeutka, to jedna z niewielu osób, które znają prawdziwą Sam.
Pewnego dnia poznaje w szkole Caroline, która chce jej pokazać coś co odmieni jej życie. To miejsce i Ci ludzie staną się dla niej deską ratunku, a pasja jaką ją zarażą pomoże jej wyjść z tego uciążliwego uczucia zagubienia.
Jednak to miejsce niesie również ze sobą pewien sekret, który złamie Sam do granic. Jak dziewczyna poradzi sobie z tym czego się dowie i czy mimo wszystko dźwignie ten ciężki bagaż?
Może ta książka nie zrobiła na mnie niewiadomo jakiego wow, ale była potrzebna, a ja sama znalazłam wiele cech wspólnych z główną bohaterką. Właśnie dlatego tym bardziej uważam, że jest potrzebna i bardzo pouczająca.
Trudno mi się czytało o codzienności Sam, jednak widziałam że ma ona siłę do walki o siebie, potrzebowała jedynie iskry która jeszcze bardziej wzbudzi w niej tę wolę.
Książka pomimo niełatwego tematu jaki dotykała była bardzo spokojna, nie znajdzie się w niej szczególnych zwrotów akcji (no może poza tym jednym kluczowym),jednak absolutnie nie żałuję że ją przeczytałam i myślę, że wielu z nas mogłoby wyciągnąć z niej przydatną lekcję.
Samantha to dziewczyna, której niczego nie brakuje, grono popularnych koleżanek, rodzina, dom, jednak skrywa ona pewną tajemnicę…cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, z czym kryje się wśród rówieśników. Sue - terapeutka, to jedna z niewielu osób, które znają prawdziwą Sam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnego dnia poznaje w szkole Caroline, która chce jej pokazać coś co odmieni jej życie. To...
Na okładce książki widnieje napis: „Jedna z najsmutniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytasz”. Ale czy rzeczywiście tak było? Nie, czytałam historie, które były naprawdę smutne, a tej do takich nie zaliczam.
Czy doprowadziła mnie do łez? Nie, nawet nie czułam, żeby oczy mi się zaszkliły.
Samantha to nastolatka, która jest popularna w szkole. Ma swoją paczkę przyjaciółek, z którymi trzyma się od małego. Choć można powiedzieć, że są bliskimi przyjaciółkami, nie odczuwałam tego w pełni. Sam jest także pływaczką i tylko podczas pływania czuje się normalnie; w jej głowie zapada cisza, a natłok myśli znika. Główna bohaterka zmaga się z OCD – zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym, co sprawia, że każdy jej dzień to wyzwanie. Tylko rodzina wie o jej „problemie”, a gdyby reszta szkoły się o nim dowiedziała, straciłaby wszystko.
Pewnego dnia Samantha trafia do miejsca, o którym wie tylko garstka osób – tajnego klubu „Zakątka Poetów”, skupiającego osoby wykluczone przez szkolną społeczność. Tam spotyka między innymi AJ’a, chłopaka, któremu kiedyś dokuczała.. To właśnie tam poznaje nowych znajomych, zupełnie innych od tych, którymi trzyma się ma na codzień.
Gdy już myśli, że wraca do normalności, że jej życie zaczyna się układać, jedna rozmowa wywraca jej świat do góry nogami.
Trochę szkoda mi było bohaterki, ponieważ musiała sama dźwigać swój problem i pragnęła żyć normalnie, bez etykietki „wariatki”. Odkąd zaczęła spędzać czas z osobami z Zakątka Poetów, zaczęła się zmieniać – dostrzegała więcej rzeczy i przestała bać się, że straci swoje miejsce w grupie. Odkryła również pasję do pisania, ponieważ czasem łatwiej jest wyrazić myśli na papierze niż mówić je na głos. Czasami nawet zapełnienie pustej kartki staje się wyzwaniem, gdy nie wiadomo, od czego zacząć, a myśli jest tak wiele, że trudno uchwycić którąś z nich. Jednak ta metoda naprawdę działa!
W moim odczuciu książka nie jest zła, może bym powiedziała że jest poprawna. Szybko się czyta, co można zawdzięczać lekkiemu stylowi pisania.
Podobało mi się, jak autorka naturalnie opisała zmieniającą się relację między Samanthą a AJ’em oraz jak wnikliwie przedstawiła świat osób z OCD.
Na okładce książki widnieje napis: „Jedna z najsmutniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytasz”. Ale czy rzeczywiście tak było? Nie, czytałam historie, które były naprawdę smutne, a tej do takich nie zaliczam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy doprowadziła mnie do łez? Nie, nawet nie czułam, żeby oczy mi się zaszkliły.
Samantha to nastolatka, która jest popularna w szkole. Ma swoją paczkę...
Ta książka przypomina mi o "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów", tylko dla współczesnej młodzieży (TAK - wiem, że ten film jest ponadczasowy, ale jednak...). Historia Sam mnie rozczuliła, była kojąca, pouczająca i piękna. Uważam, że to jedna z tych książek dla młodzieży, które definitywnie warto polecić! Z pewnością pozostanie w mojej pamięci!
Jedynym "zgrzytem" był moment.... PRZEPRASZAM ZA SPOJLER... zbyt szybkiego s*ksu między bohaterami. Sorry not sorry, ale nie jestem za tym, by szesnastolatkowie współżyli ze sobą. Wydaje mi się to za wcześnie i nie chcę, by literatura promowała to jako coś normalnego!
Ta książka przypomina mi o "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów", tylko dla współczesnej młodzieży (TAK - wiem, że ten film jest ponadczasowy, ale jednak...). Historia Sam mnie rozczuliła, była kojąca, pouczająca i piękna. Uważam, że to jedna z tych książek dla młodzieży, które definitywnie warto polecić! Z pewnością pozostanie w mojej pamięci!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedynym "zgrzytem" był moment.......
Zacznijmy od tego, że nigdy wcześniej nie trafiłam na książkę fabularną poruszającą temat OCD, czyli zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego. Nie jest to coś powszechnego w literaturze i cieszę się, że autorka wplotła ten wątek w historię. Nie jest to jednak powieść idealna i do tego przejdę w dalszej części recenzji.
Pierwszą zasadniczą kwestią jest samo przedstawienie OCD. Jak wspomniałam wcześniej, cieszę się, że taki wątek się pojawił, ale nie da się ukryć, że został on maksymalnie ugrzeczniony, byleby tylko nie przysporzyć odbiorcom dyskomfortu. Oczywiście autorka ma pełne prawo pisać tak, jak jej się podoba, a my, jako czytelnicy, nie powinniśmy czerpać wiedzy psychologicznej z fabularyzowanych książek. Uważam natomiast, że przełamanie pewnego tabu wyszłoby tej książce na dobre. Przykładem jest pierwsza scena z nożyczkami: rozumiem, co miała do przekazania, ale wydaję mi się, że spora część osób z OCD będzie miała myśli znacznie wykraczające poza pocięcie róż (a nawet poza obcięcie komuś włosów). Nie twierdzę, że jedno czy drugie będzie dla konkretnej jednostki mniej bądź bardziej destrukcyjne, jednak w mojej opinii przełamanie tabu, o którym wspomniałam przed chwilą, znacznie podniosłoby poziom książki. Niestety dla mnie wygląda to trochę tak, jakby autorka bardzo chciała przekazać coś ważnego, ale bała się zrobić to w pełni. Dla osób zainteresowanych tematem polecam zapoznać się z szeregiem podtypów OCD, takich jak HOCD, Harm OCD, POCD, ZOCD, Real Event OCD itd.
Jeśli chodzi o bohaterów, to są... w porządku. Ani mnie nie zachwycili, ani nie byli też irytujący. Wątek romantyczny tak samo. Po prostu okej. Bardzo oczywisty, ale podobał mi się w nim jeden element, ten dotyczący przeszłości bohaterów. Mam jednak poczucie, że gdyby role się odwróciły i to chłopak byłby oprawcą... cóż... jestem niemal pewna, że książka zostałaby przez niektórych okrzyknięta "toksyczną" i "romantyzującą przemoc w relacjach" :-)
Autorka kładzie również spory nacisk na motyw poezji. O ile wiersze bohaterów mnie nie urzekły, tak oczywiście rozumiem, że było to zamanifestowanie idei "przelania emocji na papier".
To, co jeszcze mi się nie podobało, to plot twist związany z Caroline. Nie chodzi nawet o to, że było to bardzo przewidywalne. Chodzi o to, że moim zdaniem autorka za bardzo popłynęła w takie patetyczne "to był twój sposób na poradzenie sobie, wymyśliłaś kogoś, kim sama chciałabyś być"... No, nie. Rozumiem, o co chodzi, ale po prostu nie. Granica między normą a patologią bywa cienka. Wymyślenie sobie przyjaciółki i wyimaginowane rozmowy z nią to jedno. Ale zupełnie czymś innym jest to, że nasza główna bohaterka NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY, że postać, z którą rozmawia, jest tylko wytworem jej wyobraźni. I takie zachowanie będzie już wykraczało poza tzw. normę i nie będzie "sposobem radzenia sobie". Dlaczego? Między innymi dlatego że przysparza jej to cierpienie. Gdy Sam dowiaduje się prawdy, rozpacza i nie wie, co ze sobą począć, tęskni za Caroline i nie jest w stanie pogodzić się z tym, że nigdy nie istniała. Natomiast osoba, która ma świadomość, że prowadzi sobie wyimaginowane konwersacje... no... po prostu wie, że gada sama ze sobą. I tyle. Ktoś mówi ci, że twój wymyślony przyjaciel nie istnieje, ty odpowiadasz "no wiem" i żyjesz sobie dalej. Nie idzie za tym żadne cierpienie. I na pewno nie jest się zaskoczonym taką wiadomością :-)
Na sam koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Makijaż. Dlaczego autorka postanowiła jednoznacznie zakwalifikować malowanie się jako symbol czegoś złego, egoistycznego? Z całym szacunkiem do autorki, ale makijaż nie jest, ani dobry, ani zły. Jest po prostu narzędziem. I jest gigantyczna różnica między dwunastolatką, która będzie się malować, żeby wyglądać na lat trzydzieści, a kimś, kto ma problemy z cerą i czuje się w tym makijażu po prostu lepiej. I oczywiście – w idealnym świecie nie powinniśmy się przejmować wypryskami, a co za tym idzie, nie zakrywać ich podkładem. Ale to w idealnym świecie. Trądzik to choroba wpływająca nie tylko na wygląd, ale również na psychikę. Dla osoby, która cierpi z tego powodu, możliwość zakrycia wyprysków, jest po prostu ulgą. Tak funkcjonuje ta choroba, przykro mi. Wszystkie wypryski widzi się bardziej, pojawiają się wstyd i rozgoryczenie, bezsilność, a makijaż daje szansę choć trochę o tym zapomnieć. Natomiast w tej książce wszystko czarno-białe: ta jest złą egoistką, która nakłada na twarz tonę tapety, tamta jest dobra i wszystkie wypryski trzyma na wierzchu. A prawda jest taka, że to powinna być każdego indywidualna decyzja, czy będzie zakrywał trądzik (czy po prostu pojedynczego pryszcza, który wkurza),czy też nie. I nie ma ona nic wspólnego z byciem dobrym czy złym człowiekiem. Jak ktoś nie chce się malować – niech tego nie robi. Jak ktoś lepiej czuje się w makijażu – proszę bardzo, niech tylko pamięta, że podkłady, korektory i pudry tylko maskują objawy trądziku, ale ich nie leczą. A nasilone wypryski to choroba, która wymaga leczenia farmakologicznego.
Podsumowując, książka jest po prostu okej. Porusza kilka ważnych tematów, ale nie wiem, czy na długo zapadnie mi w pamięć.
Zacznijmy od tego, że nigdy wcześniej nie trafiłam na książkę fabularną poruszającą temat OCD, czyli zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego. Nie jest to coś powszechnego w literaturze i cieszę się, że autorka wplotła ten wątek w historię. Nie jest to jednak powieść idealna i do tego przejdę w dalszej części recenzji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszą zasadniczą kwestią jest samo przedstawienie OCD....