Lata z Laurą Díaz

Tłumaczenie: Elżbieta Komarnicka
Seria: Mistrzowie Prozy
Wydawnictwo: Świat Książki
7 (187 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
24
8
42
7
55
6
27
5
11
4
10
3
7
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Los años con Laura Díaz
data wydania
ISBN
9788377991794
liczba stron
528
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Wychowywana na żonę i matkę, dwudziestodwuletnia Laura Díaz odkrywa, że dla kobiety oznacza to poświecenie swego życia i ambicji innym. Próbuje ocalić własną tożsamość, szukając swego prawdziwego przeznaczenia. Opuszcza męża, oddaje się namiętnej miłości do wielkiego człowieka, uczestniczy w burzliwej historii swego kraju, a zanim los pochłonie jej najbliższych, zdobywa sławę artystki...

Wychowywana na żonę i matkę, dwudziestodwuletnia Laura Díaz odkrywa, że dla kobiety oznacza to poświecenie swego życia i ambicji innym. Próbuje ocalić własną tożsamość, szukając swego prawdziwego przeznaczenia. Opuszcza męża, oddaje się namiętnej miłości do wielkiego człowieka, uczestniczy w burzliwej historii swego kraju, a zanim los pochłonie jej najbliższych, zdobywa sławę artystki politycznie zaangażowanej. Życie nie oszczędziło Laurze bolesnych strat – kolejne rewolucje zabierały jej wszystkich ukochanych mężczyzn: młodzieńczą miłość – Santiago, syna, wnuka. A jednak u swego kresu czuła się kobietą spełnioną i szczęśliwą.

 

źródło opisu: http://www.fabryka.pl/

źródło okładki: http://www.fabryka.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3483

Czyż można założyć kraty na fale jeziora?

Czyż można założyć kraty na fale jeziora? Zastanówcie się dobrze, czy można?

Pytanie może się wydać zgoła bez sensu, albo wręcz banalne, natomiast po lekturze "Lat z Laurą Diaz", kiedy można zacząć próbować oddalać się małymi kroczkami od jej życia, tylko po to, aby ujrzeć je w jakiejś całości, w zwiniętym kłębku wełny lub wręcz w gotowym swetrze, wówczas, to pytanie zaczyna się mienić innymi znaczeniami, a jego echo zatacza kręgi niczym kamień rzucony w wody … jeziora.

Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam tak dobrą książkę. Myślę nawet, że 'czytałam' to nie jest właściwe określenie, nawet gdybym chciała je poprawić na 'Czytałam', by zaznaczyć różnicę adekwatną do patrzenia (czytałam) i widzenia (Czytałam). To jest książka, w której czytelnik jest drogą, kamieniami, plantacją kawy, rewolucją, muralem, na którym historyczny ślad odciska Diego Rivera, tramwajem pod który wpadła Frida Kahlo. Nie, czytelnik nie jest Laurą, nie jest też żadnym z Santiagów, ale jest materiałem, na którym bohaterowie odciskają swój wzór. Ziemią, na której odciskają ślad. Czytelnik nie ogląda też filmu, nie gra w przedstawieniu, żyje po prostu jeszcze innym życiem, oprócz tych wszystkich które ma.

Historię Laury poznajemy na tle burzliwych losów Ameryki Łacińskiej (i w zasadzie całego świata) w XX w. Prawdopodobnie nie byłoby w tym nic szczególnego, a może wręcz historyczne tło skłaniałoby do zaniechania lektury, tym bardziej, że w moim pojęciu było ono jednym z pierwszoplanowych bohaterów....

Czyż można założyć kraty na fale jeziora? Zastanówcie się dobrze, czy można?

Pytanie może się wydać zgoła bez sensu, albo wręcz banalne, natomiast po lekturze "Lat z Laurą Diaz", kiedy można zacząć próbować oddalać się małymi kroczkami od jej życia, tylko po to, aby ujrzeć je w jakiejś całości, w zwiniętym kłębku wełny lub wręcz w gotowym swetrze, wówczas, to pytanie zaczyna się mienić innymi znaczeniami, a jego echo zatacza kręgi niczym kamień rzucony w wody … jeziora.

Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam tak dobrą książkę. Myślę nawet, że 'czytałam' to nie jest właściwe określenie, nawet gdybym chciała je poprawić na 'Czytałam', by zaznaczyć różnicę adekwatną do patrzenia (czytałam) i widzenia (Czytałam). To jest książka, w której czytelnik jest drogą, kamieniami, plantacją kawy, rewolucją, muralem, na którym historyczny ślad odciska Diego Rivera, tramwajem pod który wpadła Frida Kahlo. Nie, czytelnik nie jest Laurą, nie jest też żadnym z Santiagów, ale jest materiałem, na którym bohaterowie odciskają swój wzór. Ziemią, na której odciskają ślad. Czytelnik nie ogląda też filmu, nie gra w przedstawieniu, żyje po prostu jeszcze innym życiem, oprócz tych wszystkich które ma.

Historię Laury poznajemy na tle burzliwych losów Ameryki Łacińskiej (i w zasadzie całego świata) w XX w. Prawdopodobnie nie byłoby w tym nic szczególnego, a może wręcz historyczne tło skłaniałoby do zaniechania lektury, tym bardziej, że w moim pojęciu było ono jednym z pierwszoplanowych bohaterów. Jednak to właśnie z tej barwnej kroniki wynika pytanie, które postawiłam na początku: Czyż można założyć kraty na fale jeziora?. Laura – jezioro, kraty – do wyboru – kolejne dyktatury, środowisko, mąż, uwarunkowania społeczne, historia. Trudne czasy, w których przyszło jej żyć, nie tylko narzucają jej tzw. rolę kobiety w ówczesnym społeczeństwie, ale także zmuszają do dokonywania wyborów, jako obywatela w państwie. I choć po Laurze można spodziewać się naprawdę wielu rzeczy, niekiedy szalonych lub nawet, w mojej ocenie niewybaczalnych, to nikt nie może jej zarzucić biernej postawy i ślepego posłuszeństwa. Ona naprawdę jest jeziorem. Szereg rewolucji i zawirowań politycznych zasiewa w tytułowej bohaterce wątpliwości i prowokuje do zadawania czasem krępujących pytań, ludziom wśród których żyje. Pytań fundamentalnych o sedno, o przekonania, o wolność, o tożsamość w końcu. Bo Laura się nie ugina przed tymczasowymi bogami i nie pada przed nimi na kolana. Jezioro nie zna krat. Laura ma jednego boga – prawdę i pozostaje mu wierna do końca.

Niezmiernie trudno jest pisać o książce, którą otwiera się z namaszczeniem niemal jak drzwi do tajemnego przejścia, o którym wiedzą nieliczni. Bo jak słowami ogarnąć mistrza? Jak zamknąć całe morze w garści akapitów? Jak założyć kraty niezgrabnych słów na fale jeziora talentu i fantazji? Jak mówić o czymś, co jest tak szalenie doskonałe, że żaden zachwyt, podniesiony do nieskończonej potęgi, nie przybliży nas nawet do progu tych drzwi, które miałam przyjemność otworzyć?

Jest tylko jeden sposób. Poznajcie Laurę Diaz. I nie będzie trzeba więcej żadnych słów.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (22)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 683
mynameism | 2019-07-24
Na półkach: Przeczytane, Po angielsku
Przeczytana: 23 lipca 2019

Od razu zaznaczę, że aż tak mocno nie zagłębiałam się w historyczno-polityczne tło tej powieści. Owszem, doczytałam sobie m.in. o rewolucji meksykańskiej, o makkartyzmie czy o działalności pozaliterackiej Carlosa Fuentesa, ale nie analizowałam zbytnio sentymentów autora/narratora i nie będę się do nich ustosunkowywać w mojej opinii, bo nie widzę ku temu dobrego powodu.

Za to wypowiem się na temat bohaterki i ujmę to następująco: nie miałam nawet ochoty czytać o Laurze Díaz, bo Laura Díaz to taka głupia gęś. Bardzo lubię i cenię bohaterów balansujących na granicy moralności, ale muszę im wierzyć – wierzyć, że mają jakieś podstawy, by działać w taki, a nie inny sposób. A Laura Díaz… cóż… Laura Díaz to znudzona rzeczywistością słodka idiotka, tak samo głupia w wieku 12, 17, 30 i 50 lat; bez pomysłu na życie, ale święcie przekonana, że na pewno nie chce żyć tak, jak żyje; mająca w głębokim poważaniu ludzi wokół siebie, a zarazem oburzona, gdy zaniedbywane przez nią osoby się od niej...

książek: 55
bullfinch | 2018-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2018

Carlos Fuentes zapisał na 528 kartach najważniejsze momenty z życia niezwykle irytującej, niedojrzałej emocjonalnie i niestabilnej uczuciowo, średniociekawej kobiety. Pourywane wątki, nic nie wnoszące w historię kolejne postacie i masa politycznych wywodów. Napuszona narracja, pełna bałaganu ideologicznego, a w tym wszystkim ta biedna nijaka kobieta.

książek: 175
iwona | 2017-04-13
Na półkach: Przeczytane

"Lata z Laura Diaz" to powieść, której tłem historycznym są burzliwe w historii Meksyku lata XX wieku. Pięknie napisana powieść, którą będę długo pamiętać. Postać tytułowej bohaterki, której koleje losu poznajemy na stronach tej książki, bardzo mnie zaintrygowala; wraz z nią przeżywałam zarówno te piękne jak i te trudne chwile jej życia. Podejmowane przez nią wybory często mnie zdumiewaly i przerazaly. Bogata osobowość, chęć korzystania z wszystkich uroków życia. ..- to wszystko spowodowało, że gdzieś na zawsze pozostanie ona w zakamarkach mojego umysłu :)

książek: 1772
Roman Dłużniewski | 2016-12-08
Na półkach: Przeczytane

Carlos Fuentes. Komunizujący Latynos, porównujący Busha do Hitlera. Nie wiem co mnie podkusiło, że pożyczyłem jego książkę. Znudziła mnie niemiłosiernie. Może znudzenie spowodowało moje nastawienie do autora ? Może, ale więcej po książki Fuentesa nie sięgnę.

książek: 402
Magduska | 2016-08-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 września 2016

chyba zbyt ambitna powieść jak na mój gust

książek: 146
Ewelina | 2016-02-26
Na półkach: Przeczytane

Laura Díaz, to postać, z którą czytelnik spędza całe jej życie, od małej dziewczynki po staruszkę, dzieląc z nia różne koleje losu.
Carlos Fuentes raczy nas niezwykle wnikliwymi i trafionymi w punkt myślami nad którymi warto się zastanowić. Dodatkowo, wciągamy się w niezwykle smutną a zarazem interesującą historię Meksyku. Jednakże najbardziej zdumiewającą rzeczą w tej książce jest jej niesamowita prawdziwość.

książek: 456
mm8371 | 2015-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada 2015

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Już niebawem pewnie zdarzy się że
Przyjdzie pora stąd zabierać się
Umrzesz ty, umrę ja i już koniec, więcej nic
Nie zdarzy się nam.

A jeśli będzie wtedy padał śnieg
I otuli ludzi w biały pled
Umrzesz ty, umrę ja, a ten rój zziębniętych ciał
Będzie bez nas marzł.

Poza tym nic nie zmieni się
Może urodzi się ktoś
Będzie odnawiał, ulepszał wciąż
Nim nie ulepszą go.

Pomachamy skrzydełkami i wio!
Myślę, że zabierze jeszcze się ktoś
Umrzesz ty, umrę ja i tyko wierzycieli tłum
Wpisze nas na listę strat.

Fikcyjna biografia na tle prawdziwej i burzliwej historii XX wieku....
Nie jest to odkrycie Ameryki... co najwyżej Meksyku.Moim zdaniem jakieś to troszkę przerysowane,ciut rozdęte,za szerokie,mało głębokie...
Laura Diaz...całe życie jest widzem,by w jesieni życia zadebiutować na scenie.I to w wielkim stylu...czemu nie?Można i tak...
Mało autentycznie ale dość ciekawie,bez polotu ale solidnie,średnio...płasko...wtórnie....

książek: 283

Monumentalne działo Fuentesa,w którym historia życia nieprzeciętnej kobiety przeplata się niezwykłą, pełną sprzeczności historią Meksyku, ale nie tylko. Ciężko powiedzieć czy życie Laury Diaz było pretekstem do ukazania barwnej historii Meksyku, czy też na odwrót.
To książka, którą nie tylko się czyta. Ją się odczuwa. Smakuje. Wącha. Książka, która inspiruje nie tylko do poznawania historii Meksyku, ale także dokonywania zmian w swoim życiu, w poszukiwaniu jego pełni. Z pewnością jedna z najważniejszych książek w moim życiu.

książek: 770
ouLIPOgram | 2014-01-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 stycznia 2014

Dobra synteza historii Meksyku (w wersji powieściowej, oczywiście) z perspektywy sagi rodzinnej. Pan Fuentes karmi nas czasami pretensjonalnymi i napuszonymi wynurzeniami niespełnionego eseisty ale w ogólnym rozrachunku warto.

książek: 177
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Kolejna książka - saga w iberoamerykańskim stylu. Warto coś takiego, pięknie napisanego i "skleconego", przeczytać.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd