Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sny i kamienie

Seria: ...archipelagi...
Wydawnictwo: W.A.B.
5,16 (182 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
11
7
30
6
31
5
34
4
18
3
30
2
13
1
5
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788388221019
liczba stron
117
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Fabuła jest zbudowana inaczej, niż to przyjęte, nie ma dialogów, i nie sposób uwierzyć w każde słowo narratora. Dużo uwagi przyciąga tło : można rozpoznać coś znajomego. Ale to nie jest książka o mieście. Raczej o życiu. I śmierci.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (374)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 248
Grzegorz Śmiałek | 2011-04-26
Na półkach: Przeczytane

Wszystko ma swój początek na „drzewie świata” ono jest powodem wzrastania
i dojrzewania wszystkiego, co jest wokół. Takie drzewo posiada owoce, w których rosną miasta. Miasta rosły, rozwijały się od najprostszych elementów do wielkich metropolii. Wszystko w takich miastach było rozplanowane, żyło najpierw tylko na planach architektonicznych, które nie były do końca „martwe” życie tliło się wszędzie. Powstawali robotnicy, którym wystarczyło tylko uszyć odpowiednie stroje, aby byli wstanie wcielić się w odpowiednią postać. Więc byli murarze i tynkarze. Którzy w ciągu dnia pracowali na budowach, a wieczorami zaczytywali się w murarskich książkach i słuchali murarskiej muzyki, śniąc murarskie sny.

Cała powieść jest zbudowana na antynomiach, począwszy od drzewa, które miało swoje „przeciwdrzewo” po przez wszelkie wytwory materialne, które miały swoje drugie – ciemniejsze strony, a kończywszy na całym mieście, które miało swoje „przeciwmiasto”

Nic w tej krótkiej powieści nie jest do...

książek: 723
koemata | 2015-04-07
Na półkach: Az w 2015, Przeczytane, Kindle
Przeczytana: 06 kwietnia 2015

---przyjemnie się czyta--- W tym szalonym pośpiechu nikt nie rozglądał się dość uważnie, by dostrzegać również tła i drugie plany. Toteż myśl kierowała się pozorami i trudno było rozpoznać rzecz na której spoczęło oko. W ten sposób przemieszały się wszystkie światy. Ten, który graniczył z naszym powierzchnią gazetowych zdjęć a miał własną głębię, i ten, który otwierał się w lustrach, i ten widoczny tylko z najwyższych pięter, w którym ludzie są mali jak zabawki. Tylko rozpościerający się we wnętrzu kamieni świat, do którego nie można zajrzeć, zachował swoje granice. Zdumienie rozłożyło się na długi czas, kiedy to niektórzy zaczynali się czegoś domyślać a inni nie chcieli o tym słyszeć. Powoli upowszechniało się nowe uogólnienie, w myśl którego co duże - stanie się małe, nie zaś jeszcze większe; co pełne, będzie puste, a co wyrasta wysoko, zapadnie się pod ziemię. Nowa reguła w praktyce dawała przybliżenia jeśli nie lepsze, to przynajmniej równie dobre jak dawna. Ktokolwiek ją...

książek: 284
którakolwiek | 2013-02-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 lutego 2013

Fanfaronada. Paplanie (żeby nie użyć innego, brzydkiego słowa, też na "p") o niczym. Nadawanie na siłę głębi natchnionemu bełkotowi. Symbole? Ach, tak, symbole, oczywiście, najlepiej zasłonić się symbolizmem, żeby ukryć niespójność i mętne treści. Jak ktoś się przyzna, że nie zrozumiał, to wyjdzie na przygłupa, więc wszyscy krzyczą i ekscytują się - jakie to mądre, jakie odkrywcze! Ja uważam, że utwór nie powinien wyjść poza szufladę autorki, ponieważ jest przejrzysty tylko dla niej (tak zakładam, ale kto wie). Nie zrozumiesz książki sam z siebie, nie dasz rady poskładać tego wszystkiego tak, żeby - kolokwialnie mówiąc - trzymało się kupy, bo nie masz tych samych skojarzeń, co autorka, zawsze gdzieś coś będzie odstawać, nie pasować, gryźć się. Gdzie się podziały powieści, które można interpretować na milion sposobów i każda interpretacja ma oparcie w treści, jest jednakowo spójna?

Porównanie do Shulza? Jakim prawem?! Proza Shulza czyta się sama, ma cudowny rytm, jest żywa i -...

książek: 222
Magdalena Nowakowska | 2013-09-11
Na półkach: Przeczytane

Trudno nazwać, czym właściwie jest książka Magdaleny Tulli. Estetyką najbardziej przypomina prozę Brunona Schulza, co od razu przypadło mi do gustu. Nie jest to jednak powieść ani nawet opowiadanie. Chyba najlepiej charakter tej książeczki (w wydaniu W.A.B. ma nieco ponad 100 stron) oddaje określenie „traktat”. Sny i kamienie są traktatem, mitologią miasta, które walczy z chaosem. Jeśli ktokolwiek jest bohaterem, to jest nim właśnie...
miasto. Żywy twór, wciąż tworzony przez budowniczych, którzy są zarazem różni od ludzi i od materii miasta, podobni bogom olimpijskim.
Serce miasta stanowi niedostępny dla przeciętnego mieszkańca wysoki, strzelisty pałac, nazwany „główną pompą i centralnym zaworem”. Żadna inna budowla nie może go przewyższyć ani wysokością ani znaczeniem. Początkowo o zachowanie porządku dbają wszyscy, całkiem zresztą bezosobowi mieszkańcy. Z biegiem lat przeciwmiasto wygrywa, a porządek rozpada się, na skutek lenistwa warszawian.

Więcej na blogu...

książek: 502
AndromedaMirtle | 2013-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 listopada 2013

Wszystko jest bardzo ładnie napisane, ale problem z tą książką polega na tym, że nie ma tam fabuły - jest za to poetycki, pełny symboli i alegorii opis świata.
Całością kieruje logika snu, obrazy przechodzą jeden w drugi, łatwo jest się zagubić i - jak we śnie - zapomnieć dany obraz zaraz po tym, jak się przestało go widzieć.
Jeśli chce się tę książkę przeczytać szybko (np. bo jest wypożyczona z biblioteki, a termin oddania się zbliża), potrafi być irytująca, ale myślę, że jeśli czyta się ją powoli i ma się czas, żeby się nią delektować, to jest naprawdę dobra książka.

książek: 21
Liwia | 2015-10-25
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

"Sny i kamienie" to książka, która w ogólnym zarysie fabuły opowiada o przemijaniu i trwaniu. Ulotności snu, niewzruszoności konsystencji kamienia. Fabuły opartej w dużej mierze na bardzo oryginalnym, plastycznym koncepcie miast wyrastających z ziaren, będących losowo, jedną z nieskończonych możliwych wersji wzrostu Drzewa Światów, z którego to owoców pochodzą, zawierających tak jak ono część nadziemną, jasną, suchą, zwaną "drzewem" oraz "przeciwdrzewo", czyli system korzeni, odzwierciedlających to co ukryte przed wzrokiem, ciemne, wilgotne, na zasadzie kontrastu i paraleli. Jedno oddzielone od drugiego umiera. Miasto oddzielone od swej historii również umiera. Tym, którego rozwój niejako "z ziarna" obserwuje autorka, jest Warszawa, głównie czasów powojennych, choć nie brakuje nawiązań również do czasów międzywojennych oraz carskich. Wielkie idee, entuzjazm czerpany z poczucia nieliczonych możliwości, wynikających z wrażenia zaczynania wszystkiego od początku, obrócone zostają w...

książek: 169
isabell_96 | 2014-11-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 listopada 2014

Ciekawe spojrzenie na miasto, jako przestrzeń życia. Opisy co prawda jak u Schulza, czyli poetyckie i bogate, a więc nie zawsze zrozumiałe. Niemniej jednak ciekawe porównanie miasta do drzewa...

książek: 254
Inka50 | 2014-02-20
Przeczytana: 01 lutego 2014

Strasznie wydumana pisanina! nie dałam rady dojść do końca, choć książka ma niewiele stron - rzadkość u mnie...

książek: 1042
aczeisa | 2014-10-13
Na półkach: Przeczytane, Studia
Przeczytana: 13 października 2014

Ulegając sugestii tytułu, można by zasnąć snem twardym jak kamień nad tą książką i dwukrotnie niewiele brakowało, by tak się właśnie stało. Nudy, nudy, nudy. Nie wiem, za co nagradzano "Sny i kamienie" (bo nagradzanie autorki, spod której pióra wyszedł przecież tom opowiadań, które bardzo lubię). Chyba za to, że dość szybko się kończą, choć te 117 stron wymęczyły mnie bardziej niż niejedna książka o kilkakrotnie większej objętości.
I pewnie, można mówić, że to powieść nietypowa, bez dialogów, z nowatorsko zbudowaną fabułą. Ale dla mnie właściwsze byłoby powiedzenie, że fabuły tu nie ma; i że w zasadzie niewiele ma wspólnego z powieścią ten ciągnący się przez sto stron bełkotliwy opis, który raptem w dwóch-trzech akapitach nosił znamiona interesującego szkicu.

książek: 357
LifeOnMars | 2011-03-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 marca 2011

Na początku czytania byłam przerażona. A kiedy przeczytałam następujący fragment: "Kto tylko powie 'jest drzewem', z miejsca pomyśli o maszynie, kto powie 'jest maszyną' pomyśli od razu o drzewie. Dlatego słowa 'jest drzewem' i 'nie jest drzewem' znaczą w istocie to samo" uznałam, że chyba jestem za głupia na czytanie tej książki, bo kompletnie nie zrozumiałam, co autor miał na myśli. Ale z każdym następnym zdaniem było lepiej.

zobacz kolejne z 364 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Klucze do wyobraźni - Magdalena Tulli

Program „Klucze do wyobraźni”, którego kuratorem jest prof. Piotr Śliwiński (UAM), to roczny cykl spotkań z wybitnymi współczesnymi polskimi pisarzami, poetami oraz znakomitymi krytykami. W grudniu gościem CK Zamek będzie Magdalena Tulli.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd