
Głód

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- El hambre
- Data wydania:
- 2016-03-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-03-30
- Liczba stron:
- 716
- Czas czytania
- 11 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308061008
- Tłumacz:
- Marta Szafrańska-Brandt
Reportaż totalny. Kronika naszych czasów. Jedna z ważniejszych książek non-fiction ostatnich lat.
Ponad 795 milionów ludzi na świecie wciąż cierpi głód.
Co dziewiąty mieszkaniec Ziemi nie ma co jeść.
Niemal połowa dzieci, które kończą życie przed piątymi urodzinami, umiera z powodu niedożywienia – 3 miliony każdego roku.
„Większość głodujących to ubodzy mieszkańcy krajów rozwijających się. Wciąż jest na świecie 1,4 miliarda ubogich […]. Miliard czterysta milionów ubogich, czyli ludzi, którzy nie mają niczego z rzeczy uznawanych przez nas za tak codzienne, tak oczywiste – domu, jedzenia, ubrania, światła, wody, perspektyw, nadziei, przyszłości – nie mają teraźniejszości”.
Argentyński dziennikarz i pisarz Martín Caparrós zjeździł świat, próbując zrozumieć, dlaczego nawet dzisiaj dla dużej liczby z nas największym wyzwaniem pozostaje znalezienie odrobiny jedzenia. Przemierza Niger, Sudan Południowy, Madagaskar, Bangladesz, Indie, Stany Zjednoczone, Argentynę. Pisze o Chinach i Barcelonie, w której, w momencie kiedy pisarz kończy pracę nad książką, przybywa ludzi szukających resztek jedzenia w śmietnikach. Caparrós w porywający sposób przedstawia historię zmagań człowieka z głodem na przestrzeni wieków i udowadnia, że to właśnie głód był jednym z, a może nawet najważniejszym czynnikiem, kształtującym naszą cywilizację. Filozofia, sztuka, ekonomia, rolnictwo, gospodarka – u ich źródeł zawsze znajdziemy jedno słowo. Głód.
Dlaczego zatem współczesny świat nie potrafi rozwiązać problemu głodu? Caparrós, jak na rasowego dziennikarza przystało, unika prostych odpowiedzi. Odwiedza wielkie biurowce, siedziby światowych firm i przeludnione slumsy. Na kilkuset stronach bezlitośnie obnaża mechanizmy pogłębiające problem niedożywienia. Eksplozja demograficzna, nierówności społeczne, spekulacje cenami żywności, masowy wykup gruntów, korupcja, fundusze walutowe, wielkie korporacje – to wszystko tworzy złożony system, w starciu z którym jednostka nie ma żadnych szans. Ogromna część książki to rozmowy: z politykami, działaczami organizacji pozarządowych, pracownikami korporacji, lekarzami i przede wszystkimi tymi, którzy każdego dnia całą swoją energię poświęcają na znalezienie czegoś do zjedzenia.
„Głód” Caparrósa wytrąca z równowagi, zmusza do myślenia, a często nawet do zrewidowania swoich poglądów. To imponujący rozmachem reportaż oddający głos tym, którzy na ogół milczą.
Kup Głód w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Głód
Wierzę we wściekłość
Więc mówię, nie trzeba udawać nawiedzonego: ojoj, nędza jednego człowieka jest moją nędzą, ach, jeśli jeden człowiek nie ma co jeść, nie mogę zasnąć – takie gadki są dobre, jak się chce poderwać naiwną laskę.
„Głód” Martína Caparrósa obfituje w wiele podobnych stwierdzeń, bardzo niewygodnych, wręcz rewolucyjnych – nic dziwnego, przecież autor jest osobą o skrajnie lewicowych poglądach. W sumie tą nudną etykietką można by zakończyć recenzję; wiemy już, o kogo chodzi: to lewak, czyli komunista, to znaczy odwieczny wróg kapitalizmu i kościoła. Po części to prawda, Caparrós na wielu stronach książki obwinia zarówno religię jak i obecny system gospodarczo-polityczny o stworzenie sytuacji, w której prawie miliard ludzi na świecie głoduje. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego poglądy są skrajne, a ideologia widoczna, jednak „Głód” w żadnym razie nie jest książką wartą szufladkowania.
Zresztą Caparrós nie pisze o głodzie znanym nam ze smutnych telewizyjnych migawek pokazujących raczej krótkotrwałe katastrofy spowodowane wojną czy suszą, które, jak sam wspomina, zdarzają się coraz rzadziej. Dla niego najważniejszą sprawą jest głód zalegający, ten mało widoczny, niemieszczący się w ramówce wiadomości – głód dotykający miliarda niedożywionych ludzi na całym świecie. Z czego większość żyje w tak zwanych krajach demokratycznych. Głód jako niepokój, że jutro być może nie będzie nic do jedzenia; głód jako mniej niż 2000 kalorii dziennie; głód jako zabójcza monotonia potraw; głód jako jedyny horyzont świadomości (Caparrós pyta głodujących w Indiach czy Bangladeszu, co by chcieli dostać, gdyby mogli dostać wszystko, odpowiedzi z reguły są do siebie zbliżone: krowę, trochę jedzenia, kozę, worek ryżu – tak odpowiadają wygłodzeni postawieni przed klasycznym dylematem złotej rybki). Okazuje się, że wielu z głodujących akceptuje swój los mówiąc, że taka najwyraźniej jest wola Boga. Łatwo więc zrozumieć niechęć autora do kościoła, jednak książka nie byłaby warta uwagi, gdyby jej odpowiedzi były proste, a winny oczywisty. Caparrós zdaje sobie sprawę z tego, że świat jest skomplikowany i pełen sprzeczności. Sam zresztą zauważa wiele u siebie. Nic nie wprowadza w błąd tak bardzo jak statystyka, prawda naszych czasów – stwierdza, chociaż prawie na każdej stronie posiłkuje się liczbami, żeby przedstawić swoje racje. Jest za to pewien, że obowiązujący paradygmat musi zniknąć, próżno jednak szukać w „Głodzie” rozwiązań, ponieważ Caparrós sam nie wie, czy coś da się zrobić, ale chce wierzyć w niemożliwe, bo, jak twierdzi, wiele razy w historii to właśnie niemożliwe zmieniało sytuację.
Głównym tematem tej książki nie jest głód spowodowany zbyt małą podażą żywności. Naukowcy/Specjaliści/Urzędnicy/Politycy są zgodni, że ludzkość jest w stanie wytworzyć jej tyle, aby bez problemu wyżywić 9 miliardów mieszkańców. Problemem, według Caparrósa, jest przede wszystkim dystrybucja (kolejne groźne lewicowe hasło). Jedzenie jest, ale nie dociera do głodujących; nie znaczy to jednak, że jeśli wyrzucimy niedojedzoną pizzę, to biedne dziecko w Afryce na tym straci – patrz pierwszy akapit. I tak bez końca.
Forma „Głodu” jest dość specyficzna. Książka podzielona jest na siedem dużych rozdziałów, opisujących podróże autora do krajów (Niger, Indie, Bangladesz, USA!, Argentyna, Sudan Południowy, Madagaskar),w których panuje większe lub mniejsze niedożywienie. Pomiędzy nimi wciśnięte są rozmaite przemyślenia, statystyki, fakty, rozważania, luźne zapiski. W sumie ponad 700 stron dogłębnej analizy zjawiska zbanalizowanego i zepchniętego do kategorii konieczności dziejowej. Wszystko to, co opisane jest w „Głodzie”, dzieje się teraz na naszych oczach, powoli, każdego dnia; ruch jest tak znikomy, że wydaje nam się niewidoczny. Na szczęście Caparrós nie wierzy w teorie spiskowe, w jakąś grupę trzymającą władzę świadomie uciskającą biednych. Po prostu jakoś tak wyszło, że część świata, która bez końca powiększa zyski, sprawia, że inna część nie ma co jeść.
Caparrósowi zdarzało się tworzyć raporty dla ONZ, więc na liczbach zna się doskonale; i chociaż bez przerwy używa ich, aby udowodnić swoje tezy, to nie chce tego robić, wolałby znaleźć inny sposób, przemówić językiem wściekłości, a nie oburzenia: mam wrażenie, że gniew jest jedyną interesującą relacją, jaką człowiek może nawiązać ze swoją epoką. Na wielu stronach buntuje się przeciwko urzędowym definicjom zamieniającym silne emocjonalnie słowa na stwierdzenia w stylu: bezpieczeństwo żywnościowe czy niedożywienie strukturalne. No tak, nie ma co kluczyć, Caparrós jest rewolucjonistą bez dwóch zdań, ale posiada przy tym wielką mądrość, zabójczą inteligencję i opowiada się za ideologią, która nie jest oparta na wierze, że wie się wszystko, ale na propozycji, która by dopuszczała omylność. Zbyt często, pisze Caparrós, rewolucjoniści byli przekonani, że wiedzą, czego chcą, może przyszedł czas na rewolucję ludzi pragnących zmian, którzy są świadomi, że tych zmian nie da się ich wprowadzić. Brzmi paradoksalnie. Według Caparrósa żyjemy w epoce bez ideologii, coraz mniej wiemy i czujemy się coraz bardziej zagubieni. Widać jednak światło w tunelu: Trudne to są epoki, jakby osierocone. Łatwiej było wiedzieć, nie wątpiąc. Ale to zarazem epoki fascynujące, będące czystym poszukiwaniem. Nie ma nic bardziej ekscytującego i bardziej dolegliwego niż poszukiwanie.
Oceny książki Głód
Poznaj innych czytelników
11783 użytkowników ma tytuł Głód na półkach głównych- Chcę przeczytać 8 384
- Przeczytane 2 989
- Teraz czytam 410
- Posiadam 734
- Chcę w prezencie 111
- Reportaż 99
- Ulubione 91
- Literatura faktu 55
- 2018 41
- 2020 38







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Głód
Ta książka jest w top 5 jakie kiedykolwiek czytałem. Trudno mi ją jest ocenić merytorycznie ale kiedy ją czytam nie mogę przestać. Ta książka sprawiła że zacząłem doceniać to co mam i ludzi wokół mnie. Oczywiście ta książka jest smutna i nie wszystkim się spodoba ale to nie jest książka, która ma się podobać. Autor podaje wiele przykładów i stara się pozostać obiektywnym chociaż czasem widać że jest mu trudno, ale komu by nie było?
100/10
Ta książka jest w top 5 jakie kiedykolwiek czytałem. Trudno mi ją jest ocenić merytorycznie ale kiedy ją czytam nie mogę przestać. Ta książka sprawiła że zacząłem doceniać to co mam i ludzi wokół mnie. Oczywiście ta książka jest smutna i nie wszystkim się spodoba ale to nie jest książka, która ma się podobać. Autor podaje wiele przykładów i stara się pozostać obiektywnym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą trudno jednoznacznie ocenić ze względu na temat, który porusza. Momentami język autora mnie irytował. Chodzi głównie o momenty, gdy powtarzał on określone frazy kilkukrotnie. Jeżeli zaś chodzi o samą treść książki to jest ona powalająca. Fakty przedstawione przez autora uderzają prosto w twarzy, prowadząc do pewne przewartościowania swoich postaw życiowych. Widać wielką pracę jaką wykonał Caparras przygotowując tę książkę.
Biorąc pod uwagę temat oraz dosadność przytaczanych faktów nie jest to pozycja dla każdego.
Książka, którą trudno jednoznacznie ocenić ze względu na temat, który porusza. Momentami język autora mnie irytował. Chodzi głównie o momenty, gdy powtarzał on określone frazy kilkukrotnie. Jeżeli zaś chodzi o samą treść książki to jest ona powalająca. Fakty przedstawione przez autora uderzają prosto w twarzy, prowadząc do pewne przewartościowania swoich postaw życiowych....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartín Caparrós w „Głodzie” tworzy przejmującą kronikę świata, w którym miliony ludzi każdego dnia walczą o przetrwanie. Autor z reporterską precyzją i literacką wrażliwością pokazuje, że głód to nie katastrofa naturalna, lecz efekt globalnych mechanizmów władzy, chciwości i obojętności. Liczne rozmowy i podróże nadają książce autentyczność, a jednocześnie czynią ją oskarżeniem wobec współczesnej cywilizacji. To reportaż, który boli, szokuje i zostaje w czytelniku na długo po lekturze.
Martín Caparrós w „Głodzie” tworzy przejmującą kronikę świata, w którym miliony ludzi każdego dnia walczą o przetrwanie. Autor z reporterską precyzją i literacką wrażliwością pokazuje, że głód to nie katastrofa naturalna, lecz efekt globalnych mechanizmów władzy, chciwości i obojętności. Liczne rozmowy i podróże nadają książce autentyczność, a jednocześnie czynią ją...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Głód” Martína Caparrósa to wstrząsający, monumentalny reportaż, który bezlitośnie obnaża jedno z największych tabu współczesnego świata – powszechność głodu. Autor łączy osobiste relacje z różnych zakątków globu z pogłębioną analizą historyczną, ekonomiczną i społeczną, pokazując, że głód nie jest skutkiem braku żywności, lecz wynikiem decyzji politycznych i systemowych nierówności. Książka porusza, zmusza do refleksji i nie pozwala pozostać obojętnym. To lektura trudna, ale niezwykle ważna – jedna z najistotniejszych książek non-fiction ostatnich lat.
„Głód” Martína Caparrósa to wstrząsający, monumentalny reportaż, który bezlitośnie obnaża jedno z największych tabu współczesnego świata – powszechność głodu. Autor łączy osobiste relacje z różnych zakątków globu z pogłębioną analizą historyczną, ekonomiczną i społeczną, pokazując, że głód nie jest skutkiem braku żywności, lecz wynikiem decyzji politycznych i systemowych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowinna być lista lektur dla dorosłych, a ta książka na jej wysokiej pozycji.
Powinna być lista lektur dla dorosłych, a ta książka na jej wysokiej pozycji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko mi ocenić książkę o takiej tematyce. To bardzo przykry i wstrząsający reportaż, choć gdy kupowałam tę książkę, myślałam, że będzie do powieść. Jakże się pomyliłam. Już wcześniej po przeczytaniu mnóstwa książek o tematyce wojennej i obozowej, podczas jedzenia i innych domowych przyjemności zawsze myślę o ludziach ubogich i głodujących. Po tej lekturze nie odstępują mnie już na krok. "Głód" jest napisany w bardzo specyficzny sposób. Momentami trudny do zrozumienia, gdy autor jakby prowadzi monolog sam ze sobą i w pewnym momencie urywa, rozpoczynając kolejną rozmowę. Bardzo dobitnie roztrząsa i powtarza przyczyny głodu na świecie, przy czym często towarzyszy mu ironia, zgorzkniały i jakby oskarżycielski ton, który czasami brałam do siebie, jednak dla wielu może być niezrozumiałe, że oskarżycielskie słowa i wyrzuty autora kierowane były do rządu, do polityków, kościołów i organizacji charytatywnych. Treść wręcz ocieka emocjami i żalem bezradności autora. Bardzo dużo dowiedziałam się o sposobie działania i powstawania głodu, choć myślałam, że wiem na jego temat wiele. Na ogromny plus zasługuje fakt, że cała niemal 800 stronicowa książka, nie ma żadnego przypisu! Autor napisał ją w pełni samodzielnie, prowadził własne badania, przez wiele lat. Tyle też powstała ta książka i zasługuje na ogromną uwagę. Każdy powinien zapoznać się z tą pozycją i otworzyć swe oczy. Jedyny minus którego dopatrzyłam się w książce do momentami dziwne i bardzo nie na miejscu pytania, które kierował do miejscowych ubogich.
Ciężko mi ocenić książkę o takiej tematyce. To bardzo przykry i wstrząsający reportaż, choć gdy kupowałam tę książkę, myślałam, że będzie do powieść. Jakże się pomyliłam. Już wcześniej po przeczytaniu mnóstwa książek o tematyce wojennej i obozowej, podczas jedzenia i innych domowych przyjemności zawsze myślę o ludziach ubogich i głodujących. Po tej lekturze nie odstępują...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wstrząsa , zmusza do refleksji nad tym, jak nasze codzienne wybory i struktury globalne współtworzą niesprawiedliwość, która głoduje.
Książka wstrząsa , zmusza do refleksji nad tym, jak nasze codzienne wybory i struktury globalne współtworzą niesprawiedliwość, która głoduje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak o tym myślę, to trudno jest napisać zwięzłą i w pełni oddającą charakter tego reportażu recenzję, tak wielowątkowa jest to książka. Omawia przyczyny głodu w różnych częściach świata, mechanizmy rządzące światem i żywnością w szczególności. Opowiada, że bieda nie zawsze wiąże się z brakiem pożywienia - w takich Stanach Zjednoczonych biedni mogą pozwolić sobie na kupienie jedzenia, ale śmieciowego. Owoce i warzywa często stoją poza ich możliwościami finansowymi.
Reportaż Caparrósa otwiera oczy na wiele spraw albo po prostu o nich przypomina. O niedożywionych dzieciach mieszkających w Afryce słyszałem już w swoim dzieciństwie, z czasem niestety ta wiedza została zepchnięta przez mój umysł. Czy na pewno „niestety”? Czy na pewno jako człowiek uprzywilejowany, który miał szczęście urodził się w dobrym kraju w dobrych czasach, powinienem przejmować się tym, że ktoś tam na drugim końcu świata nie ma co jeść i nie wie, czy następnego dnia uda mu się zjeść? Po co zaprzątać sobie tym głowę, skoro tak szczerze mówiąc mam na to prawie że zerowy wpływ?
I czy czuję się z tym lepiej, wiedząc, że ktoś cierpi, a ja po pracy pójdę do sklepu z pełnymi półkami i wybiorę to, co mi się tylko podoba? Zdecydowanie nie. Ale pomaga mi to tym bardziej docenić, że nie muszę się martwić podstawowymi potrzebami.
Ostatnio też toczy się sporo dyskusji na temat tego, czy bieda to stan umysłu. To trudny, niejednoznaczny temat. Uważam, że łatwo jest wypowiadać się z perspektywy osoby, która po prostu miała szczęście w życiu. Z takiej pozycji znacznie trudniej wczuć się w sytuację osoby, która miała pecha i nie urodziła się w stolicy, w której ma się o wiele większe możliwości, a w niewielkiej miejscowości, gdzie brzydko pisząc psy dupami szczekają. Można powiedzieć, że wystarczy chcieć i robić wszystko, byleby tylko poprawić swój los, ale jak zrozumieć mentalność osoby, która nie ma takich możliwości?
Chociażby z tym głodem: trudno mi się skupić na pracy, gdy ssie mnie w żołądku i tylko czekam, aż przyjedzie pani z cateringu i będę mógł kupić coś do zjedzenia. Nie wiem, jak zachowywałbym się, gdyby całe moje życie koncentrowało się na tym, czy W OGÓLE danego dnia będę mógł cokolwiek zjeść. Czy miałbym siły myśleć o tym, jak poprawić swój los? Czy miałbym chęci do podjęcia jakichś działań? Nie wiem tego. I powiedzenie komuś takiemu, że wystarczy się bardziej starać, a osiągniesz wszystko, moim zdaniem jest skurwysyństwem.
Autor nawet zapytał jedną kobietę, o co by poprosiła, gdyby mogła prosić o wszystko. Odpowiedziała, że chciałaby mieć mleczną krowę. Martin powiedział, że może poprosić o WSZYSTKO. To usłyszał, że w takim razie dwie krowy.
Mogła sobie zażyczyć, nie wiem, milionów czy nawet miliardów dolarów na koncie, a poprosiłaby o dwie krowy. Może tacy ludzie po prostu nie mają szerszej perspektywy, której nikt nigdy im nie pokazał? I nawet nie myślą, że może być inaczej?
Oczywiście to „skrajny” przypadek, ot, bagatela jakieś 8% populacji Ziemi. Według danych z GUS z 2024 roku w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 6,6% obywateli, jakieś 2,5 miliona osób.
„Głód” też zwraca na to uwagę. Mamy ludzi, których majątki wyceniane są na miliardy dolarów, i jednocześnie mamy ludzi, których nie stać na to, żeby codziennie dobrze zjeść, o bardziej zaawansowanych potrzebach nawet nie wspominając. Jak to się stało, że bogate korporacje czy nawet państwa wykupują prawie za bezcen ziemię biednych państw, przez co mieszkający tam ludzie tracą możliwość wyhodowania czegokolwiek? Jak to się stało, że jedni skumulowali majątek i wykorzystują go, żeby polepszyć swoją sytuację, jednocześnie pogarszając sytuację wielu innych? Jak to jest, że jakaś organizacja narzuca globalną cenę żywności i jak to jest, że ktokolwiek spekuluje na temat tych cen? Jak to jest, że „u nas” marnuje się tyle jedzenia, a „tam” nie wystarcza go dla każdego?
Wiele jest takich niesprawiedliwości na świecie, dyktowania warunków z pozycji silniejszego, zagarniania dla siebie, ponieważ przestaje nam wystarczać, przez co innym też już nie wystarcza.
Świetna książka, zdecydowanie warta przeczytania.
Jak o tym myślę, to trudno jest napisać zwięzłą i w pełni oddającą charakter tego reportażu recenzję, tak wielowątkowa jest to książka. Omawia przyczyny głodu w różnych częściach świata, mechanizmy rządzące światem i żywnością w szczególności. Opowiada, że bieda nie zawsze wiąże się z brakiem pożywienia - w takich Stanach Zjednoczonych biedni mogą pozwolić sobie na kupienie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa pozycja pokazująca, jak niewiele potrzeba, żeby nie było głodnych ludzi na świecie. Z drugiej strony potrzeba bardzo wiele: sprawiedliwości i chęci osób decyzyjnych na tym świecie. Bardzo ciekawie opisane są mechanizmy stojące za głodem, serdecznie polecam każdemu!
Bardzo ciekawa pozycja pokazująca, jak niewiele potrzeba, żeby nie było głodnych ludzi na świecie. Z drugiej strony potrzeba bardzo wiele: sprawiedliwości i chęci osób decyzyjnych na tym świecie. Bardzo ciekawie opisane są mechanizmy stojące za głodem, serdecznie polecam każdemu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy zaczynam być lekko głodny, zaczynam myśleć o ludziach, którzy niedaleko mnie nie jedli nic od dwóch dni.
Głód to książka wyjątkowa i niewygodna. Reporterska wyprawa Caparrósa przez kontynenty nie szuka szybkich wzruszeń ani prostych winnych.
Lektura skłania do refleksji nad naszym nawykiem jedzenia „dla sportu”: bezmyślnego podjadania, kultu obfitości, łatwości marnowania. Caparrós nie moralizuje, ale pokazuje, że prywatne wybory i globalne systemy splatają się ciasno.
Ważne: Caparrós nie osądza ludzi - osądza warunki, które sprawiają, że rozsądne z zewnątrz rozwiązania bywają nierealne na miejscu.
Dla kogo? Dla czytelników, którzy od reportażu oczekują nie tyle ulgi, co rozszerzenia pola widzenia.
Gdy zaczynam być lekko głodny, zaczynam myśleć o ludziach, którzy niedaleko mnie nie jedli nic od dwóch dni.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłód to książka wyjątkowa i niewygodna. Reporterska wyprawa Caparrósa przez kontynenty nie szuka szybkich wzruszeń ani prostych winnych.
Lektura skłania do refleksji nad naszym nawykiem jedzenia „dla sportu”: bezmyślnego podjadania, kultu obfitości, łatwości...