Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

19 razy Katherine

Tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
6,97 (3784 ocen i 476 opinii) Zobacz oceny
10
291
9
386
8
716
7
1 009
6
765
5
348
4
132
3
93
2
32
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
An Abundance of Katherines
data wydania
ISBN
9788364481055
liczba stron
304
język
polski
dodała
AMisz

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika...

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2014

źródło okładki: www.bukowylas.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1046

Wszystkie twarze dojrzewania

Kto przeczytał choć jedną książkę Johna Greena i sięga po jego ostatnio wydaną w Polsce powieść „19 razy Katherine”, z pewnością wie czego się spodziewać: inteligentnych młodych bohaterów, którzy najprawdopodobniej wyruszają w podróż, co ma związek z jakąś uroczą tajemniczą/chorą dziewczyną, w której główny bohater jest zakochany, a w trakcie tej podróży bohater przede wszystkim odnajdzie samego siebie. Do tego duża doza niegłupiego humoru i trochę odniesień literackich. Kto raz przeczytał Greena, temu polecać „19 razy Katherine” nie muszę. Jeśli jednak jakimś cudem nie czytaliście jeszcze żadnej powieści Amerykanina, ta recenzja jest przede wszystkim dla Was.

Colin Singleton nie jest zwykłym nastolatkiem. Zasada pierwsza: u Greena nie ma zwykłych nastolatków. Jedni znają na pamięć ostatnie słowa wypowiadane przed śmiercią przez wielkich ludzi, inni lubią trzymać w zębach niezapalone papierosy. Natomiast Colin w każdej wolnej chwili układa anagramy różnych słów. Przychodzi mu to z łatwością, bo od 7 roku życia czyta codziennie czterysta stron. W dodatku zna kilka języków. Jest cudownym dzieckiem, które chciałoby zostać geniuszem. Ale tym, co Colina wyróżnia najbardziej – nawet spośród innych bohaterów Greena – jest to, że Colin chodził w swoim krótkim siedemnastoletnim życiu z dziewiętnastoma dziewczynami o imieniu Katherine. Tylko Katheriny go chciały i tylko one go rzucały. Przy czym dodać trzeba, że na ogół były to związki co najwyżej kilkunastodniowe ograniczone do...

Kto przeczytał choć jedną książkę Johna Greena i sięga po jego ostatnio wydaną w Polsce powieść „19 razy Katherine”, z pewnością wie czego się spodziewać: inteligentnych młodych bohaterów, którzy najprawdopodobniej wyruszają w podróż, co ma związek z jakąś uroczą tajemniczą/chorą dziewczyną, w której główny bohater jest zakochany, a w trakcie tej podróży bohater przede wszystkim odnajdzie samego siebie. Do tego duża doza niegłupiego humoru i trochę odniesień literackich. Kto raz przeczytał Greena, temu polecać „19 razy Katherine” nie muszę. Jeśli jednak jakimś cudem nie czytaliście jeszcze żadnej powieści Amerykanina, ta recenzja jest przede wszystkim dla Was.

Colin Singleton nie jest zwykłym nastolatkiem. Zasada pierwsza: u Greena nie ma zwykłych nastolatków. Jedni znają na pamięć ostatnie słowa wypowiadane przed śmiercią przez wielkich ludzi, inni lubią trzymać w zębach niezapalone papierosy. Natomiast Colin w każdej wolnej chwili układa anagramy różnych słów. Przychodzi mu to z łatwością, bo od 7 roku życia czyta codziennie czterysta stron. W dodatku zna kilka języków. Jest cudownym dzieckiem, które chciałoby zostać geniuszem. Ale tym, co Colina wyróżnia najbardziej – nawet spośród innych bohaterów Greena – jest to, że Colin chodził w swoim krótkim siedemnastoletnim życiu z dziewiętnastoma dziewczynami o imieniu Katherine. Tylko Katheriny go chciały i tylko one go rzucały. Przy czym dodać trzeba, że na ogół były to związki co najwyżej kilkunastodniowe ograniczone do jednego czy dwóch pocałunków. Ale z Katherine XIX Colin spotykał się prawie rok i teraz, gdy dziewczyna się z nim rozstała, chłopak ciężko to znosi. Za namową swojego najlepszego przyjaciela, Hassana (raczej mało przestrzegający islamu pulchny muzułmanin, wielbiciel reality show „Sędzia Judy”, które ogląda całymi dniami zamiast zapisać się do college’u), Colin wyrusza w podróż przed siebie swoim samochodem o wdzięcznej nazwie Katafalk. Przypadek sprawi, że chłopcy zatrzymają się w małej miejscowości Gutshot, gdzie zamieszkają w Różowej Rezydencji kobiety o imieniu Hollis, właścicielki fabryki sznurków do tamponów (!) i jej córki Lindsey. I tu oczywiście czeka ich mnóstwo przygód, pomiędzy którymi Colin będzie pracować nad „Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine”, który ma mu służyć do przewidywania przyszłości kolejnych związków. Tym razem od Greena otrzymujemy więc swego rodzaju powieść drogi, w której pobrzmiewają echa jego poprzednich powieści, ale którą mimo oczywistej przewidywalności, czyta się z wielką przyjemnością.

Zasada druga: w książkach Greena nie o prawdopodobieństwo chodzi. Można się bowiem zastanawiać na ile prawdopodobna jest wolność i niezależność od rodziców siedemnastoletnich bohaterów Greena, na ile możliwe jest, że pozwoliła im ze sobą zamieszkać obca kobieta i czy to możliwe, że Colin w swoim życiu trafiał na same Katheriny. Ale prawdopodobieństwo opowiadanych przez Greena historii schodzi na dalszy plan w obliczu świata, który autor kreuje. Jest to świat, w którym każdy – a zwłaszcza nastolatek – chciałby się znaleźć. Świat, gdzie są wyrozumiali rodzice, oddani przyjaciele, a wielka miłość czeka za zakrętem. Świat, w którym wsiadasz za kierownicę i po prostu jedziesz przed siebie, ku przygodzie. Ale ta podróż czemuś służy. Dlaczego John Green jest jednym z najbardziej poczytnych autorów książek dla nastolatków? Bo jego książki pomagają znaleźć odpowiedzi na pytania, jakie codziennie stawiają sobie tysiące nastolatków: kim jestem? czego chcę od życia? co mam zrobić ze swoją przyszłością? Przywracają wiarę w szczerą przyjaźń i niewinną, bezinteresowną miłość. A przy tym imponują atrakcyjną formą. „19 razy Katherine” jest w pewnym momencie przewrotna, w innym zaskakująca i w całości skrzy się humorem. Bohaterowie powieści mają dystans do samych siebie. Ironiczne, cięte riposty w ustach nastolatków brzmią wiarygodnie i naprawdę bawią. Tym razem autor posunął się jeszcze o krok dalej, tradycyjne przypisy od tłumacza zastępując przypisami własnego autorstwa. Są one dowcipnym komentarzem do postaci Colina i jego poczynań i nie ukrywajmy – zaskarbią Greenowi jeszcze więcej sympatii ze strony fanów. Równie nietypowe jest zamieszczenie w książce aneksu na temat zagadnień matematycznych poruszanych w „Teoremacie…” Colina. To niewątpliwe zbliżenie autora do czytelnika pokazuje jedno – Green naprawdę myśli o swoim odbiorcy i dokłada wszelkich starań, by za każdym kolejnym razem go zaskakiwać.

To, co uderza w „19 razy Katherine” to dojrzałość i inteligencja jej bohaterów. Green udowadnia, że stereotypowy nastolatek to nie jedyny, jaki stąpa po Ziemi. Jego bohaterowie rozsądnie korzystają z uroków młodości, posiadają dar empatii i lubią czytać. Powiedzielibyśmy, że to outsiderzy, gdyby nie to, że ten obraz faktycznie ma więcej wspólnego z rzeczywistością niż popularne seriale dla młodzieży. W prozie Greena jest miejsce na wątpliwości i obawy pojawiające się u progu dorosłości. Colin, Hassan i Lindsey poszukują swojego miejsca w świecie, szukają odpowiedzi na pytanie, kim właściwie są i na czym im najbardziej zależy. Lindsey uważa że jest „zakłamaną suką”, bo dostosowuje swoje zachowanie do innych ludzi, gdyż za wszelką cenę pragnie, by wszyscy ją lubili. Colin chce zaistnieć, chce zaznaczyć w świecie swoją obecność. Wydaje mu się, że tylko w ten sposób jego życie będzie coś warte. Tymczasem Green pokazuje, że to my nadajemy innym ludziom znaczenie. Bycie sobą – to zdecydowanie uniwersalne przesłanie wszystkich książek autora, a „19 razy Katherine” w szczególności.

Najlepszą recenzją dla książek Greena są zawsze opinie, jakie wyrażają o nich ich nastoletni czytelnicy. Podkreślane są w nich wartości, jakie przekazuje autor, podbudowujące przesłania i pouczające morały. To wszystko sprawia, że „19 razy Katherine” nie jest książką wyłącznie dla nastolatków. Wartka akcja i barwni bohaterowie czynią z niej dobrą, wciągającą opowieść, która niejednemu nie-nastoletniemu czytelnikowi przypomni o jego młodzieńczych latach.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (10121)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 963
nadzieja1925 | 2015-05-05
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 03 maja 2015

„Wszystko kończy się zerwaniem, rozwodem lub śmiercią.”
19 ZWIĄZKÓW! 19 RAZY PORZUCONY! 19 K-A-T-H-E-R-I-N-E!
Czy w końcu w życiu Colina nastąpi przełom, w którym wykrzyczy „Eureka!”?!

POCZĄTEK (KOŃCA)
Nasz SITZPINKLER Colin Singleton i jego motta życiowe: Katherine, anagramy, “Eureka” oraz ZOSTANIE geniuszem!
„Nie ma drugiego takiego. Colin, powiedz „wyjątkowy” w tylu językach, w ilu umiesz.”
Wymieniony wyżej chłopak (bo w końcu wokół niego kręci się ta książka; jeśli znajdziecie dalej słowa „sitzpinkler” lub „kafir” – wiedzcie, że odnoszą się do niego) zostaje 19 (wokół tej liczby też toczy się książka!!! Dlaczego akurat 19, panie Green?!) raz porzucony i wyjeżdża w świat w celu odszukania siebie, aż trafia do Gutshot w Tennessee (istne zadupie, tam gdzie diabeł mówi dobranoc).
„Laski przyjeżdżają po wielkiego tatusia, bo wielki tatuś nie ma autusia.”
Towarzyszy mu przyjaciel Hassan – chyba najlepsza postać w książce – jak to głosi okładka „wielbiciel reality show Sędzia Judy”....

książek: 2169
Książniczka | 2014-08-20
Na półkach: Przeczytane

Kolejna książka Greena, która ma przesłanie, mądrość i głębię, a to wszystko w lekkiej, łatwostrawnej, dowcipnej i błyskotliwej formie. Czyta się ją przecudownie, jest pełna ciepła i humoru. Green ma też tyle sympatii dla swoich bohaterów, że nie sposób ich nie polubić.

Colin to cudowne dziecko, prawie geniusz, który niezbyt dobrze radzi sobie z codziennym życiem: w szkole nikt go nie lubi, bo ciągle mówi dziwne rzeczy, których nikt nie rozumie albo które nikogo nie obchodzą. W dodatku ma fiksację na punkcie dziewczyn o imieniu Katherine. Niestety wszystkie go rzucają. Jego jedyny przyjaciel - Hassan ( "...muzułmanin sunnita. Nie terrorysta") zmusza Colina do podróży po Ameryce, by ratować go przed załamaniem po kolejnym porzuceniu. I okazuje się, że to bardzo dobry pomysł, dzięki któremu obydwu otwierają się oczy na pewne sprawy.

Powieść czytelnikowi też daje do myślenia i uświadamia parę rzeczy. Jedną z nich jest to, że w przyjaźni trzeba brać i dawać po równo. Colin też w...

książek: 553
Arlet | 2015-11-18
Na półkach: Beem, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 18 listopada 2015

Miałam pewne obawy co do tej książki Greena. Po fascynującej lekturze "Papierowych miast", przejrzawszy "19 razy Katherine" byłam trochę zaniepokojona. Czym? Oczywiście wykresami funkcji, których pełno jest na kartach tej powieści. A co dobrego może być w matematycznych wzorach i wykresach...;)
Jednak zostałam mile zaskoczona, bo historia jest ciekawa, a bohaterowie sympatyczni. Książkę czyta się szybko i niezwykle przyjemnie. Jest bardzo zabawna, ale jak to u Greena bywa, zawiera sporo przemyśleń, można z niej wyciągnąć coś dla siebie.
Colin Singleton - byłe cudowne dziecko, ale wciąż nie geniusz oraz anagramowy maniak znający jedenaście języków, zostaje porzucony po raz dziewiętnasty przez kolejną (czyli dziewiętnastą) dziewczynę o imieniu Katherine. By ulżyć mu w cierpieniu, jego przyjaciel Hassan - nałogowy leń i wielbiciel telewizyjnych programów, namawia go, by wyruszyli w podróż. Podczas jazdy, ich uwagę przyciąga informacja o możliwości obejrzenia grobu arcyksięcia...

książek: 5880
Natalia | 2014-07-07
Przeczytana: 05 lipca 2014

Lubię zaśmiecać swój umysł pozornie mało przydatną wiedzą. Bez zająknięcia wyrecytuję zapamiętaną w podstawówce bajkę Krasickiego i opowiem o ekspresji informacji genetycznej. Obudzona w środku nocy wypowiem jedną z paremii znajdujących się na kolumnie gmachu Sądu Najwyższego. Albo najdłuższe słowo w języku angielskim, oznaczające chorobę płuc. Moja głowa to skarbnica wiadomości na miarę Wiedzy Bezużytecznej, zapewne niewiele z tych informacji wykorzystam w życiu. Dlaczego więc zapamiętuję tego typu rzeczy? Bo dziwactwa są fajne.

Może właśnie dlatego, chyba w odróżnieniu od większości czytelników, naprawdę polubiłam Colina Singletona. Choć za sprawą swego egoizmu, analitycznego podejścia do życia i opowiadania o jakże fascynujących dla niego kwestiach, które jednak nikogo innego nie obchodzą bardziej niż zeszłoroczny śnieg, zapewne więcej osób z chęcią wydrze ze swojego egzemplarza "19 razy Katherine" wszystkie kartki, na których się on pojawia. Tu pojawi się mały kłopot, kilkaset...

książek: 328
Monia0420 | 2014-08-08
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 08 sierpnia 2014

Nie wiem co myśleć o tej książce. Początek był obiecujący, środek średni, a koniec mnie rozczarował. Spodziewałam się czegoś lepszego. Jednak mimo to, myślę że warto ją przeczytać chociażby ze względu na humor i poznanie kolejnych ciekawych bohaterów (jak chyba zauważyłaś John Green świetnie kreuje postacie i poświęca im dużo czasu co nie zdarza się we wszystkich książkach). W tej książce zabrakło mi emocji i jakiegoś niespodziewanego zbiegu wydarzeń.

książek: 0
| 2015-03-16

Ha ha ha! Ta książka jest po prostu przezabawna! Sam fakt- 19 razy Katherine jest dosyć dziwny, a jeszcze podstawienie go do wzoru... Taki ubaw z tego miałam! To jak John Green umiejętnie posłużył się matematyką w tej książce, a właściwie Jego przyjaciel, to jest po prostu... ech! szok!
Zachęcam do przeczytania wszystkich wielbicieli Greena, ale nie tylko!

książek: 333
formalina | 2013-11-08
Przeczytana: 07 listopada 2013

Wydawnictwo "Bukowy las" wypuściło ostatnio trzy książki Greena, wstyd nie znać ostatniej, już przetłumaczonej. A "Mnogość Katarzyn" trzyma formę.

Oto główny bohater, Colin Singleton. Nie mylić z simpleton, bo prostaczkiem nie jest. Jest cudownym dzieckiem, uzdolnionym właściwie w każdym kierunku (oprócz garncarstwa i muzyki), miłośnikiem anagramów, gier słownych i równań. Czyta, dla własnego rozwoju, czterysta stron dziennie. Zna osiem języków. Uwielbia rzucać ciekawostki, które najczęściej nie interesują nikogo, prócz niego. (Sounds familiar?)
W sferach uczuciowych ma pewne kłopoty, czasem nie wyczuwa sarkazmu, ale jak na nerda jego statystyka jest imponująca- łącznie rzuciło go dziewiętnaście dziewczyn imieniem Katherine. I po tym ostatnim rozstaniu spotykamy Colina po raz pierwszy i ruszamy w podróż od złamanego serca i czekania na olśnienie do sklejonego serca i gotowego równania.

Książka jest bliska "Alasce", patrz: główny bohater, ale wiele ma wspólnego też z...

książek: 406
Malachia | 2014-07-11
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 06 lipca 2014

Po przeczytaniu „Szukając Alaski” Johna Greena, ta pozycja lekko mnie rozczarowała. Miałam wrażenie, że czytam podręcznik matematyczny. Co prawda do książki przyciągnęła mnie magiczna liczba 19, ale nie sądziłam, że liczby, wykresy, wzory będą tutaj wiodły prym. Tłumaczenie z oryginału też pozostawia wiele do życzenia. Za to rekompensatą był dla mnie motyw poszukiwania „brakującego fragmentu” i poczucie humoru autora.

książek: 1375
Madi | 2015-01-03
Przeczytana: 03 stycznia 2015

Powiem tak: Zła nie jest,ale na kolana nie powala.
Co prawda jest to powieść młodzieżowa,ale po przeczytaniu "Gwiazd naszych wina",którą po prostu pokochałam ,postanowiłam przeczytać jeszcze coś tego autora sądząc ,że będzie w tej samej tonacji.
Niestety w porównaniu do "Gwiazd..." wypadła bardzo słabiutko,choć może młodszym czytelnikom będzie się podobać.
Czy przeczytam coś jeszcze Pana Greena?
Jeśli córka kupi sobie jeszcze jakąś książkę tegoż autora ,to na pewno tak,ale zabiegać o nią na pewno nie będę.

książek: 384
Peyton | 2016-06-05
Na półkach: Przeczytane, 2016, Z biblioteki
Przeczytana: 05 czerwca 2016

Na początku podeszłam do tej książki sceptycznie, gdyż po zobaczeniu masy wykresów funkcji oraz długaśnych wzorów matematycznych, siedziałam jak porażona. Matematyka?! W powieści Greena?! I z własnej woli mam to przeczytać, ba! czerpać z tego przyjemność?! Świat stanął na głowie... A jednak! Cieszę się, że nie zrezygnowałam, bo miałabym czego żałować.

Colin (vel Kafir, vel Sitzpinkler, vel zwieracz źrenicy) zostaje 19 razy porzucony przez dziewczyny o tym samym imieniu - Katherine. Już samo to jest dziwne i sprawiło, że moja ciekawość została jeszcze bardziej podsycona. Wyrusza w podróż ze swoim przyjacielem, aby odnaleźć samego siebie, a raczej aby obudzić drzemiący w nim geniusz.
Miejscami główny bohater naprawdę mnie irytował... Cały czas każdy powtarzał mu, jaki to jest mądry, jaki wspaniały, jaki genialny! Nic dziwnego, że chłopak zaczął mieć fioła na swoim własnym punkcie. Starałam się nie zwracać na to za dużej uwagi i jakoś udało się bez większych zgrzytów z mojej...

zobacz kolejne z 10111 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ekstremalne wyzwanie czytelnicze

Najbardziej frapującą, inspirującą, ambitną, kontrowersyjną i interesującą publikacją tego rodzaju stało się dla mnie opasłe tomisko „1001 książek, które musisz przeczytać” pod red. P. Boxalla, która stała się podstawą najważniejszej listy czytelniczej i zainspirowała mnie do wymyślenia Projektu „1001 książek, które w życiu przeczytam” , który stanowi realizację czytelniczego planu najbliższą mojemu założeniu przeczytania najważniejszych książek na świecie.


więcej
Tydzień Książek Zakazanych?

W Stanach obchodzony jest właśnie Tydzień Książek Zakazanych. Celebrowane jest prawo do czytania tekstów wszelkiego rodzaju i jest to prawdziwe święto wolności słowa. Jednocześnie jednak w jednej ze szkół w Teksasie aż siedem książek zostaje wpisanych na listę książek, których nie wolno czytać i omawiać na lekcjach. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd