Wszystkie dzieci Louisa

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
7,2 (475 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
49
8
124
7
173
6
89
5
19
4
7
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725426
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie. Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża. – Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K. Kobieta rodzi...

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie.
Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża.
– Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K.
Kobieta rodzi dziewczynkę, później chłopca. Z początku wyglądają tak, jak Sonja sobie wymarzyła. Później ich skóra niespodziewanie ciemnieje. Po latach okaże się, że Jan K., szef kliniki w Barendrechcie, stosował innowacyjną metodę poprawiającą skuteczność zapłodnień: mieszał nasienie różnych mężczyzn. O innowacji nie mówił przyszłym rodzicom, tak jak o tym, że wymyślał dane dawców.
Jedna z gazet pisze, że w dokumentacji Dawcy S., którego kartę wybrała Sonja, lekarz pominął kilka informacji. Dawca był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Pracował w banku, lecz na szeregowej pozycji. Podobno nie był wysoki, nie miał nigdy żony, przyznał za to, że cierpi na lekką postać autyzmu. Charakteryzuje się ona m.in. ograniczoną empatią i obsesyjnymi zainteresowaniami. Jednym z nich miało być dla Dawcy S. posiadanie jak największej liczby dzieci, przez 19 lat spłodził ich około 200.
Kiedy po latach córka Sonji dzięki bazie DNA odnajduje swojego biologicznego ojca, okazuje się, że uważa się on za nadczłowieka, który odniósł największy ewolucyjny sukces w kraju. Cieszy go, że w puli genetycznej Holandii jeszcze długo pozostanie jego ślad.
W bazie DNA rejestrują się kolejne dzieci Dawcy S., dziś już dorośli. Jednym z 200 jest Bjorn, dwudziestopięciolatek, który wpada na niecodzienny pomysł:
– Odnajdę ich wszystkich. Odnajdę moich braci i siostry.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1328

Morale dawcy spermy i cała trudna reszta

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał...

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał podzielić się swoim nasieniem, ale mają zaskakująco ciemną karnację. W wyniku dziennikarskiego śledztwa dochodzi do szokującego odkrycia: biologicznym ojcem około 200 dzieci jest Holender surinamskiego pochodzenia, który cierpi na zespół Aspergera i któremu przyświecała absurdalna myśl, żeby swoim nasieniem podzielić się z jak największą liczbą kobiet. Wtedy też jego geny przetrwają. Tak samo zresztą jak pamięć o nim.

Książka „Wszystkie dzieci Louisa” przynosi dwa duże zaskoczenia. Pierwsze, że tytułowy Louis rodzi w czytelniku przede wszystkim współczucie (choć to nie do końca adekwatne słowo). Mężczyzna zamknięty w świecie własnych ograniczeń, zupełnie nie rozumie konsekwencji swojego zachowania. Drugie, to atawistyczne dążenie biologicznego rodzeństwa (choć to słowo w holenderskim nie istnieje) do kontaktu i zacieśniania więzi. W dość niestabilnej rzeczywistości, to bracia i siostry okazują się bowiem jedynym pewnikiem. Genów bowiem nie można zmienić - w przeciwieństwie do partnerów. To wielki atut tej książki, która dogłębnie pokazuje i naświetla złożoność problemu dawstwa i konsekwencji z nim związanych. Koniec końców, to bardzo udany reporterski debiut, który znakomicie łączy wartką fabułę i ważki temat.

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1706)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 531
Jeżynka | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2017
Przeczytana: 17 lipca 2017

I jak tu nie mówić że czytanie poszerza horyzonty, zmusza do refleksji i stawiania sobie trudnych pytań. Lektura "Wszystkich dzieci Louisa" Kamila Bałuka kazała mi zrewidować moje myślenie o bankach spermy, dawcach i dzieciach które urodziły się dzięki tej metodzie.
Do tej pory oddawania nasienia traktowałam na równi z honorowym krwiodawstwem czy zapisaniem się do bazy dawców szpiku. Byłam przekonana że to po prostu jedna z metod walki z niepłodnością w związku bądź też szansa samotnych kobiet na bezpieczne poczęcie dziecka.

Reportaż Kamila Bałuka, opisujący początki powstawania banków spermy w Holandii i totalny brak kontroli nad tymi instytucjami w latach 80-tych i 90-tych w ubiegłym wieku uświadomił mi że temat jest bardziej skomplikowany a dzieci poczęte w ten szukają informacji o swoich biologicznych ojcach aby odpowiedzieć sobie na pytanie kim są i jakie mają korzenie.
Kiedy w Holandii pojawiały się pierwsze banki spermy dawcom gwarantowana była anonimowość. Obowiązywały...

książek: 316
mikakeMonika | 2017-08-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 05 sierpnia 2017

Do przeczytania jednym tchem. Niesamowicie ciekawy temat. Nie dość, że poszerza horyzonty dotyczące sztucznego zapłodnienia, to także daje nam wiele dodatkowych informacji o ludziach, ich charakterach, chorobach... Dawca, mający zespół Aspergera (niczego nie zdradzam, wszak informacja ta znajduje się na okładce książki). Zaczęłam się w pewnym momencie zastanawiać, czy wszyscy po trosze nie mamy Aspergera.
No i reakcje ludzi, dorosłych już, na wieści, że być może mają dwusetkę rodzeństwa. Oprócz tego kombinowanie przy prowadzeniu tej bardzo poszukiwanej przez pragnące dziecka kobiety działalności. Jakie to nasze, polskie.
Wojtek Tochman autorowi powiedział - "Napisz książkę". Wiedziałam! :-)
Polecam. Bardzo ciekawa.

książek: 956
Mariolka | 2017-11-04
Przeczytana: 05 listopada 2017

To jest bardzo przeciętna książka. Dłużyzny, nuda, powierzchowność. Nieustanne powtórzenia, nie tylko przeoczone redakcyjnie (jeśli to był umyślny zabieg konstrukcyjny, mający na celu identyfikację bohatera w gąszczu innych, nie udał się), ale przede wszystkim postaci, które wiele razy mówią to samo. Może bohaterowie historii okazali się nieciekawi, a może autor nie potrafił tematu pokazać w sposób interesujący? I nie ma w książce napięcia, nie zostało zbudowane. Nie ma też nic nowego, co przekraczałoby granicę oczywistości i okazałoby się świeże, czy zaskakujące. Po wielkim zachwalaniu tej książki przez media, celebrytów i blogosferę, jestem mocno rozczarowana.

książek: 1664
chomiki204 | 2018-01-20
Na półkach: Przeczytane

Książka z serii reporterskiej, debiut autora, napisana lekkim piórem, dzięki czemu czytałam niemal jak powieść sensacyjno-kryminalną. Oczywiście można mieć uwagi co do treści, widać niedociągnięcia lub mało rozwinięte wątki, ale po co się czepiać? W tym przypadku dużo ważniejszy jest sam temat.

Osią reportażu jest dawstwo nasienia w Holandii, dzieci urodzone tą metodą, dawca, kliniki przeprowadzające zabiegi, rola mediów... oraz wiele pomniejszych tematów, które niejednokrotnie wprawiły mnie w zdumienie, zaskoczyły, zniesmaczyły, skłoniły do weryfikacji poglądów, zaniepokoiły... naprawdę warto czytać uważnie i wyłapywać niuanse, pojedyncze zdania, które ukazują kolejne oblicza natury ludzkiej.

Polecam, ku refleksji.
A autora będę miała na oku.

książek: 289
corgi | 2017-07-12

Doskonały reportaż. Niesamowita historia opisana w przepięknym stylu. W ostatnim czasie czytam sporo reportaży, a ten był chyba jednym z najlepszych. Historia tak nieprawdopodobna, że musiało napisać ją życie.
Jak zareagujesz, jeśli okaże się że gdzieś na świecie masz 200 braci i sióstr?

książek: 1075
Ania | 2018-02-20
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 20 lutego 2018

Temat, który mnie interesuje, więc i oczekiwania były duże.
Nie czytało mi się najlepiej. Językowo i stylistycznie coś mi zgrzytało. Przeszkadzał mi chaos i wielokrotne powtarzanie tego samego.
Moim zdaniem książka spłyca i upraszcza podejmowany temat.
Cenne, że autor skupia się na człowieku i jemu oddaje głos, ale zapomina o szerszej perspektywie i zostawia wiele pytań bez odpowiedzi.
To mogła by mocna, rzetelna i dopracowana lektura. Niestety nie była.
Frustracja i niedosyt.

książek: 1311
IwonaGa | 2017-12-10
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 04 grudnia 2017

Temat książki bardzo mnie zaintrygował. Wszystko to budzi zdumienie, ale chyba przerażenie też spore. Ciśnie się pytanie co jeszcze przed nami? Do czego to wszystko zmierza? Czy są jakieś granice? To o temacie, bo samo czytanie momentami dłużyło się, ale na pewno warto zapoznać się z pozycją.

książek: 2913
BetiFiore | 2018-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 czerwca 2018

Wydawnictwo "Dowody na istnienie" raczej mnie nie zawodzi - ufam też wyborom mojego guru reportażu Mariusza Szczygła. Tym razem spotykamy sie z historią dawcy nasienia, który pośrednio spłodził w Holandii około 200 dzieci. Sposób narracji oraz kompozycja książki - specyficzne, jednak mnie jak najbardziej odpowiada taka forma.

książek: 184
Czesia | 2018-01-14
Na półkach: Rok 2018, Przeczytane
Przeczytana: 11 stycznia 2018

Do przeczytania tej książki przymierzałam się przez dłuższy czas, ponieważ wiedziałam że poruszana w niej tematyka będzie bardzo kontrowersyjna i emocjonalna. „Wszystkie dzieci Louisa” to debiut polskiego dziennikarza młodego pokolenia Kamila Bałuka. Jakże udany i dobry. Pozycja wydana w serii reporterskiej wydawnictwa Dowody na istnienie to precyzyjny, współczesny i fenomenalny reportaż o jakże ważnym zagadnieniu ówczesnego świata. Temat niemożności posiadania dzieci, bezpłodności, klinik i samego in vitro to niestety jeszcze w wielu miejscach i grupach temat tabu, pomijany błędnie interpretowany albo źle kojarzony. Niestety w publicznych dyskusjach przewija się ta kwestia, ale rzadko kiedy jest ona przedstawiana wszechstronnie i kompetentnie uwzględniając wszystkie strony sporu.

Książka opowiada o niewiarygodnym „przedsięwzięciu” które miało miejsce w okolicach lat 80. XX wieku w Holandii, gdzie człowiek imieniem Louis dał swoje „geny” kobietom, które urodziły mu w sumie 200...

książek: 471
bractworozy | 2018-05-31
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 31 maja 2018

Ile dzieci może mieć jeden mężczyzna?
Czy sposobem na pozostawienie po sobie nazwiska jest dawstwo spermy?
Czy kliniki mają prawo zatajać informacje o dawcach?
Na te i wiele innych pytań w tej książce odpowiedzi nie otrzymacie, ale na pewno wyrobicie sobie własny pogląd na ten temat.

zobacz kolejne z 1696 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Tym razem część redakcji wybiera się w podróż do Holandii, śladami dawców spermy, inni zawędrują do Hiszpani i przejdą Camino de Santiago, na Islandię, aby posłuchać szeptów kamieni i na południe Stanów Zjednoczonych, aby zgłębić temat rasizmu, nierówności płciowych i siły solidarności w latach 60 ubiegłego wieku. A Was dokąd zabiorą w ten weekend książki?


więcej
Literacki Horoskop LC – Książkowy Byk

Baran rzadko ustępuje, ale Bykowi musi, ponieważ nastał jego czas. Planetą Byka jest Wenus, sprzyjającym kolorem – ciemno-niebieski, a szczęśliwym dniem – piątek. Czy Byki predysponowane są do bycia pisarzami, czy raczej do cichego wzdychania do nich z pozycji czytelników? Odpowiedzi poszukamy w księgach. Czy odkryjemy prawdę, czy tylko jej cień? Sprawdźcie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd