pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Kubuś Puchatek
Wzruszające, pełne liryzmu przygody Krzysia i jego przyjaciół - pluszowych zabawek - w Stumilowym Lesie. Obdarzone ludzkimi cechami charakteru zwierzątka śmieszą i bawią z jednej strony naiwnością, z... Wzruszające, pełne liryzmu przygody Krzysia i jego przyjaciół - pluszowych zabawek - w Stumilowym Lesie. Obdarzone ludzkimi cechami charakteru zwierzątka śmieszą i bawią z jednej strony naiwnością, z drugiej - filozoficznym podejściem do życia. Niezwykłe ilustracje Ernesta H. Sheparda oraz doskonały przekład Ireny Tuwim sprawiają, że od wielu lat książeczki o Krzysiu, Puchatku, Kłapouchym i Prosiaczku należą do ulubionych lektur dzieci i dorosłych. pokaż więcej.
Moja Biblioteczka

Opinie znajomych
-
644
-
34
-
4287wymienię/sprzedam (archiwalny) (zamknięty)ostatnia dodana przez Aithusa, 24 tygodnie 2 dni 9 godzin 32 minuty temu, w grupie wymienię/sprzedam
Opinie czytelników
Ocenianie tej książki do łatwych nie należy. Może zacznę od tego, że należy i należeć będzie do moich ulubionych. Tą książkę należy przyrównać do pluszowego misia, który towarzyszy dziecku w dzieciństwie, by potem, na półce, wywoływać uśmiech dorosłego, którym stało się to dziecko.
Kubuś Puchatek opowiada historię banalną. W nieokreślonej przestrzeni i niewiadomym czasie rozgrywa się akcja tej książki. Głupiutki Miś, czasami strachliwy Prosiaczek, Sowa gubiąca się w słowie "OBWARZANEK", gburowaty i smutny zazwyczaj Kłapouch, mama Kangurzyca i jej synek Maleństwo, Królik i Krzyś. No i oczywiście cała masa krewnych-i-znajomych Królika. Czytanie tej książki było bardzo przyjemne i tak samo zabawne jak kiedyś. Przyprawy okołobiegunowe i pułapki na słonie. Czytanie tej książki w oryginale uświadomiło mi, że tłumaczka musiała sie nieźle napracować przy mruczankach. Nie tylko, by miały rymy, ale by miały sens. Bo sroczka-skoczka to nie to samo co Cottleston pie...
Jakbym się spytał czy jest ktoś, kto nie zna Kubusia Puchatka to odpowiedzi przeczących byłoby niewiele... I bardzo dobrze, że tak jest, gdyż jest to najbardziej rezolutny i wesoły miś na świecie... Na dodatek ma całą masę przyjaciół: Królika, Kłapouchego, Prosiaczka, Tygryska oraz Krzysia...
Cały świat Stumilowego Lasu jest naprawdę bajeczny, dlatego świat ten ciągle żyje i co krok do nas powraca w kolejnych opowiadaniach lub filmach animowanych... Na pewno pan Milne byłby zachwycony, że jego Kubuś stał się tak sławny, że trudno sobie wyobrazić dzieciństwo bez tego poszukiwania "miodku"...
Jest to lektura dla wszystkich i małych i dużych... Zdecydowanie polecam...
Z tą książkę jest jak z obrazem, z którego zdrapuje się ciemną farbę, by stopniowo odkrywać, wspaniały obraz, pod warstwą czerni.
Kiedy jest się dzieckiem i słucha się jej na dobranoc, są to historyjki i nic po za tym.
Kiedy jest się trochę starszym, w podstawówce, zaczyna się odkrywania głębszego dna tej książki. Słowem z wiekiem jest coraz lepsza.
Nie potrafię ocenić co sądzą o niej dorośli, ale jak dla mnie już ma inne znaczenie, niż miała siedem lat temu.
Polecam, nie zależnie od wieku czytelnika!
Jedna z moich ulubionych postaci. Bajki z nim oglądałam jako 2-letnia dziewczynka, a jak w drugiej klasie podstawówki mieliśmy to przeczytać, byłam wniebowzięta. Zdziwiłam się tylko, czemu Kubuś nie ma czerwonego sweterka, jak w kreskówce;-) Ogólnie świetna książka, do końca będę wielką fanką Kubusia Puchatka
Moja mowa będzie krótka.
Ja, lat sześć, siedzę ze swoimi siostrami porą wieczorną w łóżku jednej z nich, po kąpieli i w czyściutkiej piżamce. A przy nieco przygaszonym, ciepłym świetle lampki nocnej mój Ojciec, z okularami podniesionymi na czoło, czyta nam (tym niezapomnianym, bliskim, będącym nie do podrobienia głosem) "Kubusia Puchatka", ze zręcznością zawodowego dubbingowca przechodząc od nerwowego, cienkiego głosu Prosiaczka, do niskiego, powolnego narzekania Kłapouchego.
Część mojego pięknego dzieciństwa.
A ponad to, to po prostu kawał dobrej lektury, nawet po latach. Styl urzeka, bohaterowie są przesympatyczni, świat piękny, prosty, niewinny, dziecięcy.
A teraz wybaczcie, ale *chlip*, krem na zmarszczki dostał mi się do oka... *chlip, chlip*
Dobra książka dla dzieci chociaż można i później do niej wrócić i zrozumeić tą opowieść na nowo ;)
Czytałam polski przekład,, Kubusia Puchatka,,-Moniki Adamczyk-Garbowskiej.To dokładny literacki przekład tej książki.Tytuł "Fredzia Phi-Phi".
< I jak tu się nie roześmiać, jak Miś może nazywać się Fredzią?! Okazuje się, że może. Znajdujące się w tytule oryginału imię Winnie to zdrobnienie do Winniefredy! >http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=5394.
Kocham Kubusia i Fredzię tak samo:-)
Kocham Kubusia Puchatka i wszystkich bohaterów tej książki. Każdy ma inne cechy, wady i zalety, ale wszyscy się akceptują i tworzą grupę wspaniałych przyjaciół. To książka dla pokoleń. Dzięki mądrym cytatom, każdy znajdzie w niej przesłanie dla siebie. Każdy odkryje kawałek siebie w którymś z bohaterów. Cudowny świat, z którego nie chce się wychodzić:)
Jak tu nie lubić Misia o Bardzo Małym Rozumku i jego mruczanek. Trudno nie zaprzyjaźnić się z Prosiaczkiem, Królikiem, Kangurzycą i Maleństwem. No i to genialne tłumaczenie Ireny Tuwim. Nie jakieś tam Fredzie Phi-Phi...
Po prosu klasyka. Miś o bardzo małym rozumku przekazuje odwieczne prawdy zarówno dzieciom jak i rodzicom. Uwielbiam.
To taki mój mały powrót do okresu dzieciństwa. Dla mnie bajka o Kubusiu Puchatku to była zawsze niezwykle wyjątkowa, kolorowa i idealna. To na niej się wychowałam (no i na Kaczorze Donaldzie i Sknerusie McKwaczu). Była dla mnie wyjątkowa.
Niestety, czytając książkę jako osoba dorosła doszłam do dwóch nieciekawych wniosków.
Po pierwsze - stara już jestem. Już pierwsze opowiadanie pokazało mi, jak bardzo komplikujemy sobie życie. Kubuś Puchatek chciał zdobyć miód, który ukryty był przez pszczoły na drzewie. Myślę, że każdy potencjalny pracodawca zatrudniłby Kubusia za kreatywność i pomysłowość. Jednak w momencie kiedy wymyślił balonik, który ma go unieść lub pomóc mu "zejść" z drzewa, pomyślałam sobie - głupi miś, przecież to musi być balonik z helem! I uzmysłowiłam sobie, jak wiele mnie omija przez komplikowanie i tą rozwiniętą wiedzę, która teraz posiadamy, to uproszczenie świata, które zabija trochę nasz intelekt, odwagę no i tą kreatywność tak popularną w ostatnich latach. Zastanaw...
Co tu dużo pisać - pozycja obowiązkowa zarówno dla tych mniejszych jak i większych. Wróciłam ostatnio do Kubusia dzięki mojej bratanicy. Nawet jeżeli na swoim etapie rozwoju nie wychwytuje niuansów moralno-filozoficznych - nie szkodzi. Pewne prawdy na pewno zapadną jej w pamięć, a my miałyśmy radość z czytania o przygodach Misia o Bardzo Małym Rozumku.
Tłumaczenie Ireny Tuwim moim zdaniem świetne. Chociaż zostałam zaskoczona przez stwierdzenie czterolatki, że nie powinno się mówić o Misiu 'głupiutki' tylko 'niemądry'. Ach, co ta dzisiejsza poprawność robi z dzieci...
Polecam: każdemu (w każdym wieku, w każdej sytuacji), w każdej formie choć najlepiej czytać na głos lub słuchać jak ktoś czyta.
Kiedyś była to bajka. Dziś czasem myślę, że to uderzająco szczera rewizja ludzkich słabości, zmuszająca nas do przyjrzenia się bliżej samemu sobie. Zatem mamy dwie książki w jednej - dla dzieci i dorosłych. I koniecznie trzeba ją poznać w tych dwóch różnych okresach naszego życia.
Czy można nie lubić Kubusia Puchatka z jego niepohamowaną miłością do miodku? Chyba nie. W każdym razie ja nie potrafię go nie lubić. Jest jednym z moich ulubionych bohaterów literackich.
Przeczytałam jako dorosła osoba. W czasach dzieciństwa nie byłam w stanie wychwycić interesujących filozofii mieszkańców Stumilowego Lasu a także docenić ten niezwykły humor.
Fantastyczna książka! Chociaż bardziej doceniam ją jako osoba dorosła, już przeczytałam ją moim dzieciom i zrobię to na pewno jeszcze nie raz.
Szczerze mówiąc, nigdy nie przepadałam za Kubusiem jako bajka. Ale gdy przeczytałam książkę, zupełnie odmieniłam swoje poglądy.
Czego by się o tej książce nie napisało, to i tak mało. "Kubusia Puchatka" po prostu trzeba przeczytać. A nawet TRZEBA.
Jedna z najpiękniejszych książek dla dzieci... myślę, że nie tylko dla dzieci. Bardzo lubię wracać do niej :)
Misia o Bardzo Małym Rozumku zna każdy.
Czyżby?
Ostatnio pokochałam klasykę dziecięcą. Zaczęło się przypominanie, wspominanie, tęsknota. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, kiedy uświadomiłam sobie, że „Kubusia Puchatka” NIE PAMIĘTAM! Owszem, wiedziałam, że mieszkał w Stumilowym Lesie, był „puszysty”, lubił jeść małe Conieco, miał wielu przyjaciół. Pamiętałam rozbrykanego Tygryska, zawsze irytującego mnie Królika, Sowę Przemądrzałą, kochanego Prosiaczka, Kangurzycę, Maleństwo, Kłapouchego, Krzysia… Ale co się z nimi działo? Miałam niemałą zagwozdkę. Przerażona tym faktem, poleciałam do biblioteki, uśmiechnęłam się do zdziwionej bibliotekarki i lekko skonsternowana wróciłam do domu.
„Kubuś” trochę przeczekał na półeczce. Ja jakoś miałam pilniejsze lektury, ale ogarnięta kacem książkowym po niezapomnianej „Podróży do miasta świateł” zaczęłam szukać jakiejś deski ratunku. Musiałam się z tego kaca wyleczyć, ot co. Padło na tę całkiem niepozorna, dziecięcą książeczkę.
Wyszło na to, że t...
Na półkach
Cytaty z książki
- „- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Ni...” - 2474 osoby to lubią
- „-Puchatku? -Tak Prosiaczku? -Nic- powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę - Chciałem się ty...” - 1845 osób to lubi
- „Przyjacielu, jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałby żyć sto lat minus jeden dzień, abym ni...” - 508 osób to lubi
































