Kobieta na schodach

Tłumaczenie: Ryszard Wojnakowski
Wydawnictwo: Rebis
6,38 (100 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
14
7
26
6
36
5
14
4
3
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Frau auf der Treppe
data wydania
ISBN
9788380620247
liczba stron
272
słowa kluczowe
Ryszard Wojnakowski
język
polski
dodała
Ag2S

Znakomita powieść autora bestsellerowego "Lektora". Uporządkowane życie niemieckiego prawnika odmienia się w mgnieniu oka, gdy w muzeum w Sydney natyka się on na obraz od lat uznawany za zaginiony. To wizerunek Irene, kobiety, dla której był gotów zaryzykować wszystko, a ona bez słowa zniknęła z jego życia. Wiadomość o odnalezieniu obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn,...

Znakomita powieść autora bestsellerowego "Lektora".

Uporządkowane życie niemieckiego prawnika odmienia się w mgnieniu oka, gdy w muzeum w Sydney natyka się on na obraz od lat uznawany za zaginiony. To wizerunek Irene, kobiety, dla której był gotów zaryzykować wszystko, a ona bez słowa zniknęła z jego życia. Wiadomość o odnalezieniu obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn, którzy kiedyś ją kochali – i nadal czują się przez nią oszukani. Wszyscy czworo spotkają się po latach nad odludną australijską zatoką: każdy z mężczyzn chce odzyskać to, co mu się rzekomo należy. Tylko jeden z nich wykorzystuje szansę, żeby odnowić swoje uczucie do Irene, choć nie zostaje im już dużo czasu…

Przejmujący w ascetycznym ujęciu Schlinka obraz gry pozorów, bliskości w obliczu nieodwołalnego, odchodzenia, utraty. Kobieta na schodach zaczyna się jak kryminał, a kończy jak historia życia i miłości.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 609

Upadek z wysokości

Jedną z moich ulubionych dewiz jest „spodziewaj się niespodziewanego”. Oczywiście nie wyklucza ona zaskoczeń, ale organizm zdaje się do nich lepiej przygotowany. Gotowy, by stawić czoło najdziwniejszym nawet zmiennym. Jednak jak wspomniałem, zdarzają się wyjątki, gdy element wywrotowy przekroczy wszelakie przygotowane wyobrażenia. Idealnie taką sytuację obrazuje spotkanie z „Kobietą na schodach”.

Po lekturze „Lektora” zapoznawanie się z najnowszą pozycją Bernharda Schlinka przypomina rozdwojenie jaźni. Trudno uwierzyć, że autor, który napisał coś tak wspaniałego, złożonego i niejednoznacznego jak „Lektor”, tym razem wyskoczył z czymś tak naiwnym. Na początku można jeszcze żywić nadzieje, że dojdzie tu do jakiejś wolty, zmiany, która sprawi, że wszystko nabierze sensu. Niestety nic takiego nie ma miejsca.

Nie mam pojęcia, co tu się wydarzyło. Domyślam się, że autor chciał napisać coś bliskiego zwykłemu człowiekowi. Tymczasem jego proza przypomina spotkanie z debiutantem. Nieopierzonym, mającym pewien pomysł, ale niekoniecznie wiedzącym jak go zrealizować. Młodzieńcze ekstazy w wydaniu dwudziestoparoletniego prawnika z ogromną wiedzą? Już punkt wyjściowy nie nastraja dobrze przed lekturą. Rozumiem siłę porywu serca, ale litości. Przypomina to disnejowskie uproszczenie, nie zaś ludzkie i prawdziwe zatracenie się w drugiej osobie.

Wciąż nie mogę się z tego rozczarowania otrząsnąć.

Niby Schlink próbuje żonglować konwencjami, jakby czegoś szukał. W pierwszej części dostarcza...

Jedną z moich ulubionych dewiz jest „spodziewaj się niespodziewanego”. Oczywiście nie wyklucza ona zaskoczeń, ale organizm zdaje się do nich lepiej przygotowany. Gotowy, by stawić czoło najdziwniejszym nawet zmiennym. Jednak jak wspomniałem, zdarzają się wyjątki, gdy element wywrotowy przekroczy wszelakie przygotowane wyobrażenia. Idealnie taką sytuację obrazuje spotkanie z „Kobietą na schodach”.

Po lekturze „Lektora” zapoznawanie się z najnowszą pozycją Bernharda Schlinka przypomina rozdwojenie jaźni. Trudno uwierzyć, że autor, który napisał coś tak wspaniałego, złożonego i niejednoznacznego jak „Lektor”, tym razem wyskoczył z czymś tak naiwnym. Na początku można jeszcze żywić nadzieje, że dojdzie tu do jakiejś wolty, zmiany, która sprawi, że wszystko nabierze sensu. Niestety nic takiego nie ma miejsca.

Nie mam pojęcia, co tu się wydarzyło. Domyślam się, że autor chciał napisać coś bliskiego zwykłemu człowiekowi. Tymczasem jego proza przypomina spotkanie z debiutantem. Nieopierzonym, mającym pewien pomysł, ale niekoniecznie wiedzącym jak go zrealizować. Młodzieńcze ekstazy w wydaniu dwudziestoparoletniego prawnika z ogromną wiedzą? Już punkt wyjściowy nie nastraja dobrze przed lekturą. Rozumiem siłę porywu serca, ale litości. Przypomina to disnejowskie uproszczenie, nie zaś ludzkie i prawdziwe zatracenie się w drugiej osobie.

Wciąż nie mogę się z tego rozczarowania otrząsnąć.

Niby Schlink próbuje żonglować konwencjami, jakby czegoś szukał. W pierwszej części dostarcza prawniczego szczypiorka rodem z powieści Grishama, ale pozbawionego uroku. W drugiej uderza w teatr absurdu, trzecia zaś to sentymentalny i ckliwy melodramat. Problem w tym, że każda z tych części jest z kompletnie innej książki. Koncepcje te zupełnie się nie łączą, ani nie zawiązują. Pierwsza irytuje wylewającą się z niej amatorszczyzną, potencjał drugiej zabija oczywista puenta. Trzecia, choć najlepsza, wydaje się wzięta z niczego i sztucznie doczepiona do ram całości.

Ni to kryminał z obrazem w tle, ni groteska na tematy damsko-męskie. Nie nazwałbym też tego opowieścią inicjacyjną. To prościutka historyjka o chwiejnych fundamentach, która bardzo chce być czymś więcej. Zamiast tego popada w przesadę i budzi różne uczucia, wzmaga irytację oraz zmęczenie. Zadziwia mnie jak bardzo jest naiwna, płaska i pozbawiona jakiegokolwiek punktu odniesienia.

Po „Lektorze” podchodziłem do „Kobiety na schodach” z radością i zaciekawieniem. Odkładając ją na półkę, nie mogłem uwierzyć, że te dwie pozycje mają tego samego autora. Odnoszę wrażenie, jakby Schlink desperacko próbował wyrwać się z cienia swojego największego dokonania i zatracał się w tym uczuciu. Opowiada czerstwą przypowieść pozbawioną ciężaru emocjonalnego, która zamiast fascynować, zdaje się brać w nawias inteligencję czytelnika i pozostawia po sobie niesmak.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (349)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1021
Joanna | 2017-12-09
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 09 grudnia 2017

Po światowym sukcesie "Lektora" będącego dramatem wciąż nierozliczonego rachunku z przeszłością narodu niemieckiego autor w swej kolejnej książce podjął próbę bardziej subtelnej analizy w sferze uczuciowej kobiety oraz trzech mężczyzn , którzy odegrali w jej życiu znaczącą rolę.
Nagłe wystawienie zaginionego obrazu "Kobieta na schodach" w galerii Art Gallery w Sydney powoduje, że nad odludną australijską zatoką spotykają się po czterdziestu latach : Irena, będąca modelką obrazu, jej były mąż i zarazem prawny właściciel obrazu , malarz będący autorem dzieła oraz prawnik zajmujący się swego czasu prawnymi aspektami namalowanego obrazu . Wszyscy mężczyźni byli zakochani w Irenie i wraz z jej tajemniczym zniknięciem i obrazem poczuli się oszukani. Jedynie prawnik przetrzymał próbę czasu swoich uczuć. Potrafił dostrzec i pogodzić się ze zmianami i spustoszeniem jakie poczynił w ciele kochanej kobiety czas i śmiertelna choroba.
Piękna historia życia i miłości w obliczu...

książek: 2026
Ola | 2017-12-27
Na półkach: Przeczytane, Mam, Polecone, 2017
Przeczytana: 27 grudnia 2017

"Kobieta na schodach" jest porównywana do "Lektora", który, według opinii czytelników, traktuje o rozliczeniu narodu niemieckiego z wojny. Ci, którzy spodziewali się czegoś podobnego w "Kobiecie...", będą zawiedzeni. Tym razem Schlink pisze o najważniejszym, czyli o człowieczeństwie, o zagubieniu się w nim, o poszukiwaniu siebie. Właściwie pisze też o miłości, ale w sposób niebanalny. Rozważa miłość jednostronną, "miłość" interesowną, miłość prawdziwą. A może sugeruje, że miłość może być tylko jedna. Pokazuje, że obcując z osobą, którą kochamy, uczymy się wiele o sobie samym, zaczynamy dostrzegać to, czego wcześniej nie widzieliśmy, bo tylko ona może otworzyć nam oczy. Może ta właściwa osoba jest tylko jedna i wszystkie inne relacje są tylko pozorne, a może to, co na pierwszy rzut oka wydaje się być pozorne albo nie istnieć wcale, jest tym, co najprawdziwsze. Największą sztuką jest dostrzec to, co najważniejsze, i nie zawsze się to udaje. Czasami relacja najważniejsza bywa...

książek: 4782
Książkowo_czyta | 2017-08-09
Przeczytana: 02 lipca 2017

„Kobieta na schodach” jest drugą książką Bernharda Schlinka, z jaką miałam okazję się zapoznać. Tym razem autor bestsellerowego „Lektora” rozpoczyna swoją opowieść od ukazania nam zagadkowej historii obrazu namalowanego przez niejakiego Karla Schwinda. Dzieło przedstawia kobietę schodzącą ze schodów. Jak się dowiadujemy jest to kochanka artysty – intrygująca i tajemnicza Irene - sam obraz zaś powstał na zlecenie jej męża – Petera Gaudlacha. Nad płótnem wisi jednak swego rodzaju klątwa… Jej efekty powodują nieustanny konflikt między twórcą, a zarazem renowatorem w/w obrazu, a jego mocodawcą. W związku z tym w relacjach obu mężczyzn pośredniczy pewien niemiecki prawnik, który jak się okazuje w młodości podobnie, jak obaj jego klienci kochał się w Irene.

Historia obrazu jest według mnie w niniejszej powieści jedynie kanwą do opowieści o miłości trzech diametralnie różniących się od siebie mężczyzn do tej samej kobiety. Odmalowuje także słowem portret tajemniczej, nietuzinkowej i...

książek: 1414
almos | 2017-06-13
Przeczytana: 11 czerwca 2017

Opowieść o sprawach ważnych, o tym jak przeżyliśmy życie, czy bez sensu czy z sensem, o śmierci i o miłości. A rzecz się dzieje w kwartecie, mamy trzech mężczyzn i kobietę. Mężczyźni, jak to chłopy rywalizują ze sobą, m.in. o kobietę. Mamy też dwa plany czasowe, dawno temu, jeszcze w RFN i (prawie) obecnie w Australii. Dobra, dojrzała, filozoficzna proza.

Najnowszą książkę autora pamiętnego „Lektora” można by zatytułować „Kobieta, jej kochanek, jej mąż i adwokat”, bo rzecz cała ma czworo głównych bohaterów. Kobieta ma na imię Irena, jej kochanek, Karl Schwind, to wzięty malarz zaś jej mąż, Peter Gundlach, jest obrzydliwie bogatym biznesmenem. Obaj panowie rywalizują o obraz namalowany przez Schwinda a przedstawiający Irenę, ale też walka toczy się o samą kobietę. Zaś adwokat, który jest jednocześnie narratorem, zamieszany jest w to wszystko jako prawnik Schwinda. Rzecz dzieje się w dwóch planach czasowych, dawno temu w RFN, chodzi pewnie o lata 80., i prawie współcześnie w...

książek: 1709
Tomek | 2018-11-13
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 12 listopada 2018

Większości czytelników Bernhard Schlink znany zapewne jest jako autor znakomitego Lektora. Książki pięknej, o wielkiej miłości, która stała się inspiracją do stworzenia do także wspaniałego obrazu, przedstawionego widzom pod tym samym tytułem. Zatem czytając Kobietę na schodach, nie sposób jest uniknąć porównań do wspomnianej powieści. A przy tej Kobieta na schodach wypada niestety blado, a nawet słabo. Znając wspomnianego Lektora, do Kobiety na schodach podchodziłem z wielkimi nadziejami na pasjonującą lekturę, która na zawsze już zapadanie mi w pamięć i będzie na mnie oddziaływać zawsze wtedy, kiedy tylko będę ją wspominał.

Niestety, Kobieta na schodach zdaje się być zwykłą opowiastką o ludziach, ich pragnieniach i życiowych gonitwach za sukcesem, pieniądzem ale też za obsesją. O ile jeszcze na początku potrafi zaciekawić czytelnika, który śledzi z ciekawością losy młodego prawnika, to w dalszej części staje się jedynie nudnawą opowiastką o relacjach damsko-męskich, a raczej o...

książek: 878
Mirya | 2017-06-17
Na półkach: Przeczytane, Rok 2017
Przeczytana: 13 czerwca 2017

Bernhard Schlink znany jest przede wszystkim jako autor bestsellera - książki Lektor (o której pisałam TUTAJ). Podczas sięgania po jego najnowszy tytuł towarzyszyła mi nutka ekscytacji. Bo czy zapoznanie się z najbardziej popularną książką tego autora nie postawiło za wysoko poprzeczki? I czy tym razem znowu z radością dam się pochłonąć historii przedstawianej przez niemieckiego pisarza? Okazało się, że obawy były jak najbardziej bezpodstawne - Kobieta na schodach nie zawodzi.

Trudno byłoby nie zauważyć wielu podobieństw między tą pozycją a Lektorem. Zdecydowanie można wyczuć w nich pewne pierwiastki, które jednoznacznie wskazują, że autorem jest ta sama osoba. Znowu pojawia się tematyka prawa i sprawy sądowej. Widać że Schlink, profesor nauk prawnych, wykorzystuje znajomość tej dziedziny, wprawnie wplatając ją w fabułę kolejnej książki. Tym razem zawód głównego bohatera jest niejako punktem wyjścia dla historii - to w sprawie konfliktu prawnego zwracają się do niego Schwind,...

książek: 2526

Jak tylko zobaczyłam, że zostanie wydana kolejna książka Berharda Schlinka od razu wiedziałam, że po nią sięgnę. Nie znam co prawda, zbyt wielu książek niemieckich twórców, jednak poprzednie dzieło autora "Lektor" skradło moje serce. "Kobieta na schodach" okazała się publikacją, na tym samym poziomie. Już dawno nie czytałam tak dojrzałej, mądrej i wartościowej książki.

Akcja dzieje się w w czasach powojennych w RFN, oraz współcześnie w Australii
Bohaterami powieści są adwokat, kobieta, jej kochanek i jej mąż, a także obraz przedstawiający nagą Irene na schodach. Wydarzenia poznajemy dzięki narracji prawnika. Wznoszący się po drabinach sukcesu adwokat zostaje wplątany w historię trojga ludzi poprzez Karla Schwinda, który przychodzi do jego kancelarii w sprawie konfliktu dotyczącego obrazu. Malarz chce odzyskać swoje dzieło. Nie jest to jednak takie proste. Irena wikła się bowiem w romans z Karlem. Jej mąż Peter Gundlach, niezmiernie bogaty biznesmen, nie może pogodzić się ze...

książek: 801
Ania | 2018-05-18

Nigdy nie zapomnę emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania „Lektora". To było niesamowite doświadczenie - oczyszczające i pozostawiające trwały ślad w mojej świadomości. Potem niezwykła, wręcz idealna ekranizacja, coś wspaniałego i - jak się okazuje - nie do powtórzenia.„Kobieta na schodach" jest subtelna, wzruszająca, a nawet przejmująca, ale ładunek emocjonalny nie może się równać temu z genialnego „Lektora", niestety (a może to dobrze...:) To historia trójkąta miłosnego i przysłowiowego „piątego koła u wozu", którym jest narrator i główny bohater. Nie jest zbyt wyrazisty i nie wzbudza wielkiej sympatii, ale staje się ofiarą tego zawiłego romansu, więc troszkę go szkoda (tylko troszkę;). Powieść jest krótką refleksją o przemijaniu i o tym, czy warto cokolwiek „porządkować" w życiu przed odejściem, czy może ludzie, którzy budowali naszą przeszłość powinni na zawsze w niej pozostać jako wspomnienia...

książek: 798
Danielista | 2017-11-15
Na półkach: Przeczytane

Czytając tę książkę, ma się wrażenie, że Schlink, który znakomicie opanował sztukę pisania opowiadań o miłości, jeden z takich pomysłów na opowiadanie rozwlekł do rozmiarów powieści. Co gorsza, zdaje się, że sam autor, doświadczony prozaik, nie wie do końca, jaki zamysł przyświeca pisaniu "Kobiety na schodach". Bohater tej powieści, mężczyzna doświadczony życiowo, przejawia emocjonalność zakochanego po raz pierwszy licealisty. Irytują nawet wysilone NRD-owskie wtręty, które zwykle u Schlinka są mocną stroną opowiadanych historii. Za mało tutaj ciekawych życiowych rozważań, za które tak cenię Schlinka - za dużo egzaltacji. Tylko dla oddanych fanów tego autora gotowych na przełknięcie również słabszej pozycji w jego dorobku.

książek: 642
Ulfik | 2018-08-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia 2018

Przeczytałam. Niezła, ale nie porywa. W trakcie lektury nasunęły mi się porównania do dwóch książek. Wątek z obrazem nieodparcie przypomina mi "Dziewczynę z perłą" Tracy Chevalier, z tą jednak różnicą, że u Schlinka mamy dwa obrazy do wyboru. Jest coś dla miłośników klasyki: "Akt schodzący po schodach" Marcela Duchampa ale też i dla wielbicieli sztuki współczesnej (Gerhard Richter "Ema. Akt na schodach").
Drugi wątek-miłości po latach, przypomina mi rewelacyjną opowieść Gabriela Garcíi Márqueza "Miłość w czasach zarazy".
"Kobieta na schodach" jest zgrabnie napisaną opowieścią, która jednak w ostateczym rezultacie pozostawia niedosyt.

zobacz kolejne z 339 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd