bppremiera 
Własny, nagle skurczony los nosimy jakby w podręcznej torbie, którą bierzemy w lewą rękę, dokądkolwiek ruszamy.— Sándor Márai
status: Czytelnik, dodał: 10 książek i 356 cytatów, ostatnio widziany 12 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-13 22:42:45
Wypowiedział się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

wiech uwielbiam Zole, Vessel i Hikikomori to pierwsze dwa utwory, które poznałam. https://youtu.be/AjoY20hc4BA

więcej...
 
2018-08-13 13:46:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie, Polecone
Seria: Reportaż

Sprawa Gorgonowej została okrzyknięta jako jedna z największych ostatniego stulecia w II Rzeszy. Poruszyła opinię publiczną mimo tego, że nie była najbardziej bestialska i brutalna, jednak to w okół niej zebrało się najwięcej kontrowersji. Wywołała zbiorową psychozę. Podejrzana o morderstwo swej 17 letniej pasierbicy Gorgonowa została bezsądnie morderczynią i potworem, opinia publiczna wydała... Sprawa Gorgonowej została okrzyknięta jako jedna z największych ostatniego stulecia w II Rzeszy. Poruszyła opinię publiczną mimo tego, że nie była najbardziej bestialska i brutalna, jednak to w okół niej zebrało się najwięcej kontrowersji. Wywołała zbiorową psychozę. Podejrzana o morderstwo swej 17 letniej pasierbicy Gorgonowa została bezsądnie morderczynią i potworem, opinia publiczna wydała wyrok, domagając się procesu w trybie przyspieszonym i najsurowszej kary dla dzieciobójczyni. Sprawa do dziś jest sporna, na przestrzeni ponad 80 lat nadal budzi wątpliwości i angażuje dziesiątki dziennikarzy w prywatne śledztwo. Nadmienić jednak trzeba, że sąd lwowski, po czym krakowski w którym rozpatrywano sprawę apelacyjną, wykorzystał wszelkie znane w tamtym okresie metody, które miały rozwiać wątpliwości. Wszystkie dowody zbrodni zostały gruntownie przebadane, świadkowie przesłuchani, motywy przeanalizowane. Sąd podszedł do tej sprawy bardzo drobiazgowo, skrupulatnie.

Autor nie osądzał w swojej książce, która jest historycznym reportażem, te zadanie pozostawił czytelnikowi, podsuwając mu wszystkie fakty. Opierał się na archiwalnych tekstach drukowanych niegdyś w dziennikach i brukowcach. Sięgał do źródeł wszystkich tych dziennikarzy, którzy kiedykolwiek interesowali się sprawą morderstwa w Brzuchowicach. Zaglądał do naukowych opracowań biegłych sądowych, a także, podjął na własna rękę próbę odnalezienia świadków, rodzin osób pracujących nad tą sprawą. Dotarł też do rodzin ofiary i domniemanej sprawczyni, prześledził ich losy, dzięki czemu rzucił nowe spojrzenie na sprawę. Możliwe scenariusze jakie przedstawił w reportażu, nie dają jednoznacznej odpowiedzi - kto zabił?
Myślę, że te morderstwo zawsze będzie budzić wątpliwości. Wciąż pozostaje niepewność i chęć odkrycia kolejnych dowodów przemawiających za niewinnością Rity Gorgonowej.
Niezwykle absorbująca książka, która skłoniła mnie do podróży śladami tamtych wydarzeń. W internecie znajduje się całkiem sporo publikacji dotyczących sprawy Gorgonowej. Z zainteresowaniem odnalazłam miejsce zbrodni i porównywałam z fotografiami historycznymi zamieszczonymi w archiwalnych czasopismach i książce. Przed snem malowałam w głowie plan willi brzuchowickiej w której dokonano zbrodni, wędrowałam zaznaczonymi przez ekspertów śladami i zastanawiałam się, czy Gorgonowa mogła być sprawcą?

pokaż więcej

 
2018-08-09 20:43:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie, Polecone

Wszystkiego po trochu. Historie, jedna w drugą przechodzi niczego nie gubiąc, zaspokajają ciekawość. Nie przystrojone, bez zahamowań - bo tak nie wypada, opowiadają o wszystkim przyziemnym, bo ziemia zawsze bohaterce najbliższą była. Weronika Gogola, autorka, narrator wciela się w postać dziecka jakim była. Zabiera czytelnika w podróż przez wspomnienia, które są tak prawdziwe i szczere, że... Wszystkiego po trochu. Historie, jedna w drugą przechodzi niczego nie gubiąc, zaspokajają ciekawość. Nie przystrojone, bez zahamowań - bo tak nie wypada, opowiadają o wszystkim przyziemnym, bo ziemia zawsze bohaterce najbliższą była. Weronika Gogola, autorka, narrator wciela się w postać dziecka jakim była. Zabiera czytelnika w podróż przez wspomnienia, które są tak prawdziwe i szczere, że przyjemność z czytania jest wielka. Wszystko widziane, zapamiętane oczami dziecka, później dorastającej dziewczynki, podlotka i pannicy, która w dojrzałość wkracza. Wychowana w Olszynach, małej wiosce, gdzie psy dupami szczekają i ptaki zawracają, gdzie ludzie wiedzą co sąsiad do garnka wrzuca, kto ile piwa przed sklepem wypił, ile wina z gąsiora na gościnę spuścił, kto się narodził i kto umarł. Kto z kim pod pierzyną baraszkuje, a kto szczęścia na sianie szuka i kto najwięcej nagrzeszył, bo się wtedy stroi na niedzielę do kościoła jak stróż na Boże ciało. Rozterki Weroniki, wszystko w co wierzyła, wymyśliła, uczyniła, czego się bała, jak grzeszyła, komu “ Sur­tu­pur­tu za tymi kur­wa­mi” złożyczyła. Jej strach przed piekłem, który od dorosłych zapożyczyła i świadomość tego, że pójdzie do niego nawet kiedy będzie żałować za grzechy, bo tak nie do końca była pewna tego żałowania. Pierwsze miłości, zawiści, śmierci bliskich, którzy jak muchy padali nie dożywszy 50 urodzin. Zabobony, urojenia, porażki, mniejsze lub większe radości, rozważania, porównania. Wszystko tu prowadzi czytelnika przez wspomnienia. Ile ja rzeczy z pamięci odkopałam, tego nie zliczę, ile rozważań podobnych jako dziecko miałam, to wszystko serce uśmiecha i raduje podczas czytania.

pokaż więcej

 
2018-08-07 23:22:06
Wypowiedział się w dyskusji: Recenzenci poszukiwani!

Prawda nie zawsze jest ładna, ale samo to, że jest prawdą czyni ją piękną.

więcej...
 
2018-07-30 23:45:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie

Tytuł trochę bajkowy, ale proza nadzwyczajna, melancholią spowita, trafi do serca każdego samotnika. Tomasz, narrator tej powieści, zwykły listonosz z Brna, zafascynowany rzec by można pasjonat poezji Jerzego Macoszki, wyrusza w poszukiwaniu kluczy do tajemnic, które poeta skrywa. Pragnie poznać wszystko, podążając jego śladami dociera do Londynu. W podróży poznaje też siebie, swój upór... Tytuł trochę bajkowy, ale proza nadzwyczajna, melancholią spowita, trafi do serca każdego samotnika. Tomasz, narrator tej powieści, zwykły listonosz z Brna, zafascynowany rzec by można pasjonat poezji Jerzego Macoszki, wyrusza w poszukiwaniu kluczy do tajemnic, które poeta skrywa. Pragnie poznać wszystko, podążając jego śladami dociera do Londynu. W podróży poznaje też siebie, swój upór odkrywa, słabości i onieśmielenie.
Lucynka, 5 letnia dziewczynka, którą zrządzeniem wielu zdarzeń, los w ręce Tomasza wpycha, ale i w serce. Listonosz, którego duszę toczy samotny robak, anielskie serce i uśmiech oddaje dziewczynce. Opiekuje się niewiastą zagubioną w myślach, rezolutną i ciekawą świata. W międzyczasie nie przestaje szukać i odszyfrowywać zapisków, jakie poeta po sobie zostawił: listy, notatki, kartki z pamiętnika. Wszystko studiuje dokładnie aby nic nie przeoczyć, jako że czuje w sobie, że ten sam los co Macoszka podziela. Przepełniony pasją, bezwarunkową miłością i chęcią odkrycia tego, co w nim drzemie, nie odpuszcza. Trzy historie powiązane samotnością, rozgrywające się w oparach brneńskiego undergroundu artystycznego. Opowiadane przez Tomasza, który podnosząc wycieraczki wspomnień żyje nadzieją, że odnajdzie wyjaśnienie. Klucz pozostawiony pod wycieraczką faktów.
Proza czeska mnie urzeka, pisana o rzeczach prostych, blisko człowieka, że aż serce drga gdy czytam. Żyje.

"A potem odetnę się jak kosmonauta w przestrzeni kosmicznej, przetnę kabel, który łączy mnie z bazą i z olbrzymią prędkością oddalę się… do miejsca… skąd już nie zobaczę i gdzie już nie będę widziany."

pokaż więcej

 
2018-07-24 22:20:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie, Polecone

Szczęśliwi z pasją do podróży, żadne miejsce nie mogło sprzyjać temu, aby pozostać na dłużej. Oprócz pasji mieli siebie, miłość na wypadek gdyby coś zawiodło, zawsze pozostanie coś, co będzie ich łączyć. Wciąż na walizkach, poznawali się w drodze poprzez zagęszczenie zdarzeń i kryzysów, demaskowali swoje ja. Po takiej podróży wiedzieli o sobie więcej niż po pięciu latach spania w jednym łóżku.... Szczęśliwi z pasją do podróży, żadne miejsce nie mogło sprzyjać temu, aby pozostać na dłużej. Oprócz pasji mieli siebie, miłość na wypadek gdyby coś zawiodło, zawsze pozostanie coś, co będzie ich łączyć. Wciąż na walizkach, poznawali się w drodze poprzez zagęszczenie zdarzeń i kryzysów, demaskowali swoje ja. Po takiej podróży wiedzieli o sobie więcej niż po pięciu latach spania w jednym łóżku. Nie chcieli tworzyć prawdziwego domu, mieli plany.
Z czasem pojawiło się dziecko, pies, kot...
Mąż korespondent wojenny coraz częściej wyjeżdżał, ona miała swoją wojnę w domu. Czegoś już w niej nie było, przy każdej jego nieobecności ubożała wewnętrznie, stawała się wyobcowana, daleka. On przywoził wspomnienia ludzi których poznawał, ona ich gościła w swoich sanach z nimi rozmawiała, niejednokrotnie kręcąc się w okół obowiązków matki, była w ciemnościach nie znając z nich wyjścia. Nieustannie czekając na sygnał telefonu, który ją paraliżował, odgrywała sceny, które miały ją przygotować na wypadek wiadomości o śmierci męża. Niech to już się skończy, nastąpi zmiana, obojętnie jaka wiadomość nadejdzie, zła czy dobra, ale niech ustanie już cisza i ciągły lek oczekiwania.
Coś zapędziło ich życie na dwa różne tory, symbioza jedności się skończyła. Każde z nich otrzymało nagle własny system nerwowy, cele, słowa i własne kończyny. Przez lata oswajali się z przestrzenią która ich dzieliła, drugie życie, które wyrosło za ich przyzwoleniem było silniejsze od nich, zajmowało coraz więcej miejsca. Jej strach i bezradność nigdy się nie skończyły. Nawet po obiecanym przez niego terminie, obojętne już było czy jeszcze dwa lata, dwa tygodnie, czy może już ostatni wyjazd. W psychice ten lęk zadomowił się na stałe, trwa, przeszkadza, koszmary nocą przywołuje, jakby w tych 53 wojnach męża uczestniczyła. Wszystko w siebie zbierała i pozbyć się niepodobna.

“Niektórzy nie mogą żyć z tym co zrobili, a inni z tym, czego nie zrobili. Dom wariatów.”

pokaż więcej

 
2018-07-21 18:02:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie

“Jaka szkoda, że nie można wyłączyć umysłu, kiedy człowiek przestaje sobie z czymś radzić, powinien mieć taką zdolność. Likwidacji obrazów, jakie się w nim zalęgły, jak wirusa w laptopie.”
Zapoznałam się z opinią. Od razu wiedziałam, że zechcę przeczytać. Poszłam zobaczyć jak wygląda sama książka, ano nie wygląda, tytuł też nijaki, ale tym co zechcą po nią sięgnąć powiem, że czytania nie...
“Jaka szkoda, że nie można wyłączyć umysłu, kiedy człowiek przestaje sobie z czymś radzić, powinien mieć taką zdolność. Likwidacji obrazów, jakie się w nim zalęgły, jak wirusa w laptopie.”
Zapoznałam się z opinią. Od razu wiedziałam, że zechcę przeczytać. Poszłam zobaczyć jak wygląda sama książka, ano nie wygląda, tytuł też nijaki, ale tym co zechcą po nią sięgnąć powiem, że czytania nie przerwało mi nic, oderwać się nie mogłam. Książka prowadzi nie tylko słowem, obrazowym przedstawieniem postaci i faktów, ale również nieodpartą ciekawością, która daje czytelnikowi możliwość zajrzenia w siebie. Niczym film który otwiera obraz, a człowiek wie, że to coś znanego, poszukuje w głowie informacji w napięciu, pełen lęku, ma wrażenie, że to już go spotkało i jest to obraz, który jak się okazuje, sam namalował.
Tak dzieje się z pacjentami oddziału kliniki psychiatrycznej, do której z nadzieją odnalezienia pomocy, zgłosiła się sama autorka. Książka jest formą reportażu, pamiętnika, małej biografii. Traktuje o rzeczach, które są spychane na margines, o tym się nie rozmawia, tego się nie dostrzega, nie rozumie, więc automatycznie odsuwa. Pacjenci są przeróżni. Większość z nich to weterani wojenni, którzy wyjeżdżali kilkakrotnie na misje do Afganistanu.
Więc co robi tu nasza bohaterka? Ano mierzy się z lękami jakie nabyła, kiedy jej mąż reporter wojenny przez ponad 20 lat podróżował ze swoją dziennikarską misją na różnych wojennych frontach. Przerażające jest to, że jej myśli i obawy urzeczywistniały się w snach, wtedy chodziła do męskich sypialni na oddziale i pytała o nogę rękę, czy tez inne części ciała swojego męża, którego zawsze postrzegała niekompletnym. Jako, że dla pani Jagielskiej pisanie o rzeczach najgorszych było swojego rodzaju terapią pozwalającą jej lepiej sypiać, zaczęła wszystko notować. Każdy etap leczenia przedstawiła, silna nierozerwalność społeczności terapeutycznej, która mogła jedynie dobrze funkcjonować w pełnym oddaniu szczerze i bez umniejszania problemów, pomogła jej, a przy tym każdy sam sobie pomógł, kiedy przed autorką mógł się otworzyć. Nie dla każdego była to pierwsza hospitalizacja. Nie każdy miał też lęki związane z wydarzeniami przywiezionymi w głowie z Afganistanu. Wszyscy potrzebowali indywidualnej i grupowej terapii, zajęć relaksacyjnych, wyjść poza teren ośrodka, tylko nikt nie wiedział jak długo ma spacerować, żeby zbliżyć się do bezpiecznego poziomu zdrowia. Obawiali się przechodniów, zalesionych obszarów, tłumów w supermarketach, a nawet świateł odbijających się w szybach. Wszystko przywoływało wspomnienia z którymi sobie nie radzili, przez które żyć nie umieli, postrzegali siebie mniej ludzkimi. Obawiali się swoich zachowań, nieprzystosowania w społeczeństwie. Obecność na oddziale kliniki stresu bojowego była dobrowolna. Trafiali tu ci, którzy jeszcze wierzyli, że mogą zacząć żyć inaczej. Nie każdemu się udało.

pokaż więcej

 
2018-07-19 13:38:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie
Seria: Biblioteka

Doświadczenia jakimi raczy nas autor w swoich książkach są proste, z życia wzięte, a dokładnie z jego życia, ponieważ Bohumil nie oddał się prawu, które studiował, a imał się innych różnych zajęć, które z lubością i pasją opisuje. W książce Bambini di Praga poznajemy epizod z jego życia, kiedy sprzedawał ludziom nadzieję.
Bohaterami opowiadania są czterej agenci ubezpieczeniowi, sprzedawcy...
Doświadczenia jakimi raczy nas autor w swoich książkach są proste, z życia wzięte, a dokładnie z jego życia, ponieważ Bohumil nie oddał się prawu, które studiował, a imał się innych różnych zajęć, które z lubością i pasją opisuje. W książce Bambini di Praga poznajemy epizod z jego życia, kiedy sprzedawał ludziom nadzieję.
Bohaterami opowiadania są czterej agenci ubezpieczeniowi, sprzedawcy marzeń, niezwykle błyskotliwi, przyjaźni, rozmiłowani w życiu, hulankach i kobietach mężczyźni, którzy obiecując szczęśliwy żywot, bez skrupułów naciągają interesantów oferując w praktyce nic, bowiem są oszustami. Perypetie agentów i klientów, których udało się pozyskać są niezwykle barwnym, pełnym literackiego, poetyckiego wydźwięku opisem.
Ludzie niosący nadzieję uwodzą wszystkich jak leci, od nastoletnich panien, po zapracowanych ojców rodzin. Odwiedzane przez ubezpieczycieli potencjalne ofiary, przybliżają nam obraz człowieka, jego charakter i skłonności. A wszystko to dzieje się w anturażu Nocy Weneckiej, podczas której mieszkańcy zapominają o politycznych problemach i swoich troskach. Uwiedzeni muzyką i pięknem oddają się wszelkim atrakcjom przygotowanym na te noc. Czytelnik płynie wraz z muzyką, która rozbrzmiewa i podobnie jak księżyc w tafli wody się odbija. Nasyca się melancholią i radością z czytanego.

“Ależ ci ludzie są głupi! Straaaasznie głupi! O rany, jacy głupi! Gdyby wiedzieli, co to jest porządna muzyka! – krzyczał zamiatacz, po czym zaczął gwizdać wybijając sobie takt miotłą niczym metronomem.“

pokaż więcej

 
2018-07-16 17:48:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie, Polecone

Zatruli nas! Okradli nas! Oszukali nas!
Najbardziej urzekające w tej książce, jest przeplatanie faktów dotyczących katastrof w Japonii na przełomie XX i XXI wieku z mitami, tradycją, kulturą, życiem i śmiercią. Czytelnik przenosi się z wiatrem opowieści do mitycznej rzeki, płynącej z duchami przodków, gdzie balansuje na krawędzi rzeczywistości, karmiony fantazją. To niezwykłe odczucie. W...
Zatruli nas! Okradli nas! Oszukali nas!
Najbardziej urzekające w tej książce, jest przeplatanie faktów dotyczących katastrof w Japonii na przełomie XX i XXI wieku z mitami, tradycją, kulturą, życiem i śmiercią. Czytelnik przenosi się z wiatrem opowieści do mitycznej rzeki, płynącej z duchami przodków, gdzie balansuje na krawędzi rzeczywistości, karmiony fantazją. To niezwykłe odczucie. W Japonii umarli żyją w gronie żywych, a opowiadane historie są jak lawiny śnieżne, z każdą następną opowiedziana historia jest cięższa, emocjonalnie uderza. Trudno się podnieć po tragedii. Ludzie, którzy przetrwali trzęsienia ziemi, wybuch elektrowni atomowej, czy tez wielkie fale Tsunami, w dalszym ciągu nie potrafią się odnaleźć w życiu, nieliczni idą do przodu.
Obraz tego zakątka świata staje się bardzo realistyczny, namacalny. Poznajemy każdy skrawek opuszczonej ziemi, drzewa, pomostu, drogi, czy tez domów, które żywioły porwały i rozrzuciły w odległych regionach. Ciągłe poszukiwania bliskich, znaków zostawionych po nich, przedmiotów, aby móc cokolwiek przy sercu trzymać związanego z zaginioną osoba, jest sprawą priorytetową.
Na tragedię nie można się przygotować, chociaż ludzie od kołyski są uczeni jak postępować w chwili zagrożenia. To tylko kilkanaście sekund, a katastrofa nie wybiera, może cię zastać w każdej sytuacji życia codziennego. Awaryjne ostrzeganie i miejsca dokąd można się ewakuować rozsiane są gęsto w rejonach zagrożonych. Nie każdy ma jednak szansę zdążyć, nie każde centrum kryzysowe może uratować.
Poza wieloma ciekawymi historiami dotyczącymi zmarłych, sposobu ich pochówku i ponownego odrodzenia, dowiadujemy się o wielu traumach, goryczy, żalu, braku nadziei i chęci życia. O tym jak ludzie czują się winni tego, że im się nie udało kogoś ochronić, uratować, a nawet nie umieją odnaleźć spokoju, dopóki nie odnajdą ciała. Trwają w wiecznym zawieszeniu.
Książka szeroko otwiera oczy na fakty dotyczące promieniowania radioaktywnego i jego skutków, nieustające usuwanie szkód, odkażanie i adoptowanie napromieniowanych terenów. Ubóstwo ludności umieszczonych w tymczasowych domach, czekających na możliwość powrotu na opuszczone ziemie. Każdy mieszkaniec zaopatrzony jest w miernik wskazujący wysokość napromieniowania, tak gęsto jak w europie znajdujemy tabliczki z nazwami ulic, tam stoją systemy informujące o sile napromieniowania danego obszaru.
Ale nie to jest dla człowieka najbardziej zabójcze, bardziej niszczycielski wpływ ma promieniowanie na relacje międzyludzkie, niszczy je bardziej niż geny. Ludzie oddalają się od siebie w strachu i zagrożeniu.
7 lat temu za pośrednictwem mediów nasze oczy chłonęły tragiczny los niewinnych ludzi, ale dopiero ta książka opisuje owe wydarzenia ze wszystkich możliwych stron. Wielki ukłon dla autorki.

pokaż więcej

 
2018-07-02 18:35:29
Ma nowego znajomego: Eleckra
 
2018-07-02 18:02:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie

Pełen nadziei i artystycznego polotu pakowacz, prasujący makulaturę, już za młodu sobie wymyślił te zajęcie, bo to jedyna droga wtedy była, gdzie można bez przeszkód dobrą literaturę pozyskać. I nosił tak nasz bohater, wbrew własnej woli wykształcony, wielkie tomiszcza, którym swe bogate wewnętrznie życie zawdzięczał. Układał je w domu na belkach, ino wąską szczelinę dla siebie od drzwi do... Pełen nadziei i artystycznego polotu pakowacz, prasujący makulaturę, już za młodu sobie wymyślił te zajęcie, bo to jedyna droga wtedy była, gdzie można bez przeszkód dobrą literaturę pozyskać. I nosił tak nasz bohater, wbrew własnej woli wykształcony, wielkie tomiszcza, którym swe bogate wewnętrznie życie zawdzięczał. Układał je w domu na belkach, ino wąską szczelinę dla siebie od drzwi do okna pozostawił i pół metra przestrzeni między półkami wiszącymi nad łóżkiem, niczym baldachim. Dwadzieścia kwintali książek, a wśród nich myszki, którym udało się z piwnicy prasowalni wydostać i z naszym bohaterem zamieszkać. Czytywał te książki w nadziei, że pewnego razu przeczyta coś, co zmieni go jakościowo.
To nie był zwykły człowiek, szaraczek, chociaż takim się mógł wydawać, jego postać niezwykle kreatywna była, a z pracy którą szanował, której się z niezwykłym zamiłowaniem poświęcał, stworzył dzieło sztuki. Wszystko co przez jego umiłowaną prasę przechodziło, którą jak sam twierdził wraz z nim na emeryturę odejdzie, było tak przystrojone, aby dla ludzkich myśli, serca i oka cudem było, a każdy kto owe paczki w przejeżdżających ciężarówkach napotka, przystanie z wrażenia i go ta chwila na długo napełni zachwytem. Reprodukcje najznakomitszych artystów, którymi swe paczki obkładał, były niczym wystawne eksponaty w galerii sztuki. Tak swoją pracę nasz bohater miłował, że nigdy nawet o urlopie nie pomyślał, podróżował w sobie, zwiedził cały świat w książkach, które z usypanej makulatury często spoglądały nań, a ten je wyławiał, otwierał, zdanie sczytywał, brał do ust jak ślazowy cukierek i prasował makulaturę napełniony niezmierną wielkością, nieskończoną mnogością myśli i pięknem, które wylewało się zeń na prasę. Na koniec przeczytanym dziełem ze skórzaną, złoconą często oprawą, kolejne paczki przyozdabiał. Każdego dnia dom- praca, i tylko aby jak najszybciej u siebie się znaleźć i wieczorem dowiedzieć się z książek o sobie tego, czego jeszcze nie wiedział. Mógł pozwolić sobie na luksus opuszczenia, chociaż nigdy nie czuł się samotny jako, że w pamięci swe miłości przywoływał. Zwidy na jawie miewał, z wieloma uczonymi desputy prowadził, z Jezusem się kolegował. Im więcej dzbanów piwa opróżniał, tym liczniejsze miał w okół siebie towarzystwo. W komitywie z Heglem w osłupienie wpadał i odczuwał strach przed skostniałym, obumierającym. Szybko z myśli go odwoływał i bogatszy o kolejne doświadczenie pracę swą wykonywał. Z Kantem na gwiaździste niebo przez szyb w suficie spoglądał, w migotliwe światła nocy, która go często w pracy witała. Piękniał każdego wieczoru we własnych oczach, nigdy nie oszalał od tego, co w swej głośnej samotności widział, co przeżywał. Dzięki pracy, książkom czuł się wszechmocny, ale zawsze skromny i wszystkich z nawykłego niegdyś zachowania o wybaczenie prosił. W Schopenhauerze zaczytany, uderzenia niczym piorunem doświadczył i zrozumiał, że najważniejszym prawem jest miłość, a więc i współczucie. Zatęsknił, miłość z lat szkolnych odszukał. Przedstawił ją czytelnikowi i uciekł do siebie, by znów swoim światem pożyć. Był dobry dla wszystkich, z każdym dzielił to co sam znajdywał. Wielki mały człowiek, jego historia jest niezwykła, kwietna niczym poemat, bo i taka była pierwotna wersja tej książki. Teraz czytamy ją w prozie, a nadal smakuje jak pierwiosnek o poranku zakwitły.

pokaż więcej

 
2018-06-30 13:39:36
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-06-28 20:09:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ebook, Mam u siebie, Polecone, Ulubione
Autor:

Świat jest magiczny w swej nieskończoności. Ile ja bym dała za to, aby się cofnąć do czasów szkolnych i z tej książki miast podręcznika korzystać. Nie wykluczone, że rozwinęłabym swoje zainteresowania w innym kierunku, niż obecnie rozwijam. Książka, w stosunku do znajdującej się w niej wiedzy, jest naprawdę niewielka. Ale każda odkrywana strona, to jak gwiazdka z nieba. Tyle cudów zawiera, że... Świat jest magiczny w swej nieskończoności. Ile ja bym dała za to, aby się cofnąć do czasów szkolnych i z tej książki miast podręcznika korzystać. Nie wykluczone, że rozwinęłabym swoje zainteresowania w innym kierunku, niż obecnie rozwijam. Książka, w stosunku do znajdującej się w niej wiedzy, jest naprawdę niewielka. Ale każda odkrywana strona, to jak gwiazdka z nieba. Tyle cudów zawiera, że człowiek pragnie je wszystkie posiadać, zapisać w specjalnej szufladzie mózgu i bez limitu z nich korzystać. Napisana z polotem, humorem, przestępna, gruntownie bada wszystko to, o czym nam autor opowiada. Wielkim plusem jest sposób narracji autora. Nie pozwala się zgubić w tym, co czytasz. Zawsze podsuwa krótki opis przypominający to, o czym już wspominał, kiedy inną rzecz wyjaśnia, a jest związana z tym, o czym już opowiadał. Dla mnie jest to spojrzenie na świat nowymi oczami, otwartym umysłem, który czytając chłonie wszystko jak gąbka. Książka traktuje o nauce, wyjaśnia wszystkie teorie, niemal każde naukowe odkrycie począwszy od powstania świata, do tu i teraz. Jest jak droga którą idziesz i kwiaty polne zbierasz, a z każdej strony inna barwa i forma zachwyca, od stworzenia wszechświata, nauk geologicznych przez astronomię, kosmologię, botanikę, chemię, fizykę, oceanografię, meteorologię do biologii człowieka i ekologii. Świat powstał z niczego, kiedy czas jeszcze nie istniał i nie było miejsca, tak się zaczęło wszystko.

pokaż więcej

 
2018-06-27 20:01:54
Wypowiedział się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

The Cinematic Orchestra - Breathe (ft. Fontella Bass)

https://youtu.be/mmlhCC2VAXo

więcej...
 
2018-06-26 22:11:27
Wypowiedział się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Radiohead - Codex [From the Basement HD] video reworked

https://youtu.be/EC58867mfiA

więcej...
 
Moja biblioteczka
447 123 1369
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (39)

Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd