Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Aksamitt 
Wolter mówił, że "najlepsze książki to te, które w połowie zostały napisane przez wyobraźnię czytelnika" _____________________________________________ Przedstawicielka 1% forumowej mniejszości *** na LC od września 2013
kobieta, śląskie, status: Czytelniczka, dodała: 59 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 1 minutę temu
Teraz czytam
  • Miasto z lodu
    Miasto z lodu
    Autor:
    Agata ma trzynaście lat i prawie nie zna Teresy, swojej matki, kiedy ta zabiera ją w podróż po Polsce. Osiedlają się w niedużym górskim mieście, gdzie próbują na nowo nawiązać więź. Piękna, samotna ko...
    czytelników: 1998 | opinie: 157 | ocena: 7,12 (608 głosów)
  • Najmroczniejsza ciemność
    Najmroczniejsza ciemność
    Autor:
    Na promie płynącym ze Szwecji do Finlandii zostaje uduszona szesnastolatka. Policjantka podczas joggingu w sztokholmskim parku zauważa w zaroślach wycieńczone niemowlę. Wkrótce natrafia też na zwłoki...
    czytelników: 317 | opinie: 21 | ocena: 6,91 (117 głosów)
  • Stryj Silas
    Stryj Silas
    Autor:
    Mało znany w Polsce Joseph Sheridan Le Fanu jest mistrzem prozy niesamowitej i powieści grozy w wiktoriańskich realiach. Stryj Silas opowiada dzieje pięknej i dzielnej Maud, która po śmierci ojca zdan...
    czytelników: 430 | opinie: 21 | ocena: 6,68 (147 głosów) | inne wydania: 1
  • Twarze depresji
    Twarze depresji
    Autor:
    Depresja nie jest wymysłem gwiazd z pierwszych stron gazet. To choroba, która może dotknąć każdego. Depresja stygmatyzuje, więc mało kto przyznaje się do niej otwarcie, choć cierpi na nią co dziesią...
    czytelników: 390 | opinie: 20 | ocena: 6,83 (126 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-19 00:10:47

Wystąpienie zakłóceń w funkcjonowaniu systemów łączności daje początek opowieści o izolacji Islandii i budowania postapokaliptycznego wizerunku społeczeństwa. Zaczynają wchodzić w życie pewne ustawy. Wprowadzane są zmiany, dostosowujące społeczeństwo do nowych warunków życia. Dochodzi do podejrzanych fuzji politycznych oraz celowego wzniecania niepokoju społecznego.
Przytaczanie liczb z...
Wystąpienie zakłóceń w funkcjonowaniu systemów łączności daje początek opowieści o izolacji Islandii i budowania postapokaliptycznego wizerunku społeczeństwa. Zaczynają wchodzić w życie pewne ustawy. Wprowadzane są zmiany, dostosowujące społeczeństwo do nowych warunków życia. Dochodzi do podejrzanych fuzji politycznych oraz celowego wzniecania niepokoju społecznego.
Przytaczanie liczb z historii gospodarki kraju i posiłkowanie się procentami, by wiarygodnie odnieść się do przeszłości Islandii pchało moje skojarzenia, że oto mam w rękach reportaż, a nie powieść. Na szczęście - co już uważam za ciekawsze - dostajemy też propagandowe wstawki z artykułów zamieszczających wypowiedzi rządzących, ścierających w proch opozycję (tu jakbym czytała o dzisiejszej odsłonie wydarzeń w Polsce). Pozornie ważny jest kraj i narodowa produkcja. W konsekwencji takich działań możemy upatrywać upadku społeczeństwa, a na pewno formy w jakiej trwało do tej pory.

Suchy, informacyjny styl narracji odziera treść z wszelkiej emocjonalności. Zdaje się przez to, że i główny bohater jest obok tego, co się dzieje, głuchy na wydarzenia z własnego życia prywatnego. I choć doświadcza ogromu smutku i strat, jako dziennikach nawykły do relacjonowania zdarzeń z pierwszych stron gazet, tak właśnie prezentuje nam obraz zachodzących zmian.
Na kartach "Wyspy" króluje sprawozdawczość, a redaktor Hjalti wyśmienicie wywiązuje się z przydzielonej mu roli.

W sumie trzeba przyznać, iż powstała dość uniwersalne w swej wymowie powieść o niby przypadkowym, a zarazem totalnym odcięciu mieszkańców wyspy i zrelacjonowaniu poczynań jego mieszkańców. Czy to wnosi jakieś novum do literatury? Oczywiście, że nie. Raczej ma za zadanie uwrażliwić nas, że podobne scenariusze mogą się zdarzyć, jeśli weźmie się na cel frakcję polityczną rządną dzierżenia dominującej władzy w społeczeństwie. Nic w treści jednak nie powinno nas zaskoczyć i niczemu nie będziemy się dziwić. To po prostu znany wątek dystopijny odgrzewany po raz kolejny i nie powiem żeby przedstawiono go tym razem w jakiejś rewolucyjnej formie. Tego typu książki dostarczają refleksji nad naszą cywilizacją, wyznawanymi wartościami, tym, co w życiu winno być priorytetem. I to podnosi wartość treści, bo samo wykonanie nie jest już trafione.

Jest dla mnie zrozumiałe skąd pomysł na tak surowe jak klimat Islandii, oszczędne w słowa przedstawienie sytuacji. Stykamy się tu z postacią redaktora, który żeby być rzetelnym w prezentowaniu zdarzeń z kraju i ze świata nie może sobie pozwalać na nadawanie rzeczy własnej nadinterpretacji. Zmuszony do relacjonowania nietypowej do tej pory ewolucji sytuacji czyni to z nienaganny sposób. Aczkolwiek świadomość tego nie sprawi, że wydźwięk będzie mniej uwierać.
Pewne pytania zostają bez odpowiedzi, a konspekt zdarzeń rwie się, co z kolei nadaje uniwersalności lekturze, bo takie "wyspy" odcinające ludzi od szerszej perspektywy zaczynają się tworzyć w różnych szerokościach geograficznych (fizycznie i mentalnie). Doceniając pewne elementy opowieści, nie mogę powiedzieć, że jest to dla mnie jednoznaczne z dobrym wrażeniem po przeczytaniu książki S.H.Björnsdóttir. Niestety, nie ucieknie się od wrażenie wtórności oraz braku natężenia emocji w miarę rozwoju sytuacji.
Fabuła toczy się po jednostajnie zaplanowanej drodze, na której nie uświadczymy wybojów, nic się nam nie podniesie, ani nie opadnie w związku z tak przemyślaną konstrukcją. Czytelnik wtłoczony w ten schemat może stać się jedynie obojętnym obserwatorem, bez względu na to, z czym ma tu do czynienia. Zdecydowany brak napięcia, czy grozy zaprezentowanej historii nie zostanie przyjęte przez każdego na plus. Te elementy często "uwierały" mnie podczas lektury "Wyspy", choć przecież świadczą o konsekwentnym podejściu autorki do tematu. Zatem to, co jednemu przeszkadza, innym może przypaść do gustu. Uważam, że "Wyspa" jest jedną z tych powieści, co do której opinie będą skrajne, a zatem dobrze rokuje w kierunku dalszych rozważań.

pokaż więcej

 
2018-04-17 23:49:52
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Polska powieść
 
2018-04-16 17:01:03
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Antologie / Zbiory, Klimaty Orientu
 
2018-04-16 16:59:24
 
2018-04-15 01:06:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Klimaty Orientu, Kultura & Społeczeństwo
Autor:
 
2018-04-14 22:30:53
Seria: Bieguny

Stanęło na rodzinnym wyjeździe Michaela Bootha do japońskich matropolii. Autor kieruje się tam w poszukiwani smaku i ogarnianiu specyficznej azatyckiej miłości do świeżego jedzenia poprzez utarczki mistrzów kuchni z dzisiejszą modą na mrożonki i przypływ Zachodniej mody na fast food, spożywanie zbyt dużej ilości soli, cukru, czerwonego mięsa i nabiału. Przy okazji odgadywania, gdzie może kryć... Stanęło na rodzinnym wyjeździe Michaela Bootha do japońskich matropolii. Autor kieruje się tam w poszukiwani smaku i ogarnianiu specyficznej azatyckiej miłości do świeżego jedzenia poprzez utarczki mistrzów kuchni z dzisiejszą modą na mrożonki i przypływ Zachodniej mody na fast food, spożywanie zbyt dużej ilości soli, cukru, czerwonego mięsa i nabiału. Przy okazji odgadywania, gdzie może kryć się kolejna restauracja, pośród kulinarnych degustacji i przyglądania się, jak powstają dania, Booth raczy czytelnika również elementami należącymi do tradycji. Zawsze jednak kierując swą niespożytą ciekawość w kierunku kulinarnych doświadczeń i japońskiej tradycji smaku, i tak też było na przykład podczas zetknięcia się z zawodnikami sumo. Kultura kulturą, ale zawsze dobrze miec pełny brzuch.

Z mojego punktu widzenia M.Booth nawet ciekawie pisze. Ciekawie na tyle, że nie odkłada sie ze znudzeniem ksiązki, choć trzeba przyznać, że o tym wszystkim dowiadywałam się "po drodze" zaznajamiajać się systematycznie z kulturą prezentowanego kraju i w znacznie szerszym zakresie. Mając do czynienia z "Sushi i całą resztą" doświadcza się jednak rozczarowania, gdyż dziennikarz nie zachowuje tutaj wnikliwości, nie rozbudowuje tematu, nie troszczy się również o wnioski i podsumowania. Ta książka ze względu na swą konstrukcję i sposób przekazywania myśli bardziej przypomina mi blog, a co za tym idzie, zyskuje odmienny charakter od publikacji, której oczekiwałam po "Sushi i..".

Czy cokolwiek w tej lekturze mnie zaciekawiło? Jednym z bardziej udanych rozdzialików był "Kryzys sake", w którym mowa m.in. o mitach na temat tego alhoholu, w tym przyrównowywaniu go na Zachodzie do wódki, choć ze względu na sposób produkcji jest mu najbliżej do piwa. Interesujące jest też zagadnienie pochodzenia sushi oraz jego rozwoju, czyli przejścia od formy konserwowania ryb w ryżu do obecnego procesu powstawania sztandarowej potrawy Japończyków. Inne, dotyczące ciekawostek na temat miso czy fermentacji sosu sojowego też wypadają o niebo lepiej, niż pisanie głównie o chodzeniu po restauracjach i wymienianiu potraw z nazwy i wyglądu, bo na nic więcej nei można tu liczyć. Tak naprawdę Booth wcale nie zajmuje się tutaj smakiem, a nawet jeśłi to bardzo pobieżnie. W książce o poważnym tytule, gdzie jakoby czytelnik miał spotkać się ze smakami odległej krainy brak opisu degustacji (no chyba,że przy sake dostajemy takie fragmenciki, gdzie praktycznie każda poza pierwszymi dwoma smakuje jak pochodne ropy naftowej), brak napawania się niuansami danej potrawy przyżądzonej przez innego kucharza, w innym miejscu. Prowadząć w ten sposób "badania" na temat kulinarnej tradycji danego kraju nie dochodzimy do żadnych wniosków. Chociaż redaktor stara się odkryć, jaki wpływ mają rośliny (szczególnie wodorosty,listownica) i przyprawy na dietę Japończyków oraz co ma moc sprawczą w przypadku długowieczności mieszkańców Okinawy. Ale wnioski przychodzą z tego marniutkie. A podsumowania całości praktycznie nie znajdujemy na łamach książki, bo jak widać autor nic takiego nie zaplanował. Czasem czytując blogi niedoświadczonych podróżników, ci pokuszą się o jakiekolwiek wnioski, a tu mimo wzniosłych postanowień początkowych przemyślenia autora są podawane na bieżąco i na koniec nie zawraca sobie już głowy by nadać temu ramy zamknięcia. Niestety, jestem tą książka zawiedziona.

pokaż więcej

 
2018-04-13 17:30:24
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Historia/Fakty
Autor:
 
2018-04-13 16:48:40
 
2018-04-13 15:23:09
Seria: Reportaż
 
2018-04-13 14:55:55
 
2018-04-13 14:43:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na wesoło / Z nutką ironii, Polska powieść
 
2018-04-10 12:07:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Fantastyka/Fantasy/Paranormal
Autor:
 
2018-04-08 21:32:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Horror / Literatura grozy, Posiadam, Z__DoWymiany
 
2018-04-08 16:37:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Thriller/Kryminał/Sensacja, Z__Rezerwacja
Autor:
Cykl: Sam Porter (tom 1)

Do tej pory sensacja spod szyldu Czarnej Owcy kojarzyła mi się głównie z autorami skandynawskimi, a nawet sam "Kredziarz" sposobem narracji, zwolnionym tempem akcji odsyłał moją wyobraźnię w tamtym kierunku. Natomiast za sprawą J.D.Barkera otwierają się drzwi na zupełnie nowe horyzonty, gdzie ustalony przebieg zdarzeń potrafił zaskoczyć nawet zwrotem akcji na ponad trzysetnej stronie. Co... Do tej pory sensacja spod szyldu Czarnej Owcy kojarzyła mi się głównie z autorami skandynawskimi, a nawet sam "Kredziarz" sposobem narracji, zwolnionym tempem akcji odsyłał moją wyobraźnię w tamtym kierunku. Natomiast za sprawą J.D.Barkera otwierają się drzwi na zupełnie nowe horyzonty, gdzie ustalony przebieg zdarzeń potrafił zaskoczyć nawet zwrotem akcji na ponad trzysetnej stronie. Co więcej, zaskakujące jest to, że nie odczuwa sie tu nachalności w ukierunkowywaniu myślenia czytającego, nie wyskakują nagle króliki z kapelusza, bo wszystko ma logiczne wytłumaczenie, a wątki i zdarzenia spójność.

Na początku pomyślałam, że z #4MK będzie wiele krzyku o nic, że to kolejna szeroko zakrojona akcja promocyjna, a treść taka jak wiele innych. Kryminały istnieją w oparciu o pewien szkielet, więc nie może dziwić, że powielają utarte schematy, ale są takie, które czynią to w ordynarny sposób tworząc kalkę i nie troszcząc się specjalnie o samą oprawę, charakterystykę bohaterów i elementy, które jednak odróżniałyby je od dziesiątek innych tego typu historii. A jakże u Barkera też jest seryjny zabójca, ale to w jaki sposób zostaje zaprezentowany, to już zasługa szczególnej wyobraźni autora. Nawet odkrywanie myśli, a jednocześnie osobowości Zabójcy Czwartej Małpy wymyka się dosłowności. A wszystko zaczyna się od ulicznego wypadku. Nie ma nazwiska, nie istnieje w policyjnych bazach, jest nikim, ale przede wszystkim jest seryjnym zabójcą. Stykamy się z zagadnieniem w niestandardowych okolicznościach, bo oto człowiek zwany Zabójcą Czwartej Małpy ginie na przejściu dla pieszych pozostawiając po sobie namacalny ślad swojej działalności. Oprócz dobrze znanych już policji charakterystycznych pudełek w ręce detektywa Portera trafia pamiętnik przestępcy.
Początek lektury to efektowne zakończenie życia seryjnego zabójcy, ale czy ktoś tak sprytny, że wręcz niewidoczny dla organów ścigania i skutecznie dokonujący swoich dzieł przez pięć lat na pewno jest tym sławnym #4MK?

Sprytne zastosowanie przez autora przekazu widniejącego nad jedną ze świątyń w Japonii w postaci panelu z czterema małpkami jest dobrze wpisane w całą historię i dające podstawy motywom działalności przestępcy. Znaczenie imion małpek stanowi jednocześnie o zasadach domu rodzinnego #4MK, więc nic co robi dziś i z jakim zapamiętaniem podchodzi do swoich działań nie powinno zdziwić, choć równocześnie może przerażać. Ale czyż ogólne zasady społeczne nie mówią, iż gdy ktoś dopuści się czegoś złego nie może liczyć na folgowanie jego czynom? To samo tyczy się czwartej zasady, odnoszącej się do idei czwartej małpy "Nie czynię nic złego". Przy czym morderca, przesiąknięty podejściem swojego ojca, traktuje to bardziej dosłownie uważając, że czyniący zło nie może liczyć na przebaczenie i nie czekając na karę sam uderza egzekwując ślepo pojętą sprawiedliwość.

J.D.Barker nie tylko przemyślanie podkłada czytelnikowi kolejne kroki grupy śledczej idącej śladem ostatnich działań zabójcy, ale sporo uwagi poświęca swoim prawym bohaterom. Nietrudno będzie zapamiętać detektywa Portera, jego partnera Nasha, czy koleżankę po fachu, przekornie nazywaną Clairmisią, a to głównie dzięki dopracowanym dialogom. To co i jak mówią bohaterowie jest sensowne i dostarcza wiarygodnych przesłanek, jednak przyczepię się do pewnych elementów nagminnie powielanych w treści, a mianowicie częstego zbywanie kogoś machnięciem ręki przez Portera oraz notoryczne przewracanie oczami przez bohaterów sugerujące, że oto autorowi brak rozeznania w ludzkich odruchach, stosowania mimicznych oznak znudzenia, zniecierpliwienia czy bagatelizowania sprawy.

Nie przyjęłam "Czwartej małpy" jako czegoś z góry zasługującego na fanfary. Zasadniczo przez kilkadziesiąt stron byłam bardzo sceptyczna do tak rysującej się historii. I o ile na początku nawet wątek z pamiętnika zabójcy przeszkadzał mi, o tyle dalej w tekście zaczęłam przyjmować go jako niezbędne ogniwo opowieści. Stał się pełnoprawnym wątkiem mówiącym nam praktycznie wszystko o tym, jakim człowiekiem jest psychopata z determinacją pozbawiający innych życia w imię okrutnych zasad. Podobnie było z szukaniem porwanej nastolatki, sylwetką wszechwładnego potentata Talbota i innymi kwestiami, ale to wszystko zaczęło ulegać przemianie, kiedy zrozumie się, że autor uczciwie toczy grę prowadzącą w kierunku realnych, choć okrutnych zdarzeń.
Oto lektura przy której myśli się nie tylko kto i dlaczego dopuszcza się pewnych działań, ale skąd biorą się powody, dla których wyrządzamy innym krzywdę. I teraz z niecierpliwością będę czekać na dalsze wydarzenia, z myślą czy Barker ponownie spisze się, czy jego wyobraźnia na tyle się wyeksploatowała podczas pisania "Czwartej Małpy", że dostaniemy zaledwie średnio wciągającą akcję drugiego tomu.

pokaż więcej

 
2018-04-06 18:24:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Psychologia/Socjologia
 
Moja biblioteczka
3582 688 23756
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (85)

Ulubieni autorzy (17)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd