Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,41 (413 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
53
8
119
7
147
6
64
5
11
4
2
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380493735
liczba stron
204
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Medellin

Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet – instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim. Czy...

Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet – instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim.

Czy jednak na pewno wszystko jest czarno-białe? Jaki związek z Barnevernet miał Anders Breivik? I dlaczego detektyw Rutkowski w norweskiej prasie nazywany jest Rambo? Maciej Czarnecki przedstawia obie strony medalu, zamiast czerni i bieli ukazując całą gamę szarości i oddając głos norweskim pracownikom społecznym, rodzicom zastępczym, ekspertom. Przede wszystkim jednak słucha uważnie i dokumentuje dzieje rodziców i odebranych dzieci. Jego książka to wstrząsający reportaż o tym, jak cienka potrafi być granica między rajem a piekłem.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1433)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-03-23
Przeczytana: 23 marca 2017

Barnevernet – norweski urząd, którego zadaniem jest ochrona dzieci dorobił się w Polsce wyjątkowo czarnej legendy.
Przez naszych rodaków zamieszkujących to państwo jest niemalże odpowiednikiem hitlerowskiej Lebensborn zajmującej się „rabunkiem wartościowej krwi”.
Albo – jak chcą inni, doskonałym źródłem dochodu dla ludzi pełniących funkcje rodziców zastępczych.
Administracyjne odbieranie dzieci, które w szkole lub przedszkolu wydają się smutne, noszą jakiekolwiek ślady urazów budzą do działania pedagogów albo innych rodziców.
Skarga kilkulatka, że jest w domu bity, wywołuje natychmiastową reakcję Barnevernet.

Maciej Czarnecki podjął wyzwanie sprawdzenia jak to wygląda naprawdę.
Czy winne jest nadmiernie ingerujące w „świętą instytucję rodziny” państwo, czy też może jest w takim, a nie innym podejściu do problemu, jakaś głębsza racja.
W oparciu o wywiady przeprowadzone z rodzicami, którzy w wyniku działań Barnevernet utracili prawa rodzicielskie Autor stara się nakreślić obraz tej...

książek: 1457
deana | 2017-01-02
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 02 stycznia 2017

Norwegia to kraj, który bardzo chętnie wybierają emigranci zarobkowi. Wysokie zarobki oraz dobre zaplecze socjalne sprawiają, że wiele osób decyduje się na wyjazd z całą rodziną. Norwegia, to jednak państwo gdzie opieka społeczna i ingerencja urzędów w życie rodziny ma swoje inne, bardziej surowe i restrykcyjne oblicze. To co spędza sen z oczu wielu emigrantom, w tym i Polakom jest Barnevernet - urząd sprawujący kontrolę nad dziećmi. Jego głównym zadaniem jest pomoc dzieciom aby mogły prawidłowo się rozwijać oraz zapobiegać incydentom czy zdarzeniom, które mogłyby prowadzić do krzywdzenia najmłodszych. Tyle teoria. W praktyce, jak zawsze i ze wszystkim, wygląda to różnie. Barnevernet ma bardzo szerokie kompetencje i często jego interwencje wiążą się z odebraniem dziecka rodzinie.

Maciej Czarnecki w swoim reportażu głównie koncentruje się na działalności Barnevernetu. Próbuje odnaleźć przyczyny leżące u podstaw panicznego strachu rodziców na samą nazwę urzędu. Dogłębnie analizuje...

książek: 255
corgi | 2017-03-04

Chyba każdy z nas słyszał o norweskim Barnevernet. Co jakiś czas w mediach pojawiają się zatrważające informacje o kolejnych Polakach, którym norweska bezduszna instytucja odebrała dzieci. W Norwegii nie wolno krzyczeć na dzieci, nie wolno dać klapsa, a dziecko można stracić tylko za to, że chodzi smutne. Jedynym ratunkiem jest jak najszybsze wywiezienie dziecka, pod osłoną nocy albo skorzystanie z pomocy detektywa Rutkowskiego. Takie są obiegowe opinie. A jaka jest prawda? Na to pytanie próbował odpowiedzieć Maciej Czarnecki.

Autor poszukuje odpowiedzi na pytanie czym tak naprawdę jest Barnevernet - czy bezduszną machiną odbierającą dzieci z byle powodu, czy też instytucją, której głównym celem jest pomoc dzieciom i rodzicom. Reportaż świetnie pokazuje różnice pomiędzy polską, a norweską kulturą, różne mentalności, różne metody wychowawcze. Opisuje historie Polaków, którzy z Barnevernet się zetknęli. I, jak możnabyło się spodziewać, nic nie jest czarno - białe. Oczywiście,...

książek: 1117
EwaWu | 2017-03-21
Przeczytana: 21 marca 2017

Interesujący reportaż, wzbudzający jednak pewien dysonans odbiorczy. Chwilami przeraża, bowiem pokazuje, jak można zaledwie jednym fałszywym krokiem przejść na stronę rodzinnej tragedii, stracić dzieci, rozum i fundamenty latami budowanej sielanki. Chwilami natomiast rodzi karcące westchnienia pod adresem Polaków i refleksje typu: mentalnościowo wciąż nie dojrzeliśmy do światłego traktowania dziecka jako istoty, z którą warto rozmawiać, a nie tylko narzucać wszystko arbitralnie.
Z trzeciej strony ostrożna jestem z tą krytyką, choćby dlatego, że nie jest to jedyne źródło ukazywania Skandynawów nie tylko jako nowoczesnych i wyzwolonych (co samo w sobie jest przecież pozytywne), lecz jako "przegięci" w tej swojej nowoczesności i w tym swoim wyzwoleniu. Już wcześniej moją czujność w tym względzie wzbudził rewelacyjny film dokumentalny "Szwedzka teoria miłości". Z czwartej strony, Szwecja i Norwegia to przecież nie to samo, teraz więc ja nadmiernie uogólniam.

Podsumowując ten nadmiar...

książek: 3376

Maciej Czarnecki za przykładem jednej z polskich rodzin żyjących w Norwegii, która została poddana jednostronnej ocenie Barnevernet, zaczyna dokumentować sytuacje rodzin w obliczu surowego systemu. Pokazuje, że nawet najdbalszy zorganizowany system do ochrony dzieci może nieudolnie sprawować ową opiekę. Czynniki, jak zawsze, będą różne: braki personalne, niekompletne przygotowanie osób oceniających, zaniechania, bądź większe zaniedbania w procedurach, które tez w tym wypadku nie są ustalone na sztywno, a podlegają ocenie urzędników i są rozpatrywane w zależności od danego przypadku. Nie zapominajmy, że system tworzą ludzie, a ludzie nie są nieomylni.

Pisanie reportażu polega na tym, by przedstawić precyzyjnie fakty, a te czerpał autor z rożnych źródeł, przede wszystkim pism urzędowych, notatek, wniosków sądowych oraz opowieści rodzin. Przy czym opiekunowie żyją emocjami, natomiast referujący dane przykłady musiał zebrać wszystko tak, by nadać każdej opowieści ramy ukazujące...

książek: 531
anika | 2017-01-08
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 08 stycznia 2017

Rzetelny, obiektywny reportaż, w którym autor pokazuje racje obu stron, korzysta z wielu źródeł, nie opiera się jedynie na opowieściach skrzywdzonych Polaków, ale przytacza również historie ludzi, którym Barneverent pomógł. Przedstawiając losy rodzin, które zetknęły się z Barneverentem nie polega tylko na tym, co opowiedziały rodziny, ale dociera do wszelkich możliwych dokumentów oraz pokazuje, że instytucja ochrony dzieci, zabiera dzieci nie tylko polskie, nawet nieco częściej norweskie.
Polecam!

książek: 1079
filipinka | 2017-03-29
Przeczytana: 29 marca 2017

Polacy są największą mniejszością narodową w Norwegii (podobno jest nas około 100 tysięcy). Statystycznie więc rzecz biorąc, najwięcej interwencji owianego złą sławą Bernevernetu wśród imigrantów, będzie dotyczyła właśnie naszej nacji. To informacja dla tych, którzy bedą się obruszać, że Polacy znowu przodują w niechlubnych statystykach.

W społeczeństwie norweskim panuje przekonanie wywodzące się z tradycji, a mające swoje odzwierciedlenie w prawodawstwie, że dobro dziecka jest najważniejsze, a nikt inny lepiej niż państwo o to dobro nie zadba. To ogromny kredyt zaufania obywateli względem własnej administracji . W polskiej mentalności raczej się to nie mieści. Tak jak również przychylność i pomoc urzędu skarbowego w kwestii wypełnienia dokumentów i znalezienia sposobu na zapłacenie jak najniższego podatku!

Bardzo podoba mi się zrównoważony obraz, który nakreślił Czarnecki w kwestii opieki nad dziećmi w Norwegii. Przedstawia nie tylko chwytliwe, bulwersujące sprawy i ofiary...

książek: 356
Kokos | 2016-12-01
Przeczytana: 30 listopada 2016

Sięgnęłam po ten reportaż z ciekawości, bo wśród moich znajomych wiele mówi się o skandynawskim raju, a nieco mniej o ciemniejszych stronach opiekuńczych państw. O zabieraniu rodzicom dzieci słyszałam kiedyś w kontekście Szwecji. Nie wiedziałam, że najbardziej skrajne formy przybiera to w Norwegii.
Nie natknęłam się nigdy wcześniej na publikacje Macieja Czarneckiego, ale myślę, że to dobry reporter. Ma intuicję i tam, gdzie trzeba, drąży temat. Bardzo podoba mi się to, że przedstawił zagadnienie z bodajże wszystkich możliwych punktów widzenia. Gdzieniegdzie przebijają się jego opinie, zawsze jednak poparte faktami. Czasami nie powstrzymał się przed ocenianiem swoich rozmówców, jednak głównie wtedy, gdy ich poglądy, wbrew faktom, były czarne lub białe, nie uwzględniające w ogóle niuansów sprawy.
Historie niektórych osób są opisane w sposób niemal powieściowy. Inne są bardziej surowe, trochę przypominają sprawozdanie. Wydaje mi się, że to zależy od tego, ile wiarygodnych informacji...

książek: 41
Krzysztof | 2016-10-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 października 2016

Solidny reportaż, pozwalający dowiedzieć się trochę o filozofii i działaniu państwa norweskiego w kwestii dzieci. Składa się z ogólnych wynurzeń na ten temat, jak i konkretnych historii polskich rodzin, mających problemy ze złowrogim Bernevernetem (urzędem ochrony dzieci) – w proporcjach mniej więcej pół na pół. O ile do pierwszej części tej mieszanki nie mam zastrzeżeń, to jednostkowe opowieści napisane są zbyt suchym językiem, tak że trudno czasem połapać się co komu, po co i dlaczego. Rozumiem, że przedstawienie tylko faktów i pozostawienie wyciągnięcia wniosków czytelnikowi było zamierzone, jednak przydałaby się dokładniejsza redakcja, bo niektóre zdania są zupełnie niezrozumiałe, co niekiedy prowadziło mnie do przeskoczenia do kolejnego rozdziału ze wzruszeniem ramion i stwierdzeniem: cóż za patologia, i dobrze że im te dzieci zabrali (jeśli zabrali, bo nie chciało mi się doczytywać).

Poza opisem patologii znajdziemy tu również zupełnie nieprawdopodobne dramaty ludzkie,...

książek: 992
Ania | 2017-07-24
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 24 lipca 2017

Kawał bardzo dobrej i rzetelnej pracy reporterskiej.
Czarnecki jest doskonałym narratorem. Skromnym, nienachalnym i nie roszczącym sobie prawa do jedynej i niepodważalnej oceny rzeczywistości. Ten reportaż tworzą jego bohaterowie, ludzie mający doświadczenia z norweską instytucją powołaną do ochrony praw dzieci. Wiele głosów tworzy skomplikowany, niejednoznaczny, często szokujący obraz urzędu.
Warto przeczytać.

zobacz kolejne z 1423 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd