Nie hańbi

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
6,71 (203 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
9
8
26
7
76
6
66
5
17
4
5
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725488
liczba stron
220
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

Podobno praca leży na ulicy. Niejeden z bohaterów tej książki się o nią potknął. Bezrobocie jest najniższe od ponad dwóch dekad, a warunki na rynku pracy dyktują pracownicy. Ponoć. Są wykresy i tabele, które to mają potwierdzać, są analitycy, którzy te słowa powtarzają jak mantrę, są politycy, którzy się tym zdaniem zachłystują. I są ludzie, którzy rynkiem pracy nie potrząsną. Rynek ich...

Podobno praca leży na ulicy. Niejeden z bohaterów tej książki się o nią potknął.

Bezrobocie jest najniższe od ponad dwóch dekad, a warunki na rynku pracy dyktują pracownicy. Ponoć. Są wykresy i tabele, które to mają potwierdzać, są analitycy, którzy te słowa powtarzają jak mantrę, są politycy, którzy się tym zdaniem zachłystują.
I są ludzie, którzy rynkiem pracy nie potrząsną. Rynek ich połknie i wypluje.
Ta książka jest o nich.

O Ilonie Pujanek, która powiesiła się w noworoczny poranek – możliwe, że z powodu mobbingu. Tylko czy polskie prawo definiuje, czym jest mobbing?
O przedsiębiorcy budowalnym, który wprawdzie nielegalnie zleca pracę, ale nie podlega kontroli PIP-u.
O zwalnianych pracownicach Almy, które nawet w pustym sklepie musiały przestawiać towar na półkach.
O marszach bezrobotnych w czasach wielkiego kryzysu i o ludziach bezrobotnych osiem dekad później, w kraju, w którym podobno bezrobocia nie ma; o coraz bardziej oswojonych z prekarnością młodych ludziach.

To reporterski rzut oka na polski rynek pracy – historycznie i dziś. Jak bardzo ten rynek się zmienił od czasu, kiedy chałupnicy przeszli z domowych warsztatów do fabrycznych hal? Jak bardzo kryzys wczesnych lat 90. różnił się od kryzysu lat 30., gdy bezrobotni organizowali strajki? I wreszcie - co to znaczy nie pracować w świecie, w którym ponoć nie pracuje tylko ten, kto nie chce?

Jeden z rozmówców powiedział autorce: "Stwierdzenie, że to jest taka praca jak każda inna, że ktoś jedzie dorywczo pracować za granicę czy zbiera runo leśne, to trochę pokazuje, jak bardzo upadliśmy, myśląc o tym, czym jest praca". Chociaż wielu pokoleniom wbijano do głowy, że żadna praca nie hańbi...

Historycznym i współczesnym reportażom z książki NIE HAŃBI towarzyszą prywatne poszukiwania autorki – poszukiwania robotniczych korzeni jej przodków w jednym z najbardziej robotniczych miast Polski, Żyrardowie.

 

źródło opisu: https://www.dowody.com/nie-hanbi-olga-gitkiewicz

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1634

I tak to się, panie, pracuje

Ci z Państwa, którzy regularnie czytują oficjalne recenzje, wiedzą już, że często wybieram bodaj najbardziej wstydliwe ze wszystkich narzędzi mogących wyostrzyć aparat krytyczny – sentymentalizm. Aby zadość stało się moim pensjonarskim zwyczajom, dziś odniosę się do procesu dojrzewania, a właściwie jednej z moich – prymitywnych raczej – refleksji nad nim: tej mianowicie, iż jednym z najważniejszych punktów przechodzenia w dorosłość jest wytworzenie jakiegoś – na dookreślenie mnie nie stać, bo jako rodowity Wielkopolanin mógłbym zostać uznany za radykała – stosunku do pracy. Praca bowiem stanowi dla przytłaczającej większości z nas jedną z głównych osi układu współrzędnych, który nazywamy codziennością, i rzadko kiedy jest li tylko sposobem zarabiania pieniędzy; to także temat dziesiątek rozmów, setek myśli, źródło stresu i satysfakcji, dla wielu kluczowy element tożsamości. Dlatego też książki takie jak „Nie hańbi” muszą powstawać i muszą być czytane.

Pomysłu Olgi Gitkiewicz na reportaż o polskim rynku pracy nie można nazwać inaczej niż imponującym, bo plany autorki skalę mają niezwykłą, dla wielu zapewne przerażającą. Po pierwsze: zweryfikowanie – niekoniecznie obalenie – mitów o tym, że dziś to pracownik rządzi pracodawcą, że praca leży na ulicy, że nie podejmują jej tylko ci, którzy całkowicie poświęcili się błogiemu – kluczowe! - lenistwu. Po drugie: zestawienie danych historycznych ze współczesnymi, porównanie sytuacji niegdysiejszych robotników zmierzających bladym...

Ci z Państwa, którzy regularnie czytują oficjalne recenzje, wiedzą już, że często wybieram bodaj najbardziej wstydliwe ze wszystkich narzędzi mogących wyostrzyć aparat krytyczny – sentymentalizm. Aby zadość stało się moim pensjonarskim zwyczajom, dziś odniosę się do procesu dojrzewania, a właściwie jednej z moich – prymitywnych raczej – refleksji nad nim: tej mianowicie, iż jednym z najważniejszych punktów przechodzenia w dorosłość jest wytworzenie jakiegoś – na dookreślenie mnie nie stać, bo jako rodowity Wielkopolanin mógłbym zostać uznany za radykała – stosunku do pracy. Praca bowiem stanowi dla przytłaczającej większości z nas jedną z głównych osi układu współrzędnych, który nazywamy codziennością, i rzadko kiedy jest li tylko sposobem zarabiania pieniędzy; to także temat dziesiątek rozmów, setek myśli, źródło stresu i satysfakcji, dla wielu kluczowy element tożsamości. Dlatego też książki takie jak „Nie hańbi” muszą powstawać i muszą być czytane.

Pomysłu Olgi Gitkiewicz na reportaż o polskim rynku pracy nie można nazwać inaczej niż imponującym, bo plany autorki skalę mają niezwykłą, dla wielu zapewne przerażającą. Po pierwsze: zweryfikowanie – niekoniecznie obalenie – mitów o tym, że dziś to pracownik rządzi pracodawcą, że praca leży na ulicy, że nie podejmują jej tylko ci, którzy całkowicie poświęcili się błogiemu – kluczowe! - lenistwu. Po drugie: zestawienie danych historycznych ze współczesnymi, porównanie sytuacji niegdysiejszych robotników zmierzających bladym świtem do fabryk z życiem zawodowym dzisiejszych poddanych korporacji; co ważne, przez „niegdysiejszych” autorka rozumie zarówno Polaków pracujących przed wojną, jak i tych niosących na swoich barkach gospodarkę PRL. A te dwa, bądźmy szczerzy, tematyczne molochy to zaledwie początek: potężne tło, na które Gitkiewicz nanosi kolejne prywatne i intymne w większości opowieści ludzi egzystujących na rynku pracy. I tego jednak autorce mało, bo co drugi rozdział – czasami jedno-, czasami kilkustronicowy – poświęcony został jej prywatnym poszukiwaniom robotniczych korzeni w jednej ze stolic Polskiego włókiennictwa, Żyrardowie.

Nie wypada oceniać książki po okładce (banał aż gnije w ustach jak to sugerował w swoim „Dzienniku” Gombrowicz), tym bardziej więc nie należy oceniać jej po objętości, ale skonfrontowanie rozmiarów „Nie hańbi” z powyższym akapitami może budzić wątpliwości. Sugeruje on bowiem lewiatana przypominającego monumentalny „Głód” Caparrósa czy olbrzymie „Kongo” van Reybroucka, tymczasem reportaż Gitkiewicz starczy na jakieś dwie czy trzy godziny lektury. Wynika to w dużym stopniu z przyjętej przez autorkę perspektywy – pozbawioną pretensji do obiektywizmu, prywatną, współczującą; choć pisarka często sięga po statystyki i cytuje wypowiedzi urzędników oraz osób zajmujących się rynkiem pracy naukowo, to najważniejsi pozostają dla niej ludzie. I to nie ludzie „użerający się” – cudzysłów konieczny – z pracą nielubianą czy zwyczajnie rozczarowującą, a ci, których nieprzezwyciężalne trudności pozbawiły możliwości pełnego uczestnictwa w życiu zawodowym. „Nie hańbi” wypełnia cierpienie o sile wystarczającej, aby otwierać oczy – nawet pysznym byczkom bezgranicznie wierzącym we własne umiejętności i czujących się na rynku pracy jak ryba – zapewne szczupak! - w wodzie (z dużą dozą prawdopodobieństwa można to zdanie uznać za samokrytykę niżej podpisanego). Brzmi to bardzo nieprzyjemnie, dla niektórych pewnie śmiesznie, ale książka Gitkiewicz to spotkanie z ubóstwem, którego część czytelników nie doświadczy w żaden inny sposób, a ma ono moc zdolną do przemeblowania głowy.

Pod względem czysto literackim można „Nie hańbi” postawić kilka zarzutów, wśród których – mimo prób zrozumienia – wymienić muszę zbyt ambitne plany. Olga Gitkiewicz próbuje łapać za ogon całe stado srok, a do tego musiałaby mieć zdecydowanie więcej miejsca i lepiej wyposażony warsztat. Rynek pracy pełen jest niuansów, a autorka stara się je wszystkie oddać, przez co gubi się gdzieś główny wywód: tutaj tragiczna historia samobójstwa w Amice, tutaj wtręt o zamknięciu Almy, tutaj krótka historia życia tirowca, a tam jeszcze biedaszyby – brakuje jednak sprowadzenia wszystkiego do wspólnego mianownika i próby podjęcia ogólnej refleksji. W tym rozmytym, nielinowym kolażu gubią się także wspomniane już przeze mnie nitki żyrardowskie – te z całą pewnością mają ogromne znaczenie prywatne dla autorki, ale dla emocjonalnie niezwiązanego z jej rodziną czytelnika będą tylko zbiorem obrazów rodem z powieści krytykujących rewolucję przemysłową, a niewielu odbiorców wzdycha jeszcze do dziewiętnastowiecznego realizmu.

Z pewnością zauważyli Państwo, że „Nie hańbi” jako tekst mnie nie zachwyciło, ale fakt ten, w tym konkretnym wypadku, absolutnie nie znaczy, iż komukolwiek odradziłbym tę lekturę. Bo niektórych książek nie czyta się ani dla estetycznych zachwytów, ani dla intelektualnych podniet, a dla lepszego zrozumienia pewnych zjawisk czy nawet zauważenia ich. Reportaż Olgi Gitkiewicz otwiera oczy – a to jego najważniejsze zadanie.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (605)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 714
Na półkach: Przeczytane

Olga Gitkiewicz postanowiła napisać reportaż społeczny o rynku pracy w Polsce. Podjęła się więc tematu niezwykle chłonnego, w którym każdy z nas mógłby stanowić ciekawy przypadek. Trudność polegała na odpowiednim doborze opowieści tak, aby z jednej strony nie przesadzić z malkontenctwem, a z drugiej właściwie zobrazować mechanizmy rządzące tym rynkiem.
Autorka w swojej książce zestawia ze sobą trzy różne światy – Polskę w okresie przedwojennym, komunistycznym i kapitalistycznym. W tym celu odtwarza zawodowe losy swoich przodków, ogniskujące się wokół fabryki lnu w Żyrardowie, jednocześnie przyglądając się narzędziom wykorzystywanym przez wiele firm działających obecnie na rynku. Bada logiczne powiązania między sytuacją Polaków kiedyś i dzisiaj, posługując się nicią jako elementem splatającym różne przestrzenie i zdarzenia. Zastosowana gra kontrastami daje bardzo ciekawy obraz, z którego wyłania się człowiek jako osoba pracą zniewolona, ale też samoistnie dążąca do tego zniewolenia....

książek: 533
Jeżynka | 2018-06-21
Na półkach: 2018, Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 21 czerwca 2018

Dzisiaj podobno praca leży na ulicy i nie pracują tylko ci którzy nie chcą.
Za komuny pracę mieli wszyscy niezależnie od tego czy wykonywane zajęcie miało głębszy sens i było uzasadnione ekonomicznie.
Na przełomie XIX i XX wieku praca równała się niewolnictwu a zarobione pieniądze często nie starczały na zapewnienie choćby minimum egzystencjalnego.
Dla większości z nas praca to konieczność. Bo jeśli nie jesteśmy dziedzicami rodowej fortuny to przez mniej więcej 40 lat będziemy żyli w kieracie praca-dom. Cudownie jeśli robimy to co daje nam satysfakcję, świetnie jeśli dostajemy za nasz wysiłek godne wynagrodzenie które pozwala na spokojne i dostatnie życie. Jednak dla większości z nas praca to konieczność a otrzymywane wynagrodzenie nie ociera się nawet o średnią krajową.

I o tym właśnie jest książka Olgi Gitkiewicz "Nie hańbi" To opowieść o pracy (i płacy) kiedyś i dziś. O tym dlaczego jest tak źle choć podobno jest tak dobrze jak nigdy. A impulsem do snucia tej opowieści była...

książek: 285
zetbasia | 2018-05-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 maja 2018

Podobno w Polsce praca szuka człowieka... dlaczego więc kilka milionów pracowników pracuje na czarno, na umowy śmieciowe albo otrzymuje płacę minimalną, która nie wystarczy by się utrzymać, nie mówiąc o utrzymaniu rodziny. Skoro bezrobocie maleje, to dlaczego okres poszukiwania jakiejkolwiek pracy to średni 10 miesięcy? I dlaczego ludzie są zmuszeni od poszukiwania pracy w innych krajach? Dlaczego pracodawcy nie szanują pracowników? Bardzo trudny temat poruszyła autorka.

książek: 1542
Elwira | 2017-11-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 listopada 2017

http://ksiegarka.pl/niewidzialne-hanby/

Historia zaczyna się od regału. Początek zawsze jest ważny. Każda nitka ma gdzieś swój początek. Regał mieszka w Zamościu. Jest na wysoki połysk. Olgę Gitkiewicz bardziej zaciekawiła jego zawartość. Wysoki połysk skrywał matową zawartość. Jakby regał wypełniony papierami poszarpanymi na krawędziach, pomarszczonymi, suchymi i z przebarwieniami, miał być zwiastunem niepokojącej treści, która w mało którym momencie będzie gładka.
Wszystkie te druczki opłat, protokoły, legitymacja związków zawodowych, świadectwo pracy czy książeczka zdrowia zasiały coś w autorce. Coś, co potem doprowadziło ją do tego, że odeszła z pracy w korporacji, by oddać się pisaniu tego reportażu. Człowiek czynu, bez wątpienia.

Ten regał w nas zostanie, zacznie historię, która od tej pory będzie nosić nazwę „nitki”. Nitki będą plątały się wokół losów rodziny autorki i śledziły losy Żyrardowa, do którego autorka również zdecydowała się powrócić.
Zanim zajrzymy do regału,...

książek: 1064
Aleksandra | 2018-08-23
Przeczytana: 21 sierpnia 2018

Wymęczyłam.
Ambitny pomysł, tylko wykonanie takie bez ładu i składu. Tak bardzo chciałam, ale nie wyszło. Po drodze się pogubiłam, za daleko pognałam - tak to widzę. Szkoda. Bo pomysł na reportaż sam w sobie ciekawy, ale te nitki Żyrardowskie z początku w trakcie się ulotniły. Jakby zapomniane.

książek: 236
panna_uriana | 2018-03-06
Na półkach: Przeczytane

Książka, która znalazła się w dziesiątce najlepszych reportaży nominowanych do nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Absolutnie niesłusznie. Temat z pozoru był samograjem - stosunki pracy w Polsce kiedyś [pod koniec XIX wieku] i dzisiaj [w epoce korporacji]. Miał być drugi Filip Springer, który w doskonały sposób oddał w książce "13 pięter" patologie mieszkaniowe Polski. Olga Gitkiewicz niestety Filipem Springerem nie jest. Książka jest bardzo wybiórcza, zdecydowanie za krótka, mało przenikliwa i pisana językiem kopiującym styl topowych polskich reportażystów. Nominacja do nagrody jak dla mnie na wyrost.

książek: 41
Pisacja | 2018-10-05
Na półkach: Przeczytane

Podobno popłaca. Podobno szuka człowieka, a nie pracuje tylko ten, kto nie chce. Podobno leży na ulicy. Podobno nie hańbi, bezrobocie właściwie nie istnieje, a rynek jest rynkiem pracownika. Podobno.

Olga Gitkiewicz w swoim reporterskim debiucie bierze na warsztat temat pracy w Polsce. Zestawia wątki historyczne ze obrazem współczesnego rynku pracy, rozpoczynając swoją opowieść od rodzinnych wspomnień. Historia i obraz lniarskiego imperium w Żyrardowie to jednak tylko wstęp, który paradoksalnie pokazuje... jak niewiele się zmieniło.

Autorka bezlitośnie weryfikuje obiegowe opinie i obala mity na temat warunków zatrudnienia w Polsce. Pokazuje, jak grubymi nićmi szyte są opowieści o pracy, bez której nie ma kołaczy. W rzeczywistości jedno wcale nie wynika z drugiego, a historie o tym, że praca popłaca prują się na szwach.
Tak naprawdę Olga Gitkiewicz napisała książkę …o nas.
O mnie, o tobie. O ludziach, którzy w bardzo bolesny sposób zetknęli się z rynkiem pracy w Polsce, a kontakt...

książek: 10
Wójt | 2017-10-26
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 26 października 2017

Nie Hańbi to debiut Olgi Gitkiewicz którą mogą znać czytelnicy Polityki. Sięgnąłem po jej książkę jak sięgam niemal po wszytko co wydaje wydawnictwo Dowody na Istneinie prowadzone przez Mariusza Szczygła i Wojciecha Tochmama. Ta książka jednak moim zdaniem odstaje od reszty. Wybrany przez reportażystkę temat rynku pracy jest ostatnio modny a połączenie współczesności z historycznymi wydarzeniami wydawało mi się bardzo kuszące bo na myśl przywołało książki Filipa Springera u którego takie połączenie działa bardzo dobrze.

U Gitkewicz działa jednak tylko połowicznie. Ku mojemu zaskoczeniu bo nie przepadam za historią część historyczna jest lepsza od współczesnej. Widać że autorka lubi i cieszy się pracą w archiwum i z talentem literackim opisuje dawny świat. Wiele możemy dowiedzieć się o trudzie pracy w XIX wiecznych fabrykach. To cenne i pouczające.

Jednak druga część rozczarowuje i nie dorasta do pierwszej. Założenie że warunki pracy w XIX wieku niewiele zmieniły się od XXI...

książek: 464
LukasMacer | 2017-12-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 01 grudnia 2017

Krótka treściwa przekrojowa (prze całe stulecie z hakiem). Właściwie ma wszystko co lubię w reportażu. Autorka wzięła pod lupę kwestie pracy i bezrobocia w Polsce, wychodząc z prywatnego punktu widzenia (wspomnienia rodzinne z fabryki w Żyrardowie). Dostajemy na przemian porównanie tego co było sto lat temu, po odzyskaniu niepodległości, w PRL-u oraz obecnie. Do pełni szczęścia zabrakło mi głosu samych pracodawców. Ogólnie fabrykanci, szefowie, kierownicy jawią się po lekturze jako ci źli. A przecież w życiu rzadko co jest albo zupełnie czarne albo zupełnie białe.

książek: 109
magdaloona80 | 2018-03-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 marca 2018

Czytało mi się bardzo dobrze, ale czuję pewien niedosyt. Prawdopodobnie dlatego, iż autorka przedstawiając obszerny rys historyczny pracującej Polski, ograniczyła się do jednego miasta. Bardzo chciałabym się dowiedzieć jak wyglądała sytuacja w innych polskich miastach w tamtym czasie i w innych branżach (tak jak zostało to zrobione przy opisie współczesności). Tym niemniej książka ciekawa i moim zdaniem doskonale podsumowuje ją tytuł; żadna praca nie hańbi? Może i nie, ale są takie, które odczłowieczają.

zobacz kolejne z 595 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
20 książek nominowanych do Nagrody Nike 2018

Dziś, 17 maja br. na Warszawskich Targach Książki ogłoszono 20 nominacji do najważniejszego wyróżnienia literackiego w Polsce - Nagrody Nike. W finałowej dwudziestce znalazły się: 2 książki biograficzne i 3 reportażowe, 5 powieści, 3 eseje oraz 4 tomy opowiadań i 3 poetyckie. W tym roku Nagroda Nike zostanie wręczona po raz 22. - jej laureata poznamy w niedzielę 7 października br.


więcej
10 nominacji do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego

W piątek, 2 marca br. jury Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki przedstawiło 10 nominacji do dziewiątej już edycji Nagrody. Wśród nominowanych reportaży, które zostały opublikowane w 2017 r., znalazły się 4 książki autorów z zagranicy i 6 twórców polskich.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd