Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszystkie dzieci Louisa

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
7,61 (116 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
21
8
30
7
38
6
15
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725426
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie. Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża. – Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K. Kobieta rodzi...

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie.
Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża.
– Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K.
Kobieta rodzi dziewczynkę, później chłopca. Z początku wyglądają tak, jak Sonja sobie wymarzyła. Później ich skóra niespodziewanie ciemnieje. Po latach okaże się, że Jan K., szef kliniki w Barendrechcie, stosował innowacyjną metodę poprawiającą skuteczność zapłodnień: mieszał nasienie różnych mężczyzn. O innowacji nie mówił przyszłym rodzicom, tak jak o tym, że wymyślał dane dawców.
Jedna z gazet pisze, że w dokumentacji Dawcy S., którego kartę wybrała Sonja, lekarz pominął kilka informacji. Dawca był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Pracował w banku, lecz na szeregowej pozycji. Podobno nie był wysoki, nie miał nigdy żony, przyznał za to, że cierpi na lekką postać autyzmu. Charakteryzuje się ona m.in. ograniczoną empatią i obsesyjnymi zainteresowaniami. Jednym z nich miało być dla Dawcy S. posiadanie jak największej liczby dzieci, przez 19 lat spłodził ich około 200.
Kiedy po latach córka Sonji dzięki bazie DNA odnajduje swojego biologicznego ojca, okazuje się, że uważa się on za nadczłowieka, który odniósł największy ewolucyjny sukces w kraju. Cieszy go, że w puli genetycznej Holandii jeszcze długo pozostanie jego ślad.
W bazie DNA rejestrują się kolejne dzieci Dawcy S., dziś już dorośli. Jednym z 200 jest Bjorn, dwudziestopięciolatek, który wpada na niecodzienny pomysł:
– Odnajdę ich wszystkich. Odnajdę moich braci i siostry.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1235

Morale dawcy spermy i cała trudna reszta

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał...

To nie jest książka z rodzaju tanich siurpryz. To na pewno. Sensacyjna, w kontekście gatunku, już po części tak, choć nie wątek śledczy stanowi clou reportażu Bałuka. Bo autor pod przykrywką dziennikarskiego śledztwa, tak naprawdę odkrywa przed czytelnikiem etyczne i pozaetyczne niuanse i meandry holenderskiego dawstwa, które spokojnie mogą posłużyć jako uniwersalny przykład tego, jak trudne i (chyba) nierozwiązalne są to kwestie. Bo czy dawstwo spermy to coś więcej niż dawstwo krwi i organów? Czy biologiczny ojciec powinien pozostać anonimowy? Czy dzieci, które urodziły się za pomocą tej metody, mają prawo poznać swoje rodzeństwo i korzenie? A czy samotne matki mogą poddać się zapłodnieniu? Jak daleko możemy ingerować w „projektowanie” człowieka? W końcu sprawa rozbija się też o nazewnictwo: ojciec czy dawca? Pytań w toku lektury rodzi się naprawdę sporo i zdaje się, że na większość z nich nie ma łatwiej i jednoznacznej odpowiedzi. Choć Bałuk precyzyjnie naświetla problem i stara się czytelnikowi wyłuszczyć najważniejsze zagadnienia.

„Mafia spermowa” - tak holenderskie media nazwały lekarza Jana Karbaata i personel, który w klinice w Barendrechcie, przez wiele lat i w sposób niekontrolowany, zajmował się właśnie dawstwem. Mieszanie spermy od różnych dawców i fałszowanie danych biologicznych ojców było codzienną praktyką lekarza. Sprawa ujrzała światło dzienne w momencie, w którym okazało się, że dzieci nijak nie przypominają jasnowłosego dawcy, którym rzekomo miał podzielić się swoim nasieniem, ale mają zaskakująco ciemną karnację. W wyniku dziennikarskiego śledztwa dochodzi do szokującego odkrycia: biologicznym ojcem około 200 dzieci jest Holender surinamskiego pochodzenia, który cierpi na zespół Aspergera i któremu przyświecała absurdalna myśl, żeby swoim nasieniem podzielić się z jak największą liczbą kobiet. Wtedy też jego geny przetrwają. Tak samo zresztą jak pamięć o nim.

Książka „Wszystkie dzieci Louisa” przynosi dwa duże zaskoczenia. Pierwsze, że tytułowy Louis rodzi w czytelniku przede wszystkim współczucie (choć to nie do końca adekwatne słowo). Mężczyzna zamknięty w świecie własnych ograniczeń, zupełnie nie rozumie konsekwencji swojego zachowania. Drugie, to atawistyczne dążenie biologicznego rodzeństwa (choć to słowo w holenderskim nie istnieje) do kontaktu i zacieśniania więzi. W dość niestabilnej rzeczywistości, to bracia i siostry okazują się bowiem jedynym pewnikiem. Genów bowiem nie można zmienić - w przeciwieństwie do partnerów. To wielki atut tej książki, która dogłębnie pokazuje i naświetla złożoność problemu dawstwa i konsekwencji z nim związanych. Koniec końców, to bardzo udany reporterski debiut, który znakomicie łączy wartką fabułę i ważki temat.

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (890)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 303
Jeżynka | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2017
Przeczytana: 17 lipca 2017

I jak tu nie mówić że czytanie poszerza horyzonty, zmusza do refleksji i stawiania sobie trudnych pytań. Lektura "Wszystkich dzieci Louisa" Kamila Bałuka kazała mi zrewidować moje myślenie o bankach spermy, dawcach i dzieciach które urodziły się dzięki tej metodzie.
Do tej pory oddawania nasienia traktowałam na równi z honorowym krwiodawstwem czy zapisaniem się do bazy dawców szpiku. Byłam przekonana że to po prostu jedna z metod walki z niepłodnością w związku bądź też szansa samotnych kobiet na bezpieczne poczęcie dziecka.

Reportaż Kamila Bałuka, opisujący początki powstawania banków spermy w Holandii i totalny brak kontroli nad tymi instytucjami w latach 80-tych i 90-tych w ubiegłym wieku uświadomił mi że temat jest bardziej skomplikowany a dzieci poczęte w ten szukają informacji o swoich biologicznych ojcach aby odpowiedzieć sobie na pytanie kim są i jakie mają korzenie.
Kiedy w Holandii pojawiały się pierwsze banki spermy dawcom gwarantowana była anonimowość. Obowiązywały...

książek: 251
corgi | 2017-07-12

Doskonały reportaż. Niesamowita historia opisana w przepięknym stylu. W ostatnim czasie czytam sporo reportaży, a ten był chyba jednym z najlepszych. Historia tak nieprawdopodobna, że musiało napisać ją życie.
Jak zareagujesz, jeśli okaże się że gdzieś na świecie masz 200 braci i sióstr?

książek: 457
pajkasia | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2017

Wybitny reportaż - takie słowa rzuciły mi się w oczy na długo przed premierą. Nie lubię superlatyw atakujących zewsząd zanim zwykły śmiertelnik nie ma okazji ich zweryfikować. Za to jak rozpoczęłam czytanie nie mogłam się oderwać jak od wciągającej powieści. Trudny temat, ważny temat i dotyczy prawdziwych ludzi. Aż momentami nie mogłam uwierzyć, że to się wydarzyło. I podejście bohaterów - lekarza, matek, ustawowych ojców, Louisa i wreszcie Połówek. Wiele sprzecznych uczuć we mnie wzbudził ten reportaż, wielokrotnie rozumiałam i nie rozumiałam pobudek, motywów i czynów. Nie wiedziałam czy współczuć bohaterom czy cieszyć się, że się odnaleźli i że mają wybór w stosunku do ojca biologicznego. Świetny reportaż o odkrywaniu własnej tożsamości, o odnajdywaniu i utrzymywaniu korzeni, o wyborach podejmowanych przez pokolenia i o uczuciach. Ale też o akcie poczęcia i kierowaniu życiem. O wspaniałych ludziach, którzy pięknie się różnią, ale chcą dzielić życie, nawet jeżeli łączy ich tylko...

książek: 405
Paweł | 2017-04-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2017

Pełna recenzja: http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/04/28/kamil-baluk-wszystkie-dzieci-louisa-recenzja/

O książce Bałuka można by pisać w zasadzie w samych superlatywach i przepisywać po prostu krótkie recenzje z tylnej okładki. Naprawdę, aż się wierzyć nie chce, że to dopiero debiut. Bo jest tu wszystko, czego oczekiwać należy od rasowego reportażu. Książka precyzyjna, wciągająca, niejednoznaczna, pozostawiająca czytelnikowi duże pole do popisu przy interpretacji faktów i wydarzeń.

książek: 45
likeadeatheater | 2017-04-13
Na półkach: Przeczytane

Nazywają siebie Połówkami. Na razie odnalazło się ich kilkudziesięcioro, ale może ich być nawet dwieście. Mają różne zainteresowania, pasje, poglądy. Łączy ich to, że mają wspólnego ojca. Jednak nie wszyscy chcą go tak nazywać, dla wielu jest tylko dawcą spermy. Dzięki jego nasieniu ich matki mogły spełnić marzenie o posiadaniu dziecka...

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji :)

http://www.nowyfolder.com/szemrane-nasienie/

książek: 880
fosia | 2017-06-23
Przeczytana: 23 czerwca 2017

Kolejny polski reportaż, który opisuje Północ Europy przez pryzmat kategorii rodziny.

Plus dla autora za wnikliwą pracę reporterską i lekkie pióro, ale... nie mogę wyzbyć się wrażenia, że zbyt bezkrytycznie przyjął on biologizującą perspektywę swoich bohaterów, a ich język mówienia o ojcostwie jako znaturalizowany. Spomiędzy wierszy książki Bałuka ciągle straszy bowiem wulgarnie freudystowskie z ducha przeświadczenie, że rodzina to mama i tata, że rodzina bez mężczyzny jest niepełna, że każdy rodzi się z potrzebą kontaktu z ojcem, że kontakt z ojcem to jakieś rozwojowe zadanie, że rozpoznać się w ojcu to dotrzeć do własnej tożsamości itp. itd. Tymczasem, nawet jeśli sami bohaterowie i bohaterki tak czują, to jest to uwarunkowane biograficznie, historycznie i kulturowo, m.in. głośną skandynawską debatą o anonimowości dawców. Powielanie tego heteronormatywnego, mizoginicznego stereotypu przez reportera, po którym, przynajmniej ze względu na młody wiek, możnaby spodziewać się...

książek: 541
letka82 | 2017-05-30
Przeczytana: 24 maja 2017

Bardzo chciałam przeczytać tą książkę i dodałam ją do swej listy "do przeczytania" jak tylko usłyszałam, że powstanie. Lubię kontrowersje :)

Holandia - kraj wg nas cudowny, bo invitro, bo aborcja, bo eutanazja, bo marihuana. Ale czy wszystko co dostepne w tym kraju jest należycie pilnowane i kontrolowane? Autor pokazuje nam, że wcale tak nie jest! W latach 80. XX wieku w klinice leczenia bezpłodności prowadzonej przez dr K. dokonywano inseminacji na masową wręc skalę. Lekarze z całej Holandii polecali tą klinikę z uwagi na skuteczność działań. "Fachowo" dobierane nasienie, by dziecko było podobne do partnera, możliwośc zajścia w ciążę kobietom samotnym tzw. matkom BOM. Wszystko to pic na wodę fotomontaż, bo rodzą się dzieci z ciemniejszą niż Holendrzy skórą, wielkimi głowami i tyłkami, głośne.
Holandia słynie z dziwnych i nietypowych programów telewizyjnych - różnego rodzaju show. W jednym z nich dzieci które wiedzą, że są z dawcy szukają swojego rodzeństwa lub ojca. Jakie jest...

książek: 144
ZCYKLU | 2017-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2017

Historia opisywana przez Bałuka zaczyna się w latach 80. XX wieku. Kobiety zgłaszające się do kliniki doktora Karbaata zostają sztucznie zapłodnione nasieniem tego samego dawcy. Zgodnie z normami (najpierw niepisanymi, potem – usankcjonowanymi) takie powtórzenie powinno wystąpić tylko w przypadku sześciu kobiet. Zapewniano o tym klientki placówki. Mężczyzna oddający nasienie był anonimowy, a z tzw. paszportu dawcy wynikało, że to Holender z krwi i kości.

Dobry temat to dla reportażu podstawa, ale warto zwrócić uwagę, w jaki sposób ten młody autor napisał swoją debiutancką książkę. Można ją przeczytać od deski do deski w czasie podróży pociągiem znad morza na Mazowsze lub podczas bezsennej nocy, witając świt wraz z ostatnią stroną. To zasługa świetnej narracji, która ani na chwilę nie zwalnia. Tempo jest świetne, jak w dobrym kryminale, i nawet kiedy reporter objaśnia zawiłości choroby swojego bohatera, czytamy o tym z otwartymi ustami.

Cała recenzja do przeczytania na:...

książek: 2679
elfijka | 2017-06-25
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Głównym moim zarzutem odnośnie do treści tej książki są... tytułowe dzieci Louisa. Być może dla autora będzie to szokująca wiadomość, ale na całym świecie są ludzie, którzy mają rodzeństwo. I to rodzeństwo w pewnych aspektach jest do siebie podobne, a w pewnych nie. Oczywista oczywistość? No nie wiem, bo sporo miejsca zostaje poświęcone tym dzieciom i niestety jest to zwykłe lanie wody.
Kolejnym moim zarzutem jest brak rozmów z matkami i ustawowymi ojcami. Co czuły te matki? Czy czują się oszukane? Dlaczego ich partnerzy/mężowie jednak porzucali rodziny? Czy przez to, że dzieci miały ciemniejszy kolor skóry? Czy przez to, że nie byli ich biologicznymi ojcami? Autor zadał sobie trud, by zgłębiać nazwisko dawcy (które jednak nie zostaje podane), ale nie dotarł do żadnego ustawowego ojca. Jasne, przecież to w ogóle nie jest interesujące, co czuje bezpłodny mężczyzna, który godzi się by jego żona została zapłodniona nasieniem anonimowego dawcy.
Tu w ogóle tego nie ma. Do głosu zostają...

książek: 633
Potisz | 2017-06-25
Na półkach: Przeczytane

Z jednej strony można pochwalić autora, że w tak cienkiej książce potrafił przedstawić dużą liczbę wątków i je sprawnie rozszerzyć, jednak dość chaotyczna formuła relacji, co można tłumaczyć jako poklatkowy sposób przechodzenia z jednego dylematu w drugi sprawia, że czytelnik ma prawo czuć się zmęczony.
Historia klanu Połówek, na jaką pisarz stawia główny nacisk, to melodramatyczny, ryzykownie telenowelowy zapis relacji między nowo poznanym rodzeństwem, które odnalazło się po wielu latach.
Równolegle nakreślany jest profil psychologiczny dawcy, jak i lekarza odpowiedzialnego za aferę z udziałem wyżej wymienionych bohaterów. Okazuje się, że w klinice przez niego prowadzonej doszło do wielu nieprawidłowości.
Reporter spotyka się kolejno ze wszystkimi postaciami tego, można powiedzieć, rodzinnego dramatu.
Problem, jaki przedstawia reporter w książce, opisany jest jednak jak dla mnie zbyt miękko, w klimacie żaru domowego kominka.
Można oczywiście skojarzyć pozycję z wydaną przed dwoma...

zobacz kolejne z 880 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Tym razem część redakcji wybiera się w podróż do Holandii, śladami dawców spermy, inni zawędrują do Hiszpani i przejdą Camino de Santiago, na Islandię, aby posłuchać szeptów kamieni i na południe Stanów Zjednoczonych, aby zgłębić temat rasizmu, nierówności płciowych i siły solidarności w latach 60 ubiegłego wieku. A Was dokąd zabiorą w ten weekend książki?


więcej
Literacki Horoskop LC – Książkowy Byk

Baran rzadko ustępuje, ale Bykowi musi, ponieważ nastał jego czas. Planetą Byka jest Wenus, sprzyjającym kolorem – ciemno-niebieski, a szczęśliwym dniem – piątek. Czy Byki predysponowane są do bycia pisarzami, czy raczej do cichego wzdychania do nich z pozycji czytelników? Odpowiedzi poszukamy w księgach. Czy odkryjemy prawdę, czy tylko jej cień? Sprawdźcie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd