Nazwy

Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
7,06 (18 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
3
7
7
6
2
5
2
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Names
data wydania
ISBN
978-83-7392-374-4
liczba stron
350
słowa kluczowe
powieść amerykańska
język
polski

"Nazwy" to siódma w kolejności powieść Dona DeLillo, napisana w 1982 roku. Jej bohaterem jest James Axton, Amerykanin zamieszkały w Grecji pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. Axton pracuje jako „analityk ryzyka” dla amerykańskiej firmy, która prowadzi rozmaite operacje (biznesowe, wywiadowcze?) w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie, gdzie sytuacja polityczna staje się...

"Nazwy" to siódma w kolejności powieść Dona DeLillo, napisana w 1982 roku. Jej bohaterem jest James Axton, Amerykanin zamieszkały w Grecji pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. Axton pracuje jako „analityk ryzyka” dla amerykańskiej firmy, która prowadzi rozmaite operacje (biznesowe, wywiadowcze?) w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie, gdzie sytuacja polityczna staje się coraz bardziej niepewna – upada reżim szacha Iranu, zbliża się interwencja Związku Radzieckiego w Afganistanie.
Axton – Amerykanin za granicą – jest outsiderem, człowiekiem wyobcowanym nie tylko kulturowo, ale także psychologicznie. Nie potrafi zaangażować się całkowicie w żadną relację (ma żonę i syna) ani działanie – bez przerwy „analizuje ryzyko”. Choć czuje brak przynależności, przekonuje się, że „amerykańskość” to garb, brzemię, od którego trudno się uwolnić, bo postrzegany jest przez pryzmat polityki zagranicznej Waszyngtonu – „Amerykanie dostrzegają innych tylko w chwilach kryzysu”. Staje się więc poszukiwaczem indywidualnej jaźni, chce odnaleźć własną odrębną tożsamości tu i teraz – poza zdefiniowaniem i ograniczeniem jej za pomocą słów i przedmiotów.
Ta swoista powieść podróżnicza to zarazem zbiór rozważań nad językiem i cywilizacją. Szukając indywidualnego „ja”, Axton usiłuje wyrwać się z potrzasku słów, które są spoiwem społecznym – tę relatywną funkcję słowa widzi wyraźnie, zmieniając często miejsca swojego pobytu. „Społeczna” funkcja języka jest przytłaczająca – tak jak starożytne zabytki Grecji. Jak twierdzi archeolog Owen Brademas, wynalezienie języka przez człowieka było umotywowane potrzebą prowadzenia księgowości, a więc potrzebą wyrażania relacji i umownie wymiernych wartości, nie jaźni. Z jednej strony zdolność do stworzenia języka i posługiwania się nim to fundament ludzkiej cywilizacji, z drugiej jednak słowa nie potrafią wyjaśnić natury jednostki i służą do samooszukiwania się. Tylko jaźń – w odróżnieniu od języka, polityki, a nawet, zdawałoby się, zrytualizowanej przemocy – nie ma granic i nie jest skrępowana regułami. Jak więc jednostka ma odnaleźć własny „głos”?
Przemoc jednak wymyka się tej typologii. Axton i dwaj inni Amerykanie, wspomniany już archeologi i awangardowy filmowiec, ulegają obsesyjnej fascynacji tajemniczym Kultem działającym w regionie. Członkowie Kultu mordują ludzi, których nazwiska w zawoalowany sposób łączą się z nazwami miejsc ich pobytu.

 

źródło opisu: Oficyna Literacka Noir sur Blanc, 2012

źródło okładki: http://www.noir.pl/ksiazka/549/Don-DeLillo-Nazwy

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Sławek książek: 522

Alfabet obcości

Proza Delillo jest wypełniona charakterystyczną narracyjną wrażliwością, dzięki czemu język pozwala w trafny sposób przedstawić obserwacje pisarza, jego bolączki i obawy odnośnie współczesności. Takie też są „Nazwy”, ostatnia – pod względem chronologii wydawania tekstów w Polsce – książka pisarza.

Bohaterem rozgrywającej się w latach 70. XX wieku powieści jest James Axton, Amerykanin, który ze względów rodzinnych i zawodowych zamieszkuje w Grecji. Na co dzień zajmuje się „analizą ryzyka” w krajach basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, przez co jego życie przypomina jedną wielką podróż. Jednocześnie kuleją jego relacje z synem i żoną, z którą jest w separacji. Przeprowadzka do Grecji wydaje się dobrą okazją do poprawienia stosunków z rodziną. W rzeczywistości ich wzajemny kontakt pogarsza się jeszcze bardziej, a sam bohater zaczyna czuć się przejmująco wyobcowany.

„Nazwy” można czytać jako swoistą krytyką amerykańskiego społeczeństwa z perspektywy Amerykanina, będącego pod wpływem obcych kultur. W tekście wielokrotnie pojawiają się komentarze odnośnie wątpliwej kondycji intelektualnej i tradycjonalnej rodaków głównego bohatera. Wydają się tym bardziej dotkliwe, że padające z ust przedstawicieli tej samej społeczności, patrzącej na ówczesny obraz USA z powątpiewaniem lub kpiną. Jednocześnie sporo uwag poświęconych jest owczemu pędowi ku zawodowemu czy towarzyskiemu zaistnieniu, bez względów na cenę, jaką przyjdzie za nie zapłacić. Kontrastem dla tego typu postawy...

Proza Delillo jest wypełniona charakterystyczną narracyjną wrażliwością, dzięki czemu język pozwala w trafny sposób przedstawić obserwacje pisarza, jego bolączki i obawy odnośnie współczesności. Takie też są „Nazwy”, ostatnia – pod względem chronologii wydawania tekstów w Polsce – książka pisarza.

Bohaterem rozgrywającej się w latach 70. XX wieku powieści jest James Axton, Amerykanin, który ze względów rodzinnych i zawodowych zamieszkuje w Grecji. Na co dzień zajmuje się „analizą ryzyka” w krajach basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, przez co jego życie przypomina jedną wielką podróż. Jednocześnie kuleją jego relacje z synem i żoną, z którą jest w separacji. Przeprowadzka do Grecji wydaje się dobrą okazją do poprawienia stosunków z rodziną. W rzeczywistości ich wzajemny kontakt pogarsza się jeszcze bardziej, a sam bohater zaczyna czuć się przejmująco wyobcowany.

„Nazwy” można czytać jako swoistą krytyką amerykańskiego społeczeństwa z perspektywy Amerykanina, będącego pod wpływem obcych kultur. W tekście wielokrotnie pojawiają się komentarze odnośnie wątpliwej kondycji intelektualnej i tradycjonalnej rodaków głównego bohatera. Wydają się tym bardziej dotkliwe, że padające z ust przedstawicieli tej samej społeczności, patrzącej na ówczesny obraz USA z powątpiewaniem lub kpiną. Jednocześnie sporo uwag poświęconych jest owczemu pędowi ku zawodowemu czy towarzyskiemu zaistnieniu, bez względów na cenę, jaką przyjdzie za nie zapłacić. Kontrastem dla tego typu postawy są społeczeństwa europejskie i Bliskiego Wschodu, tak szanowane i podziwiane przez bohaterów. Pretekstem do ukazania ogromu dorobku kulturowego oraz jego podwalin jest wątek archeologiczny – zarówno żona Jamesa, jak i wspólny przyjaciel rodziny, Owen, prowadzą na terenie Grecji rozległe wykopaliska, co krok odkrywając fascynujące fakty, które zdają się przyćmiewać obecny obraz cywilizacji i motywować bohaterów do poznawania jej kolejnych tajemnic.

Bohaterem idealnym do zobrazowania tychże spostrzeżeń jest właśnie James Axton, człowiek pozbawiony jakiejkolwiek narodowej przynależności, ujawniający swój kosmopolityzm między innymi słowami: Gdyby mi się nie powiodło, nie miałbym do czego wracać, nie należałbym do żadnego miejsca. To Kathryn i Tap byli moim domem, jedynymi prawdziwymi granicami, jakie miałem. Powoduje to wyobcowanie i rozdarcie postaci pomiędzy dwoma światami – traktowanej z kpiną Ameryki i podziwianej Europy, której jednak nie jest w stanie do końca zrozumieć, przez co ma spore problemy z odnalezieniem się w obcym społeczeństwie – zdaje sobie sprawę z piętna, jakim jest pochodzenie. Wpływ na to, zdaniem Jamesa, ma również zagraniczna polityka Stanów Zjednoczonych, która przedstawia ich obywateli na okrągło w niekorzystnym świetle. Bohater uosabia brak zdecydowania – nie jest w stanie rozwieźć się z żoną, choć zdaje sobie dobrze sprawę, że związek pomiędzy nimi dobiegł końca; widząc negatywne skutki polityki własnego kraju nadal pracuje dla potężnej korporacji, która z czasem okazuje się mieć wątpliwe intencje międzynarodowe. Tym jednak, co wyróżnia Axtona, jest pewna niezłomność charakteru. Bohater cały czas próbuje – zawzięcie uczy się obcych języków i stara się odnowić konające relacje z rodziną, choć zdaje sobie sprawę, że w obu przypadkach poświęcony temu czas idzie na marne. Jego braki na tym polu można odbierać jako symbol niemożności dogłębnego poznania i przeniknięcia do obcych kultur, które tak bardzo go pociągają, oraz porozumienia się – zarówno z ich przedstawicielami, jak i najbliższymi – żoną, synem, przyjaciółmi z pracy.

Ważne obserwacje dotyczą również tytułowej kwestii – nomenklatury. Bohaterowie, podążając za tropem pewnego kultu, mocno zakorzenionego pod względem tradycji w starożytności, zastanawiają się nad istotą dorobku językowego świata oraz tym, w jaki sposób poszczególne mowy kształtowy się i miały wpływ na dzisiejszy obraz cywilizacji. Istotnym wnioskiem jest uznanie ważnych nazw za swego rodzaju nośnik skojarzeń i wiedzy o danym aspekcie kultury. Bohaterowie zwracają uwagę na to, jaki efekt mają zmiany utartych nazw państw, jak choćby Persji na Iran, doszukując się w tym zamierzonego przez zbiurokratyzowane państwa zatarcia w pamięci ludzi filarów kulturowego i historycznego dziedzictwa.

„Nazwy” to kolejna wartościowa pozycja w twórczości Dona Delillo. Autor przygląda się bacznym okiem budzącym jego niepewność zjawiskom, poddając je pod wątpliwość i zastanawiając się nad kondycją moralną i kulturową dzisiejszej cywilizacji. Książka momentami zahacza o elementy kryminału i powieści drogi, dając pisarzowi kolejne okazje do głębokich wywodów na temat różnych miejsc świata, jednocześnie przykuwając zainteresowanie czytelnika.

Sławomir „Villmar” Jurusik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (160)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 786
utracjusz | 2018-06-07
Na półkach: Przeczytane

Ach, szczęśliwi czytelnicy pisarzy jednoznacznych! Próbuję sobie wyobrazić ich prozaiczne zmartwienia – tu życzliwy sąsiad ochrzcił kluczem nowiusieńką mazdę, tam znów krnąbrna latorośl pokazała na szkolnych zawodach pływackich nieco więcej niż przystoi. Jakże miałkie zdają się te problemy w konfrontacji z prozą DeLillo i próbą ujęcia jej w jakieś ramy! Lekturze każdego akapitu towarzyszy tabun myśli i możliwości interpretacyjnych, a przypominające raczej jakieś rozprawy dialogi wywołują wizje, w których autor cierpi z ręki czytelnika na sto fantastycznych sposobów.

Charakterystyczne dla DeLillo jest nawet nie to, że zadaje pytania, na które nie daje odpowiedzi, tylko to, że zadaje pytania, na które albo w ogóle nie ma żadnej odpowiedzi, albo wręcz przeciwnie – można w tych odpowiedziach przebierać jak w ulęgałkach, ale nie sposób ich zhierarchizować. Dziś pozwolę więc sobie wybrać jedną z możliwych odpowiedzi na „Nazwy”. Bo i w tym tkwi urok tej powieści, że jest ona jak samo...

książek: 525
Agnieszka | 2017-11-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 listopada 2017

Fabuła w książkach DeLillo nie ma kluczowego znaczenia. Nie oznacza to nudnej czy rozmytej prozy, DeLillo jest pisarzem skoncentrowanym, osie fabularne tworzy zawsze intrygujące, czerpiąc z tradycji kryminału, nie uwalnia słów w słowotokach, bez przyczyny, lecz jednocześnie fabułę traktuje jako narzędzie, szkielet, na którym opierają się słowa. W Nazwach jest to podwójnie oczywiste, bo to przecież książka o nazywaniu, przypisywaniu znaczeń i o sposobach w jaki język kształtuje życie. Bohaterowie wciąż coś mówią (dialogi są oczywiście znakomite), piszą, szukają prawdy o świecie w relacji między dźwiękiem a jego zapisem, a nawet w kształcie liter starych alfabetów. Przez słowa i język usiłują się zdefiniować i urzeczywistnić - mocnym, wspaniałym obrazem jest tu skromny pokój Owena Brademasa, wypełniony wyłącznie przedmiotami o silnych, konkretnych nazwach.

Większa część akcji Nazw dzieje się w Grecji. Po latach DeLillo powie: "Nazwy pozostały ze mną z powodu języków, które...

książek: 787
Jarek1983 | 2018-11-05
Przeczytana: 28 września 2018

Audytor państw.

Cóż za ciekawą postać opisał Don DeLillo w „Nazwach” z 1982 roku. Otóż James Axton zajmuje się głównie audytowaniem państw. Jego enigmatyczny zakres obowiązków obejmuje analizę danych napływających do niego z rejony basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Z pochodzenia Amerykanin, z obowiązku mieszkający w Grecji. W takiej scenerii toczy się akcja powieści „Nazwy”, pełnej nienazwanych zjawisk, sytuacji oraz zdarzeniom. Silną potrzebę klasyfikacji, jaka w nas drzemie, autor nieodparcie przypisuje „człowiekowi racjonalnemu”. W tym miejscu dochodzi do pierwszego, ciekawego starcia w powieści.

Otóż ścierają się dwie kultury. Kapitalistyczna (reprezentowana przez Amerykanów), która wyszydzana jest oraz antyczna (europejska), tak sobie ją nazwę, reprezentowana przez odkrycia archeologiczne dokonywane przez żonę głównego bohatera. Ścieranie się poglądów na ten temat oraz ukazywanie braków intelektualnych (a także imperatywów poznawczych) przyjezdnych, jest jednym...

książek: 89
iHS | 2016-10-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 października 2016

Przedziwna książka. Rozminąłem się z nią tak konkretnie, że nie jestem w stanie nawet powiedzieć czy to dobra książka, czy raczej zła. Mam wiele argumentów za tym że jest zła. Nie wiem o czym jest na dobrą sławę. Przeczytałem przed chwilą oficjalną recenzję lubimyczytać, która wyjaśnia o co autorowi chodziło i co chciał przekazać. Pomyślałem: "Zupełnie, w ogóle, wcale nie, książka jest totalnie o czymś innym, a recenzja chce przykryć fakt, że Sławek, autor recenzji, zrozumiał z niej tak samo mało jak ja." . Mam inne teorie, inne domysły, ale czy prawdziwe? Czy gdybym je powiedział Donowi Delillo, spojrzałby na mnie jak na ostatniego idiotę? Bardzo być może.
Delillo krzywdę robią wydawcy i producenci, dodam, rozpoczynając dygresję. Pamiętam zwiastun "cosmopolis"z kin, wampira edwarda rozpartego na kanapie limuzyny, nowy jork w ogniu, groźba zamachu. Miesiąc później zostałem z Agnieś jedynymi osobami na sali, którą opuścili kolejno wszyscy widzowie, mamrocząc pod nosem "o co...

książek: 755
Melocotón | 2013-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 listopada 2013

Przy 20-którejś stronie zasnęłam. Godzinę później, gdy się obudziłam, próbowałam czytać dalej, ale dałam radę tylko do 60. strony.
Nudne, jakieś zdania jakby wprost z Coelho ("Jakim wspaniałym gabinetem luster jest miłość."), kilka zdań wyjętych z kontekstu (może to tłumaczenie, nie wiem). Opowieść jakby o niczym.
Jeśli to jest wybitna amerykańska literatura współczesna, to ja już nie wiem.

książek: 158
KM2137 | 2019-02-25
Na półkach: Przeczytane
książek: 418
Raziel | 2019-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 781
DeDe | 2017-12-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 maja 2018
książek: 418
wwwildflower | 2017-05-27
Na półkach: Przeczytane
książek: 1640
Adam B | 2017-05-03
Przeczytana: 06 listopada 2018
zobacz kolejne z 150 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Najlepsze książki roku 2012

Rokrocznie na księgarskich półkach pojawiają się setki nowości. Jakie książki budziły największe emocje w tym roku? Jakie publikacje przeszły bez echa, choć zasługiwały na uwagę? Po co warto sięgnąć?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd