Zero K

Okładka książki Zero K
Don DeLillo Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Zero K
Wydawnictwo:
Noir sur Blanc
Data wydania:
2017-10-19
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-19
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365613516
Tłumacz:
Michał Kłobukowski
Tagi:
Michał Kłobukowski
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 10 /październik 2018 Andrzej Andrysiak, Rafał Bryndal, Martín Caparrós, Don DeLillo, Natalia Fiedorczuk, Mariusz Janik, Bożena Keff, Barbara Klicka, Rafał Księżyk, Jakub Majmurek, Jędrzej Malko, Dariusz Rosiak, Agnieszka Świętek, Wojciech Szymański, Marcin Wicha, Nina Witoszek-Fitzpatrick
Ocena 7,2
Pismo. Magazyn... Andrzej Andrysiak, ...
Okładka książki Sztuka powieści. Antologia wywiadów I z „The Paris Review”. Wywiady z pisarzami Julian Barnes, Saul Bellow, Jorge Luis Borges, Julio Cortázar, Don DeLillo, William Faulkner, Jonathan Franzen, Max Frisch, Gabriel García Márquez, Ernest Hemingway, Michel Houellebecq, Aldous Huxley, Javier Marías, Vladimir Nabokov
Ocena 7,1
Sztuka powieśc... Julian Barnes, Saul...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Rozmowa Dona DeLillo ze Śmiercią



1934 14 299

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
116
114

Na półkach:

Mam takie przemyślenie, że oceny który przyznaję przeczytanym książkom są wypadkową pomiędzy książką per se, a, jakby to zgrabnie ująć, przeżyciem jakie dostarczyła mi jej lektura. Czy pamiętam dokładnie "2666" Bolano? Nie wiem, czasami wracają do mnie jak bumerang postacie i wątki. Ale doskonale pamiętam letnie sady skoszone słońcem na który nakładał mi się ten straszny, straszny meksyk, trzymetrowe topinambury, pisarz - widmo. Przeżycie lektury jako całość, książka ważna, ale nie najważniejsza. Dlaczego tym piszę.
Wczoraj pojechałem wyprawić na ostatnią wędrówkę mojego biednego kota, z którym żyliśmy sobie razem przez ostatnią dekadę. Wczoraj w nocy skończyłem czytać "Zero K". Lektura i najsmutniejsze doświadczenie zlały mi się w jedno. Bo też właściwie, dotyczyły tego samego. Śmierci. Najważniejszej, nie mam wątpliwości, rzeczy z jaką się stykamy.
Pierwsza część książki nie zwiastowała puenty. Byłem przekonany, że trafiłem do kompleksu "Gwiazdy Ratnera" z którego wszyscy wyjechali, zabierając ze sobą kosmiczne sygnały i sarkastyczne szaleństwo, zostawiając za sobą grobowiec. Czytałem z umiarkowanym zainteresowaniem.
Ale potem akcja wyrwała się z tego, nomen omen, klinicznego chłodu, wylądowała na Manhattanie, zaczerpnęła głęboki zdrowy oddech, a ja przypomniałem sobie "podziemia" i jak je kochałem, a Delillo wpada tutaj w tą samą narrację wielkiego miasta i ludzi których w nim żyją, relacji między nimi które się rodzą i umierają. Czytałem jak oszalały.
Potem nastąpiła część trzecia, z niepokojem liczyłem strony które mi zostały do końca, bo nagle zapragnąłem tą książkę czytać i czytać. W tym samym momencie dostałem jak kamieniem wiadomością, że mój kot niestety nie poczuje się lepiej, będzie z nim tylko gorzej, trzeba podjąć decyzję, jak można ją podjąć, jak nie można jej podjąć. Pomimo, decyzja została podjęta. I zorientowałem się, ze trzymam go na rękach, starając się uważnie zapamiętać ostatnie chwile jej życia, czytam ostatnie strony książki starając się chłonąć każde zdanie i w trakcie obydwu czynności wszystko mi umyka, starając się zapamiętać wszystko, zapamiętuję jakieś ochłapy. A potem podwójna katastrofa, jedna oczywista, druga nieprzewidziana, tą drugą Delillo przygotował na ostatnich kartkach, nie pamiętam żeby miał taki sentyment do mocnych puent, puenta była potężna. Książka przeczytana, jadę dziś pochować kota nad dziką Wisłę gdzie pięknie zachodzi słońce. Zapamiętam tą lekturę i tego kota do momentu kiedy ktoś rozsypie moje atomy nad dziką Wisłą, gdzie pięknie zachodzi słońce.

Mam takie przemyślenie, że oceny który przyznaję przeczytanym książkom są wypadkową pomiędzy książką per se, a, jakby to zgrabnie ująć, przeżyciem jakie dostarczyła mi jej lektura. Czy pamiętam dokładnie "2666" Bolano? Nie wiem, czasami wracają do mnie jak bumerang postacie i wątki. Ale doskonale pamiętam letnie sady skoszone słońcem na który nakładał mi się ten straszny,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1286
1260

Na półkach: ,

Jeśli ta książka jest najzabawniejszą tego autora, to na pewno nie sięgnę po inne dla rozrywki - według mnie humor w niej nie istnieje.
To jest książka dla wszystkich, którzy okażą jej trochę cierpliwości - wierzący się zachwycą, niewierzący utwierdzą w przekonaniach.
Ja dałam jej szansę i jeszcze się waham, czy było warto.

Jeśli ta książka jest najzabawniejszą tego autora, to na pewno nie sięgnę po inne dla rozrywki - według mnie humor w niej nie istnieje.
To jest książka dla wszystkich, którzy okażą jej trochę cierpliwości - wierzący się zachwycą, niewierzący utwierdzą w przekonaniach.
Ja dałam jej szansę i jeszcze się waham, czy było warto.

Pokaż mimo to

avatar
1157
932

Na półkach: ,

Odwołajmy śmierć.

Czym byłoby nasze życie bez śmierci? To główne, ale nie jedyny, pytanie jakie stawia przed czytelnikami Don DeLillo w swojej najnowszej powieści „Zero K”. Tytuł nawiązuje do stanu, nazwijmy to, zamrożenia człowieka, który pozwala mu żyć dłużej. Taki cel chce osiągnąć bilioner Ross Lockhart, który dzięki pomocy naukowcom z tajemniczej Konwergencji chce zahibernować Artis, swoją drugą żonę. Nie oni są tu jednak głównymi bohaterami. Tę rolę autor powierzył Jeffreyowi, synowi Rossa z pierwszego małżeństwa. Zostaje on zawezwany i przewieziony w dziwacznych okolicznościach do dziwnej placówki naukowej, gdzie toczy się główna akcja.

Jako, że proza DeLillo jest oszczędna i stylowa to każdy detal jest ważny oraz przemyślany. Dlatego warto skupić się już na samym miejscu akcji, które być może jest pod ziemią, a na pewno tworzy klaustrofobiczny klimat. Skutki tego zamknięcia widać w reakcjach głównego bohatera, który nie nawykły do tego, stara się uciec, co raz mu się udaje. Dostrzec tu można swoisty komentarz DeLillo odnośnie dzisiejszej nauki, która zajmuje się rzeczami dalekimi od potrzeb ludzkich. Dodajmy do tego, że są to badania sowicie opłacane przez bogatych ludzi i raczej nakierunkowane na ich potrzeby, które nie muszą mieć wiele wspólnego z resztą ludzkości.

Kolejną kwestią są relacje ojca z synem. Ten drugi został opuszczony przez ojca w momencie dorastania, a więc w pamięci nosi kilka blizn. Stara się wyciągnąć od ojca odpowiedzi na swoje pytania. Jeffrey jest jednocześnie naszymi oczami i uszami w tym świecie. To przez niego trafiają do nas obrazy, co w zamiarze, ma utrudnić odbiór książki, więc trzeba sprężać nasze szare komórki. Takie działanie to znak firmowy autora. Momentem przełomowym jest decyzja ojca o dołączeniu do swojej żony, czego syn nijak pojąć nie może. Wobec tego pytania musimy zadać my: czym ta decyzja może być podyktowana? Czy jest w tym fanatyzm, który można też przyłożyć do zamożnych ludzi wstępujących w szereg scjentologów?

Nie jest to laurka wystawiona światu. Don DeLillo raczej skłania się ku mrokowi, jeśli chodzi o przyszłość świata. Z jednej strony wskazuje na rozwarstwienie i jego efekty. Z drugiej, ciągła i powtarzalna w jego prozie, obsesja przed tłumem i massmediami. Pozostają kwestie do rozstrzygnięcia jak na przykład ma wyglądać nasze istnienie bez końca. Czy możliwy będzie jeszcze zachwyt nad czymkolwiek bez świadomości przemijania? Jak nasz umysł ma się zachować w stanie hibernacji? Czy ta gonitwa ze śmiercią w ogóle jest możliwa? Nie ma łatwych odpowiedzi.

Inne: http://www.nowamuzyka.pl/author/jaroslawszczesny/

Odwołajmy śmierć.

Czym byłoby nasze życie bez śmierci? To główne, ale nie jedyny, pytanie jakie stawia przed czytelnikami Don DeLillo w swojej najnowszej powieści „Zero K”. Tytuł nawiązuje do stanu, nazwijmy to, zamrożenia człowieka, który pozwala mu żyć dłużej. Taki cel chce osiągnąć bilioner Ross Lockhart, który dzięki pomocy naukowcom z tajemniczej Konwergencji chce...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
801
564

Na półkach: , , ,

Miałam ogromny problem z tą książką. "Zero K" okazało się pozycją daleką od moich oczekiwań. Zainteresowałam się nią ze względu na ciekawy intrygujący opis. Myślałam, że będzie w niej dużo "smaczków" związanych z tajemniczym laboratorium i badaniami jakie w nim przeprowadzają. Żadnych wcześniejszych pozycji tego autora nie czytałam, dlatego nie wiedziałam czego się spodziewać. Pan z Oficyny Noir Sur Blanc napisał, że jest to "gęsta" książka. Cóż.. Po jej przeczytaniu w 100% się z tym zgadzam, lepiej bym tego nie ujęła. Pan zalecił również powolne dozowanie tej pozycji- czytanie jej w małych ilościach. Oczywiście poszłam za radą, ale przyznam szczerze, że inaczej bym nie mogła. Tej książki nie da się przeczytać "na raz", a jeśli ktoś będzie w stanie, to podziwiam.

W "Zero K" występuje narracja pierwszoosobowa, a historia przedstawiona jest z punktu widzenia Jeffreya. Niestety nie ma w tej pozycji bohatera, którego bardzo polubiłam i który zapadłby mi głęboko w pamięci. Miałam ogromny problem z "wkręceniem" się w fabułę. Styl autora jest dosyć specyficzny, ciężki i trudny w odbiorze. Przynajmniej dla mnie. Akcji również w tej książki na próżno szukać. Całość to głównie przemyślenia Jeffreya i jego rozmowy z innymi bohaterami. Wraz z przyjazdem Jeffreya do tajemniczego ośrodka, powracają wspomnienia z przeszłości.

DeLillo zestawia ze sobą w tej książce dwa różne światopoglądy- Jeffreya, który nie potrafi zrozumieć decyzji swojego ojca i Rossa, który chce pójść śladami Artis i również poddać się hibernacji, by obudzić się w nowym, lepszym świecie. W książce autor stawia wiele pytań, które nurtują również bohaterów- czy człowiek ma prawo decydować o swojej śmierci? Dlaczego inni mieliby żyć dalej, kiedy inni będą umierać? Co znaczy umrzeć?

Nie chcę Was zniechęcić do tej pozycji, ale chcę byście wiedzieli, że to nie jest książka dla każdego. Jak się okazało "Zero K" nie wpisało się w moje gusta czytelnicze. Wcześniej nie znałam twórczości DeLillo, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Teraz wiem, że niestety kolejnych jego książek nie przeczytam, po prostu jego twórczość nie jest dla mnie. "Zero K" nie jest książką lekką i przyjemną, którą wręcz się pochłania stronę za stroną. Jednak jeśli lubicie pozycje wymagające i dosyć ciężkie to "Zero K" powinno przypaść Wam do gustu.

Miałam ogromny problem z tą książką. "Zero K" okazało się pozycją daleką od moich oczekiwań. Zainteresowałam się nią ze względu na ciekawy intrygujący opis. Myślałam, że będzie w niej dużo "smaczków" związanych z tajemniczym laboratorium i badaniami jakie w nim przeprowadzają. Żadnych wcześniejszych pozycji tego autora nie czytałam, dlatego nie wiedziałam czego się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4380
3206

Na półkach: , , , ,

„Zero K” to nowa, intrygująca powieść Dona DeLillo. Proza amerykańskiego pisarza jest znana w Polsce przede wszystkim dzięki Oficynie Literackiej Sur Nur Blanc, która od 2005 roku opublikowała jego trzynaście książek.

Głównym bohaterem i narratorem jest Jeffrey Lockhart, syn biznesmena finansującego tajną klinikę, w której ludzie poddawani są hibernacji. Trafiają tu zwykle nieuleczalnie chorzy, którzy mają nadzieję, że za jakiś czas, po wynalezieniu odpowiednich leków, zostaną przywróceni do życia i poddani uzdrawiającej kuracji.

Pacjentką kliniki jest macocha Jeffreya. Mężczyzna przybywa do ośrodka, by się z nią pożegnać przed zahibernowaniem, którego nie pochwala. Ojciec oznajmia mu nagle, że zamierza dołączyć do kobiety, którą kocha i z którą jest związany od wielu lat.
Zaskoczony tą decyzją Jeffrey stara się go od tego odwieść. I tu zaczyna się spór – nie tylko dwóch pokoleń, ale zupełnie innych światopoglądów.

Syn i ojciec toczą długie rozmowy, dyskutując na temat zasad etycznych i funkcjonowania kliniki dostępnej jedynie dla najbogatszych. Przy okazji wracają do przeszłości, do momentu, w którym milioner porzucił swoją pierwszą rodzinę, zostawiając nastoletniego Jeffreya z rozbitą emocjonalnie matką.

Odzywają się tłumione latami emocje, na jaw wychodzą różne sekrety i niedopowiedzenia. Przeszłość bohaterów poznajemy stopniowo, zarówno z rozmów, jak i wspomnień Jeffreya, który ma świadomość, że rozstanie z ojcem zaważyło na jego całym życiu.

Mimo negatywnych doświadczeń mężczyzna stara się być szczęśliwy. Uważa, że człowiek ma moralny obowiązek walczyć o swoje miejsce na ziemi, o uczucia i bezpieczeństwo bliskich, o realizowanie marzeń. Powinien to robić uczciwie i z troską o innych.

„Zero K” jest powieścią, której siła polega na przeciwstawieniu dwóch życiowych postaw, uosabianych przez syna i ojca. Ich racje ścierają się od pierwszych stron, niemal wymuszając na czytelniku zajęcie własnego stanowiska.

Obok książki Dona DeLillo trudno przejść obojętnie. Mamy tu wstrząsające obrazy z kliniki, pełne emocji dialogi, opisy przeżyć wewnętrznych i trudnych życiowych wyborów, przed którymi stają bohaterowie.
Pisarz stawia też ważkie pytania o prawo do życia i do godnej śmierci oraz o prawo do nieśmiertelności. Przywołuje przygnębiającą wizję świata, w którym o istnieniu decydować będzie zasobność portfela. I zastanawia się, czy aby już teraz tak nie jest?

Całość napisana jest z pozornym dystansem narratora, który – będąc uczestnikiem zdarzeń – wydaje się czasami zachowywać stoicki spokój. Nic bardziej mylnego. Już po przeczytaniu kilkunastu stron wiemy, że Jeffrey jest człowiekiem o niezwykle skomplikowanej naturze, pełnym sprzeczności i bolesnych przeżyć.
Prostota jego narracji w zderzeniu z podejmowaną problematyką robi ogromne wrażenie.

„Zero K” na pewno nie jest powieścią lekką, łatwą i przyjemną. Ale przecież (na szczęście!) nie tylko takie książki chce się czytać. A z prozą Dona DeLillo na pewno warto się zmierzyć.

„Zero K” to nowa, intrygująca powieść Dona DeLillo. Proza amerykańskiego pisarza jest znana w Polsce przede wszystkim dzięki Oficynie Literackiej Sur Nur Blanc, która od 2005 roku opublikowała jego trzynaście książek.

Głównym bohaterem i narratorem jest Jeffrey Lockhart, syn biznesmena finansującego tajną klinikę, w której ludzie poddawani są hibernacji. Trafiają tu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
337
291

Na półkach:

Bełkot. Z trudem doczytałem do 50 strony ...
Jakieś miejsca, osoby - ale brak relacji , brak sensu i celu ...
Nabrałem się na okładkę i wysoką ocenę w portalu.

Bełkot. Z trudem doczytałem do 50 strony ...
Jakieś miejsca, osoby - ale brak relacji , brak sensu i celu ...
Nabrałem się na okładkę i wysoką ocenę w portalu.

Pokaż mimo to

avatar
485
65

Na półkach: ,

Jest tu wszystko, co już było w -nastu poprzednich powieściach DeLillo, od wypełnionego zdehumanizowanymi gadającymi głowami tajnego kompleksu na pustkowiu przez oglądanie scen cudzego cierpienia na wszechobecnych ekranach po rozkminki leksykalne i przejażdżkę taksówką przez zatłoczony Manhattan. Koneser twórczości najwybitniejszego (niestety) żyjącego amerykańskiego prozaika poczuje się więc jak w domu, ale dla wszystkich innych będzie to męcząca kompilacja największych hitów, przy których przecież nóżka nie chodzi i zanucić melodii się nie da. Dziad może już umrzeć, co miał napisać dobrego, to napisał dekady temu.

Jest tu wszystko, co już było w -nastu poprzednich powieściach DeLillo, od wypełnionego zdehumanizowanymi gadającymi głowami tajnego kompleksu na pustkowiu przez oglądanie scen cudzego cierpienia na wszechobecnych ekranach po rozkminki leksykalne i przejażdżkę taksówką przez zatłoczony Manhattan. Koneser twórczości najwybitniejszego (niestety) żyjącego amerykańskiego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
701
131

Na półkach: ,

Intrygująca powieść; opowieść o umieraniu, samotności, tyle że w futurystycznej formie.

Intrygująca powieść; opowieść o umieraniu, samotności, tyle że w futurystycznej formie.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zero K


Reklama
zgłoś błąd