Koniec pieśni

Wydawnictwo: Znak Literanova
5,99 (135 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
13
7
27
6
45
5
26
4
10
3
4
2
2
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1637-2
liczba stron
416
słowa kluczowe
Brytowie, Anglia
język
polski
dodała
Ag2S

Dwa światy. Jeden przedmiot, który zdecyduje o ich losach. Prawdopodobnie jedna z najlepszych powieści fantasy 2011 roku. Brytania, rok 537. Legendarny król Artur ginie w bitwie pod Kamlann. Atak Germanów rozpoczyna krwawą zagładę cywilizacji Brytów. Wśród wojennej zawieruchy wędruje Bedevir, rycerz i były giermek Artura. Wie, że ostatnią nadzieją Brytów jest torq - naszyjnik obdarzony...

Dwa światy.
Jeden przedmiot, który zdecyduje o ich losach.
Prawdopodobnie jedna z najlepszych powieści fantasy 2011 roku.



Brytania, rok 537. Legendarny król Artur ginie w bitwie pod Kamlann. Atak Germanów rozpoczyna krwawą zagładę cywilizacji Brytów. Wśród wojennej zawieruchy wędruje Bedevir, rycerz i były giermek Artura. Wie, że ostatnią nadzieją Brytów jest torq - naszyjnik obdarzony niezwykłą mocą.


Współczesna Warszawa. Do psychologa Łukasza Klimkowskiego przychodzi Igi, zagubiony chłopak, prześladowany przez demony. Wkrótce dokona bestialskiego mordu, który trafi na pierwsze strony gazet. W jego rękach znajdzie się niezwykły naszyjnik.


Co się stanie, gdy skrzyżują się losy tych dwóch światów?

Otwórz wrota do legendarnej krainy.
Wejdź w świat, którym rządzi stal mieczy i krwawe obrzędy druidów.
Poznaj koniec pieśni.

 

źródło opisu: Nota Wydawcy

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Anakolut książek: 588

Zaskakujący debiut

Powieści z gatunku szeroko pojętego fantasy pojawiają się na rynku bez ustanku, a tempo ich powstawania jest iście geometryczne. Wydawcy zewsząd atakują nas nowymi nazwiskami autorów i coraz bardziej pobudzającymi wyobraźnię tytułami książek fantastycznych. Niestety, naprawdę niewielka część tych pozycji prawdziwie zasługuje na uwagę fanów gatunku. Szczęśliwie, Wojciech Zembaty ze swoją debiutancką powieścią "Koniec pieśni" zdołał pokonać niewidzialną granicę między książką wartościową, a kolejnym gniotem.

"Koniec pieśni", jak można się łatwo domyślić, to fantasy w pełnym tego słowa znaczeniu. To opowieść o walce, magii, bogach i ludzkich bohaterach. Autor zderza ze sobą dwa światy - współczesną, uporządkowaną rzeczywistość, rządzącą się z góry ustalonymi normami oraz mroczny i brutalny świat z czasów legend arturiańskich, gdzie władza należy do silniejszego, a dyktuje się ją mieczem i magią.

Głównych bohaterów mamy w powieści trzech - Bedevira, rycerza króla Artura, Łukasza Klimkowskiego, warszawskiego psychologa oraz Igiego, nie rozumianego przez otoczenie licealistę. Autor prowadzi narrację skupioną na przemian wokół każdego z bohaterów, dlatego nie sposób wyróżnić tu jednego głównego. Z pozoru każdy z bohaterów wiedzie swoje życie zwyczajnie, jak przystało na czasy, w których przyszło im żyć. Łukasz pomaga licealistom w wyborze życiowej drogi, Bedevir pielęgnuje chorego króla, a później staje u jego boku do ostatniego boju, a Igi walczy z problemami życia...

Powieści z gatunku szeroko pojętego fantasy pojawiają się na rynku bez ustanku, a tempo ich powstawania jest iście geometryczne. Wydawcy zewsząd atakują nas nowymi nazwiskami autorów i coraz bardziej pobudzającymi wyobraźnię tytułami książek fantastycznych. Niestety, naprawdę niewielka część tych pozycji prawdziwie zasługuje na uwagę fanów gatunku. Szczęśliwie, Wojciech Zembaty ze swoją debiutancką powieścią "Koniec pieśni" zdołał pokonać niewidzialną granicę między książką wartościową, a kolejnym gniotem.

"Koniec pieśni", jak można się łatwo domyślić, to fantasy w pełnym tego słowa znaczeniu. To opowieść o walce, magii, bogach i ludzkich bohaterach. Autor zderza ze sobą dwa światy - współczesną, uporządkowaną rzeczywistość, rządzącą się z góry ustalonymi normami oraz mroczny i brutalny świat z czasów legend arturiańskich, gdzie władza należy do silniejszego, a dyktuje się ją mieczem i magią.

Głównych bohaterów mamy w powieści trzech - Bedevira, rycerza króla Artura, Łukasza Klimkowskiego, warszawskiego psychologa oraz Igiego, nie rozumianego przez otoczenie licealistę. Autor prowadzi narrację skupioną na przemian wokół każdego z bohaterów, dlatego nie sposób wyróżnić tu jednego głównego. Z pozoru każdy z bohaterów wiedzie swoje życie zwyczajnie, jak przystało na czasy, w których przyszło im żyć. Łukasz pomaga licealistom w wyborze życiowej drogi, Bedevir pielęgnuje chorego króla, a później staje u jego boku do ostatniego boju, a Igi walczy z problemami życia codziennego młodego człowieka. Jego dotychczasowe problemy są jednak niczym, w porównaniu z tym, co dzieje się z nim od kiedy zażył jakiś dziwny narkotyk. Igi, nawiedzany przez niezwykle realistyczne koszmary, odwiedza niebawem gabinet Klimkowskiego, splatając tym samym swój los z życiem psychologa. Wkrótce okazuje się, że także życie Łukasza nie zawsze było tak spokojne i uporządkowane. Na domiar złego, Igi wchodzi w posiadanie artefaktu o ogromnej mocy, który przejąć próbują druidzi z wczesnośredniowiecznej Brytanii, aby przywrócić świetność starożytnemu ludowi Celtów. Wspomnianym artefaktem - naszyjnikiem zapomnianego boga - interesuje się też czarodziej wrogich Brytom Sasów. Za sprawą knowań magika, Igi zostaje oskarżony o okrutną zbrodnię w swoim świecie, a niedługo potem ląduje wraz z naszyjnikiem w średniowiecznej Brytanii. Z pomocą chłopakowi podąża Łukasz, a w świecie przeszłości pomocną dłoń wyciąga ku niemu Bedevir. To zaledwie drobny fragment, w porównaniu do fabularnego bogactwa "Końca pieśni", resztę najlepiej poznać czytając ją samemu, szczególnie dla samego niecodziennego zakończenia.

Na pochwałę zasługuje styl Zembatego. "Koniec pieśni" czyta się lekko i przyjemnie, narracja jest bardzo dynamiczna, akcja nie wlecze się jak polska kolej. Wszelkie zbędne fragmenty, jak przydługie opisy przyrody, otoczenia lub monotonnych podróży konnych po prostu tutaj nie występują. Mamy tylko akcję w najczystszej postaci, przeplataną dialogami, które nie dłużą się niepotrzebnie. Odnoszę jednak wrażenie, że miejscami autor trochę przesadził z tą dynamiką, bowiem trudno niekiedy dobrze wyczuć upływ czasu. Nie do końca wiadomo, czy pomiędzy jednym a drugim wydarzeniem upłynęło zaledwie kilka minut, czy to już kolejny dzień. Nie przeszkadza to jednak aż tak bardzo i spokojnie lekturę "Końca pieśni" mogę uznać za bardzo udaną.

Standardowo jeszcze kilka słów na temat wydania. Prosta, miękka okładka książki prezentuje się bardzo ciekawie i z pewnością wielu czytelników zwróci na nią uwagę w księgarni. Trochę niepokojąca jest cena, bo kosztuje aż 37,90 zł, co wydaje się dość wysoką kwotą jak na powieść debiutującego autora. Cenę rekompensuje nam jednak pokaźny rozmiar książki - przeszło 400 dość gęsto zadrukowanych i wypełnionych akcją stron, które gwarantują kilka przyjemnie spędzonych wieczorów.

Nie rozwodząc się dłużej, polecam "Koniec pieśni" każdemu fanowi wszelakich form gatunku fantasy. Jeśli lubisz klimaty mrocznej, pierwotnej magii, brutalną walkę o przetrwanie i bohaterów zdeterminowanych do osiągnięcia swych celów, nawet kosztem życia innych, to jest to książka dla ciebie.

Gratulacje dla autora za świetny debiut. Oby tak dalej!

Paweł Kukliński

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (17)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 803
Maria | 2019-07-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 grudnia 2011

Poznałam świat mroczny, ohydny, przerażający mnie do tego stopnia, że wchodziłam do niego ostrożnie, delikatnie, niepewnym wzrokiem badając czekające mnie wizje, bojąc się następnego zdania, brzydząc się kolejnej sceny i błogosławiąc możliwość stania z boku w roli obserwatora, bezpiecznego przyglądania się zdarzeniom i śledzenia plecionych wątków. Z czasem nauczyłam się nie jeść podczas czytania tej książki z turpistyczną wizją świata, a właściwie dwóch równoległych rzeczywistości, w których śmierć i rozkład były normą, a jej symptomy i objawy skutecznego panoszenia się prawie na każdej stronie ropiały, czerwieniły krwią, uryną i kałem strachu, bólem prutych jelit, trzaskiem łamanych kości i smrodem. Przenikliwą, ostrą, mdlącą wonią wymiocin, bagiennych oparów, rozkładających się trupów, gnijących ran i cuchnących oddechów chorych dziąseł.
A jednocześnie byłam tym światem zachwycona, zafascynowana!
Przyzwyczaiłam się, nie podjadałam w trakcie czytania, z trudem przełykając nawet...

książek: 1236
Temptation | 2016-12-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 grudnia 2016

Niebanalna wersja legendy o królu Arturze. Fabuła niezbyt porywająca, nieco chaotyczna, ale na pewno nie wtórna. Nie czytałam z zapartym tchem, nie jest to pozycja obowiązkowa dla fanów fantastyki, ale według mnie dobra książka jak na debiut.

książek: 470
Bartek Biedrzycki | 2016-05-31
Na półkach: Przeczytane

Świetny melanż Brytanii z czasów upadku Artura Pendragona ze współczesnością. Krew, trupy i magia w sprawnie skonstruowanej, wciągającej opowieści o powinności, strachu i miłości, którą czyta się z zapartym tchem.

książek: 683
pawelpe | 2015-08-17
Na półkach: Przeczytane, Wymysły
Przeczytana: 17 sierpnia 2015

Momentami czyta się bardzo dobrze, czasem jest trochę niespójna. Dialog w kulminacyjnym momencie mocno mnie rozczarował. Czasem lepiej nie wyjaśniać wszystkiego niż ambitnie porywać się na wielkie wyjaśnienia.
A maltuzjańskie tezy w odniesieniu do dawnych kultur, kiedy siła narodu była w jego liczebności, są anachroniczne.

książek: 1458
krasnylud | 2015-06-12
Na półkach: Przeczytane

Nie pamiętam nic, acz odnoszę niejasne wrażenie, że mogło być lepiej.

książek: 1734
Pablos | 2015-05-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 maja 2015

Na początku “Koniec pieśni” wygląda trochę jak po prostu jeszcze jedna książka fantasy, w której na warsztat wzięto bodaj najsłynniejszą kanwę dla tego gatunku - legendy arturiańskie - co nawet w polskiej literaturze nowością żadną nie jest. Autor przedstawia nam ostatnie dni starego, schorowanego Artura, które oglądamy z perspektywy giermka - Bedevira. Prolog potrafi wciągnąć, no ale to zasługa nie tylko pisarza, co po prostu bohaterów, losy Króla, który ma powrócić tak działają na czytelników.

Potem jednak okazuje się, że jest lepiej, niż może się z początku wydawać. Jest lepiej, bo nie tradycyjnie - poznajemy kolejnych bohaterów, co ciekawe nie dość, że Polaków, to jeszcze nam współczesnych. Na scenie pojawia się młody psycholog oraz dwójka nastolatków z problemami, a potem dochodzą do tego tajemnicze artefakty, i akcja dąży do połączenia wszystkich postaci, tych sprzed piętnastu wieków oraz z czasów dzisiejszych.

“Koniec pieśni” ma sporo zalet, które podnoszą ogólną ocenę...

książek: 349
Monika Michalczewska | 2014-07-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 lipca 2014

Jak dla mnie zbyt chaotyczna. No i ilość literówek i błędów jest zdecydowanie za duża.

książek: 239
Agata | 2013-03-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2013

Świat Króla Artura od całkiem innej, równie ciekawej strony.

książek: 682
dasio72 | 2013-02-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 lutego 2013

Intresująca książka dla wszystkich pasjonatów opowieści Arturiańskich. Wraz z młodym chłopakiem ze współczesnej Warszawy zostajemy wrzuceni w mroczne czasy ,kiedy to Brytowie po śmierci legendarnego króla Artura próbują odeprzeć hordy Sasów plądrujące ich ziemie. Nasz bohater odgrywa tutaj niepoślednią rolę ,posiada bowiem artefakt dzięki któremu możliwe jest wezwanie prastarych Celtyckich bóstw ,które mogą pomóc Brytom pokonać najeżdżców. Mamy w książce całą galerię postaci obowiązkowych w tego typu historiach : druidów ,księżniczkę ,nieokrzesanych barbarzyńców ,oczywiście rycerza (ale nie bez skazy). Książkę czyta się lekko i przyjemnie .Widać wyrażnie że autor jest pasjonatem legend arturiańskich ,i dobrze odrobił lekcję historii. Jak na debiut ,całkiem sprawnie i ciekawie.

książek: 256
unconversable | 2013-01-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka zaczęła się bardzo ciekawie. Główny bohater, Igi, akurat w moim typie, więc za to ogromny plus. Demony- kolejny plus. Zbrodnia i krew - I like it. Ale... Ale w pewnym momencie coś się psuje. Opisy stają się zagmatwane, albo po prostu ja ich nie rozumiem. Zakończenie wprowadza jeszcze większe zamieszanie, ale mimo to książka jest warta przeczytania. Historia została na prawdę świetnie wymyślona. Gorzej jest z zamianą jej na słowo pisane, ale to w końcu dopiero pierwsza powieść tego autora.

zobacz kolejne z 7 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd