rozwińzwiń

Wielki świat

Okładka książki Wielki świat autorstwa Pierre Lemaitre
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wielki świat autorstwa Pierre Lemaitre
Pierre Lemaitre Wydawnictwo: Albatros Cykl: Lata chwały (tom 1) literatura piękna
576 str. 9 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Lata chwały (tom 1)
Tytuł oryginału:
Le Grand Monde
Data wydania:
2024-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-13
Liczba stron:
576
Czas czytania
9 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383610849
Tłumacz:
Joanna Polachowska
Pierre Lemaitre, jeden z najpopularniejszych autorów we Francji (w 2023 roku znalazł się na piątym miejscu rankingu, nie po raz pierwszy wyprzedzając Michaela Houellebecqa!),zdobywca Nagrody Goncourtów z 2013 roku za „Do zobaczenia w zaświatach”, powraca z nową powieścią, która rozpoczyna kolejny epicki cykl „Lata chwały”.

Po trylogii „Dzieci katastrofy”, niezwykłym fresku rozpiętym między dwiema wielkimi wojnami, autor porywa czytelników w szalony wir czasów powojennej prosperity. W jego centrum znajduje się zamożna rodzina Pelletierów, fabrykantów mydła. Lemaitre cofa się w czasie, by przez pryzmat ich losów, pełnego gwałtownych zwrotów i szalonych perypetii niezwykłego życia, wykreować zupełnie nową, ekstrawagancką ludzką komedię – dowcipną, ironiczną, brawurowo napisaną.

„Wielki świat” opisuje trzydzieści lat – 1945-1975 – z dziejów powojennej Francji i jej kolonii, nazywanych Wspaniałym Trzydziestoleciem.

Akcja powieści, która w samej Francji sprzedała się w nakładzie przekraczającym 700 000 egzemplarzy, rozgrywa się w Bejrucie, Sajgonie i Paryżu.

Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia.

Louis Pelletier zbił fortunę na mydle. Ma nadzieję przekazać świetnie prosperującą fabrykę w Bejrucie najstarszemu synowi, Jeanowi. Ten jednak nie ma głowy do interesów i zamiast rozwijać rodzinne imperium, doprowadza je na skraj bankructwa. Jego żona marzy o Paryżu i splendorze wyższych sfer, więc namawia go na wyjazd. Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego Jean powinien opuścić Bejrut – popełnił straszliwą zbrodnię.

Tymczasem najmłodszy syn Louisa, Etienne, zostaje wysłany do Sajgonu w interesach. Tam rozpoczyna śledztwo dotyczące przemytu towaru i gotówki dla Viet Minh, a dowody, które zebrał, stanowią realne zagrożenie dla jego życia.

Starszy od Etienne’a François wyjeżdża do Paryża i zostaje dziennikarzem. Jego kariera nabiera rozpędu, gdy bierze na warsztat sprawę brutalnego morderstwa aktorki, prawdopodobnie ofiary seryjnego zabójcy, który może być bliżej François, niż mu się wydaje.

Osiemnastoletnia Hélène podąża za braćmi do Paryża w poszukiwaniu przygód i wkrótce rzuca się w wir rozwiązłego studenckiego życia. Musi jednak szybko dorosnąć, kiedy zostaje wezwana do Indochin i kontynuowania śledztwa rozpoczętego przez Etienne’a.

Epicki i barwny obraz francuskiego życia w dynamicznych latach powojennych przemian.

Napisana z dużym rozmachem saga rodzinna, powieść kryminalna, przygodowa i historyczna w jednym. Wielka polityka, miłość i namiętność, zdrada, zemsta i zbrodnia. Inteligentna rozrywka i przystępna, choć brawurowa lekcja historii.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki świat w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Wielki świat



1970 1839

Oceny książki Wielki świat

Średnia ocen
7,3 / 10
344 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielki świat

avatar
867
502

Na półkach: ,

Książka napisana z rozmachem, opowiadająca losy rodziny Pelletierów, a właściwie czwórki ich dzieci. Rodzina jest zamożna, posiada dobrze prosperującą wytwórnię mydła, akcja rozgrywa się w Bejrucie, w Paryżu i w Sajgonie, dzieje się dużo i niebanalnie. A dodatkowo styl jest lekki, taki z mrugnięciem oka. Autor zrobił szeroką kwerendę społeczno - historyczną, więc co mogło się nie udać? Ja nie wiem, ta historia ma wszystko, a jednak strasznie mnie nudziła, gdy ją odkładałam zupełnie nie ciągnęło mnie, żeby wracać. Lemaitre nie znajdzie się w moim rankingu najlepiej opowiadających pisarzy.

Książka napisana z rozmachem, opowiadająca losy rodziny Pelletierów, a właściwie czwórki ich dzieci. Rodzina jest zamożna, posiada dobrze prosperującą wytwórnię mydła, akcja rozgrywa się w Bejrucie, w Paryżu i w Sajgonie, dzieje się dużo i niebanalnie. A dodatkowo styl jest lekki, taki z mrugnięciem oka. Autor zrobił szeroką kwerendę społeczno - historyczną, więc co mogło...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
203
200

Na półkach:

Saga rodzinna łącząca w sobie wątki obyczajowe, wojenne i kryminalne. Rozgrywa się również w ciekawym okresie po II wojnie światowej, kiedy Francja się odbudowuje i wciąż jest imperium, ale widać już oznaki rozkładu.

To była pierwsza książka tego autora, którą przeczytałem, więc jeszcze nie potrafię sobie wyrobić zdania o jego stylu. Początek powieści jest dość powolny i wydaje się napisany trochę sucho. Jednak końcówka jest już mocna i bardziej żywa. Przydałoby się w powieści również więcej klimatu epoki.

Postacie są ciekawe, choć dopiero zarysowane. Widać, że Lemaitre nie odkrywa wszystkich kart przed kolejnymi częściami.

Podsumowując, całkiem niezła powieść. Zamierzam sięgnąć po kolejny tom.

Saga rodzinna łącząca w sobie wątki obyczajowe, wojenne i kryminalne. Rozgrywa się również w ciekawym okresie po II wojnie światowej, kiedy Francja się odbudowuje i wciąż jest imperium, ale widać już oznaki rozkładu.

To była pierwsza książka tego autora, którą przeczytałem, więc jeszcze nie potrafię sobie wyrobić zdania o jego stylu. Początek powieści jest dość powolny i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1279
104

Na półkach: ,

Zaskoczyła mnie lekkość i świeżość, z jakimi autor odmalowuje dzieje rodziny (i, przy okazji, Francji lat 40. XX wieku z jej ówczesnymi koloniami). Przekonały mnie postaci: pełnokrwiste, wielowymiarowe; z których każda stanowi odrębny byt. Mam nadzieję, że kolejne tomy nie stracą na jakości.

Zaskoczyła mnie lekkość i świeżość, z jakimi autor odmalowuje dzieje rodziny (i, przy okazji, Francji lat 40. XX wieku z jej ówczesnymi koloniami). Przekonały mnie postaci: pełnokrwiste, wielowymiarowe; z których każda stanowi odrębny byt. Mam nadzieję, że kolejne tomy nie stracą na jakości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1131 użytkowników ma tytuł Wielki świat na półkach głównych
  • 710
  • 405
  • 16
122 użytkowników ma tytuł Wielki świat na półkach dodatkowych
  • 55
  • 19
  • 17
  • 11
  • 7
  • 7
  • 6

Inne książki autora

Pierre Lemaitre
Pierre Lemaitre
Francuski pisarz oraz scenarzysta. Popularność – we Francji i za granicą – zdobył jako autor powieści kryminalnych, z których kilka ukazało się w Polsce. Szczególnie ważny dla kariery pisarza okazał się rok 2013, kiedy to jego kryminał Alex nagrodzono CWA International Dagger, a powieści Do zobaczenia w zaświatach, wykraczającej poza ramy gatunku uprawianego dotąd przez Lemaitre’a, przyznano najważniejsze francuskie wyróżnienie literackie – Nagrodę Goncourtów. Pierre Lemaitre jest także współautorem scenariusza brawurowej ekranizacji Do zobaczenia w zaświatach, w reżyserii Alberta Dupontela, która w 2018 roku zdobyła aż 5 statuetek Cezara. W 2019 roku ukaże się kontynuacja tej powieści – Couleurs de l’incendie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kiedy ptaki powrócą Fernando Aramburu
Kiedy ptaki powrócą
Fernando Aramburu
"Kiedy ptaki powrócą to książka, przy której można się zasmucić, ale też i uśmiechnąć. Głowny bohater z jednej strony irytuje, a z drugiej wzbudza współczucie. Tony to ponad pięćdziesięcioletni nauczyciel. Mężczyzna jest rozgoryczony, rozżalony, rozczarowany swoim nieudanym życiem, a nawet samym sobą. Ma wrażenie, że odniósł porażkę w każdej dziedzinie swojego życia. Nic go nie cieszy, nie widzi sensu dalszej egzystencji. Pewnego dnia postanawia, że dokładnie za rok, zakończy swój marny żywot. Zaczyna prowadzić zapiski, jednak nie są to tylko notatki z tego, jak minął mu kolejny dzień, przede wszystkim są to jego wspomnienia. Tak więc dowiadujemy się więcej o nim, o jego rodzinie, o wcześniejszych latach. Tony od dłuższego czasu dostaje anonimowe listy, wraz z nim próbujemy też odgadnąć,kto jest tajemniczym nadawcą. Czytając ten album wspomnień Tony'ego, jego zapiski z ostatniego roku, jego wspomnienia i rozważania, czytelnik zastanawia się nad swoim, pewnie lepszym życiem. Fabuła toczy się dość powoli, a jednak w pewnym momencie zaskoczona zorientowałam się, jak bardzo mnie wciągnęła. Z czasem ten ponury i pełen narzekania nastrój przybiera nieco pogodniejsze oblicze. Książka jest podzielona na dni i miesiące, co sprowadza się do (chyba) 365 rozdziałów, z których niektóre są naprawdę króciuteńkie. Pomyślałam, że teoretycznie mogłabym czytać ją przez cały rok, jednak przeczytanie jej zajęło mi raptem kilka dni. To moje pierwsze spotkanie w twórczością tego hiszpańskiego pisarza. Czuję się zachęcona do sięgniecia po kolejne jego książki. Bardzo polecam wam ten tytuł.
Euka - awatar Euka
oceniła na715 dni temu
Kolonia Audrey Magee
Kolonia
Audrey Magee
❓Czym jest kolonializm we współczesnym świecie? Anglik – jeszcze w łodzi rzyga jak kot. Jest malarzem, nie rybakiem, jest usprawiedliwiony. Na miejscu wciąż szuka dobrego światła i nigdzie nie może go znaleźć. Rybitwa ma za małą głowę, a mewa za dużą... James ma lepsze oko, ale to jeszcze dziecko, jest naiwny. Łapanie królika to nie to samo co nie danie się wystrychnąć na dudka Anglikowi, któremu przyświeca jeden cel – by półżona znów stała się żoną, a on znów był na ustach wszystkich znawców sztuki. Francuz – jak to Francuz, ma bzika na punkcie języka, ale tym razem dla odmiany nie własnego. Ma misję, pragnie ocalić przed zapomnieniem język irlandzki, dogląda go jak zatroskany gospodarz i źle reaguje na Irlandczyków, którzy kalają się angielszczyzną. Sacrebleu! Anglicy wyrządzili im tyle krzywd, a oni co?! Doskonale wie, o czym mówi – sam pochodzi z Algierii, z którą Francja zrobiła dokładnie to samo. Dziś przemierza zieloną wyspę z magnetofonem na ramieniu i nagrywa język irlandzki, nim ten zniknie w odmętach morskiej piany, podobnie jak wielu Irlandczyków. Irlandia – w powieści jest nie tylko spokojną, zieloną wyspą. Targają nią wstrząsy i zamachy, a śmierć zbiera swoje żniwo. Echa wielkich wydarzeń wybrzmiewają nawet na maleńkiej wysepce, na której albo jesteś rybakiem, albo nikim. Możesz wyemigrować, ale to oznacza, że przestajesz być wyspiarzem. Możesz też żyć z turystów, ale nikomu to chluby nie przynosi, zwłaszcza gdy trafią się takie elementy jak Anglik i Francuz, którzy nie mogą znieść swojego towarzystwa. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Irlandczycy nie gęsi, iż swój język mają – język dumy, odwagi i niezależności. „Kolonia” to gęsta, ironiczna i politycznie czujna powieść o spotkaniu sztuki, języka i przemocy historii, która nigdy nie pozostaje tłem. Autorka z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak łatwo zachwyt nad autentycznością przeradza się w zawłaszczenie nawet u tych, którzy uważają się za wrażliwych i postępowych. O sile książki stanowią oszczędny styl i wyraziście skontrastowane postacie. "Kolonia" nie opowiada historii Irlandii, ale zmusza do zastanowienia się, kto i po co ją opowiada.
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na93 miesiące temu
Wellness Nathan Hill
Wellness
Nathan Hill
Nathan Hill, autor głośnych „Niksów”, powraca z epicką, wielowątkową powieścią, która bierze pod lupę bodaj najtrudniejszy temat w literaturze: długoletnie małżeństwo. „Wellness” to imponująca, licząca setki stron kronika związku Jacka i Elizabeth, która z chirurgiczną precyzją, a zarazem ogromnym współczuciem, rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy miłości, oszustwa i desperackiej pogoni za optymalizacją własnego życia. To książka, która jest jednocześnie satyrą na współczesność i głębokim dramatem psychologicznym. Historia zaczyna się w latach 90. w Chicago. Jack jest aspirującym artystą fotografem, Elizabeth – studentką psychologii z bogatego domu. Ich spotkanie to moment czystej magii, niemal filmowego przeznaczenia. Hill mistrzowsko buduje ten początkowy optymizm, by następnie przeskoczyć dwadzieścia lat do przodu, gdzie magia dawno wyparowała, a jej miejsce zajęła rutyna, niespłacone kredyty i obsesja na punkcie zdrowego stylu życia. Elizabeth pracuje w instytucie zajmującym się efektem placebo, a Jack utknął w martwym punkcie swojej kariery, próbując jednocześnie sprostać wymaganiom ojcostwa w świecie opanowanym przez algorytmy i media społecznościowe. Tytułowe „Wellness” to nie tylko dbanie o dietę czy sen. To metafora współczesnego lęku przed porażką. Hill z niesamowitą błyskotliwością punktuje nasze zbiorowe szaleństwo: od obsesyjnego monitorowania parametrów życiowych, przez wiarę w pseudonaukowe suplementy, aż po desperackie próby „naprawienia” relacji za pomocą technologii. Autor pokazuje, że w świecie, w którym wszystko można zmierzyć i zoptymalizować, najbardziej cierpi to, co nieuchwytne – autentyczna bliskość. Struktura powieści jest gęsta i dygresyjna. Hill nie boi się przerywać głównego nurtu akcji, by zaserwować nam kilkudziesięciostronicowy wykład o historii algorytmów Facebooka, psychologii tłumu czy architekturze przedmieść. Choć dla niektórych czytelników te fragmenty mogą wydać się zbyt obszerne, to właśnie one nadają książce jej unikalny, encyklopedyczny charakter. Hill udowadnia, że losy jednostki są nierozerwalnie splątane z szerokim kontekstem socjologicznym i technologicznym. „Wellness” to lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca. Największą siłą Hilla jest jego zdolność do empatii – nawet gdy wyśmiewa absurdy współczesności, nigdy nie robi tego z wyższością. Jack i Elizabeth są postaciami z krwi i kości, w których lękach i marzeniach każdy z nas odnajdzie kawałek siebie. To opowieść o tym, jak budujemy narracje na temat własnego życia i jak bolesne, a zarazem wyzwalające, może być ich burzenie. Mimo ogromnej objętości, powieść czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem dzięki błyskotliwemu stylowi i poczuciu humoru autora. Hill potrafi przejść od sarkastycznego żartu do wzruszającej refleksji w obrębie jednego akapitu. „Wellness” to ostatecznie książka o nadziei – nie tej naiwnej, z poradników motywacyjnych, ale tej trudnej, wypracowanej w pocie czoła, która polega na akceptacji niedoskonałości drugiego człowieka i samego siebie. To jedna z najważniejszych powieści o współczesności, jaką przeczytacie w tym roku. Nathan Hill potwierdził, że jest jednym z najciekawszych obserwatorów amerykańskiego (i nie tylko) społeczeństwa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na819 dni temu
Domek z piernika Jennifer Egan
Domek z piernika
Jennifer Egan
Jennifer Egan, laureatka Nagrody Pulitzera, przyzwyczaiła czytelników do prozy, która jest równie intelektualnie stymulująca, co technicznie odważna. „Domek z piernika”, będący częścią jej eksperymentalnego uniwersum, nie jest pod tym względem wyjątkiem. To utwór, który pod płaszczem nowoczesnej narracji przemyca odwieczne lęki dotyczące tożsamości, technologii i ulotności chwili. Choć ocena 7/10 sugeruje pewien niedosyt, jest to wciąż pozycja obowiązkowa dla fanów literatury wysokiej próby. Egan posiada unikalną zdolność do „zaglądania pod podszewkę” współczesności. W „Domku z piernika” autorka bierze na warsztat mechanizmy pamięci i to, jak technologia – w tym przypadku futurystyczne koncepty przechowywania wspomnień – wpływa na nasze postrzeganie prawdy o nas samych. Tytułowa metafora odnosi się do kuszącej, słodkiej pułapki: cyfrowego świata, który obiecuje nieśmiertelność i porządek, ale w zamian odbiera nam autentyczność przeżywania „tu i teraz”. Najmocniejszą stroną tekstu jest jego styl. Egan pisze z chirurgiczną precyzją, a jednocześnie potrafi nadać prozie rytm, który wciąga czytelnika niczym hipnotyczny trans. Konstrukcja postaci jest, jak zawsze u tej autorki, wielowarstwowa. Nie są to jedynie pionki na szachownicy technologicznych prognoz, lecz ludzie z krwi i kości, miotający się między nostalgią za przeszłością a lękiem przed nieuniknioną przyszłością. To właśnie te emocjonalne kotwice sprawiają, że nawet najbardziej abstrakcyjne fragmenty opowiadania pozostają zrozumiałe na poziomie czysto ludzkim. Jedną z przeszkód w odbiorze tej opowieści jest jej hermetyczność. Czytelnik, który nie jest zaznajomiony z szerszym kontekstem twórczości Egan (zwłaszcza z motywami z „Zanim dopadnie nas czas”),może poczuć się zagubiony w gąszczu niedopowiedzeń. Momentami forma zdaje się brać górę nad treścią – autorka tak bardzo skupia się na eksperymencie strukturalnym, że tempo akcji gwałtownie spada, zostawiając nas z poczuciem literackiego chłodu. Niektóre wątki wydają się ucięte zbyt gwałtownie, co pozostawia pewien niedosyt informacyjny. Mimo tych drobnych mankamentów, „Domek z piernika” to lektura fascynująca. To przestroga przed światem, w którym wszystko jest na sprzedaż, a nasze najintymniejsze sekrety stają się walutą. Egan nie daje łatwych odpowiedzi, nie ocenia swoich bohaterów w sposób jednoznaczny. Zmusza nas natomiast do zadania sobie pytania: ile jesteśmy w stanie oddać za obietnicę wiecznego bezpieczeństwa wewnątrz cyfrowego „domku”? Podsumowując, Jennifer Egan stworzyła dzieło inteligentne, wizualnie sugestywne i głęboko niepokojące. Jest to literatura, która wymaga od odbiorcy skupienia i zaangażowania, ale w zamian oferuje bogactwo interpretacyjne, którego próżno szukać w typowej prozie rozrywkowej. To solidne siedem na dziesięć – tekst, który zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony, drażniąc intelekt i zmuszając do rewizji własnych poglądów na nowoczesność. Dla miłośników ambitnej fikcji, która nie boi się trudnych pytań, będzie to czas bardzo dobrze zainwestowany.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na76 dni temu
Drabina Eugenia Kuzniecowa
Drabina
Eugenia Kuzniecowa
Drabina to książka pozornie cicha, a w istocie boleśnie głośna. Nie krzyczy, nie oskarża wprost, nie domaga się współczucia. Zamiast tego cierpliwie układa kolejne szczeble doświadczenia, po których czytelnik musi wspinać się sam, bez poręczy, bez gwarancji, że na górze czeka jakiekolwiek ocalenie. Niczym Tolik ( główny bohater )wchodzący do swojej sypialni po drabinie ... No właśnie. To proza o wojnie, ale pozbawiona wojennej retoryki, o uchodźstwie, ale bez sentymentalnych skrótów, o stracie, która nie potrzebuje wielkich słów, bo i tak wypełnia wszystko. Kuzniecowa pisze o świecie rozszczelnionym. O rzeczywistości, w której normalność przestała być stanem trwałym, a stała się chwilowym przywilejem. Drabina nie opowiada o heroizmie ani o wielkich gestach. Interesuje ją codzienność pęknięta na pół, życie „pomiędzy”: pomiędzy domem a obcym miejscem, pomiędzy językiem ojczystym a obcym, pomiędzy pamięcią a koniecznością zapomnienia, żeby w ogóle przetrwać. Tytułowa drabina nie jest tu obietnicą awansu ani drogi ku górze. To raczej konstrukcja prowizoryczna, chwiejna, zbita z doraźnych decyzji, kompromisów i strat. Niczym te pomidory w fontannie, które skradły moje serce. Każdy szczebel kosztuje tutaj: energię, godność, poczucie ciągłości własnego życia. Wspinaczka nie daje satysfakcji, nie prowadzi do triumfu, jest raczej ruchem wymuszonym, próbą utrzymania się nad przepaścią. Język autorki jest prosty, ale nie banalny. Zdania są klarowne, pozbawione ornamentów, a jednocześnie nasycone emocją, która nie potrzebuje podkreśleń. Autorka nie moralizuje, nie tłumaczy świata czytelnikowi, pokazuje go takim, jaki jest: nieuporządkowany, niesprawiedliwy, pełen drobnych okrucieństw i jeszcze drobniejszych aktów czułości. To właśnie ta powściągliwość sprawia, że Drabina działa tak silnie: dramat rozgrywa się w półtonach, w niedopowiedzeniach, w rzeczach, które „po prostu się dzieją”. Relacje międzyludzkie przedstawione w książce są kruche i niestabilne, jak wszystko, co powstaje w warunkach zagrożenia. Bliskość bywa chwilowa, pomoc niepewna, a solidarność często obciążona zmęczeniem i strachem. Kuzniecowa nie idealizuje ani ofiar, ani tych, którzy pomagają. Pokazuje ludzi zmęczonych, zagubionych, czasem egoistycznych, czasem zaskakująco dobrych, zawsze jednak prawdziwych. Szczególnie przejmujące jest to, jak Drabina opowiada o tożsamości. O tym, jak łatwo ją stracić, gdy trzeba porzucić miejsce, język, rytm życia. Bohaterowie noszą w sobie dawny świat jak ciężki bagaż: nie mogą go zostawić, ale też nie potrafią z nim iść dalej bez bólu. Pamięć nie daje ukojenia, raczej przeszkadza, potyka, ciągnie w dół. To książka pozbawiona łatwego finału. Nie oferuje katharsis, nie zamyka ran. Zostawia czytelnika w stanie zawieszenia, dokładnie tam, gdzie znajduje się jej świat. Drabina nie próbuje dawać nadziei na siłę. Jeśli jakaś nadzieja się tu pojawia, jest cicha, nieśmiała, związana z trwaniem, nie z wygraną. To jedna z tych książek, które czyta się z poczuciem, że literatura spełnia swoją najważniejszą funkcję: nie pozwala odwrócić wzroku. Bez patosu, bez oskarżeń, bez manifestu. Po prostu pokazuje, jak wygląda życie, gdy grunt usuwa się spod nóg, a człowiek mimo wszystko próbuje się wspinać. Dziękuję Wydawnictwu ZNAK za egzemplarz recenzencki z roku 2024 :)
Mariola Sternahl - awatar Mariola Sternahl
ocenił na72 miesiące temu
Złodziej sztuki. Prawdziwa opowieść o pożądaniu piękna i niebezpiecznej obsesji Michael Finkel
Złodziej sztuki. Prawdziwa opowieść o pożądaniu piękna i niebezpiecznej obsesji
Michael Finkel
Jak ukraść naprawdę Jak włamać się do muzeum i dokonać zuchwałej kradzieży dzieła sztuki? Wystarczy obejrzeć kilka filmów z naszym „Vinci” na czele. Film Juliusza Machulskiego pokazuje cała skomplikowaną procedurę działania. Bo to „Cumę” trzeba wyciągnąć z „więźnia”, przekonać do akcji „Szerszenia”, wynająć Werbusa i Hagena, założyć podsłuch, opracować skomplikowany plan…. W ogóle roboty jest od diabła i ciut ciut. Podobnie w filmie „Osaczeni” z Catherine Zeta-Jones i Seanem Connery. Też robią skok stulecia na dzieła sztuki. Słowem, żeby zwinąć owe dzieło trzeba ludzi, sprzętu i dobrego pomysłu. A nie można tak inaczej? Czy do otwarcia gabloty nie wystarczy szwajcarski scyzoryk? Parę ruchów w lewo i gablota staje otworem. Wystarczy wsunąć dłoń. A potem albo schować dzieło sztuki do plecaka, albo wsunąć na pasek od spodni. I wyjść, po prostu normalnie wyjść z muzeum? Do tego wystarczy tylko jeden wspólnik, który chrząka, gdy zbliża się strażnik. A ten jak wiadomo porusza się, bo robi obchód i nie zawsze jest wszędzie. Plan? Jaki plan? Przecież to takie proste. Wchodzę, zabieram i wychodzę. No dobrze, jakiś kamuflaż ubraniowy i tyle. A po co w ogóle kraść wielkie, duże obrazy, które nie mieszczą się w torbie na zakupy? Nawet złodzieje, chcący dorobić się majątku na kradzieży dzieł sztuki wiedzą, iż im cenniejsza zdobycz, tym mniejsza za nią cena na czarnym rynku. Wyjątkowe dzieła sztuki znajdują się również w małych muzeach i też są niewielkie. A jeśli złodziej ma „Syndrom Stendhala - zjawisko psychosomatyczne, które objawia się intensywnymi reakcjami emocjonalnymi i fizycznymi na widok dzieł sztuki i zabytków, szczególnie w miejscach o dużym nagromadzeniu takich obiektów” - za wikipedią, to wiele wyjaśnia. Wchodzi taki złodziej do budynku, powiedzmy do małego muzeum w Baden-Baden i dostaje wstrząsu na widok obrazu Lucasa Cranacha Starszego „Sybilla, księżna Cleves” o wartości szacowana jest na 5-5,6 mln funtów, no to trzeba go po prostu zwinąć i powiesić u siebie w domu. Myślicie, że to niemożliwe? Jakże się mylicie. A chcecie dowiedzieć się więcej? To sięgnijcie po książkę Michaela Finkela „Złodziej sztuki. Prawdziwa historia o pożądaniu piękna i niebezpiecznej obsesji”. To literatura non-fiction, tak uwielbiana przez czytelników, bo opisująca historię, która się wydarzyła, ba, która może się powtórzyć, bo główny bohater Stéphane Breitwieser ciągle żyje, a jeśli cierpi na „syndrom Stendhala” to nigdy nie wiadomo, czy nie kradnie na przykład w tej chwili... Książka Finkela ukazała się w 2023 roku, w Polsce rok później. Napisana sprawnym dziennikarskim językiem relacjonuje fakty, które trzymają w napięciu. Zupełnie tak, jak wtedy, kiedy oglądaliśmy po raz pierwszy film „Vinci” czekamy – złapią go (ich),czy nie złapią….
gks - awatar gks
ocenił na81 miesiąc temu
Kiedy byłyśmy ptakami Ayanna Lloyd Banwo
Kiedy byłyśmy ptakami
Ayanna Lloyd Banwo
Książka "Kiedy byłyśmy ptakami" autorstwa Ayanny Lloyd Banwo to debiut, który uderza w czytelnika z siłą tropikalnego szkwału, a jednocześnie otula go gęstą, oniryczną atmosferą Trynidadu. Moja ocena to mocne 8/10. Autorka stworzyła dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom gatunkowym – to jednocześnie saga rodzinna, mroczny romans i przejmująca opowieść z nurtu realizmu magicznego, w której granica między światem żywych a krainą przodków jest cienka niczym pajęczyna. Dziedzictwo śmierci i pieśń życia Fabuła splata losy dwóch poturbowanych przez życie postaci: Yejide i Darwina. Yejide dorasta w cieniu niezwykłego rodzinnego dziedzictwa – kobiety z jej rodu pełnią rolę przewodniczek dusz, pomagając zmarłym przejść na „drugą stronę”. Gdy umiera jej matka, Yejide musi przyjąć na siebie ten ciężar, co wiąże się z bolesną transformacją. Z kolei Darwin, wychowany w surowych religijnych rygorach, łamie najświętsze przykazanie swojej matki i podejmuje pracę jako grabarz na gigantycznym, labiryntowym cmentarzu Fidelis w Port-of-Spain. To właśnie tam, wśród nagrobków i szeptów przeszłości, ich ścieżki się przecinają. Głos wyspy i realizm magiczny Największym atutem powieści jest jej niesamowity, nasycony zmysłami język. Lloyd Banwo nie tylko opisuje Trynidad; ona pozwala go poczuć, usłyszeć i powąchać. Autorka genialnie wykorzystuje lokalny dialekt i rytm mowy, co nadaje narracji autentyczności i niemal hipnotycznej jakości. Realizm magiczny nie jest tu jedynie ozdobnikiem – to fundament świata przedstawionego. Ptaki, cienie i głosy zmarłych są tu tak samo realne jak bieda, kurz czy palące słońce. Autorka z ogromnym wyczuciem porusza tematy żałoby, traumy międzypokoleniowej i wyzwolenia spod wpływu dominujących matek. To opowieść o tym, jak odnaleźć własny głos w chórze przodków, który nieustannie domaga się uwagi. Ocena „osiem” wynika z odwagi, z jaką autorka podejmuje trudne tematy, oraz z niezwykłej plastyczności jej prozy. Banwo unika sentymentalizmu, serwując nam historię surową, a momentami wręcz brutalną, która jednak niesie w sobie potężny ładunek nadziei. Darwin i Yejide to bohaterowie z krwi i kości, których lęki i pragnienia są nam bliskie, mimo egzotycznego i metafizycznego sztafażu. Niewielki spadek punktowy bierze się jedynie z faktu, że tempo akcji w drugiej połowie książki bywa nieco nierówne, a niektóre wątki magiczne mogłyby zostać nieco szerzej wyjaśnione dla czytelnika spoza kręgu kulturowego Karaibów. Podsumowując, "Kiedy byłyśmy ptakami" to literacka perła, która udowadnia, że opowieści o duchach mogą być najgłębszymi historiami o życiu. To książka o przełamywaniu klątw, o sile miłości rodzącej się w cieniu śmierci i o tym, że każdy z nas musi kiedyś nauczyć się latać o własnych siłach. Ayanna Lloyd Banwo zadebiutowała z rozmachem, wprowadzając do współczesnej literatury powiew świeżości i magii, której tak bardzo potrzebujemy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Wielki świat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wielki świat