Krzysztof Baliński 
kb17777.blogspot.com
Witajcie:-) Jestem Krzysiek z Iławy, warmińsko- mazurskie, mam 39 lat, tutaj trafiłem przypadkiem, ktoś gdzieś w necie wrzucił link i od razu zerknąłem i z marszu mnie ten portal zaintrygował i bardzo mnie cieszy, że jest takie miejsce gdzie można trafić na ludzi dla których czytanie jest ważne:-) Dwa słówka o sobie... Mało oryginalne na tym portalu będzie, że jestem molem książkowym od najmłodszych lat właściwie, tutaj wrzucam najciekawsze moim zdaniem książki, co nieco tu brakuje na portalu książek, które przeczytałem, a ich nie ma jeszcze, ale spokojnie, jeszcze zdążę dodać swoje trzy grosze puszczam oczko:-) Z wykształcenia jestem historykiem i bibliotekarzem, a z pasji, oprócz historii i literatury pięknej, czytam również książki filozoficzne. Cenię zgłębianie wiedzy i lubię to robić, bo choć to jest zawracanie głowy, to warto zadawać pytania filozoficzne. Przyznacie trochę dziwne, a wręcz kosmiczne połączenie, ale przypadkiem w Toruniu trafiłem na najlepsze, moim zdaniem, nieźle zakręcone, interdyscyplinarne seminarium magisterskie i już mi tak zostało puszczam oczko:-) No a że jest taki portal, to po drodze jest okazja na poznawanie fajnych ludzi, którzy lubią czytać i porozmawiać o książkach:-) A więc robię to co wszyscy na naszym ulubionym czytelniczym portalu, biorę książkę w garść, zabieram się za nią i w myślach mówię: Pożyjemy, zobaczymy, przeczytamy, zrecenzujemy:-) Dobra z grubsza to tyle zapraszam do nawiązania kontaktu:-) Pozdrowionka:-))))
41 lat, mężczyzna, Iława, status: bibliotekarz, dodał: 90 książek i 9 cytatów, ostatnio widziany 51 minut temu
Teraz czytam
  • Główne nurty marksizmu. Cz. 1. Powstanie
    Główne nurty marksizmu. Cz. 1. Powstanie
    Autor:
    Monumentalna analiza marksizmu we wszystkich jego odmianach.
    czytelników: 148 | opinie: 4 | ocena: 8,37 (41 głosów)
  • Intelektualni sąsiedzi. Kontakty historyków polskich ze środowiskiem „Annales” 1945–1989
    Intelektualni sąsiedzi. Kontakty historyków polskich ze środowiskiem „Annales” 1945–1989
    Autor:
    Kontakty historyków polskich z niezwykle wpływowym francuskim środowiskiem „Annales” w okresie komunizmu były wyjątkowe nie tylko na tle innych państw bloku wschodniego, ale wręcz w skali ogólnoświa...
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Koniec prawdy absolutnej. Tomasz z Akwinu w epoce późnej nowoczesności
    Koniec prawdy absolutnej. Tomasz z Akwinu w epoce późnej nowoczesności
    Autor:
    Jeśli sądzisz, że ta książka Cię nie dotyczy - jesteś w błędzie. Tomizm, jako oficjalna doktryna Kościoła katolickiego, przez stulecia ulegał daleko idącej ideologizacji, a jego elementy kształtowały...
    czytelników: 50 | opinie: 1 | ocena: 7,6 (5 głosów)
  • Pierwszy śnieg
    czytelników: 13412 | opinie: 610 | ocena: 7,84 (6884 głosy)
  • Pieśń Shannary
    Pieśń Shannary
    Autor:
    Bestsellerowa powieść z przeniesionego na ekrany cyklu „Kroniki Shannary” Pradawne zło odradza się w nowej postaci, poprzysięgając zemstę na wszystkim, co żyje. Druid Allanon wyrusza w niebezpiecz...
    czytelników: 563 | opinie: 16 | ocena: 6,5 (100 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-15 17:21:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-08-15 17:17:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-08-15 17:16:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-08-15 17:13:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-08-15 17:11:02
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-12 13:59:46
Ma nowego znajomego: Marta
 
2018-08-06 18:39:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-07-27 17:20:10
Ma nowego znajomego: eszu777
 
2018-07-26 23:20:31
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Kroniki Shannary (tom 3) | Seria: Shannara
 
2018-07-26 23:09:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kroniki Shannary (tom 2) | Seria: Shannara

Przyznam, że miałem wątpliwości czy kontynuować czytanie cyklu „Kroniki Shannary” Terry’ego Brooksa. Jednak się zdecydowałem i to jest dobra decyzja.
Wygląda na to, że Brooks jest utalentowanym pisarzem i ma ciekawe pomysły, choć rzecz jasna wpływy Tolkiena są tu nadal silne, ale też można przekonać się, że inspiracje Goodkindem i Silverbergiem są co najmniej równie silne, a na pewno...
Przyznam, że miałem wątpliwości czy kontynuować czytanie cyklu „Kroniki Shannary” Terry’ego Brooksa. Jednak się zdecydowałem i to jest dobra decyzja.
Wygląda na to, że Brooks jest utalentowanym pisarzem i ma ciekawe pomysły, choć rzecz jasna wpływy Tolkiena są tu nadal silne, ale też można przekonać się, że inspiracje Goodkindem i Silverbergiem są co najmniej równie silne, a na pewno silniejsze niż w pierwszym tomie. Wspomnieć na pewno warto, że ta druga część cyklu zatytułowana „Kamienie elfów Shannary” nie jest bezpośrednią kontynuacją, a więc spokojnie można czytać tą część bez konieczności czytania pierwszej części. Chronologicznie druga część ma miejsce 50 lat po drugiej i głównym bohaterem jest wnuk Shei, Wil Ohmsford. Podobnie jak dziadek bierze udział w ważnej misji zabierając ze sobą na drogę magiczne kamienie elfów, których został. używając tutaj Tolkienowskiej terminologii, powiernikiem. Oczywiście namówił go do tego Allanon. A spraw jest istotna trzeba ratować elfickie drzewo życia Ellcrys, bo ta umiera, oznacza to obalenie Ściany Zakazu, zamkniętej przestrzeni w której dawno temu zamknięte zostały demony. Teraz kiedy Ellcrys słabnie demony skrzętnie korzystają z okazji i wygramoliły się stamtąd mając ochotę opanować cały świat. A w szczególności nienawidzą elfów no i druidów, czyli czarodziejów. Wil oraz wybranka Amberle ruszają w drogę, żeby umieścić ziarenko Ellcrys w ogniu w tajemniczym Shafehold co spowoduje odrodzenie się Ellcrys. Ta dwójka rusza w drogę, a demony podążyły w stronę Westlandii, gdzie osiadły elfy, żeby opanować ich państwo w celu eksterminacji znienawidzonych elfów.

No i znowu pozornie można powiedzieć ale nudy, schemat Tolkienowski mamy tu powielony, jednak nie do końca tak jest, bo na przykład Brooks wykazał się znakomitym kunsztem literackim opisując zarówno przygody dwójki bohaterów, ale także batalistykę. Te opisy bitew są tak doskonałe, że zapierają dech w piersiach! Demony mają ogromną przewagę, a elfy, ale także trolle, krasnoludy, ludzie, chociażby skrzydlaci jeźdźcy wspierający elfy walczą z niesamowitą determinacją godną bohaterskich spartan. Finał tych zmagań jest niezwykle błyskotliwy druid Allanon wyzwał na morderczy pojedynek demona Dagda Mor. Trzeba wspomnieć, że na początku książki ten demon Allanona porządnie poturbował, że ten ledwo uszedł z życiem. Dowodzi to tego, że na starcie wyniku tego pojedynku nie sposób było przewidzieć, choć domyśleć, jak to w przypadku literackiej konfrontacji dobra ze złem, bywa. Na pewno wiele interesującego do fabuły wnieśli wędrowcy, przypominającą silverbergowską wędrowną trupę żonglerów skandara Zalzana Kawola, do której trafił lord Valentine, tu u Brooksa szef wędrowców Cephelo to równie interesująca i barwna postać. Carabella też musiała się pojawić, ma ona tutaj imię Eretria. Za to Ambarle do złudzenia przypomina goodkindowską spowiedniczkę Khalan, te zielone oczy i długie kasztanowe włosy. Pół żartem, pół serio, to Wil miał cholernie trudny wybór, którą z pięknych towarzyszek podróży się zainteresować. Na którą padło? A no właśnie… Tego typu atrakcji literackich nie mogę zdradzać, bo to informacja ściśle tajna. Chociażby dlatego, że zawiera w sobie inne odpowiedzi, czy ta misja specjalna Wila i Amberle powiedzie się, czy demony na polu bitwy zostaną pokonane? Czy dobro zwycięży? Tą niezwykłą literacką imprezę nieźle rozkręciły dwie czarownice, siostry bliźniaczki. Morag i Mallenroh, obie się nienawidziły i permanentnie się zwalczały. Przez wiele stuleci była równowaga sił, więc był pat w tej wojnie miedzy nimi. No ale kamienie elfów, które miał Wil i na chwilę je utracił na rzecz Mallenroh, mogły to zmienić, i obie obłędnie tego magicznego artefaktu pożądały, żeby wreszcie wykończyć rywalkę. Dodam tylko, było ciekawie.

W sumie to jest dobre, że mimo trzymania się schematu Tolkienowskiego, autor poszukuje inspiracji literackich u innych twórców fantasy, ale także ma swoje pomysły niezwykle interesujące. Z tego co wiem Brooks napisał kilkadziesiąt książek o Shannarze, jeżeli każda kolejna będzie trzymała literacki poziom to na pewno warto te książki czytać. Książka zatytułowana „Kamienie elfów Shannary” jest po prostu świetna.

pokaż więcej

 
2018-07-20 16:29:47
Ma nowego znajomego: Idziaa
 
2018-07-13 00:04:20
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 7)
 
2018-07-12 23:53:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Panna Marple (tom 2) | Seria: Agatha Christie

Przeczytałem „Noc w bibliotece” Agaty Christie. Tutaj mamy kobietę detektyw pannę Marple. Trudno mi jednoznacznie ocenić tą powieść w przekroju całej twórczości autorki, bo to chyba było by konieczne, żeby podejść do sprawy zrecenzowania konkretnie. Typowe kryminały czytuję stosunkowo rzadko, ponieważ odbiegają one on moich typowych gustów literackich i to mi jednak nie ułatwia życia jako... Przeczytałem „Noc w bibliotece” Agaty Christie. Tutaj mamy kobietę detektyw pannę Marple. Trudno mi jednoznacznie ocenić tą powieść w przekroju całej twórczości autorki, bo to chyba było by konieczne, żeby podejść do sprawy zrecenzowania konkretnie. Typowe kryminały czytuję stosunkowo rzadko, ponieważ odbiegają one on moich typowych gustów literackich i to mi jednak nie ułatwia życia jako recenzentowi, zdaję sobie sprawę, że niektórzy czytelnicy tej autorki mogą odebrać moje postrzeganie tej książki jako zwyczajną herezje, ale jednak piszę to co myślę o książkach i jaki jest efekt tych spekulacji intelektualnych. Dobra przejdźmy do konkretu, ciekawi mnie czy ta książka jest typowym dla autorki żartem literackim? Mam wrażenie, że jednak tak, w końcu Agatha Christi jest uznanym klasykiem tego gatunku i nie sądzę, że mamy tu do czynienia z niedoróbkami literackimi, tylko raczej chęć podejścia z dystansem do samej siebie, swojej twórczości, pokazaniem przy tym wręcz nieziemskiego poczucia humoru. Weźmy główną bohaterkę pannę Marple, kompletne przeciwieństwo Poirota, nie dlatego, że jest kobietą, bo nie przypuszczam, żeby do tego to się sprowadzało. U Poirota mamy psychologiczne kalkulacje naprawdę na wysokich obrotach, drobiazgowe rozwałkowanie każdego detalu i po nitce do kłębka dochodzenie do całej sprawy, czyli rozwikłanie zagadki kryminalnej. Panna Marle jest inna, jest niewątpliwie osobą, inteligentną, bystrą, przenikliwą, jednak sama przyznaje, że ona opiera się tylko i wyłącznie na tzw. mądrościach życiowych. Wcale nie ukrywa tego, że ma mentalność wiejskiej plotkary, koniecznie o wszystkich musi wiedzieć wszystko. A to chyba jednak za mało, żeby skomplikowane sprawy kryminalne były rozwiązywane. Tutaj w tej książce czytelnik może odnieść wrażenie, że właściwie to panna Marple ma więcej szczęścia niż rozumu. Niektóre jej pomysły są na pograniczu szaleńczej genialności, bo jednak niewątpliwie przenikliwa drobiazgowość cechuje ją podobnie jak Poirota. Nie ma tu zaprzeczenia, panna Marple z zadziwiającą prostolinijnością informuje bohaterów i czytelników, że po prostu zna się na ludziach i stosuje często stereotypowe analogie. U Poirota mamy spekulacje intelektualne godne np. wybitnego szachisty lub naukowca. No ale jeżeli takie działania są skuteczne w pomocy wymiarowi sprawiedliwości to widać tego typu spojrzenie, jakie ma panna Marple na problemy natury ludzkiej może okazać się przydatne. Tę pozycję cechuje, podobnie jak wszystkie książki Agathy Christie jedność czasu i miejsca, co jest pomocne zarówno w literackim usytuowania motywu kryminalnego w konkretnej, niewielkiej grupie społecznej, jak i drobiazgowe podejście przez autorkę do problemu np. dobrze poznajemy postaci występujące w tej powieści. Ofiarę dramatu poznajemy z opowieści innych zarówno osób, które mają dobre, jak i złe intencje.

Mamy tragedię jak na kryminał przystało, zamordowana została nastoletnia blond piękność Ruby Kane. Jej ciało znaleziono w bibliotece pułkownika Bantry’ego. Policja i oczywiście lokalna detektyw panna Markle wzięli się do roboty. Przez całą książkę można odnieść wrażenie, że mamy tu pogaduszki przy angielskiej herbatce. W końcu było nie to stara jak świat angielska tradycja. No ale sprawa nabiera rozpędu i dąży do wyjaśnienia. Spojlerować za wiele to tu nie ma co, ale, że jakoś trzeba obronić moją tezę o żarcie literackim, to coś trzeba wspomnieć. Mamy refleksję dotyczącą obcinanych paznokci, dalej stereotypową analizę dotyczącą relacji w związku partnerskim i małżeńskim, że małżeństwa kłócą się bardziej namiętnie, że jest to swoisty rytuał i ona panna Marple wie to najlepiej jako ekspert. Panna Marple uważa się za mistrzynię w demaskowaniu drobnych kłamczuszków, ci podobno oddychają z ulgą odrobinę za wcześnie i to wystarczy, żeby byli skompromitowani. Jakież to nowatorskie podejście do problemu. Panna Marple czuje się w jakiś sposób osobą objawioną, być może przybiera to charakter religijny, do pełnienia tej specyficznej misji, bo przecież jest tyle zła i trzeba diabelstwo pogonić precz! Motyw zbrodni co prawda poznajemy na końcu, choć czytelnik się domyśla, że chodzi o całkiem ładną sumkę angielskich funtów, tu zapewne nie ma nic zaskakującego. Interesujący jest transfer ciała Ruby, to się często zdarza w powieściach i filmach kryminalnych. Jednak tutaj te przenosiny ciała kobiety są robione, jak się okazuje, dla kawału, co żartownisiowi ocaliło skórę, bowiem wybitnie pokrzyżowało plany mordercy. Nie brzmi to przypadkiem jak dobry żart? Dalsze pytania są standardowe: kto zabił? I czy morderca zostanie schwytany?

Literatura potrafi zaskakiwać i mnie ta książka w tej materii zaskoczyła. Niewątpliwie twórczość tej pisarki jest fascynująca i warto czasem do tych książek zaglądać. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-07-04 23:45:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przeczytałem książkę Grzędowicza nominalnie science fiction i rzeczywiście jest, szkoda tylko, że tak późno autor przeszedł do sedna sprawy, bo motyw, stosując Pilipiukowskie stwierdzenie, ufoków z księżyca, jest całkiem niezły i wart do zapoznania się z tą koncepcją. Większość książki jednak jest pisana coś w tylu zajdlowskiej socjologizującej fantastyki. Mamy opisane czasy II połowy naszego... Przeczytałem książkę Grzędowicza nominalnie science fiction i rzeczywiście jest, szkoda tylko, że tak późno autor przeszedł do sedna sprawy, bo motyw, stosując Pilipiukowskie stwierdzenie, ufoków z księżyca, jest całkiem niezły i wart do zapoznania się z tą koncepcją. Większość książki jednak jest pisana coś w tylu zajdlowskiej socjologizującej fantastyki. Mamy opisane czasy II połowy naszego stulecia, pada data 2058 r, a więc przyszłość w miarę bliska. I to rzeczywiście widać koncepty dotyczące wynalazczości, to jednak niewiele tu jest, albo autor uważa, że świat przez tych kilka dekad nie pójdzie za bardzo do przodu, albo z pomysłami było tak sobie. Autor opisuje rzeczywistość polityczna która jest zmieniona powstaje państwo Nowosowieckie, Unia Europejska jest biedna i straciła znaczenie gospodarcze i polityczne, pieniądze liczy się w kilogramach euro, przy czym kilka kilogramów to klepaki które starczą na cukierki np. Widać, że autor krytycznie podsumowuje działalność instytucji europejskich. Wypowiada się źle o politykach i szeroko opisuje przy okazji jednego z filmowanych eventów przez głównego bohatera. Jak widać na powyższym przykładzie fantastyka może spełniać funkcje typowo publicystyczne.


Głównym bohaterem jest Norbert, niezależny dziennikarz Mega Netu, czyli udoskonalonej wersji internetu, jeździ po świecie nagrywa materiał i wrzuca poszczególne eventy do neta i zarabia na tym pieniądze. W sumie już dzisiaj to jest rzeczywistość i pewnie zostanie to rozwinięte na tyle, że będzie skutecznie konkurować np. z telewizją. Nie da się tego wykluczyć. Czytelnik odbywa najpierw podróż do Dubaju, tam rejestruje kamerą zamieszki i cudem wychodzi z tych atrakcji z życiem. Dalej otrzymuje propozycję nie do odrzucenia, ma możliwość sfilmowania zamkniętej imprezy w której bierze udział polityczna czołówka rządzącej partii, jest wesoło, a przede wszystkim skandalicznie i o to w tym interesie chodzi, żeby nabić licznik oglądalności do rekordowych poziomów.
Jednak wszystko przebija propozycja od tajemniczego Szamana szefa jednej z korporacji, Norbert długo nie wie o co chodzi. Jednak dowiaduje się prawdy, że chodzi o tytułowy hel na księżycu. Wszystko ładnie pięknie Szaman i spółka robią biznes, ale oczywiście politycy swoje trzy grosze wtrącić musieli, bo chodzi o gigantyczne pieniądze i kontrolę nad energią, której starczyłoby dla wszystkich, ale wiadomo sposoby na to się znajdą, żeby to dla wszystkich było odpowiednio racjonowane i odpowiednio drogie, bo tego wymaga interes strategiczny.Pewnie Grzędowicz czytał książkę Friedmanna „Następne sto lat” , z tych anliz gospodarczych wynika, że ten kto opanuje kosmos będzie rządził światem. I dokładnie o to tu chodzi w tej rozgrywce. A że kosmici dali znać, że żyją? Pewnie zgodzą się przystąpić do spółki. Ciekawe jak by to miało wyglądać.

Książka z założenia jest ciekawa, bo parę pomysłów tutaj jest fajnych Mam jednak przekonanie, że Grzędowicza stać zdecydowanie na więcej. Stąd moje noty są takie jakie są. Niektóre motywy są długie, bywa, że nudne czasem, a to co jest ciekawe to zanim się zacznie i już się kończy. Jednak w przypadku science fiction to tej typowo kosmicznej kombinatoryki literackiej mogłoby być troszkę więcej. Ale z jakiegoś powodu ta książka wygląda tak jak wygląda. Książka jest przeciętna. Można przeczytać.

pokaż więcej

 
2018-07-04 21:25:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kroniki Shannary (tom 1) | Seria: Shannara

Przeczytałem pierwszy tom cyklu zatytułowanego ”Kroniki Shannary” ,której tytuł brzmi „Miecz Shannary” , autorem cyklu jest Terry Brooks. Jak na książkę fantasy przystało motywów typowo tolkienowskich zabraknąć nie mogło, bo to nic niezwykłego. Jednak prawdą jest, że Brooks sztywno się schematu tolkienowskiego trzyma i tu strony medalu są dwie. Na pewno ci z czytelników którzy uwielbiają... Przeczytałem pierwszy tom cyklu zatytułowanego ”Kroniki Shannary” ,której tytuł brzmi „Miecz Shannary” , autorem cyklu jest Terry Brooks. Jak na książkę fantasy przystało motywów typowo tolkienowskich zabraknąć nie mogło, bo to nic niezwykłego. Jednak prawdą jest, że Brooks sztywno się schematu tolkienowskiego trzyma i tu strony medalu są dwie. Na pewno ci z czytelników którzy uwielbiają literackie powroty do Śródziemia będą zadowoleni, bo co prawda ten świat opisany tutaj Śródziemiem nie jest, tylko mamy Shannarę podzieloną na cztery krainy Sunlandię, Nordlandie, Estlandię i Westlandię ale jest tutaj wszystko to co u Tolkiena, krasnoludy, elfy, czarodzieje, ludzie, którzy robią tu również za hobbitów, czarodzieje, magiczne artefakty, typu miecz Shannary, kamienie elfów, które są w stanie przesądzić o wyniku wojen, w konfrontacji dobra ze złem rzecz jasna. Po złej stronie mamy lorda Warlocka i jego armia trolli, gnomów, i innych bardzo ciekawych osobników. No i całej reszty czytelnik już może się domyśleć.

Opowieść jest niezwykle barwna, fascynująca, wciągająca. Przygody braci Shei i Flicka zaczynają się podobnie jak przygody hobbitów, jak wspomniałem analogii do dzieła mistrza jest tu chyba z milion. Bracia pomagają ojcu prowadzić oberżę i okoliczności zmusiły ich do nagłego opuszczenia wsi. Od Allanona dowidują się wiele o sprawach targających światem, o tym ,że legenda o mieczu Shannary to zmitologizowane fakty autentyczne, które zostały przez ludzi żyjących na odludziu zapomniane. W jednym Brooks jest antagonistą Tolkien, u tego autora era ludzi już przeminęła ludzie, ponieważ ludzie nie wykazali się wypowiedzieli wyniszczające świat wojny tym samym niszcząc samych siebie. Dało to autorowi sposobność do wypowiedzenia się w kwestiach politycznych i społecznych. Podobny jest w tym do Terry’ego Goodkinda, który nie omieszkał wkradać w swoją twórczość refleksji dotyczących spraw światopoglądowych. Mamy motyw ekologiczny znany z wielu książek fantastyki wszelakiej.

Ta książka nie jest odkryciem literackim na miarę Tolkiena, jednak w niczym nie przeszkadza to przeczytać tej książki, bo koncepty autor ma niewątpliwie interesujące. Polecam

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1679 481 15958
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (374)

Ulubieni autorzy (39)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (35)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd