Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Długi marsz w połowie meczu

Tłumaczenie: Tomasz Gałązka
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,74 (89 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
15
8
36
7
25
6
7
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Billy Lynn’s Long Halftime Walk
data wydania
ISBN
9788380494619
liczba stron
360
język
polski
dodała
Ag2S

Książka, która zdobyła National Book Critics Circle Award i została nominowana do National Book Award. Trzy minuty i czterdzieści trzy sekundy nasilonej wymiany ognia z irackimi bojownikami uczyniły z ośmiu ocalałych żołnierzy z drużyny Bravo najbardziej pożądanych bohaterów Ameryki. Teraz odbywają oni intensywnie promowane przez media tournée po całym kraju, żeby przywrócić poparcie...

Książka, która zdobyła National Book Critics Circle Award i została nominowana do National Book Award.

Trzy minuty i czterdzieści trzy sekundy nasilonej wymiany ognia z irackimi bojownikami uczyniły z ośmiu ocalałych żołnierzy z drużyny Bravo najbardziej pożądanych bohaterów Ameryki. Teraz odbywają oni intensywnie promowane przez media tournée po całym kraju, żeby przywrócić poparcie obywateli Stanów Zjednoczonych dla wojny. W deszczowe Święto Dziękczynienia będą gośćmi drużyny futbolowej Dallas Cowboys i wystąpią podczas programu estradowego w przerwie meczu.

Jednym z Bravo jest specjalista Billy Lynn. Otoczony przez patriotów ze znaczkami z flagą w klapie trafia w samo centrum towarzystwa właściciela klubu i jego bogatych znajomych. Poznaje czirliderkę - neokatechumenkę, hollywoodzkiego producenta filmowego po przejściach, przerośniętych futbolistów złaknionych wojny z drugiej ręki. W ciągu tego jednego dnia Billy będzie pił i bił, tęsknił za domem i opłakiwał tych, których nie ma już z Bravo. Będzie też musiał podjąć dramatyczną decyzję, odkryje czystą miłość i gorzką mądrość, na którą jest jeszcze o wiele za młody.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1560

Stadionowe wojny

Mogą Państwo albo uwierzyć, albo uznać, że zgrywam się tylko na potrzeby recenzji, ale od wielu lat jestem miłośnikiem amerykańskiej koszykówki – transmisje meczów NBA to jedyna rzecz, jaką oglądam w telewizji. I choć tłem „Długiego marszu w połowie meczu” jest futbol, to Ben Fountain skupia się nie na samej dyscyplinie, a na tej unikalnej i bardzo łatwej do rozpoznania mieszance heroizmu, powagi, poświęcenia oraz totalnej, absolutnej komercyjności, która otacza wszystkie sporty narodowe w USA. Zestawia ją, dokładnie tak samo jak lubią robić to wszyscy amerykańscy spece od reżyserii spektakli koszykarskich, futbolowych czy bejsbolowych, z wojną, żołnierskim życiem i patriotyzmem – efekt jest zadziwiający.

Polski czytelnik na samym początku lektury może poczuć się zaskoczony – czy nawet przytłoczony – tym typowym dla Ameryki połączeniem, podobnie jak ma to miejsce w wypadku wielu osób rozpoczynających swoją przygodę z NBA czy NFL. Żołnierze drużyny Bravo, która na pewien czas powraca do ojczyzny po tym, jak dali dowody bohaterstwa i patriotyzmu w Iraku, zostają postawieni na piedestale – to wszak nic dziwnego; bardziej zaskakuje to, że ich heroizm natychmiast zostaje wtłoczony w formę popkulturalną, superbohaterską, komercyjną. Mało kto interesuje się ich stanem psychicznym, niewielu zastanawia się nad dramatem, który przeżyli i do którego wracają (o czym później, bo to drugi z najważniejszych tematów powieści), nikt nie zwraca uwagi na to, że stanęli na skraju...

Mogą Państwo albo uwierzyć, albo uznać, że zgrywam się tylko na potrzeby recenzji, ale od wielu lat jestem miłośnikiem amerykańskiej koszykówki – transmisje meczów NBA to jedyna rzecz, jaką oglądam w telewizji. I choć tłem „Długiego marszu w połowie meczu” jest futbol, to Ben Fountain skupia się nie na samej dyscyplinie, a na tej unikalnej i bardzo łatwej do rozpoznania mieszance heroizmu, powagi, poświęcenia oraz totalnej, absolutnej komercyjności, która otacza wszystkie sporty narodowe w USA. Zestawia ją, dokładnie tak samo jak lubią robić to wszyscy amerykańscy spece od reżyserii spektakli koszykarskich, futbolowych czy bejsbolowych, z wojną, żołnierskim życiem i patriotyzmem – efekt jest zadziwiający.

Polski czytelnik na samym początku lektury może poczuć się zaskoczony – czy nawet przytłoczony – tym typowym dla Ameryki połączeniem, podobnie jak ma to miejsce w wypadku wielu osób rozpoczynających swoją przygodę z NBA czy NFL. Żołnierze drużyny Bravo, która na pewien czas powraca do ojczyzny po tym, jak dali dowody bohaterstwa i patriotyzmu w Iraku, zostają postawieni na piedestale – to wszak nic dziwnego; bardziej zaskakuje to, że ich heroizm natychmiast zostaje wtłoczony w formę popkulturalną, superbohaterską, komercyjną. Mało kto interesuje się ich stanem psychicznym, niewielu zastanawia się nad dramatem, który przeżyli i do którego wracają (o czym później, bo to drugi z najważniejszych tematów powieści), nikt nie zwraca uwagi na to, że stanęli na skraju egzystencjalnej przepaści, gdzie porzucili świadomość i pozwolili nieść się instynktom. Ameryka skupiła się na poklepywaniu po plecach i pokrzykiwaniu „nasi chłopcy!” z wyraźnym teksańskim akcentem. Fountain nie bez powodu wysyła ich na stadion Dallas Cowboys (podkreślę wyraźnie, iż nie jest to wymysł autora: w pierwszym akapicie nie pisałem o symbolicznym zestawianiu wojny i sportu; amerykańscy weterani rzeczywiście regularnie pojawiają się w halach i innych przeróżnych obiektach sportowych) – zestawia żołnierzy z personifikacją tryskającego testosteronu, zawodowymi sportowcami, którzy tak często toczą tak zwane boje na śmierć i życie. Scena podpisywania piłek w szatni dobitnie uświadamia, jak absurdalne jest takie stawianie sprawy, jak niewiele wspólnego ma wymuskana i otoczona niewyobrażalną wręcz opieką gwiazda futbolu z zaniedbanym weteranem. Uświadamia, oczywiście, czytelnikowi, bo w świecie powieści wszystko pozostaje po staremu.

Jestem ciekaw, jak polscy czytelnicy zareagują na głęboką ironię Bena Fountaina wobec własnej ojczyzny i amerykańskiego snu, który od tylu lat zdają się śnić nie tylko mieszkańcy USA, ale właściwie wszyscy odbiorcy kultury popularnej. Cały „Długi marsz w połowie meczu” podszyty jest gęstą tkaniną krytycznych komentarzy: od sprawy z filmem o dokonaniach Bravo począwszy, przez karykaturalną postać właściciela Cowboys i przypadkowe spotkanie z ich pijanymi fankami po drodze na stadion, aż do doskonale poprowadzonego wątku miłości jednego z żołnierzy i czirliderki. Scena ich zapoznania to majstersztyk: autor dba o to, aby była jak najbardziej naiwna i pensjonarska (o ile wypada użyć tego słowa w odniesieniu do wielkiej Ameryki), ale zasilany empatią czytelnik po prostu nie może nie kibicować weteranowi. Dzięki temu całość zwyczajnie chwyta za flaki – a „Długi marsz w połowie meczu” staje się jeszcze lepszy.

Drugim kluczowym tematem powieści jest pacyfizm, który Fountain przemyca bardzo sprytnie: daje głównemu bohaterowi możliwość uniknięcia powrotu do Iraku i każe mu mierzyć się z potężnymi wątpliwościami (podkręca je wspomniany już wątek miłosny). I choć pisarz staje się we fragmentach poświęconych tym refleksjom zdecydowanie poważniejszy, nie kpi już z amerykańskiego snu tak otwarcie, to z premedytacją wykorzystuje inny wielki motyw popkultury: żołnierskie braterstwo krwi. Wątek poprowadzony jest bardzo zgrabnie, szczególnie z punktu widzenia psychologii protagonisty, ale nie jest już tak świeży, tak lotny jak ten związany z mieszaniem się doświadczeń żołnierskich i sportowych. Powieść Fountaina stanowi dzieło ważne dla literatury o postrzeganiu oraz oswajaniu wojny, o literaturę pacyfistyczną tylko zahacza.

„Długi marsz w połowie meczu” to świetna rzecz, która zrobi wrażenie przede wszystkim na czytelnikach zainteresowanych Ameryką i jej doświadczeniami. Autorowi udało się zachować idealną równowagę między ironicznym komentarzem a rzetelnym opisem poważnego tematu, a dynamiczna narracja sprawia, że powieść wciąga bez reszty. Zdecydowanie polecam!

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (388)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1003
Zuba | 2017-10-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2017
Przeczytana: 26 września 2017

Zaskoczenie in plus, duże zaskoczenie. Czytając pierwsze pozytywne opinie nie byłam przekonana. Przede wszystkim ten tytułowy mecz - akcja powieści toczy się w czasie meczu futbolu amerykańskiego rozgrywanego w Dniu Dziękczynienia. Zdecydowanie nie moje klimaty - nie rozumiem tej dyscypliny, nie podoba mi się wygląd graczy, ich zniekształcone sylwetki, nie potrafię zrozumieć tego bzika na punkcie graczy, to mnie zniechęcało. Ale opinie mówiły, że to nie o meczu i futbolu jest rzecz, a o współczesnej Ameryce, jej tańcu chocholim, o wojnie i łatwym patriotyzmie i stu innych kwestiach.

Na pierwszym planie mamy głównego bohatera, zaledwie 19-letniego żołnierza piechoty morskiej (to chyba sprzeczność sama w sobie?), który wykazał się wielką odwagą w czasie walki w Iraku, a ponieważ sama walka była nagrywana i transmitowana, nasz bohater Billy zyskał sławę i uznanie. Wraz ze swoja drużyną objeżdża USA w trasie nazwanej Tournee Zwycięstwa, żeby robić dobrą minę do złej obecności wojsk w...

książek: 204
Michał | 2017-06-01
Na półkach: Przeczytane, Czarne
Przeczytana: 31 maja 2017

Soczyste i celne niczym pocisk z M4 porównania, szorstki, wojskowy język, trochę po-frontowych refleksji oraz czarny jak gęba Snoop Doga humor. Przy użyciu takich oto rekwizytów Ben Fountain obnaża oczywiste wady amerykańskiego społeczeństwa w swojej książce.
A o czym ona w ogóle jest? W dużym skrócie o tym, jak w prosty sposób omamić i wykorzystać naiwnych młodych żołdaków. A że oni przy tym giną? Trudno, dostają przecież medale i chwilę sławy. Honorowo powinni więc zdychać z gwieździstym sztandarem w sercu, bo w sumie i tak nie mają do czego wracać.
Jest też o tym, jak gawiedź reaguje na swych herosów. Jak narasta przerysowany, parujący sentymentalizmem i patosem stolec i jakże szybko można go spłukać w stadionowej toalecie.
I jeszcze o zderzeniu dwóch światów czyli jak trep wpada w szpony bezlitosnego szołbiznesu.
Gorzki to obraz, ale przecież piękny sen o kraju ojczystym musi trwać. Choć, jak zauważa główny bohater: „Amerykanie w głębi serca wiedzą, co jest grane, ale coś w...

książek: 110
Tomek | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Amerykańskie „Wesele”. Wirująca szaleństwem smoliście czarna komedia będąca wielką alegorią Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców. Gorzka satyra na wielki cyrk zbudowany na obsesji sprzedawania i kupowanie, cwaniackim wykorzystywaniu znajomości oraz kolejnych wplątujących w sieć zadłużenia narzędzi finansowych. Cyrk, w którym celebrowanie wystawnych, absurdalnych spektakli zastępuje intelektualną i emocjonalną pustkę.
Ben Fountain nie mówi w „Długim marszu…” o Ameryce nic nowego. Raczej nawiązuje do wielkich Gorzkich Amerykańskich Ironistów z Philipem Rothem (przede wszystkim jego pracami z lat 70.) i Tomem Wolfem (zwłaszcza „Ognisko próżności” i „Facet z zasadami”) na czele. Patrzy na swoją ojczyznę oraz rodaków z ciepłem, sympatią i dumą skrywanymi pod maską cynizmu. Piętnuje natomiast cynizm i chciwość elit, które swoją krótkowzrocznością, interesownością oraz głupotą zawłaszczają i niszczą Amerykę. Ale w tym nie ma nic odkrywczego – tak naprawdę podobnie diagnozuje swoje kraje...

książek: 1322
Elwira | 2017-03-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 marca 2017

http://ksiegarka.pl/

Ciekawe to spektrum prób pojęcia sensu w bezsensie.

Dziewiętnastoletni Billy, który nie stracił jeszcze dziewictwa, stracił już całą niewinność, gdy jego przyjaciel umarł na jego kolanach podczas jego pierwszej tury w Iraku. Jako członek drużyny Bravo przoduje tutaj jako narrator grupy bohaterów w glorii chwały Amerykanów, którzy ślepo wielbią swoich wojskowych idoli. Nie dają im odetchnąć. Nie pozwalają na chwilę namysłu. Przyczepiają medale, by zatkać usta.

I Billy okazuje się być tutaj pierwszorzędnym narratorem. Billy przez przypadkowy splot zdarzeń trafia na wojnę, z której wraca wybrakowany, sam jeszcze o tym nie wiedząc. Jest prostym chłopakiem, który rzucił się na pomoc przyjacielowi, a z dnia na dzień uczyniono z niego marionetkę słuszności wojny w Iraku. Powieść jest mięsista, ustawiona w szeregu zaledwie kilku dni oddechu zanim rzeczoni bohaterowie nie zostaną znów rzuceni Irakowi na pożarcie.

Książka rozważa, pokazuje palcami sprawców i...

książek: 633
rebelka | 2017-07-05
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 05 lipca 2017

Świetna powieść! Tylko tyle i aż tyle ciśnie się na usta po skończonej lekturze. Na wskroś współczesna, antywojenna i krytyczna wobec amerykańskiego społeczeństwa. Wspaniała.
"Długi marsz w połowie meczu" to opowieść o amerykańskich żołnierzach zwanych drużyną Bravo. W Iraku wzięli udział w zwycięskiej bitwie, która niemal na żywo była transmitowana przez amerykańską telewizję. To młodzi chłopcy, którzy z dnia na dzień stali się ucieleśnieniem amerykańskich bohaterów. Poznajemy ich, gdy niczym cyrkowe zwierzątka obwożeni są w czasie Tournee Zwycięstwa po amerykańskich miastach. Spotykają się z prezydentem, mają okazję uścisnąć dłonie setkom dumnych z ich odwagi i bohaterstwa obywateli. Jednocześnie hollywoodzki producent stara się o nakręcenie filmu na podstawie ich zwycięskiej akcji. Niby niewiele, a jednak dzieje się tu ogromnie dużo.
Fountain świetnie sportretował amerykańskie, a głównie teksańskie, społeczeństwo, które popiera prowadzone przez USA działania wojenne. Bo 11.09....

książek: 228
jaje | 2017-05-10
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 08 maja 2017

Duzo jest juz ladnie napisanych opinii, wiec ja zostawie tu tylko kilka luznych uwag.

- jest flow, ze czyta sie jak haps, haps, haps,
- o wojnie, ze bez sensu gina mlodzi wyslani za ocean; do tego
zdziwienie, ze ludzie na miejscu nie sa im wdzieczni, a probuja
ich pozabijac (co wytkniete tez np. w 'Full metal jacket' w kontekscie
wietnamu), nieumiejetnosc spojrzenia na sytuacje z boku; tzn. ludzie, ktorzy widza interwencje amerykanskie jako rzeczywiscie 'walke o wolnosc', a brak empatii nie pozwala im dostrzec w sobie okupantow w
oczach lokalsow,
- i o amerykanach w macierzy, ktorzy geby maja pelne wielkich slow,
a nie maja pojecia ani wyobrazni nawet, by sobie wyobrazic, jak wyglada
sytuacja Tam; a ameryka najwspanialsza i nasi najlepsi,
- i ze wojna w wyobrazni niektorych to taka gra komputerowa, gdzie
z dobrym karabinem masakruje sie tlumy wrogow; b. dobra scena w tym temacie,
- i stereotypowa zolnierskosc do posmiania, alkohol i wulgarnosc,
prostactwo, ale do tego kapka...

książek: 260
Hubert Igliński | 2017-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 kwietnia 2017

Wybitna powieść! Niezwykle prawdziwa i nasycona emocjami (przynajmniej ja tak ją odebrałem), a do tego soczysty język, ale zawsze w punkt.
Bardzo jestem ciekaw jego kolejnych powieści jeśli je kiedykolwiek napisze...

książek: 626
Jarek1983 | 2017-05-25
Przeczytana: 07 maja 2017

Najśmielsza książka o współczesności.

„Długi marsz w połowie meczu” to literacki popis zręczności, pomysłowości i odwagi w poruszaniu niewygodnych kwestii. Intelektualna frajda jaką zafundował Ben Fountain budzi mój podziw. Dostało się społeczeństwu amerykańskiemu, armii, gwiazdom footallu i wyższym sferom. Nie tylko z resztą. Bo w jakiś sposób uniwersalnym jest to, że wszyscy powoli gapimy się na te same rzeczy w telewizji i stawiamy na piedestale osoby, które nie powinny tam stać. Fountain skupił się głównie na swoim kraju, ale jak w miejsce Dallas Cowboys wstawimy naszą narodową reprezentację w piłce nożnej, to różnic w odczuciach nie będzie.

„Długi marsz…” porusza mnóstwo dodatkowych wątków. Mamy rosnący prawicowy sposób postrzegania świata. Dobrze jest to pokazane na przykładzie spotkania żołnierzy z wiceprezydentem USA. Takich smaczków jest więcej na przykład rozmowa głównego bohatera Billy`ego ze sportowcami. Mnóstwo fantastycznych postaci, z których moim ulubionym jest...

książek: 4
Wiktoria | 2017-04-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przejmujący obraz społeczeństwa amerykańskiego pochłoniętego uwielbieniem dla bohaterów wojny w Iraku . Rewelacyjnie obnaża brak zrozumienia narodu dla kwestii wojny . Głównym bohaterem jest 20 letni Billy , chłopak dopiero wkraczający w dorosłość a jednocześnie przez uczestnictwo w działaniach w Iraku już zbyt dojrzały jak na swój wiek. Smutne zestawienie ludzi ślepo podziwiających wojnę z 20 latkiem ktory doświadczył jej na własnej skórze. Demaskując mankamenty polityki Busha na Bliskim Wchodzie Fountain swoją powieścią zmusza nas do refleksji . Polecam każdemu

książek: 263
GZal | 2017-05-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 maja 2017

Jedno z najlepszych moich trafień w tym roku. Dodatkowo przeczytanie jej tuż po Czasie życia i czasie śmierci Remarque’a dodaje pewnego smaczku. No bo tak, lubię to pisanie o wojnie u Remarque’a. Ono jest intelektualne, filozoficzne, nostalgiczne, pompatyczne nawet. Fountain sprowadził wszystko do parteru. Do poziomu rozmów i przemyśleń zwykłych chłopaków z oddziału stacjonującego w Iraku. To nie są intelektualiści, ale ich przeżycia wojenne sprawiają, że spojrzeniem na świat nie różnią się od bohaterów Remarque’a. Choć językiem bardzo.
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/dlugi-marsz-polowie-meczu/

zobacz kolejne z 378 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd