Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Locus Solus

Tłumaczenie: Anna Wolicka
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,65 (37 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
10
8
11
7
4
6
5
5
2
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Locus Solus
data wydania
ISBN
9788306033946
liczba stron
336
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
doppelganger

Inne wydania

Powieść jednego z najbardziej enigmatycznych pisarzy XX wieku, posiadacza wielkiego majątku, który udało mu się roztrwonić, niestrudzonego podróżnika, który rzadko opuszczał hotel, „geniusza w stanie czystym” (jak mawiał Jean Cocteau), „prezydenta Republiki Snów” (jak nazwał go Louis Aragon). To fascynująca przechadzka po otoczonej rozległymi ogrodami rezydencji uczonego Martiala Canterela,...

Powieść jednego z najbardziej enigmatycznych pisarzy XX wieku, posiadacza wielkiego majątku, który udało mu się roztrwonić, niestrudzonego podróżnika, który rzadko opuszczał hotel, „geniusza w stanie czystym” (jak mawiał Jean Cocteau), „prezydenta Republiki Snów” (jak nazwał go Louis Aragon). To fascynująca przechadzka po otoczonej rozległymi ogrodami rezydencji uczonego Martiala Canterela, parku osobliwych wynalazków, gdzie mistrz i jego pomocnicy poświęcają życie na ołtarzu nauki.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1547

Ogród poza światem

Banał bywa czasami rzeczą nieodzowną, gdyż tylko on pozwala wprost wypowiedzieć pewne prawdy. Dlatego też bezwstydnie od niego zacznę. Pisarze bywają różni – przede wszystkim, niestety, pod względem jakości swoich dzieł (niestety, bo przecież wszyscy chcielibyśmy czytać tylko i wyłącznie rzeczy genialne w ramach konwencji czy gatunku), ale także najważniejszych cech twórczości. Niektórzy operują piórem tak dobrze, że niepotrzebne im szczególnie wciągające historie, a inni wręcz przeciwnie, stawiają przede wszystkim na opowieść i decydują się na styl zupełnie przezroczysty. Są i tacy, których wyróżnia wyjątkowo ostre spojrzenie na świat – dar obserwatorski, ważny dla autorów fikcji równie mocno co dla reporterów. Raymond Roussel postanowił sprawdzić czy można tworzyć literaturę (warto uściślić fabularną) z przeciwnego bieguna, odrzucającą wszystko co zewnętrzne. Chce zaprząc do roboty wyobraźnię, ale nie po to, aby opakowywała rzeczywistość w metafory i alegorie, a w celu wyrażenia samej siebie.

Na pierwszy rzut oka „Locus Solus” może wydawać się klasyczną wizytą po drugiej stronie lustra. Czytelnik zostaje zabrany na obchód po tytułowej rezydencji wybitnego uczonego, Mariala Cantarela, gdzie właściciel wystawia swoje największe wynalazki. Szybko okazuje się, że prace i odkrycia mistrza wykraczają daleko poza zakres klasycznej nauki czy inżynierii. Aparat służący bezbolesnemu wyrywaniu zębów sam w sobie jest tylko drobnostką, a prawdziwym dziełem staje się dopiero...

Banał bywa czasami rzeczą nieodzowną, gdyż tylko on pozwala wprost wypowiedzieć pewne prawdy. Dlatego też bezwstydnie od niego zacznę. Pisarze bywają różni – przede wszystkim, niestety, pod względem jakości swoich dzieł (niestety, bo przecież wszyscy chcielibyśmy czytać tylko i wyłącznie rzeczy genialne w ramach konwencji czy gatunku), ale także najważniejszych cech twórczości. Niektórzy operują piórem tak dobrze, że niepotrzebne im szczególnie wciągające historie, a inni wręcz przeciwnie, stawiają przede wszystkim na opowieść i decydują się na styl zupełnie przezroczysty. Są i tacy, których wyróżnia wyjątkowo ostre spojrzenie na świat – dar obserwatorski, ważny dla autorów fikcji równie mocno co dla reporterów. Raymond Roussel postanowił sprawdzić czy można tworzyć literaturę (warto uściślić fabularną) z przeciwnego bieguna, odrzucającą wszystko co zewnętrzne. Chce zaprząc do roboty wyobraźnię, ale nie po to, aby opakowywała rzeczywistość w metafory i alegorie, a w celu wyrażenia samej siebie.

Na pierwszy rzut oka „Locus Solus” może wydawać się klasyczną wizytą po drugiej stronie lustra. Czytelnik zostaje zabrany na obchód po tytułowej rezydencji wybitnego uczonego, Mariala Cantarela, gdzie właściciel wystawia swoje największe wynalazki. Szybko okazuje się, że prace i odkrycia mistrza wykraczają daleko poza zakres klasycznej nauki czy inżynierii. Aparat służący bezbolesnemu wyrywaniu zębów sam w sobie jest tylko drobnostką, a prawdziwym dziełem staje się dopiero zaadaptowany do tworzenia potężnej mozaiki z pożółkłych trzonowców, bielutkich mleczaków i krwistoczerwonych korzeni. Jednak największą atrakcję ogrodu stanowi pawilon, w którym Cantarel dokonuje regularnych wskrzeszeń – jednak nie takich w klasycznym ujęciu. Mistrz jest w stanie odtworzyć tylko jedną, najważniejszą chwilę z życia zmarłego i zmusić go, aby wielokrotnie ją odgrywał. Rezydencja uczonego pełna jest niesamowitości, obok których widzowie z pewnością obojętnie nie przejdą.

Umysł przyzwyczajony do poszukiwania tropów i motywów podpowiada błyskawicznie. Roussel zainteresowany jest ciałem, fizycznością i w końcu samą śmiercią. Kto wie? Może chce ją odczarować? Udowodnić, że przypomina życie znacznie bardziej, niż wypada przyznawać? Może wyraża w ten sposób swój strach przed nią? Trudno na którekolwiek z tych pytań odpowiadać, bo „Locus Solus” wbrew pozorom nie jest lustrem. Nie posiada jego najważniejszej właściwości – nie odbija rzeczywistości. Wynalazki Cantarela to wytryski wyobraźni, które ekscytują i zwodzą zmysły. Nie składają się na opowieść o świecie, a na opowieść o samym autorze. Nie są to jednak ani zapiski autobiograficzne, ani streszczenie intelektualnych dociekań. Kto wie, czy Witkacy nie uznałby „Locus Solus” za bliskie swej wymarzonej czystej formy. Chwilowe podniety francuskiego pisarza ciałem, magnetyzmem, mechaniką oraz śmiercią w końcu nie składają się na spójne tło problemowe.

Nie byłbym jednak uczciwy ani wobec siebie, ani wobec czytelników, gdybym nie spróbował stwierdzić, co w powieści odnaleźć może czytelnik nieco mniej zboczony. Czyli bardziej zainteresowany lekturą niż jej teoretycznymi aspektami. Roussel ma bardzo ciekawą metodę rozwijania narracji. Najpierw pokazuje jeden z wynalazków Cantarela z odległej perspektywy, skupiając się na fizycznych aspektach jego działania, później tłumaczy jego pochodzenie i zagłębia się w szczegóły. Nie ma to jednak nic wspólnego z techniką, bo mistrz operuje raczej w przestrzeni opowieści, ponieważ za każdym z jego dzieł kryje się historia. Czasami składa się na nią zaledwie kilka zdań, ale czasami to prawdziwe opowiadanie – i wtedy powieść staje się rzeczywiście fascynująca. Szczególnie ciekawe są fragmenty poświęcone wskrzeszalni, ale trudno zarzucić cokolwiek także tym poświęconym mozaice czy głowie Dantona. Liczba cudów ukrytych w tym ogrodzie niesamowitości jest oszałamiająca.

„Locus Solus” to powieść, która nie uczy o świecie absolutnie niczego. Ba, wręcz przeciwnie! Próbuje skłonić czytelnika, żeby zapomniał o tym, czego się nauczył i do czego przyzwyczaił, aby ten mógł z otwartymi oczyma – i otwartą głową – zagłębić się w krainie cudów. Ja dałem się skusić i nie żałuję ani chwili poświęconej lekturze.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (313)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 275
Voudini | 2017-07-29
Na półkach: Posiadam

Znawcy zastrzegają, że proza Roussela jest przezroczysta i nie kryje innych treści niż te, które można w niej bezpośrednio wyczytać.
Jako dyletant mam ten komfort, że mogę się sprzeciwić ekspertom i dyskretnie doradzać poszukiwanie w „Locus Solus” głębi. W innym bowiem wypadku te nad wyraz normalne fantazje nienormalnego człowieka, spisane z niedościgłą dbałością o szczegół i przestrzenne uporządkowanie, mogą się przed końcem lektury zwyczajnie sprzykrzyć.

książek: 5721
Róża_Bzowa | 2011-06-02
Przeczytana: 01 czerwca 2011

Locus Solus czyli miejsce jedyne. Faktycznie, nigdy więcej nie będziecie w miejscu wyobraźni (i myśli) do którego zabrała was ta książka.

"Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra " najlepiej określa jej istotę. Jest to bowiem coś pomiędzy opisem, wynurzeniami podróżnymi, fantastycznymi opowieściami mitycznymi, pamiętnikiem dra Frankensteina, relacją ze zwiedzania gabinetu osobliwości, opowieścią szkatułkową a traktatem (meta)fizycznym natchnionego naukowca i alchemika.

Z początku - konsternacja umysłu nie przyzwyczajonego do takiego wynalazku książkowego, po pewnym czasie - mój mózg upojnie mruczał z upodobaniem w trakcie czytania. Na końcu żałowałam, że muszę się już rozstać z tą książką.

Choć jednym z głównych (ze stu głównych) tematów jest śmierć, martwota, stagnacja pomiędzy światami, książka zadziwiająco silnie zagnieździła się w mojej głowie i wydaje się nawet poniekąd mnożyć różne refleksje.

To ten (rzadki u mnie) przypadek, gdy po przeczytaniu książki chcę ją od razu...

książek: 343
Hossula | 2017-07-30
Na półkach: 2017
Przeczytana: 29 lipca 2017

Surrealistyczne fantazje o życiu i ludziach pokazane przez pryzmat parku osobliwości, po którym oprowadza jego twórca. Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony pokazane różne historie ludzi, z drugiej barwnie opisane wynalazki techniczne. Wszystko spisane uporządkowanym językiem, w uporządkowany sposób, dość monotonnie, co daje w rezultacie poczucie czytania dość nieciekawie przedstawionego przewodnika.

książek: 905
whodo | 2013-09-04
Na półkach: Allez les Bleus!
Przeczytana: 03 września 2013

Obłędnie surrealistyczny namysł nad odwiecznymi zmaganiami człowieka z Tanatosem (i nie tylko)!

książek: 1120
future-death | 2012-12-02
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 02 grudnia 2012

"Mistrz ujrzał z radością, jak ziszczają się wszystkie jego nadzieje. Pod silnym działaniem wyzwalanego przez stożek magnetyzmu zwierzęcego mięśnie twarzy drgnęły i pozbawione cielesnej osłony usta zaczęły się wyraźnie poruszać, wypowiadając energicznie mnóstwo bezdźwięcznych słów"

W powyższym fragmencie jest mowa o głowie Dantona - wykradziona po egzekucji trafiła w ręce Mistrza, który zapragnął ją ożywić. A najlepiej tego dokonać w wyjątkowo natlenionej wodzie za pomocą naelektryzowanego kota, który potrafi sobie sam założyć na pyszczek metalowy stożek. O czym ona pisze? Pewnie takie pytanie sobie zadajecie. Piszę o jednym z najbardziej absurdalnych momentów ze zdobytego kota w worku w bibliotece, czyli "Locus Solus" z roku 1914 autorstwa Raymonda Roussela, uznawanego przez innych pisarzy za surrealistę, a także prekursora nouveau roman.

"Locus Solus jest zacisznym schronieniem, gdzie Canterel lubi oddawać się w spokoju ducha swoim rozlicznym i owocnym pracom."

Roussel...

książek: 518
Wokulski | 2014-03-29
Na półkach: Przeczytane

Co to było? O czym to było? Trochę jak książkowa "Zagubiona autostrada" - mimo że nie do końca wiadomo przez co właśnie się przebrnęło, wrażenia są wyłącznie zachwycające.

książek: 2232
Adrian Tync | 2012-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 grudnia 2012

Locus Solus Roussela to książka co najmniej tak niezwykła, jak jej autor. Jeżeliby ją streścić, okaże się, że przedstawia jednodniową wędrówkę grupki przyciaciół mistrza Canterela po jego parku. Sprawa jest jednak bardziej złożona - otóż każdy napotkany w parku przedmiot czy osoba kryje niezwykłą historię, którą mistrz opowiada swoim przyjaciołom. Spotkamy tu choćby maszynę do układania mozaiki z zębów czy "śpiewające" karty. Wszystkie cudowności okazują się nie być oparte na żadnej magii, a wytłumaczalne rozumowo, o czym się zresztą dowiadujemy od właściciela Locus Solus, bo tak ów park się nazywa. Książka jest skonstruowana mniej więcej tak: opis zdarzenia bądź przedmiotu, następnie jego historia oraz wyjaśnienie rzekomych "cudowności" w siedmiu rozdziałach. Wydawałoby się, że to niewiele, jednak nieraz historie zawierają kolejne opowieści, które szkatułkowym efektem zwielokrotniają liczbę opowiedzianych fabuł.
"Locus solus" to książka, która wymyka się niemal całkowicie...

książek: 370
goh | 2017-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia 2017

Nigdy tak żarliwie nie czytałam posłowia, które - w przeciwieństwie do książki - jest naprawdę ciekawe! Warto było dotrwać do końca.

książek: 106
zember | 2016-05-02
Na półkach: Przeczytane

Zawiodłam się. Tragiczny przekład, nie da się tego czytać (między innymi dlatego, że Locus solus zwyczajnie nie da się przetłumaczyć) Niestety francuskiego nie znam, dlatego daję mu szansę i wierzę, że oryginał jest powalający.

książek: 1057
Amused | 2017-09-25
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 303 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd