Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
a_psik 
in-bed-with-books.blogspot.com
zaczytana
http://in-bed-with-books.blogspot.com/, status: Czytelnik, dodał: 2 książki i 9 cytatów, ostatnio widziany 3 dni temu
Teraz czytam
  • Geniusz Żydów na polski rozum
    Geniusz Żydów na polski rozum
    Autor:
    Żydzi stanowią dwa promile ludności świata. Zdobyli 23 procent nagród Nobla. Jak to się dzieje? Jak powielić ich sukces? Ostra i niepoprawna politycznie książka Kłopotowskiego. Jeśli ktoś będzie tw...
    czytelników: 248 | opinie: 20 | ocena: 7,06 (85 głosów)
  • Mówiąc inaczej
    Mówiąc inaczej
    Autor:
    Nie idź po najmniejszej linii oporu i weź tą książkę na tapetę – bynajmniej, nie pożałujesz! Jeśli w powyższym zdaniu nie znalazłeś co najmniej trzech błędów, ta książka jest dla Ciebie! Paulina roz...
    czytelników: 1115 | opinie: 93 | ocena: 7,41 (433 głosy)
  • Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie
    Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie
    Autor:
    Doświadczenie autora w naturoterapii sięga już przeszło dwudziestu lat. Zagadnieniem, nad którym najwięcej w tym czasie pracował, były naturalne metody leczenia i zapobiegania przewlekłym nowotworom....
    czytelników: 1452 | opinie: 109 | ocena: 7,63 (462 głosy)
  • Uwikłanie
    Uwikłanie
    Autor:
    Pierwszy tom znakomitej trylogii o prokuratorze Szackim! Wysoki, szczupły, w nienagannie skrojonym garniturze i wkurzony, że znowu kogoś zamordowano po siedemnastej prokurator zaczyna nowe śledztwo. W...
    czytelników: 14587 | opinie: 996 | ocena: 7,34 (8622 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-24 11:45:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane (2017 r.)

„Sztuka kochania” była swego czasu książką obowiązkową dla każdego nastolatka. I nie chodzi tu bynajmniej o kanon lektur szkolnych, a raczej tych… „życiowych”. Młodzi (ale nie tylko) ludzie zaczytywali się w niej z wypiekami na twarzy. Wstyd przyznać, ale w moich młodzieńczych latach książka nie trafiła w moje ręce. Może dlatego, że rodzice nie mieli jej w swojej biblioteczce. A może dlatego,... „Sztuka kochania” była swego czasu książką obowiązkową dla każdego nastolatka. I nie chodzi tu bynajmniej o kanon lektur szkolnych, a raczej tych… „życiowych”. Młodzi (ale nie tylko) ludzie zaczytywali się w niej z wypiekami na twarzy. Wstyd przyznać, ale w moich młodzieńczych latach książka nie trafiła w moje ręce. Może dlatego, że rodzice nie mieli jej w swojej biblioteczce. A może dlatego, że tak dobrze ją ukryli przed ciekawskimi oczami córki..?


„Sztuka kochania” była wielokrotnie wznawiana i dzisiaj, po czterdziestu ladach nadal cieszy się niesłabnącą popularnością. Wydana w siedmiu (!) milionach egzemplarzy – to wersja oficjalna, bo liczbę nielegalnych dodruków można liczyć w kolejnych tysiącach. Poradnik ten został wydany nakładem ciężkiej pracy Michaliny Wisłockiej w Poradni Świadomego Macierzyństwa, pierwszej w Polsce takiej instytucji. Wisłocka pracując jako ginekolog, stykała się w lekarskim gabinecie z wieloma różnorodnymi problemami i to dało jej motywację do pisania. Jednym słowem jej poradnik był idealną odpowiedzią na problemy pacjentek.


„Książka, która podpowiada jak żyć…żeby chciało się kochać”.
Z każdego zdania, z każdego rozdziału płynie jednoznaczny wniosek, że „kochanie” to forma sztuki. Wszak słowo seks kojarzy się w dzisiejszych czasach bardziej z czynnościami mechanicznymi, jakąś gimnastyką aniżeli z bliskością i czułością. W tym kontekście (ale nie tylko) książka jest nadal aktualna, nawet po tylu latach. I to uważam za jej największy walor.


Pozycja obowiązkowa dla par z dłuższym i krótszym stażem. Zawiera nie tylko porady czysto praktyczne. Uczy także dostrzegania potrzeb partnera; traktowania drugiego człowieka z szacunkiem.


Uważam, że to książka, która powinna być choć w części omawiana w szkole podczas zajęć „Wychowania do życia w rodzinie” czy jak to się tam dzisiaj nazywa. Michalina Wisłocka tłumaczy bowiem zawiłości ludzkiej natury w sposób prosty i przystępny. Za jedyny minusik uważam zbyt wiele informacji medycznych w niektórych rozdziałach. Poza tym sądzę, że jest to „pozycja” (nomen omen) obowiązkowa.


Zdezaktualizował się rozdział dotyczący antykoncepcji – wiadomo, świat poszedł do przodu, farmacja także – oraz niektóre poglądy autorki na kwestie partnerstwa w związku. Jednak na te ostatnie można po prostu przymknąć oko. Dziś książka już tak nie szokuje, jednak zdaję sobie sprawę (i po lekturze rozumiem dlaczego), jak nowatorskie wydawały się poglądy Michaliny Wisłockiej w latach PRL-u. Kontrowersje mogły wynikać również z faktu, iż Wisłocka zachęcała mężczyzn do czynnego udziału w życiu rodzinnym, co ówcześnie raczej nie było standardem. Nie dziwi mnie także to, że nie chciano wydać poradnika w Polsce, a autorka chodziła od Annasza do Kajfasza, raz zwracając się z prośbą do partii, raz do Kurii… Polską rządzili mężczyźni. I nieprzychylnie patrzono na kobiety, które swoim nowatorstwem chciały zmieniać świat…


Polecam serdecznie!

pokaż więcej

 
2017-03-24 11:21:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane (2017 r.)
 
2017-03-19 11:35:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane (2017 r.)
 
2017-03-06 20:19:42
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-03-05 19:29:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane (2017 r.)
Cykl: Spacer Aleją Róż (tom 1)

„Cień burzowych chmur” zaintrygował mnie od razu. Z zapowiedzi wynikało, że będzie to barwna opowieść rodzinna osadzona w realiach wczesnego PRL-u. Smaczku dodawał fakt, że główni bohaterowie noszą takie samo nazwisko, jak ja. Stwierdziłam więc, że w domu Szymczaków musi znaleźć się powieść o Szymczakach, no jakżeby inaczej? „Cień burzowych chmur” to zapowiadana pierwsza z pięciu części sagi... „Cień burzowych chmur” zaintrygował mnie od razu. Z zapowiedzi wynikało, że będzie to barwna opowieść rodzinna osadzona w realiach wczesnego PRL-u. Smaczku dodawał fakt, że główni bohaterowie noszą takie samo nazwisko, jak ja. Stwierdziłam więc, że w domu Szymczaków musi znaleźć się powieść o Szymczakach, no jakżeby inaczej? „Cień burzowych chmur” to zapowiadana pierwsza z pięciu części sagi „Spacer Aleją Róż”. Po lekturze wiem, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych tomów.
Reforma rolna wprowadzana po wojnie miała, w założeniu działaczy partyjnych, sprawić, że wszyscy będą posiadali tyle samo. Zrównywała bogaczy z biedakami. W tej sytuacji, wiadomo, najbardziej zyskiwali ci ostatni, wcześniej ledwie łączący koniec z końcem. Obecnie żyjemy w czasach, kiedy grunt jest „w cenie”. Wówczas też był, ale nie tylko to było istotne dla naszych bohaterów. Ziemia, na której żyli, zwana była ojcowizną, bo przekazywano ją z pokolenia na pokolenie. Dlatego Szymczakom tak trudno było pogodzić się z faktem, że ktoś zabiera im ziemie, przynależne do ich rodziny od wielu lat. Po reformie przestali być szanowaną rodziną, zrównano ich niemalże z „dziadami”. Został im murowany dom i lichy kawałek ziemi. Bronek zaś, jako głowa rodziny, musiał wybyć do miasta, by zapewnić bliskim jako taki byt. Podziwiam go jako faceta, bo kierował się w życiu prostymi, klarownymi zasadami: Bóg, honor, ojczyzna. Rodzina była dla niego najważniejsza. Czasem jednak drażnił mnie jego charakter: jak wielu mężczyzn w sytuacjach stresowych był dosyć narwany.
Wspaniale rozpisana intryga powoduje, że książkę pochłania się jednym tchem. Bohaterowie nie są papierowi – wierzyłam, że dana postać mogłaby w danej sytuacji zachować się tak, jak przedstawia to autorka. Niejednokrotnie też zastanawiałam się, jak ja zachowałabym się w określonej sytuacji, mając na względzie, że były to czasy wczesnego, jakże niegodziwego PRL-u. Ze strony na stronę podziwiałam coraz bardziej wyobraźnię autorki, która tak sugestywnie odmalowała przeróżne intrygi między mieszkańcami.
Powieść Edyty Świętek jest również powieścią o początkach Nowej Huty, która miała być miastem homo sovieticus. Nowa Huta przez lata miała raczej czarny PR, a autorce udało się ją odczarować. Intrygowały mnie niezwykłe obrazy przemian, choć nie jestem pewna, czy gdybym żyła ówcześnie, byłabym z nich zadowolona. Poznając losy bohaterów pochylamy się nad zachodzącymi zmianami w społeczeństwie i gospodarce, szumnie zwanej realnym socjalizmem.
Powieść napisana z rozmachem, bez zadęcia, piękną polszczyzną. Edyta Świętek nie zanudza zbędnymi opisami, nie brnie w niepotrzebne wątki. To wszystko spowodowało, że książkę niemal pochłonęłam. Do tej pory nie miałam do czynienia z twórczością autorki, sądzę jednak, że wkrótce się to zmieni. Mam sporo do nadrobienia w tej kwestii.
Zawiść, sprzeczki rodzinne czy sąsiedzkie, chęć zemsty – słowem kalejdoskop uczuć. „Cień burzowych chmur” wciąga niczym wir w kipieli wodnej. I o ile taki wir na łonie natury do przyjemnych nie należy, o tyle lektura powieści – wręcz przeciwnie.

pokaż więcej

 
2017-03-02 22:01:20
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Audiobooki (2017 r.)
Cykl: Teodor Szacki (tom 1)
 
2017-03-02 21:59:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobooki (2017 r.), Przeczytane (2017 r.)
 
2017-02-27 21:02:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytane (2017 r.)

Każdy rodzic w którymś momencie swojego rodzicielskiego żywota spotka się z terminem „odpieluchowanie”. My mamy jeszcze na to trochę czasu, bo córcia niedawno skończyła roczek, ale psychicznie warto nastawić się już na to, co nas czeka. A czeka nas, jak wielu pozostałych rodziców, nie lada zadanie: odzwyczaić dziecko od pieluch, do których przyzwyczajone było od samego urodzenia. Nasz tuptuś... Każdy rodzic w którymś momencie swojego rodzicielskiego żywota spotka się z terminem „odpieluchowanie”. My mamy jeszcze na to trochę czasu, bo córcia niedawno skończyła roczek, ale psychicznie warto nastawić się już na to, co nas czeka. A czeka nas, jak wielu pozostałych rodziców, nie lada zadanie: odzwyczaić dziecko od pieluch, do których przyzwyczajone było od samego urodzenia. Nasz tuptuś nie zna innego sposobu wypróżniania, jak właśnie w pieluszkę, która skrywa to i owo, dając mu poczucie intymności, tak bardzo potrzebnej przy tej czynności fizjologicznej.
Jamie Głowacki to ekspertka od treningu nocnikowego maluchów. W książce „Mamo, chcę kupę” prezentuje swoją metodę na nauczenie dziecka siadania na nocnik. Twierdzi również, że jej sposób pomoże rodzicom, którzy załamali się, gdywszystkie inne metody zawiodły.
Autorka zaznacza, że najlepszy wiek na naukę to czas między dwudziestym a trzydziestym miesiącem życia dziecka. Dokładnie to w swoim poradniku uzasadnia. Osobny rozdział Jamie poświęciła na omówienie całego zagadnienia związanego z kupą. Czytając go, znalazłam wiele analogii do wielce ciekawej pozycji pt. „Historia wewnętrzna” G.Enders, również traktującej o całym procesie wydalania i pracy jelit. Wspólną cechą było na przykład polecanie podnóżka pod nogi, tak by wypróżniać się ze zgiętymi kolanami, co znacznie ułatwia sprawę – jak widać nie tylko dorosłym, lecz także dzieciom.
Jamie Głowacki ciekawie tłumaczy, jak to naprawdę jest z tą kupą (przepraszam za bezpośredniość, ale w końcu… nic, co ludzkie, nie jest nam obce, prawda?). Dziecko od urodzenia zna uczucie ciepłej pieluchy, wypełnionej… no wiecie czym… przylegającej do ciała. I jest to dla niego najzupełniej normalne. A tu nagle rodzice mu każą to ciepłe „coś” wydalać na jakimś nocniku, a na dodatek później wyrzucać to do ubikacji. Jak to?! Dziecko myśli, że musi wyrzucić „część siebie”, stąd ta częsta niechęć do siadania na nocnik. Dlatego też specjalistka radzi nam przeprowadzać cały cykl etapami: najpierw nasza pociecha powinna hasać po domu na golasa (przeżyłam szok, kiedy przeczytałam o tym po raz pierwszy, ale po głębszym zastanowieniu ma to sens) – przynajmniej na golasa od pasa w dół. Wówczas widzimy, czy dziecko się pręży lub inaczej daje znaki, że jest gotowe usiąść na „tronie”. Kolejnym etapem jest chodzenie w ubrankach, ale bez bielizny. Zaraz zapytacie: dlaczego? Ano dlatego, że dla tak małego dziecka przylegające majteczki zbyt niebezpiecznie przypominają otulającą jego ciałko pieluchę, stąd tak częste wpadki, gdy rodzice zakładają (po pomyślnie zakończonym pierwszym etapie) dziecku od razu bieliznę. O kolejnych etapach możecie poczytać w tym nietypowym poradniku.

całość:
http://in-bed-with-books.blogspot.com/2017/03/jamie-glowacki-mamo-chce-kupe-jak.html#more

pokaż więcej

 
2017-02-27 20:33:54
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-02-27 20:31:04
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
2763 254 2893
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (56)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (49)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd