Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Katherine Parker 
about-katherine.blogspot.com
Jestem osobą, która uważa, że dzień bez książki to dzień stracony. Odrywają nas od szarej rzeczywistości i wprowadzają w inny tajemniczy świat.
22 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 13 książek i 8 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • 7 razy dziś
    7 razy dziś
    Autor:
    Co by było gdybyś miał tylko jeden dzień do przeżycia? Co byś zrobił? Kogo byś pocałował? I jak daleko byś się posunął, aby ocalić swoje życie? Samantha Kingston ma wszytko - najbardziej uroczego chł...
    czytelników: 4774 | opinie: 324 | ocena: 6,97 (2072 głosy)
  • Nic do stracenia. Wreszcie wolni
    Nic do stracenia. Wreszcie wolni
    Autor:
    Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardz...
    czytelników: 596 | opinie: 52 | ocena: 7,35 (185 głosów) | inne wydania: 1
  • Ponad wszystko
    Ponad wszystko
    Autor:
    Choroba nastoletniej Macddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez...
    czytelników: 5668 | opinie: 259 | ocena: 7,7 (1719 głosów) | inne wydania: 1
  • Przekleństwo Soni
    Przekleństwo Soni
    Autor:
     – Wierzę, że sami stanowimy o własnym losie – powiedziałam jak zawsze z uporem. Lepsze to, niż pozwolić, by serce mi pękło. – Nikt nie ma prawa dyktować nam, kim jesteśmy ani czym możemy się stać. Wy...
    czytelników: 223 | opinie: 9 | ocena: 7,5 (14 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-25 13:05:34
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Priorytet
 
2017-06-23 14:18:14
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Z biblioteki
 
2017-06-21 14:36:14
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-20 22:51:43
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Priorytet
Autor:
 
2017-06-20 22:51:10
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Priorytet
Autor:
 
2017-06-20 08:38:52
Autor:
 
2017-06-19 14:00:48

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/173-bad-mommy-za-mama.html

Przyznam się wam, że po Bad Mommy sięgnęłam po pierwsze przez te wszystkie pozytywne opinie pod jej adresem (a czytałam ich na prawdę sporo!) i po drugie przez tą niesamowitą okładkę (no, czyż nie jest genialna?). Oczywiście żeby nie było wcześniej zapoznałam się z opisem historii, który...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/173-bad-mommy-za-mama.html

Przyznam się wam, że po Bad Mommy sięgnęłam po pierwsze przez te wszystkie pozytywne opinie pod jej adresem (a czytałam ich na prawdę sporo!) i po drugie przez tą niesamowitą okładkę (no, czyż nie jest genialna?). Oczywiście żeby nie było wcześniej zapoznałam się z opisem historii, który również miał ogromny wpływ na moją decyzję, ale jednak to właśnie te dwie pierwsze rzeczy przyczyniły się do tego, że w ogóle spojrzałam na tą książkę. Po przeczytaniu Margo nie chciałam na razie zagłębiać się w dalsze lektury powieści Tarryn Fishe, bo choć styl autorki mi się spodobał, to jednak na całości troszkę się zawiodłam. Ale teraz będąc już po lekturze Bad Mommy nie chcę robić sobie dalszych przerw od Tarryn Fisher, bo ta kobieta jest po prostu niesamowita! Cóż, nie muszę już chyba więc dodawać, jak bardzo podobała mi się Bad Mommy, prawda?

Wbrew temu, co na początku myślałam książka nie opowiada o jakichś drastycznych morderstwach i niesamowicie wstrząsających akcjach z udziałem porywania małej Mercy - serio myślałam, że tak mniej więcej będzie się rozgrywać akcja. Co ciekawe też, powieści nie poznajemy tylko i wyłącznie z perspektywy Fig, czyli tej złej. Bad Mommy jest dość mocno pokręcona i trzeba poświęcić trochę czasu na jej zrozumienie - ale co z tego skoro książka jest taka świetna.

Gdy piszę teraz dla was tą recenzję i chcę powiedzieć wam, o czym mniej więcej jest książka, mam z tym spory problem - no bo jak to zrobić, żeby nie zdradzać wam tych wszystkich smakowitych kąsków? Można by powiedzieć, że główną bohaterką powieści jest Fig, ale w sumie nie jest to do końca zgodne z prawdą, bo gdy przenosimy się do części, w której to Darius jest narratorem, to właśnie on staje się głównym bohaterem. Jednak gdy na końcu przenosimy się do poznawania historii z perspektywy Joelyn, to samo można by powiedzieć właśnie o niej. Myślę, że najlepiej by było, jeśli powiedziałabym, że Fig jest przyczyną całego tego zamieszania. Poznajemy ją w momencie, gdy kobieta spostrzega na mieście małą dziewczynkę i jest święcie przekonana, że wcieliła się w nią jej nienarodzona córeczka. Przekonanie to sprawia, że kobieta zaczyna obmyślać plan, jak odzyskać ukochaną córeczkę z rąk złej mamy. Im więcej bowiem Fig obserwuje małą Mercy i jej rodziców Joelyn i Dariusa, tym bardziej utwierdza się w przekonaniu, ze musi odebrać tym złym ludziom swoją córeczkę. Postanawia się więc przeprowadzić do sąsiedniego domu i na razie jakość wkraść w łaski rodziny Averych, aby ci zaufali jej na tyle, że w końcu sami zrozumieją, że Mercy należy do niej i to właśnie u niej będzie jej najlepiej. Dochodzi więc do tego, że Fig udaje nową sąsiadkę Averych i stara się z nimi zaprzyjaźnić. Wkrótce jednak kobieta chce być taka sama, jak Joelyn i mieć dokładnie wszystko to, co ona. Jest to jednak dopiero początek historii...

Jak już mówiłam, zabierając się za Bad Mommy spodziewałam się otrzymać nieco inną historię. Ale, czy jestem tym rozczarowana? Zdecydowanie nie! Książka cały czas niesamowicie trzyma w napięciu. Wciąż chce się wiedzieć, co będzie dalej i jak cała akcja się zakończy. Ja sama z wielką gorliwością śledziłam wszystkie ruchy Fig, gdyż obawiałam się, że dosłownie za moment dokona ona czegoś okropnego (w końcu wszystko na to wskazywało). O samej Fig nie mogę powiedzieć, że ją lubiłam, jednak podczas czytania doszukiwałam się czasem małych podobieństw pomiędzy tą bohaterką a mną. Oczywiście nie mam tu na myśli tych psychicznych zachować, tylko to upodabnianie się do innych. Naśladownictwo jest bowiem dopuszczalne, ale wszystko w granicach rozsądku - gdy chcesz mieć dosłownie wszystko to samo co twój obiekt uwielbienia i powoli stajesz się tą osobą znaczy, że coś z tobą jest nie tak. Z początku lektury bardzo polubiłam małżeństwo Averych, jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę i poznawałam ten mniej wyidealizowany ich obraz zaczynałam się zastanawiać, czy dalej powinnam ich lubić. Co do wszystkich bohaterów Bad Mommy - w ich przypadku nic nie jest do końca pewne.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że Tarryn Fisher ma niesamowity dar wcielania się w umysły osób dość nienormalnych - i ja się z tym zgadzam. Ale to właśnie dzięki temu autorka potrafi tworzyć takie niesamowite książki, jak właśnie Bad Mommy. Uważam bowiem, że pod względem kreowania postaci oraz samej fabuły autorka poradziła sobie wręcz po mistrzowsku. Widać, że poświęciła ona na prawdę dużo pracy na zebranie wszystkich potrzebnych informacji i skumulowaniu ich tak, aby to wszystko miało ręce i nogi. Czytając tą książkę utwierdziłam się też w przekonaniu, że Tarryn ma na prawdę niesamowity i bardzo specyficzny styl. Określiłabym go jako nieco dziwny, ale przez to właśnie bardzo przyciągający.

Podsumowując więc, choć moje pierwsze spotkanie z twórczością Tarryn Fisher uważam za raczej przeciętne, o jednak mogę śmiało powiedzieć, że jestem na prawdę zadowolona z lektury Bad Mommy. Autorka odwaliła kawał na prawdę świetnej roboty, przez co z całą pewnością zasłużyła sobie na te wszystkie ochy i achy pod adresem swojej powieści. Na ogromny plus zasługuje tutaj również to genialne zakończenie - kto książkę już czytał z pewnością się ze mną zgodzi (mi nie dawało ono spokoju przez co najmniej tydzień!). Myślę więc, że jeśli tak jak ja lubicie thrillery psychologiczne, ta pozycja będzie dla was wręcz idealna! Także jeśli jeszcze nie czytaliście Bad Mommy, albo w ogóle o niej nie słyszeliście, czy prędzej to zmieńcie.

pokaż więcej

 
2017-06-16 13:05:33

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/172-uwiezione.html

Gdy sięgałam po Uwięzione nie wiedziałam tak na prawdę, czego do końca mogę się po tej książce spodziewać. Wiedziałam, że ma być to połączenie thrillera z powieścią młodzieżową, jednakże w życiu nie spodziewałam się, że otrzymam coś tak fantastycznego - bo książka jest niesamowita i będę tego...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/172-uwiezione.html

Gdy sięgałam po Uwięzione nie wiedziałam tak na prawdę, czego do końca mogę się po tej książce spodziewać. Wiedziałam, że ma być to połączenie thrillera z powieścią młodzieżową, jednakże w życiu nie spodziewałam się, że otrzymam coś tak fantastycznego - bo książka jest niesamowita i będę tego zdania trzymać się do samego końca! Już sama okładka zwiastuje nam, że Uwięzione to nie jest jakaś tam zwyczajna powieść młodzieżowa, w której główna bohaterka zakochuje się w swoim rówieśniku. Uwięzione to pełna wstrząsających emocji powieść obok której nie można przejść obojętnie.

Gdy pewnego dnia Summer wybierała się na imprezę do klubu nie wiedziała, że od tego momentu jej życie będzie wyglądać całkowicie inaczej. Dziewczyna całe życie powtarzała, że w jej rodzinnej miejscowości kompletnie nic się nie dzieje, a przez to może czuć się w pełni bezpieczna. W czasie szukania przyjaciółki Summer napotyka się na tajemniczego mężczyznę, który od samego początku zachowuje się tak, jakby doskonale ją znał. Zaczyna nazywać ją Lilly, by wkrótce obezwładnić dziewczynę i siłą zaprowadzić ją do swojego samochodu. Summer zostaje uprowadzona i od tego momentu musi robić wszystko, co tajemniczy Clover sobie wymyśli, aby tylko nie narazić się na jego gniew i przeżyć...

Książka zaczyna się dość spokojnie. Czytając mamy wrażenie, że Uwięzione to kolejna prosta młodzieżówka, których na rynku wydawniczym jest pełno. Jednak już wkrótce na czytelnika zostaje spuszczony kubeł zimnej wody, gdyż autorka przenosi nas do strasznej rzeczywistości, w której od teraz musi żyć Summer. Bardzo spodobał mi się realizm tej powieści. Zagłębiając się w lekturze odnosiłam wrażenie, że autorka musiała na prawdę sporo czasu poświęcić na zbieraniu informacji potrzebnych do swojej książki. Wszystko bowiem zostało tam bardzo dokładnie przemyślane i na prawdę do niczego nie mogę się przyczepić.
Strasznie zaciekawił mnie sam wątek przetrzymywania Lilly, Poppy, Rose oraz Violet przez Clovera. Całe zajście mogłoby wydawać się raczej mało prawdopodobne, jednak tak na prawdę taka sytuacja mogłaby spotkać każdego z nas. Z wielką ciekawością i zainteresowaniem śledziłam więc to, co działo się w piwnicy Clovera i cały czas zastanawiałam się, jak cała akcja się zakończy - czy Lilly (Summer) uda się uciec, czy już do końca swojego życia (które nie wiadomo nawet ile by trwało) będzie musiała odgrywać wyznaczoną jej rolę tak, aby zaskarbić sobie łaskę swojego oprawcy.

To, co bardzo spodobało mi się w tej powieści to to, że sama fabuła była przedstawiana nie tylko z perspektywy głównej bohaterki, ale również za pośrednictwem jej chłopaka Lewisa i samego Clovera. To właśnie te rozdziały, których autorem był Clover ciekawiły mnie najbardziej, gdyż chciałam dowiedzieć się, co skłoniło mężczyznę do przetrzymywania niewinnych dziewcząt w piwnicy, do zabijania i w ogóle takiego a nie innego postrzegania świata. Tutaj również autorka bardzo dobrze poradziła sobie z przedstawieniem osobowości oprawcy Lilly - rozdziały były bardzo przemyślane i świetnie dopracowane. Dobrze też, że Natasha Preston nie skupiła się tylko na tym, co działo się aktualnie w życiu Lilly, lecz także pokazała, jakie uczucia towarzyszą jej chłopakowi, który cały czas starał się odnaleźć ukochaną i nie poddawał się mimo mijającego czasu. Taki chłopak to skarb (ci, którzy książkę już czytali, wiedzą dlaczego).

Choć książkę czytałam już jakiś czas temu, nadal nie mogę wyjść z szoku po tym, co działo się w piwnicy domu Clovera. Natasha Preston miała świetny pomysł na fabułę i dodatkowo bardzo dobrze udało jej się wykorzystać potencjał swojej historii. Dużym plusem książki jest jej zakończenie - jednak o nim wam już nie opowiem, gdyż zabrałabym wam całą przyjemność z czytania. Śmiało mogę więc powiedzieć, że Uwięzione to na prawdę świetny thriller młodzieżowy, który koniecznie trzeba przeczytać! Sama z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki, które mam nadzieję, ukażą się również polskim nakładem.

pokaż więcej

 
2017-06-16 12:45:10
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 3)
 
2017-06-16 12:10:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-15 15:02:18
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Guarded Hearths (tom 1.2)
 
2017-06-15 14:29:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Recenzja na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/168-chopak-z-innej-bajki.html

Siedemnastoletnia Caymen praktycznie całe życie spędziła w sklepie z lalkami swojej mamy. Nad nim mieszkała, dorastała i żyła. Przez większość czasu mogły one liczyć tylko na siebie - ojciec Caymen porzucił je, gdy tylko dowiedział się, że jej matka jest z nią w ciąży. To im jednak nigdy nie...
Recenzja na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/168-chopak-z-innej-bajki.html

Siedemnastoletnia Caymen praktycznie całe życie spędziła w sklepie z lalkami swojej mamy. Nad nim mieszkała, dorastała i żyła. Przez większość czasu mogły one liczyć tylko na siebie - ojciec Caymen porzucił je, gdy tylko dowiedział się, że jej matka jest z nią w ciąży. To im jednak nigdy nie przeszkadzało, bo choć często było im ciężko, zawsze miały siebie. Caymen nauczyła się, że nie warto zadawać się z ludźmi (a w szczególności z mężczyznami) z bogatych, majętnych rodzin, gdyż stanowią oni całkowite przeciwieństwo tego, co dziewczyna sobą reprezentuje. Gdy jednak pewnego dnia poznaje zabawnego i charyzmatycznego Xandera zaczyna się zastanawiać, czy to, czego przez całe życie matka ją uczyła, jest prawdą. Bo może nie każdy bogacz jest zły, tak jak nie każdy przeciętnie majętny człowiek jest dobry.

Z książkami autorstwa Kasie West mam tak, że już od pewnego czasu tak na prawdę nie patrzę, o czym nowa powieść będzie - po prostu biorę ją w ciemno, bo wiem, że i tak będzie genialna. I wiecie co, jak na razie takie myślenie mnie nie zawiodło! Z resztą z tego co słyszałam, dużo osób ma właśnie tak samo. Za każdym razem, gdy sięgam po nową Kasie zaskakuje mnie, jak autorka potrafi w umiejętny sposób przedstawić temat, który wydaje się po prostu błahy i raczej nie ciekawy tak, aby wyszło z tego coś niesamowitego. No bo nie oszukujmy się - książki Kasie West przedstawiają zwyczajne historie z codziennego życia każdego młodego człowieka. Jednak to, co potrafi z nimi zrobić często przerasta wszystkie oczekiwania.
Sięgając po Chłopaka z innej bajki troszkę obawiałam się tego, że książka nie będzie aż tak dobra, jak jej poprzedniczki. A wszystko to dlatego, że po ostatniej - P.S. I Like You (która oczywiście również była dobra) - czułam zwyczajnie lekki niedosyt. Dowiedziałam się już, na co stać Kasie i nie chciałabym się nią rozczarować. Ale, jak się bardzo szybko okazało, moje obawy były tak na prawdę zbędne, bo Chłopak z innej bajki to kolejna świetna powieść, która jest idealna dla każdego fana autorki.

Jak zawsze i tym razem główną bohaterką książki jest dziewczyna - niejaka Caymen. Myślę, że od razu zapałałam do niej sympatią, przez co bardzo przyjemnie poznawało mi się całą historię z jej perspektywy. Co, co mi się w niej spodobało, to ten jej sarkazm tak bardzo niezrozumiały przez większość ludzi. Czasami jej teksty na prawdę mocno mnie bawiły i strasznie dziwiło mnie dlaczego inni nie pojmują jej toku myślenia. To, co mi się w niej nie spodobało, to jej nastawienie do bogaczy. W sumie największą winę tutaj ponosi matka dziewczyny, no bo w końcu to ona wpajała jej przez całe życie, że powinna trzymać się od osób bardziej majętnych od siebie (takich wiecie, o wiele, wiele bardziej majętnych), a już w szczególności od mężczyzn. To myślenie często mnie denerwowało, no bo w końcu to, że ktoś ma więcej pieniędzy od innych nie oznacza od razu, że jest zły, okropny i w ogóle nie ma już dla niego żadnej nadziei, tak sami jak to, że jeśli ktoś prowadzi skromne życie, bo nie stać go na rozpieszczanie się, nie czyni z niego najuczciwszego człowieka na ziemi. W takim przypadku bardzo dziwię się, że Caymen zaprzyjaźniła się z Xanderem, który jest tak na prawdę wszystkim tym, przed czym ostrzegała ją matka. Sam Xander już na samym początku sprawił, że bardzo go polubiłam. Coś mi podpowiadało, że ten chłopak nie może być złym człowiekiem i że Caymen powinna dać mu szansę.

Historia sama z siebie jest prosta - opowiada po prostu historię przyjaźni dwójki ludzi z dwóch różnych klas społecznych, którzy muszą zmierzyć się z kilkoma przeciwnościami losu, Jednak, jak podkreślałam to na początku recenzji, Kasie West ma to do siebie, że potrafi czynić cuda. I tak właśnie po raz kolejny jej się to udało. Sama z wielką niecierpliwością śledziłam rozwijającą się fabułę i wypatrywałam znaków, które podpowiedzą mi, jak to wszystko się zakończy. Czytając spędziłam na prawdę miłe chwile w towarzystwie tej książki. Strasznie spodobało mi się to, że autorka umieściła główną bohaterkę w sklepie z lalkami - przyznajcie jest to bardzo oryginalne miejsce akcji. Z ciekawością czytałam te różne opisy sklepu oraz niektórych lalek. Nie mam pojęcia, czemu autorka zdecydowała się akurat na sklep Lalki i Dużo więcej... ale pomysł był na prawdę genialny! Ucieszyło mnie również to, że autorka nie zdradziła nam już na początku wszystkich sekretów z życia swoich bohaterów, tylko stopniowo dozowała nam każdą informację. Dzięki temu nie wynudziłam się już po pierwszym rozdziale, tylko wciąż miałam przeczucie, że coś się tam dzieje.

Co tu więcej powiedzieć - ja Chłopakiem z innej bajki jestem po prostu zachwycona. Ma wszystko to, co najważniejsze dla książki młodzieżowej, a nawet, parafrazując nazwę sklepu mamy Caymen, Dużo więcej... Po raz kolejny autorka pokazała, na co ją stać i utwierdziła mnie w przekonaniu, że faktycznie nie warto sprawdzać, o czym jej książka jest, bo i tak będzie świetna. Myślę, że nada się ona idealnie dla każdego fana twórczości Kasie West oraz dla tych, którzy mają ochotę na zwykłą historię przedstawioną w niezwykły sposób. Z całą pewnością się przy niej nie wynudzicie!

pokaż więcej

 
2017-06-15 14:27:30

Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/170-przedpremierowo-friendzone.html

Ci, którzy mnie już znają, od dawna zaglądają na mojego bloga wiedzą, że praktycznie nie czytam polskich książek. Na blogu ukazały się jak dotąd zaledwie dwie recenzje powieści naszych rodzimych pisarzy, ale na tym koniec. Jakoś zwyczajnie nie ciągnie mnie do poznawania polskich...
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2017/06/170-przedpremierowo-friendzone.html

Ci, którzy mnie już znają, od dawna zaglądają na mojego bloga wiedzą, że praktycznie nie czytam polskich książek. Na blogu ukazały się jak dotąd zaledwie dwie recenzje powieści naszych rodzimych pisarzy, ale na tym koniec. Jakoś zwyczajnie nie ciągnie mnie do poznawania polskich tytułów. Jednak jestem zdania, że młodych, polskich twórców należy wspierać. Bardzo żałuję, że na naszym rynku wydawniczym tak mało (bo praktycznie wcale) można znaleźć książek NA polskich autorów. Dlatego więc postanowiłam dać szansę debiutanckiej powieści autorstwa młodziutkiej (względem mnie oczywiście... chociaż teraz wychodzi na to, że jestem Bóg wie, jak stara... a pomiędzy nami jest zaledwie pięć lat różnicy) Sandry Nowaczyk - Friendzone, którą śmiało mogę uznać za jak najbardziej udany debiut!

Gdy zabierałam się za Friendzone myślałam, że książka siedemnastoletniej autorki na pewno wcale nie dorówna powieściom już bardziej doświadczonych pisarzy. Przyznam się szczerze, że zwyczajnie oceniałam tą historię pod pryzmatem wieku autorki, jeszcze zanim się z nią zapoznałam (świetna nauczka na przyszłość). Przeczytałam opis, który bardzo mnie wciągnął, ale jednak nadal byłam uprzedzona, że pewne będzie to coś raczej przeciętnego. Ale, postanowiłam dać szansę autorce i w ogóle tego nie żałuję!
O czym jest Friendzone? W bardzo dużym skrócie - o wielkiej przyjaźni, nieudanej miłości i zwyczajnym życiu dwójki nastolatków. Głównymi bohaterami książki są Tatum oraz Griffin i to właśnie z ich perspektywy poznajemy całą historię. Wkraczamy do ich życia, gdy wszystko jest jeszcze w jak najlepszym porządku - Tate i Griffin są najlepszymi przyjaciółmi od niepamiętnych czasów, każde z nich jest w szczęśliwym związku i wydawać by się mogło, że tak już będzie zawsze. Jednakże później dochodzi do czegoś, co zmienia ich życie o trzysta sześćdziesiąt stopni, a to psuje dosłownie wszystko.

Choć już od początku wiedziałam, jakiego zakończenia mogę się tutaj spodziewać, to jednak z wielkim zaciekawieniem śledziłam rozwijającą się fabułę. Bardzo polubiłam Tate oraz Griffa (każde z nich na innych sposób) i świetne bawiłam się spędzając czas w ich towarzystwie. Lubię, gdy w książkach przedstawiana jest przyjaźń damsko-męska. Choć sama nigdy takiej nie zaznałam, lubię obserwować to, co dzieje się między bohaterami. Autorce udało się połączyć to z fantastycznym humorem, co tylko dopełniło całości. Niecierpliwie czekałam więc na momenty, w których główni bohaterowie będą spędzać razem czas.
Prócz Tatum i Griffina niesamowicie polubiłam również Kita - jednego z przyjaciół Griffa. Uwielbiam jego specyficzny styl bycia oraz charakterystyczne poczucie humoru (pamiętna scena w domu Noela) i żałuję tylko, że autorka nie poświęciła mu nieco więcej uwagi.

Co mogę powiedzieć o stylu autorki? Jest on bardzo przyjemny i przemyślany - widać, że Sandra Nowaczyk włożyła w pracę nad swoją powieścią dużo pracy. Owszem, znalazłam tam kilka momentów, które sama bym zmieniła i które z lekka mnie denerwowały, jednakże jak na początek mogę śmiało powiedzieć, że spisała się bardzo dobrze. W książce Friendzone przedstawia dość skomplikowaną historię pomiędzy swoimi bohaterami, jednak potrafiła to zrobić tak, aby całość nie wyszła za poważnie i żeby czytelnik po drodze się nie zanudził. Wydawnictwo Feeria Young przedstawiło autorkę słowami "Książki od zawsze były jej pasją, więc postanowiła stworzyć coś, co sama chciałaby przeczytać." i ja myślę, że to wyszło jej na prawdę dobrze, bo Friendzone aż chce się czytać.

Podsumowując więc, myślę, że Friendzone to na prawdę dobra debiutancka książka młodej polskiej autorki. Czyta się ją jednym tchem i zwyczajnie nie można się od niej oderwać. Ja jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona ty, co otrzymałam, bo kompletnie nie spodziewałam się czegoś aż tak dobrego. Liczę, że jeszcze nie raz będę miała okazję zapoznać się z jakąś powieścią Sandry Nowaczyk - sama również bardzo mocno będę ją wspierać.
Książkę polecam wszystkim, którzy tak jak ja uwielbiają lekkie, ale jednak wciągające książki NA oraz tym, którzy tak jak ja nie przekonali się do polskich autorów - myślę, że Friendzone może nam wszystkim w tym pomóc!

pokaż więcej

 
2017-06-15 14:25:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Osobiście, bardzo rzadko sięgam po jakiekolwiek poradniki, przewodniki i inne tego typu rzeczy. Jeszcze nigdy, jak dotąd nie miałam przed sobą również żadnego przewodnika po filmie. Gdy jednak wciąż byłam w tym ciągu po przeczytaniu scenariusza do filmu Fantastyczne zwierzęta stwierdziłam, że w sumie czemu by tego nie zmienić. Nigdy to takiego przewodnika nie zaglądałam, więc tak na prawdę nie... Osobiście, bardzo rzadko sięgam po jakiekolwiek poradniki, przewodniki i inne tego typu rzeczy. Jeszcze nigdy, jak dotąd nie miałam przed sobą również żadnego przewodnika po filmie. Gdy jednak wciąż byłam w tym ciągu po przeczytaniu scenariusza do filmu Fantastyczne zwierzęta stwierdziłam, że w sumie czemu by tego nie zmienić. Nigdy to takiego przewodnika nie zaglądałam, więc tak na prawdę nie wiedziałam, jakiego typu informacje mogłabym tam znaleźć. Cieszę się, że moją pierwszą książką tego typu był właśnie przewodnik po filmie Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz, że dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina mogłam się z nim zapoznać, jednakże już teraz wiem, że raczej nie wydałabym na niego te dziewiętnaście złotych ceny okładkowej - zwyczajnie byłaby to dla mnie duża strata pieniędzy.

Co znajdziemy w tym magicznym przewodniku po filmie - w zasadzie wszystko to, co już poznaliśmy za sprawą ekranizacji powieści J.K. Rowling. Choć wiedziałam, że raczej takich, a nie innych informacji mogę się tam spodziewać, to jednak liczyłam na to, że może autor tego przewodnika umieści w nim jakieś dwa, czy trzy kąski, które nie były przedstawione w filmie, a które byłyby tutaj bardzo na miejscu. A tak otrzymałam jedynie takie obrazkowe streszczenie całego filmu.
Cała książka, nie licząc już wstępu, podzielona jest na pięć rozdziałów - postacie, zwierzęta, organizacje, miejsca oraz różdżki i zaklęcia. Chyba najciekawszym z rozdziałów jest ten poświęcony postaciom - wszyscy z tych ważniejszych bohaterów zostali dokładnie opisani (nie obyło się oczywiście bez licznych kadrów z filmu), lecz tak jak już wcześniej to wspomniałam, nie ma tam niczego, o czym nie byłoby mowy w filmie. Trochę jestem tym zawiedziona, bo myślę, że można by tutaj powiedzieć o wielu ciekawych rzeczach, no ale cóż... Najbardziej rozczarowana jestem natomiast rozdziałem poświęconemu zwierzętom, gdyż znajdziemy tam tak na prawdę tyle, co nic... Liczyłam na to, że będą one zaprezentowane mniej więcej w taki sam sposób, jak ludzkie postacie, a nie znalazłam tak praktycznie nic - jedynie kilka prostych ilustracji reprezentujących niektóre zwierzęta oraz jakieś dwa diagramy, które niestety nie zostały przetłumaczone na język polski i patrząc na to, że przewodnik ten miał być skierowany raczej dla młodszych czytelników, jest to moim zdaniem bardzo duży błąd.
Ciekawym pomysłem był rozdział poświęcony miejscom w filmie, jednak tak jak w przypadku postaci i tutaj potencjał nie został w ogóle wykorzystany.

Dużym plusem dla książki jest z całą pewnością jej wydanie. Znajdziemy w niej bardzo dużo kadrów z filmu i czasem też kilka ilustracji, które w jakiś sposób nawiązują do fabuły ekranizacji. Pod względem wizualnym przewodnik bardzo mocno przyciąga wzrok i podczas czytania go, dzięki temu na prawdę miło spędza się z nim czas.

Podsumowując więc uważam, że przewodnik ten to jednak nic specjalnego - nie ma w nim w ogóle informacji, których po obejrzeniu filmu moglibyśmy być jeszcze ciekawi. Dla mnie Magiczny przewodnik po filmie to po prostu jedno wielkie streszczenie samej ekranizacji. Można było go zrobić w o wiele bardzie ciekawy sposób, jednak niestety tego nie zrobiono... Jedynym plusem jest tutaj wizualna strona książki. Sama w życiu nie wydałabym na niego dziewiętnaście złotych. Może jednak pozycja ta spodobałaby się o wiele bardziej o wiele młodszym widzom.

pokaż więcej

 
2017-06-15 13:45:52
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
980 196 1618
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (94)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (76)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd