rozwiń zwiń
MarWinc

Profil użytkownika: MarWinc

Poznań Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 1 godzinę temu
780
Książek na półce
przeczytane
3 207
Książek
w biblioteczce
605
Opinii
15 628
Polubień
opinii
Poznań Mężczyzna
Czytam niemal jedynie książki z interesujących mnie zakresów: antropologia (religioznawstwo), sci-fi, kosmologia, reportaże lub ulubionych autorów (Rylski, Twardoch, Chwin, Glukhovsky). Trochę poezji. Ostatnim wielkim odkryciem jest słuchanie audiobooków podczas biegania - świetna sprawa w czasie, gdy trudno wygospodarować godzinę czy dwie na lekturę żywej książki.

Opinie


Na półkach: , , ,

Korzystając z marcowego wyzwania i nim obejrzę film (a chcę obejrzeć wkrótce)...

Opowieść o tym, jak przed stu-stupięćdziesięciu laty budowano potęgę Stanów Zjednoczonych. Opowieść nie z kategorii epickich potworów, a spojrzenie na pojedynczą (jedną i drugą) mrówkę - anonimowego bohatera owej wielkiej dziejowej opowieści. Czy to jakoś szczególnie ciekawa i ważna mrówka? Nie. Ale czy to znaczy, że nic nie przeżyła, albo że jej dwa-trzy życiowe ważne zdarzenia mniej ją dotykają? Jakoś na tym się skupiam w tej opowieści i temu poświęcam uwagę.

Czytając kolejne rozdziały, ma się przed oczyma obrazy. Jak z tych znanych czarno-białych fotografii przedstawiających robotników na rusztowaniach budowanych drapaczy chmur w Nowym Jorku. Tyle, że tu mamy las, rzeki, dzicz, więc może raczej obrazy traperów w czapach z szopimi ogonami? Ale to wciąż obrazy zaklęte w słowa.

Ciężka, znojna praca na wyrębach, przy budowie kolei i wozaczeniu, nieuchronnie prowadząca - głównego bohatera i niemal wszystkich ludzi, których losy nam opisuje - do postępującego lub nagłego kalectwa, nieraz śmierci. Dużo tu tego cierpienia, sporo ułomności i niedołęstwa, a wszystko to zdaje się naturalne, jakby wręcz konieczne. Taki świat jest, inaczej być nie może.

Wszystkiemu zaś przygląda się monumentalna i pozbawiona uczuć przyroda, niewrażliwa na losy tak jednostek jak i narodów. Choć mrówcza praca stopniowo i konsekwentnie nadgryza jej piękno i u kresu życia głównego bohatera to już inny kraj, niż w czasach jego młodzieńczości.

To przede wszystkim jednak rzecz o stracie, o traumie, o dojrzewaniu do zgody na odejście bliskich. Nastrój nieco jak z dziwnej baśni, realistyczny i oniryczny zarazem. Dużo powieściowych wydarzeń dzieje się - jak w tytule - w snach. Złych, ciężkich, symbolicznych snach.

Trochę mnie książka smuci, a trochę przeraża. Wierzę, że jest w niej materiał na pełnometrażowe kino - z zaciekawieniem obejrzę…

Korzystając z marcowego wyzwania i nim obejrzę film (a chcę obejrzeć wkrótce)...

Opowieść o tym, jak przed stu-stupięćdziesięciu laty budowano potęgę Stanów Zjednoczonych. Opowieść nie z kategorii epickich potworów, a spojrzenie na pojedynczą (jedną i drugą) mrówkę - anonimowego bohatera owej wielkiej dziejowej opowieści. Czy to jakoś szczególnie ciekawa i ważna mrówka?...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Nim na porządnie zagłębię się w powieść, czytam nieco o Kraju Basków i historii/działalności ETA, by lepiej i szerzej poznać kontekst powieściowego mikro-świata. To wszak historie dość odległe, te waśnie na Półwyspie Iberyjskim; odległe geograficznie, bo przecież nie na osi czasu: wiele z tamtych wydarzeń działo się w naszych telewizorach wcale w nie tak znów historycznych czasach…

Niby wszystko od początku jest nam wiadome, bo osoby powieści są wprowadzone już w spisie “dramatis personae” na wstępie książki, jak postaci dramatu (łącznie z różnymi duchami Yoricków), ale później powoli ta układanka ludzkich losów i - przeszłych oraz teraźniejszych - wydarzeń składa nam się na naszych oczach w pełen i spójny obraz. Obraz wydarzeń, ale postaw czy ich ewolucji. Obraz dojrzewającego i pękającego ropnia, który skaża cały powieściowy mikrokosmos chyba już na zawsze.

Kaci i ofiary; rodziny zamachowców i rodziny ofiar tych zamachów. Kulejące wybaczenie win. Odwracające się role katów i ofiar. Gdyby potraktować przedstawioną tu sytuację współczesną bardziej ogólnie, to trzeba by ustami jednej z bohaterek narrację jednej ze stron (tej baskijskiej) przedstawić tak: “jesteśmy ofiarami państwa hiszpańskiego, a teraz staliśmy się ofiarami ofiar”. Tą opresją, jaką wywierają na rodzinach “bojowników” rodziny ofiar, jest sama ich obecność, samo pojawianie się w publicznych miejscach, obnoszenie się z żałobą, chęć powrotu do normalnego życia “po ETA”. Jak śmią? Ale to dopiero czasy współczesne, bo narracja w kilku skokach cofa się do przeszłości dziejącej się również na kilku planach, te zaś mieszają się ze sobą, dając misternie tkaną nieliniową opowieść.

Wszystko więc, z blednącą żałobą na czele, nakłada się na obecną codzienność wielu osób z dwóch opisywanych rodzin: pracę, choroby, wyjazdy, spotkania. Czy po traumatycznych wydarzeniach możliwy jest powrót do jakiejkolwiek stabilności, czy możliwe wciąż “normalne” życie? Czy przeszłość już z nami skończyła, czy wciąż jeszcze będzie się o nas upominała w kolejnych latach, a może i pokoleniach?

Zadziwiająco prawdziwie ukazano tu pewien proces, to mianowicie, jak pewne sytuacje i wydarzenia modelują optykę, z jakiej patrzymy na świat. Co może powodować oddalanie się bliskich sobie osób, aż do stanięcia po dwóch stronach barykady rozdzielającej wrogie sobie plemiona. I jak właśnie niektóre wydarzenia (a czasem wręcz pokrewieństwo z konkretnymi osobami) kieruje naszymi wyborami i ruchami - z naszą osobistą wolnością równą figurom szachowym. Łatwiej jest bronić narracji i działań, które ostatecznie skazały syna na dożywocie, czy wyprzeć się własnego dziecka? A może właśnie niekoniecznie trzeba bronić braterskich wyborów, zwłaszcza jeśli ideologicznie (czy moralnie) się z nimi nie zgadzamy? I tak postawione pytania tu odnajdziemy… I osobową postawę równą każdej możliwej odpowiedzi na nie.

No i jest to o czymś jeszcze. Po wzniesieniu się nad skalę jednostkową (dwóch rodzin skażonych i skrzywdzonych nacjonalistycznym i separatystycznym terroryzmem) dostajemy bardziej uniwersalną opowieść o złu. O genezie pewnego jego rodzaju, który karmi się ksenofobią, nacjonalizmem, rasizmem, a wyrastają z niego wspaniałe kwiaty zła. O tym, że za ideologicznym i zbrodniczym uwikłaniem młodych fanatyków stoją cyniczni “siewcy nienawiści i śmierci” - ich ideologowie i przywódcy, którzy chcieliby z wojny zrobić swój sposób na życie i źródło dochodów, dające wprawdzie niebezpieczne, ale i dość dostatnie życie, a którym ostatecznie też różne wyzwalane demony wymykają się spod kontroli i nie do końca panują nad rozpędzonymi mechanizmami samokarmiącej się przemocy. Ileż razy już to widzieliśmy i jak nic nas przeszłość nie nauczyła?

Ale o czymś jeszcze jest ta książka. Od samego początku plecie się w niej opowieść o narodzinach przebaczenia i możliwości pojednania. Wręcz o rodzącej się potrzebie przebaczenia oprawcom. W miarę postępu narracji (a więc mijania coraz dłuższego czasu od dramatycznych wydarzeń z przeszłości) wątek ten przybiera na sile i staje się warstwą wręcz dominującą. Tak jak obserwujemy różne postawy powieściowych postaci wobec tego procesu, tak i w niektórych czytelnikach może on wzbudzać niechęć i niezgodę. Ktoś przecież może powiedzieć: tylko walka i barykada, tylko podział i nienawiść, tylko plemienność, którą z takim trudem wypracowano.

O pewnym paradoksie: otóż książka duża objętościowo (czytałem na czytniku i wyświetliło 697 stron, ale trzymałem kiedyś i wielkie tomiszcze w dłoni), do tego narracja co chwilę przeskakująca pomiędzy kilkorgiem bohaterów dramatu i jeszcze poruszająca się w kilku planach czasowych, a czyta się ją całkiem sprawnie. Duża tu zasługa konstrukcyjna, gdzie kanwa zarysowana jest od samego początku dość wyraźnie, a tylko dostajemy coraz bardziej precyzyjny obraz układanki wraz z kolejnymi rozdziałami. No i sama objętość kolejnych rozdziałów; te kolejne 4-5 stron aż krzyczą “mnie jeszcze nie przeczytasz? i mnie? i mnie?”.

To solidna książka, stopniowo i metodycznie odsłaniająca pewien obraz rzeczywistości i ukazująca pewne procesy w skalach markro i mikro. Jednocześnie nie wymaga szalonych kompetencji, a więc przyswajalna i dla tych, którzy unikają przesadnie “trudnych” formalnie książek. Trzeba mieć jedynie pewien próg odporności na ból, zło, niesprawiedliwość…

Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Aramburu była “Kiedy ptaki powrócą”, która to podobała mi się umiarkowanie. Jakże się cieszę, że dałem mu kolejną szansę i cofnąłem się do debiutu, bowiem “Patria”, to zupełnie inny poziom literatury i ci, którzy poznają tego pisarza chronologicznie, mogliby się poczuć nieco zawiedzeni. A może i nie? Ja się na pewno cieszę z tej kolejności w moim wypadku, a “Patrię” zdecydowanie polecam! No i z pewnością sięgnę po wersję mini-serialową. Tylko jeszcze nie wiem, czy czytać nową powieść Autora (za jakiś czas oczywiście), czy pozostać z tak dobrym wrażeniem po tej debiutanckiej?

Nim na porządnie zagłębię się w powieść, czytam nieco o Kraju Basków i historii/działalności ETA, by lepiej i szerzej poznać kontekst powieściowego mikro-świata. To wszak historie dość odległe, te waśnie na Półwyspie Iberyjskim; odległe geograficznie, bo przecież nie na osi czasu: wiele z tamtych wydarzeń działo się w naszych telewizorach wcale w nie tak znów historycznych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Sięgam po książkę w marcu, choć miałem ją jeszcze w planie lutowym w związku z czytelniczym wyzwaniem. Luty minął, ale sięgam po nią jeszcze nim przejdę już do wyzwań marcowych, gdyż dalsze opóźnianie jej lektury tylko jeszcze bardziej zdezaktualizuje ten “stan wiedzy na dzień…”, jakiemu nieodzownie lektury o sztucznej inteligencji (AI) podlegają.

A sięgam po rzecz dotyczącą pozornie mi nieznaną i pozornie mnie nie dotyczącą. Zdaję sobie sprawę, że to teza nieco prowokacyjna, bo nieposiadanie w telefonie aplikacji z żadną z darmowych wersji “modelu językowego” nie czyni ze mnie jeszcze osoby “wolnej od AI”. Dziś elementy tego narzędzia informatycznego (?) pojawiają się już poza możliwością wyboru; właściwie przyjmuje się domyślnie, że będę chciał choć zerknąć w pierwszym oknie na podpowiedź AI, ilekroć wpiszę jakieś zapytanie do najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej,,. czy choć rzucić okiem na podpowiedź dotyczącą analizy pewnego obrazu, którą to podpowiedź (właściwie, to narzędzie ją generujące) “projektor” tych obrazów ma już zaimplementowane bez pytania mnie o chęć tej sugestii.

I trzeba przyznać - Dragan podaje przykłady rozliczne - że sukinkoty (ej-ajowe) coraz są skuteczniejsze w zaspokajaniu naszej ciekawości i coraz mniej ma się wrażenie, że bełkoczą, epatując “mądrym wzrokiem”... Zresztą - jako laik - to prawdziwych wstrząsów doznawałem nie podczas lektury tej tu książki, a raczej kilka lat wcześniej, gdy Harrari relacjonował mi o kilka lat wcześniejsze pojedynki człowieka z “maszynami szachowymi” czy człowieka z “maszyną Go” oraz skutecznie przekonywał, że nakarmiony odpowiednią wiedzą “lekarz” w moim telefonie może być bardziej skuteczny i w sekundzie na bieżąco z najnowszymi wytycznymi, niż dziesiątki i setki lekarzy z krwi i kości, do których wiedza o nowościach propaguje się z pewnym opóźnieniem (a niech rzuci stetoskopem, kto śledzi całość medycyny pod kątem nowości). Akurat o możliwości zastąpienia lekarzy przez systemy AI bardzo ciekawie opowiada numer “Tygodnika Powszechnego” z ostatniego tygodnia lutego (2026).

Wracając do Dragana, to potrafi on jak nikt wplatać wiedzę i oryginalne podejście do materii fizyki do każdej wypowiedzi. Tu jest nie inaczej, więc mamy wielokrotnie okazję - jako nie-fizycy - zatrzymać się w trakcie lektury tekstu i zastanowić choć przez chwilę nad ogólnofizycznymi zagadnieniami. To wszak książka dla nas - dla laików, nawet jeśli pisana na poziomie szanującym naszą inteligencję (czymkolwiek jest) ogólną i cokolwiek od nas wymagająca.

Zgadzam się z wszystkimi tymi czytelnikami, którzy zarzucają książce “brak równości” i pierwszej - dość ogólnej - części, przeciwstawiają tę drugą, znacznie już głębiej wchodzącej w mroczne materie uczenia maszynowego, teorii sieci, algorytmów czy szczegóły decyzyjności logicznych przez nie stosowanych. Prawda to, ale nie robiłbym z tego akurat zarzutu. To właśnie rozwinięcie tego, o czym już pisałem. Przyzwyczajeni jesteśmy do pobłażliwego i upupionego traktowania nas - nieprofesjonalnych odbiorców - przez wielkie autorytety w ich popularnonaukowych odsłonach, a tu tymczasem dostajemy wykład, od którego w różnych momentach mamy prawo nieco się odbić. I nic to, wszak nie (wszyscy) jesteśmy profesjonalnymi fizykami czy programistami. Ja przyznaję się do najsłabszego wgryzienia właśnie w temat algorytmów decyzyjnych i sieci logicznych w ogóle. Samego mnie zaś zaskoczyło jasne przyswojenie teorii obrazującej działanie “dużych modeli językowych” z całą tą opowieścią o wielowymiarowej macierzy pozycjonującej swe znaczeniowe “tokeny” w 12.000-wymiarowej przestrzeni (abstrahując od trudności zrozumienia - przez nas, “płaszczaki” - owych 12.000 prostopadłych do siebie wektorów-osi; no, może jeszcze osi wzbogaconych nieco o te z przedziału 89-91°-”okołoprostopadłości”) i jak wynika z tego, że owe modele NIE są “stochastycznymi papugami”. Dziwne, bo akurat macierze, to to, na czym skończyło się moje rozumienie matematyki na poziomie licealnej klasy mat-fiz. (dobrze, że od dalszego w nią zagłębiania się uratowała mnie klasa maturalna i inny wybór nań przedmiotów…). Tu zaś - wykład Andrzeja Dragana jawi mi się jasny i klarowny, jak mało w którym momencie książki, choć wiem, że rozumienie związane jest i z okolicznościami “pozatekstowymi”, bowiem tej trudnej części słuchałem biegając w nowych dla mnie “geograficznie” okolicznościach przyrody, chłonąc nowe piękno nadrzecznego bulwaru (i śledząc mapę w zegarku), a tej łatwiejszej w przyswajaniu - już tylko śledząc natężenie sygnałów somatycznych dolegliwości płynących z własnego ciała (któremu to owe urazy dość bezmyślnie zadałem).

Kilka rzeczy - mam nadzieję - jednak pojąłem. Rozumienie budowy sieci i stworzenie algorytmów uczenia maszynowego nie daje ich twórcom wiedzy o procesie, w jaki to sposób owi stworzeni przedstawiciele sztucznych inteligencji pozyskali wiedzę, którą mają i się nią z nami dzielą. A jeszcze ciekawsze zdaje się to, że najlepsze efekty programy owe (Alpha-Zero, Alpha-Geometry, Alpha-Go, Alpha-Fold czy różne Chaty-GPT) uzyskują wówczas, gdy pozwala im się uczyć samodzielnie, dając jedynie ogólny zarys informacji, jak dana “gra” działa. Ludzka “niskointerwencyjność”, która w procesie produkcyjnym niektórych win może przynieść zaskakująco dobre efekty, w procesach “sztucznointeligencyjnych” przynosi od pewnego już momentu - tylko dobre efekty zawsze!

Mało tego. Gdy Dragan przestaje być już tylko brzytwą Ockhama, odcinającą od nas nawis bełkotu maskującego niewiedzę i stara się nam tę niewiedzę przybliżyć, to właśnie opowieść o tym, w jaki sposób i dlaczego nie wiemy, jak działa sieć neuronowa i jak uczy się uczenie maszynowe jest prawdziwie interesująca. Choć nie powiem, że łatwo przyswajalna. Po przesłuchaniu w wersji audio stwierdzam, że nawet lektor klasy Macieja Kowalika nie da rady pomóc w łatwym przyswojeniu treści i niektóre rozdziały muszę “zobaczyć” w wersji analogowej i przeczytać raz jeszcze (a niektóre zdania i po dwakroć!)... Stwierdzam: to jedna z takich książek, które słabo konwertują się na audioopowieści.

Kolejną ciekawą rzeczą, jaką się z książki dowiaduję, jest fakt przemycony tu jakoś mimochodem, że prawdopodobnie najlepsi dziś naukowcy w dziedzinie sztucznej inteligencji świadomie rezygnują ze sławy, jaką dają topowe publikacje (ot, takie w “Nature” czy innym “Science”), z wysokich rankingów w Indeksach Cytowań, z dostępów do lukratywnych grantów po to jedynie, by pracować w ciszy, tajemnicy i naukowej (publicznej) nieujawnialności osiągnięć dla topowych światowych gigantów technologicznych, którzy to dość zazdrośnie strzegą swych zdobyczy i niechętnie dzielą się nimi w kontekście “źródeł” i “mechanizmów”, a raczej udostępniają je nam jako “funkjonalności” (często i chętnie również jako “darmowe”).

Poczekajmy na AGI (Supermocną AI), aby w pełni zrozumieć potęgę tego zjawiska i mieć pełne już niezrozumienie jego działania…

Sięgam po książkę w marcu, choć miałem ją jeszcze w planie lutowym w związku z czytelniczym wyzwaniem. Luty minął, ale sięgam po nią jeszcze nim przejdę już do wyzwań marcowych, gdyż dalsze opóźnianie jej lektury tylko jeszcze bardziej zdezaktualizuje ten “stan wiedzy na dzień…”, jakiemu nieodzownie lektury o sztucznej inteligencji (AI) podlegają.

A sięgam po rzecz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika MarWinc

z ostatnich 3 m-cy
2026-03-17 23:25:44
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety
2026-03-17 23:25:44
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety

(...) ojciec urodził się podczas wojny i w pewnym sensie był jej synem, jej dziecięciem, zupełnie jakby podczas wojny kobieta, niczym w mitach lub bajkach, mogła zajść w ciążę od wojenn...

Rozwiń Rozwiń
2026-03-17 23:23:16
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety
2026-03-17 23:23:16
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety

Ordery chciały, żeby o nich nie zapomniano, w pewnym sensie ukradły mi dziadka Trofima, zawłaszczyły nie tyle pamięć o nim, ile klucz do tej pamięci.

2026-03-15 23:23:04
MarWinc został fanem autora Siergiej Lebiediew
2026-03-15 23:23:04
MarWinc został fanem autora Siergiej Lebiediew
2026-03-15 23:22:42
MarWinc został fanem autora László Krasznahorkai
2026-03-15 23:22:42
MarWinc został fanem autora László Krasznahorkai
2026-03-15 10:24:07
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety
2026-03-15 10:24:07
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety

Ale najwidoczniej istnieje ostateczna wartość strat, po której przekroczeniu zachodzi zmiana jakościowa. Rodzina przestaje być rozwijającym się w czasie wspólnym bytem zbudowanym na war...

Rozwiń Rozwiń
2026-03-15 10:15:15
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety
2026-03-15 10:15:15
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety

Wraz z narodzinami dziecka odżywa rodzinne fatum, przystępują do działania jego siły przesunięte w czasie; zmienia się układ relacji, ponieważ teraz pojawia się w nich nowe centrum przy...

Rozwiń Rozwiń
2026-03-14 23:12:24
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety
2026-03-14 23:12:24
MarWinc dodał cytat z książki Rok komety

W każdej starej rzeczy zwidywało mi się coś, co przypominało pustą przestrzeń wewnątrz fajansowej statuetki, wypełnioną milczeniem; właśnie taka przestrzeń jest w każdym człowieku.

Rozwiń Rozwiń

Mam wrażenie, że Targi zajmują jeszcze więcej miejsca niż poprzednio, a mimo to tłumy nieprzebrane (niby więc dobrze, bo dobrze ma się czytelnictwo, a i obecność wielu młodych osób daje nadzieję na żywotność książki). Szczęściem - interesujące mnie wydawnictwa zgromadzone w mniej tłocznej hali,...

więcej więcej
MarWinc
2026-03-14 18:05:35
MarWinc dodał książkę Rok komety na półkę Teraz czytam, Posiadam
2026-03-14 18:05:35
MarWinc dodał książkę Rok komety na półkę Teraz czytam, Posiadam
MarWinc
2026-03-14 16:50:44
MarWinc dodał książkę Seascraper na półkę Chcę przeczytać
2026-03-14 16:50:44
MarWinc dodał książkę Seascraper na półkę Chcę przeczytać
Seascraper Benjamin Wood
Średnia ocena:
7 / 10
4 ocen

ulubieni autorzy [57]

Tomek Michniewicz
Ocena książek:
7,8 / 10
8 książek
0 cykli
Pisze książki z:
431 fanów
António Lobo Antunes
Ocena książek:
6,7 / 10
6 książek
0 cykli
20 fanów
Jerzy Prokopiuk
Ocena książek:
6,7 / 10
29 książek
1 cykl
37 fanów

Ulubione

Richard Dawkins Bóg urojony Zobacz więcej
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Richard Paul Evans Dotknąć nieba Zobacz więcej
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej
Szczepan Twardoch Król Zobacz więcej
Wayne W. Dyer - Zobacz więcej
John Steinbeck Grona gniewu Zobacz więcej
Marek Aureliusz Rozmyślania Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Andrzej Dragan Kwantechizm, czyli klatka na ludzi Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Radek Rak Baśń o wężowym sercu albo Wtóre słowo o Jakóbie Szeli Zobacz więcej
Andrzej Dragan Kwantechizm, czyli klatka na ludzi Zobacz więcej
Szczepan Twardoch Chołod Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Mariusz Szczygieł Nie ma Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
767
książek
Średnio w roku
przeczytane
24
książki
Opinie były
pomocne
15 628
razy
W sumie
wystawione
632
oceny ze średnią 7,7

Spędzone
na czytaniu
4 249
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
22
minuty
W sumie
dodane
771
cytatów
W sumie
dodane
37
książek [+ Dodaj]