Bouvard i Pécuchet

Tłumaczenie: Wacław Rogowicz
Wydawnictwo: Sic!
7,21 (38 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
9
7
10
6
6
5
3
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bouvard et Pécuchet
data wydania
ISBN
9788361967316
liczba stron
360
słowa kluczowe
powieść francuska
kategoria
klasyka
język
polski

Wznowienie legendarnej ostatniej powieści Flauberta, wydanej w Polsce po raz ostatni w roku 1955, w przekładzie Wacława Rogowicza. Powieści towarzyszy znakomity, obszerny szkic portretowy Antoniego Sygietyńskiego pt. "Gustaw Flaubert", opublikowany po raz pierwszy w związku ze śmiercią Flauberta w roku 1880.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sic!, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-sic.com.pl/ksiazka/333/Bouv...»

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Flaubert, Bouvard i Pécuchet

Książka, która wykończyła Flauberta, rozpoczyna się wspaniałą lustrzaną sceną. W tle zamknięty dwiema śluzami leży kanał Saint-Martin, przy brzegu dwa rzędy beczułek, a na pierwszym planie w samym centrum kadru stoi ławka; nagle z przeciwnych stron, powiedzmy, że ten mniejszy z lewej, a wysoki postawny z prawej, wychodzą dwaj mężczyźni i jednocześnie na niej siadają. Gdyby na tym poprzestać, scena wydaje się całkiem zwykła, ale właśnie teraz Flaubert pozwala rozkwitnąć swojemu geniuszowi. Żeby otrzeć pot z czoła, zdjęli nakrycia głowy i każdy położył swoje obok siebie; wtedy mały człowieczek dostrzegł napisane w kapeluszu sąsiada: „Bouvard”; a ten z łatwością wyczytał w kaszkiecie jegomościa w surducie słowo: „Pécuchet”. Wspaniały pomysł na wprowadzenie i związanie ze sobą bohaterów. Aby dopełnić symetrię, autor dodaje Bouvardowi i Pécuchetowi po jednym przyjacielu i nudnym zawodzie; obaj panowie są kopistami.

W życiu każdego mężczyzny przychodzi taki czas, gdy pragnie on jeszcze raz (albo chociaż raz) przeżyć wielką przygodę i odcisnąć piętno na rzeczywistości, niezależnie od tego, jak bolesne to by się dla niej okazało. Naszych bohaterów owa potrzeba dopada, kiedy mają po 47 lat. Wkrótce po spotkaniu nad kanałem zostają dobrymi przyjaciółmi. Łączy ich rozczarowanie światem, napędza potrzeba szydzenia z ludzkiej głupoty, a zwyczajne życie zaczyna mierzić. Na szczęście Bouvard dziedziczy pokaźny spadek, Pécuchet ma trochę oszczędności, do tego obaj obfitują w tak wielkie...

Książka, która wykończyła Flauberta, rozpoczyna się wspaniałą lustrzaną sceną. W tle zamknięty dwiema śluzami leży kanał Saint-Martin, przy brzegu dwa rzędy beczułek, a na pierwszym planie w samym centrum kadru stoi ławka; nagle z przeciwnych stron, powiedzmy, że ten mniejszy z lewej, a wysoki postawny z prawej, wychodzą dwaj mężczyźni i jednocześnie na niej siadają. Gdyby na tym poprzestać, scena wydaje się całkiem zwykła, ale właśnie teraz Flaubert pozwala rozkwitnąć swojemu geniuszowi. Żeby otrzeć pot z czoła, zdjęli nakrycia głowy i każdy położył swoje obok siebie; wtedy mały człowieczek dostrzegł napisane w kapeluszu sąsiada: „Bouvard”; a ten z łatwością wyczytał w kaszkiecie jegomościa w surducie słowo: „Pécuchet”. Wspaniały pomysł na wprowadzenie i związanie ze sobą bohaterów. Aby dopełnić symetrię, autor dodaje Bouvardowi i Pécuchetowi po jednym przyjacielu i nudnym zawodzie; obaj panowie są kopistami.

W życiu każdego mężczyzny przychodzi taki czas, gdy pragnie on jeszcze raz (albo chociaż raz) przeżyć wielką przygodę i odcisnąć piętno na rzeczywistości, niezależnie od tego, jak bolesne to by się dla niej okazało. Naszych bohaterów owa potrzeba dopada, kiedy mają po 47 lat. Wkrótce po spotkaniu nad kanałem zostają dobrymi przyjaciółmi. Łączy ich rozczarowanie światem, napędza potrzeba szydzenia z ludzkiej głupoty, a zwyczajne życie zaczyna mierzić. Na szczęście Bouvard dziedziczy pokaźny spadek, Pécuchet ma trochę oszczędności, do tego obaj obfitują w tak wielkie pokłady radośnie beztroskiej ignorancji, że pozazdrościłby im niejeden polityk. Postanawiają więc rzucić wszystko, kupić kawałek ziemi, wyjechać z miasta i poświęcić się wielkim sprawom.

Wstawać będą przy śpiewie skowronków, żeby chodzić za pługiem, pójdą z koszykiem zbierać jabłka, będą patrzyli, jak robi się masło, młóci, strzyże owce, chodzi koło pasieki i będą się delektowali rykiem krów, zapachem siana. Upajają się własnymi wizjami o prawdziwym życiu na prawdziwej wsi. I przyspieszają wyjazd z mieszczańskiego Paryża.

Jako nowi właściciele ziemscy szybko zabierają się do roboty. Przez znajomych zamawiają książki, studiują ogrodnictwo, planują, sadzą, sieją, znęcają się nad roślinami, które nie chcą rosnąć, tak jak powinny; jakby za nic miały ambicje spoconych neofitów. Znudzeni jednym pisarzem sięgają po innego, wierzą każdemu, wyśmiewają wszystkich. Czytając dzieła naukowe trafiają na przepaściste spory ideologiczne między autorami, jednak jako życiowi optymiści zbywają je krótkimi parsknięciami, głośno zatrzaskując zbędne tomiska. Matka natura sporo się nacierpi, zanim chłopcy zdadzą sobie sprawę z poniesionej klęski. Mimo to nie poddają się i skaczą od jednej dziedziny nauki do drugiej, z każdej wybierając tylko te fragmenty, które ich interesują. Błyskawicznie ferują wyroki, marząc o przyszłych sukcesach i sławie. Z politowaniem kręcą głowami nad niewiedzą otaczających ich ludzi. Każdemu są
w stanie udowodnić, że się myli. I to na dobre 150 lat przed wynalezieniem Facebooka.

Nieustający entuzjazm tylko na moment powstrzymuje Bouvarda i Pécucheta po ogrodniczym fiasku. Z rozpędem rzucają się w chemię, potem obcują z anatomią, zostają zwolennikami zdrowego żywienia, z bystrością jastrzębi spoglądają w gwiazdy, grzebią w biologii, pasjonuje ich geologia, ale irytuje nieznośna nomenklatura; przecież ziemie z okresu dewońskiego nie znajdują się tylko w Devonshire. Niezrażeni szczegółami brną dalej. Zostają archeologami, przyglądają się kołom historii, badają literaturę, szybkim krokiem wchodzą w politykę, ale odbijają się od sporu lewicy z prawicą i wpadają w chwilowy kryzys. Wdają się w romanse, uprawiają gimnastykę, wywołują duchy, zabierają się za medycynę powodując wiatry u krowy. Następnie przychodzi czas na filozofię. Niestety gubią się w Spinozie i ściągają z Paryża poręczne opracowanie tematu. Przytłoczeni nadmiarem wiedzy tracą wiarę w ludzkość; rozważają samobójstwo. Ratuje ich religia. Są urzeczeni ewangelią i czystością duszy. Przed końcem książki zdążą jeszcze zaadoptować dwie sieroty, a także zaprojektować przebudowę Chavignolles, miasta w pobliżu którego mają farmę.

W strukturę „Bouvarda i Pécucheta” ugodziły nieco założenia przyjęte przez Flauberta podczas pisania powieści, której daleko do misterności „Pani Bovary”. Oczywiście autor nie postradał na stare lata poczucia smaku. Satyra znakomicie odgrywa swoją rolę; książka jest prześmieszna, chociaż gna na złamanie karku; krótkie warczące zdania wypluwają w stronę czytelnika rój nazwisk i pojęć dawno już zapomnianych. W naturalny dla siebie sposób pan Gustaw pluje jadem na mieszczański sposób bycia i coś, co jego stryjeczny kuzyn, Nabokov, nazywał poszłost’. Wyżywa się okrutnie na swoich Don Kiszotach nauki, ale dopiero łącząc ten sadyzm z poczuciem humoru i współczuciem dla niefortunnych kopistów, wyrabia kunsztowniejszą formę.

W końcu i tak zalała go krew. Podczas sporządzania notatek do ostatniego rozdziału Flaubert padł trupem. Kiedy umierał, musiał być wściekły, że coś tak prozaicznego jak życie ingeruje w tworzenie sztuki.

Rafał Łukasik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (8)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 468
czytający | 2018-01-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 stycznia 2018

Wielokrotnie obarczany naukowym ładunkiem Gustave'a Flauberta, bezustannie uginałem się pod jego zasobami erudycji. Zastanawiając się nad tym, czy mam do czynienia z powieścią, czy też z dziełem krytyki naukowej, codziennie obserwowałem spadek moich sił, potrzebnych na dokończenie tej książki. Moja cierpliwość opłaciła się. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że gdybym chciał poszerzyć swoją wiedzę na tematy medycyny lub hodowli zwierząt, to z pewnością zakupiłbym encyklopedię a nie studiował przez kilka dni "Bouvarda i Pécucheta". To, co miało się stać intelektualną rozrywką, zamieniło się w szczegółowy poradnik przetrwania mieszczuchów na wsi. Zamiast wciągającej historii o inteligentnych i nowatorskich paryżanach, z niechęcią przeglądałem instruktaż sadzenia roślin. Na nic się zdała dociekliwość dwóch głównych bohaterów i ich walka z zaściankowością. Z chęcią odsyłam Bouvarda i Pécucheta do paryskich biur, w których najlepiej im wychodziło zajęcie kopisty.

Flaubert...

książek: 286
foxy | 2016-07-04
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 26 czerwca 2016

Wprost nie do uwierzenia, że Flaubert napisał ten tekst pod koniec XIX wieku. Na myśl przywodzi "Historie maniaków" Jaworskiego (wydane jednak 30 lat później!). Kompletne odpsychologizowanie postaci i ujawnienie groteskowości świata udowadniają wizjonerstwo, a także geniusz Flauberta - jednego z największych pisarzy XIX wieku (o ile nie największego).
P.S. Wielu ta lektura wyda się trudna i nudna. Ale uwierzcie mi, napisać coś takiego w tamtych czasach, to było coś.

książek: 313
Voudini | 2015-11-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zgodnie ze swoimi upodobaniami, dysponuję starszym wydaniem tej powieści, w którym wstęp, choć niezły, jest niestety ideologicznie zabarwiony na wiadomy kolor. Rychło zostałem jednak wprowadzony w świat Bouvarda i Pecucheta, dwóch świeżej daty, a przecież dobrych przyjaciół, którzy postanawiają osiedlić się na prowincji, by w sielskiej atmosferze niestrudzenie zgłębiać wiedzę. Na przeszkodzie stają im rozmaite ograniczenia natury zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej, co jednak podnieca jeszcze tylko ich zapał. Mozolnie przedzierają się przez labirynt sprzeczności szumnie nazywany dorobkiem myśli ludzkiej, niezdolni odróżnić jego momenty szczytowe od raczej sromotnych, bo nieco zbywa im na mądrości, a bardziej nawet na tak zwanej mądrości życiowej.
Flaubert zjadliwie kpi tu z kołtuństwa, wyszydza dowolność, powierzchowność, wreszcie idiotyzm ludzkich sądów. Drwi z braku aspiracji i drwi z aspiracji zbyt wysokich. Obrywa się tu zresztą wszystkim i jeśli Bouvard oraz Pecuchet raz po...

książek: 1009
whodo | 2015-06-13
Przeczytana: 28 maja 2015

Szkoda, że nie udało się Flaubertowi jej ukończyć, niby w kółko to samo, niby powtarzalne, a taki nośnik treści do interpretowania, że głowa mała. Nowoczesna i momentami przezabawna powieść, choć czasem też męcząca.

książek: 975
Joanna Topolska | 2015-03-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 marca 2015

Nie ukrywam zawodu związanego z brakiem zakończenia!
W momencie, kiedy już już trochę zaczęły mnie nudzić szalone pomysłu nietuzinkowych jegomosciów okazało się, że ... nie ma dalszego ciągu.
Ale z pewnością swietnie było zaczynać i chociażby z tej przyczyny koniecznie polecam.

książek: 722
AshEater | 2014-12-28
Na półkach: Przeczytane

Uwielbiam Flauberta. Jego "Salammbo" uważam za szczytowy pokaz jego kunsztu literackiego, podobnie jest z "Trzema opowieściami". Do "Szkoły uczuć" muszę powrócić, gdyż czytałam ją dość dawno i nie miałam wtedy zbytnio wyrobionego smaku literackiego. Niedawno przyszła kolej na "Bouvarda i Pecucheta".

Mamy tu opowieść o dwóch jegomościach, których nudzi nieciekawe, urzędnicze życie w wielkim mieście. Postanawiają je opuścić i tam kształcić się w wielu dziedzinach. Kupują dworek na wsi i tam realizują swoje zamierzenie. Kształcą się w dziedzinach literatury, religii, pedagogiki, medycyny, biologii, ekonomii, polityki i innych. Zaczynają nawet wcielać swoja wiedzę w życie. Dochodzi do tego, że adoptują dwójkę zdemoralizowanych dzieci skazańca, które z miernym skutkiem wychowują w duchu wielkich dzieł z zakresu pedagogiki!
Właściwie każde ich zachowanie, przez które realizują zdobytą wiedzę na nieciekawy skutek. Wpadają w konflikty z notablami wiejskiej społeczności, w tym z...

książek: 474
Lisek | 2013-10-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 października 2013

Książkę można przeczytać ale nie jest to najlepsza powieść Flauberta.

książek: 192
czytanieWwannie | 2012-12-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam.
Przeczytana: 08 grudnia 2012

Bouvard i Pécuchet to opowieść o dwóch przyjaciołach błądzących po ścieżkach wszelkich dziedzin nauki. Pewnego dnia, ten barwny paryski tandem, który doświadcza przyjaźni od pierwszego wejrzenia postanawia całkowicie odmienić swoje życie. Porzucając swe zakurzone nieświeżym powietrzem francuskiej stolicy mieszkania i po uprzednim zainwestowaniu prawie wszystkich funduszy jakimi dysponują, wyruszają na podbój... wsi. Barwne opisy zachwytów nad każdą napotkaną marchewką i biedronką prowokują uśmiech na mej twarzy, co za wariactwo, myśli każdy normalny człowiek, trzeba to zatem przyznać już teraz, Ci dwaj, z normalnością mają niewiele wspólnego. Postanawiają zostać wybitnymi ogrodnikami w swym pięknym ogrodzie posiadającymi wszelkie możliwe gatunki roślin. Natura jednak nie chce współgrać z laikami, rozmaite próby i wysiłki pełzną na suchych, zgnitych lub niewyrośniętych ,,niczych”. Panowie nie zniechęcają się, skoro z ogrodnictwem się nie udało, oddajmy się rolnictwu! W trybie...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd