Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Katherine Parker 
about-katherine.blogspot.com
Jestem osobą, która uważa, że dzień bez książki to dzień stracony. Odrywają nas od szarej rzeczywistości i wprowadzają w inny tajemniczy świat.
22 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 9 książek i 8 cytatów, ostatnio widziana 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Ból za ból
    Ból za ból
    Autorzy:
    Pocztówkowo idealna wyspa Jar jest pełna uroczych sklepików dla turystów, dziewiczych plaż i bajecznych domów. To na niej splatają się losy trzech dziewczyn, które kończą szkołę średnią, ale zdążyły j...
    czytelników: 600 | opinie: 40 | ocena: 6,79 (110 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-25 14:47:05
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Priorytet
Cykl: Ból za ból (tom 2)
 
2017-03-22 18:17:15
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-03-21 13:46:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Fobos (tom 2)
 
2017-03-20 20:17:00
Autor:
Cykl: Off-Campus (tom 1)

Gdy Hannah miała piętnaście lat, spotkała ją niewyobrażalna krzywda - na jednej z imprez została odurzona przez chłopaka z jej szkoły, a potem zgwałcona. Mimo bardzo wyraźnych dowodów, jej oprawcy wszystko jednak całkowicie się upiekło, a dziewczyna oraz jej rodzice wbrew prawdzie stali się wyrzutkami miejscowej społeczności. Hannah udało się jednak po części zostawić przeszłość za sobą.... Gdy Hannah miała piętnaście lat, spotkała ją niewyobrażalna krzywda - na jednej z imprez została odurzona przez chłopaka z jej szkoły, a potem zgwałcona. Mimo bardzo wyraźnych dowodów, jej oprawcy wszystko jednak całkowicie się upiekło, a dziewczyna oraz jej rodzice wbrew prawdzie stali się wyrzutkami miejscowej społeczności. Hannah udało się jednak po części zostawić przeszłość za sobą. Dzisiaj jest pewną siebie studentką, która cały czas pnie się w górę. Pewnego dnia na jej drodze staje Garrett Graham - przystojny, jednak niezwykle arogancki gwiazdor uczelnianej drużyny hokejowej - który prosi ją o pomoc w udzieleniu korepetycji z etykiety. I choć z początku dziewczyna kategorycznie mu odmawia, z czasem zaczyna zauważać, że jednak warto wejść w układ z Garrettem...

O Układzie słyszałam już dawno, jednak dopiero po przeczytaniu jednej z pochlebnych recenzji uświadomiłam sobie, jak bardzo muszę się z nią zapoznać. Po raz kolejny okazało się, że nie potrzebnie zwlekałam tyle czasu, bo Układ to na prawdę genialna książka!
Szczerze, to gdy zastanawiam się nad plusami i minusami tej powieści, pozytywów znajduję na prawdę dużo, jednak negatywów nie dostrzegam praktycznie żadnych. Książkę pochłonęłam dosłownie jednym tchem i choć bardzo się cieszę, że poznałam zawartą w niej historię, to jednocześnie ogromnie żałuję, że mam ją już za sobą. Zazdroszczę każdej osobie, która dopiero co zdecyduje się po nią sięgnąć, gdyż sama bardzo chciałabym przeżyć to wszystko jeszcze raz.

Dzięki Układowi Hannah i Garret stali się jedną z moich ulubionych książkowych par - no po prostu uwielbiam ich! Niesamowicie czytało mi się te ich wszystkie przekomarzanki, które miejscami dosłownie doprowadzały mnie do łez. Bardzo podobał mi się charakter ich znajomości, na jaki zdecydowała się autorka, tzn. nie ten schematyczny, czyli nieśmiała i bardzo delikatna dziewczyna oraz cwaniaczek, który zmienia się pod wpływem tej dziewczyny, tylko dwójka bohaterów o niewyparzonych językach, którzy poznawali się stopniowo zadowalając się na samym początku rozkwitającą pomiędzy nimi przyjaźnią. Ucieszyło mnie, że w końcu ktoś przedstawił inny typ znajomości pomiędzy chłopakiem a dziewczyną i chociaż tamten jako tako mi nie przeszkadza, to jednak miło czytało się coś mniej schematycznego. Nie muszę chyba dodawać, że i ja poddałam się urokowi Garretta i wcale nie dziwi mnie, że Hannah stała się jego ofiarą. Jeśli chodzi właśnie o Hannah to w szczególności zapadł mi w pamięci moment, w którym dziewczyna udaje się do męskiej szatni, aby porozmawiać z Garrettem i wpada w sam środek nagich facetów - popłakałam się ze śmiechu! Uwierzcie mi, warto poznać tą książkę chociażby dla poznania właśnie tego fragmentu.

Sama historia wydawać by się mogła banalna, w końcu bez problemu możemy znaleźć podobne powieści, jednak dzięki stylowi autorki, jak i wszystkim tym wątkom, które postanowiła wpleść do środka zwyczajna historia stała się niezwykle wciągającą i fantastyczną przygodą. Elle Kennedy ma na prawdę lekkie pióro, nie znaczy to wcale, że to co pisze jest kiepskie. Całą książkę czyta się jednym tchem, zatraca się w fabule, by później ocknąć się dopiero po jej przeczytaniu. Ja osobiście uwielbiam takie właśnie historie.

Jedyne, co mogę powiedzieć wam na zakończenie to to, że pokochałam tą książkę całym sercem i już wiem, że z całą pewnością będę powracać do niej jeszcze nie raz. Dawno już nie trafiłam na powieść, która zachwyciła by mnie aż w takim stopniu i bardzo się cieszę, że Układowi się to udało. Z niecierpliwością czekam na moment, gdy ponownie będę mogła się w niej zatracić. Bardzo ciekawią mnie także jej kontynuacje i choć słyszałam, że druga część nie jest już aż taka fantastyczna, to jednak jestem pozytywnie nastawiona i liczę, że i tam będę się świetnie bawiła.
Powiem wam więc po prostu, POLECAM!

pokaż więcej

 
2017-03-20 17:29:39
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Ból za ból (tom 1)
 
2017-03-20 14:57:16
Autor:
Cykl: Diabolika (tom 1)

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak mógłby wyglądać nasz świat (albo nawet i wszechświat), jakie byłyby dalsze losy ludzkości za kilkaset lat? Czy nadal ograniczalibyśmy się wyłącznie do mieszkania na Ziemi, czy może rozprzestrzenilibyśmy się po całym kosmosie? Nemezis żyje w świecie, gdzie na stałej planecie mieszkają tylko ci, którzy tak na prawdę nic nie znaczą dla Imperium. Codziennie... Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak mógłby wyglądać nasz świat (albo nawet i wszechświat), jakie byłyby dalsze losy ludzkości za kilkaset lat? Czy nadal ograniczalibyśmy się wyłącznie do mieszkania na Ziemi, czy może rozprzestrzenilibyśmy się po całym kosmosie? Nemezis żyje w świecie, gdzie na stałej planecie mieszkają tylko ci, którzy tak na prawdę nic nie znaczą dla Imperium. Codziennie narażają swoje życie przebywając w blasku śmiercionośnych promieni słonecznych, podczas gdy zamożniejsi wiodą spokojne życie na swoich statkach z dala od wszelkich niebezpieczeństw. Ich największym wrogiem jest jednak władza nad Imperium - każdy czyha na cesarski stołek. To jednak w ogóle nie dotyczy Nemezis - nie musi martwić się ona tymi wszystkimi politycznymi bzdurami. Dla niej najważniejsza jest jedynie Sydonia - córka senatora Impiriana. Jej życiowym celem jest bronić dziewczynę do ostatniego swojego tchnienia. Nemezis zrobi wszystko, aby utrzymać Donię przy życiu - zabije każdego, kto tylko będzie jej zagrażał. Nemezis jest diaboliką, a to jej jedyny cel w życiu.

Bardzo rzadko zdarza mi się czytać dystopie - mam kilka sprawdzonych już tytułów, do których się ograniczam i nie często poszerzam to grono. Gdy usłyszałam o Diabolice nie od razu miałam na nią ochotę, jednak gdy stopniowo zaczynałam poznawać więcej szczegółów dotyczących tej powieści, przekonywałam się, że może jednak warto dać jej szansę. Dzięki Book Tour organizowanemu przez Wydawnictwo Moondrive w końcu nadarza mi się okazja, aby poznać historię Nemezis, a ta miejscami na prawdę mrozi krew w żyłach.

Główna bohaterka książki, Nemezis, jest diaboliką. Kto to diabolika, zapytacie. Otóż jest to istota stworzona na ludzkie podobieństwo, pozbawiona jednak niektórych charakterystycznych dla człowieka cech (jak chociażby możliwość odczuwania emocji). Diaboliki są śmiertelnie niebezpieczne i zrobią wszystko, aby bronić swojego właściciela, który jest dla nich najważniejszy na świecie. Relacja łącząca Nemezis z jej panią Sydionią jest jednak trochę inna, niż u większości diabolik. W przeciwieństwie do innych ludzi, którzy czują odrazę do diabolik i uważają je za okropne humanoidy, Sydonia traktuje Nemezis jak równą sobie i stara się zrobić wszystko, aby ta uwierzyła, że nie jest od nikogo gorsza. Na samym początku nieco trudno było mi ogarnąć cały ten motyw diabolik, gdyż wydawało mi się być to na prawdę mocno dziwaczne. Książkę czytało mi się przez to trochę trudno. Teraz jednak mogę powiedzieć, że autorka miała na prawdę świetny pomysł, kreując diaboliki, czy w końcu samą Nemezis. Była ona dla mnie bardzo ciekawą postacią i muszę przyznać, że przyjemnie mi się ją poznawało i spędzało z nią czas.

My poznajemy Nemezis w momencie, w którym Matriarchini oraz senator Impirian postanowili kupić ją dla swojej córki Sydonii. To jednak dopiero początek historii, która jest na prawdę mocno zawiła. Jak wspomniałam nie często sięgam po dystopie, a gdy zawierają one spory wątek sci-fi, już całkowicie sobie ich odmawiam. Ciężko mi więc było przyzwyczaić się do tych wszystkich skomplikowanych nazw czy zwyczajów, które autorka przedstawiła w swojej książce, a które dla mieszkańców Imperium były naturalne. Przyznam się wam, że rozważałam nawet porzucenie tejże książki, ponieważ za bardzo się z nią męczyłam. Cieszę się jednak, że do tego nie doszło, gdyż z czasem wszystko sobie w głowie poukładałam i teraz bez problemu mogłabym wyjaśnić komuś poszczególne elementy codzienności bohaterów Diaboliki. Także mimo iż początki były nieco trudne mogę śmiało powiedzieć, że warto było pokonać te wszystkie przeszkody.

Choć z początku podchodziłam nieco sceptycznie do książki, teraz jestem nią na prawdę mile zaskoczona. Bardzo ciekawi mnie, co autorka przedstawi swoim czytelnikom w kontynuacji serii, gdyż nie mam żadnego pomysłu na to, co mogłoby tam spotkać Nemezis. Zakończenie Diaboliki wprawiło mnie w naprawdę spory niepokój (tek, kto czytał już książkę z pewnością to rozumie), jednakże wzbudziło bardzo mocno moją ciekawość. Myślę, że na pewno sięgnę po kolejny tom serii. Słowem podsumowania mogę wam już tylko powiedzieć, że na prawdę warto zapoznać się z Diaboliką, by przenieść się do całkiem innego świata pełnego mrocznych intryg, gdyż z pewnością tego nie pożałujecie. Ja z całą pewnością swojej decyzji nie żałuję!

pokaż więcej

 
2017-03-18 17:09:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2017, Z biblioteki

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/150-ogromne-okno.html

Po tym, jak wujek Monty zostaje zabity przez okrutnego Hrabiego Olafa, który upozorował jego samobójstwo, sieroty Baudelaire zostają wysłane do kolejnego nieznanego im dotąd krewnego. Tym razem rolę ich prawnego opiekuna ma pełnić ciotka Józefina - niezwykle dziwaczna i bojaźliwa kobieta,...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/150-ogromne-okno.html

Po tym, jak wujek Monty zostaje zabity przez okrutnego Hrabiego Olafa, który upozorował jego samobójstwo, sieroty Baudelaire zostają wysłane do kolejnego nieznanego im dotąd krewnego. Tym razem rolę ich prawnego opiekuna ma pełnić ciotka Józefina - niezwykle dziwaczna i bojaźliwa kobieta, która boi się wyłonić choćby czubek nosa ze swojego domu, a i w nim z resztą nie czuje się tak na prawdę bezpieczna. Wszystko jest jednak lepsze, niż mieszkanie u potwornego Hrabiego Olafa. Ten jednak nie próżnuje i w końcu ponownie daje o sobie znać. Czy tym razem życie sierot Baudelaire ponownie stanie się zagrożone?


Choć uwielbiam dotychczasowe części Serii niefortunnych zdarzeń, które udało mi się przeczytać, podejrzewam, że gdyby nie serial powstały właśnie na podstawie tych powieści, który niedawno zaczęłam oglądać, jeszcze długo zwlekałabym z kontynuowaniem serii. Zawsze po drodze coś okazywało się być znacznie ważniejsze i tak poznanie Ogromnego okna odsuwałam coraz bardziej.

A tu się okazuje, że w książce poznajemy kolejną świetną historię. Oczywiście nie ma się co łudzić,że może tym razem sieroty Baudelaire spotka szczęśliwe zakończenie - co to, to nie!

W Ogromnym oknie poznajemy kolejną tajemniczą członkinię rodziny Baudelaire, o której Wioletka, Klaus i Słoneczko nie mieli zielonego pojęcia. Ciotka Józefina jest całkowitym przeciwieństwem tak uwielbianego przez dzieci wujcia Montiego. Jeszcze nigdy nie poznałam osoby, która tak bardzo by się wszystkiego bała (dosłownie wszystkiego!). Otóż ciotka Józefina żyje w ciągłym strachu, że zaraz coś może się jej stać, wieży we wszystkie przesądy i chyba sama stworzyła już kilka dodatkowych tak na zapas. Mimo to jednak lepsze to, niż powrót do okrutnego Hrabiego Olafa, który niestety nadal czyha na majątek sierot Baudelaire.

Gdy czytałam Ogromne okno okazało się, że tak na prawdę znam już całkiem dobrze tą historię dzięki ekranizacji serii, którą oglądałam jeszcze zanim zabrałam się za jej papierowy pierwowzór. Jestem więc bardzo mile zaskoczona, jak dobrze wszystkie szczegóły zawarte w książce zostały tam odwzorowane. Mimo to jednak na prawdę miło czytało mi się tą powieść - myślę, że w dużej mierze jest to zasługa świetnego pióra tajemniczego Lemony'ego Snicket'a (autora serii), który tworzy wokół całej tej tajemniczej historii na prawdę fantastyczny klimat.



Myślę więc, że śmiało mogę powiedzieć, że Ogromne okno to kolejna świetna część Serii niefortunnych zdarzeń, której zwyczajnie nie można ominąć. Razem z Wioletką, Klausem i Słoneczkiem możemy rozwiązywać kolejne rodzące się tajemnice, jednak nie ma się co nastawiać na całkowite odkrycie ich - autor cały czas zaskakuje coraz to nowymi wątkami! Możecie być więc pewni, że z całą pewnością nie będziecie się nudzić podczas lektury. Co więcej mogę powiedzieć - koniecznie musicie sięgnąć po Ogromne okno!

pokaż więcej

 
2017-03-18 16:41:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, W oryginale

http://about-katherine.blogspot.com/2014/09/8-basnie-barda-beedlea.html

"Baśnie Barda Beedle'a" to książka znana każdemu czarodziejowi - małemu i dużemu. Mamy czytały je swoim dzieciom do poduszki, tak jak mamy mugoli czytają swoim mugolskim dzieciom. Baśnie takie jak "Czara Mara i jej gdaczący pieniek", czy "Czarodziej i skaczący garnek" w świecie czarodziejów są znane tak bardzo jak...
http://about-katherine.blogspot.com/2014/09/8-basnie-barda-beedlea.html

"Baśnie Barda Beedle'a" to książka znana każdemu czarodziejowi - małemu i dużemu. Mamy czytały je swoim dzieciom do poduszki, tak jak mamy mugoli czytają swoim mugolskim dzieciom. Baśnie takie jak "Czara Mara i jej gdaczący pieniek", czy "Czarodziej i skaczący garnek" w świecie czarodziejów są znane tak bardzo jak "Kopciuszek", czy "Śpiąca królewna" w świecie mugoli. Ale może zacznijmy od początku...

"Baśnie Barda Beedle'a" to zbiór pięciu opowiadać w którego skład wchodzą:

- Czarodziej i skaczący garnek

- Fontanna Szczęśliwego Losu

- Włochate serce czarodzieja

- Czara Mara i jej gdaczący pieniek

- Opowieść o trzech braciach.

Każda z baśni zakończona jest komentarzami Albusa Persiwala Wulfryka Briana Dumbledore'a - dyrektora Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Przedstawia tam kilka ciekawych rzeczy związanych z daną baśnią, jak na przykład stosunek czarodziejskich rodziców do nich, czy historie z nimi związane.

Każda z baśni kieruje za sobą inne przesłanie, morał, który każdy czytelnik może odbierać w inny sposób.

Najbardziej, z pośród wszystkich "Baśni Barda Beedle'a" Podobała mi się Opowieść o trzech braciach i dlatego to na niej głównie się skupię.

Baśń ta opowiada o trzech braciach, którzy, będąc czarodziejami, zdołali oszukać samą Śmierć. W zamian za to otrzymali od Śmierci dary, których sami sobie zażyczyli.

" I Śmierć przemówiła do nich. Była zła, że tym trzem nowym ofiarom udało się ją przechytrzyć, bo zwykle wędrowcy tonęli w rzece. Nie dała jednak za wygraną. Postanowiła udawać, że podziwia czarodziejskie uzdolnienia trzech braci, i oznajmiła im, że każdemu należy się nagroda za przechytrzenie Śmierci."

Tak więc pierwszy z braci poprosił o różdżkę, która byłaby najsilniejszą różdżką ze wszystkich. Drugi zażądał kamienia, który pozwoliłby mu wskrzeszać zmarłych. Trzeci brat, najskromniejszy ze wszystkich poprosił o coś "co pozwoliłoby mu odejść z tego miejsca nie będąc ściganym przez Śmierć". Otrzymał więc Pelerynę-Niewidkę. W końcu Śmierci udało się zabrać z tego świata dwóch najstarszych braci - pierwszy zginął zamordowany przez mężczyznę, który ukradł mu różdżkę, którą się chwalił, drugi natomiast z rozpaczy popełnił samobójstwo. Ostatniemu z braci udało się ukrywać przed Śmiercią tak długo aż dożył sędziwego wieku. Gdy nadszedł odpowiedni moment przekazał Pelerynę-Niewidkę swojemu synowi i odszedł ze Śmiercią jak równy z równym.

Nie wiem jak jest w waszym przypadku, ale mnie baśń ta bardzo urzekła zawsze będę miło ją wspominać. Jest opowiedziana w bardzo ciekawy, charakterystyczny dla baśni sposób, co nadaje jej jeszcze większej tajemniczości. Jest to również legenda powstania tajemniczych Insygni Śmierci.

J. K. Rowling poprzez "Baśnie Barda Beedle'a" stworzyła coś na prawdę ciekawego, co z całą pewnością stanowi nie lada gratkę dla fanów Harrego Pottera. Lektura tej książki sprawiła mi wielką przyjemność, gdyż mogłam przeczytać coś, co czytali sami bohaterowie tego cyklu. Tak jak Harry Potter baśnie te są według mnie arcydziełem, a co ważne mogą przeczytać je ci, którzy nie mili jeszcze styczności z magicznym światem Harrego.

Podsumowując, książka jest na prawdę fantastyczna i warta wszystkich chwil kiedy ją szukałam (bardzo ciężko było ją znaleźć). :D

Polecam ją każdemu, a fanom Harrego w szczególności.

pokaż więcej

 
2017-03-18 15:06:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-03-18 13:32:51

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/151-droga-do-misty.html

Z wielką niecierpliwością czekałam na ukazanie się kolejnego tomu Sagi o braciach Benedictach. Serię tą pokochałam już od pierwszej strony Kim jesteś Sky? i z każdą kolejną powieścią zatracałam się w niej coraz bardziej. Cały czas myślałam jednak, że w Drodze do Misty, to właśnie ów Misty...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/151-droga-do-misty.html

Z wielką niecierpliwością czekałam na ukazanie się kolejnego tomu Sagi o braciach Benedictach. Serię tą pokochałam już od pierwszej strony Kim jesteś Sky? i z każdą kolejną powieścią zatracałam się w niej coraz bardziej. Cały czas myślałam jednak, że w Drodze do Misty, to właśnie ów Misty okaże się być tajemniczą przeznaczoną Uriego (czyli tak, jak to autorka czyniła do tej pory), a tu proszę! Choć oczywiście bracia Benedictowie nadal występują w powieści i to nawet bardzo często, to jednak tym razem autorka postanowiła poświęcić swoją książkę komuś całkiem innemu.


Główną bohaterką powieści jest niejaka Misty - sawankta, która przez swój dar ma wiecznie same problemy. Otóż nie potrafi ona kłamać, a gdy nie pilnuje swoich umiejętności wszyscy, którzy przebywają z nią w jednym pomieszczeniu, momentalnie zaczynają wyznawać najbardziej skrywaną prawdę. Już od pierwszych stron książki bardzo polubiłam Misty i choć mocno współczułam jej wszystkich tych jej wtop, to mimo wszystko na prawdę mocno uśmiałam się z niektórych jej wpadek. Przez cały czas mocno ciekawiło mnie to, jaką rolę przeznaczyła dla niej autorka książki. Z początku myślałam, że może okaże się być ona przeznaczoną dla jednego z braci Benedictów, jednak tak jak wspomniałam, tym razem grali oni raczej boczne skrzypce. Trochę się tym zawiodłam, gdyż przyzwyczajona byłam już do starego schematu - koniec końców mogę śmiało powiedzieć, że później w ogóle mi to nie przeszkadzało i całą historię śledziłam z zapartym tchem.


Gdybym jednak miała być szczera tak w stu procentach, muszę powiedzieć, że poprzednie części Sagi... podobały mi się znacznie mocniej. Nie chodzi tutaj już o tą całą Misty, czy brak Benedictów - zwyczajnie odnoszę wrażenie, że tej części zabrakło tego charakterystycznego klimatu, który można było dostrzec w poprzednich częściach sagi. Choć, tak jak mówię, historia mi się podobała, to jednak miejscami trochę się przy niej nudziłam. Dużo w tym przypadku ratowała Misty, dzięki swojemu humorowi, jednak chciałabym, żeby historia przedstawiona była nieco inaczej.

Miejscami bardzo mocno denerwowała mnie postać Alexa. Odkąd zaczęłam przygodę z książkami Joss Stirling wydawało mi się, że gdy przeznaczeni już się odnajdą, nic nie jest dla nich bardziej ważne, niż jego partner. W przypadku Alexa sprawy miały się jednak nieco inaczej i momentami swoją postawą po prostu strasznie mnie wkurzał. Dotychczas bardzo lubiłam wszystkich bohaterów poznanych w tej serii, jednak Alex zdecydowanie do tego grona nie trafił.


Przechodząc więc już do podsumowania, powiem po prostu, że choć całość mi się podobała, to jednak jestem nieco rozczarowana tym, co Joss Stirling tym razem dla nas przygotowała. Spodziewałam się historii, której bohaterem będzie kolejny z braci Benedictów, a otrzymałam tylko namiastkę swoich oczekiwań. Miejscami miałam wrażenie, że autorka na siłę napisała Drogę do Misty, by była to tylko kolejna część - taka zapchajdziura. Z tego co widziałam, kolejna część Sagi... również nie ma trzymać się sztywno braci Benedictów, co mnie bardzo smuci, jednak mam nadzieję, że wyjdzie ona autorce o niebo lepiej, niż właśnie Droga do Misty. Powiem więc tak - jako, że poprzednie części serii mam już za sobą, cieszę się, że przeczytałam i tą, jednak nic nie wniosła ona do historii i zdecydowanie można by się bez niej obejść.

pokaż więcej

 
2017-03-18 09:33:15
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-03-15 20:01:49
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Off-Campus (tom 3)
 
2017-03-14 20:50:29
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Millennium (tom 1)
 
2017-03-14 16:13:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-03-10 18:53:58
Cykl: Fall Away (tom 1) | Seria: Editio Red

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/149-dreczyciel.html

Dręczyciel to moje pierwsze spotkanie z twórczością Penelope Douglas. Nie bardzo wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej książce, gdyż tytuł kierował moje myśli bardziej w stronę jakiegoś kryminału, czy erotyku, a opis mówił raczej co innego. Szczerze to nie mam pojęcia, kto w ogóle...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/03/149-dreczyciel.html

Dręczyciel to moje pierwsze spotkanie z twórczością Penelope Douglas. Nie bardzo wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej książce, gdyż tytuł kierował moje myśli bardziej w stronę jakiegoś kryminału, czy erotyku, a opis mówił raczej co innego. Szczerze to nie mam pojęcia, kto w ogóle zdecydował o takim a nie innym tytule, gdyż moim zdaniem w ogóle nie odzwierciedla on tego, co możemy znaleźć na kartach powieści - a możemy znaleźć na prawdę świetną historię!


Po roku nauki w Paryżu, Tate wraca do rodzinnego miasta, by tam skończyć ostatnią klasę liceum. Powrót do codzienności oznacza również powrót do Jareda - sąsiada dziewczyny, który kiedyś był jej najlepszym przyjacielem. Jednakże po wizycie u ojca kilka lat temu Jared zmienił się całkowicie i zaczął nienawidzić Tate. Przez całe liceum gnębił ją, zaczepiał i mówił wszystkim same okropne rzeczy na jej temat. Paryż jednak ją zmienił i teraz dziewczyna postanawia, że nie będzie już więcej kozłem ofiarnym. Ten rok należy do niej i zrobi wszystko, aby w pełni go wykorzystać.


Koniecznie muszę w tym momencie powiedzieć, że książka na prawdę bardzo mi się spodobała! Długo po przeczytaniu jej nie mogłam przestać myśleć o całej historii oraz jej bohaterach. Myślę, że jest to na prawdę świetna powieść, lecz przez swoją okładkę oraz raczej mało trafny moim zdaniem tytuł, może ona nie przekonać do siebie zbyt wielu czytelników.



Główną bohaterką Dręczyciela jest Tate - zwyczajna dziewczyna, na którą zawsze można liczyć. Nigdy nie była raczej typem osoby nieśmiałej, jednak przez Jareda jej życie towarzyskie całkowicie legło w gruzach. My poznajemy dwie wersje dziewczyny - Tate przed wyjazdem do Paryża oraz Tate po rocznym pobycie we Francji. Choć z pozoru takie same, te dwie wersje dziewczyny całkowicie się od siebie różnią. Przez ten rok w Paryżu Tate odpoczęła od Jareda, przemyślała sobie sporo rzeczy i doszła do wniosku, że ich przyjaźń już dawno poszła w niepamięć i nie może pozwolić sobie, aby przez kolejne kilka lat była ofiarą jego głupich docinków. Już od pierwszych stron powieści bardzo polubiłam główną bohaterkę i choć miejscami jej zachowanie lekko mnie denerwowało i miałam wrażenie, że dziewczyna trochę wywyższa się nad innymi bohaterami, to jednak bardzo przyjemnie spędzało mi się z nią czas. Moim zdecydowanym ulubieńcem został jednak Jared - tak, właśnie ten Jared gnębiciel, bo jak się okazuje, wcale nie jest on taki, jakby się mogło wydawać. Już od samego początku podejrzewałam, że to, jak traktuje on Tate nie jest przypadkiem i musi mieć jakiś głębszy sens. Nie raz wspominałam już, że ciągnie mnie do książkowych złych chłopców, więc i koło tego nie mogłam przejść obojętnie.

Niesamowicie polubiłam również Madoca, czyli najlepszego przyjaciela Jareda, który choć na początku też wydawał się być tym strasznie złym, to jednak okazał się niesamowicie zabawnym chłopakiem. Na początku powieści obawiałam się, że okaże się on być jedynie tym złym i powiedzmy sobie szczerze, tępym osobnikiem, który tylko robi to, co każą mu inni i dla którego najlepszą na świecie rozrywką jest gnębienie słabszych. I choć owszem po części by się to zgadzało, to jednak, gdy autorka daje nam w końcu możliwość poznania Madoca lepiej, czytelnik dochodzi do wniosku, że mógł się jednak co do niego mylić. Bardzo liczę na to, że w kolejnych częściach serii autorka poświęci Madocowi nieco więcej czasu - z pewnością byłby to fantastyczny pomysł.


Cały czas będę podkreślać, jak nietrafny moim zdaniem jest w tym przypadku tytuł książki, gdyż tak naprawdę tego dręczenia jest tutaj stosunkowo mało (przynajmniej ja myślałam, że książka będzie tym przesycona). Sądzę jednak, że dobrze jest tak, jak jest, gdyż gdyby autorka powieści skupiła się właśnie na tej ciemniejszej stronie historii, nie czytałoby mi się jej aż tak dobrze, a jak już powiedziałam na początku - było na prawdę fantastycznie!

Penelope Douglas ma bardzo przyjemne i lekkie pióro, co skutkuje tym, że książkę czyta się szybko i bez najmniejszych problemów. Autorka nie zapełniła całości niepotrzebnymi watkami, czy opisami, co mnie osobiście bardzo cieszy. Mogę śmiało powiedzieć, że co do jej stylu nie mam żadnych zastrzeżeń.


Przechodząc więc już do podsumowania chcę jeszcze raz powiedzieć, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Dręczyciel to na prawdę świetna książka, którą fani gatunku z całą pewnością powinni przeczytać. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś, kto tak jak ja lubi tego typu historie, mógłby ją ominąć. Po pierwszym spotkaniu z twórczością Penelope Douglas mogę stwierdzam, że bardzo przyjemnie mnie ona zaskoczyła i z teraz już liczę, że o kolejnych jej dziełach będę mogła powiedzieć dokładnie to samo. Pozostaje mi więc jeszcze raz zachęcić was do sięgnięcia po Dręczyciela! Pamiętajcie - w tym przypadku nie warto oceniać książki po okładce, czy jej tytule!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
918 176 1420
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (90)

Ulubieni autorzy (19)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (76)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd