rozwińzwiń

Spekulacje o kinie

Okładka książki Spekulacje o kinie autora Quentin Tarantino, 9788367996921
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Spekulacje o kinie
Quentin Tarantino Wydawnictwo: Marginesy film, kino, telewizja
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cinema Speculation
Data wydania:
2024-04-10
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-10
Data 1. wydania:
2022-10-25
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367996921
Tłumacz:
Jan Dzierzgowski
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spekulacje o kinie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Spekulacje o kinie



książek na półce przeczytane 428 napisanych opinii 428

Oceny książki Spekulacje o kinie

Średnia ocen
7,4 / 10
275 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Spekulacje o kinie

avatar
9
1

Na półkach: ,

Pasjonujący monolog filmowego maniaka, który dzieli się swoimi subiektywnymi spostrzeżeniami. Pozycja obowiązkowa dla fanów Quentina Tarantino i każdego, kto chce poczuć czystą radość płynącą z oglądania i analizowania amerykańskiego kina lat 70.

Pasjonujący monolog filmowego maniaka, który dzieli się swoimi subiektywnymi spostrzeżeniami. Pozycja obowiązkowa dla fanów Quentina Tarantino i każdego, kto chce poczuć czystą radość płynącą z oglądania i analizowania amerykańskiego kina lat 70.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
37
21

Na półkach: ,

Jak miło się patrzy na dzieła osób zafascynowanych jakąś dziedziną, choć nie ukrywam, że ilość nieznanych nazwisk oraz tytułów filmowych mnie przytłoczyła. Same spekulacje zakończeń wybranych klasyków nie były tak interesujące, jak rarytasy wtrącane w losowych momentach przez Tarantino w formie ciekawostek. Czekam na pozycję wchodzącą typowo w taką narrację spod znaku Q.

Nie było to coś, czego się spodziewałem. Niestety, tylko chwilami Quentin pisze o filmach, które były odpowiedzialne za wyznaczanie nowych kierunków na dużym ekranie, pierwszych nietypowych ujęciach kadrowych, czy o awangardzie reżyserów przełomowych dla kina lat 70-80. Autor dzieli się z nami swoim spojrzeniem na ten szalony okres Hollywood, którego blisko dorastał.

Wg mojej opinii za dużo tytułowych spekulacji w porównaniu z tym, co Q ma ciekawego do powiedzenia nt. Kina. Dodam, że pisząc, jest tak chaotyczny, jak jego produkcje, czego akurat nie uważam za minus – wychodzi na to, że książka, tak jak film, nie zawsze musi być logiczna i spójna.

Po przeczytaniu zrozumiałem, że Tarantino był od dziecka skazany na filmową drogę.

Jak miło się patrzy na dzieła osób zafascynowanych jakąś dziedziną, choć nie ukrywam, że ilość nieznanych nazwisk oraz tytułów filmowych mnie przytłoczyła. Same spekulacje zakończeń wybranych klasyków nie były tak interesujące, jak rarytasy wtrącane w losowych momentach przez Tarantino w formie ciekawostek. Czekam na pozycję wchodzącą typowo w taką narrację spod znaku...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1279
858

Na półkach: , ,

Ostry, uszczypliwy wyraz o kinematografii. Tarantino nie radzi sobie jako krytyk filmowy, bo nie czuje bluesa, za to przekazuje wiedzę, jakie obserwacje wyciągnął ze szklanego ekranu - przekuwając pomysły na plan filmowy. Miejscami tendencyjny i wulgarny, jak kino Tarantino, ale nie można odmówić ciekawej introspekcji, szeregu posegregowanej pasji do mrocznych, cynicznych lat 70. Nowego Hollywood.

Ostry, uszczypliwy wyraz o kinematografii. Tarantino nie radzi sobie jako krytyk filmowy, bo nie czuje bluesa, za to przekazuje wiedzę, jakie obserwacje wyciągnął ze szklanego ekranu - przekuwając pomysły na plan filmowy. Miejscami tendencyjny i wulgarny, jak kino Tarantino, ale nie można odmówić ciekawej introspekcji, szeregu posegregowanej pasji do mrocznych, cynicznych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

926 użytkowników ma tytuł Spekulacje o kinie na półkach głównych
  • 585
  • 312
  • 29
157 użytkowników ma tytuł Spekulacje o kinie na półkach dodatkowych
  • 110
  • 11
  • 9
  • 9
  • 7
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Django/Zorro (#1-6) Esteve Polls, Quentin Tarantino, Matt Wagner
Ocena 0,0
Django/Zorro (#1-6) Esteve Polls, Quentin Tarantino, Matt Wagner
Okładka książki Django/Zorro (# 1) Esteve Polls, Quentin Tarantino, Matt Wagner
Ocena 5,7
Django/Zorro (# 1) Esteve Polls, Quentin Tarantino, Matt Wagner
Okładka książki Django Unchained (#1-7) Denys Cowan, Reginald Hudlin, Jason Latour, Quentin Tarantino
Ocena 8,3
Django Unchained (#1-7) Denys Cowan, Reginald Hudlin, Jason Latour, Quentin Tarantino
Okładka książki Quentin Tarantino: Interviews, Revised and Updated Gerald Peary, Quentin Tarantino
Ocena 6,5
Quentin Tarantino: Interviews, Revised and Updated Gerald Peary, Quentin Tarantino
Okładka książki Arcydzieła czarnego kryminału Robert Leslie Bellem, W.R. Burnett, James Mallahan Cain, Raymond Chandler, James Hadley Chase, Peter Cheyney, Carroll John Daly, Samuel Fuller, David Goodis, Peter Haining, Dashiell Hammett, MacKinlay Kantor, Stephen King, Elmore Leonard, Ross MacDonald, Ed McBain, Mickey Spillane, Quentin Tarantino, Jim Thompson, Cornell Woolrich
Ocena 6,6
Arcydzieła czarnego kryminału Robert Leslie Bellem, W.R. Burnett, James Mallahan Cain, Raymond Chandler, James Hadley Chase, Peter Cheyney, Carroll John Daly, Samuel Fuller, David Goodis, Peter Haining, Dashiell Hammett, MacKinlay Kantor, Stephen King, Elmore Leonard, Ross MacDonald, Ed McBain, Mickey Spillane, Quentin Tarantino, Jim Thompson, Cornell Woolrich
Quentin Tarantino
Quentin Tarantino
Jest jednym z najsłynniejszych filmowców swojego pokolenia, słynącym z niekiełznanej wyobraźni i zaangażowania w wielowarstwowe historie. Zadebiutował jako reżyser w 1992 roku Wściekłymi psami, a następnie współtworzył scenariusz, wyreżyserował i zagrał w jednym ze swoich ukochanych filmów, Pulp Fiction, który przyniósł mu pierwszego Oscara za najlepszy scenariusz. Później stworzył wysoko oceniane filmy: Jackie Brown, Kill Bill, Gringdhouse: Death Proof, Bękarty wojny, Django (za którego zdobył drugiego Oscara za najlepszy scenariusz) oraz Nienawistna ósemka. Najnowszy film Tarantino, Dawno, dawno temu... w Hollywood, dostał pięć nominacji do Złotych Globów, dziesięć do BAFTA i dziesięć do Oscara.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami Michael Schulman
Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami
Michael Schulman
Kocham Oscary. Noc, pod czas której są wręczane, to dla mnie najważniejsza noc w roku. Z ciekawością zatem sięgnąłem po książkę Michaela Schulmana Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami. Nie jest to opowieść o Oscarach opisana rok po roku. Autor skupia się na jedenastu historiach, które albo zapowiadały zmiany, albo miały skandaliczny wydźwięk. Mamy więc między innymi historię stworzenia Akademii, nagrody wcale nie były pierwotnie jej głównym zadaniem, Oscary czasów II Wojny Światowej, walkę sióstr de Havilland, Fontaine. Rokw którym o Oscary rywalizowały dwa wielkie filmy Wszystko o Ewie i Bulwar Zachodzącego Słońca. Mroczne dzieję Oscarów czy czarna lista. Jak Miramax walczyło Oscary i jak to wpłynęło na dalsze losy nagród. Czyli jak widać całkiem niezły przekrój nie tylko historii narody Akademii, ale i całego Hollywood i filmu. Macie takie książki, które jeszcze czytając, już macie ochotę ponownie się w nich zanurzyć? Ja przeżyłem to czytając właśnie tę. Schulman wspaniale toczy opowieść. Widać, jak ciężką pracę wykonał, by dotrzeć do różnych archiwów. Tak, by czytelnik otrzymał barwną i wciągającą historię. Czasami mamy kryminał, czasami dramat, a czasami komedię. Czyli wspaniały materiał na oscarowy film. Wielkie pieniądze i namiętności, intrygi, wszelkie zakulisowe gierki. Jak to wszystko wciąga. Autor ma świetny styl, z dużą dawką humoru, ironii i ciekawych spostrzeżeń. Jak dla mnie to chyba jedna z najlepszych książek o tej nagrodzie. O niebo, co j a mówię o galaktyki lepsza od tego co napisała Katarzyna Czajka-Kominiarczuk. Każdemu fanowi kina i jego twórców, gwiazd i rzecz jasna Oscarów, gorącą ją polecam.
TheMalczes - awatar TheMalczes
ocenił na914 dni temu
Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki Maciej Jarkowiec
Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki
Maciej Jarkowiec
Wciągająca od pierwszych zdań. Bardzo ciekawe, nieszablonowe połączenie historii, filmoznawstwa, socjologii a nawet filozofii. Mnóstwo smaczków i nieznanych detali, z kolei znane historie przedstawione są z innej strony niż zwykle. Podejście do każdego tematu jest naprawdę oryginalne. Niech Cię nie zwiodą tytuły rozdziałów, odpowiadające słynnym filmom – każdy z nich jest przede wszystkim pretekstem do poruszenia dylematu moralnego, który był aktualny w momencie kręcenia filmu i najczęściej pozostał taki do dziś. Z pewnym niedowierzaniem a może nawet przerażeniem czytelnik odkrywa, że lata lecą a społeczeństwo w zasadzie stoi w miejscu. Rasizm, ksenofobia, mizoginia, bezkarność bogatych i potężnych – może i przebrały się w nowe szaty, ale w swoim jądrze pozostały niezmienione. Ciężko czuć się bezpiecznie w świecie, w którym wystarczy iskra, żeby na nowo rozpalić nigdy niewygasłą nienawiść. Może kiedyś ktoś nakręci o tym film – o kolejnym dzieciaku z getta, który przecież nie jest niewolnikiem ale nie jest też wolny. O kolejnej kobiecie, która nie powiedziała „nie” wystarczająco głośno. O kolejnym koncernie kupującym sobie przychylność polityków i mediów, dla których zera na koncie są ważniejsze od cierpienia jakichśtam obcych, biednych ludzi. Póki co napisał o tym Maciej Jarkowiec – i zrobił to z pomysłem, z polotem, z wizją, z wrażliwością. Odważnie, mądrze, miejscami nawet dowcipnie, często ironicznie. Wspaniale spędzony czas. Słuchałam audiobooka – lektor również spisał się świetnie.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na82 miesiące temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności),czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na72 miesiące temu
Zmierzchanie świata Werner Herzog
Zmierzchanie świata
Werner Herzog
Nie rozumiem fascynacji wojną. Czytania książek wojennych czy oglądania filmów. Oczywiście na pewno warto wiedzieć coś na ten temat, ale wracanie do tego tematu, maglowanie go z każdej strony i epatowanie cierpieniem to już nie dla mnie. Po co nurzać się w bólu kiedy nikomu to nie przyniesie ulgi, a nam odbierze dobry nastrój, spokój i chęć życia? Jak pisze Walter Benjamin w "Pasażach" historia pokazująca rzeczy, tak jak działy się naprawdę, była najsilniejszym narkotykiem stulecia". I niewątpliwie ja też zauważam pewien rodzaj uzależnienia u ludzi, którzy z przyjemnością, i jakby ulgą, sięgają po kolejną książkę o beznadziei, cierpieniu, śmierci, lęku i wszystkim co z tą sytuacją jest związane. "Zmierzchanie świata" jest opowieścią niby o wojnie, ale przede wszystkim o tym jak trudno czasem wrócić do normalnego życia. Czasem jest to wręcz niemożliwe i sama wojna, mimo że nieistniejąca realnie, jest już jedynym sensem życia. W książce unosi się jakby duch wojny, czuć zagrożenie i duchotę, ale przedstawione jest to w oszczędny, a jednocześnie obrazowy sposób. Łatwo zauważyć, że autor jest reżyserem. Pełno tu gotowych kadrów. Werner Herzog napisał książkę niewielką fizycznie, ale dała mi ona mnóstwo powodów do rozważań, m.in., że świat, w którym żyjemy jest jedynie naszą projekcją. Każdy z nas wybiera w jakim świecie żyje i czyim życiem. Mogłabym przytoczyć wiele wspaniałych fragmentów, ale to zaledwie 157 stron. Kilka chwil w lepkiej od wilgoci dżungli, która jawi się kadrami z filmu "Czas apokalipsy". Z tyłu głowy słyszałam czasem "This is the end"... A na końcu jest świetne posłowie, które tak zainteresowało mnie osobą Wernera Herzoga, że zapragnęłam dowiedzieć się więcej, przeczytać autobiografię, choć nikt nie przetłumaczył niestety, i w końcu obejrzeć jakiś jego film. Stary, ale zapewne wciąż aktualny. Cytuję za posłowiem Pawła Mościckiego:"Jak głosi (...) aforyzm z wczesnego filmu Herzoga:<<Wojny są dziś bardziej konieczne niż kiedykolwiek. Nawet przegrana jest lepsza niż nic.>> Prawdziwe szaleństwo wojny polega na tym, że staje się ona źródłem sensu, że wydaje się porządkować świat, który zarazem nieuchronnie niszczy." Nie dajmy się zatem oszukać. Kłamstwo lubi przebieranki.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na91 rok temu
Kaczki. Dwa lata na piaskach Kate Beaton
Kaczki. Dwa lata na piaskach
Kate Beaton
Graficzny memoir o dwóch latach z życia autorki, które spędziła pracując przy wydobyciu ropy naftowej w Kanadzie. Beaton pokazuje codzienność pracy i życia na piaskach, pozwala zajrzeć za kulisy i zobaczyć jak trudne są tam warunki (fizycznie i psychicznie). Ale też pokazuje zapis pewnego momentu w historii (zaczęła tam pracować w 2005),kiedy o pewnych sprawach jeszcze się nie mówiło lub mówiło się inaczej niż obecnie (kwestie zdrowia psychicznego, wykorzystywania seksualnego, ekologii, rdzennych mieszkańców Kanady). Jako dwudziestoletnia dziewczyna Kate ląduje w miejscu zdominowanym przez mężczyzn, w czasach i środowisku, w którym było (obstawiam że nadal jest) przyzwolenie na przemoc seksualną wobec kobiet - od obleśnych tekstów na każdym kroku po gwałty (których nikt tak nie definiował). Będąc kobietą tym bardziej ciężko się to czyta. Kiedy narratorka tłumaczy czemu tego typu zachowań nie mogła zgłosić, przypominasz sobie różne rozmowy z koleżankami i myślisz „no k*rwa, niewiele się zmieniło”. Ale boli też to, jak narratorka tłumaczy zachowania swoich kolegów z pracy, w pewnych sytuacjach ich usprawiedliwia, bo po prostu „tak jest i nic się na to nie poradzi”. W posłowiu Beaton tłumaczy, że jest to zapis jej życia prawie 20 lat temu, kiedy poziom świadomości był inny, a nie chciała „wstawiać sobie” myśli, których wówczas nie miała. Totalnie to kumam i kupuję, niemniej w momencie czytania rośnie poziom frustracji.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na83 miesiące temu
Skóra Curzio Malaparte
Skóra
Curzio Malaparte
Napisana odwiecznym i tajemnym językiem sumienia, książka Curzia Malapartego jest zwierciadłem, w którym może się przeglądać nędza oraz wielkość zwycięzców i pokonanych. Dlatego też wpisana w apokaliptyczny pejzaż fabuła nie prowadzi przez klasycznie rozumianą powieść ale ociera się o pomieszanie historii z wyobraźnią. Ostatecznie to sam autor nadaje jej kształt bardzo osobiście postrzeganych zdarzeń, z naciskiem na ich moralną ocenę, w której góruje problem zła i przebaczenia. Malaparte zachowuje prawo do osądu a jego przekonania niekoniecznie muszą być dla nas oczywiste. W końcu to on sam przeżył obie wojny światowe i musiał pojąć bolesną radość wyzwolenia. Można się z tym nie zgadzać ale w "Skórze" człowieczeństwo jest tym pełniejsze, im bardziej zostaje upokorzone. Odniesienie do tytułowej skóry jest w tym wypadku bardzo na miejscu. Biedny człowieczy atrybut istnienia, cel rodzącej się chęci zabijania i alegoryczny sposób na ukazanie wyniszczonego oblicza ziemi. Podany tak, jak tylko Malaparte mógłby najmocniej przekazać swój sprzeciw wobec nienawiści. To wręcz obrzydzenie do zapachu śmierci i poczucie winy, nie do końca jasne ale ściśle powiązane z triumfem pokonanych a nie zwycięzców. Ten motyw jest szczególnie interesujący w książce dla której zasadnicze pytanie o materię z jakiej zrobiona jest chwała, nigdy nie zostanie rozstrzygnięte. W "Skórze" można zobaczyć czyny ohydne i piękne, jednak nie należy zapominać o ciążącym na Neapolu gniewie Wezuwiusza. Uciec się przed nim nie da, tym bardziej że to stworzone ze zgiełku miasto samo w sobie jest uosobieniem chaosu. Jego wyzwolenie przez aliantów staje się niby świętem, niby pretekstem do wstydu. Obrazy młodości, wojny i wiosny przerzucają się w często wydającymi się patetycznymi scenach. Inne z nich, pełne smutnej i zrezygnowanej zmysłowości, wychodzą z zaułków przepełnionego tajemniczymi instynktami miasta. Curzio Malaparte ukazuje coś, co boli, co upokarza i zaraża tajemniczą chorobą. Jego powieść staje się w pewnym sensie odbiciem wulgarnego istnienia, umocowanego w piekle upodlenia. I nie jest to wcale spowodowane wiejącym akurat scirocco. Dzięki tej książce próbowałem zrozumieć kolory, obrazy i dźwięki neapolitańskiej dżungli. Jej gęste zapachy przeplatały się z ożywczym tchnieniem wolności, za którą przyszło zapłacić Włochom wysoką cenę. Można wskazywać na hipokryzję bohaterów "Skóry" ale należy dodać, że byli oni tylko dziećmi swojej epoki, świadkami nędzy i alianckiego zwycięstwa. Sprzedawali się ze strachu lub z głodu i w tym akurat nie było żadnej zmysłowej satysfakcji. Curzio Malaparte jednak nie odpuszcza ideałom. Pisze o ich zepsuciu ale postrzega je jako budulec dla powojennej moralności. Pociesza i sam płacze nad upadkiem honoru czy heroizmu. Cóż, w końcu opisuje wojnę a na niej każdy musi ratować swoją skórę, jak tylko potrafi najlepiej.
czytający - awatar czytający
ocenił na71 miesiąc temu
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce William Sommer
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce
William Sommer
Ta książka miejscami bawi, miejscami przeraża, ale przede wszystkim przygnębia. Wydawałoby się, że w XXI wieku, kiedy dostęp do informacji jest tak łatwy, oszołomi powinni wyginąć. Zdaje się, że jest jednak odwrotnie - dzięki mediom społecznościowym rosną w siłę. Najbardziej zaskoczyło mnie jedno zdanie, zamieszone w ostatnim rozdziale - o tym, że pod płaszczykiem prawicowych fantazji, wyzwawcy QAnonu marzą skrycie o świecie obiecywanym przez... lewicę. Zredykalizowali się, bo czuli się zmarginalizowani przez system, oszukani, pozostawieni samym sobie. Autor postuluje wręcz, że sprawny publiczny system zdrowia, podniesienie pensji minimalnej i przystępne cenowo mieszkania mogą być skutecznym lekarstwem na brednie QAnonu. Ma to sens - frustraci, którzy nie mają się do kogo zwrócić, zwracają się w końcu do innych frustratów oraz cyników, którzy ich frustrację wykorzystują. Kiedyś był to kościół. Z kościołem jednak jest ten problem, że głosi słowo boże przekazane ludzkości dwa tysiące lat temu - lub nawet wcześniej. Przeciętny człowiek w XXI wieku nie widzi jasnego związku między przypowieściami biblijnymi a własnym życiem. Jeszcze 200 lat temu świat niewiele różnił się od czasów Jezusa, jednak wraz z nadejściem ery przemysłowej, wszystko gwałtownie ruszyło do przodu, pozostawiając w tyle zdezorientowanych ludzi. W takiej sytuacji tym łatwiej uwierzyć im w szalone teorie spiskowe, zwłaszcza jeśli ich głosiciele obiecują im "raj na ziemi" i to, że sprawiedliwości stanie się zadość. Szczególnie ciekawa jest fiksacja na punkcie maltretowania, w tym - molestowania - dzieci. To nie tylko odniesienie się do naturalnej potrzeby ludzi, żeby chronić dzieci, jak twierdzi autor. To też odpowiedź na coraz częstsze rewelacje o zbrodniach kościoła. Skoro mainstream może atakować kościół, to dlaczego by nie zaatakować mainstreamu? To, że oskarżenia są wyssane z palca, nikogo nie interesuje, ważne, że można powiedzieć: kościół może i jest zły, ale jego oskarżyciele są jeszcze gorsi. Niepokojąca jest skłonność do przemocy wyznawców QAnonu. Z drugiej strony, nie dziwi - skoro są wśród nich głównie konserwatyści, dla których posiadanie broni jest niezbywalnym prawem człowieka. Majaki QAnonu to wołanie o pomoc - błaganie o godne życie. Szkoda tylko, że jest wykorzystywane przez szarlatanów, a nie jest - jak chciałby tego autor - przyczynkiem do dojrzenia problemów trawiących społeczeństwo i walki z nimi. Oraz edukacji, edukacji, edukacji.
Ida - awatar Ida
oceniła na85 miesięcy temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na88 dni temu

Cytaty z książki Spekulacje o kinie

Więcej
Quentin Tarantino Spekulacje o kinie Zobacz więcej
Quentin Tarantino Spekulacje o kinie Zobacz więcej
Quentin Tarantino Spekulacje o kinie Zobacz więcej
Więcej