Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Małe lisy

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
5,8 (289 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
7
8
33
7
59
6
76
5
40
4
30
3
19
2
7
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365054
liczba stron
112
słowa kluczowe
nożownik, dzieci, matka, proza
język
polski
dodała
jusola

To szalona opowieść o nożowniku z podwarszawskiego lasu. A może o rozmarzonej matce i wygadanej singielce? Może o dzieciach, namiętnościach, snach? Albo o zwykłym życiu, którego podskórnym nurtem jest groteska i strach? Bez wątpienia to drapieżna proza, która surrealistycznie zakrzywia świat pod płaszczykiem opisu codzienności. Fenomenalną plastycznością języka i wyobraźni Bargielska...

To szalona opowieść o nożowniku z podwarszawskiego lasu. A może o rozmarzonej matce i wygadanej singielce? Może o dzieciach, namiętnościach, snach? Albo o zwykłym życiu, którego podskórnym nurtem jest groteska i strach? Bez wątpienia to drapieżna proza, która surrealistycznie zakrzywia świat pod płaszczykiem opisu codzienności. Fenomenalną plastycznością języka i wyobraźni Bargielska potwierdza niekwestionowaną pozycję mistrzyni krótkiej formy.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3450

Lepsze sztuczki

A miałyście kiedyś, dziewczynki, romans z gangsterem z lasu? A ja, dziewczynki, miałam. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności zacytowania pierwszych zdań „Małych lisów” Justyny Bargielskiej. I na tym, czuję, mogłabym skończyć. Obawiam się, że na nic więcej – poza cytowaniem - mnie nie stać. Dlaczego?

Podbiła mnie autorka tymi dwoma zdaniami. Z miejsca pozazdrościłam. Że też dotąd ja nie wpadłam na takie zdania! Albo nie zdarzył mi się taki – używając słów autorki – wychwyt z rzeczywistości! Oczami wyobraźni zobaczyłam bohaterkę, jak stoi i zadaje to pytanie, usłyszałam ton lekkiej nonszalancji w głosie i dostrzegałam zniesmaczony podziw w oczach zgromadzonych kobitek, kurczę, w moim wieku. A potem… a potem już było tylko lepiej.

112 stron pochłania się bardzo szybko, za szybko! Przede wszystkim dzięki językowi. Niesłychane wyczucie stylistyczne ma Justyna Bargielska. Mam wrażenie, że pisze niezwykle lekko, choć- jak opowiadała niedawno u Michała Nogasia w Trójkowym magazynie „Z najwyższej półki” - w pożyczanym mieszkaniu. Zagadała podczas audycji prowadzącego, zresztą bardzo sympatycznie. A jej sposób mówienia odpowiadał „temperamentowi” książki.

Opowiadają się (w narracji pierwszoosobowej) w tej małej niby-powieści dwie zazębiające się historie. Jedna –Agnieszki – rozgadanej singielki po przejściach, „badaczko-działaczki”, jak ona sama określa swój status zawodowy pracownika naukowego, i druga – Magdy – depresyjnej matki dwojga dzieci i żony męża, byłej dziennikarki....

A miałyście kiedyś, dziewczynki, romans z gangsterem z lasu? A ja, dziewczynki, miałam. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności zacytowania pierwszych zdań „Małych lisów” Justyny Bargielskiej. I na tym, czuję, mogłabym skończyć. Obawiam się, że na nic więcej – poza cytowaniem - mnie nie stać. Dlaczego?

Podbiła mnie autorka tymi dwoma zdaniami. Z miejsca pozazdrościłam. Że też dotąd ja nie wpadłam na takie zdania! Albo nie zdarzył mi się taki – używając słów autorki – wychwyt z rzeczywistości! Oczami wyobraźni zobaczyłam bohaterkę, jak stoi i zadaje to pytanie, usłyszałam ton lekkiej nonszalancji w głosie i dostrzegałam zniesmaczony podziw w oczach zgromadzonych kobitek, kurczę, w moim wieku. A potem… a potem już było tylko lepiej.

112 stron pochłania się bardzo szybko, za szybko! Przede wszystkim dzięki językowi. Niesłychane wyczucie stylistyczne ma Justyna Bargielska. Mam wrażenie, że pisze niezwykle lekko, choć- jak opowiadała niedawno u Michała Nogasia w Trójkowym magazynie „Z najwyższej półki” - w pożyczanym mieszkaniu. Zagadała podczas audycji prowadzącego, zresztą bardzo sympatycznie. A jej sposób mówienia odpowiadał „temperamentowi” książki.

Opowiadają się (w narracji pierwszoosobowej) w tej małej niby-powieści dwie zazębiające się historie. Jedna –Agnieszki – rozgadanej singielki po przejściach, „badaczko-działaczki”, jak ona sama określa swój status zawodowy pracownika naukowego, i druga – Magdy – depresyjnej matki dwojga dzieci i żony męża, byłej dziennikarki. Obie z psami i nożownikiem Pajdą, który ni to gwałci, ni to nie gwałci, a na pewno podśpiewuje czasem. O Pstrągu podśpiewuje i jakieś takie zwierzęce ucieleśnienie kobiecych tęsknot symbolizuje. Kobiecych, bo świat tej prozy kobietami głównie zapełniony. Te dwie najważniejsze, Agnieszka i Magda, przechwytują w swoją opowieść narracje innych, a to fryzjerki, a to sklepikarki, a to zdradzonej i porzuconej sąsiadki, a to przyjaciółki, której przywozi się zdjęcia grobu jej zmarłego męża, a to współtowarzyszki podróży pociągiem. Dlaczego one są takie cenne, ważne? Bo dziewczyny umieją lepsze sztuczki – mówi jedna z efemerycznie pojawiających się bohaterek, mała Joasia.

Zajrzyjcie do tych sztuczek, one rzeczywiście są pierwsza klasa, choć podszyte tęsknotami, niespełnieniami, bólami, samotnościami, nieobecnościami, które dają o sobie znać, wyłażą, nawet gdy bohaterki starają się je oswoić.

Może tak jak małe lisy właśnie? Zagadkowy jest tytuł książki. Skąd on w wielkomiejskiej przestrzeni strzeżonego osiedla na peryferiach, czyżby z niedalekiego lasku, po którym spacerują bohaterki? Sama autorka podpowiada, by szukać inspiracji dla tej zagadki w Pieśni nad Pieśniami : "Schwytajcie nam lisy, małe lisy, co pustoszą winnice, bo w kwieciu są winnice nasze" (PnP 2, 15).

Więc tropmy, tropmy, może komuś się uda je złapać i nie trafić na manowce.

Szczerze polecam!

Justyna Radomińska      

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (712)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1864
Wojciech Gołębiewski | 2014-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2014

Bargielska /ur.1977/ ma silnych protektorów w katolickich kręgach „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”, bo jest ich feletonistką, ale dlaczego wydaje jej bełkot Wydawnictwo Czarne czyli Stasiuk i Monika Sznajderman /dr nauk humanistycznych/ tego nie rozumiem. Cieszę się, że zdanie Państwa, którzy wyrażacie swoje opinie na „lubimy czytać”, jest zbieżne z moim, bo niska Wasza ocena za bezpodstawnie reklamowane i nominowane do różnych nagród /m.in. „Nike”/ „Obsoletki” /2010/ - 6.49, uległa obniżeniu do 5.91, za „Małe lisy” /2013/; ja konsekwentnie dałem obu pozycjom po 1 gwiazdce. Mam nadzieję, że ta pani zrezygnuje z dalszego pisania. Wypada wytłumaczyć się dlaczego wziąłem drugą jej książkę do ręki. A no, z desperacji, bo skromne zbiory biblioteki w Toronto wymagają coraz intensywniejszych poszukiwań w celu znalezienia wartościowej pozycji.
Recenzować tego „dzieła”...

książek: 1193
oliwa | 2017-04-10
Na półkach: Przeczytane, Polska

„Małe lisy” to moje drugie spotkanie z Bargielską, tym razem lepsze niż „Obsoletki”. Złapałam się na tym, że zaczynam ją traktować jak znajomą, może dziwaczną, może zafiksowaną na różnych obsesjach (macierzyństwo, śmierć), ale przy tym bardzo wrażliwą, inteligentną i obdarzoną absurdalnym poczuciem humoru.
Fabuły właściwie tu nie ma. Akcja toczy się współcześnie, gdzieś na Tarchominie czy Białołęce. Jeśli ktoś zna te miejsca, zrozumie, dlaczego człowiek chce stamtąd uciec w absurd i fantazję. Bohaterki to kobiety, które wpadły w pułapkę życia (samotności, śmierci) i dla których jedynym ratunkiem i wsparciem jest opowiadanie o tym sobie nawzajem.
Wśród wielu głosów krytycznych padło porównanie Bargielskiej do Masłowskiej, z korzyścią dla tej drugiej. Dla mnie ewidentną przewagą Bargielskiej jest to, że o ile Masłowska kpi z naszej głupoty powszechnej (co wychodzi na nabijanie się z półgłówków), to Bargielska pochyla się z czułością nad każdym nieszczęsnym przejawem ludzkiego...

książek: 40
cafeteria | 2013-04-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 marca 2013

Już od "Obsoletek" nie mogę pozbyć się wrażenia, że Bargielska bredzi. Wyrzuca z siebie serie (owszem - niekiedy błyskotliwych) zdań, myśli, cytatów, spostrzeżeń i historii, które dla mnie nie układają się w żaden - ani fabularny, ani logiczny - ciąg. Nie nadążam za narracją, mylą mi się bohaterki, za cholerę nie mogę dojść, o czym to wszystko jest.

Ostatnią kroplą w kielichu mojego podejrzliwego stosunku do autorki był wywiad w radiowej Trójce, w którym Bargielska chichotała i pozdrawiała kota, uciekając od odpowiedzi na pytania dotyczące zawartości książki, co dało mi niemal pewność, że na próżno szukać w "Małych lisach" sensu.

Myślałam, że na ratunek przyjdzie język, jak to się po wielokroć działo u Masłowskiej, no ale nie. Bargielska nie ma aż tak dobrego słuchu na język ulicy, brakuje mu tego lisiego pazura.

książek: 674
chiara | 2013-09-02
Przeczytana: 02 września 2013

Codzienność widziana oczami poetki. Dwie kobiety, które łączy wyimaginowany romans z gangsterem z lasu, wyobraźnią i błyskotliwą drwiną bez sukcesu wojują ze skrzeczącą rzeczywistością.

książek: 474
wiesia | 2015-10-16
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 16 października 2015

Justyna Bargielska w „Małych lisach” „wychwytuje” codzienność. Notuje skrzętnie jej drobne przejawy, biorąc pod obserwację dwie bohaterki; singielkę Agnieszkę i mężatkę z dwojgiem dzieci, Magdę. Tak naprawdę to właśnie one obserwują uważnie to, co dzieje się wokół nich, a także w nich samych. Są tu bowiem nie tylko sprawy życia codziennego, ale i sny, fantazje, pragnienia, „małe grzechy”.

Czytamy kolejnych dziesięć rozdziałów zawierających we wstępie krótkie informacje o tym, co w nich będzie. Bohaterki pojawiają się przemiennie, by w końcówce spotkać się wreszcie. Bargielska tak opisuje życie Magdy i Agnieszki, że w pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się, czy to przypadkiem nie jest jedna osoba. A może to każda z nich marzy o innym życiu, życiu innej kobiety; Agnieszka o byciu żoną i matką, Magda o byciu singielką?
Wątki przeplatają się, trudno za nimi nadążyć; niedomówienia, skojarzenia, metafory… Czuje się, że autorka jest poetką. Jak sama przyznaje „odbiera świat słuchem”...

książek: 182
Marta Czoska | 2014-03-05
Przeczytana: 04 marca 2014

Do tej pory jakoś nie miałam szczęścia do polskich pisarek "współczesnych", panowie to i owszem i Pilch i Karpowicz i kilku innych, których książki lubię. Zrządzeniem losu, tudzież podczas szału książkowych zakupów trafia w moje ręce książka "Małe lisy" - tylko czemu to znowu jakaś Pani, myślę sobie. Z tą dozą strachu, ale i z lekką nadzieją, że gorzej być nie może postanowiłam zakupioną książkę Justyny Bargielskiej przeczytać no i gorzej być nie może bo jest zdecydowanie lepiej. Dawno nie czytałam tak dobrej książki, żałuję, że miała tylko niewiele ponad 100 stron i połknęłam ją w jeden jakże przyjemny wieczór. Niestety nie posiadam takiej lekkości słowa, żeby powiedzieć co tak właściwie zachwyciło mnie w książce, pewnie gdybym ją miała sama pisałabym takie świetne książki:). Zdecydowanie polecam, przede wszystkim za styl i za opowieść może banalną ale na pewno napisaną w niebanalny sposób.

książek: 198
Książkolub | 2017-09-08
Na półkach: Przeczytane

„Bywa tak, że słońce chowa się za górę i zapada noc, ale to nie znaczy, że od razu możesz powiedzieć, że masz za sobą dzień, w którym umarłeś albo się zakochałeś. Niemniej już wtedy możesz pochwalić ten niezrozumiały, nie wiadomo co znaczący dzień i to też bywa przyjemne, nawet jeśli się potem okaże, że nie brałeś tego dnia udziału ani w śmierci, ani w miłości”.

Dwie kobiety. Agnieszka i Magda. Jakże różne od siebie.
Agnieszka jest samotna. Straciła ukochanego w wypadku samochodowym. Jedynym towarzyszem jej życia jest czworonóg, westie. Życie mija jej na pracy i spacerach z psem.
Magda. Matka i żona. Siedzi w domu, pracuje jako dziennikarka, freelancerka. Zmęczona swoim życiem, zagubiona.
Czytelnik śledzi naprzemiennie losy tych dwóch bohaterek, by pod koniec być świadkiem ich spotkania.

Tak rysuje się zarys fabuły „Małych lisów” Justyny Bargielskiej. I właściwie o fabule można powiedzieć tylko tyle. Przypomina ona bowiem sen, jest nieskładna, nawet nie wiem, czy to surrealizm,...

książek: 188
czytanieWwannie | 2013-12-03
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam.
Przeczytana: 26 listopada 2013

Agnieszka jest dziennikarką – miewa romans – jej chłopak umarł w wypadku – przejeżdżali obok zółtej przyczepy z końmi – wbili się w auto pędzące z naprzeciwka. Mąż Agnieszki mógłby nie istnieć – ale istnieje i ma z nią dwójkę dzieci.
Po krótkim, zakodowanym wstępie-streszczeniu umieszczonym na początku każdego rozdziału, autorka rozpędza narrację. Dynamiczna i zmienna zatapia w gęstej treści rozpalając ciekawość co wydarzy się za chwilę. Może powróci do dzieciństwa, opowie o kimś, pozastanawia nad logiką ludzkich nawyków, przywoła swój sen. Zaczaruje.
Urok ten niekiedy boleśnie zakuje, obnaży na chwilę słabość wypartą w podświadomość, utożsami niewygodną prawdę z samym Tobą. W zależności od tego na kogo trafi i jak dotknie, odpowiednio zadziała.
Bargielska zapala lampki aktualnych, cywilizacyjnych niesnasek. Leciutko acz dosadnie napomyka o kwestiach identyfikacji płodu z dzieckiem, granicy między seksem a gwałtem i bez przerwy odkładanym terminem wolności. Znajomymi skądś...

książek: 396
Anna | 2014-03-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 marca 2014

Książka nominowana do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, edycji 2014 w kategorii literatura piękna - proza.
Jestem pełna podziwu,ale dla siebie,że ten tytuł przeczytałam.Do ostatniej strony miałam nadzieję,że będę mogła coś pozytywnego powiedzieć o "Małych lisach"Justyny Bargielskiej.
Powiem krótko.Nic,ale to zupełnie nic nie daje czytelnikowi przeczytanie tej książki.Mnie dało świadomość straconego czasu.

książek: 2552
Hatszepsut | 2014-06-07

Po przesłuchaniu 1/2h tych bzdur, uznałam, że nie nadają się do spożycia. Śmierdzą religią i pierdołowatością.

zobacz kolejne z 702 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nominacje do nagród literackich Gdynia i Nike

W pierwszym dniu 5. Warszawskich Targów Książki ogłoszono nominacje do dwóch popularnych nagród literackich, czyli do Nagrody Literackiej Gdynia oraz Nagrody Literackiej Nike. 


więcej
Nominacje 7. edycji Nagrody Literackiej m.st Warszawy

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej poznaliśmy listę książek nominowanych do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Wśród nominowanych znaleźli się m.in. Karpowicz, Bargielska i Iwasiów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd