Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszystkie dzieci Louisa

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
8,13 (52 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
13
8
19
7
10
6
4
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725426
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie. Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża. – Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K. Kobieta rodzi...

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie.
Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża.
– Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K.
Kobieta rodzi dziewczynkę, później chłopca. Z początku wyglądają tak, jak Sonja sobie wymarzyła. Później ich skóra niespodziewanie ciemnieje. Po latach okaże się, że Jan K., szef kliniki w Barendrechcie, stosował innowacyjną metodę poprawiającą skuteczność zapłodnień: mieszał nasienie różnych mężczyzn. O innowacji nie mówił przyszłym rodzicom, tak jak o tym, że wymyślał dane dawców.
Jedna z gazet pisze, że w dokumentacji Dawcy S., którego kartę wybrała Sonja, lekarz pominął kilka informacji. Dawca był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Pracował w banku, lecz na szeregowej pozycji. Podobno nie był wysoki, nie miał nigdy żony, przyznał za to, że cierpi na lekką postać autyzmu. Charakteryzuje się ona m.in. ograniczoną empatią i obsesyjnymi zainteresowaniami. Jednym z nich miało być dla Dawcy S. posiadanie jak największej liczby dzieci, przez 19 lat spłodził ich około 200.
Kiedy po latach córka Sonji dzięki bazie DNA odnajduje swojego biologicznego ojca, okazuje się, że uważa się on za nadczłowieka, który odniósł największy ewolucyjny sukces w kraju. Cieszy go, że w puli genetycznej Holandii jeszcze długo pozostanie jego ślad.
W bazie DNA rejestrują się kolejne dzieci Dawcy S., dziś już dorośli. Jednym z 200 jest Bjorn, dwudziestopięciolatek, który wpada na niecodzienny pomysł:
– Odnajdę ich wszystkich. Odnajdę moich braci i siostry.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1221

Morale dawcy spermy i cała trudna reszta

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał...

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał podzielić się swoim nasieniem, ale mają zaskakująco ciemną karnację. W wyniku dziennikarskiego śledztwa dochodzi do szokującego odkrycia: biologicznym ojcem około 200 dzieci jest Holender surinamskiego pochodzenia, który cierpi na zespół Aspergera i któremu przyświecała absurdalna myśl, żeby swoim nasieniem podzielić się z jak największą liczbą kobiet. Wtedy też jego geny przetrwają. Tak samo zresztą jak pamięć o nim.

Książka „Wszystkie dzieci Louisa” przynosi dwa duże zaskoczenia. Pierwsze, że tytułowy Louis rodzi w czytelniku przede wszystkim współczucie (choć to nie do końca adekwatne słowo). Mężczyzna zamknięty w świecie własnych ograniczeń, zupełnie nie rozumie konsekwencji swojego zachowania. Drugie, to atawistyczne dążenie biologicznego rodzeństwa (choć to słowo w holenderskim nie istnieje) do kontaktu i zacieśniania więzi. W dość niestabilnej rzeczywistości, to bracia i siostry okazują się bowiem jedynym pewnikiem. Genów bowiem nie można zmienić - w przeciwieństwie do partnerów. To wielki atut tej książki, która dogłębnie pokazuje i naświetla złożoność problemu dawstwa i konsekwencji z nim związanych. Koniec końców, to bardzo udany reporterski debiut, który znakomicie łączy wartką fabułę i ważki temat.

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (651)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 446
pajkasia | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2017

Wybitny reportaż - takie słowa rzuciły mi się w oczy na długo przed premierą. Nie lubię superlatyw atakujących zewsząd zanim zwykły śmiertelnik nie ma okazji ich zweryfikować. Za to jak rozpoczęłam czytanie nie mogłam się oderwać jak od wciągającej powieści. Trudny temat, ważny temat i dotyczy prawdziwych ludzi. Aż momentami nie mogłam uwierzyć, że to się wydarzyło. I podejście bohaterów - lekarza, matek, ustawowych ojców, Louisa i wreszcie Połówek. Wiele sprzecznych uczuć we mnie wzbudził ten reportaż, wielokrotnie rozumiałam i nie rozumiałam pobudek, motywów i czynów. Nie wiedziałam czy współczuć bohaterom czy cieszyć się, że się odnaleźli i że mają wybór w stosunku do ojca biologicznego. Świetny reportaż o odkrywaniu własnej tożsamości, o odnajdywaniu i utrzymywaniu korzeni, o wyborach podejmowanych przez pokolenia i o uczuciach. Ale też o akcie poczęcia i kierowaniu życiem. O wspaniałych ludziach, którzy pięknie się różnią, ale chcą dzielić życie, nawet jeżeli łączy ich tylko...

książek: 398
Paweł | 2017-04-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2017

Pełna recenzja: http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/04/28/kamil-baluk-wszystkie-dzieci-louisa-recenzja/

O książce Bałuka można by pisać w zasadzie w samych superlatywach i przepisywać po prostu krótkie recenzje z tylnej okładki. Naprawdę, aż się wierzyć nie chce, że to dopiero debiut. Bo jest tu wszystko, czego oczekiwać należy od rasowego reportażu. Książka precyzyjna, wciągająca, niejednoznaczna, pozostawiająca czytelnikowi duże pole do popisu przy interpretacji faktów i wydarzeń.

książek: 42
likeadeatheater | 2017-04-13
Na półkach: Przeczytane

Nazywają siebie Połówkami. Na razie odnalazło się ich kilkudziesięcioro, ale może ich być nawet dwieście. Mają różne zainteresowania, pasje, poglądy. Łączy ich to, że mają wspólnego ojca. Jednak nie wszyscy chcą go tak nazywać, dla wielu jest tylko dawcą spermy. Dzięki jego nasieniu ich matki mogły spełnić marzenie o posiadaniu dziecka...

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji :)

http://www.nowyfolder.com/szemrane-nasienie/

książek: 142
ZCYKLU | 2017-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2017

Historia opisywana przez Bałuka zaczyna się w latach 80. XX wieku. Kobiety zgłaszające się do kliniki doktora Karbaata zostają sztucznie zapłodnione nasieniem tego samego dawcy. Zgodnie z normami (najpierw niepisanymi, potem – usankcjonowanymi) takie powtórzenie powinno wystąpić tylko w przypadku sześciu kobiet. Zapewniano o tym klientki placówki. Mężczyzna oddający nasienie był anonimowy, a z tzw. paszportu dawcy wynikało, że to Holender z krwi i kości.

Dobry temat to dla reportażu podstawa, ale warto zwrócić uwagę, w jaki sposób ten młody autor napisał swoją debiutancką książkę. Można ją przeczytać od deski do deski w czasie podróży pociągiem znad morza na Mazowsze lub podczas bezsennej nocy, witając świt wraz z ostatnią stroną. To zasługa świetnej narracji, która ani na chwilę nie zwalnia. Tempo jest świetne, jak w dobrym kryminale, i nawet kiedy reporter objaśnia zawiłości choroby swojego bohatera, czytamy o tym z otwartymi ustami.

Cała recenzja do przeczytania na:...

książek: 34
poczytam_ci | 2017-05-04
Na półkach: Przeczytane

Opowieść o Louisie, holenderskim dawcy spermy i jego dzieciach, które nazywają siebie Połówkami, i którym udało się odnaleźć dzięki rozwojowi medycyny i testom DNA, jest skonstruowana niezwykle misternie. Choć temat elektryzuje Kamil Bałuk nie goni za sensacją, stawia na konstrukcję. Książkę czyta się więc jak dobry kryminał. Nie ma zbrodni, ale są ofiary.

Nie mogłam się od tej książki oderwać, choć czytałam i się wkurzałam. Z równowagi wyprowadzała mnie bezmyślność matek, które decydują się na dziecko z dawcy spermy bez weryfikowania informacji przekazywanych im przez lekarza; doktor Karbaat, który przybywające do prowadzonej przez niego kliniki leczenia niepłodności pacjentki traktował jak klientki w sklepie; ojcowie, którzy, gdy okazuje się, że dzieci urodzone ze spermy dawcy mają ciemniejszy kolor skóry (miały mieć biały) odchodzą od rodziny; i, w końcu, tytułowy Louis - ojciec około dwusetki dzieci. Gdy już wydawało mi się, że zrozumiałam punkt widzenia którejś ze stron,...

książek: 692
Christine Doinel | 2017-05-23
Przeczytana: 22 kwietnia 2017

„Wszystkie dzieci Louisa” to naprawdę ciekawe spojrzenie na współczesny świat stający wobec wielkich wyzwań naszej epoki. Nie było chyba jeszcze w Polsce reportażu, który w sposób równie interesujący i przystępny dla laików przedstawiałby tak ważne zagadnienia z zakresu bioetyki. Zwłaszcza, że z tekstu Bałuka przebija jeszcze jedno nie mniej istotne pytanie, tym razem nie o odpowiedzialność dawców, czy lekarzy, ale samych kobiet. Czy kobieta ma prawo pozbawiać dziecko ojca, czy też ściśle mówiąc ojca biologicznego, (tylko) dlatego, że bardzo pragnie zostać matką? Indywidualne historie przytoczone w tym reportażu pokazują, że ta decyzja jest znacznie poważniejsza niż może wydawać się na pierwszy rzut oka, bowiem rzadko kiedy zdarza się by dziecko z dawstwa, po tym, gdy pozna prawdę, przeszło nad nią do porządku dziennego.

Kamil Bałuk zaproponował nam reportaż wyrazisty i świetnie napisany, w dodatku poruszający naprawdę ważny temat. Czego chcieć więcej? Polska Szkoła Reportażu i...

książek: 96
Famela | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Rewelacyjnie napisany reportaż wciągający temat, który został opisany z wyjątkową dbałością o szczegóły. Przez całą lekturę, miałam wrażenie, jakby przedstawioną w nim historie opowiadał mi znajomy. Dodatkowo - mimo intrygującego tytułu i budzących ciekawość zapowiedzi, nie spodziewałam się tego, co przeczytałam. To nie jest tylko historia o człowieku, który ma 200 dzieci.

książek: 100
manoko | 2017-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2017

Intrygujące, trudne do uwierzenia, poruszające bardzo ważne tematy, które dotyczą dylematów dotyczących poczucia tożsamości, poszukiwaniu korzeni, wartości..

książek: 31
Elizavietta | 2017-05-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 maja 2017

Świetna książką, napisana bardzo dobrym językiem z kilkoma zgrzytami, ale bardzo mi się podobało prowadzenie narracji, a przede wszystkim temat. Książka nadaje na pięknych falach!

książek: 337
Beata | 2017-05-26
Przeczytana: 26 maja 2017
zobacz kolejne z 641 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC – Książkowy Byk

Baran rzadko ustępuje, ale Bykowi musi, ponieważ nastał jego czas. Planetą Byka jest Wenus, sprzyjającym kolorem – ciemno-niebieski, a szczęśliwym dniem – piątek. Czy Byki predysponowane są do bycia pisarzami, czy raczej do cichego wzdychania do nich z pozycji czytelników? Odpowiedzi poszukamy w księgach. Czy odkryjemy prawdę, czy tylko jej cień? Sprawdźcie!


więcej
Patronaty tygodnia

Nowe powieści Iana McEwana i Stefana Hertmansa, reportaż Kamila Bułaka „Wszystkie dzieci Louisa”, kolejne książki Niny Majewskiej-Brown i Liliany Fabisińskiej oraz płomienny, nieprawdopodobny i jeden z najbardziej skandalizujących romansów XX wieku – to tylko niektóre z nowości wydawniczych, które w najbliższych dniach trafią na księgarskie półki. Sprawdźcie, co warto przeczytać!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd