Anmar 
32 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 7 cytatów, ostatnio widziana 7 godzin temu
Teraz czytam
  • Hotel pod jemiołą
    Hotel pod jemiołą
    Autor:
    Nawet w najbardziej szarym życiu może zdarzyć się historia jak z najpiękniejszej powieści. Kimberly prawie się poddała. Śmierć matki, dwukrotnie zerwane zaręczyny i nieudane małżeństwo sprawiają, że...
    czytelników: 1003 | opinie: 125 | ocena: 6,97 (475 głosów)
  • Immortaliści
    Immortaliści
    Autor:
    A Ty? Jak przeżyłbyś swoje życie, gdybyś wiedział, kiedy umrzesz? Olśniewająca historia trudnej rodzinnej miłości, opisana przez Lorrie Moore jako „wspaniałe odkrycie literackie”. Nowy Jork, lato, r...
    czytelników: 1574 | opinie: 123 | ocena: 7,25 (388 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-04-19 17:06:58
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w Święta

W święta czasu na czytanie niewiele, ale mam zaczęte Hotel pod jemiołą Hotel pod jemiołą oraz Immortaliści Immortaliści
Może uda się coś skończyć.

więcej...
 
2019-04-17 20:58:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie LC 2019

Dość nietypowy kryminał. A przynajmniej nietypowo się zaczynający. Bo nie od morderstwa a od serii dziwnych kradzieży.
To kolejne spotkanie z twórczością Agathy Christie i należy do tych średnio udanych. Początek mi się dłużył. Nie umiałam połapać się w masie postaci wykreowanych przez pisarkę. Później jest już niemal typowo - śledztwo opiera się głównie na rozmowach ze świadkami/podejrzanymi....
Dość nietypowy kryminał. A przynajmniej nietypowo się zaczynający. Bo nie od morderstwa a od serii dziwnych kradzieży.
To kolejne spotkanie z twórczością Agathy Christie i należy do tych średnio udanych. Początek mi się dłużył. Nie umiałam połapać się w masie postaci wykreowanych przez pisarkę. Później jest już niemal typowo - śledztwo opiera się głównie na rozmowach ze świadkami/podejrzanymi. Jednak w tej powieści, w tym aspekcie sprawy dominuje nie Herkules Poirot a inspektor Sharpe. Jest oczywiście spora dawka dedukcji oraz nieoczekiwane rozwiązanie, czyli to co najlepsze w klasycznym kryminale.

pokaż więcej

 
2019-03-31 21:46:42
Wypowiedziała się w dyskusji: 52 książki w 2019 roku :)

16. Swatanie dla początkujących Swatanie dla początkujących
17. Dziewczyna z wieży Dziewczyna z wieży
18. Entliczek pentliczek Entliczek pentliczek

więcej...
 
2019-03-30 22:05:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Otrzymane Do Recenzji, Posiadam
Cykl: The Winternight Trilogy (tom 2)

Od razu chcę zaznaczyć, że nie czytałam pierwszej części trylogii. Ale jak dla mnie "Dziewczyna z wieży" jest zamkniętą całością i nie odczułam żadnych niedogodności z tym związanych. Chociaż oczywiście mam zamiar przeczytać książkę "Niedźwiedź i słowik" w przyszłości i już teraz nie mogę się doczekać dalszych losów Wasi.

Powieść od pierwszych stron mnie zainteresowała. Po kilkudziesięciu...
Od razu chcę zaznaczyć, że nie czytałam pierwszej części trylogii. Ale jak dla mnie "Dziewczyna z wieży" jest zamkniętą całością i nie odczułam żadnych niedogodności z tym związanych. Chociaż oczywiście mam zamiar przeczytać książkę "Niedźwiedź i słowik" w przyszłości i już teraz nie mogę się doczekać dalszych losów Wasi.

Powieść od pierwszych stron mnie zainteresowała. Po kilkudziesięciu zauroczyła. Jest po prostu magiczna. Ta magia wylewa się z każdej strony. Książka jest niesamowitym połączeniem baśni, przygody i romansu. I mimo, iż łatwo zgadnąć kto jest czarnym charakterem i z której strony nadejdzie zagrożenie to i tak książka trzyma w napięciu. I jak to w baśniach bywa mamy tu podział na dobrych i złych, ale zachowane są też odcienie szarości.

Bardzo podoba mi się styl pisania pani Arden. Jest lekki, przystępny, sugestywny. Od lektury nie sposób się oderwać. Kolejny plus za sposób przedstawienia wierzeń dawnej Rusi. Od dziś w moim domu zagościły: domowik, bannik i inne czarty.

Najlepsza książka jaką czytałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Radość z odkrycia twórczości Katherine Arden mogę porównać chyba tylko z odkryciem powieści Chrisa Cartera.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz książki. To była niesamowita przygoda.

pokaż więcej

 
2019-03-30 18:18:17

Prezent od Wydawnictwa Muza
Metoda Krokodyla Metoda Krokodyla

więcej...
 
2019-03-24 18:47:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Otrzymane Do Recenzji, Posiadam

Zupełnie nie tego się spodziewałam! Po tytule i opisie myślałam, że dostanę lekką komedię romantyczną, a otrzymałam dobrze napisaną i skonstruowaną powieść obyczajową.

Ta książka jest zupełnie jak główna bohaterka i jej losy. Na początku trochę zagubiona w nowej sytuacji, gdy poznaje rodzinę narzeczonego. Później ślub i krótkie małżeństwo - i tu autorka krok po kroku, w sposób sugestywny...
Zupełnie nie tego się spodziewałam! Po tytule i opisie myślałam, że dostanę lekką komedię romantyczną, a otrzymałam dobrze napisaną i skonstruowaną powieść obyczajową.

Ta książka jest zupełnie jak główna bohaterka i jej losy. Na początku trochę zagubiona w nowej sytuacji, gdy poznaje rodzinę narzeczonego. Później ślub i krótkie małżeństwo - i tu autorka krok po kroku, w sposób sugestywny przeprowadza nas przez ten etap w życiu Marnie. Widzimy jak bohaterka stara sobie poradzić ze zdradą ukochanego. Nie jest to potraktowane lekko jak w niektórych romansach (trzy minuty płaczu i już nowy związek). Marnie nie uniknęła przy tym kilku żenujących wpadek. Gdy jej losy się stabilizują i można by powiedzieć stają się lekko nudne, sama książka na chwilę robi się monotonna (ale to nie zarzut czy mankament). A potem bum! Marnie otrzymuje spadek, po raz kolejny się przeprowadza i zmienia swoje życie. I tu świetnie rozwiją się wątek obyczajowo-romansowy.

Poznajemy całą plejadę bohaterów. Ludzi z krwi i kości, posiadających wady i zalety, niedoskonałych, będących na różnych etapach życia, ale nadal (nawet, gdy nie zdają sobie z tego sprawy) poszukujących miłości.

Ogromny plus dla pisarki za styl, sposób narracji i konstrukcję postaci. Książka jest przyjemna w odbiorze mimo, iż jak dla mnie nie jest to typowy romans a coś więcej. Kolejny plus za wprowadzenie tej odrobiny magii tak potrzebnej również w codziennym życiu.

Jedyny minusik daję za zakończenie. Nastąpiło zdecydowanie za szybko. Po niemal 400 stronach chcę jeszcze! Bo z każdą przeczytaną stroną robiło się ciekawiej, coraz bardziej zaprzyjaźniałam się z bohaterami i byłam ciekawa ich losów.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za możliwość zapoznania się z książką.

pokaż więcej

 
2019-03-24 18:16:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Żniwa śmierci (tom 2)

Dużo czasu minęło od kiedy przeczytałam pierwszy tom. Nie wywarł on na mnie takiego wrażenia jak druga część. I już teraz z niecierpliwością czekam na trzeci tom.

W "Kosodomie" nie tylko czeka nas sporo niespodzianek, powrotów bohaterów, ale przede wszystkim o wiele więcej dowiadujemy się o świecie z przyszłości. Autor ukazuje nam nową rzeczywistość. Zastanawialiście się jak wyglądałoby...
Dużo czasu minęło od kiedy przeczytałam pierwszy tom. Nie wywarł on na mnie takiego wrażenia jak druga część. I już teraz z niecierpliwością czekam na trzeci tom.

W "Kosodomie" nie tylko czeka nas sporo niespodzianek, powrotów bohaterów, ale przede wszystkim o wiele więcej dowiadujemy się o świecie z przyszłości. Autor ukazuje nam nową rzeczywistość. Zastanawialiście się jak wyglądałoby ludzkie życie nie tylko, gdybyśmy osiągnęli nieśmiertelność, ale wszystkie nasze troski zniknęłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Nie trzeba pracować, wszelkie problemy rozwiązuje dla nas i za nas Thunderhead. Czy dzięki temu osiągnęlibyśmy doskonałość a może wręcz przeciwnie?

Shusterman stworzył niesamowitą młodzieżówkę, ale równocześnie poruszył kilka ważnych kwestii. A wszystko to napisane lekko, płynnie. Świetnie się czyta, książka trzyma w napięciu, nie sposób się od niej oderwać, a zakończenie jest tak zaskakujące, że dosłownie wbija człowieka w fotel.

Polecam każdemu - zarówno tym, którym spodobała się pierwsza część, jak i tym, którzy nie byli nią zachwyceni - druga część jest zdecydowanie lepsza i rozbudza apetyt na więcej.

pokaż więcej

 
2019-03-24 11:08:27

Otrzymana od Wydawnictwa NieZwykłe:
Swatanie dla początkujących Swatanie dla początkujących
A ta od Wydawnictwa Muza:
Dziewczyna z wieży Dziewczyna z wieży
A tę przez pomyłkę zamówiłam w bibliotece:
Immortaliści
Otrzymana od Wydawnictwa NieZwykłe:
Swatanie dla początkujących Swatanie dla początkujących
A ta od Wydawnictwa Muza:
Dziewczyna z wieży Dziewczyna z wieży
A tę przez pomyłkę zamówiłam w bibliotece:
Immortaliści Immortaliści

pokaż więcej

więcej...
 
2019-03-10 18:58:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie LC 2019

Po przeczytaniu książki spojrzałam na kilka opinii o niej. I zadałam sobie pytanie: Czy ja czytałam tę samą powieść? Nie rozumiem zachwytów nad nią. Od samego początku coś mi "zgrzytało" podczas czytania. Zachowanie głównej bohaterki było dla mnie nielogiczne, podejmowała sprzeczne decyzje. W pragnieniu bycia matką Kat przeszła na drugą stronę - tak się zafiksowała na tej myśli, że odpuściła... Po przeczytaniu książki spojrzałam na kilka opinii o niej. I zadałam sobie pytanie: Czy ja czytałam tę samą powieść? Nie rozumiem zachwytów nad nią. Od samego początku coś mi "zgrzytało" podczas czytania. Zachowanie głównej bohaterki było dla mnie nielogiczne, podejmowała sprzeczne decyzje. W pragnieniu bycia matką Kat przeszła na drugą stronę - tak się zafiksowała na tej myśli, że odpuściła sobie nie tylko myślenie, ale wyłączyła też instynkt samozachowawczy.

Nie polubiłam głównej bohaterki, a właściwie żadnego z bohaterów. Kat jest samolubna, zapatrzona w siebie, podejmując się jakiegokolwiek zadania nie potrafi zmobilizować się, by mu się poświęcić, a ciągłe podkreślanie jaką to ona jest samarytanką, bo nie pobiera wypłaty za swoją pracę dla fundacji charytatywnej jest już męczące.

Napisałam, że nie polubiłam żadnej z pozostałych postaci książki. Jednak nie jest to zbyt precyzyjne, dlatego, że żadna z tych osób nie została scharakteryzowana na tyle by ich polubić lub nie. Są tylko nieistotnym tłem. Pisarce albo nie chciało się nad nimi popracować i nadać im jakiś cech albo uznała, że mają oni tak nieznaczący wpływ na powieść, że szkoda jej czasu na nich.

Nie podoba mi się styl pisania pani Jensen. Tworzyła ona sceny, w których z założenia bohaterka miała znajdować się w niebezpieczeństwie, po czym niespodziewanie kończyła rozdział, by utrzymać czytelnika w napięciu (przynajmniej w teorii). W następnym rozdziale przeskakujemy już do przodu, nie wracamy do tej sceny tylko dowiadujemy się, że ktoś wybawia Kat z opresji, która w rzeczywistości nie była opresją tylko wytworem jej wyobraźni, a rozwiązanie zawsze jest błahe.

Jestem rozczarowana książką, która nie trzymała w napięciu i która miała w zamierzeniu poruszyć tak istotny temat jakim jest surogacja, a w rzeczywistości nie tylko nie poradziła sobie z tym, ale dodatkowo była napisana na tyle stronniczo (jak dla mnie Jensen zrobiła wszystko by przedstawić jak najczarniejszy scenariusz), że skutecznie zniechęca do surogacji. Już lepiej jest ten temat zaprezentowany w powieści naszej rodzimej pisarki Moniki Szwaji "Zupa z ryby fugu".

Ksiązki nie polecam. Jeśli jest to, jak czytałam, najlepsza powieść autorki to aż boję się pomyśleć jak fatalne są jej inne dzieła. Na pewno nie przekonam się o tym osobiście. Szkoda czasu.

pokaż więcej

 
2019-03-10 18:19:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Objects of Attraction (tom 1)

Pewnie, gdyby nie rekomendacja nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Po okładce i opisie spodziewałam się erotyka z dużą dawką absurdu, czyli coś nie do końca w moim guście. A jednak spotkało mnie pozytywne zaskoczenie.

Tytułowego banana należy tu traktować dosłownie. I to od niego zaczyna się historia. Natasha starająca się o pracę stażystki u Bruce'a Chambersona niechcący zjada banana...
Pewnie, gdyby nie rekomendacja nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Po okładce i opisie spodziewałam się erotyka z dużą dawką absurdu, czyli coś nie do końca w moim guście. A jednak spotkało mnie pozytywne zaskoczenie.

Tytułowego banana należy tu traktować dosłownie. I to od niego zaczyna się historia. Natasha starająca się o pracę stażystki u Bruce'a Chambersona niechcący zjada banana podpisanego jego imieniem. Za co ten postanawia ją zatrudnić i tak uprzykrzyć życie, by ta sama się zwolniła. Natasha zaś dochodzi do wniosku, że skoro jej nowy szef nie ma zamiaru jej zwolnić to na wiele może sobie pozwolić. I pozwala sobie... Jej zachowanie wprawia nie tylko w zdumienie, ale zapewnia czytelnikowi wiele zabawy. Jej cięty język, celne riposty i nieobliczalne wypowiedzi są najlepszym elementem książki.

Bruce i Natasha pochodzą z różnych światów i inaczej postrzegają świat. Ciekawie się obserwuje jak te dwie tak różne osobowości ścierają się i dopasowują do siebie.

Za plus zapisuję dbałość autorki o bohaterów. Nie są oni nijacy czy słabo scharakteryzowani. Kolejny plus za postaci drugoplanowe. Nawet jeśli są irytujący to są konsekwentni w swoich działaniach. I również są oni dopracowani charakterologicznie.

Jak dla mnie plusem jest również to, że nie mamy zbyt wielu scen erotycznych. Naliczyłam może z trzy. Autorka postawiła na napięcie seksualne a nie na ciągłe sceny łóżkowe, które częściej drażnią, bo rozbijają akcję niż pomagają w narracji.

Minusik za zbyt bajkowe sceny i samo zakończenie, gdzie wszystko rozgrywa się jak w filmach produkowanych przez Disney'a i nie bardzo przypomina rzeczywistość.

Książkę w miarę dobrze się czyta, ciekawie nakreśleni bohaterowie, a jednak czegoś mi zabrakło, czegoś nieuchwytnego, co sprawiłoby, że książka byłaby dobrym romansem, a tak w moim odczuciu pozostaje przeciętna.

pokaż więcej

 
2019-02-19 22:12:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Otrzymane Do Recenzji, Posiadam

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Christina Dalcher przedstawia świat, w którym kobieta nie jest równa mężczyźnie. Traci nie tylko swoją tożsamość obywatelską - prawo wyborcze, możliwość rozwoju i pracy, ale przede wszystkim traci głos. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przez liczniki kobiety, jak i małe dziewczynki nie mogą wypowiadać dziennie więcej niż 100 słów. Sto! Podczas, gdy do codziennej...
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Christina Dalcher przedstawia świat, w którym kobieta nie jest równa mężczyźnie. Traci nie tylko swoją tożsamość obywatelską - prawo wyborcze, możliwość rozwoju i pracy, ale przede wszystkim traci głos. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przez liczniki kobiety, jak i małe dziewczynki nie mogą wypowiadać dziennie więcej niż 100 słów. Sto! Podczas, gdy do codziennej komunikacji potrzebujemy ich kilkanaście tysięcy. Nie możesz mówić, nie możesz czytać, nie możesz pisać. Wystarczyłoby jedno pokolenie tak zniewolonych dziewczynek, by "oduczyć" je swobody wypowiedzi.

To tylko wymysł autorki? Czy może wizja, która w mniejszym lub większym stopniu może się spełnić? Ilu z nas nie chodzi na wybory? "Bo nie ma na kogo głosować." A ilu zagłosuje na partię, która najwięcej naobiecywała, nie bacząc na ich rzeczywisty program? Ile osób dało się omotać różnego rodzaju sektom? Ile razy powtarzamy sobie, że mam przecież tylko jeden głos, on niczego nie zmieni? Ile razy ze zwykłego lenistwa nie idziemy na wybory, manifesty czy protesty?

Autorka pokazuje, że jeden głos ma znaczenie. Że w takich pojedynczych głosach tkwi siła. Że trzeba zabrać ten głos zanim będzie za późno.

Dalcher przenosi nas w świat dystopii i robi to w sposób perfekcyjny. Pierwsza część książki napisana jest w rewelacyjny sposób. Nie muszę chyba dodawać, że pod względem językowym to małe arcydzieło? W końcu napisała je lingwistka teoretyczna.

Podczas czytania, głównie towarzyszyła mi irytacja. Ale taka w dobrym sensie. Bo jak można do tego było doprowadzić? Jak można było na to pozwolić? Co za głu... baby do tego dopuściły? Zaraz, zaraz... kobiety do tego dopuściły? I w tym momencie zirytowałam się sama na siebie, bo moją pierwszą myślą było, że to wina kobiet! Zamiast denerwować się na mężczyzn za taki a nie inny stan rzeczy ja obwiniłam kobiety. Typowe, prawda?

Książka naprawdę stawia kilka nurtujących pytań, porusza ważne kwestie, zmusza do myślenia i refleksji.

Niestety druga część książki to już inna historia (podział umowny i zupełnie subiektywny). To co zapowiadało się tak pięknie rozsypało się jak domek z kart. A logika wzięła sobie wolne. I stało się to w momencie, kiedy miało się zrobić jeszcze ciekawiej, czyli gdy dr Jean McClellan wraca do pracy.

Jean wraca do pracy w czwartek, aby już w sobotę mieć gotowe serum, chociaż sama chciała przedłużyć badania, by cieszyć się wolnością. Doktor miała opory, by zrobić zastrzyk myszy (nie mówiąc o biednych króliczkach!), a jednak już następnego dnia - bez dalszych testów - podaje lek człowiekowi! Rozumiem, że rząd może być nieczuły i mieć w głębokim poważaniu straty w ludziach, ale naukowiec? Skoro mysz przeżyła to zobaczyła jak zareaguje człowiek? Zupełnie bez sensu.

Nie rozumiem promowania książki pod hasłem akcji #MeToo. Tam głównie chodziło o ofiary molestowania seksualnego. Więc jak w to się wpisuje mężatka z czwórką dzieci, mająca romans z kolegą z pracy? Jest wiele ważnych ruchów społecznych. Czy konieczne było sięgnięcie po ten obecnie najbardziej popularny? Nawet, gdy nie za bardzo pasuje do sytuacji?

Im bliżej końca powieści tym bardziej niezrozumiałe i mniej logiczne rozdziały. Sceny nie mające powiązania z fabułą, z których nic nie wynikało. Pisarka sama sobie zaprzeczała, np. napisanie, że bohaterka już nie wróci do swojej ojczyzny, by już w następnym akapicie stwierdzić, że może zrobi to w przyszłym roku! Takich "bzdurek" jest niestety więcej, ale nie chcę już bardziej spoilerować. Wystarczy powiedzieć, że miałam wrażenie jakby to Dalcher cierpiała na afazję Wernickego.

Podsumowując: książka składa się z dwóch części - pierwszej naprawdę dobrze napisanej, którą czyta się szybko i zaciekawieniem, trzymającej w napięciu i drugiej zupełnie w moim odczuciu beznadziejnej. Ogólna ocena to 5/10, głównie z powodu ogromu rozczarowania. Coś co zaczęło się tak dobrze i miało potencjał, by stać się naprawdę mocną pozycją zmieniło się diametralnie i stało się książką, którą ciężko było mi skończyć.
Niemniej dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość zapoznania się z książką.

pokaż więcej

 
2019-02-11 21:53:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Otrzymane Do Recenzji, Posiadam
Cykl: Trylogia Białego Miasta (tom 1)

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

W 1996 roku w hiszpańskiej Vitorii dochodzi do czterech podwójnych zabójstw. Zawsze jest to chłopak i dziewczyna. Są to kolejno niemowlęta, pięcio-, dziesięcio- i piętnastoletnie dzieci. Nagie, upozowane ciała zawsze znajdowane są w miejscach ważnych historycznie. Na tym seria morderstw się kończy, sprawca zostaje schwytany i osadzony w więzieniu. Mija 20 lat... Seria...
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

W 1996 roku w hiszpańskiej Vitorii dochodzi do czterech podwójnych zabójstw. Zawsze jest to chłopak i dziewczyna. Są to kolejno niemowlęta, pięcio-, dziesięcio- i piętnastoletnie dzieci. Nagie, upozowane ciała zawsze znajdowane są w miejscach ważnych historycznie. Na tym seria morderstw się kończy, sprawca zostaje schwytany i osadzony w więzieniu. Mija 20 lat... Seria morderstw zaczyna się ponownie, w miejscu, w którym została przerwana przed laty - ginie para dwudziestolatków. A to jeszcze nie koniec...
Czy Tasio Ortiz de Zarate został słusznie skazany? Czy komuś zależało, by spędził życie w więzieniu? A może naprawdę jest psychopatą, który po latach posłużył się kimś innym, by kontynuować swe dzieło?

Śledztwo podejmuje profiler Unai Lopez de Ayala wraz ze swoją partnerką, specjalistką od wiktymologii Estibaliz Ruiz de Gauna. Czy tej dwójce, nie zawsze postępujących regulaminowo, śledczych uda się zapobiec kolejnym zbrodniom? Czy będą tylko marionetkami w rękach mordercy? Czy ich własne doświadczenia pomogą czy raczej będą przeszkodą w śledztwie?

Eva Garcia Seanz de Urturi zaserwowała nam 570 stron trzymającej w napięciu, czystej przyjemności. Niesamowity styl i lekkość pisania sprawiają, że książki się nie czyta, ją się pochłania. Nie sposób się od niej oderwać. Pisarka na potrzeby książki ukończyła kurs kryminologii i medycyny sądowej. I widać to w fachowym słownictwie i technikach śledczych na miejscu zbrodni.

Ogromny plus za umiejętne wplatanie informacji historycznych. Nie były zbyt długie, nie zdominowały książki. Każda wiadomość była treściwa i logicznie wynikała z wątku kryminalnego, była wręcz niezbędna by go zrozumieć i mieć pełen obraz sytuacji.

Jeszcze większy plus za bohaterów "starszego" pokolenia, gdzie najmłodsza to 66-letnia (!) hakerka, szkoda, że było jej tak niewiele. Ale duży wpływ na akcję miał ojciec Unai, jego cioteczna babka i niektórzy świadkowie wydarzeń sprzed lat. Sceny z nimi opisywane były w sposób niezwykle ciepły i życzliwy. Przydałoby się nam więcej takich pogodnych i mądrych (mądrością osiągniętą przez lata obserwacji) ludzi.

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła nawet w najlepszej książce jakiegoś minusika. Tutaj daję go po pierwsze za przyjaciół Unai, a po drugie za dowody w sprawie Tasia. Przyjaciele są irytujący. Winą za morderstwa obarczają Unai już po kilku dniach śledztwa, ich pretensje są dla mnie niezrozumiałe. Jeśli każdy policjant spotyka się z taką wrogością wśróf najbliższych to dziwię się, że ktokolwiek wybiera ten zawód. Jednak niezrozumiałe dla mnie jest jak po kilku tygodniach śledztwa oficer prowadzący sprawę może wyjeżdżać na weekendy za miasto (rozumiem, że każdy ma swoje życie prywatne, ale takie zupełne odcięcie się do mnie nie przemawia). Drugi minus związany jest z tym na jakiej podstawie został skazany Tasio? Wiemy kto zamordował i kto doprowadził do aresztowania, ale nie wiemy jakie były dowody. Z biegiem czasu coraz bardziej mi ten brak wiedzy przeszkadzał. Im bardziej bliźniacy byli zamieszani w tę sprawę tym bardziej mnie to uwierało i nie pozwalało się skupić. Nawet, gdy już zyskujemy tę wiedzę to czegoś mi zabrakło...

Książkę mogę z czystym sercem polecić każdemu. Mamy tutaj morderstwa i związane z nimi tajemnice. Złożone osobowości bohaterów, zarówno tych pozytywnych, jak tych mniej prawych. Szczyptę romansu (a nawet scenę erotyczną), wątki obyczajowe, sporo wiedzy historycznej a wszystko to podane w niezwykle przystępnej formie.

Dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość zapoznania się z książką. Zapewne, gdyby nie egzemplarz recenzencki ominęłaby mnie ta przyjemność.

pokaż więcej

 
2019-02-10 15:53:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Beautiful Bastard (tom 1)

Zamierzając przeczytać tę książkę liczyłam, że dostanę romans z solidną porcją erotyki. Po przeczytaniu muszę przyznać, że jestem odrobinę (no, może trochę więcej niż odrobinę) zawiedziona. Bo gdzie tu ten romans? Gdzie tu "książka pełna serca, seksu i zdrowej porcji złośliwości"? Gdzie jest to serca, a przede wszystkim ta złośliwość? Jedynie seksu nam autorki nie żałowały. I za to plusik...... Zamierzając przeczytać tę książkę liczyłam, że dostanę romans z solidną porcją erotyki. Po przeczytaniu muszę przyznać, że jestem odrobinę (no, może trochę więcej niż odrobinę) zawiedziona. Bo gdzie tu ten romans? Gdzie tu "książka pełna serca, seksu i zdrowej porcji złośliwości"? Gdzie jest to serca, a przede wszystkim ta złośliwość? Jedynie seksu nam autorki nie żałowały. I za to plusik... malutki.

Zaczynając od początku... Chloe Mills jest od kilku lat stażystką w firmie Media Ryan, teraz od dziewięciu miesięcy pracuje dla Bennetta Ryana. I własnie dopiero w tym momencie poznajemy bohaterów. Już po kilkunastu stronach mamy pierwszą scenę erotyczną. I tych scen w książce nie brakuje. Mniej więcej do połowy książki są same momenty. Żadnego romansu, żadnego przekomarzania się, żadnych zgryźliwości czy poczucia humoru. W połowie książki następuje zwrot i dostajemy romansidło z niewielką ilością scen. Zabrakło mi równowagi.

Bohaterowie słabo scharakteryzowani, jakby autorkom nie chciało się wymyślić im indywidualnych cech, które wyróżniałyby je w tłumie, które sprawiłyby, że choć na jakiś czas by się ich zapamiętało. Mamy kobietę i mężczyznę, którzy ze sobą sypiają i nic poza tym. Brakowało też kilku innych postaci w tle, które często przyciągają naszą uwagę i są dodatkowym atutem powieści.

O ile w końcu Bennett zaczyna wykazywać jakieś uczucia. Jest zdecydowany czego chce, o tyle Chloe zachowuje się jak strasznie niezdecydowanie. To jej zależało, by nikt nie traktował jej jak dziwki robiącej karierę przez łóżko, by za chwilę publicznie sugerować, że coś ich łączy, a po pięciu minutach ponownie zmienić zdanie. Zaczynało mnie również irytować ciągłe zwracanie się bohaterów do siebie "panno Mills" "panie Ryan".

Pomysł na romans biurowy był dobry, wykonanie nie bardzo przypadło mi do gustu. Ocena 5/10 tylko dlatego, że w miarę szybko i lekko się czytało.

pokaż więcej

 
2019-02-10 14:56:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Niedawno kilkukrotnie przeczytałam recenzje znajomych o książkach z cyklu "In Death" (nie zawsze pochlebne), dlatego gdy na bibliotecznej półce zobaczyłam książkę "Uczeń i śmnierć" uznałam to za znak, by po niemal trzech latach powrócić do serii. Nie był to niestety zbyt udany powrót. Przez te kilka lat przeczytałam sporo kryminałów i trochę zmieniły mi się upodobania albo jest to po prostu... Niedawno kilkukrotnie przeczytałam recenzje znajomych o książkach z cyklu "In Death" (nie zawsze pochlebne), dlatego gdy na bibliotecznej półce zobaczyłam książkę "Uczeń i śmnierć" uznałam to za znak, by po niemal trzech latach powrócić do serii. Nie był to niestety zbyt udany powrót. Przez te kilka lat przeczytałam sporo kryminałów i trochę zmieniły mi się upodobania albo jest to po prostu słabsza część.

Książka jest napisana w przystępny sposób. Czyta się ją szybko, nie wymaga żadnego wysiłku umysłowego, jest po prostu świetna na leniwe popołudnie. Niestety nie trzyma w napięciu i prawie w całości jest przegadana, niewiele tam akcji. Wątek kryminalny jest słaby. Już po ok. 1/3 książki dowiadujemy się kim są sprawcy. Dalej to już w sporej mierze przesłuchania. A na koniec autorka serwuje nam "logicznego potworka", kiedy to Eve sama aresztuje sprawcę, bo tak jest bezpieczniej niż gdyby ktoś miał jej pomóc (co może sprawdza się w przypadku negocjacji, ale nie walki z uzbrojonym psychopatą).
Wątek romansowo-obyczajowy również nie zachwyca. Za mało tu Roarke'a i Eve, praktycznie nic się u nich nie dzieje, za mało ich szalonych przyjaciół, nawet Summerset w tej części nie był po swojemu zgryźliwy dla Eve.

Polecam tylko fanom serii. Jeśli ktoś nic do tej pory nie czytał, nie radzę zaczynać od tej, bo można się niepotrzebnie zniechęcić, a jest kilka z którymi warto się zapoznać.

pokaż więcej

 
2019-02-03 17:00:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Żywe maszyny (tom 1)

Zaczynając miałam wrażenie, że już to gdzieś czytałam. Mamy tu świat po katastrofie - minęły stulecia od kiedy ludzkość zniszczyła istniejącą cywilizację. Ludzie na nowo tworzą społeczność, dzielą się obecnie na wyznawców darwinizmu miejskiego (ruchome miast atakujące inne) i antymobilistów. Część akcji rozgrywa się w Londynie. I ponownie to co już tyle razy było: podział społeczeństwa na... Zaczynając miałam wrażenie, że już to gdzieś czytałam. Mamy tu świat po katastrofie - minęły stulecia od kiedy ludzkość zniszczyła istniejącą cywilizację. Ludzie na nowo tworzą społeczność, dzielą się obecnie na wyznawców darwinizmu miejskiego (ruchome miast atakujące inne) i antymobilistów. Część akcji rozgrywa się w Londynie. I ponownie to co już tyle razy było: podział społeczeństwa na wyraźne grupy, tutaj mamy cechy, m.in. historyków, inżynierów, nawigatorów, kupców oraz zbieraczy złomu, palaczy i obsługii Trzewi. Skoro to wszystko już było to czym książka różni się od innych? Stylem i podejściem autora. Nie mamy tu przydługiegi wstępu, który pozwoliłby poznać nam wykreowany świat, a gdzie niewiele się dzieje. Od razu zostajemy wrzuceni "na głęboką wodę", akcja szybko się rozkręca, a wszystkie potrzebne informacje dostajemy na bierząco.

Również bohaterowie są nietuzinkowi. Co prawda młodzi, ale niekoniecznie piękni, inteligentni, odważni, czy właśnie bohaterscy. Przynajmniej na początku... Hester w dzieciństwie została osierocona i oszpecona, Tom przy pierwszym poważnym niebezpieczeństwie posiusiał się ze strachu. A jednak wzbudzają sympatię i jak to bywa zaczynają robić wszystko, by pomóc nie tylko sobie, ale też innym. Mamy również Katherine i Bevisa, którzy pozostając w Londynie starają się dociec prawdy i nie pozwolić na krzywdę niewinnych. Niestety w zakończeniu tego wątku zabrakło mi emocji.

Książkę dobrze się czyta, jest napisana przystępnym językiem, akcja płynie wartko i nie ma w niej żadnych "dłużyzn". Liczę, że tym razem wydawnictow Amber wyda wszystkie tomy cyklu, bo polubiłam bohaterów i nie mogę doczekać się, by poznać ich dalsze losy. Jednak nawet, gdyby tak się nie stało to "Zabójcze maszyny" są zamkniętą całością i świetnie ją podsumowuje ostatnia wypowiedź Hester:
"Ty nie jesteś bohaterem, ja nie jestem piękna i pewnie nie będziemy żyli długo i szczęśliwie - powiedziała.- Ale przecież nie zginęliśmy i wciąż jesteśmy razem. Jakoś sobie poradzimy."

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
503 48 3499
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (278)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd