eR_ 
chomikuj.pl/eR_, krotkoacztresciwie.blogspot.com
“Wszystko może nas spotkać w życiu, przede wszystkim zaś nic.”
status: Czytelnik, dodał: 19 książek, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
eR_
2019-01-09 15:56:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca

Edward Hopper, to kultowy amerykański malarz, którego pracy inspirowały i inspirują rzesze ludzi. Twórca ten nie dał się zaszufladkować w żaden sposób, a jego obrazy, jak żadne inne opowiadały jakąś historię, którą każdy mógł sobie dopowiedzieć, albo się zainspirować.
A znowu Lawrence Block, to sławny pisarz, którego książki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Z połączenia obrazów i słowa...
Edward Hopper, to kultowy amerykański malarz, którego pracy inspirowały i inspirują rzesze ludzi. Twórca ten nie dał się zaszufladkować w żaden sposób, a jego obrazy, jak żadne inne opowiadały jakąś historię, którą każdy mógł sobie dopowiedzieć, albo się zainspirować.
A znowu Lawrence Block, to sławny pisarz, którego książki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Z połączenia obrazów i słowa powstała właśnie ta książka „W świetle i w mroku”.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Autorami zebranych w tomie opowiadań są wybitni pisarze, m.in. Stephen King, Joyce Carol Oates, Lee Child i Michael Connelly. Teksty zebrał i zredagował Lawrence Block. Łączy je jedno – każdy powstał z inspiracji jakimś dziełem kultowego amerykańskiego malarza Edwarda Hoppera. Tematy, które artysta lubił i wybierał, są niczym filmowe kadry, które od razu skłaniają widza do snucia historii, uruchamiają wyobraźnię. Jego dzieła cechuje bardzo intymny nastrój. Autorzy opowiadań próbują uchwycić szczególne cechy malarstwa Hoppera. Niektórzy bezpośrednio nawiązują do sceny przedstawionej na płótnie, inni skupiają się na aurze, którą emanuje obraz, w jeszcze innych opowiadaniach pojawia się sam Hopper. Każde z opowiadań poprzedzone jest reprodukcją odpowiedniego obrazu i informacjami o jego twórcy.
Zachęcam do lektury.

Opowiadania zawarte w tym zbiorze, jak już wiemy zostały zainspirowane jednym z obrazów mistrza. Ale nie wszystkie traktują rzecz dosłownie – że tak to ujmę. Często inspiracją jest sam tytuł obrazu, ale i scena przedstawiona na którymś dziele. A opowiadania przedstawiają zmienność natury ludzkiej, przewrotność losu. Stephen King zainspirowany obrazem „Pokój w Nowym Jorku” z 1932 roku, snuje opowieść o pewnym małżeństwie, które tylko z pozoru wygląda na całkiem zwyczajne.

Krótkim podsumowaniem polecam. Może nie wszystkie te krótkie formy zapadną mi w pamięci, jednak niektóre zasługują na uwagę. Szczególnie, że obrazy które posłużyły jakby za wzór, są naprawdę ciekawe.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 17:07:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca

Marvel jako wydawnictwo specjalizujące się w komiksowych historiach, po tylu latach istnienia stworzył tyle postaci i wątków pobocznych, że niemalże do każdej swojej opowieści musiałby dodawać almanach wiedzy, dlaczego coś się wydarzyło tak, a nie inaczej. Bowiem czytelnik taki jak ja, po jakimś czasie gubi się w tym gąszczu powiązań, które razem tworzą nie całkiem zrozumiały misz – masz.
Na...
Marvel jako wydawnictwo specjalizujące się w komiksowych historiach, po tylu latach istnienia stworzył tyle postaci i wątków pobocznych, że niemalże do każdej swojej opowieści musiałby dodawać almanach wiedzy, dlaczego coś się wydarzyło tak, a nie inaczej. Bowiem czytelnik taki jak ja, po jakimś czasie gubi się w tym gąszczu powiązań, które razem tworzą nie całkiem zrozumiały misz – masz.
Na szczęście są eventy, które czyszczą dogłębnie universum i można zaczynać od nowa. Takim przykładem może być „Rękawica Nieskończoności” - który to komiks w naszym kraju nie został wydany bardzo długo. Dopiero kiedy na popularności zyskał wiadomy film, to i komiks znalazł swoje miejsce i u nas.

A co o fabule tej historii mówi okładka?
Dla mrocznego tytana Thanosa Rękawica Nieskończoności była jak Święty Graal. Pragnął jej ponad wszelką miarę. Dawała wszechmoc – absolutną kontrolę nad wszystkimi aspektami czasu, przestrzeni, rzeczywistości, umysłu oraz duszy. Gdyby ją zdobył, wszechświat zatonąłby w czarnym koszmarze.
W obliczu końca świata ziemscy superbohaterowie, prowadzeni przez tajemniczego Adama Warlocka, próbują powstrzymać szalonego boga, zanim pchnie on galaktykę ku zagładzie. Jeśli zawiodą, do boju dołączą gwiezdni bogowie wszechświata. Lecz czy ze starcia tak potężnych sił ktokolwiek wyjdzie zwycięsko? Czy ktokolwiek w ogóle ujdzie z życiem? Zachęcam do lektury.

Słowem podsumowania.

Dawno nie czytałem komiksu, w którym nagromadzono by tyle tekstu. Jako, że tekst był bardzo drobny, a człowiek z wiekiem ma coraz słabszy wzrok, po pewnym czasie zmęczyłem się tym odszyfrowywaniem. Jeśli to nie tylko zasługa naszego wydania, to wydawcy nie popisali się. Kolejna sprawa to multum postaci. Rozumiem, że taki event na tym polega, ale jak już pisałem wcześniej – spotykamy tylu bohaterów, że odruchowo spoglądamy pod nogi, żeby się o któregoś nie potknąć. Miałem też sporo kłopot z logicznym śledzeniem akcji, a to podobno jeden z najlepszych komiksów, jaki nosiła ta Ziemia, a pewnie i te równoległe. Twórcy zachęceni sukcesem stworzyli jeszcze całkiem sporo kontynuacji i wszystko wskazuje na to, że ukażą się po polsku - drugi tom jest już bowiem zapowiedziany.

A z plusów należy zwrócić na pełne akcji rysunki, które dosłownie przenoszą nas w zilustrowane miejsca. Szczególnie, że ten album to pierwszy – albo jeden z pierwszych – w którym akcja dzieje się w szeroko pojętym Kosmosie. Tak że – obrazowo genialnie, jednak fabuła zbytnio zagmatwana. Przynajmniej dla mnie.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 17:02:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, Współpraca
Autor:
Cykl: Łasuch (tom 2)

Literatura postapokaliptyczna ma się-ostatnimi czasy-całkiem dobrze. Rozwija się prężnie i co jakiś czas jesteśmy raczeni kolejną pozycją z tego gatunku. A w skrócie, praktycznie w każdej chodzi o to samo. Grupka ludzi-po jakiejś niewyobrażalnej katastrofie-zmaga się z przeciwnościami losu, nie tylko z nieprzyjazną przyrodą, ale i z ludźmi, którzy pozbawieni podstaw cywilizacji sami sobie są... Literatura postapokaliptyczna ma się-ostatnimi czasy-całkiem dobrze. Rozwija się prężnie i co jakiś czas jesteśmy raczeni kolejną pozycją z tego gatunku. A w skrócie, praktycznie w każdej chodzi o to samo. Grupka ludzi-po jakiejś niewyobrażalnej katastrofie-zmaga się z przeciwnościami losu, nie tylko z nieprzyjazną przyrodą, ale i z ludźmi, którzy pozbawieni podstaw cywilizacji sami sobie są czynią największą krzywdę. A z tytułów do których warto zajrzeć-a opisujących wybraną apokalipsę-warte uwagi są „Bastion” Stephena Kinga,”Strażak” Joe Hilla, czy „Metro 2033”.
Każdy znajdzie coś dla siebie. Są nawet pozycje w których następują wszelkie możliwe katastrofy, z inwazją zombie włącznie. Na komiksy w tym względzie także można liczyć. Że wspomnę tu tylko o albumie „Łasuch”, z którego drugim tomem całkiem niedawno się zaznajomiłem. Jednak tutaj apokalipsa jest o tyle niezwykła, że zapewne wypadałoby ukuć nową nazwę na taką piękną katastrofę.
Gus – chłopiec jelonek i jego tragiczne w sumie przygody bardzo mi przypadły do gustu.

A o czym opowiada "Łasuch 2"?
Nadeszła najczarniejsza godzina ludzkości. W ciągu siedmiu lat od początku Przypadłości zmarły miliardy osób, a dzieci urodzone po wybuchu zarazy należą do dziwnej rasy zwierzęco-ludzkich hybryd. Jednego z nielicznych ocalałych dorosłych, włóczęgę Jepperda, połączyła więź z chłopcem jelonkiem Gusem. Lecz nawet pośród hybryd Gus pozostaje anomalią, wygląda bowiem na to, że przyszedł na świat jeszcze przed pojawieniem się pandemii. Gus i Jepperd wyruszają na Alaskę, aby odkryć lekarstwo na zarazę. Być może jednak Gus, skoro nie jest produktem Przypadłości, sam stanowi jej... przyczynę?
Zachęcam do lektury.

Jak i w przypadku pierwszego tomu, miałem ten sam problem przy tej części. Na prawdę ciężko się oderwać od tej historii i robić coś innego. Niesamowicie wciągająca, opisująca świat, w który ciężko uwierzyć, ale mimo tego wierzymy. Gus i jego bezgraniczna wiara, w to że będzie dobrze. Mimo tego, że jest mu coraz ciężej. Na szczęście zyskuje nowych sojuszników, a starzy przyjaciele powracają. Ale czy ich podróż znajdzie rozwiązanie? Niestety nie, bowiem trzeci tom planowany jest na maj 2019. A nie wiem czy to aby koniec. Przy takiej historii, można sobie tylko dawkować. Ot co.

Co do samych rysunków, może nie są one wybitnie realistycznie, ale doskonale oddają senną, niemalże baśniową atmosferę. A także swego rodzaju zagrożenie wiszące w powietrzu. Przy tej serii nie mam żadnych zastrzeżeń. Przynajmniej do mnie przemawia, a większość komiksów przoduje w historiach które można określić jednym słowem. Bzdura. Tutaj na szczęście od początku wiem o co chodzi i mogę sam odkrywać przyczyny katastrofy i jej następstwa. Polecam. Bambi z rogami znowu skradł mój czas.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:59:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca

Wolverine „narodził się” w 1974 roku, chociaż data jego urodzin to końcówka XIX wieku. Takie zagmatwanie, to tylko w komiksach. Wolverine jest mutantem, którego cechuje zdolność szybkiej regeneracji uszkodzonych tkanek ciała i kostne pazury chowane w przedramionach obu rąk (później jego szkielet i szpony zostały zespolone z adamantium). A adamantium, to z kolei materiał praktycznie... Wolverine „narodził się” w 1974 roku, chociaż data jego urodzin to końcówka XIX wieku. Takie zagmatwanie, to tylko w komiksach. Wolverine jest mutantem, którego cechuje zdolność szybkiej regeneracji uszkodzonych tkanek ciała i kostne pazury chowane w przedramionach obu rąk (później jego szkielet i szpony zostały zespolone z adamantium). A adamantium, to z kolei materiał praktycznie niezniszczalny, wymyślony aby wytłumaczyć niektóre niezwykłe cechy bohaterów ze stajni Marvela. Ale to na marginesie. A wracając do naszego bohatera, którego możemy nazywać również Rosomakiem, a także Loganem – trzeba także wspomnieć, że należy on, albo należał do X- Menów. Czyli bandy mutantów, która myślała że jest lepsza od innych. Jak nie lubię komiksów, to xmeni doprowadzają mnie do białej gorączki. Być może to zasługa doskonałości tego dzieła? Raczej wątpię. A sam Wolverine należy do grupy moich ulubionych bohaterów z Kapitanem Ameryką i Spider – Menem na czele.

Pisząc o Loganie – nie można zapomnieć o filmach, w których w postać Rosomaka wcielił się Hugh Jackman. Należy także nadmienić że postać ta zdobywa ciągle główne nagrody co do popularności. A wracając do komiksu, nie tak dawno przeczytałem album zatytułowany „Staruszek Logan. Strefy wojny”.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
W jałowym świecie, w którym superbohaterowie przegrali z arcyłotrami, wszystko zależy od jednego człowieka – zmęczonego wojownika, który był niegdyś największym z mutantów. Staruszek Logan wędruje po Bitewnym Świecie, poznaje jego tajemnice i z wolna dowiaduje się, kim jest... i co zostało mu przeznaczone. Jednak nawet on może okazać się bezsilny wobec zła czającego się w sąsiednich krainach. Wydarzenia tutaj przedstawione rozgrywają się podczas Tajnych wojen.

Podsumowując.
Komiks ten bardziej mi się spodobał niż same „Tajne wojny”. Być może dlatego, że sama postać Rosomaka jest mi znana i nie musiałem się zastanawiać kim jest dana postać. Zwłaszcza, że klimat jest bardzo pesymistyczny i ponury, a to ostatnio bardzo mi pasuje. A sam Wolverine, jako styrany życiem starzec, jednak pełen niespodzianek jest naprawdę świetny. Trochę zagubiony – jeśli można to tak określić – ale nie można powiedzieć że przeciwności go pokonują.
Same rysunki także oddają tą atmosferę i uważam, że w tym dziele widziałem jedne z lepszych obrazów. Nie tylko ukazujące postaci, ale i ponure krajobrazy, czy sceny walki.
Jak wieść niesie – wypada poczekać na ciąg dalszy, który będzie nosił tytuł „Berserk”.
Tymczasem polecam tom pierwszy.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:51:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, Współpraca
Cykl: Ernest i Rebeka (tom 2) | Seria: KOMIKSY SĄ SUPER!

KOMIKSY SĄ SUPER! To seria głośnych tytułów przede wszystkim z rynku europejskiego, przeznaczona dla młodych czytelników. Pełne humoru, mądre i przekazujące jakieś wartości. Jednym z moich ulubionych został ten opisujący przygody Rebeki i zaprzyjaźnionego z nią mikroba Ernesta. Właśnie zakończyłem lekturę tomu drugiego i mam nadzieję, że na tym seria się nie skończy.

Tom drugi nosi tytuł...
KOMIKSY SĄ SUPER! To seria głośnych tytułów przede wszystkim z rynku europejskiego, przeznaczona dla młodych czytelników. Pełne humoru, mądre i przekazujące jakieś wartości. Jednym z moich ulubionych został ten opisujący przygody Rebeki i zaprzyjaźnionego z nią mikroba Ernesta. Właśnie zakończyłem lekturę tomu drugiego i mam nadzieję, że na tym seria się nie skończy.

Tom drugi nosi tytuł „Ernest i Rebeka. Szkoła wygłupów”.
Na stronie wydawnictwa przeczytamy:
Drugi album pełnej humoru opowieści dla dzieci i dorosłych! Rebeka ma sześć lat, prawie sześć i pół. Często choruje, a jej rodzice się rozwodzą. Na szczęście może liczyć na świetnego kumpla – mikroba Ernesta, który potrafi rozbawić ją w każdej sytuacji i uczy walczyć ze straszliwymi wirusami. Kiedy nadchodzą wakacje, tata zabiera Rebekę nad morze, do czarodziejskiego królestwa chodzących kamieni. Później, w szkole, dziewczynka poznaje najwspanialszego nauczyciela na świecie! Niestety, zaraz potem dziadek Rebeki zaczyna chorować, bohaterka rusza więc w daleką podróż, aby uratować ukochanego dziadka żartami i dobrym humorem…

Podsumowując.
Dawno nie czytałem komiksu, który by bawił, a jednocześnie wzruszał. Rebeka to urocza dziewczynka, której nie należy nazywać malutką, bo może się to źle dla nas skończyć. Traumatyczne przeżycia, jak rozwód rodziców, czy choroba dziadka, wpływają na dziewczynkę, jednak nasza przyjaciółka się nie poddaje. Zawsze jest pełna optymizmu i i uważa że wszelkie przeciwności uda się pokonać. Zwłaszcza że mikrob robi co może aby jej w tym pomóc. W tym tomie mamy również okazję bliżej poznać siostrę Rebeki, która przeżywa pierwszy zawód miłosny.

Całość jest świetnie zilustrowana. Może nie są to realistyczne rysunki, ale znakomicie oddają emocje, czy piękno krajobrazu. Ja jestem zachwycony . Polecam wszystkim.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:42:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Całkiem niedawno zakończyłem lekturę drugiego tomu przygód Ptysia i Billa. Seria ta ukazuje się u nas w cyklu komiksów, które łączą w sobie to wszystko co najlepsze w europejskim komiksie dla młodszych czytelników. Ale i dla starszych też mogą być. Bowiem są nie tylko mądre, ale i zabawne, a poprawa humoru każdemu może się przydać.
Drugi tom nosi tytuł „ Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie”.

Na...
Całkiem niedawno zakończyłem lekturę drugiego tomu przygód Ptysia i Billa. Seria ta ukazuje się u nas w cyklu komiksów, które łączą w sobie to wszystko co najlepsze w europejskim komiksie dla młodszych czytelników. Ale i dla starszych też mogą być. Bowiem są nie tylko mądre, ale i zabawne, a poprawa humoru każdemu może się przydać.
Drugi tom nosi tytuł „ Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie”.

Na stronie wydawnictwa możemy przeczytać między innymi że:
Ptyś chodzi do podstawówki. Nie przepada za szkołą ani warzywami, uwielbia za to szalone pomysły i wygłupy. Ma też wielką i niczym nieskrępowaną wyobraźnię. A że jego najlepszym przyjacielem jest skory do żartów pies Bill, więc każdy ich dzień jest wypełniony przygodami. Nie tylko zabawa w Indianę Jonesa czy budowa ogromnego zamku ze śniegu, ale nawet przygotowanie zwykłego obiadu to dla bohaterów okazja do nieziemskiej zabawy, podczas której często wpadają w kłopoty!

Album ten zawiera trzy oryginalne tomy.
„Śmiech to zdrowie!”
„Buff Halo Bill?”
„Cztery pory roku”


Te historyjki są bardzo krótkie. Każda zajmuje maksymalnie dwie plansze. A są to historie opisujące nam co dzieci robią w czasie deszczu, albo czym można przekupić psa, aby pożarł dzienniczek. Możemy dowiedzieć się także, jak Ptyś przygotowuje się do roli w „Hamlecie”. I o wiele więcej.
Pełne humoru historyjki z obowiązkową puentą. Jednak tytuły poszczególnych historyjek zdradzają moim zdaniem zbyt wiele. Nie wiem czy to oryginalny zamysł, czy tylko u nas takie spojlery. Poza tym drobnym mankamentem, uważam tą serię za jedną z lepszych jakie czytałem. Polecam nie tylko małym, ale i dużym dzieciom.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:38:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Cykl: Lucky Luke (tom 11) | Seria: Klub Świata Komiksu

Lucky Luke-rewolwerowiec szybszy od swojego cienia z charakterystyczną grzywką jest znany wszystkim. Nie tylko z pełnych humoru komiksów, z których najbardziej znane stworzył duet Goscinny i Morris. To także liczne filmy animowane, seriale, a nawet filmy kinowe. Jest tego naprawdę sporo, a postać rewolwerowca, jego sarkastycznego konia, oraz najgłupszego psa na Dzikim Zachodzie jest znana... Lucky Luke-rewolwerowiec szybszy od swojego cienia z charakterystyczną grzywką jest znany wszystkim. Nie tylko z pełnych humoru komiksów, z których najbardziej znane stworzył duet Goscinny i Morris. To także liczne filmy animowane, seriale, a nawet filmy kinowe. Jest tego naprawdę sporo, a postać rewolwerowca, jego sarkastycznego konia, oraz najgłupszego psa na Dzikim Zachodzie jest znana praktycznie wszędzie. Czytałem całkiem sporo albumów z jego przygodami, ale i ja trafiam na takie których nie znam. Przykładem może być album „Lucky Luke kontra Joss Jamon”.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
W 1865 roku, pod koniec amerykańskiej wojny secesyjnej, sześciu oszustów pod przywództwem Jossa Jamona przybywa do Frontier City. Tam stopniowo przejmują własność wszystkich placówek miasta, zaczynając od banku, a kończąc na zakładzie pogrzebowym. W ten sam sposób Jamon zostaje wybrany na burmistrza miasta, mianując swoich akolitów na kluczowe stanowiska. Czy Samotnemu Kowbojowi uda się rozbić gang i doprowadzić złoczyńców przed oblicze sprawiedliwości? Tym razem czeka go trudne zadanie.

W tej opowieści trafimy na to wszystko, co sprawia że te komiksy są tak uwielbiany. Czyli mnóstwo humoru, ciekawi bohaterowie, stereotypy o Dzikim Zachodzie, ale także przemycana wiedza o tamtym okresie. To sprawia że ogląda się te historie z prawdziwą przyjemnością i nigdy nie ma się dość. A połączenie talentu Goscinnego i Morrisa daje znakomity efekt. Mogę tylko polecić.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:32:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:
Cykl: Lucky Luke (tom 10) | Seria: Klub Świata Komiksu

Lucky Luke tym razem ma poważne kłopoty. Niby nic niezwykłego, ale ten rewolwerowiec zasłużył chociaż na jeden album odpoczynku, ale jak na razie nic na to nie wskazuje. Słynny kowboj, od chwili kiedy zawitał na łamach komiksu zyskał sławę i rozgłos. Jego pozycję wzmocniły nie tylko liczne filmy animowane, serial, ale i filmy kinowe. To efekt pracy dwóch genialnych postaci, jakimi są bez... Lucky Luke tym razem ma poważne kłopoty. Niby nic niezwykłego, ale ten rewolwerowiec zasłużył chociaż na jeden album odpoczynku, ale jak na razie nic na to nie wskazuje. Słynny kowboj, od chwili kiedy zawitał na łamach komiksu zyskał sławę i rozgłos. Jego pozycję wzmocniły nie tylko liczne filmy animowane, serial, ale i filmy kinowe. To efekt pracy dwóch genialnych postaci, jakimi są bez wątpienia Goscinny i Morris. Co jakiś czas trafiam na album, którego nie znałem. Tym razem wybór padł na tytuł”Uwaga! Niebieskie Stopy!”

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Kolejna część przygód Lucky Luke’a, najsławniejszego komiksowego bohatera Dzikiego Zachodu! Spokojne miasteczko Rattlesnake. Pewnego wieczoru Lucky Luke wygrywa w pokera z meksykańskim szulerem Cucarachą. Przebiegły oszust nie uznaje porażki i próbuje uciec z pieniędzmi, a gdy mu się to nie udaje, poprzysięga zemstę. Kiedy niedługo potem wpada w ręce Indian z plemienia Niebieskie Stopy, namawia ich wodza – Spragnionego Niedźwiedzia – do zaatakowania Rattlesnake. Rozpoczyna się długie oblężenie miasta, którego będą bronić bohaterscy ochotnicy pod dowództwem miejscowego szeryfa i niezastąpionego w takich sytuacjach Samotnego Kowboja!

Przerysowane postaci, wiele zabawnych sytuacji, złoczyńcy, Dziki Zachód i oczywiście Samotny Jeździec. To wszystko sprawia, że albumy z tym rewolwerowcem przegląda się z prawdziwą przyjemnością. Polecam każdemu, kto jeszcze nie zna Luke’a.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:26:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Cykl: Lucky Luke (tom 31)

Kolejny zwariowany western, w którym wszystko jest możliwe, a na każdym kroku czekają na nas salwy śmiechu, chwile grozy, a także spotkania z ulubionymi bohaterami. Lucky Luke powraca, a tym razem towarzyszą mu najgroźniejsi bandyci, jakich nosił Dziki Zachód. Chodzi tu oczywiście o odwiecznych wrogów Luke’a, czyli braci Daltonów. Ten album nosi tytuł „Tortilla dla Daltonów”.

Z okładki można...
Kolejny zwariowany western, w którym wszystko jest możliwe, a na każdym kroku czekają na nas salwy śmiechu, chwile grozy, a także spotkania z ulubionymi bohaterami. Lucky Luke powraca, a tym razem towarzyszą mu najgroźniejsi bandyci, jakich nosił Dziki Zachód. Chodzi tu oczywiście o odwiecznych wrogów Luke’a, czyli braci Daltonów. Ten album nosi tytuł „Tortilla dla Daltonów”.

Z okładki można się dowiedzieć że:
Dziki Zachód może odetchnąć – Meksykanie porwali braci Daltonów! Ale nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło… Daltonowie uczą swoich nowych towarzyszy prawdziwie nowoczesnego podejścia do zawodu bandyty i okazują się znakomitymi nauczycielami. W efekcie Lucky Luke musi podążyć za Rio Grande, aby uwolnić Meksyk od plagi Daltonów. Zachęcam do lektury.

Także w tym przypadku, od historii nie sposób się oderwać, zwłaszcza że scenarzystą jest Goscinny. Genialne postaci, mnóstwo humoru, przerysowany Dziki Zachód, stereotypy przedstawiające nam Indian, czy złoczyńców. I wciągająca opowieść. Te komiksy trzeba znać. Dlatego polecam je wszystkim.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-08 16:20:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:
Cykl: Lucky Luke (tom 1) | Seria: Klub Świata Komiksu

Każda seria ma jakieś początki. Jakiś pierwszy tom, wspominany przez lata, albo album który zaczął światową popularność postaci. Tak jest i w przypadku Lucky Luke’a, którego pierwszą przygodę opisał i zilustrował sam Morris. A część ta nosi tytuł „Kopalnia złota Dicka Diggera”.


Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Pierwszy album o przygodach Lucky Luke’a, najsławniejszego komiksowego bohatera...
Każda seria ma jakieś początki. Jakiś pierwszy tom, wspominany przez lata, albo album który zaczął światową popularność postaci. Tak jest i w przypadku Lucky Luke’a, którego pierwszą przygodę opisał i zilustrował sam Morris. A część ta nosi tytuł „Kopalnia złota Dicka Diggera”.


Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Pierwszy album o przygodach Lucky Luke’a, najsławniejszego komiksowego bohatera Dzikiego Zachodu! Samotny kowboj spotyka dawnego znajomego, Dicka Diggera. Stary poszukiwacz złota jest w znakomitym humorze, bo wreszcie odkrył bogate złoże szlachetnego metalu! O złocie dowiadują się bandyci, którzy postanawiają obrabować Dicka. Lucky Luke będzie musiał wyruszyć na długą i niebezpieczną wyprawę, aby wymierzyć sprawiedliwość złoczyńcom. Zaraz potem bohater zostanie wzięty za podobnego do niego mordercę i skazany na powieszenie! Czy i tym razem zdoła uniknąć śmierci?

Słowem podsumowania.
Jako że jest to pierwszy album, możemy zauważyć znaczne różnice w postaci Luke’a, a także w prowadzeniu akcji. Parę osób wspominało mi o tym, że miało problemy z tym albumem, właśnie przez tą „inność”. Ale uważam, że liczy się przede wszystkim opowieść. A ta jest znakomita. Żyła złota, tradycyjni złoczyńcy i nasz dzielny rewolwerowiec. To trzeba znać, aby powiedzieć, że się poznało Samotnego Jeźdźca od podszewki. Polecam.

pokaż więcej

 
eR_
2019-01-03 14:57:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca
Cykl: Pustka (tom 1)

Peter. F. Hamilton należy do grona moich ulubionych pisarze, a raczej do grona tych na których kolejne dzieła zwracam uwagę, bowiem czymś mnie zainteresowali. Jego świetną powieścią jest na ten przykład „ Otchłań bez snów”. Tak że idąc tym tropem sięgnąłem po nowość na naszym rynku wydawniczym - i zacząłem czytać i po dość długim czasie nawet przeczytałem - „Pustka. Sny”. A jest to zaledwie... Peter. F. Hamilton należy do grona moich ulubionych pisarze, a raczej do grona tych na których kolejne dzieła zwracam uwagę, bowiem czymś mnie zainteresowali. Jego świetną powieścią jest na ten przykład „ Otchłań bez snów”. Tak że idąc tym tropem sięgnąłem po nowość na naszym rynku wydawniczym - i zacząłem czytać i po dość długim czasie nawet przeczytałem - „Pustka. Sny”. A jest to zaledwie pierwszy tom dłuższego cyklu. A o czym opowiada ta książka?

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Rok 3580. W centrum Drogi Mlecznej znajduje się czarna dziura zwana Pustką – sztuczny wszechświat, stworzony miliardy lat temu przez obcych. Jej otoczka jest bardziej zabójcza niż horyzonty zdarzeń naturalnych czarnych dziur. Aby funkcjonować, Pustka stopniowo pożera materię Galaktyki. Odwieczni wrogowie Pustki – rasa raielów – bez większego powodzenia usiłują powstrzymywać ten proces. Tyle fabuła.

Na samym początku chciałem zaznaczyć, że podchodziłem z entuzjazmem do lektury tej powieści, mając w pamięci poprzednią książkę. Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem jednak parę elementów na tyle mi przeszkadzało że nosiłem się z zamiarem nie skończenia lektury, a robię to niezwykle rzadko. Pierwszy element to dosyć sporo bohaterów, którzy dodatkowo są przedstawiani w sytuacjach, które wnioskują, że czytelnik powinien wiedzieć o co chodzi. Albo to dalsza część jakiegoś cyklu, albo czegoś nie wiem. Druga sprawa, mamy tutaj – jak w poprzedniej powieści tego autora – niezwykle dużo wyrazów, których znaczenia trzeba się domyślać i niektóre z nich pozostały dla mnie tajemnicą. Nawet po lekturze nie wiem co miało znaczyć określenie zawarte w książce. Niezwykle rozwlekły wstęp, to także rzecz, której po jakimś czasie miałem dość.

A z plusów? Autor doskonale odnajduje się w przyszłości, w której ludzie naprawdę są władcami wszechświata, albo im się tak wydaje. Wspaniałe technologie, podróże międzygwiezdnę – to lubię!
Jakby autor bardziej skupił się na akcji, a mniej na opisie niezrozumiałych terminów, wyszłaby naprawdę świetna powieść – a tak jest tylko dobra. Przynajmniej dla mnie – ale może się mylę. Zachęcam do lektury.

pokaż więcej

 
eR_
2018-12-27 13:03:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Kurt Vonnegut należy do tych pisarzy, których książki sprawiają, że czytelnik rozmyśla o nich po zakończeniu lektury. Przynajmniej dla mnie jest to zjawisko rzadkie, dlatego z tym większą przyjemnością sięgam po utwory tego twórcy. Swego czasu zaszufladkowany jako pisarz science fiction, sam Vonnegut uważał że nigdy takim nie był, po prostu w jego utworach czasem jakiś wątek miał symptomy... Kurt Vonnegut należy do tych pisarzy, których książki sprawiają, że czytelnik rozmyśla o nich po zakończeniu lektury. Przynajmniej dla mnie jest to zjawisko rzadkie, dlatego z tym większą przyjemnością sięgam po utwory tego twórcy. Swego czasu zaszufladkowany jako pisarz science fiction, sam Vonnegut uważał że nigdy takim nie był, po prostu w jego utworach czasem jakiś wątek miał symptomy fantastyczne.

W swoich dziełach poruszał przede wszystkim tematy związane z wojną, niesprawiedliwością, a także różnicami społecznymi. Jednak zdziwiłby się ten, kto spodziewałby się wiodącego tematu przez całą powieść, czy też opowiadanie. Jego najbardziej znane powieści(a przynajmniej znane mi jako czytelnikowi), to między innymi „Rzeźnia nr 5”, „Kocia kołyska”, czy „Trzęsienie czasu”.
Po jego śmierci wydano parę zbiorów opowiadań, a także bestseller który mnie najbardziej ucieszył
czyli „Opowiadania wszystkie”.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:

Pierwszy kompletny zbiór krótkich form literackich autorstwa Kurta Vonneguta, jednego z najgenialniejszych pisarzy xx wieku.
Opowiadania wszystkie Kurta Vonneguta to pierwszy kompletny zbiór krótkich form literackich autora. W jednym tomie zebranych zostało aż dziewięćdziesiąt osiem opowiadań napisanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat pracy twórczej pisarza, od 1941 do 2007 roku. Stanowi to nie lada gratkę dla fanów surrealizmu i fantastyki doprawionych szczyptą błyskotliwego humoru. Opowiadania stanowią znaczną część bibliografii Kurta Vonneguta, choć kojarzony jest głównie z powieściami. Część z nich znana jest już czytelnikom, gdyż wcześniej publikowana była w antologiach. Inne pojawiały się tylko w czasopismach czy internecie. Pięć utworów pierwszy raz zostało wydanych drukiem. Historie mają różną tematykę, ale łączy je jedno - niezwykły kunszt literacki autora. Nie brakuje w nich charakterystycznego dla mistrza poczucia humoru, groteski i zabawy formą. Za tym wszystkim kryje się niezmiennie humanizm i humanitaryzm.
Podsumowując. Doskonały zbiór, w którym widać jak wszechstronnym pisarzem był Vonnegut. Pogrupowane tematycznie opowiadają między innymi o bezsensie wojny, roli kobiety w społeczeństwie, czy miłości. Każde z tych opowiadań sprawiło mi tyle samo frajdy podczas czytania. Nie umiałbym wymienić nawet jednego, które byłoby gorsze, lub sprawiło by mi trudność swoją tematyką. Oczywiście, wszystkie te odczucia to tylko moje własne zdanie, którego nie zamierzam zmieniać. Polecam uwadze wszystkim tym, którzy w lekturze szukają czegoś więcej, niż tylko niewinnej rozrywki. Czytajcie Vonneguta, bo warto.

pokaż więcej

 
eR_
2018-12-15 14:21:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Cykl: Palcojad (tom 1-2)

Jak się dowiedziałem ze wstępu, znajdującego się na samym początku tego komiksu (niespodzianka), należę do osób które mają po prostu szczęście sięgając po takie dzieła jak „Palcojad”. Bowiem, w tak prężnie rozwijającej się branży, jaką są wydawnictwa komiksowe, trafiłem na album, który zapewne zmieni moje postrzeganie tej gałęzi literatury, jaką jest komiks. Jak wszyscy wiedzą, nie jestem... Jak się dowiedziałem ze wstępu, znajdującego się na samym początku tego komiksu (niespodzianka), należę do osób które mają po prostu szczęście sięgając po takie dzieła jak „Palcojad”. Bowiem, w tak prężnie rozwijającej się branży, jaką są wydawnictwa komiksowe, trafiłem na album, który zapewne zmieni moje postrzeganie tej gałęzi literatury, jaką jest komiks. Jak wszyscy wiedzą, nie jestem zbytnim fanem tych obrazkowych historii, ale i ja mam swoje ulubione serie i pojedyncze tomy, które trafiły do mnie i do mojej wyobraźni, a przy komiksach jest to o tyle łatwiejsze, że są bogato ilustrowane, niczym bajki dla dzieci. A wracając do „Palcojada”, jest to pierwszy tom zbiorczego wydania tej serii. A o czym opowiada?

Z okładki możemy dowiedzieć się, że:
„Czy wiecie, że w Buckaroo w stanie Oregon urodziło się więcej seryjnych morderców niż w jakimkolwiek innym mieście na świecie?”. Od 1969 r. urodziło się tam szesnastu seryjnych morderców, nazwanych przez media Rzeźnikami z Buckaroo. Najsłynniejszym z nich był Edward Warren „Palcojad”, któremu udowodniono zabójstwo 64 osób. Ogarnięty obsesją agent NSA chce odkryć, dlaczego akurat to małe miasto wydało na świat tylu okrutnych i nikczemnych ludzi. Po długim i pełnym kontrowersji procesie Edward Warren zostaje... uniewinniony i wraca do rodzinnego domu, a tropiący tajemnice ""Rzeźników"" agent... znika. Lokalna policjantka wszczyna poszukiwania, do których włącza się inny agent NSA, zawieszony w prawach w związku z nadużyciem siły. W mrocznej, dusznej atmosferze, przypominającej Miasteczko Twin Peaks, odkrywają kolejne intrygi i tajemnice.
Zachęcam do lektury.

Podsumowując, a jednocześnie wracając do wstępu, zamieszczonego w tym komiksie, stwierdzam, że autor miał sporo racji. Przede wszystkim jest to całkiem wciągające dzieło. Mroczne i pełne niedomówień. Jest i tajemnica i zagadka do rozwiązania. Gdzieś czytałem, że w komiksie nie zawarto wskazówki, dlaczego, akurat to miasteczko „obrodziło” w tylu seryjnych morderców. Uważam, że to nieprawda. Wystarczy przyjrzeć się temu, co jest ukryte na dnie pewnego jeziora.
Ale może to zmyślna zmyłka, że się tak wyrażę. Jednym słowem polecam, zwłaszcza że końcówka zapowiada doprawdy emocjonujące wydarzenia.

pokaż więcej

 
eR_
2018-12-15 12:43:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Pisząc coś o Garfieldzie, nie można wspomnieć o jego twórcy, czyli Jimie Davisie. Bez niego ekscentryczny kot, który wielbi lazanię, lubi oglądać telewizję i nienawidzi psów, w ogóle by nie powstał. A przecież w czerwcu minęło 40 lat gdy ten żarłoczny futrzak zawojował serca niemalże całego świata. Tak zwane paski z jego przygodami ukazują się w gazetach na wszystkich kontynentach. Powstały... Pisząc coś o Garfieldzie, nie można wspomnieć o jego twórcy, czyli Jimie Davisie. Bez niego ekscentryczny kot, który wielbi lazanię, lubi oglądać telewizję i nienawidzi psów, w ogóle by nie powstał. A przecież w czerwcu minęło 40 lat gdy ten żarłoczny futrzak zawojował serca niemalże całego świata. Tak zwane paski z jego przygodami ukazują się w gazetach na wszystkich kontynentach. Powstały także filmy animowane, oraz nowatorskie połączenie animacji z filmem aktorskim. To znaczy nowatorskie w tamtych czasach, a był rok 2000. Nakładem Egmont Polska ukazał się właśnie drugi-zbiorczy tom przygód Garfielda - a co ważniejsze - te paski są ułożone w porządku chronologicznym. Czyli zaczynamy od roku 1978, a tym tomie to już lata osiemdziesiąte. Od tamtego czasu kot przeszedł przemianę jednak nadal to ten sam złośliwy zwierzak.

Garfiled w zasadzie się nie zmienia. Nienawidzi poniedziałków, uwielbia lazanię. Szczególnie drażni go „ najbardziej uroczy kot na świecie”, czyli Nermala. Bowiem nasz tłusty kot uważa, że taki tytuł należy się jemu. A co możemy zobaczyć w tych „nowszych” paskach? W zasadzie te same sytuacje, przedstawione z punktu widzenia tłustego, leniwego kocura, którego ulubioną rozrywką jest drzemka i oglądanie telewizji. Atakuje harcerki, które sprzedają ciasteczka(szkoda że nie z czekoladą), przechodzi na dietę, a także gubi się i wraca do domu stopem. Bowiem posiada coś, czego nie mają inne koty – kciuki. Zachęcam do lektury.

Podsumowując ta część zbiorczego wydania, jest równie zabawna co poprzednia. Mamy tu okazję poznać kota, który swojego pana traktuje jako dostarczyciela jedzenia i czasem kogoś kto pogłaska. Bo w sumie tym jesteśmy dla wszystkich kotów. Zabawnym szczegółem jest zamieszczenie na kartach tego komiksu porad żywieniowych Garfielda, a także jak w różnych językach wyglądają paski z przygodami rudego sierściucha.

pokaż więcej

 
eR_
2018-12-03 15:04:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca
Autor:
Cykl: Kaczogród

Carl Barks, to amerykański grafik, scenarzysta i animator. Najbardziej znany ze swoich disneyowskich komiksów ukazujących losy chociażby Sknerusa McKwacza, którego był twórcą. Był także „założycielem Kaczogrodu”, czy organizacji Młodych Skaytów, do której należeli – jak pamiętamy siostrzeńcy Kaczora Donalda. Jest także „ojcem” Diodaka, czy Gogusia Kwabotyna. I wielu innych. Sam Eisner nazwał... Carl Barks, to amerykański grafik, scenarzysta i animator. Najbardziej znany ze swoich disneyowskich komiksów ukazujących losy chociażby Sknerusa McKwacza, którego był twórcą. Był także „założycielem Kaczogrodu”, czy organizacji Młodych Skaytów, do której należeli – jak pamiętamy siostrzeńcy Kaczora Donalda. Jest także „ojcem” Diodaka, czy Gogusia Kwabotyna. I wielu innych. Sam Eisner nazwał go Andersenem komiksów i coś w tym jest.
Nakładem wydawnictwa Egmont ukazuje się kolekcja klasycznych komiksów KACZOGRÓD, napisanych i zilustrowanych przez Barksa w latach 1943 – 1972. Co ważne, będą się ukazywać chronologicznie.

A o czym opowiada tom „Powrót do Klondike. 1952 – 1953”?
Tytułowa historia przenosi nas do Klondike, gdzie Sknerus ukrył znaczne zapasy złota i stara sobie przypomnieć, gdzie schował wzmiankowane bogactwo. „Hipnoza” przedstawia maszynkę do hipnozy siostrzeńców Donalda, która działa jedynie na Donalda. W „Ale jaj” Donald opowiada Daisy historię, w której wyjaśnia dlaczego pewne miasteczko zmieniło nazwę na Jajecznicę Wielką, a w jeszcze innej chłopcy usiłują namówić Kaczora do kupna gadającego psa, co prowadzi do iście zwariowanych perypetii. Zachęcam do lektury.

Przyznam się, że dawno się tak nie bawiłem przy czytaniu komiksu. Niektóre z tych historyjek znane mi są z młodości. Jednak pamiętam je inaczej. Jak się dowiedziałem, za historie stworzone przez Barksa brali się inni twórcy – stąd zmiany, a to wydanie to oryginalne komiksy – bez żadnych zmian. Co nie zmienia faktu, że z przyjemnością do tych opowieści wróciłem.

Podsumowując komiksy te to prawdziwa gratka dla miłośników mieszkańców Kaczogrodu, ale nie tylko. Przez te historie przewijają się praktycznie wszystkie znane nam postaci z Donaldem na czele. W kolejnych tomach spotkamy zapewne kolejnych ulubieńców. Przepiękne rysunki, pełne detali i przezabawne, ale i mądre historie. Czegóż chcieć więcej?
Na końcu książki – rozdział wyjaśnia nam kto jest kim w Kaczogrodzie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
4204 1487 19911
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (124)

Ulubieni autorzy (47)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd