MarWinc

Profil użytkownika: MarWinc

Poznań Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 3 godziny temu
784
Książek na półce
przeczytane
3 243
Książek
w biblioteczce
609
Opinii
15 854
Polubień
opinii
Poznań Mężczyzna
Czytam niemal jedynie książki z interesujących mnie zakresów: antropologia (religioznawstwo), sci-fi, kosmologia, reportaże lub ulubionych autorów (Rylski, Twardoch, Chwin, Glukhovsky). Trochę poezji. Ostatnim wielkim odkryciem jest słuchanie audiobooków podczas biegania - świetna sprawa w czasie, gdy trudno wygospodarować godzinę czy dwie na lekturę żywej książki.

Opinie


Na półkach: , ,

Dziennik polityczny (czy raczej politykę obserwujący i stawiający w centrum swych zainteresowań) prowadzony od zimy 2003 do grudnia 2005 i z bliska przyglądający się rozmontowywaniu młodej i nieokrzepłej jeszcze rosyjskiej demokracji przez bandę coraz silniej mocującego się na szczycie władzy państwowej Putina.

Aby zlikwidować podwaliny systemu demokratycznego, koniecznym było zlikwidowanie politycznego pluralizmu i antyputinowskiej opozycji. A aby to uczynić należało się z niektórymi i tylko nieco potargować, dla spacyfikowania zaś  wszystkich - powalczyć z filarami umożliwiającymi w ogóle funkcjonowanie opozycji: niezależnymi sądami, niezależnym finansowaniem partii politycznych i niezależnością mediów. Świetnie to poszło i udało się też świetnie.

Aby wzmóc antyczeczeńskie nastroje i móc rozpętać/prowadzić Drugą Wojnę Czeczeńską (a przy okazji zdobyć punkty do reelekcji), Putin nie zawahał się przed użyciem działań terrorystycznych wobec własnego narodu: ujęcie agentów FSB w Riazaniu w pobliżu wysadzonych bloków (i zaminowujących kolejny w ramach rzekomych “ćwiczeń”), czy likwidacja zamachowców (i przy okazji 130 zakładników) w teatrze na Dubrowce w chwili, gdy ich uwolnienie - jak się wydaje - można było osiągnąć poprzez negocjacje i bez rozlewu krwi, to klasyczne modus operandi po-KGB-owskiego prezydenta Rosji. Nic tak nie konsoliduje wokół rządzących (a więc i prezydenta) jak strach i nic też równie skutecznie nie wzbudza lęku przed Obcym.

Prawda zaś o wydarzeniach tu relacjonowanych wychodzi na światło dzienne sporadycznie - niemal wówczas, gdy własnymi kanałami rodziny znikających bez śladu, często zaś niewinnych i przypadkowych (“za wygląd”), Inguszów czy Czeczenów od związanych z FSB funkcjonariuszy dowiadują się o szczątkowych losach swych bliskich. Albo, gdy jakiś skruszony “specjalny” nie może już wytrzymać naporu sennych koszmarów, jakie ma “po pracy” i pisze list do Prokuratury Generalnej, a do którego i - przypadkiem - docierają dziennikarze.

Po całkowitym przejęciu i upolitycznieniu mediów oraz przestawieniu ich na rolę laurko- i mitotwórczą gubi się możliwość rzetelnej oceny nastrojów społecznych, traci się zdolność analizy “rozkładu sił” w populacji. Dopiero jakieś niewinne głosowanie wśród oglądających programy publicystyczne (i to niejedno tu przytaczane) ujawnia skalę -nasto procentowego poparcia dla Wodza Narodu. Kolejny żyjący w oderwaniu od realiów świata, ale i zarządzanego przez siebie państwa satrapa rodzi się właśnie na naszych oczach…

Straszny jest też obraz brania urków nie pod but, a na służbę i na pomocników do walki z tymi, którym coś się może nie podobać; jak w stalinowskich Sowietach, gdzie nasz błatny był dobrym bandytą, pożytecznym i pomocnym w łagrowych rozprawach z “pięćdziesiątkami ósemkami”... Czasy niby inne, metody jedną te same, bo świetnie sprawdzone.

Czy była Politkowska osobistym wrogiem (“wroginią” się dziś mówi?) Putina? Z pewnością. Jej śmierć była pewnie jednym z wielu podobnych urodzinowych czy z innych okazji prezentów, słanych przez szefów resortów siłowych swemu umiłowanemu satrapie? Choć czy ta nienawiść działała i w drugą stronę, a więc czy i Putin był osobistym wrogiem Politkowskiej? Niekoniecznie taki obraz jawi się z lektury tego dziennika. Raczej widzimy, że był ów car raczej uosobieniem tego wszystkiego, czego faktycznie nienawidziła w  rosyjskim życiu politycznym i gospodarczym, a co wówczas każdego dnia zżerało tkankę społeczną Rosji (dziś już zupełnie nieistniejącą).

Format dziennika opisującego wydarzenia polityczne z pewnością nie stanie się moim ulubionym gatunkiem literackim. Formuła jest dość męcząca, a sama książka staje się ważką dopiero ze względu na to, jakiego czasu i jakich wydarzeń staje się kroniką. A przypomina nam ona, w jaki to sposób doszliśmy do obecnego jedynowładztwa w Rosji Władimira Putina, daje zapis tego, “jak hartowała się stal”. Dodatkowo zyskuje nowe - straszniejsze jeszcze oblicze - gdy Dziennikarka staje się Reportażystką i wchodzi w domy, mieszkania i życia zwykłych ludzi w Czeczenii, Inguszetti, czy innych jeszcze kacapskich zadupiach. Zauważając tę różnicę, już sądzę, że “Druga Wojna Czeczeńska” - dzieło bardziej już reporterskie - może być dla mnie jeszcze potworniejszą lekturą… I tym bardziej konieczną.

Gdy się to czyta - czuje się moc; mocne słowa silnej kobiety. Słabi boją się silnych, boją się już nawet ich słów, stąd konieczność mordu Dziennikarki.

Za zajmowanie się tym, czym się zajmowała Politkowska, za pisanie o tym, o czym pisała, “raczej prędzej niż później ktoś musiałby ją zabić” pisze w przedmowie Jon Snow. Trudno tak mówić o Dziennikarce tak mocno zaangażowanej w zakończenie Drugiej Wojny Czeczeńskiej, ale jedynym dobrem jej nieobecności jest to, że nie musi żyć we współczesnej Rosji, toczącej wykrwawiającą ją wojnę z bratnim narodem Ukraińskim. To była szalenie mocna kobieta, ale czy serce samo by Jej dziś nie pękło?

To książka, która nie powinna leżeć w moich dłoniach, a w łapach tysięcy i setek tysięcy Rosjan. Jako przeciwwaga dla zatruwającej ich dusze (ale i skutecznie ich formatującej) propagandy, której poddawani są nieustannie - w szkole, mediach, zewsząd.

Dziennik polityczny (czy raczej politykę obserwujący i stawiający w centrum swych zainteresowań) prowadzony od zimy 2003 do grudnia 2005 i z bliska przyglądający się rozmontowywaniu młodej i nieokrzepłej jeszcze rosyjskiej demokracji przez bandę coraz silniej mocującego się na szczycie władzy państwowej Putina.

Aby zlikwidować podwaliny systemu demokratycznego, koniecznym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Książkę tę mam na liście “do przeczytania” od zawsze, a zabieram się do niej jak do jeża, bo jakoś kojarzy mi się z “Faraonem”. I nie wiem co miałbym do tej ostatniej mieć, bo monument filmowy Kawalerowicza nawet mi się kiedyś jakoś podobał, a oryginału Prusa przecież nie czytałem. Odwagi więc!

No więc, czy trzeba było bać się powieści Waltariego? O czym jest opowieść Egipcjanina Sihnue?

Jest z pewnością opowieścią o tamtych czasach, czy raczej o naszym wyobrażeniu o tamtym Egipcie; o państwie, które czasy największej świetności ma już zdaje się za sobą, a obecnie toczone jest problemami zewnętrznymi (jak konieczność toczenia większych i mniejszych wojen z mniej lub bardziej wrogimi i agresywnymi sąsiadami) oraz wewnętrznymi (jak spiski, walka o władzę czy słabości opisywanych faraonów). W takich to czasach dzieje się opowieść Sinuhe, którego to zmienność losów i niestałość szczęścia zdaje się znamienna dla epoki. A podana jest w księgach - godnie jak u jakiego Herodota czy innego Tukidydesa.

W prostym odczytaniu jest więc o ludzkim losie jako swoistym wahadle, którego ruchy są jak zyskiwanie i tracenie bogactwa, szczęście i rozpacz po nim następująca, miłość i utraty kolejnych obiektów miłości. A wydarzenia te cykliczne jak Nil wylewający i ustępujący na przemian. Może to rytmiczność rzeki wydarzenia te kreuje i napędza?

Jest też - głębiej sięgając w znaczenia książki - o postprawdzie, którą tworzy się od zawsze zwalając pomniki przeszłych władców, albo skuwając podpisy na marmurowych popiersiach po to tylko, by wykuć tam imiona własnych przodków. O niezmienności wydarzeń, gdzie “nil novi sub sole”, jak miano stwierdzić za lat tysiąc i stwierdzać do dziś - przez kolejne dwa milenia. Choć inni powiadają, że właśnie “nic dwa razy się nie zdarza”...

Mamy opowieść o sektach kapłańskich uzurpujących sobie prawo do władzy - nie tylko nad “rzędami dusz”, ale i nad - o zgrozo - boskim faraonem. Dziel i rządź, wychowuj młodzież i opychaj się mięsem zwierząt ofiarnych! Nie jest to jakoś znajoma narracja?

W ogóle i w ten sposób można spojrzeć na tę książkę z szerszej perspektywy; w rzeczywistości jest ona - podaną pod starożytnym płaszczem (tuniką może?) - opowieścią o nas samych, nawet tych współczesnych, bowiem człowiek nie tak znów bardzo zmienił się przez kilka tysiącleci spisanych o nim opowieści; nie myli się inny wielki Klasyk mówiąc “przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”.

Życiowa droga Sinuhe pozwala nam spenetrować granice znanego wówczas świata: Egipt, Syrię, Kretę, Jerozolimę, Teby i Babilon, kraj Hatti. Poznajemy różnice kulturowe, religijne, społeczne, a pamiętać należy, że rzetelną wiedzę o tym, co jest w innych krainach szło wóczas poznawać z opowieści podróżników lub własnoocznych obserwacji podczas własnych perygrynacji.

A poza tym, czy jest to opowieść przekazująca nam prawdę historyczną? Jakoś wydaje się, że raczej dzieło historyzujące, choć nie aspirujące do ściśle naukowej dokładności w oddaniu realiów opisanego świata.

Prosto pisana linijna opowieść, choć od początku zdajemy sobie sprawę, że to rodzaj wspomnień, relacjonowanych z perspektywy docierania do kresu. Bez zbędnych ozdobników, choć i sama historia życia Sinuhe jest ciekawa i interesująco tu podana. Może tylko nieco zbyt rozwlekle?

Nie bez znaczenia jest powieściowy humor. Może nie samej tytułowej postaci, bo ta akurat przymiotu tego jest niemal całkowicie pozbawiona. Ale nie brak jej już jego słudze - Kaptahowi, u którego przebiegłość łączy się z prostotą, a naiwność z logicznym rozumowaniem. Duet ten nie może nie przypominać pewnego zmyślnego szlachcica z Manczy i Sanczo Pansa - jego wiernego sługi. To mocna figura tej powieści.

Prawda nie tylko z tej powieści: religia to zło, fanatyzm religijny - zło jeszcze większe, sekty zaś kapłanów (różnych zresztą kultów) - zło w stopniu najwyższym… Łatwo tworzy się też nowych bogów, choć trudno doń przekonuje lud, z umysłami już zatrutymi poprzednimi bóstwami.

Audiobook świetnie zrealizowany i przeczytany (Marcin Popczyński), co znacząco podnosi wartość lektury, ale staram się oceniać tak, jakbym sam czytał z papieru…

Po zakończeniu książki nie mam wrażenia, że oto spotkałem się z arcydziełem, ale czasu spędzonego na wysłuchaniu opowieści Sinuhe za stracony nie uważam - wprost przeciwnie. Choć mój stosunek do dzieła faluje od wzmagającego się zainteresowania do irytacji; trudno mi utrzymać jednolite zainteresowanie dość nierówną opowieścią. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Miki Waltariego (doskonały “Obcy przyszedł na farmę”) i wcale nie wykluczam jeszcze sięgnięcia po coś więcej jednego z najbardziej znanych fińskich pisarzy.

Książkę tę mam na liście “do przeczytania” od zawsze, a zabieram się do niej jak do jeża, bo jakoś kojarzy mi się z “Faraonem”. I nie wiem co miałbym do tej ostatniej mieć, bo monument filmowy Kawalerowicza nawet mi się kiedyś jakoś podobał, a oryginału Prusa przecież nie czytałem. Odwagi więc!

No więc, czy trzeba było bać się powieści Waltariego? O czym jest opowieść...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Tym razem było odwrotnie niż lubię: najpierw film, potem książka. Przy mojej autentycznej miłości do kinematografii koreańskiej nie mogłem się oprzeć, wiedząc przecież, że książkę mam na liście. Wiem więc przez to, czego mogę się po książce spodziewać, no i nie będzie żadnych niespodziewanych twistów fabularnych…

Historia stara jak świat (korporacji): jesteś branżową wyjadaczka i zęby zjadłaś na swym fachu, a tu już młode rekinki czekają na miejsce po tobie i cię podgryzają... A co, jeśli branża to morderstwa na zlecenie? A jeśli wykonuje się zawód na tyle długo, że chcieć cię dopaść próbuje przeszłość?

Eliminatorka-kobieta to może i teoretycznie zaleta dla firmy (mniej budzi podejrzeń, a wśród ofiar - na chwilę przed śmiercią - może i mniej respektu), ale teraz - właśnie coraz bardziej się starzejąca? To już chyba dla firmy problem podwójny?

Aspekt obrazu starości w azjatyckich społeczeństwach - nawet jeśli wykonuje się niecodzienną pracę killera - to ciekawe poznawczo rejony tej pozornie lekkiej i nawet ciut humorystycznie podanej opowieści. No właśnie, gdyby tylko nie ta starość…

Ciekawy język i terminologia, zabawne pseudonimy bohaterów, a sądzę że i niezłe tłumaczenie. Koleżanka ucząca się koreańskiego wiedziałaby to pewniej.

Świetnie mi się ta książka wkomponowała (Wyzwanie Czytelnicze: książka będąca pierwowzorem filmu) jako małe przepłukanie czytelniczych kubków smakowych między jednym ciężkim dziełem, a kolejnym mniej jeszcze wesołym…

I podsumowanie: książka podobała mi się bardziej niż film, który obejrzałem jeszcze przed jej lekturą (a film wszak niezły, oceniłem 7/10); Koreańczycy robią świetne kino akcji, choć jest w książce jakaś trudno przekładalna warstwa społeczno-obyczajowa.

Mam pretensje o okładkę: ta utrzymana w komiksowo-mangowej manierze sugeruje komedię kryminalną czy inny żart literacki, a tymczasem dostajemy poważne dzieło o wymowie społecznej, o którym można by co-nieco podyskutować… I właśnie uświadamiam sobie, że mam jeszcze jedną książkę autorki na liście “do przeczytania”, choć wciąż jeszcze czekam na dobrą cenę.

Tym razem było odwrotnie niż lubię: najpierw film, potem książka. Przy mojej autentycznej miłości do kinematografii koreańskiej nie mogłem się oprzeć, wiedząc przecież, że książkę mam na liście. Wiem więc przez to, czego mogę się po książce spodziewać, no i nie będzie żadnych niespodziewanych twistów fabularnych…

Historia stara jak świat (korporacji): jesteś branżową...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika MarWinc

z ostatnich 3 m-cy
MarWinc
2026-04-06 22:54:05
2026-04-06 22:54:05
MarWinc
2026-04-05 22:04:00
2026-04-05 22:04:00
MarWinc
2026-04-05 22:02:55
MarWinc i fiszer są teraz znajomymi
2026-04-05 22:02:55
MarWinc i fiszer są teraz znajomymi
2026-04-05 21:52:09
MarWinc wypowiedział się w dyskusji Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
2026-04-05 21:52:09
MarWinc wypowiedział się w dyskusji Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026

@kasiaman55, coś w tym jest: to jedna z "kobył' przewidzianych na ten rok. 62 odcinki po ~30 min daje jakieś 30 godzin słuchania... Dużo się biega, sporo się słucha... 😉

MarWinc
2026-04-05 21:43:31
MarWinc dodał książkę Wydziedziczeni na półkę Chcę przeczytać
2026-04-05 21:43:31
MarWinc dodał książkę Wydziedziczeni na półkę Chcę przeczytać
Wydziedziczeni Ursula K. Le Guin
Cykl: Ekumena (tom 6)
Średnia ocena:
7.4 / 10
498 ocen
MarWinc
2026-04-05 21:42:35
MarWinc dodał książkę Lewa ręka ciemności na półkę Chcę przeczytać
2026-04-05 21:42:35
MarWinc dodał książkę Lewa ręka ciemności na półkę Chcę przeczytać
Lewa ręka ciemności Ursula K. Le Guin
Cykl: Ekumena (tom 4)
Średnia ocena:
7.5 / 10
1475 ocen
MarWinc
2026-04-04 13:12:40
MarWinc dodał książkę Księga umarłych na półkę Chcę przeczytać
2026-04-04 13:12:40
MarWinc dodał książkę Księga umarłych na półkę Chcę przeczytać
Księga umarłych Joanna Mizielińska
Seria: tu/teraz
Średnia ocena:
7.2 / 10
25 ocen
MarWinc
2026-04-04 13:10:04
MarWinc dodał książkę Dama z młodzieńcem na półkę Chcę przeczytać
2026-04-04 13:10:04
MarWinc dodał książkę Dama z młodzieńcem na półkę Chcę przeczytać
Dama z młodzieńcem Nora Iuga
Średnia ocena:
7.1 / 10
29 ocen
2026-04-04 12:23:12
MarWinc wypowiedział się w dyskusji Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
2026-04-04 12:23:12
MarWinc wypowiedział się w dyskusji Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026

Weekend świąteczny, więc czytania pewnie mniej, ale w podróży skończyłem  Dziennik rosyjski; forma do mnie nie przemówiła, ale treść wstrząsająca!
Zacząłem więc - w ramach marcowego wyzwania -  Hasi, by zmienić klimat...

więcej więcej
 Dziennik rosyjski  Hasi  Korzenie
MarWinc
2026-04-04 09:51:54
MarWinc dodał książkę Hasi na półkę Teraz czytam, Posiadam, Wyzwania czytelnicze LC, Horror
2026-04-04 09:51:54
MarWinc dodał książkę Hasi na półkę Teraz czytam, Posiadam, Wyzwania czytelnicze LC, Horror
Hasi Beata Skrzypczak
Średnia ocena:
7.5 / 10
207 ocen

ulubieni autorzy [57]

Łukasz Lamża
Ocena książek:
7,2 / 10
10 książek
0 cykli
54 fanów
Ryszard Koziołek
Ocena książek:
7,1 / 10
10 książek
0 cykli
27 fanów
Chantal Delsol
Ocena książek:
7,2 / 10
9 książek
0 cykli
21 fanów

Ulubione

Richard Dawkins Bóg urojony Zobacz więcej
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej
Yuval Noah Harari Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości Zobacz więcej
Richard Paul Evans Dotknąć nieba Zobacz więcej
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej
Szczepan Twardoch Król Zobacz więcej
Wayne W. Dyer - Zobacz więcej
John Steinbeck Grona gniewu Zobacz więcej
Marek Aureliusz Rozmyślania Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Andrzej Dragan Kwantechizm, czyli klatka na ludzi Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Radek Rak Baśń o wężowym sercu albo Wtóre słowo o Jakóbie Szeli Zobacz więcej
Andrzej Dragan Kwantechizm, czyli klatka na ludzi Zobacz więcej
Szczepan Twardoch Chołod Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Mariusz Szczygieł Nie ma Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Schron przeciwczasowy Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
771
książek
Średnio w roku
przeczytane
24
książki
Opinie były
pomocne
15 854
razy
W sumie
wystawione
636
ocen ze średnią 7,7

Spędzone
na czytaniu
4 279
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
22
minuty
W sumie
dodane
784
W sumie
dodane
38
książek [+ Dodaj]