pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Mistrz i Małgorzata
Michaił Bułhakow zaczął pisać Mistrza i Małgorzatę w 1928 roku, ukończył w roku 1940, na kilkanaście dni przed śmiercią. Książka ukazała się w druku po 40 latach i rzecz niespotykana natychmiast stała... Michaił Bułhakow zaczął pisać Mistrza i Małgorzatę w 1928 roku, ukończył w roku 1940, na kilkanaście dni przed śmiercią. Książka ukazała się w druku po 40 latach i rzecz niespotykana natychmiast stała się światowym bestsellerem! Do dzisiaj i śmiech, i łzy towarzyszą lekturze Mistrza i Małgorzaty. Bułhakow opisał świat współczesny szyderczo i bez litości, nie pozostawiając czytelnikom szczególnej nadziei, na pociechę zostawił obietnicę, że rękopisy nie płoną, że człowiek jest, a może raczej bywa dobry. Nawet szatan w Mistrzu i Małgorzacie okazuje się w końcu przyzwoitym facetem. W Polsce powieść Bułhakowa niezmiennie cieszy się ogromnym powodzeniem. W rankingu czytelników i ekspertów Rzeczypospolitej w 1999 roku została uznana za najważniejszą powieść XX wieku. pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
227
-
482
-
335
Opinie czytelników
"Mistrz i Małgorzata" jest zupełnie inna od tych wszystkich książek, które teraz czytałam. Ma w sobie coś zupełnie innego, coś, czego nie potrafię nazwać. Najważniejsze dla mnie jest to, że wciąga w zupełnie inny sposób, niż pozostałe książki. Nie ma jakichś zaskakujących zwrotów akcji, nie zaskakuje, nie wbija w fotel. Ale mimo to wciąga niesamowicie. To trochę tak, jakby owinęła się dookoła mnie niewidzialnymi sznurkami i nie pozwalała ani na chwilę przerwać czytania.
Co sprawia, że książka ta jest taka niesamowita? Wciąż nie wiadomo. Być może to niemalże poetycki język Bułhakowa. A może to sama istota tej książki. Jej znaczenia, wartości z niej płynące. Jestem niemalże pewna, że gdy za jakiś czas ponownie sięgnę po tę książkę (a zrobię to na pewno, gdyż wkrótce będzie ona moją lekturą), wyniosę z niej coś nowego. Dojrzę jakieś ukryte metafory, których nie mogłam ujrzeć tym razem. Pytanie jeszcze, co mi się w niej tak bardzo spodobało? Bo skoro jestem nią tak oczarowana, musi być tego jakiś powód. Powodów jest wiele. Oczywiście Rosja oraz (prześmiewczy) stosunek Bułhakowa do Rosji tamtych czasów. Miłość Mistrza i Małgorzaty, opowieść o Piłacie, którą czytałam z niemalże ekstazą. Ukazanie religii i ateistów, no i naturalnie Woland. Szatan, który pragnąc zła, wiecznie czyni dobro. Nie można również zapomnieć o groteskowym połączeniu motywów świata nadprzyrodzonego z realiami ówczesnego życia. A największą mą sympatię zdobył Behemot. Postać ta niemal od razu zdobyła moją sympatię i uwielbienie.
"- Bardzo proszę o wydanie mi zaświadczenia - tocząc dzikim wzrokiem powiedział z wielkim naciskiem Mikołaj Iwanowicz - zaświadczenia, gdzie spędziłem dzisiejszą noc.
(...)
- Zaświadcza się niniejszym, że okaziciel niniejszego zaświadczenia, Mikołaj Iwanowicz, spędził wyżej wymienioną noc na balu u szatana, gdzie został zaangażowany jako środek lokomocji... otwórz, Hella, nawias, a w nawiasie napisz "wieprz". Podpisano - Behemot".
Jest to książka, za którą Bułhakow oddał życie. Jej się nie odkłada na półkę, powoli o niej zapominając. Do tej książki wraca się nieustannie. To trochę tak jak z narkotykiem. Wzięło się raz, trzeba wziąć kolejny. Książka bez wad? Na to wygląda. Najwyraźniej owe wady nieźle się przede mną ukryły.
Powieść, która chodzi za mną przez całe życie. Chyba żadna inna tak nie wciągnęła i nie wchłonęła swoją magią, intensywnością, niejednoznacznościami. Mam na półce wydanie Ossolineum, tak zmaltretowane, pozaznaczane zakładkami, notatkami własnymi i odnośnikami, że teraz traktuję je jak relikwię i nie pożyczam nikomu. Do pożyczania mam grzeczniejszy egzemplarz;)
Długo zastanawiałam się, jak najlepiej zrecenzować tę książkę, by właściwie oddać jej charakter i swoje odczucia w stosunku do niej. Oczywistym jest, że "Mistrz i Małgorzata" to perełka literatury. Bułhakow pisał ją 12 lat, skończył kilkanaście dni przed śmiercią. Ciekawostką jest, iż jego twórczość została objęta zakazem publikacji w druku; on zaś, w depresji spalił pierwotną wersję wyżej wymienionej powieści. Podczas gdy nagonka na pisarza ucichła, on odzyskał nadzieję i podjął się pracy nad swym arcydziełem raz jeszcze.
Rzecz dzieje się w latach trzydziestych, w Moskwie. Redaktor naczelny - Berlioz wraz z poetą - Bezdomnym spacerują po Patriarszych Prudach, gdzie spotykają niezwykłego cudzoziemca. Rozpoczyna się konwersacja na temat Boga, podczas której nieznajomy daje rozmówcom do zrozumienia, iż był on świadkiem ukrzyżowania Jezusa Chrystusa; co dla literatów jest oczywistym świadectwem na jego obłąkanie. Nie zważając na nieprzychylność obu panów, cudzoziemiec przepowiada Berliozowi śmierć tego samego dnia, pod kołami tramwaju. Kiedy wyprowadzony z równowagi redaktor udaje się po pomoc, traci równowagę i zostaje przez przepowiedziany tramwaj potrącony. Zdesperowany Bezdomny ucieka. Pragnie poinformować członków zgrupowania, do którego należy, o śmierci Berlioza.
Dalsza część książki jest podzielona. Historie kolejnych ludzi, którzy stali się ofiarami przebiegłego Wolanda i jego dziwacznej świty przeplatają się z opowieścią o Jezusie Chrystusie, Poncjuszu Piłacie i rzymskim prokuratorze. Jest to swoista parafraza - przeróbka i rozwinięcie znanego nam tekstu biblijnego. Autor interpretuje tę historię indywidualnie. Mamy również do czynienia z poglądami ateistycznymi. Wizja przedstawiona przez pisarza zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jest bliższa sercu czytelnika, postaci nabierają cech ludzkich, przez co łatwiej się z nimi utożsamić.
Część druga powieści przeznaczona jest na rozwinięcie tytołowych postaci - Mistrza oraz jego ukochanej Małgorzaty. Nie poznajemy imienia Mistrza, choć łatwo zauważyć związek pomiędzy nim a Bułhakowem. Bohater jest przygnębionym pisarzem, niedocenianym, który spalił swą ksiażkę o Piłacie i Jezusie, by następnie w cudowny sposób ją odzyskać, gdyż "rękopisy nie płoną". Celowo streściłam historię powstania dzieła, byś teraz, drogi czytelniku, mógł sam doszukać się podobieństw między Mistrzem a autorem tejże pozycji.
Przyznać się muszę, iż będąc w trzeciej klasie liceum, przed maturą, przygotowując się do pisemnego egzaminu z języka polskiego, zrobiłam listę lektur "nad" obowiązkowych, które postanowiłam przeczytać. Tak też zrobiłam. Irracjonalny strach przed dziełem Bułhakowa sprawił, iż jego książka znalazła się na samym końcu mojej listy. Jakież było moje zaskoczenie, gdy spodziewając się ponad pięciuset stron męczarni, spotkałam się z doskonale opowiedzianą historią; ciekawą, płynną, fascynującą. Nie mogłam się od niej oderwać. Nie jest więc tak jak z większością dzieł zaliczanych do kultowych - są ciężkie w czytaniu a jeszcze cięższe w doszukaniu się ważnych treści w niej zawartych, o których dowiadujemy się dopiero na lekcji języka polskiego, kiedy tłumaczy je nam nauczyciel.
Dodatkowym plusem dla mnie, jako wielkiej i oddanej fanki fantastyki, jest fakt, iż w książce pełno jest magii - realizm połączony z tym, co niemożliwe. Niemniej jednak nie jest to również książka dla dzieci - rozwinięta strona psychologiczna, refleksje. Jest to przypowieść o ludzkiej naturze, wewnętrznych konfliktach. Pojawia się problematyka władzy i polityki, unaocznienie sytuacji panującej w ówczesnym Związku Radzieckim - a mianowicie przybliżenie stalinizmu i totalitaryzmu.
"Powieść w powieści" - w swoim dziele Bułhakow zawarł wspomniany przeze mnie wyżej, rękopis powieści głównego bohatera, który spłonął po to, by zostać mu przywrócony. To właśnie powieść mistrza dostarcza nam faktów odnośnie ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Z drugiej strony jest to antologia łącząca go z samym Michaiłem.
Przewrotny może wydać się fakt, iż pojawiający się od samego początku i przyczyniający się do obłąkania prawie połowy miasta Woland zostaje opisany w taki sposób, iż po prostu nie da się go nie polubić. Ktoś może zapytać, dlaczego szatan zostaje wykreowany na postać, która bądź co bądź, ostatecznie staje się wybawcą dla Mistrza i Małgorzaty? Odpowiedzi na to pytanie nie poznamy, ale fakt pozostaje faktem - diabeł w tym wydaniu jest naprawdę oryginalny i fascynujący ;-)
Powieść Bułhakowa jest dla mnie arcydziełem literatury światowej, jej perełką. Czytając ją, ma się wrażenie, że wpływ czasu niczego nie zatarł; problemy w niej przedstawione są aktualne nadal - miłość, wina, kara. Jest to z całą pewnością utwór uniwersalny. Jednocześnie można ją nazwać powieścią wielogatunkową - wielbiciele każdego z nich (i nietylko) z pewnością pokochają ją z wzajemnością - psychologia, obyczaj, kryminał, filozofia, fantastyka, satyra i groteska. Można doszukać się nawiązań do "Fausta", którego również uwielbiam - pakt z diabłem, imię tytułowej bohaterki, Woland - kawaler Voland, czarny pudel - laska z czarną rączką w kształcie głowy pudla, motyw dzieciobójstwa, noc Walprugi. Jeśli więc kilka pierwszych stron Cię zaciekawi, jestem przekonana, że po zakończeniu lektury pozycja ta stanie się jedną z tych, do których będziesz chciał wracać, drogi czytelniku, niezależnie od okoliczności.
Jedni czytają tę książkę z przymusu w liceum i jęczą, że nic nie rozumieją, inni wznoszą ją pod niebiosa i ogłaszają klasyką, a jeszcze inni nazywają ją Ewangelią od Szatana, napisaną pod dyktando ciemnych sił. Czym jest „Mistrz Małgorzata”, co ma do powiedzenia, co ukrywa, a co pokazuje – do dziś nikt powiedzieć nie może. „I to jest fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem.”*
„Kiedy zachodziło właśnie gorące wiosenne słońce, na Patriarszych Prudach zjawiło się dwu obywateli.”* Tych dwu obywateli rozpoczęło wraz z czytelnikiem wędrówkę przez książkę pełnią dziwów, cudów, niesamowitych postaci i rosyjskości. Pod koniec książki z tej dwójki pozostał tylko jeden obywatel, a spojrzenie czytelnika na świat mogło zostać mocno zachwiane.
„Mistrz i Małgorzata” było dziełem życia Bułhakowa. Pisał je długo i wlewał w nie nie tylko swoją wyobraźnię, ale także swój los. To nie jest fantasy, nie jest to także kryminał. To dzieło traktujące o wielu poziomach ludzkiej duszy, którą ciężko zobaczyć gołym okiem, książka o wyborze i sprawiedliwości, a także o miłości i ofierze oraz o miłosierdziu. Jest to książka w książce, gdzie ciasno przeplatają się ze sobą przeszłość i teraźniejszość.
„W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika, posuwistym krokiem kawalerzysty, wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan pod krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego wyszedł procurator Judei Poncjusz Piłat.”*
Bułhakow pokazuje czytelnikowi historię Jezusa inną niż Ewangelia. Sięga do uczuć Piłata, maluje przed naszymi oczami wyraz twarzy Jeszui, opisuje emocje, zwątpienia, pragnienie życia. Pokazuje prawdziwego człowieka-Boga i człowieka, który miał go osądzić. W tej książce świętość i miłość Jezusa jest ludzka, namacalna, prawdziwa, nie wydaje się odległa i niezrozumiała. Wątpliwości Piłata także niemal sami odczuwamy. Jego ból głowy, samotność, potrzebę zrozumienia. A gdy znajduje osobę, która go rozumie i akceptuje takim, jaki jest, musi tę osobę skazać na śmierć.
„– Panowie jesteście ateistami?!
– Tak, jesteśmy ateistami.
– Och! Jakie to cudowne!”*
Jeżeli odczytywać tę powieść dosłownie, można naprawdę stwierdzić, że tu wszystko jest pozbawione logiki. Bo tak naprawdę „Mistrz i Małgorzata” jest skomplikowanym kodem, który podlega pod mnóstwo interpretacji. Tu wszystko jest metaforą. Wielki czarny kot Behemot może nagle zostać Stalinem, a bal u szatana – spotkaniem masonów. Przypuszczeń jest wiele, wiele sporów i analiz, a i tak nikt do końca nie rozszyfrował tej książki. Książki, w której nawet szatan jest sprawiedliwy.
„…czyż ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus”.*
_________________________________________________________
*Cytaty pochodzą z „Mistrza i Małgorzaty” Michaił Bułhakow. (Tłumaczenie Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego)
(Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury
http://www.obliczakultury.pl/ksiazki/beletrystyka/proza-zagraniczna/504-michai-buhakow-mistrz-i-magorzata-recenzja)
Książka wyjątkowa. Moim zdaniem nalezy do takich, o których nie da się zapomnieć.
Mam wrażenie, że można odkrywać ją na nowo, raz jako ponadczasową historię o miłości, raz jako dzieje Piłata, a raz jako satyrę na ustrój komunistyczny.
Książka do której podchodziłam dwa razy. Pierwszy raz w piątej klasie, wtedy wszyscy odradzali mi tą książkę, bo za "trudna", więc nawet jej nie wyporzyczyłam. Ale kiedy teraz po nią siegnęłam nie wydała mi się jakoś specjalnie trudna i skomplikowana... Jest cudowna... Ma w sobie mnóstwo humoru i aluzji do rzeczywistości, w której żył autor. Szatan okazuje się nie taki straszny jak go malują, jego pomagierzy choć siejący haos i zniszczenie (sklepu, Gribodojewa, itp.)wzbudzili moją sympatię. Bo czemu nie polubić monstrualnych rozmiarów kota, która gada i nie imają się go kule, albo czemu nie polubić osobnika noszącego kurze udo w kieszeni marynarki?! Ta książka opowiada także o tym, że każdy zasługuje na spokój i choć parę chwil szczęścia z bliską mu osobą... No i oczywiście trzeba wspomnieć o, moim zdaniem absolutnym przeboju, piosence "MORZE PRZESŁAWNE"... A brzmi ona tak:
"MORZE PRZESŁAWNE, BAJKALE TY NASZ...
ŁAJBO DZIURAWA, PŁYŃ BURZY NA PRZEKÓR...
ŻAGLE PODARTE WCIĄGNIJCIE NA MASZT!...
JUŻ NIEDALEKO DO BRZEGU.
SZYŁKA I NERCZYŃSK NIESTRASZNE NAM DZIŚ..."
No cóż, trzeba iść dalej przez życie i dziarsko powtarzać: "W GÓRACH ŻARŁOCZNY NIE POŻARŁ GO ZWIERZ I KULE STRAŻNIKÓW CHYBIŁY"...
Książka, do której wracam co parę lat, zawsze z tą samą świeżością wzbudza emocje i pozwala odkrywać się na nowo. Mistrz i Małgorzata to filozofia, historia, polityka, psychologia, groteska, etyka, romans, religia! Wyjątkowa! Gdybym miała wskazać jedną, najważniejszą książkę w życiu, bez wahania byłaby to ta mistyczna powieść.
>>Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro
O tym, jak idealnie skonstruowana jest ta książka, powinien świadczyć fakt, że dojrzewa i ewoluuje razem z czytelnikiem. Czytałam ją już kilka razy, będąc na różnych etapach swojego życia, przeżywając inne emocje w odmienny sposób - i książka nabierała za każdym razem innego charakteru. Z wiekiem zmienia się sposób postrzegania pewnych wątków; to co było chaotycznym bełkotem nagle nabiera wyrazistych granic i staje się całkiem jasne; w tym natomiast co było tak oczywiste można odnaleźć podwójne znaczenia.
Pamiętam bardzo dokładnie pierwszy raz, kiedy otworzyłam tą książkę. Niejasna, pełna niedomówień, z chwilą włączenia wątku Poncjusza Piłata stała się jeszcze bardziej niesamowita. To podwójny popis geniuszu Bułhakowa; wielkiej wiedzy i niezwykle dociekliwego obserwatora.
Można ją czytać i pokochać albo znienawidzić. Można do niej wracać wiele razy, albo nie przegryźć się nawet do połowy i zgrzytając zębami wściekać na tych, którzy się nią zachwycają. Pewne jest jedno - nikt nie powie, że "Mistrz i Małgorzata" ani go ziębi ani grzeje.
Według pewnie nie tylko mnie świetna pozycja którą warto przeczytać. Aczkolwiek nie do końca Ją zrozumiałem. Mimo tego że jest tak wiele wspaniałych książek z całego świata coś kusi Mnie by jeszcze wrócić do Tej, coś w Niej jest, coś co przyciąga. A może Ją lepiej zrozumiem. Książka ma wartką akcję, ciekawy ciepły i poetyczny styl, właściwie wszystkie cechy bestseleru i każdemu może się spodobać. Do tego mądrości ktore przekazuje nie są oczywiste a są zaawulowane.
Doskonała.
Bardzo spodobała mi epizod, gdy Piłat czeka na decyzję Jezusa, próbuje zasłużyć sobie na przebaczenie, za to, że umył ręce od wyroku śmierci na Chrystusa. Ta książką to przewrotna metafora, że nawet największy grzesznik wydający Zbawiciela na śmierć może oczekiwać rozgrzeszenia.
Świetna satyra na system komunistyczny. Pomysł diabelskich odwiedzin w kraju, gdzie się nie wierzy w świat nadprzyrodzony - super! Jedna z najlepszych książek, które przeczytałam.
Wspaniałe dzieło, w którym akcja rozgrywa się w rządzonej przez komunistów Rosji. Opisane tu społeczeństwo cechuje się apatią i degradacją wartości. Czy jakikolwiek szanujący się dygnitarz z piekła mógłby wymarzyć sobie lepsze miejsce na bal? Do tego historie wplątanych w całe przedsięwzięcie bohaterów, z których tytułowa dwójka wykazuje niezwykłe uczucie zwane miłością. A to wszystko przeplatane apokryfami traktującymi o męce Chrystusowej, jednak bez mistycyzmu i "boskości".
Książka pełna symboliki, dzięki której autor przemycił wiele przemyśleń na różne tematy. Dzieło Bułhakowa czyta się z zapartym tchem i chce się do niego ciągle powracać czując, że gdzieś przemknęło coś ważnego, co trzeba spróbować ponownie przechwycić i rozpracować.
Podsumowując - klasyka gatunku.
Zajmować się fantastyką, nie przeczytawszy "Mistrza i Małgorzaty", to jak kopać rów bez łopaty (o koparce nie wspominając!).
Chyba najlepsza książka jaką w życiu przeczytałem. Nawet "Cień wiatru" Zafona jest ciut niżej w rankingu. Jedyna w swoim rodzaju, przesycona rosyjską duchowością, humorem, upstrzona fantazmatami i niesamowitością, zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że to, co możemy dziś czytać to bodajże dziewiąta wersja tego dzieła, i że Bułhakow wciąż jeszcze ją poprawiał. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co by było, gdyby skończył?
Jedna z moich ulubionych lektur szkolnych. Składa się z trzech głównych wątków. Dowiadujemy się o bytności Szatana w Moskwie, obserwujemy miłość tytułowych Mistrza i Małgorzaty oraz czytamy o spotkaniu Jezusa z Piłatem.....
Wszystko to osadzone przez autora zostało w baśniowej wręcz konwencji, choć tak naprawdę Bułhakow obśmiewa w utworze tym warunki życia panujące w ówczesnym ZSRR.
W teatrze z sufitu lecą pieniądze, moskwianki dostają od diabelskich przybyszy kreacje prosto od Diora i francuskie perfumy. Po pewnym czasie jednak forsa zamienia się w zwykły papier, a francuskie kreacje ulegają dematerializacji, panie zostają na ulicy niemal całkowicie nagie - to tylko jeden z szatańskich wybryków, o których można przeczytać w tej genialnej powieści.
Akcja "Mistrza i Małgorzaty" rozgrywa się w Moskwie w latach 20. W mieście, które przeżyło Rewolucję Październikową i powoli przyzwyczaja się do zmian. Jest to dobry czas dla ludzi wolnych, artystów i tych, którzy są przeciwni są radzieckiej rzeczywistości. Nowa Moskwa to świat pełen absurdów, niekonsekwencji, zwykłej głupoty. Aby się w nim odnaleźć trzeba mieć albo stalowe nerwy, albo niezwykłe poczucie humoru - "normalny" człowiek traci zdrowy rozsądek.
Do takiej Moskwy przybywa Szatan wraz ze swoją barwną świtą złożoną z nieco dziwacznych osobników: Asasello, Korowiow, wiedźma Hela i kot Behemot. Sam Szatan, tajemniczy mężczyzna o imieniu Woland, podaje się za mistrza sztuki prestidigitatorskiej. Nieprzypadkowo wybiera Moskwę, jako miejsce realizacji swoich niecnych planów - właśnie tutaj neguje się istnienie Boga, a tym samym i obecność szatana. Woland ma do spełnienia konkretną misję: chce urządzić wielki bal szatański, ale przy okazji uratować od zniszczenia manuskrypt pewnej powieści. Od momentu przybycia tajemniczych gości w Moskwie dzieją się dziwne rzeczy. Jedyną osobą, która wierzy w Mistrza Wolanda jest zakochana w nim czarująca, inteligentna i piękna Małgorzata. Porzuca więc męża i godzi się zostać gospodynią szatańskiego balu.
Oprócz wątku realistycznego i fantastycznego, które kształtują akcję, jest też bardzo ważny wątek dotyczący dziejów Chrystusa (zwanego tu Jeszua Ha-Nocri), czyli historii zapisanej na kartach Mistrza. Inaczej niż w Ewangeliach, męka Chrystusa ma tu charakter czysto ludzki, doczesny. Poznajemy Jeszuę jako człowieka skromnego, pełnego mądrej pokory, nie mającego świadomości swej boskiej siły. Jego spokój i dobroć wpływa kojąco na zmęczonego, cierpiącego na ból głowy prokuratora Poncjusza Piłata. Jednak to Barabasz zostaje ocalony, a Jeszua Ha-Noci ukrzyżowany...
W powieści Bułhakowa możemy odnaleźć trzy przestrzenie, w których osadzona jest fabuła książki - realistyczna (pejzaż Moskwy), fantastyczną (szatański bal, lot Małgorzaty na miotle), a także tę, która miała miejsce prawie dwa tysiące lat temu (spotkanie Chrystusa z Piłatem). Aby w pełni odczytać powieść, należy połączyć te przestrzenie w jeden świat. Właśnie wtedy utwór nabiera charakteru uniwersalnego.
Oryginalna kompozycja, interesująco prowadzona narracja, synkretyzm gatunkowy - wszystkie te elementy pozwalają snuć niezliczone interpretacje. "Mistrza i Małgorzatę" można traktować jako jedną wielką metaforę życia, miłości, śmierci, sztuki i poświęcenia. Podejmuje również problem ludzkiej odpowiedzialności w chwili, gdy musimy wybierać między fałszem a prawdą, złem a dobrem. U Bułhakowa to czyste oblicze zachowuje tylko Małgorzata i Jeszua. To właśnie oni do końca są wierni swoim ideałom i w sensie etycznym zwyciężają.
To jedna z powieści kultowych, literacki kamień milowy - dzieło, które na tyle mocno wpisało się w naszą kulturę, aby ją przeobrazić, wywołać przemiany w myśleniu, nieustanie wzbudzać emocje i kontrowersje. Pozostaje zagadką, tajemnicą, dlatego zasługuje na miano ARCYDZIEŁA
Zawsze ją chciałam przeczytać, mimo, że nie przepadałam za takim rodzajem i nie była obowiązkową pozycją u mnie w liceum (tylko ci z rozszerzonym polskim czytali). Niesamowicie wciąga, pozwala zapomnieć o świecie. Z bohaterów polubiłam Behemota i Małgorzatę, chociaż Woland też niczego sobie.
niesamowita historia, rozgrywająca się w Rosji niedługo po utrwaleniu reżimu. Bułhakow nie pozostawia suchej nitki na nikim, począwszy od robotników, na wysokich urzędnikach skończywszy. ciekawym i bardzo udanym zabiegiem jest zaznaczenie fragmentów, co do których cenzor miał wątpliwości.
Moja najukochańsza książka. Książka o wszystkim o miłości, prawdzie, odwadze i ... Woland demaskator i diabeł w roli obrońcy Boga. Wracam do niej zawsze gdy gubię się w meandrach życia.
Magiczna powieść, która mnie porwała na kilka godzin. Cudo.
Na półkach
Cytaty z książki
- „– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) – Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy...” - 1264 osoby to lubią
- „Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił br...” - 225 osób to lubi
- „To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem.” - 167 osób to lubi

Albertus
Matras
Selkar
Zinamon
Empik
Weltbild





























