Babcia 19 i sowiecki sekret

Tłumaczenie: Michał Lipszyc
Seria: Seria Literacka Karakteru
Wydawnictwo: Karakter
7,06 (100 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
4
8
18
7
44
6
21
5
4
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
AvóDezanove e o Segredo do Soviético
data wydania
ISBN
9788362376230
liczba stron
216
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
aspazja

Wybuchowa mieszanka poezji, humoru i grozy. W powieści Ondjakiego (czyt. Ondżakiego, właśc. Ndalu de Almeida, ur. 1977) świat jest piękny i prosty. Na pozór. Niebo nad luandyjską plażą mieni się niesamowitymi kolorami, a mały narrator snuje opowieść o dziecięcych igraszkach. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy okazuje się, że chodzi o wysadzenie w powietrze mauzoleum zmarłego prezydenta i...

Wybuchowa mieszanka poezji, humoru i grozy. W powieści Ondjakiego (czyt. Ondżakiego, właśc. Ndalu de Almeida, ur. 1977) świat jest piękny i prosty. Na pozór. Niebo nad luandyjską plażą mieni się niesamowitymi kolorami, a mały narrator snuje opowieść o dziecięcych igraszkach. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy okazuje się, że chodzi o wysadzenie w powietrze mauzoleum zmarłego prezydenta i że dzieci weszły w posiadanie całkiem prawdziwego dynamitu. Idylliczny obraz burzy też pytanie o to, gdzie podziali się ich rodzice.

Tytułowy sekret jest kluczem do całej powieści, w której roi się od niedomówień i tajemnic – wszak świat widziany z perspektywy dziecka wygląda całkiem inaczej… Tym bardziej, że akcja rozgrywa się w Angoli lat 80., gdzie toczy się wojna domowa, a w politykę i życie codzienne kraju mieszają się sowieci i Kubańczycy.

Książka angolskiego pisarza to stylistyczny fajerwerk, intrygująca proza, która bawi, porusza i daje do myślenia.

 

źródło opisu: www.karakter.pl

źródło okładki: www.karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ola książek: 756

Miliard odcieni błękitu

Jak widzisz, przywołuję odkształcone wspomnienia, żeby wymyślać opowieści – zwierza się Anie Pauli Tavarer, poetce angolijskiej, Ondjaki, równie angolijski pisarz. Jego „Babcia 19 i sowiecki sekret” nie zapowiadała się wprawdzie na powieść z bohaterami posiadającymi realne pierwowzory, jednak zastanawianie się nad pytaniem fiction czy non-fiction? podczas gdy ma się przed sobą kawał pięknej prozy zostawmy może tym, którzy widzą w tym sens. Człowiek dorosły, czytając powieść, powinien wiedzieć, „o czym ona jest”, a także rozumieć, że to, czy jest ona autobiograficzna, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia, chyba że ów dorosły to ktoś beznadziejnie naiwny albo całkowicie nieświadom tego, czym jest fikcja literacka. (To Irving.)

Akcja książki rozgrywa się w Luandzie lat 80.; wojna domowa trwa w najlepsze – i jeszcze długo będzie – a kraj w ramach zimnowojennych rozgrywek znalazł się w radzieckiej strefie wpływów. Sowieccy żołnierze i robotnicy wznoszą mauzoleum zmarłego prezydenta, Agostinho Neto, tymczasem żyjące w nadmorskiej dzielnicy Praia do Bispo dzieci, nie mając większego wyboru, zajmują się dorastaniem. Niektóre z nich mają rodziców, wychowywaniem pozostałych zajmują się babcie, w tym tytułowa Agnette, zwana z racji pewnego bardzo niewielkiego braku Babcią 19. Sielanka, pozorna zresztą, kończy się w chwili, w której bohaterowie poznają plany wyburzenia ich domów; od tego momentu, wykorzystując cały posiadany spryt, dziecięcą brawurę, przeczytane książki oraz...

Jak widzisz, przywołuję odkształcone wspomnienia, żeby wymyślać opowieści – zwierza się Anie Pauli Tavarer, poetce angolijskiej, Ondjaki, równie angolijski pisarz. Jego „Babcia 19 i sowiecki sekret” nie zapowiadała się wprawdzie na powieść z bohaterami posiadającymi realne pierwowzory, jednak zastanawianie się nad pytaniem fiction czy non-fiction? podczas gdy ma się przed sobą kawał pięknej prozy zostawmy może tym, którzy widzą w tym sens. Człowiek dorosły, czytając powieść, powinien wiedzieć, „o czym ona jest”, a także rozumieć, że to, czy jest ona autobiograficzna, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia, chyba że ów dorosły to ktoś beznadziejnie naiwny albo całkowicie nieświadom tego, czym jest fikcja literacka. (To Irving.)

Akcja książki rozgrywa się w Luandzie lat 80.; wojna domowa trwa w najlepsze – i jeszcze długo będzie – a kraj w ramach zimnowojennych rozgrywek znalazł się w radzieckiej strefie wpływów. Sowieccy żołnierze i robotnicy wznoszą mauzoleum zmarłego prezydenta, Agostinho Neto, tymczasem żyjące w nadmorskiej dzielnicy Praia do Bispo dzieci, nie mając większego wyboru, zajmują się dorastaniem. Niektóre z nich mają rodziców, wychowywaniem pozostałych zajmują się babcie, w tym tytułowa Agnette, zwana z racji pewnego bardzo niewielkiego braku Babcią 19. Sielanka, pozorna zresztą, kończy się w chwili, w której bohaterowie poznają plany wyburzenia ich domów; od tego momentu, wykorzystując cały posiadany spryt, dziecięcą brawurę, przeczytane książki oraz obejrzane filmy, zaczynają spiskować, by ocalić swój świat.

„Babcia 19” jest jedną z tych powieści, które zaczynają się swoim własnym zakończeniem; w tym przypadku oznacza to eksplozję kolorów. Barwy są wszechobecne, podobnie zresztą jak smutek. Wszystko, o czym pisze Ondjaki jest melancholijnie zabawne, piękne, tęczowe, ale już dawno zniknęło, albo nie istniało nigdy poza pamięcią i wyobraźnią. Które nie są znowuż od siebie tak bardzo odległe.

Ola Lubińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (15)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 744
Demetria99 | 2018-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2018

Nie potrafię skończyć tej książki. Zatrzymałam się na stronie 120 i musiałam się poddać. Powieść nie jest zła, jest świetna mówiąc szczerze, ale mimo to nie mogę jej czytać dalej. Sposób, w jaki jest napisana, sielski i oniryczny klimat sprawiają że strasznie męczy mnie jej czytanie.
Mimo wszystko powtarzam- to nie jest zła książka!

książek: 507
bouillabaisse | 2018-01-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2018

wspaniała

książek: 87
nieczytam | 2017-11-26
Na półkach: Przeczytane

Nawet nie do końca wiem, dlaczego ta książka tak mnie wciągnęła – tak, właśnie to słowo, wciągnęła do siebie, do środka i kołysała, aż do ostatniej strony. Czułam, że ogarnia mnie, jak nazwał to odczucie sam Ondjaki, pisząc o momencie, w którym kończył pracę nad książką, „łagodna czułość – niemal smutna – której nie umiem ani wyjaśnić, ani zaakceptować”. Ta historia ma barwę przedwieczornego słońca, smak egzotycznych owoców (choć nigdy nie jadłam zielonego mango z grubą solą), szumi niczym morze, melancholijnie balansuje między spokojem a niepokojem, jest jak zanurzenie się w pianie morskiej w upalny dzień. Jeśli Ondjaki jest wspaniałym poetą, to musi nim być także i Michał Lipszyc – jego przekład wzbudza chęć poznania oryginału, ale nie ze względu na jakieś swoje wady, a właśnie dzięki temu, jak wspaniale płynie. Do wielokrotnej lektury.

książek: 872
niechec | 2017-09-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 września 2017

Powieści pisane pod wpływem snów, powstałe z ich inspiracji, dosyć często pozostawiają wiele do życzenia w kwestii logicznego następstwa faktów, co jednocześnie przyprawione bezpiecznym wariactwem i fantazją autora, wprowadza całkiem przyjemny harmider. Wybacza się im nawet wulgarne ociosanie postaci, nieregularną i wyboistą fabułę, przerywanie ciągów przyczynowo-skutkowych czy pokręconą narrację. I chyba właśnie Babcia 19 i sowiecki sekret Ondjakiego coś takiego chciała nam podarować, aby uczynić powieść luźną, łatwą w lekturze, przystępną dla normalsa. Wyszło jak wyszło.

Więcej o książce: http://niechec-blog.tumblr.com/post/165682656609/trzy-problemy-ondjakiego

książek: 1069
Lena | 2017-04-15
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 12 maja 2017

urocza :)

książek: 1067
neuromance | 2017-04-02
Przeczytana: marzec 2017

Polowałam długo ale udało się. "Babcia 19 i sowiecki sekret" to proza Ondjakiego, znanego w Angoli również jako poeta. Powieść obsadzona w latach 80., w ojczyźnie poety równie nieciekawych jak u nas - a nawet bardziej, bo szalała tam wojna domowa. Jednak w powieści jest to zaledwie cień, przesłaniający ogromne, rozżarzone słońce nad stolicą - Luandą i wybrzeżem oceanu. To książka o dzieciach, które żyją w tym urokliwym zakątku, bawią się na zakurzonych podwórkach i śpią spokojnie pod czujnym okiem czarnoskórych babek. O duchach przodków ale bardziej współczesnych niż kiedy myślimy o literaturze afrykańskiej. O małych Angolczykach, którzy oglądają filmy akcji w lokalnym kinie i nie różnią się zbytnio od dzieci Zachodu. Treść książki jest równie przesycona barwami, co okładka, pełna nostalgii i ciepłego uśmiechu.
Skąd wzięli się sowieccy żołnierze w Angoli? Dlaczego babcia Agnette została Babcią 19? Komu wznoszone jest gigantyczne mauzoleum? Wystarczy sięgnąć po krótką powieść z...

książek: 73
czytulinka | 2015-05-19
Na półkach: Przeczytane

Historia dorastania w Luandzie ponad trzydzieści lat temu, kiedy w czasie wojny domowej do rzeczywistości mieszają się sowieci. Ironia i humor przeplatają się ze sobą, lekko i przyjemnie napisane przez bardzo utalentowanego młodego afrykańskiego twórcę, dużo lepsze niż sterty przereklamowanych nazwisk zalegających w empikach. Beztroskie dni mijające na zabawie i żartach, kiedy dziecko nie zdaje sobie sprawy z faktycznego stanu, polityki i zagrożeń. Ciekawa i niebanalna historia w zgrabnej i równie nieoklepanej formie.

książek: 2211
takisobiejac | 2014-02-28
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego 2014

Czy może istnieć książka adresowana zarówno do młodzieży jak i do osób pełnoletnich? Do niedawna myślałem, że jest z tym tak jak z filmami, i proszę mi nie wysuwać argumentów, że "Shrek" jest dla wszystkich, bo zwykły dwunastolatek nie zrozumie sensu 50% dowcipów z tego filmu.
Z książkami podobnie. "Kajko i Kokosz" czy powieści przygodowe blakną człowiekowi wraz z wiekiem. Po prostu dojrzewa się do literatury innego typu.
A jednak moim zdaniem książka Ondjakiego jest propozycją dla młodszych i starszych. OK, może bardziej dla płci męskiej niż żeńskiej, bo narratorem jest facet i opowiada o chłopięcych przygodach, no ale w końcu po coś musi być ten podział na płcie, prawda?
Śledząc losy głównego bohatera (czyli Ondjakiego w wieku szczenięcym), jego najlepszego przyjaciela, Pi, zwanego też "3,14", Charlity, Madaleny Kamussekele i obu babć, w tym tytułowej Agnette "Nhé" miałem przed oczyma lata swego dzieciństwa i podobną paczkę/ Nawet babcie miałem dwie, tyle że się wzajemnie...

książek: 1397
bromba | 2014-01-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 stycznia 2014

Ciężko mi było wejść w rytm tej lektury - tyle bodźców, mnóstwo jakiś (na pozór zbędnych) dygresji, ksywek oraz barwny język, skrzące się dowcipem dialogi w pewnym sensie odciągały od clou fabuły... W miarę lektury wdzierała się jednak pewna nostalgia - czuć było, że mowa o czymś ulotnym, o drace z dzieciństwa, która urosła do rozmiarów legendy; nie wiadomo, co w tym wspomnieniu jest prawdą, a co wybrykiem pamięci.

Niektóre dialogi i teksty świetne (brawa dla Michała Lipszyca za tłumaczenie!); uwielbiam.

sobie zostawiam ten:

"Czas uznał, że znowu może zacząć płynąć".

książek: 321
krack | 2014-01-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń 2014

Urocza książka, fajne dzieciaki mają w tej Angoli. I niezłe teksty: "A krokodyl mieści się w psiej budzie?" "Jeżeli jest malusi...":)

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd