Światła września

Cykl: Trylogia mgły (tom 3)
Wydawnictwo: Muza
7,14 (6321 ocen i 587 opinii) Zobacz oceny
10
519
9
526
8
1 300
7
1 960
6
1 357
5
429
4
129
3
80
2
17
1
4
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Las luces de septiembre
data wydania
ISBN
9788374959940
liczba stron
254
język
polski
dodała
Ag2S

Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje...

Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje oprowadzona po części domu pełnego przedziwnych mechanicznych zabawek. Dowiaduje się również o dziwnej chorobie żony Lazarusa. Po pewnym czasie Irene zaprzyjaźnia się z Hannah, kucharką wynalazcy, dzięki której poznaje Ismaela. Kiedy Hannah zostaje odnaleziona martwa, Irene i Ismael postanawiają zgłębić tajemnicę jej śmierci. Aby tego dokonać, będą musieli rozwiązać szereg zagadek związanych z Lazarusem i jego żoną.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2013

źródło okładki: http://muza.com.pl

pokaż więcej

książek: 576
Glenna | 2013-09-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 września 2013

Na "Światła września" natrafiłam całkowicie przypadkowo, przeglądając półkę ze zwrotami z bibliotece. Pomyślałam o innych książkach Carlosa Ruiza Zafona, które miałam przyjemność przeczytać i bez wahania sięgnęłam po kolejną książkę tego autora.

Mamy rok 1936. Simone Sauvelle, po dość ciężkim okresie po śmierci męża, sądzi, że los w końcu zaczął jej sprzyjać. Znajduje pracę, dzięki której będzie w stanie utrzymać siebie i swoje dzieci, Irene i Doriana. Wszyscy troje przeprowadzają się do Błękitnej Zatoki i zamieszkują w Domu na Cyplu, a Simone podejmuje pracę w Cravenmoore, rezydencji należącej do Lazarusa Janna.

Rozpoczynając czytanie tej książki, wręcz czułam ten zapach morza i powiew wiatru. Oczyma wyobraźni widziałam jacht Ismaela dryfujący po morzu, Doriana siedzącego między skałami i marzącego o "mapie sekretnej geografii Grety Garbo". Podziwiałam latarnię na wyspie i rezydencję należącą do Lazarusa Janna, fascynująco - przerażająco rezydencję Cravenmoore pełną zabawek.

Jednak książka podbiła moje serce dzięki postaci Hannah. Początkowo nie polubiłam tej postaci, bo z natury nie lubię takich "gaduł", ale z każdą przeczytaną stroną dziewczyna przekonywała mnie do siebie coraz bardziej.
I gdy wszystko wydaje się być tak bajkowe, jedno morderstwo zmienia wszystko. Zaczyna się wyścig o życie, a czytelnik pochłania wydarzenia jednym tchem. A wszystko to w otoczeniu... magii?

Dość dawno nie czytałam nic z twórczości Zafona, więc z przyjemnością przypomniałam sobiego jego styl pisania. Za pomocą zaledwie kilku słów potrafi przekazać treść kilku akapitów, a przy tym także całą gamę emocji. Także i w przypadku "Świateł września" Carlos Ruiz Zafon czaruje jak zawsze.
Tak jak w przypadku niektórych książek mam wrażenie, że opis wydawcy na okładce jej dużo lepszy niż sama treść książki, tak w przypadku "Świateł września" jest wręcz odwrotnie. Po przeczytaniu, opis wydał mi się suchy i w ogóle nie oddający atmosfery książki.

W tej opinii nie ma chyba ani jednego obiektywnego zdania, ale zawsze miałam i będę miała słabość do Zafona i jego twórczości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Amerykańscy bogowie

Hmm.. Z początku nie mogłam się wciągnąć. Trochę jakbym gubiła niektóre wątki.. Nie wiem czy winą było to że ja nie mogłam się skupić czy też coś tam...

zgłoś błąd zgłoś błąd