Aksamitt 
Wolter mówił, że "najlepsze książki to te, które w połowie zostały napisane przez wyobraźnię czytelnika" _____________________________________________ Przedstawicielka 1% forumowej mniejszości *** na LC od września 2013
kobieta, śląskie, status: Czytelniczka, dodała: 60 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 9 godzin temu
Teraz czytam
  • Chiny bez makijażu
    Chiny bez makijażu
    Autor:
    Czy Chiny to archaiczna dyktatura gnębiąca swoich obywateli, czy może nowa potęga ekonomiczna? Lider innowacji czy moloch o zapadłych wioskach i tysiącach robotników pracujących w pocie czoła w fabryk...
    czytelników: 502 | opinie: 28 | ocena: 7,5 (145 głosów)
  • Ostatnia wola Sonji
    Ostatnia wola Sonji
    Autor:
    Wyobraź sobie, że w Twoim życiu pojawia się dobra wróżka, która zna wszystkie Twoje niespełnione marzenia, lęki i troski. I nie spocznie, dopóki nie zaczniesz uśmiechać się do siebie w lustrze. Brzmi...
    czytelników: 322 | opinie: 36 | ocena: 6,66 (104 głosy)
  • Wspólne Korzenie. Od Mojżesza Do Mahometa
    Wspólne Korzenie. Od Mojżesza Do Mahometa
    Autor:
    Pasjonująca, starannie udokumentowana opowieść o trzech wielkich religiach: judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Kiedy i jak się narodziłya Co mają wspólnegoa Jak ewoluowałya
    czytelników: 34 | opinie: 3 | ocena: 6,57 (7 głosów)
  • Zabójcy bażantów
    Zabójcy bażantów
    Autor:
    Bogaci, wpływowi, bezkarni. Gdy mogą wszystko, zbrodnia staje się zabawą. Kto osądzi najpotężniejszych ludzi w Danii? Po powrocie z urlopu Carl Mørck, szef Departamentu Q, zastaje swojego asystenta A...
    czytelników: 873 | opinie: 54 | ocena: 6,78 (435 głosów) | inne wydania: 3

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-14 23:20:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Thriller/Kryminał/Sensacja
Autor:
 
2018-11-14 23:15:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Obyczajowe/Przygodowe/Dramaty
 
2018-11-14 19:37:44

Oto powieść, w której podświadomość i wyobrażenia bohaterki grają rolę pierwszoplanową. Autorka sprytnie obmyśliła sobie pola, na których rozegrają się zdarzenia. Rzeczywistość splata się tutaj z ułudą tworząc całość, jak dzień z nocą, jawa ze snem. Na dobrą sprawę można przyjąć, że fabuła jest wędrówką Katharyn w ustaleniu, gdzie jest jej miejsce, w którym ze światów toczy się jej prawdziwe... Oto powieść, w której podświadomość i wyobrażenia bohaterki grają rolę pierwszoplanową. Autorka sprytnie obmyśliła sobie pola, na których rozegrają się zdarzenia. Rzeczywistość splata się tutaj z ułudą tworząc całość, jak dzień z nocą, jawa ze snem. Na dobrą sprawę można przyjąć, że fabuła jest wędrówką Katharyn w ustaleniu, gdzie jest jej miejsce, w którym ze światów toczy się jej prawdziwe życie.

Cynthia Swanson napisała w pewnym stopniu oryginalną opowieść, w której ukazuje alternatywną wersję życia bohaterki. To co opisała i w jaki sposób zaprojektowała życie Katharyn na przełomie miesięcy, kiedy ta ewidentnie była w szoku na skutek osobistych przeżyć zasługuje na wyróżnienie. Chociaż, gdy czytelnik będzie miął już za sobą połowę książki z łatwością stwierdzi, że "Wyśnione życie" nie do końca jest pozbawione motywów, które już gdzieś spotkał. Jednak to, co mnie nie zadowala w książce, to sam sposób snucia opowieści. Zamiast czuć się coraz bardziej zaintrygowaną i maksymalnie wciągnąć się w dwutorowo poprowadzoną fabułę mnie czas spędzony z "Wyśnionym życiem" zaczął się wlec. Tak, jak akcja przeskakiwała pomiędzy dwoma światami, tak ja miałam ochotę przeskakiwać po stronach, a nie wgryzać się w każde słowo. Pojawia się zatem nieadekwatność umiejętnie zbudowanej wizji rzeczywistości, zarówno tej na jawie, jak i tej we śnie, w stosunku do mało pasjonującego sposobu poprowadzenia historii, od której nie dałoby się oderwać. Odnajduję też pewien zgrzyt w wykreowaniu postaci. Poza Kitty, bohaterowie są przedstawieni mało plastyczne, jakby wycięci z różnych szablonu. W pewnych momentach ma to swoje uzasadnienie, jeśli chodzi o przyjaciółkę bohaterki, której kreacja ulega zmianie w zależności, gdzie są umieszczone wydarzenia. Ale Lars posłużył głównie jako wiernie potakujący współmałżonek, tak realny, jak odrealnione momenty w życiu Katharyn. A samo rozwiązanie? Cóż, na pewno nie zaskoczy niczym spektakularnym, gdyż jak wcześniej wspomniałam, domyślimy się go na długo przed zakończeniem.

Powieść nostalgiczna. A przynajmniej dla mnie podróż przez świat Kitty była obleczona w mgiełkę nostalgii, być może za innym życiem, za możliwością dokonania innych wyborów, gdyby tylko okazało się to możliwe. W każdym razie Swanson brutalnie uzmysławia, że możemy bujać w świecie fantastycznych iluzji, próbować zamknąć się w e własnych urojeniach odcinając od bolesnych spraw, ale nasza podświadomość i tak ściągnie nas na ziemię, do miejsca, które jest nam przeznaczone. "Wyśnione życie" ma ciekawą treść, z tymże opakowaną w mało porywającą formę.

pokaż więcej

 
2018-11-12 16:54:22
 
2018-11-11 20:56:42
Autor:

Jane Green nadała swojej powieści idealny tytuł. Ponoć najczęściej kusimy los, gdy dopada nas stabilizacja, czujemy się bezpiecznie, a jednoczenie to wszystko zamiast dawać satysfakcję z czasem przytłacza. Do tego stopnia, iż pragniemy urozmaicenia, żeby na nowo poczuć smak życia.
Gabby nie jest jedynie znudzoną panią domu z kilkunastoletnim stażem. Ma swoją pasję, jak również potrzeby, które...
Jane Green nadała swojej powieści idealny tytuł. Ponoć najczęściej kusimy los, gdy dopada nas stabilizacja, czujemy się bezpiecznie, a jednoczenie to wszystko zamiast dawać satysfakcję z czasem przytłacza. Do tego stopnia, iż pragniemy urozmaicenia, żeby na nowo poczuć smak życia.
Gabby nie jest jedynie znudzoną panią domu z kilkunastoletnim stażem. Ma swoją pasję, jak również potrzeby, które nie znajdują przychylności u męża. Do tego dochodzi poczucie zaniżonej wartości, porównywanie się z innymi kobietami, świadomość starzenia się. Po czterdziestce zaczynamy inaczej patrzeć na swoją atrakcyjność, możliwości oraz rysującą się przyszłość. I gdy znienacka pojawia się "promyczek", dlaczego by nie skorzystać? Bohaterka niczego nie zakłada, nie planuje, pragnie tylko poczuć się dobrze, zadbać o własną atrakcyjność, a że w pewnym momencie przestaje być powściągliwa.... No cóż, wydaje mi się, że tylko ta kobieta, która nie doświadczyła podobnych przemian u siebie może podejść do treści jednoznacznie i zdecydowania powiedzieć: absolutnie!

Powieść nie jest ckliwa, nie przypomina kiepskich romansideł. Przedstawia rozwój wypadków, gdy dochodzi do zdrady i cierpi na tym cała rodzina. Green powoli buduje sytuację, pokazując jak wszystko, co małżonkowie budowali przez osiemnaście lat zostaje - wydawać by sie mogło - bezsensownie zaprzepaszczone przez jedno z nich. Cierpi współmałżonek, cierpią córki, cierpi i żałuje ona. Czy to był tylko kaprys? Czy dałoby się tego uniknąć? A czy rzeczywiście każdy z nas tak bardzo docenia to, co ma, zanim to utraci?
Osią powieści jest zdrada, ale nie tylko ta małżeńska. W pewnym momencie kobieta traci wszystko, również długoletnią przyjaźń, czego by się nigdy nie spodziewała. I gdy już sytuacja zaczyna się klarować, dochodzą do głosu pozytywne rozwiązania narratorka stwierdza, że dla niej przyjaźń nie jest już tym samym, co wcześniej. Postanawia, że nigdy więcej nie zaufa tak komuś spoza kręgu najbliższej rodziny, by widzieć w nim przyjaciela, któremu ufa się do granic i powierza największe tajemnice, marzenia, oczekiwania. I dla mnie ten motyw jest najsmutniejszy. W tym punkcie najlepiej rozumiałam główną bohaterkę, bo dokładnie wiedziałam o czym mówi.
"Ludzie pokazują, kim są, nie przez to, co mówią, ale przez to, co robią" (333s.)

Treść "Kuszenia losu" jest dość wyważona, usiana przemyśleniami oraz emocjami, chociaż zostanie dla mnie tylko lekkim dramatem, z uwagi na wydźwięk całości. Nie mam tu na myśli poukładania, wręcz idealnego, pewnych elementów w życiu bohaterów, ale braku głębszej penetracji zagadnienia z różnych punktów. Mimo iż potrafiłam towarzyszyć bohaterom w przeżywaniu trudnych sytuacji, to mam świadomość, iż niektóre są jedynie muśnięte. Szczególnie jeśli spojrzeć na to, jak owe zdarzenia wpływają na córki. O ile na moment do głosu dochodzi Elliot i możemy poznać sytuację z jego punktu, to już brakuje bezpośrednich wypowiedzi Olivii oraz Alanny. Są nastolatkami, jedna u progu dojrzałości, druga zaczynająca dopiero raczkować n a tym polu, a mimo to autorka nie poświęca im zbyt wiele uwagi. Postać kochanka, człowieka niemalże idealnego, też nie do końca pasuje mi do przedstawionej problematyki. Nie twierdzę, że powinno się bardziej skomplikować fabułę i namieszać w tej rodzinie, ale ważne są dla mnie opisy bliższe realiom, by wyeliminować wszelką sztuczność. Owo wyidealizowanie Matta zupełnie niczemu nie służy, a jedynie zaniża nico poziom lektury. Im mniej wiarygodności w przedstawianiu bohaterów dramatu, tym bardziej cierpią na tym inne rozwiązania w treści.
Ostatecznie, mimo kilku zdecydowanych minusów uważam, że i tak warto zainteresować się "Kuszeniem losu".

pokaż więcej

 
2018-11-09 01:20:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Styl życia/Poradniki, ➨➨ Z__DoWymiany
Autor:

Oto Michael Nast i jego obrazowanie rzeczywistości dzisiejszych trzydziestolatków, którym nie jest "po drodze" by się angażować, stać się odpowiedzialnym, silić się na budowanie głębszych więzi. Obecnie relacje międzyludzkie bliskie są tym kreowanym w amerykańskich serialach, gdzie bohaterowie znający się kilka chwil będą nazywać się przyjaciółmi, choć tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą i... Oto Michael Nast i jego obrazowanie rzeczywistości dzisiejszych trzydziestolatków, którym nie jest "po drodze" by się angażować, stać się odpowiedzialnym, silić się na budowanie głębszych więzi. Obecnie relacje międzyludzkie bliskie są tym kreowanym w amerykańskich serialach, gdzie bohaterowie znający się kilka chwil będą nazywać się przyjaciółmi, choć tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą i niekoniecznie pragną to zmieniać.

Nast kreśli swoje spostrzeżenia o stanie dzisiejszego społeczeństwa bez wiedzy psychologicznej, bez posługiwania się wykresami i powoływania się na przeprowadzane badania. Kieruje się własnymi obserwacjami, dzięki czemu odnotowuje sporo trafnych refleksji na temat kondycji świata. W krótkich rozdzialikach posiłkuje się anegdotą, przybliżając fakty z życia znajomych na poparcie swojej tezy. Każdy rozdział to nieco inny problem, choć wiąże je wspólny mianownik, którym jest zaburzenie więzi, niezdolność do wchodzenia w głębsze relacje z drugim człowiekiem.

Zaczęliśmy się obracać w świecie pozorów. Oglądamy rzeczywistość przez ekran komórek. Prowadzimy podwójne życie: w świecie realnym i wirtualnym. Postrzegamy realność poprzez filtry facebooka, istagrama, czy jeszcze innego, modnego w danym momencie portalu społecznościowego, które zniekształcają nasze spojrzenie, tym samym zaburzając relacje z drugim człowiekiem. To co miało ułatwiać komunikację dziś skutecznie ją utrudnia, odgradzając nas od ludzi.
Ciekawie napisana książka, aczkolwiek nie odkryje przed czytelnikiem zupełnie nieznanego. W sumie wielu będzie mogło odczuć, że to są również jego spostrzeżenia. Od dawna właśnie tak widzi to ,co się dzieje wokół i dlatego być może poczuje się rozczarowany treścią. Uważam jednak, że warto do niej zajrzeć, choćby po to, by to zweryfikować.

pokaż więcej

 
2018-11-07 19:42:53
Autor:
Cykl: Honor Harrington (tom 2) | Seria: Science Fiction
 
2018-11-05 16:19:50
 
2018-11-05 00:33:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Oblicza macierzyństwa, Posiadam, ➨ Z__Rezerwacja
Autor:

Jill Smokler nie napisała poradnika. Nie zamierzała narzucać się jako wszystkowiedząca matek i nie wpisywała umyślnie do swojej książki złotych myśli jako znawca tematu o macierzyństwie i wychowaniu. "Wyznania upiornej.." stanowią za to zbiór przemyśleń, jakimi dzieli się ze swoimi czytelniczkami. Po odważnym ujawnieniu się w blogosferze, jako matka nieidealna, nie spełniająca standardów jakie... Jill Smokler nie napisała poradnika. Nie zamierzała narzucać się jako wszystkowiedząca matek i nie wpisywała umyślnie do swojej książki złotych myśli jako znawca tematu o macierzyństwie i wychowaniu. "Wyznania upiornej.." stanowią za to zbiór przemyśleń, jakimi dzieli się ze swoimi czytelniczkami. Po odważnym ujawnieniu się w blogosferze, jako matka nieidealna, nie spełniająca standardów jakie pokłada się w rodzicielkach, Jill postanowiła wyjść do szerszej publiczności. Kobiet, które być może tak jak ona nie dają rady, są zmęczone, a co za tym idzie chadzają na skróty w codziennej opiece, zaspakajaniu potrzeb itd. Przyznaje, że popełnia błędy, że czasem jej się zwyczajnie nie chce, nie udaje pisząc o różnych wypadkach, które niekoniecznie dzieją się przypadkiem.

Zaczyna się od manifestu upiornej mamuśki, który ilustruje wewnętrzną stronę okładki. Jest też przedsmakiem zawartości, z jaką przyjdzie się zmierzyć na łamach lektury. Dwadzieścia parę rozdziałów, gdzie każdy rozpoczyna się od wypunktowania kilku krótkich wyznań matek, mających bezpośredni związek z poruszaną w nich tematyką. Potem dochodzi do głosu Autorka i w sposób humorystyczny, ale i niezwykle trafny nakreśla zjawiska, które ją irytowały lub przedstawiały się odmiennie niż to początkowo zakładała. A macierzyństwo potrafi zaskoczyć już na samym początku, choćby podczas porodu. Bo potem to już z górki;)

Smokler, choć operuje ironią, jest przede wszystkim szczera. Zadaje kłam tym wszystkim, którzy uważają się za doskonałych rodziców. Tych kobiet, które są akuratne w postępowaniu względem swojego potomstwa. Same stwarzają idealny obraz siebie, jako opiekuna bez zarzutu, dzięki czemu dają sobie prawo oceniania innych i ciągłego wytykania niewłaściwych posunięć.

"Będę pamiętała,że matka doskonała nie istnieje, a moje dzieci i tak będą dzięki mnie rozwijały się jak należy. A niekiedy pomimo moich starań." (jedno z założeń manifestu)

Tak sobie myślę, że każda mama potrzebuje specjalnej lektury dla siebie. Takiej, która byłaby odzwierciedleniem jej zmagań, porażek, błędów, irracjonalnych lęków, ale i małych zwycięstw, momentów radosnych. "Wyznania upiornej..." mogą się stać właśnie taką książką, która w gorszych chwilach osłodzi życie, być może doda werwy, a przede wszystkim sprawi, że będą mogły się szczerze uśmiechnąć i wciąż wracać do ulubionych fragmentów.

pokaż więcej

 
2018-11-03 22:22:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Thriller/Kryminał/Sensacja
Autor:
 
2018-11-03 22:21:33
Autor:

Sposób prowadzenia narracji, etapowo odkrywanie kart, podsyca klimat tajemniczości, jaki panuje w rodzinie. Tajemnice rosną z biegiem lat, tak samo jak oczekiwania poszczególnych członków rodziny. Każdy chowa w sobie jakiś żal. W dzieciństwie zdarzają się drobne incydenty, które budują świadomość przyszłego dorosłego. Dorosły obiera często inną od zamierzonej drogę na przyszłość, co tez może z... Sposób prowadzenia narracji, etapowo odkrywanie kart, podsyca klimat tajemniczości, jaki panuje w rodzinie. Tajemnice rosną z biegiem lat, tak samo jak oczekiwania poszczególnych członków rodziny. Każdy chowa w sobie jakiś żal. W dzieciństwie zdarzają się drobne incydenty, które budują świadomość przyszłego dorosłego. Dorosły obiera często inną od zamierzonej drogę na przyszłość, co tez może z czasem wywołać gorycz. Człowieka zaczynają wypełniać małe tajemnice, niespełnione marzenia, oczekiwania, które nie znajdują ujścia, a do tego nie potrafimy się tym wszystkim dzielić z bliskimi. Rosnącą frustrację próbujemy przekierować za pomocą zorganizowania życia dzieciom, by to one sięgnęły po sukces, który nas ominął.
Ng w swojej prozie uświadamia, jak to jest czuć się zakładnikiem we własnej rodzinie. Zakładnikiem rodzicielskich nieziszczonych pragnień. Bowiem, okazywana przez rodziców troska, w tym wypadku, nie jest bezinteresowna. Pociąga za sobą oczekiwania, których najstarsza córka nie jest w stanie spełnić zarówno pod względem nauki, jak i nawiązywania kontaktów z rówieśnikami. Osiągając sukcesy na obu polach zapewniłaby sobie przychylność obojga rodziców, rekompensując ojcu brak szacunku i bliższych kontaktów ze strony amerykańskiej społeczności, również tej uniwersyteckiej, a matce nieukończenia studiów i niespełnienia marzeń o byciu lekarką.

Podkreślić należy fakt, że zdarzenia, które dotyczą Lydii mają miejsce w latach 70-tych, zatem trzeba spojrzeć na problem oczami ludzi osadzonych w czasie, gdy nadal istnieje nietolerancja względem wszelkiej odmienności oraz raczkujące równouprawnienie. To w jakimś stopniu tłumaczy działania państwa Lee. W końcu przez pryzmat dzieci mogliby stanąć w innym świetle, być akceptowanymi członkami społeczności, nie patrzono by na nich tylko jako mieszaniny kulturowej. Chcemy się wyróżniać poprzez nasze zawodowe osiągnięcia, a nie przyciągać uwagę głównie poprzez nasz kolor skóry czy płeć.
Zatem Lydia staje się jedynie narzędziem w rękach rodziców do zaspokojenia ich celów. W starszej córce są pokładane olbrzymie nadzieje, a ona pragnie się z tego wyzwolić. Podobnie niewidoczny Nath pragnie wolności dla siebie. Kierują nim inne względy, ale marzy o tym samym. Chce uwolnić się od rodziców ignorujących jego potrzeby, a jednocześnie od sióstr, gdzie jedna stawiana na piedestale, przyćmi każdy jego sukces, a druga równie przezroczysta, co on sam, nie ma nawet jeszcze prawa głosu w tej rodzinie.

Dla mnie zasadniczym rozdziałem w powieści jest rozdział siódmy dający wiele odpowiedzi na nurtujące pytania, jakie rodzą się podczas lektury. Wydaje mi się, że od tego momentu lepiej zaczniemy rozumieć bohaterów, ich problemy i potrzeby. Poza tym książka ani nie jest rozwleczona, ani jej akcja nie idzie tak szybko, by mieć poczucie pogubienia się Autorki w tym, co chce przekazać. Wręcz przeciwnie. Wszystko ma tu swoje idealne miejsce, a oszczędny styl pisarki podkreśla tylko zahamowanie emocjonalne dzieci. Dzieci, które nie narzucają się dorosłym chowając głęboko własne odczucia, świetnie rozumieją co się dzieje, wspierają się bez słów, jednocześnie samotnie walczą z tym, co je gnębi.
To okropne uświadomić sobie, jak osamotnionym człowiekiem jesteśmy żyjąc wśród najbliższych. Bohaterowie "Wszystko czego wam.." są jednostkami wyalienowanymi w społeczeństwie oraz we własnej rodzinie. Brak zrozumienia na zewnątrz jest zwielokrotnione przez brak akceptacji i okazywania miłości w kręgu najbliższych. Potrzeby dzieci są zupełnie ignorowane. Jednocześnie to właśnie dzieci najmocniej do nas tutaj przemówią. To one stają się tymi postaciami, które najszybciej uświadamiają sobie, co się dzieje i o wiele więcej rozumieją niżby się zdawało dorosłym.

Celeste Ng umieszcza wydarzenie w czasach, gdy mieszane małżeństwa nie były tolerowane również w oczach wymiaru sprawiedliwości. Ostentacja towarzyszy życiu rodziny, emanując na każdego jej członka. Czy to w pracy, czy w szkole, czy tym bardziej w oczach sąsiadów jest się zdecydowanie innym, a zainteresowani chcą głównie wtopić się w społeczność, chcą do niej należeć jak każdy, być zaakceptowanym bez względu na kolor skóry. Dorośli pragną też być inni niż byli ich rodzice, którzy nie dali im w dzieciństwie tego, czego potrzebowali. Czasami tak mocno skupiają się na tym, by działać inaczej, że wybierają złą drogę, która prowadzi dokładnie w tym samym kierunku, co ta, od której próbowali uciec.
Po części rozumiem rodziców, wiem skąd brały się ich ambitne plany i chęć dopasowania się, a z drugiej strony tak ciężko czytało się to, z czym bezgłośnie musiały radzić sobie dzieci. Ocenę rodziców zostawiam dzieciom. To zawsze one wydają świadectwo z wychowania, jakim zostały poddane. Ja tym razem oceniam jedynie strukturę powieści oraz emocje, jakich mi dostarczyła.

pokaż więcej

 
2018-11-02 22:13:42
Cykl: Przestrzeń Objawienia (tom 1)
 
2018-10-30 17:01:00
Seria: Czarna seria
 
2018-10-29 01:08:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Polska powieść, Posiadam, ➨➨ Z__DoWymiany
 
2018-10-28 00:53:54
Cykl: Magdalena Hansson (tom 4)

Nie poznałam cyklu od początku, a jedynie poprzez trzecią i obecną część, więc przyznam, że trudniej było mi wejść w życie postaci na stałe w niej zamieszkujących. Kilka odniesień do przeszłości Magdaleny Hansson ułatwiło mi rozeznanie się w sytuacji, pewien znaczący fakt z życia Petry też dał podstawy do wypełnienia luk w jej profilu, ale z pozostałymi już mi tak łatwo nie poszło. Co oznacza,... Nie poznałam cyklu od początku, a jedynie poprzez trzecią i obecną część, więc przyznam, że trudniej było mi wejść w życie postaci na stałe w niej zamieszkujących. Kilka odniesień do przeszłości Magdaleny Hansson ułatwiło mi rozeznanie się w sytuacji, pewien znaczący fakt z życia Petry też dał podstawy do wypełnienia luk w jej profilu, ale z pozostałymi już mi tak łatwo nie poszło. Co oznacza, że w tym wypadku najlepiej czytać cykl od a po z.

Dla mnie "Nasza słodka .." wypada lepiej niż poprzednia część, ale ewidentnie lekturze brak tego czegoś. W pewnych sytuacjach pojawia się napięcie, Autorka dobrze buduje sytuacje, w których emocje biorą górę i dostajemy np nieznośnie przykre sceny z życia małżeńskiego Andrei i Keitha, ale za chwilę na naszych oczach rozgrywa się rozmowa między prowadzącymi śledztwo i czuję, że brodzę w błocie, bo oto znów zostałam uraczona papką. Przemoc w rodzinie jest tu wiodącym motywem, a odczułam względem tematu taką samą bezradność Autorki, jak i urzędników. Urzędnik - albo więcej nie może zrobić, albo przymknie na coś oko, Autorka nie podtrzymuje równomiernie napięcia aż do finału, a tylko skacze, doprowadzając akcję do arytmii.

I naprawdę nie wygląda korzystnie, gdy lokalna dziennikarka ma szersze spojrzenie na sprawę i umiejętniej wyciąga wnioski z miejsca zabójstwa, niż cała ekipa dochodzeniowa. Nikt, ale to dosłownie nikt nie sugeruje nawet podobnego wyjścia, jak to o którym od początku opowiada Magdalena. Kobieta dynamit w tej rozlazłej policyjnej akcji, a jakby była dla śledczych przezroczysta. Wygląda to tak, że Autorka daje tu dwie niezależne strony, które zamiast współdziałać, jedynie się tolerują.
Działania dziennikarki obracają się zazwyczaj przeciw niej, podważając tym samym podejście policji, gdzie czasem grupę dochodzeniową możemy wziąć za bezmyślne kukiełki. A to nie przyda uroku ani dziennikarce, ani fabule. Coś w tym jednak jest na plus, bo sceny, w których wkracza Magdalena przynoszą konkretne wyniki naprowadzania nas na i tak nieskomplikowaną intrygę oraz mamy szanse zastanowić się nad pewnymi dylematami moralnymi i ogólnie dzieje się więcej niż podczas prowadzenia śledztwa.

Rozumiem, że to Magdalena Hansson jest wiodącą postacią cyklu, dzięki temu zapewne nasi przemyślni wydawcy podkreślają związek między książkami Ninni Schulman i Camilla Läckberg, ale i tak ten zabieg z czasem będzie męczył czytelnika. U obu Autorek głównymi postaciami są kobiety spoza kręgu policyjnego, a zarazem mają więcej przemyśleń na temat śledztwa i w magiczny sposób rozwiązują sprawy. Ot, taki schemacik. Jednak dla mnie to jedyne podobieństwo, ponieważ u Läckberg więcej się dzieje na poziomie opisywanej społeczności lokalnej, natomiast Schulman pokazuje z czym muszą się zmagać prywatnie policjanci: Petra, Betty, Christer. A na tym poziomie dzieje się trochę i momentami przedstawiane wydarzenia odciągały moje myśli od zagadki kryminalnej.
Dla mnie przeciętna lektura i nie chcę sięgać po kontynuację, bo zapewne uznałabym to za stratę czasu.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
3734 734 26072
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (93)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd