7,83 (3938 ocen i 576 opinii) Zobacz oceny
10
341
9
864
8
1 352
7
872
6
342
5
87
4
32
3
21
2
7
1
20
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308062241
liczba stron
432
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Cthulhu

Warszawa. Burzliwe lata trzydzieste XX wieku. Wielokulturowy, podzielony świat u progu drugiej wojny światowej, targany konfliktami narodowymi, politycznymi, społecznymi - w całej złożoności, pokazany nieraz drastycznie, ostro, szokująco. Zwroty akcji, romanse, gwałty, ćwiartowanie ciał, szantaże, przewroty polityczne - tu zaciera się granica między życiem codziennym, polityką, a gangsterką.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1623

Warszawa we krwi

„Król” to opowieść o przedwojennej Warszawie, która przemieniona zostaje w pole walki. Prowadzeni przez Kuma Kaplicę socjalistyczni bandyci dzień w dzień stawiają czoła falangistom, a agresja i przemoc rządzą na ulicach. Młody Mojsze Bernsztajn po części jest ofiarą, a po części beneficjentem tych mrocznych czasów – jego ojciec, pobożny Żyd, ginie z rąk Jakuba Szapiry, najsłynniejszego warszawskiego urki, ale sam morderca postanawia zadbać o przyszłość siedemnastolatka.

W najnowszej powieści Szczepana Twardocha zdecydowanie najciekawsza jest krew. Choć „Król” nie jest tak przerażająco brutalny jak nagrodzona zeszłorocznym Bookerem „Krótka historia siedmiu zabójstw”, to z pewnością nie należy do tekstów ładnych: bohaterowie mordują się bez większego zastanowienia, bardzo rzadko pozostają trzeźwi, nie stronią także od kokainy czy heroiny, a przez długi czas akcja toczy się w barze luksusowego burdelu. Twardoch wykorzystuje cały ten egzystencjalny brud po mistrzowsku: opisy bijatyk, pijatyk i orgietek są dynamiczne oraz bardzo intensywne. A że lektura składa się przede wszystkim z nich, to wciąga czytelnika szybciej niż Szapiro kreskę. Pisarzowi udało się pokazać przemoc z bardzo ciekawej perspektywy: nie jako zjawisko odrażające i straszne, a podniecające; w swej zwierzęcej sile zakochani są nie tylko potężny Jakub czy bezlitosny Kaplica, ale także otaczające ich kobiety i zapatrzeni w nich młodzi. Cała Warszawa pogrążona jest w przemocy, lecz myliłby się ten, kto sądzi, iż...

„Król” to opowieść o przedwojennej Warszawie, która przemieniona zostaje w pole walki. Prowadzeni przez Kuma Kaplicę socjalistyczni bandyci dzień w dzień stawiają czoła falangistom, a agresja i przemoc rządzą na ulicach. Młody Mojsze Bernsztajn po części jest ofiarą, a po części beneficjentem tych mrocznych czasów – jego ojciec, pobożny Żyd, ginie z rąk Jakuba Szapiry, najsłynniejszego warszawskiego urki, ale sam morderca postanawia zadbać o przyszłość siedemnastolatka.

W najnowszej powieści Szczepana Twardocha zdecydowanie najciekawsza jest krew. Choć „Król” nie jest tak przerażająco brutalny jak nagrodzona zeszłorocznym Bookerem „Krótka historia siedmiu zabójstw”, to z pewnością nie należy do tekstów ładnych: bohaterowie mordują się bez większego zastanowienia, bardzo rzadko pozostają trzeźwi, nie stronią także od kokainy czy heroiny, a przez długi czas akcja toczy się w barze luksusowego burdelu. Twardoch wykorzystuje cały ten egzystencjalny brud po mistrzowsku: opisy bijatyk, pijatyk i orgietek są dynamiczne oraz bardzo intensywne. A że lektura składa się przede wszystkim z nich, to wciąga czytelnika szybciej niż Szapiro kreskę. Pisarzowi udało się pokazać przemoc z bardzo ciekawej perspektywy: nie jako zjawisko odrażające i straszne, a podniecające; w swej zwierzęcej sile zakochani są nie tylko potężny Jakub czy bezlitosny Kaplica, ale także otaczające ich kobiety i zapatrzeni w nich młodzi. Cała Warszawa pogrążona jest w przemocy, lecz myliłby się ten, kto sądzi, iż ktokolwiek chce, aby się z niej wynurzyła choćby na cal.

Jak to u Twardocha bywa, w „Królu” ukryta została narracyjna sztuczka. I choć związany z nią twist z pewnością zaskakuje, to ostatecznie jest drobnym rozczarowaniem. W powieści pojawiają się tematy ważne i poważne, wśród których prym wiedzie oczywiście starcie między Warszawą polską i żydowską, pisarz jednak przesuwa ciężar opowieści na zdecydowanie bardziej przyziemne gangsterskie porachunki. W „Morfinie” Konstanty Willemann ze swoją pływającą tożsamością narodową ilustrował problem monumentalny, problem frapujący i właściwie niemożliwy do rozstrzygnięcia; w „Królu” Bernsztajn po prostu nie potrafi pogodzić się z trudną przeszłością – to zdecydowanie mniejszy kaliber. Twardoch bardzo ładnie te wszystkie psychosomatyczne dolegliwości podstarzałego narratora eksponuje, wykorzystuje wiele pisarskich trików, bawi się chronologią i zwodzi czytelnika, ale w ostatecznym rozrachunku okazuje się mniej odważny niż w swojej najpopularniejszej powieści.

Co mnie najbardziej w „Królu” zaskoczyło? Zabrzmi to może dziwacznie, ale cóż: autor. Nie spodziewałem się takiego tekstu po Szczepanie Twardochu i nawet teraz, kiedy na okładkę książki spoglądam, upewniam się, że to rzeczywiście on ją napisał. Wskazuje na to jej poziom literacki, bo śląski pisarz warsztat ma bardzo dobry, ale już dobór tematów i ich stosunkowo lekkie potraktowanie – wręcz przeciwnie. „Król” to świetnie napisana powieść rozrywkowa, ostra, krwista i mięsista gangsterska historia, którą czyta się z przyjemnością. Jej romans z literaturą środka jest po pensjonarsku nieśmiały, jeśli jednak nieszczególnie zależy wam na ideowej nadbudowie to z pewnością będziecie lekturą usatysfakcjonowani.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (7925)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 285
Paco | 2017-06-18
Na półkach: Przeczytane, Synapsa
Przeczytana: 18 czerwca 2017

Dawno, dawno temu, zakochałem się w sowich oczach.
Spoglądam w nie do dziś.
Jeszcze dawniej poznałem wroga śmiertelnego. Komara.
Nienawidzę go do dziś
Tak tylko chciałem światło na siebie rzucić. Że stały jestem.
W uczuciach. 
I mimo, że całkiem niedawno Twardochistą zostałem, bo nie wypada mi pisać Morfinistą, zapałałem do Ślązaka odurzeniem silnym. Tak silnym, jak miłość do sówki i psychoza przed komarem. Skutkiem tego, gdy Król Twardoch,  napisze coś o Królu wymyślonym, a nie jest to do końca królewskie, to szat nie rozdzieram i Raidu nie szukam. By komara zabić na śmierć. Szukam cnót, blasków i plusów dodatnich. I co ? I znajduję. Cnota pierwsza -  gangrenodestrukcja. Opisana tak, jak przeżyta na jawie. Blask drugi - fascynacja procesem zła. Pikantnie narracyjnie zaznaczona. Plus dodatni trzeci - nadziei brak. Jest paskudnie, jest odrażająco,  jest podle. A będzie tylko gorzej. Gdy za chwilę sąsiedzi, 1 września, bez pukania próg przekroczą. A, że Żyd i Polak to dla sąsiada...

książek: 4017
zaksięgowana | 2017-01-25

Z prozą Szczepana Twardocha jest trochę tak jak z oliwkami, szpinakiem albo krewetkami. Nie wszyscy za nimi przepadają, jednak dla wielu osób to niezwykle atrakcyjne i wykwintne jedzenie. Szczególnie kiedy dobierze się do nich właściwe składniki.
„Król” jest powieścią wyjątkową, bardzo dopracowaną i dojrzałą. Narrator Twardocha osiągnął wyższy poziom, sposób w jaki autor rozwija akcję i wszystkie triki, które stosuje sprawiają, że czytelnik jest wchłaniany, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy przez fabułę czy przez ogromnego, latającego kaszalota…
Już dawno nie czytałam tak dobrej książki o życiu.

książek: 552
Kiwi_Agnik | 2016-11-08
Przeczytana: 08 listopada 2016

Trudne czasy, przedwojenne realia i męski świat, w którym rządzą twarde zasady i mocne pięści, ale nie tylko... bez większego trudu umiałam się w tym świecie odnaleźć i go docenić.

Genialnie "skrojona" powieść, którą czyta się z ogromnym zaciekawieniem, bo historia w niej opisana jest opowiedziana w iście wytrawnym stylu.
Aczkolwiek ciężki to kaliber.

"Król" pana Twardocha nie "zasiądzie" na tronie moich czytelniczych ulubieńców, bo to nie do końca mój klimat, ale zdecydowanie i z całą stanowczością nie zepchnę tej pozycji w odmęt mojej świadomości.

Zatem respektuję twórczość pana Szczepana.
I na pewno po niejedną Jego książkę jeszcze sięgnę.

A "Króla" polecam.

książek: 416
Łokieć_Pana_D | 2017-01-25
Na półkach: Przeczytane

Jadę rano Poniatowskim i zerkam. Tam, gdzie ON powinien być. Zwisać ciężko nad brudną wodą. Nie widzę GO tak ostro, jak przez ostatnie dni, gdy byłem z Twardochem. Coś wszak majaczy. Kaszalot to, symbol zła i upadku? Czy smog jeno zwykły, warszawski?
Bohaterów-bandytów łączy zewnętrzna siła i ukrywany w środku strach. Pancerz z cynizmu, a bebechy miękkie. Odrażają i przyciągają. Postać chłopca, cienia i wyrzutu, przejmująco wpisana w całość. Układ sił się zmienia. Pękają nietykalni, pękają stare czasy i miasto pęka. Tło dla nowego stanowi zgnilizna - polityczna, moralna, seksualna. Tylko kaszalot łypie spokojny, złym, zimnym okiem. Wyborny, choć cierpki, smak tamtej Warszawy. Pyszne, ostre postaci z genialnym językiem Radziwiłka i myślą Pantaleona. I ON. Nad nimi. Król zła.

książek: 302
Defenestracja | 2018-01-04
Na półkach: Przeczytane

Talent i ładne opakowanie. A w środku łajno.
To chyba tak jest, że im bardziej nam ci ładni i zadbani mężczyźni niewieścieją w rzeczywistości, tym bardziej próbują to sobie zrekompensować w nierzeczywistości. Próba Twardocha jest przy tym tak odrealniona, tak groteskowo przerysowana, że mogłaby uchodzić za akt przedniej autoironii. Mogłaby, gdyby tylko autor nie stroił tak poważnych min i nie grzmiał z wyższością z katedry swego słusznego gniewu.
Dla zachwyconych tą powieścią osobników mam dobrą informację: wszystkie akty, których tak szczegółowe opisy daje tutaj Twardoch, zostały odegrane oraz udokumentowane ku waszej uciesze i za drobną opłatą można je sobie obejrzeć. Tylko tym nie wypada się już chwalić w wysokim towarzystwie. Granica między sztuką a zezwierzęceniem potrafi być płynna.

książek: 2656
Koronczarka | 2016-10-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 października 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kaszalot o płonących oczach zjadł ten świat, który opisuje Twardoch. Świat dwóch Warszaw - polskiej i żydowskiej, świat, w którym w wieczór Jom Kipur ćwiartuje się koguta, a ulice pustoszeją. To świat Jakuba Szapiro, człowieka, który potrafił korzystać z życia, który mocnymi pięściami zyskał sobie podziw, świat nad którym królował gangster cyniczny, zły, ale potrafiący zyskać sympatię. Świat rodzącego się faszyzmu, krążącego zagrożenia. Gangsterskie opowieści trudno torują sobie drogę do mojego uznania. Ale z tą było inaczej. Może dlatego, że świadomość zagłady (akcja toczy się w roku 1937), coraz to sygnalizowana nagłym przeskokiem czasowym, nadała jej dramatyzmu. To dziwne, ale rzecz na pierwszy rzut oka komercyjna, rozrywkowa jakby obleczona została w kir żałoby. Zginęli wszyscy. Nawet narrator. Bo ten, który nim zdawał się być, nie był nim. A to, co zostało tak sugestywnie, z taką dbałością o szczegóły i realia opowiedziane, wyglądało jednak trochę inaczej. I jak nie popaść w...

książek: 1466
PABLOPAN | 2017-09-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 września 2017

Tragedii nie ma, ale szału też nie - czytając tak pochlebne opinie spodziewałem się prawdziwego wow. XX-lecie międzywojenne jest jednym z moich ulubionych okresów historycznych, stąd na wstępie wielki plus dla Autora. Klimat Warszawy tamtych czasów był niesamowity, a jego odmalowanie przez Twardocha jest wręcz mistrzowskie. Dbałość o każdy detal, wyrazistość bohaterów oraz plastyczne opisy czynią z "Króla" lekturę niemal idealną. Jedyne co do mnie nie przemawiało, to świat boksu, który nie jest moją ulubioną dziedziną. Niemniej jednak genialny wątek "dwóch Warszaw" - polsko-żydowskiego miasta, rekompensuje wszystkie mankamenty. Przemoc, seks, narkotyki - chociaż brutalna, książka wciąga od pierwszej strony i rzeczywiście trudno się od niej oderwać, a czytając ostatnią stronę, czuje się żal, że to już koniec. Okazuje się, że kultura macho jest specyfiką nie tylko hiszpańską, ale była też ważną częścią międzywojennej Polski, gdzie prawo pięści było ponad państwem, a mężczyzna był w...

książek: 360
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-01-03
Przeczytana: 03 stycznia 2017

Warszawa roku 1937 nie jest jednym miastem, ale dwoma, które, jeżeli się przenikają, to bardzo niechętnie.
Jedno to Warszawa należąca do świata cywilizacji łacińskiej. Zamożna, zachodnioeuropejska, gdzie są szerokie, jasne ulice, ekskluzywne sklepy i drogie samochody. Mieszkańcy tej Warszawy posługują się językiem polskim, obowiązującą religią jest katolicyzm. Tu koncentruje się życie wielkiej polityki, edukacji i biznesu.
Jest i druga Warszawa – ta skupiona w okolicach Nalewek. Biedna, starozakonna, posługująca się na co dzień jidysz. Nie uświadczycie tu bogactwa, a ulice są ledwie brukowane.
Ze szkół są tylko chedery i jeszyboty, a większość interesów jest marna.
Ta pierwsza Warszawa bardzo chętnie pozbyłaby się tej drugiej. Prężnie działające organizacje narodowe, zafascynowane skutecznością narodowego socjalizmu w Niemczech i faszyzmu we Włoszech chętnie wysłałyby mieszkańców dzielnicy żydowskiej do Palestyny (w czym zgadzali się z nimi członkowie organizacji żydowskich...

książek: 6569
allison | 2016-11-21
Na półkach: Przeczytane, Rok 2016
Przeczytana: 20 listopada 2016

W powieści "Król", podobnie jak w "Morfinie", nie ma pozytywnych bohaterów. A jednak, co dziwne i zaskakujące, nie do wszystkich postaci czuje się antypatię. Mało tego, tytułowemu bohaterowi nieraz się kibicuje. Stworzenie takich kreacji na pewno wymaga od autora talentu i pomysłowości - należy się za to duży plus.

Podobnie rzecz ma się z akcją, która jest wciągająca, zaskakująca i intrygująca. Fabularna niespodzianka, jaką Szczepan Twardoch przygotował dla czytelnika pod koniec, to literacki majstersztyk.
Dawno nie czułam się tak zaskoczona podczas lektury. Ten jeden chwyt literacki kieruje bowiem uwagę czytelnika na nowe tory i każe mu inaczej spojrzeć na wszystko, co poznał do tej pory.

Autorowi udało się realistycznie i przekonująco pokazać żydowski półświatek przedwojennej Warszawy. Mamy tu gangsterów i ich szefów, bezwzględnych egzekutorów, skorumpowanych urzędników, polityków i policjantów, prostytutki oraz żony i kochanki... Są alkoholicy, morfiniści, pedofile, sadyści...

książek: 463
Hipek | 2017-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: luty 2017

Fabuła książki rozgrywa się w Warszawie w okresie drugiej połowy lat trzydziestych XX wieku. Dzięki staranności autora (którą można już było poznać równie dobrej Morfinie) poznajemy atmosferę, problemy, przekonania warszawiaków klasy robotniczej. Bieda, mała odpowiedzialność państwa za problemy społeczne, napięcia na tle pochodzenia wyznaniowego - to tylko niektóre aspekty mimochodem poruszone przez autora. Sama akcja nie jest może szalenie fascynująca, ale autor jednak zadbał o kilka zaskakujących zwrotów. To co trzeba polubić, to sposób narracji, który na pierwszych stronach może zaskakiwać. Jednak ja szybko zrozumiałem ten klucz, traktuję ten styl jako wyróżnik czy eksperyment pisarski - czy udany to każdy musi ocenić sam

zobacz kolejne z 7915 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co czytali Polacy w 2017?

W marcu tego roku Biblioteka Narodowa opublikowała wstępne wyniki badań poziomu czytelnictwa w Polsce za rok 2017. W miniony piątek - do sieci trafił pełen raport. Można z niego dowiedzieć się m.in. jacy pisarze są najliczniej czytani przez Polaków. 


więcej
Haszczyński vs. Twardoch

Kilka dni temu, w magazynie „Plus i minus” na łamach "Rzeczpospolitej" pojawił się artykuł Jerzego Haszczyńskiego sugerujący, że powieść „Król” Szczepana Twardocha w zaskakującym stopniu przypomina powieść algierskiego pisarza Yasmine Khadry, zatytułowaną „Aniołowie umierają od naszych ran”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd