Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Aksamitt 
Wolter mówił, że "najlepsze książki to te które w połowie zostały napisane przez wyobraźnię czytelnika" _____________________________________________ Przedstawicielka 1% forumowej mniejszości *** na LC od września 2013
kobieta, śląskie, status: Czytelniczka, dodała: 54 książki i 1 cytat, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-23 18:58:09
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Polska powieść, Posiadam
 
2017-03-23 18:56:43
 
2017-03-23 18:40:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Obyczajowe/Przygodowe/Dramaty, Posiadam, Z__DoWymiany
 
2017-03-22 00:08:53
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Oblicza macierzyństwa
 
2017-03-21 23:16:22
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Polska powieść
 
2017-03-21 02:59:58
Autor:

"Demony przychodzą nocą, wraz z nimi - szaleństwo.." Czyżby demony nawiedziły osobiście autorkę i podkusiły do stworzenia, aż tak szalonej fabuły? Tylko co to właściwie jest? Nie pytam dlatego, że chce mieć wszystko ładnie zaszufladkowane (spokojnie, powstawiam książkę na kilka półek;)), ale o jasną odpowiedź: o co w tym wszystkim chodzi. Na początku zdaje się mieć do czynienia z kryminałem,... "Demony przychodzą nocą, wraz z nimi - szaleństwo.." Czyżby demony nawiedziły osobiście autorkę i podkusiły do stworzenia, aż tak szalonej fabuły? Tylko co to właściwie jest? Nie pytam dlatego, że chce mieć wszystko ładnie zaszufladkowane (spokojnie, powstawiam książkę na kilka półek;)), ale o jasną odpowiedź: o co w tym wszystkim chodzi. Na początku zdaje się mieć do czynienia z kryminałem, tylko zastanawia mnie gdzie to śledztwo. Potem, z uśmiechem na twarzy, myślę sobie to komedia. Ups! a miało być chyba groźnie. Za chwilę dzieją się niestworzone rzeczy, czyli jednak idziemy w kierunku grozy?

Kryminalna akcja w przypadku "Wyklętych" raczej leży, podczas gdy funkcjonariusze, gdzie by nie zajrzeli to siedzą, bo głownie jedzą i piją. Zrozumiałe, ludzie pożywiają się, ale żeby co rusz w treści pisać o wyjściu na obiad do napotkanych restauracji, kawie bladym świtem w kawiarni, czy nie odmówieniem sobie poczęstunku u kolejnych odwiedzanych osób w toku niby-śledztwa? Zdecydowanie za dużo tu obżarstwa, jak i przekleństw. A te padają nie tylko z ust policjantów, coby jeszcze dało się wpisac w konwencję polskich "psów", ale często kobiet poznawanych w trakcie rozmów z policjantami albo np podczas wizyty u psychoterapeuty. Czy zdenerwowanie bohaterów, wokół, których trup ściele się gęsto, trzeba aż tak drastycznie podkreślać w ich wypowiedziach? Bardziej na wyobraźnie zadziała opis planu, po którym się poruszają oraz wewnętrznego rozedrgania bliskich, na tyle wstrząśniętych sytuacją, że trudność mają z wysławianiem, a nie co chwila rzucanie niewyszukanymi epitetami. Wtedy ani mnie już nic nie bawi, ani nie czuje się nadchodzącego fatum.

W temacie grozy też słabiutko. Nie powiem, wcześneij przeczytana tego typu książka Olgi Haber przekonała mnie do siebie i "Oni", jako że jestem fanką horrorów, zostaną ze mną. Natomiast w "Wyklętych" dopatrzyłam się jednostki w postaci wiedźmy, która widocznie ma robić za cały anturaż. I mamy: rytualne zbrodnie, zakrwawione ulice, trupów do wyboru do koloru, wkurzonych (i to jak!) bliskich, a także maksymalnie wkurzonych i wciąż głodnych policjantów. A i trzeba dodać, że zmarli też, albo byli, albo stają się po śmierci furiatami i również są wkurzeni zaistniałą sytuacją. I w takich oto okolicznościach przyrody raczej nie powinno już nic dziwić, nawet to, ze to wszystko jest jakąś dojechaną masakrą, gdzie wszyscy się mordują, wyzywają, krzyczą, odbierają sobie życie albo wariują. Totalne szaleństwo! A rodzący się w tym chaos pozbawia czytelnika zmysłów. Dosłownie i w przenośni:P
A chciałam tylko poczytać wieczorami trzymającą w klimacie powieść grozy...

pokaż więcej

 
2017-03-21 00:50:03
 
2017-03-19 21:52:01
 
2017-03-19 20:44:10
Autor:
 
2017-03-19 20:31:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Polska powieść, Posiadam
 
2017-03-19 20:21:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Polska powieść, Posiadam, Z__DoWymiany

Zerknęłam na kilka recenzji (a wybierać jest w czym!), w których dumnie stoi, że to książka o sile przyjaźni. Kobiety nie widziały się przez 20 lat, od momentu, gdy jedna drugiej zniszczyła plany życiowe, zdradziła ich przyjaźń i nigdy więcej nie próbowała się skontaktować, aż nagle podsyła tej drugiej swoja córkę. I to ma być przyjaźń? Jeśli w ten sposób pojmujemy, to nie dziwi mnie, że tak... Zerknęłam na kilka recenzji (a wybierać jest w czym!), w których dumnie stoi, że to książka o sile przyjaźni. Kobiety nie widziały się przez 20 lat, od momentu, gdy jedna drugiej zniszczyła plany życiowe, zdradziła ich przyjaźń i nigdy więcej nie próbowała się skontaktować, aż nagle podsyła tej drugiej swoja córkę. I to ma być przyjaźń? Jeśli w ten sposób pojmujemy, to nie dziwi mnie, że tak często człowiek doznaje zawodu, a zamiast wsparcia, tzw. przyjaciel podkłada mu nogę.
W ogóle nie rozumiem aranżowania treści wokół Iny i córki Patrycji. Pierwsza część będąca rozmową i jednocześnie retrospekcją z życia kobiet wymęczyła mnie strasznie. Jej przewidywalny tok drażnił zamiast wywoływać głębsze emocje. Nie ma skupiania się na chorobie, analizowania odczuć walczącej kobiety, a jedynie migawki prezentowane przez córkę. Właściwie po co z takim uporem iść tropem przeszłości zamiast skupić się na celu? Jaki sens, by wysyłać swoje dziecko do obcej kobiety? Chodziło o to, by ta przebaczyła tamtej dziewczynie sprzed lat?
A na zakończenie dostajemy bardzo nietrafione zdanie, które może namieszać w głowach: "Musisz odnaleźć dawcę i zrobić wszystko, by się zdecydował"(205s.) Oczywiście. Zacznijmy wywierać presję na osoby, które decydują się na oddanie szpiku, a potem pod wpływem jakiegoś czynnika chcą się wycofać. Właśnie dlatego cały proces jest utajniony, a potencjalny dawca moze wypisać się z rejestru bez podawania przyczyn.

Druga część zawierająca opowieść potencjalnej dawczyni o swoim życiu, jest jak spowiedź, jednocześnie daje pełny obraz sytuacji, w jakiej została podjęta decyzja o byciu dawcą. A chyba żeby podbić dramaturgię, autorka dokłada do tego kolejne ludzkie dramaty i hospicjum w tle. Tak naprawdę nie ma pokazanej bliżej owej rzeczywistości, a jedynie zasygnalizowanie by móc ukazać postać kolejnej bohaterki. Róża staje sie łącznikiem, między światem żywych a umierających, co niby dodatkowo motywuje Grażynę do ostatecznej decyzji. Prawdę mówiąc, czuje się, że ta część jest wstawiona na siłę, żeby tylko jakoś przedstawić drugą stronę. Nie jest to zrobione dobrze. Odniosłam wrażenie pośpiechu i bylejakości, co zaważyło bardzo na mojej ocenie nie tylko tego fragmentu książki, ale całości.
W końcowej części wracamy do dawnych koleżanek, córek i mężczyzn, którzy w trakcie pojawiają się wokół nich. W tym momencie narracja zaczyna się pokrywać czystym lukrem. Myślałam, ze to właśnie teraz do głosu dojdzie Patrycja, że będzie mieć w końcu szansę wypowiedzieć się osobiście. Cóż, tak naprawdę jej postać posłużyła jako tło to rozmemłanej opowieści o niczym szczególnym, bo istota rozpływa się pod wpływem mniej ważnych epizodów.

Owszem, motyw przewodni, jakim jest ciężka choroba bohaterki to mocny akcent. Choc wszystko zostało zaprzepaszczone. Dialog między tak zwaną przyjaciółką matki, a Karoliną odebrałam jako silenie się na przedstawienie losów bohaterek. Jedna nie szczególnie chce wracać do przeszłości, druga czepia się jak tylko może by zreferować trudna sytuację. A to wszystko po to, by zaprezentować ścieżkę chorych na białaczkę. To świetny temat na książkę, ale tutaj poddany takim uproszczeniom, że trudno zdobyć się na wylewność w stosunku do przeżyć bohaterów.

Bardzo mi przykro, z uwagi na to, że w ten sposób do tematu podeszła jedna z moich ulubionych autorek. Zamiast zaprezentować rzeczowo opisaną sytuację, mówi się o wszystkim i niczym, tworząc tandetną historyjkę. Mogę zrozumieć potrzebę autorki, do napisania tej książki, bo było to podyktowane osobistymi doświadczeniami. Ale nie mogę darować, że upchnęła tak wiele istotnych spraw w banalnie opakowaną formę. Można gloryfikować cud życia, ale nie za pomocą takich rozwiązań. Tak naprawdę nie skupiamy sie tu na osobie poszkodowanej najbardziej, ale na całej reszcie. Więcej mamy na temat odczuć osoby chcącej pomóc niż tej, która może odejść zanim tej pomocy doczeka. Stanowczo brak harmonii między tymi pierwiastkami, a do tego skupianie się na miłosnych relacjach innych bohaterów i w końcowej fazie podawania opływającego kiczem happy endu. To dla mnie stłamszenie istoty dramatu, który jest mi znany od strony osoby wspierającej.
Nie poznaję w tej książce Magdaleny Witkiewicz, tej racjonalnej, chłodno przekazującej grę uczuć swoich bohaterek mocno oddziałujących na czytelnika. To właśnie dlatego czytam książki autorki. Niestety, "Pierwsza na liście " poszła w innym kierunku. A przecież nie wystarczy obrać za cel ludzki dramat, ale trzeba go jeszcze realnie przedstawić ubierając w słowa, którym da się wiarę. Tworząc prawdziwy obraz, a nie kolejną naiwnie osłodzoną historyjką. Inne polskie pisarki mogą sobie tak lukrować w książkach i zapewniać czytelniczki, że to najprawdziwszy dramat, ale Pani będzie mi trudno to wybaczyć.

pokaż więcej

 
2017-03-16 23:16:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura faktu
Autor:
 
2017-03-16 22:56:07
Autor:
 
2017-03-16 21:21:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Klimaty Orientu, Podróżnicza/Reportaż, Posiadam

Anna Jaklewicz dostarcza czytelnikowi informacji o Chinach od strony ich peryferii. Wędruje po południowych regionach kraju z wsi do wsi, gdzie za niewielką sumę może przenocować, zjeść, a przede wszystkim dostrzec walory, ale nie tyle natury, co podziwiać w pełni kulturalny aspekt terenów, w którym królują mniejszości narodowe. Co prawda jest ich ponad pięćdziesiąt rozsianych na monstrualnym... Anna Jaklewicz dostarcza czytelnikowi informacji o Chinach od strony ich peryferii. Wędruje po południowych regionach kraju z wsi do wsi, gdzie za niewielką sumę może przenocować, zjeść, a przede wszystkim dostrzec walory, ale nie tyle natury, co podziwiać w pełni kulturalny aspekt terenów, w którym królują mniejszości narodowe. Co prawda jest ich ponad pięćdziesiąt rozsianych na monstrualnym obszarze tego kraju i choćby już z tego powodu autorka nie jest w stanie nam ich wszystkich zaprezentować. Ale mimo owego skrawka, jaki udaje się odnaleźć na prowincji, dostajemy niezaprzeczalnie kolorową mozaikę ludów, tak odmiennych w charakterze od dominującej grupy mieszkańców - Chińczyków Han. Płyniemy spokojnie tą drogą razem z podróżniczką ocierając się o zapadłe dziury, w których nadal króluje rękodzieło, czas festynów i świąt niezmiennie odbywających się od setek lat.

W książce podawane są nieliczne fakty, również te z dalekiej przeszłości Kraju Środka, bo głownie opisywana jest rzeczywistość, na którą trafia Jaklewicz po drodze. Czego tu nie ma? Osobistych odniesień, często ukazujących niechęć obserwatora, krytykanctwa odmienności kulturowych. Nasza bohaterka skupia się na różnorodności, regionalizmach, ale bez uprzedzeń. Nie podkreśla na każdym kroku co ją denerwuje, jest niezwykle otwarta na ten kraj i jego mieszkańców. Chociaż są wspomniane nieprzyjemne dla bohaterki sytuacje, jak np palnie papierosów dosłownie wszędzie przez wszystkich. Nie ma jak podróżować cała noc w wagonie, w którym na zamianę ktoś pali papierosy. Rzeczywiście trudno Europejczykowi przejśc bez mrugnięcia okiem przez bazar, na którym choćby sprzedawcy mięsa, jednocześnie ćwiartują wyroby i palą papierosy. A jak może czuć się pacjent, któremu lekarz dmucha prosto w oczy dymem nikotynowym? (Raz mi się to zdarzyło w naszej przychodni podczas wizyty u specjalisty i to dopiero był szok!bo w Chinach to już od dawna wiem jak jest w tym temacie)

"Niebo w kolorze indygo" daje nam inny obraz Wschodu, gdzie możemy jeszcze w pełnej krasie zobaczyć miejsca niewiele naruszone przez gospodarczo-polityczne przeobrażenia kraju. W tych częściach kraju jest ciszej, na przekór rozwrzeszczanym aglomeracjom ciasno upchanych Chińczykami, jak i turystami. W regionach, które odwiedza nasza podróżniczka, nie spotyka się wielu turystów. Jeszcze nie. Jeśli się na jakis natyka to głównie są to bogatsi Chińczycy przybywający w odległe strony by stać się uczestnikiem jakiegoś odświętnego wydarzenia lub wzięcia głębszego oddechu - co nie dziwi, jeśli się mieszka w zatrutych smogiem miastach.
To była wspaniała podróż, która uzmysłowiła mi,że w każdym kraju są regiony podtrzymujące osobliwości z regionów, zatrzymujące czas i uwydatniające folklor. Niestety książka Anny Jaklewicz uzmysławia również, że niebawem te aspekty życia, czy to w Chinach, czy innych krajach na całym świecie, zostaną nieodwracanie przekreślone poprzez wprowadzanie innowacji z nastawieniem na wzmożoną turystykę. Naturalnośc folkloru zostaje zdegradowana do areny, na której odbywają sie spektakle, co zaburza naturalną formą pędzenia życia w tych regionach.
"W podróży najczęściej zaskakują międzykulturowe różnice, a tym razem to podobieństwa dziwią mnie najbardziej"(s.134) Bo na poziomie regionalizmów jesteśmy wszyscy dość podobni, choć mało kto z nas zdaje sobie z tego sprawę. Im bardziej nowoczesność staje się dominująca w życiu człowieka, tym mniej staramy się celebrować zwyczaje, być blisko z rytmami ziemi. Również w Kraju Środka ktoś z mniejszości Lahu, Dai, czy Bulang byłby postrzegany jako dziwadło albo szaleniec w miastach. Natomiast pielęgnując swoją odrębność kulturową dbają o przetrwanie swojej populacji, jak i równowagi całego obszaru.

pokaż więcej

 
2017-03-15 00:28:42
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Historia/Fakty, Skandynawskie tereny
 
Moja biblioteczka
3268 591 19336
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (85)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd