pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Igrzyska Śmierci
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiorne...
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Igrzyskach śmierci, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny a musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest prawdziwa walka o przetrwanie...
Uznana pisarka Suzanne Collins jest mistrzynią w konstruowaniu zaskakujących zwrotów akcji, doskonale łączy refleksję z przygodą i romansem w swojej nowej, świetnej powieści o przyszłości, która niepokojąco przypomina teraźniejszość. Jest to pierwszy tom trzyczęściowego cyklu
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
502
-
89
-
305
Opinie czytelników
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
Ostatnio z lekkim dystansem podchodzę do książek, które (zazwyczaj na okładce) są straszliwie wychwalane i komplementowane, jakie to one są niezwykłe. "Igrzyska śmierci" również należą do tego zbioru, ponieważ pare znanych nazwisk i film znalazło się na odwrocie, np. sam Stephen King czy Stephenie Meyer. Za powieści Suzanne Collins miałam się wziąć już dawno, ponieważ zachęcała mnie do tego moja kumpela, ale ja zawsze zapominałam o niej. Niedawno, podczas spotkania w gronie znajomych, podpatrzyłam to "dzieło" i pożyczyłam. A teraz mam wyrzuty, że nie zrobiłam tego wcześniej:)
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Igrzyskach śmierci, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny a musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest prawdziwa walka o przetrwanie.
Narracja jest pierwszoosobowa - doskonale poznajemy Katniss, która rzuca się na ochotnika na Głodowe Igrzyska. Pochodzi z najbiedniejszego dyskrytu, jest zwinna, doskonale poluje, ma intuicje i na pewno charakterek, którym przekonuje wszystkich do tego, że to właśnie ona może zostać zwycięzcom. Towarzyszy jej chłopak - Peet, którego zna jedynie z widzenia oraz z jego dobrego serca. Razem trafiają na arene, wplontani w wymyślony romans, który zostaje 'narzucony' przez ich ludzi.
"Igrzyska śmierci" na miejscu okazały się dla mnie sukcesem. Miałam wrażenie, że czytam bardziej brutalne wydanie Big Brother'a, w którym znalazły się dzieci oraz młodzi ludzie, zdani tylko na siebie i z jedną wskazówką: "nie dać się zabić". Mimo iż fabuła jest strasznie absurdalna i wręcz niedorzeczna, to ta książka wydaje mi się strasznie prawdziwa. Opowiada o przyjaźni; o tym jaki wpływ ma na nas rodzina i nasi bliscy; ile jesteśmy w stanie poświęcić dla osoby, którą kochamy. Ukazuje również traumatyczną walkę o przeżyje; jak w człowieku momentalnie wyzwala się instynkt zamozachowawczy. Ile w człowieku może pozostać człowieczeństwa po czymś takim? Do czego jesteś w stanie się posunąć, aby przeżyć? I czy to jest tego warte?
Mimo, iż romans pomiędzy dwójką głównych bohaterów wydał mi się odrobinę 'napompowany' i naciągany, to wydaje mi się, że autorka dobrze zrobiła umieszczając go w książce - w końcu trzeba pozostawić jakieś aspekty dobra. W powieści nie brakuje również wzruszających momentów: sama śmierć Rue jest przybijająca, albo moment po zakończeniu igrzysk - nie chce zdradzać, bo musiałabym ujawnić, jak się skończy książka.
Obiecuję, że kiedy sięgniecie po tą opowieść to się nie rozczarujecie. Ona wbije was w fotel, nie pozwoli zasnąć, doprowadzi do tego, abyście skończyli ją jeszcze dzisiaj; wciąż przed oczami będziecie mieli pytanie: Kto będzie następny? Już się nie mogę doczekać siedemdziesiątych piątych Igrzysk, a na razie (dla tych, którzy mają ją w planach)... 74 Głodne Igrzyska czas zacząć! A ja już nie mogę się doczekać drugiej części i trzeciej:)
Genialna książka!
Przerażająca, ale jednocześnie taka prawdziwa... A autorka opisała to wszystko w świetny sposób. Są tutaj momenty, kiedy można się śmiać, o wiele więcej, kiedy można się wzruszyć i jeszcze więcej takich, podczas których czytelnik czuje przerażenie... Bo sama idea tych Igrzysk i to, co stało się ze światem jest straszne. I jest to opisane tak realistycznie, że czytelnik aż zaczyna się obawiać, że kiedyś naprawdę może tak być... A przynajmniej ja tak miałam.
Dużym plusem książki jest też główna bohaterka. Katniss nie jest mamlasem, potrafi sobie poradzić, i to nawet lepiej niż niejeden chłopak. Jest silna zarówno fizycznie, jak i psychicznie, ale przedstawione są też jej słabsze strony. A jej postępowanie... pewnie wiele osób by coś takiego potępiło, ale właściwie jestem w stanie to zrozumieć. Zrobiła to, co musiała...
A zakończenie... pokazuje, że w prawdziwym życiu nie żyje się długo i szczęśliwie...
Naprawdę polecam :)
Jeśli wpiszecie w wyszukiwarce Google słowo "igrzyska", pierwsze nawiązanie jakie się pojawi to oczywiście "olimpijskie" - ale nas ciekawi następny wynik czyli "Igrzyska Śmierci" (147 000 wyników).
Następna rzecz jaka rzuca się w oczy to wypowiedzi o książce innych znanych autorów. A kto rekomenduję tę opowieść?
Stephen King i Stephanie Meyer.
Szczerzę polecam tą książkę każdemu. Dla mnie jest to jedna z najlepszych powieści jakie dane mi było przeczytać.
Nie czytałam o niej żadnych recenzji, weszłam do empiku (jeszcze na początku tych wakacji 2009 roku) jak zawsze. Moją uwagę przyciągnęła okładka - i już to było wyjątkowe - bo nigdy tak książek nie wybieram.
Przeczytałam tylko informacje z okładki i zaryzykowałam.
Przez całe następne 2 dni razem z głównymi bohaterami uczestniczyłam w tych Głodowych Igrzyskach ...
Narracja jest w pierwszej osobie a akcja pisana tak jakby działo się to właśnie teraz, na twoich oczach.
Opis zdarzeń jest tak momentami wstrząsający, akacja tak nieprzewidywalna że nie możesz znieść tej książki...Nie możesz znieść że jej akacja jest taka dobra.
I to w niej najbardziej cenie - akcję.
Opis zdarzeń i bohaterów jest bardzo dobry, ale akcja jest najlepsza.
I jeszcze coś na koniec :" Cieszę się, że po erze czarów i wampirów nadszedł czas na zwycięstwo sprytu, rozumu i doświadczenia. Świat Kapitolu, dystryktów i igrzysk z powrotem zwraca uwagę czytelników na możliwości ludzkiego ciała, a bohaterów mobilizuje do szukania umiejętności we własnym umyśle. Znakomicie prowadzona akcja. Perfekcyjnie stworzony świat. Nic nie oderwie czytelników od przeżyć nastoletnich bohaterów. Książka jest świetna.
Polecam serdecznie. Niezapomniane przeżycia !
Pod głośnym hasłem: „To lepsze niż Zmierzch!” ‘Igrzyska śmierci’ wkroczyły na arenę. Pierwszy tom trylogii, ekranizacja którego ma przyćmić Bellę i Edwarda, ich brokat i blady puder. Młodzieżówka. Odrzuca na kilometr, prawda? Bo wszystko brzmi jak kolejny tandetny paranormal romance, którego ma się już dość. Ale gdzieś tam, daleko i głęboko w recenzjach poniewiera się jedno maluteńkie słówko: „antyutopia”. I ono daje nadzieję.
Niedaleka przyszłość. Miasto Panem okrążone dwunastoma dystryktami. Kiedyś się zbuntowały i teraz jako nauczka co roku odbywają się Głodowe Igrzyska. Z każdego Dystryktu losuje się po dwie osoby – chłopaka i dziewczynę – i całą dwudziestoczteroosobową grupę wrzuca się na arenę, by… się pozabijali. Bo wygra ten, kto jako ostatni przeżyje.
I teraz tak: zdejmujemy okularki cynizmu i wyjmujemy z usteczek sztuczną szczękę czepialstwa i nie zwracamy uwagę na to, że główna bohaterka jest super extra i bez wad (narracja jest pierwszoosobowa, więc to logiczne – Katniss po prostu nie mówi o swoich wadach, ot tyle! A wy powiedzielibyście?), i nie czepiamy się, że jest mega dobra i pochodzi przypadkowo (ojej, niemożliwe!) z najgorszego dystryktu. Już? Zdjęliście wszystko? No to teraz po kolei!
Nie, to nie brokatowy Zmierzch. Wampirów tu nie ma, więc właźcie śmiało. I nikt się nie błyszczy w słońcu, nooo chyba że zapomniał przypudrować nosek. Są za to ciekawe postacie, takie jak Katniss, główna bohaterka, na przykład. Owszem, jest cudowna, dzielna i wspaniała, ale warto zauważyć, że nie jest pusta. Jej główne wartości? Dziewczę wyżywiło całą rodzinę! Dba o innych, potem o siebie, i nienawidzi zostawiać niezapłaconych długów. Do tego nie ugania się po lesie za błyszczącym wampirem, a to już +50 punktów na wstępie.
Nie, to nie tanie paranormal romance. Na Katniss nie spada nagle odkryta magiczna moc, ukryta w zardzewiałym wisiorku odziedziczonym po prapraprababci, a koty w księżycem na łebku nie zaczynają wygłaszać morale. Nic z tych rzeczy.
Owszem, jest wątek romansowy, ale wierzcie mi na słowo, bardzo różni się od lukrowych kłów i cukrowych skrzydełek. Tu jesteśmy na arenie, walczymy o życie, całe Panem obserwuje każdy nasz ruch przez ekrany telewizorów. Tu chodzi o życie. Romans? Ciekawe…
Postacie drugoplanowe jak zwykle były przecudowne.
Haymitch – najkomiczniejsza i najmądrzejsza postać tej książki. Poproszę o oddzielny tom poświęcony mu osobiście, choć może lepiej nie grzebać w jego umyśle, bo kto wie ile alkoholu tam znajdziemy…
Cinna – nie wiem czemu przez pierwsze kilka stron jego obecności miałam przed oczami Ruby z „Piątego elementu”. Sympatię budził momentalnie i nie traci jej aż do końca książki. Straszna szkoda, że to postać drugoplanowa i nie ma jej wiele na stronach „Igrzysk śmierci”.
Rue – malutka i urocza. Budzi współczucie, a potem podziw. A potem wyciska z was łzy. Małe to to i słodkie, dlatego jest taką podstępna kartą Collins. Brawo, pani Suzanne, udało się pani, nie ma co.
Polecam zajrzeć też pod kołderkę książki i spojrzeć przez jej pryzmat na telewizję, media, programy reality show i… politykę. Boki zrywać, naprawdę!
I właśnie dlatego podobała mi się ta książka. Owszem, jest dla młodzieży i jest miejscami strasznie naiwna… Ale! Można w niej pogrzebać i odgrzebać co nieco mądrego. Postacie niosą z sobą potężne wartości, których ostatnio brakuje wśród piór, kłów i brokatu. Czyta się piorunem, a końcóweczka zachęca do drugiego tomu. I jest tam ktoś jeszcze, ktoś o kim jeszcze nie napisałam…
Weźcie głęboki wdech, bo chcę wam kogoś przedstawić. Panie i Panowie, główny bohater „Igrzysk śmierci” – jego mordercza wysokość Głód!
Głód jest tu na każdej stronie, odczuwany niemal namacalnie, nawet wtedy, gdy każdy z posiłków jest opisywany z niezwykłą skrupulatnością i szczegółowością. Stoły uginają się od potraw, a głód wciąż jest tu obecny, bo obfitość ma nam o nim przypominać.
Dla Katniss igrzyska śmierci trwają odkąd pamięta. Od śmierci ojca walczy o przetrwanie – swoje i swojej rodziny. Dla niej nikt nie wyznaczył końca czy reguł, każdy dzień może być końcem. A końce bywają różne – raz zwycięskie, a raz przegrane. Z głodem wygrywać można setki razy, a przegrać tylko raz.
Bija wszystkie inne książki na... okładkę. Cudo, cudo i jeszcze raz cudo. Dawno nie spotkałam się z tak fantastyczną książką.
Książka jest niesamowita. Ostatnim razem tak wciągnęły mnie przygody Harrego Pottera, gdy miałam 7 lat. Jedna z moich ulubionych pozycji. Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po następną część.
Spotkałam się z tą książką w czasie gdy wszędzie na około pisało o niej "bestseller", czytałam o niej opinie - z tego co pamiętam to chyba wszystkie były pozytywne. Postanowiłam przeczytać. Nie powiem sam opis treści tej książki również mnie zainteresował. Kupiłam i zagłębiłam się w lekturze. I powiem jedno: nie mylili się w tych opiniach.
Czytałam tę książkę latem zeszłego roku. Bardzo ciekawy pomysł. Postać głównej bohaterki jest wyrazista, ma swoje spojrzenie na świat. Nie ulega schematom. Np. po śmierci ojca, którą strasznie przeżyła, właśnie ona córka, a nie matka tak jak to powinno być wzięła się za utrzymanie rodziny. Gdyby nie ona jej rodzina nie przetrwałaby. Sama zmagała się z problemami. Po za tym każda z postaci ma prawdziwy charakter. Jeżeli chodzi o sprawę samych Igrzysk Głodowych to czytając tak przeżywałam całą historię, że aż złościłam na ten cały Kapitol jak oni mogą robić coś takiego tylko potwierdzenia swojego stanowiska. A im bliżej było końca tym bardziej się niecierpliwiłam i mówiłam do siebie: No jak to!? Przecież to się nie może tak skończyć!
A wszystko to prowadzi do zaskakującego finału, ale nie powiem jakiego, żeby nie psuć przyjemności z czytania. Ten kto czytał wie jakie uczucia towarzyszą tej książce.
[http://sekrety-ksiazek.blogspot.com]
Jeśli ktoś chce się przekonać, że perypetie miłosno-bojowo-nastoletnie mogą być ciekawe, a sparzył się na "Zmierzchu", to polecam! W przeciwieństwie do wampiriady tutaj się nie nudziłem, całość napisana zgrabnie, bez dłużyzn w stylu "patrzyłam, jak siedzi na stołówce, chociaż nic nie jadł". Pomysł książki wzorowany na "1984" (tak podejrzewam), lecz zręcznie ujęty. Spore wrażenie zrobiło na mnie opisanie morderczego, dosłownie i w przenośni, turnieju, jako telewizyjne show. Niby nic zaskakującego, przecież co i raz mamy jakieś reality show w telewizji, jednak wciąż nie wiem, jakim cudem to ludzi fascynuje. Po streszczenie akcji odsyłam do opisu, dodam tylko, że może być nieco mylący przez nieodzowną w tym wypadku skrótowość. Nie jest to może wybitna literatura, ale za to wciągająca i trzymająca w napięciu, mimo iż do jakiegoś stopnia przewidywalna. Warsztatowo kawał dobrej roboty. Myślę, że za jakiś czas wezmę się za drugą część, a to już całkiem dobra rekomendacja.
Igrzyska polecają mi trzy osoby.
Czytam opinie, śledzę fora fanów tej książki. Mam coraz mniejszą ochotę ją przeczytać. "Kogo wolisz, Pete a może Gejla?", "Fajniejsze nawet od Zmierzchu!" i inne tym podobne opinie sprawiają, że gdybym przypadkiem nie natknęła się na Igrzyska w Empiku, nigdy bym ich zapewne nie przeczytała. Zamawianie opowieści dla nastolatek przez internet czy choćby fatygowanie się do biblioteki żeby wypożyczyć... Nie, to nie ja. Pierwsza strona, pierwsze wrażenie? Pisane w znienawidzonym czasie teraźniejszym. No cóż, chyba oszalałam, skoro idę z tym do kasy. Miałam przecież iść na pizzę. Tak, z pewnością oszalałam.
Docieram do domu ('pyszna pizza na cienkim cieście'), siadam na tarasie, jest mi gorąco i niewygodnie. Czytam.
Pierwszy rozdział, drugi... Zapowiada się na romans. Ciekawe, czy w sklepie przyjmą reklamację, jeśli im powiem, że nic nudniejszego nie widziałam na oczy?
Mimo wszystko, czytam dalej. To nawet zabawne.
50 stron, 100, 200.
Mama woła mnie, mam się wreszcie wziąć za sprzątanie. Dlaczego nie mogę przestać czytać?
Ta książka uzależnia i uczy (patrz: pisane w znienawidzonym czasie teraźniejszym). Nie można się od niej uwolnić. Jest jak pewna roślina z Harry' ego Pottera- im bardziej chcesz się od niej uwolnić, tym mocniej cię unieruchamia, po chwili może nawet zabić (czas w tym nudnym, monotonnym świecie).
Dołączam do grona wielbicieli "Igrzysk"!
Świetna powieść! Niezwykle mnie wessała!
Nic ani nikt nie był w stanie odciągnąć mnie od lektury. Końcówkę czytałam dosłownie na bezdechu!
Polecam wszystkim! I młodym i starym też! ;)
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o "Igrzyskach śmierci" pomyślałam, że to kolejna, płytka powieść dla młodzieży o wielkiej, zakazanej miłości, tyle, że tłem tej zakazanej miłości są jakieś śmiertelne rozgrywki napakowanych gladiatorów. Nie miałam najmniejszej ochoty sięgnąć po sporej grubości 'klocek' w czarne okładce, ale im więcej słyszałam o tej powieści tym bardziej byłam jej ciekawa.
Po kilku miesiącach oczekiwania w długim ogonku, nareszcie wypożyczyłam jedyny egzemplarz w bibliotece i nie mogąc się doczekać czytanie rozpoczęłam już w autobusie.
Przeczytałam kilka stron, po czym odłożyłam książkę na półkę, bo zwyczajnie nie zainteresowała mnie na tyle, żebym miała jej poświęcić każdą wolną chwilę. Po jakimś tygodniu powróciłam do przerwanej lektury i uzależniłam się.
„Igrzyska śmierci” wciągnęły mnie bez reszty i nie sposób było się od nich oderwać.
Główną bohaterką książki Suzanne Collins jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która wraz z mamą i młodszą siostrą mieszka w najbiedniejszej 'dzielnicy' państwa Panem. Kraj powstał na zgliszczach Ameryki Północnej. Dwunasty Dystrykt jest najbiedniejszą 'dzielnicą' kraju. Mieszkańcy głodują. Nic dziwnego, skoro Kapitol nie interesuje się swoimi podwładnymi. W dobrobycie żyją tylko osoby z pierwszych dystryktów no i stolica.
Po tragicznej śmierci ojca, Katniss jest jedynym żywicielem rodziny. Wraz ze swoim najlepszym przyjacielem umyślnie łamie prawo i całymi dniami poluje w lesie. Jest niesamowitą łuczniczką i rzadko, kiedy zdarza się jej wrócić do domu bez zdobyczy.
I w sumie o tym mogłaby być owa powieść: o młodej dziewczynie utrzymującej rodzinę z nielegalnych polowań i tak mogłoby się z początku wydawać, jednak bogaty Kapitol często się nudził. Tak często, że ludzie nim rządzący wymyślili makabryczną rozrywkę pod jakże uroczą nazwą: Głodowe Igrzyska. Każdy dystrykt musi wylosować do tej 'zabawy' dwóch uczestników (chłopaka i dziewczynę) w wieku od dwunastu do osiemnastu lat.
Igrzyska jak igrzyska: przeciwników jest dwudziestu czterech, jednak zwycięzca może być tylko jeden.
Ustawione walki z minimalnym rozlewem krwi?
Nie, nie w tych igrzyskach. Tu toczy się walka na śmierć i życie. Na poważnie.
Mało tego, od wejścia na arenę uczestnicy zabawy są pilnie śledzeni surowymi oczami kamer. Każdy ich ruch, rozmowa, grymas i każda śmierć jest nagrywana i transmitowana na całe Panem.
Nie ma to jak rozrywka dla mas, prawda?
Jak każdy wie, los jest typem dość przewrotnym i do gry zostaje 'zaproszona' młodsza, delikatna siostrzyczka Katniss, Prim. Bohaterka, dobrze wiedząc, że Prim nie ma najmniejszych szans na przeżycie, postanawia zgłosić się na ochotniczkę. Jednak, żeby było jeszcze ciekawiej jej partnerem jest chłopak, który kiedyś uratował jej życie.
W taki sposób Katniss zaczyna rozpaczliwą walkę o życie dla siebie i swoich najbliższych w odległym Dwunastym Dystrykcie.
Nie da się zaprzeczyć, że pokochałam bohaterkę powieści jak żadną inną. Samodzielna i ironiczna szesnastolatka z wyraźną skłonnością do mówienia wszystkiemu i wszystkim ostrego 'nie'. Z początku może troszkę mnie irytowała swoją doskonałością, ale odkąd zostaje postawiona przed wejściem na arenę jej tok myślenia zmienia się o całe sto osiemdziesiąt stopni. Mimo, że jest tak odważna i samodzielna w jej działaniu widać determinacje i rozpacz. Przecież jest jeszcze dzieckiem. Doskonałość dziewczyny widoczna na początku książki rozmywa się niczym poranna mgła w promieniach porannego słońca.
Jednak jest jeszcze drugi uczestnik igrzysk, którego również obdarzyłam sympatią. Mam na myśli Peetę, który mógłby być idealnym kandydatem na rycerza na białym koniu, gdyby nie chore zasady Głodowych Igrzysk. Jaki jest? Pozornie zakochany w Katniss, ale czy na pewno? Czy to prawdziwa miłość czy może taktyka, która ma zwabić potencjalnych sponsorów? Intrygująca osobowość na właściwym miejscu.
Co mogłabym jeszcze napisać?
Nie jest to książka dla dzieci. Zdecydowanie nie!
„Igrzyska śmierci” jest swojego rodzaju perełką na rynku wydawniczym obecnych czasów, który ocieka historiami o wampirach i (ostatnio) o aniołach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polowania, miłość, strach, determinację, okrucieństwo, walkę o życie i całe morze krwi, która została przelana tylko i wyłącznie dla rozrywki mas.
Obraz przyszłości?
Oby nie.
Witaj w nowym i okrutnym świecie. W miejscu, gdzie słowo człowiek ma najmniejszą wartość; najwyższą zaś – pieniądz, zaspokojenie głodu oraz nieludzka rozrywka panów tego świata. Jeśli nie potrafisz należycie zadbać o byt swój i swojej rodziny, po prostu giniesz i nikogo ten fakt nie interesuje. Każdy dzień życia musisz okupić własną, ciężką pracą od świtu po zmrok. Tu nic nie przychodzi łatwo, jeśli nie jesteś bogaczem. To miejsce, w którym każdego dnia musisz udowadniać, że zasługujesz na... życie.
Ten świat to państwo Panem powstałe na terenie dawnej Ameryki Północnej. Dowodzi nim Kapitol leżący w miejscu dawnych Gór Skalistych, a otacza go Trzynaście Dystryktów. W Dystrykcie Dwunastym mieszka Katniss Everdeen – młoda dziewczyna, od momentu tragicznej śmierci ojca w kopalni, pełniąca rolę głowy rodziny. Oprócz siebie ma na utrzymaniu schorowaną matkę oraz młodszą siostrę Prim. I może, gdyby życie opierało się wyłącznie na zasadach wyznaczonych przez Kapitol, nie byłoby tak źle, jednakże władza postarała się, by mieszkańcom Panem nigdy nie brakowało wrażeń. Corocznie każdy dystrykt musi wyznaczyć dwoje mieszkańców (od dwunastego do osiemnastego roku życia) do udziału w osobliwym turnieju – Głodowych Igrzyskach. Reguły są okrutne: w skrajnych warunkach na śmierć i życie walczy w sumie dwudziestu czterech uczestników, zwanych trybutami. Polem ich walki jest ogromna arena, w obrębie której są zamknięci – zawiaduje nią Kapitol. Przebieg Igrzysk transmituje telewizja, co rok w rok gromadzi rzeszę widzów. Czy Katniss spodziewała się, że tym razem to ona stanie się obiektem, na który zwrócone będą oczy milionów? Na pewno nie i z pewnością bycie jednym z trybutów to ostatnia rzecz na świecie, której pragnęła. Okoliczności sprawiły jednak, że nie miała wyboru – musiała stanąć do walki w krwawym turnieju o trofeum, którym był... własny byt.
Tak pokrótce przedstawia się fabuła bestselleru autorstwa Suzanne Collins pt. „Igrzyska śmierci”. Choć powyższy opis może wydawać się obfity w szczegóły, wierzcie mi, że to możliwie najkrótsza forma zobrazowania tego, co dzieje się w toku akcji. A ta nie daje chwili wytchnienia! Poza świetnym pomysłem na fabułę, cechą charakterystyczną są liczne i znakomite (!) zwroty akcji. W momencie, gdy obiecywałam sobie, że przeczytam jeszcze tylko ten jeden rozdział i zrobię przerwę, działo się coś tak niesamowitego, że czytałam kolejny, potem kolejny i… tak do samego końca. A bohaterowie? Dobrze nakreśleni, wyraziści, niemal jak żywi. Czy znajdzie się jeszcze jakiś atut? Oczywiście, że tak – bez wątpienia jest nim pierwszoosobowa narracja, dzięki której czytelnik dosłownie żyje w Panem, poluje wraz z Katniss i wreszcie uczestniczy w Głodowych Igrzyskach. Nie sposób nie przeżywać przygód głównej bohaterki – wraz z nią czytelnik boi się, śmieje czy wzrusza (tak, nawet mnie się zdarzyło!).
Sam pomysł brutalnego widowiska, który karmi oczy widzów, nie jest w literaturze niczym nowatorskim. Wystarczy pierwszy lepszy przykład z brzegu, jak choćby „Wielki marsz” Stephena Kinga, powstały w 1979 roku. Jednak styl, w jakim Collins zabrała się do tego tematu, mocno przyćmiewa fakt, że „to już przecież było”.
Magda (Książka w Mieście) napisała w swojej recenzji, że powieść ta zasługuje na włączenie w poczet lektur szkolnych – i ja podpisuję się pod tym obiema rękami. Gdyby kanon lektur powiększyć o dzieła Collins, to jestem przekonana, że znacznie większe grono młodzieży czytałoby książki, dodam, że byłyby to wartościowe propozycje, wspaniale oddziałujące na wyobraźnię i pobudzające ją.
Po lekturze czuję się należycie przygotowana tak do obejrzenia ekranizacji „Igrzysk śmierci”, jak i do lektury kolejnej części trylogii. Wiele osób ma już ją za sobą, ale jeśli uchowały się jeszcze jakieś wyjątki, to ja po stokroć namawiam – czytajcie trylogię Suzanne Collins!
Ocena: 6/6
***http://ksiazkowka.blogspot.com/2012/05/igrzyska-smierci-suzanne-collins.html***
Tydzień temu, zaraz po wyjściu z kina, naszła mnie strraszna ochota na tą książkę, po prostu musiałam ją mieć, a jeszcze jakiś czas temu dałabym sobie rękę uciąć, że tak szybko się z panią Suzanne Collins nie spotkamy, tak więc czym prędzej wyciągnęłam moją towarzyszkę do Empiku mówiąc, że "muszę kupić książkę" i kupiłam!
Następnego dnia po moim spontanicznym zakupie przeniosłam się do futurystycznego państwa Panem, rozciągającego się na terytorium dawnej Ameryki Północnej. Centrum tego kraju jest obfitujący w bogactwa Kapitol, otoczony już tylko dwunastoma dystryktami. By podkreślić miarę swojej bezsprzecznej władzy, co roku wybierają dwóch mieszkańców każdego dystryktu. Wybrańcy, którymi mogą zostać już dwunastoletnie dzieci, z uśmiechem zmuszeni są wziąć udział w brutalnej grze - w Igrzyskach śmierci.
Katniss Everdeen, szesnastoletnia dziewczyna z najbiedniejszego dystryktu dostała porządną szkołę życia po śmierci ojca, obciążona widokiem głodujących i zubożałych ludzi stara się stworzyć pozory normalności dla własnej rodziny, tymczasem chwila, gdzie sędzią zostaje zwykły przypadek, nadchodzi i wzbudza lęk.
"Igrzyska śmierci" to jedna z tych lepszych książek, które miałam przyjemność czytać. Katniss wprowadza nas w swój świat i swoją rzeczywistość w taki sposób, że możemy poczuć na własnej skórze ból i wciąż tlącą się nadzieję mieszkańców Złożyska - póki co narracja pierwszoosobowa się sprawdza, ale potem niestety psuje trochę zabawę i wręcz upraszcza Katniss jako postać - jej przemyślenia są standardowe, jest po prostu przykładem klasycznej konstrukcji bohatera potraktowanego okrutnie przez życie, a sądzę, że gdyby autorka zrezygnowała z takiej formy narracji, Katniss przynajmniej zaskoczyłaby mnie w jakiś sposób. Ale jednego nie można jej odmówić - z pewnością jest inteligentna, czytelnik mógł to poczuć, co ogromnie mnie cieszy, dlaczego? Dlatego że ostatnio autorki przyswoiły sobie dziwną umiejętność, piszą na temat bohaterki w samych superlatywach, postacie poboczne również to przyznają, tymczasem czyny delikwentki pokazują zupełnie co innego. Tutaj, wbrew wszelkim moim podejrzeniom, jest odwrotnie.
Wizja świata wykreowanego przez Suzanne jest niesamowicie realna i, trzeba to przyznać, mało pocieszająca. Pokazuje, że my, pomimo wszystkich zaawansowanych technologii, tego postępu nauki, nie rozwiążemy podstawowych kwestii głodu, ubóstwa i wojen - bogaci będą się bogacić, a biedni zostaną strąceni na koniec świata i zdeptani. Nie zlikwidujemy okrutników i sadystów, napawających się bólem słabszego, wciąż będziemy piastować pieniądz, mówiąc bez wyrzutów, że postęp to postęp, muszą być poszkodowani, tylko szkoda, że tych "poszkodowanych" będzie coraz więcej.
Suzanne Collins na pewno dokonała czegoś wielkiego, jest to lektura niebanalna, z kształtem i posiada wszystko niezbędne do spędzenia miłych chwil :)
Pierwszy tom pochłonęłam w jeden dzień. Chodziłam z nosem w książce i nawet nie raczyłam sprawdzić co dzieje się w internetowym światku, a to znaczy, że musiało mnie mocno wciągnąć, bo od komputera jestem uzależniona. Igrzyska to książka intrygująca, niebanalna, dość brutalna, a co najlepsze, obfitująca w nagłe i nieoczekiwane zwroty akcji. Myślę, że osoby, które uwielbiają kilkutomowe opowiadania i właśnie pałętają się z kąta w kąt, chcąc znaleźć sobie jakieś wygodne miejsce i wziąć do ręki coś, co mocno je wciągnie, powinny zakupić/wypożyczyć właśnie Igrzyska Śmierci. Książka napisana jest naprawdę prostym, przystępnym, a do tego przyzwoitym językiem, a na brak emocjonujących wydarzeń narzekać nie można. Dystrykty, Kapitol, Głodowe Igrzyska transmitowane w TV, powszechne przyzwolenie na mordowanie [byle tylko oglądalność nie spadła, a widzowie nie poczuli się znużeni] - Collins stworzyła nowy świat, przerażający, dzielący się na lepszych [mieszkańców Kapitolu] i gorszych [mieszkańców podległych mu dystryktów, którzy ku uciesze tych pierwszych zmuszeni są walczyć o życie przed telewizyjnymi kamerami]. Mam nadzieję, że Igrzyska zostaną w Polsce należycie wypromowane i że coraz więcej osób zacznie po nie sięgać. Sądzę, że mania na powieści pani C. może wybuchnąć nagle i nieoczekiwanie, tak jak to swego czasu było z potteromanią, a siła i zasięg jej rażenia mogą być ogromne, choć chyba nie tak wielkie jak HP, gdyż autorka planuje zakończyć sagę na trzecim tomie. W każdym razie w USA twory wspomnianej pisarki już królują na listach najbardziej poczytnych książek. Pointa tego przydługiego wywodu brzmi: czytajcie Igrzyska bo warto!
Historia dotyczy głodowych igrzysk... w futurystycznym, totalitarnym Państwie Panem, gdzie Kapitol wymyślił sobie tragiczną zabawę w Igrzyska śmierci. Z każdego, z dwunastu dystryktów, na które dzieli się państwo, losuje się dwoje mieszkańców, chłopaka i dziewczynę w wieku od 12 do 17 lat. Muszą oni stoczyć między sobą walkę na śmierć i życie, a zwycięzca może być tylko jeden. Główna bohaterka Katniss Everdeen zgłasza się jako ochotniczka, kiedy do Igrzysk zostaje wylosowana jej młodsza siostra Prim.
Katniss to rezolutna i sprytna dziewczyna, dlatego w walce znakomicie daje sobie radę... potrafi polować, zbierać rośliny, strzelać z łuku, jest silną zawodniczką...
Suzanne Collins stworzyła historię, która od razu obudziła moje skojarzenie z big Brotherem i innymi reality show, tylko w wersji o wiele brutalniejszej. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest możliwe, aby kiedyś takie Igrzyska naprawdę się odbyły i wniosek nasuwa mi się jeden... ludzie są żądni krwi, więc pewnie i śmierć na ekranie niektórzy chętnie by obejrzeli...
Igrzyska śmierci to opowieść o przyjaźni i miłości, a chęci przetrwania i o tym jak zmienia się człowiek kiedy chce przetrwać i przeżyć. Wiele momentów powoduje, że otwieramy szeroko oczy z przerażenia inne powodują że z tych oczu płyną łzy. Suzanne Collins wyzwala tak różne emocje, że już nie potrafię się doczekać kolejnych części książki!
I dziękuję Agacie za to że mi poleciła i przysłała Audiobooka :)
Kto jeszcze nie trafił na tę książkę, niech koniecznie nadrobi zaległości.
Polecam :)
Super! Jestem pod wrażeniem i dołączam do grona grupis tej książki. Igrzyska śmierci wciągają już od pierwszych stron i nie spuszczają z tonu, aż do końca.
Akcja wciąga z każdą kolejną stroną i cały czas chce się więcej i więcej. Bohaterowie są wyraziści i wzbudzający sympatię, co sprawia, że solidaryzujemy się z nimi od samego początku. Kibicowałam im z całego serca, wzruszałam się niczym nastolatka i w ogóle jestem pod wrażeniem pomysłu na książkę. Nie ma krwiopijnych wampirów, nie ma kudłatych wilkołaków, a jednak sukces jest.
Polecam!
Niezwykle wciągająca książka, której z pewnością nie zaszufladkowałabym jako lekturę typowo młodzieżową! Od dawna znajdowała się w mojej poczekalni, nie mogłam jej więc nie przeczytać przed obejrzeniem wprowadzonego właśnie na ekrany kin filmu na jej podstawie. Wprawdzie wątek miłosny być może wzbudza większe zainteresowanie u młodszych czytelniczek, jednak sama byłam ciekawa, jak sytuacja się rozwinie i ile prawdy było w miłosnym wyznaniu Peety, a ile gry pod publikę...
Przerażająca i ponura wizja przyszłości w Państwie Panem, rządzącego się okrutnymi zasadami walki dzieci na śmierć i życie, dla rozrywki widzów. W świecie posiadającym ograniczony dostęp do zasobów niezbędnych do życia, despotyczny rząd prowadzony przez Kapitol, sprawuje bezwzględną władzę nad mieszkańcami, dzieląc ich na dystrykty, silnie popierając w ten sposób podziały klasowe. Jednak najsilniejszym narzędziem promującym rozłam i równocześnie zniechęcającym do jakiegokolwiek buntu są Igrzyska Śmierci. Jest to coroczna impreza, podczas której dwoje trybutów wylosowanych z każdego dystryktu - dziewczyna i chłopak, zostają postawieni przeciwko sobie na krwawej arenie. Całą akcję transmituje telewizja ku rozrywce widzów, niczym okrutna wersja Big Brothera...
Katniss Everdeen mieszka z matką i młodszą siostrą Prim w Dystrykcie Dwunastym, jednej z najbiedniejszych dzielnic. Od czasu śmierci ojca stała się żywicielką rodziny, polując nielegalnie w lesie wraz ze swoim przyjacielem Galem. Powieść rozpoczyna się w dniu "żniw", kiedy to każdy z 12 dystryktów musi wybrać dwóch trybutów, jednego chłopaka i jedną dziewczynę, do reprezentowania ich w Igrzyskach Śmierci. Kiedy młodziutka Prim zostaje wylosowana jako "ofiara", starsza siostra Katniss oferuje się jako wolontariuszka na jej miejsce. Niewdzięczną misję ma pełnić u boku Peeta, chłopca z innej dzielnicy, syna piekarza, który przed laty podarował jej chleb. Przez resztę pierwszej części powieści podążamy wraz z bohaterami przez serię treningów, mających na celu przeszkolenie ich do brutalnych gier, zapewniających widzom wiarygodne widowisko.
Katniss zapiera się ze stoicką determinacją, że musi zwyciężyć, jednak jej zamiary spotykają się z utrudnieniem, spowodowanym niespodziewaną czułością ze strony Peeta. Relacje między nimi nabierają jeszcze bardziej niespodziewanego obrotu, kiedy Peeta wyznaje podczas relacji na żywo, że zakochał się w Katniss. Mimo, iż dziewczyna boi się nawiązywania emocjonalnych więzi, które mógłby wpłynąć na jej pragnienie zwycięstwa, zgadza się namalować obraz przedstawiający ich jedność i wzajemne przywiązanie, tak jak proponuje ich sponsor, Haymitch.
Igrzyska odbywają się na arenie, na zalesionym terenie. Katniss zbiega przed krwawą masakrą, inicjującą igrzyska i używa swoich umiejętności polowania i przetrwania, do opracowania strategii. Każdej nocy twarze zabitych wyświetlane są na niebie. Przebywając w ukryciu, dowiaduje się, że Peeta sprzymierzył się z groźnymi zawodowcami, trybutami pochodzącymi z bogatszych dystryktów, którzy przez całe całe swoje życie trenują i przygotowują się do Igrzysk.
Tymczasem twórcy tej okrutnej gry nadal manipulują otoczeniem, w celu dostarczenia większej rozrywki widzom. Od ciężkich poparzeń po burzę, Katniss zostaje uwięziony na drzewie tuż nad głowami swoich wrogów. Tej nocy nawiązuje kontakt z Rue, najmłodszą uczestniczką igrzysk, którą Katniss poniekąd utożsamia z ukochaną siostrą, Prim. Rue ukrywająca się na pobliskim drzewie, nasuwa jej pomysł na pokonanie wrogów, poprzez spuszczenie na nich gniazda dzikich os. Mimo, iż w wyniku tego sama zostaje ukąszona, rozprasza jednak wrogą grupę i zdobywa dla siebie łuk, jej najsilniejszą broń. Użądlenia osy zaczynają wywoływać u niej halucynacje, które znacznie ją spowalniają i niemal kosztują życie. Wtedy niespodziewanie zjawia się Peeta i pomaga jej w ucieczce, przez co dziewczyna odczuwa zrozumiałe zmieszanie, gdyż dotychczas uważała jego zachowanie za grę dla zdobycia przychylności sponsorów i zdrajcę, który nawiązał sojusz z wrogiem.
Katniss i Rue zawierają sojusz i przygotowują plan, w celu zniszczenia zaopatrzenia wrogów. Nie wszystko niestety idzie zgodnie z planem, za co Rue przypłaca życiem. W akcie buntu przeciw Kapitolowi, który stara się pozbawić trybutów resztek człowieczeństwa, w ostatnich chwilach życia dziewczynki, Katniss śpiewa jej i ozdabia jej martwe ciało kwiatami, zanim zostaje ono zabrane przez helikopter.
Uczestnicy igrzysk spotykają się z kolejną niespodzianką, otóż twórcy gry niespodziewanie ogłaszają nowe zasady, wedle których zwyciężyć może dwoje uczestników, jeżeli pochodzą oni z tego samego dystryktu! Peeta! Peeta! Peeta! To jedyna myśl, zaprzątająca w tej chwili głowę dziewczyny, która uświadomiła sobie prawdziwe zamiary chłopaka, który już raz ocalił jej życie, darując chleb. Odnajduje przyjaciela, który doznał ciężkich ukąszeń przez dzikie osy, bez wahania postanawia mu pomóc w leczeniu, bez niezbędnych lekarstw czuje się jednak bezsilna. Zdając sobie sprawę z planu ich sponsora, który pragnąc wpłynąć na przychylność widzów, kreuje ich wizerunek jako zakochanej pary, pocałunkiem z chłopakiem wygrywa dla niego niezbędny prezent. Na razie jest to jednak tylko syrop, mający na celu uśpienie go na czas, podczas którego, wbrew jego zakazom, zamierza udać się na "ucztę" do Rogu Obfitości. Jest to kolejny manewr organizatorów, poprzez który uczestnicy mają stanąć do walki ze sobą, gdyż w tym właśnie miejscu czeka na każdego z nich plecak z tym, czego w tej chwili najbardziej potrzebują. Dla Katniss jest to w tej chwili lekarstwo, bez którego jej przyjaciel nie ma szans na przeżycie. Po kilku dniach spędzonych wspólnie w jaskini, które zbliżają ich do siebie, dziewczyna nie wyobrażając sobie straty Peety, udaje się na spotkanie z wrogiem. W bezpośrednim starciu z jednym z trybutów, prawie traci już nadzieję na przeżycie. Kiedy jednak ten dowiaduje się o szacunku, z jakim potraktowała ona Rue, dziewczynkę z jego dystryktu, niespodziewanie daruje jej życie i pozwala uciec.
W ciągu kolejnych dni między parą z dystryktu dwunastego nawiązuje się coraz silniejsza więź. Przeciwnicy zaczynają się wykruszać, udaje się również przechytrzyć niektórych za pomocą trujących owoców, przypominających jagody. Nadchodzi jednak moment starcia z największym, jak się wydawało wrogiem, jakim jest Cato. Wtem pojawiają się kolejni, nieprzewidziani wrogowie - stado dzikich zwierząt, przypominających wilki, ku zdziwieniu Katnisss, posiadają oni... ludzkie oczy, oczy dotychczas zabitych trybutów! Na domiar złego, muszą równocześnie stoczyć walkę ze swoim przeciwnikiem, Cato, który szukając ucieczki wspiął się na drzewo ponad nimi. Na szczęście bohaterowie wychodzą zwycięsko z walki z ostatnim przeciwnikiem w igrzyskach i z chmarą wściekłych zwierząt.
To jednak nie koniec ich kłopotów. Mimo poczucia wspólnego zwycięstwa uświadamiają sobie, iż nie ogłoszono nadal ich triumfu, nic się nie zmieniło. Ich wątpliwości rozstrzyga głos organizatorów, którzy ogłaszają odstąpienie od zasady dotyczącej podwójnego zwycięscy i zmuszają zrozpaczoną parę do ostatecznego pojedynku, mającego wyłonić zwycięzcę! Nie widząc dla siebie innego wyjścia, postanawiają zaaranżować wspólne samobójstwo, biorąc do ust garść trujących owoców. Skutkiem tego, ich plan zostaje udaremniony i organizatorzy ogłaszają koniec igrzysk.
Po powrocie do Kapitolu młodzi przechodzą przez okres leczenia, aby gdy nabiorą sił, udzielić wywiadu na żywo. Ich jedynym ratunkiem przed silnym gniewem oburzonego Kapitolu, który uznaje ich czyn za akt buntu, jest posłuchanie rady ich sponsora. Publicznie wyznają, iż uczucie które ich łączy odebrało im rozum, uniemożliwiło im zabicie siebie nawzajem, czego dowieść ma okazywana sobie wzajemna czułość.
Czy jednak po powrocie do Dystryktu Dwunastego ich uczucie okaże się prawdziwe, czy poza zasięgiem kamer przyznają, iż była to wyłącznie część okrutnej gry, pozwalająca im przetrwać? Niewątpliwie Katniss pozostaje rozdarta pomiędzy jej starą tożsamością biednej żywicielki rodziny, polującej z przyjacielem, a nowym wizerunkiem ukształtowanym przez grę. Uczucie Peety wydaje się jednak być prawdziwym, nie kryje on swojego rozczarowania postawą dziewczyny...
Jak rozwinie się ta historia, a co istotniejsze dla mnie, jakie jeszcze konsekwencje przyniesie ich czyn, dowiemy się z kolejnej części trylogii, po której bardzo chętnie niebawem sięgnę!
Obraz państwa z przyszłości, tworzony przez Suzanne Collins jest bardzo okrutny, ale niestety jakże prawdziwy. Niezwykle oryginalny pomysł na przedstawienie problemu uświadamiania sobie własnej tożsamości i jej kształtowania w niehumanitarnych warunkach, problemów takich jak podziały klasowe, jedność wspólnoty, zahaczając o filozofię stoicką, no i oczywiście wszechobecną miłość, pozwalającą przeżyć. Miłość bohaterki do zmarłego ojca, ukochanej siostry, przyjaciela i miłość, której być może się boi, ale to już zostawmy na ciąg dalszy historii.
Ostateczny wynik Igrzysk Śmierci nie jest trudny do przewidzenia. Nie jest tajemnicą, iż Katniss jest bohaterką kolejnych części. Czytelnik naturalnie utożsamia się z głównymi bohaterami, kibicuje im. Równocześnie jednak trudnym do zaakceptowania przeze mnie jest automatyczne pragnienie śmierci pozostałych uczestników, którzy przecież są takimi samymi ofiarami okrutnych rządów totalitarnych, dziećmi zmuszonymi do zabijania siebie nawzajem. O tym nie należy zapominać...
Szczerze polecam, bo warto!
Po wszystkich zachwytach nad ksiązką, aż boję się wyrazić swoją opinię, bo coś czuję że zostanę zlinczowana;-)
Właściwie mogłabym dać takie 3,5 ale że nie mam takiej mozliwości, więc wolę zostać przy 3.
Podsumowując-ksiązkę czyta się rewelacyjnie.Wartka akcja, momenty, napięcie, dreszczk emocji, wątek miłosny-to wszystko tu znajdziemy. Nie znajdziemy tu na pewno dobrej literacko opowieści. Poziom warsztatu literackiego autorki jest zaskakująco niski. Częste powtórzenia,kilkukrotne przypominanie tych samych zdarzeń (po co,przecież czytelnik to pamięta).Wątek miłosny według mnie na poziomie szkoły średniej.
Oczekiwałam czegoś więcej, jednak co na pewno przemawia na korzyść ksiazki to historia którą wymyśliła autorka.Przedstawiła smutną wizję przyszłości naszego globu (co prawda na przykładzie USA,ale zawsze), zabijających się,bezwzględnych ludzi.Pogoń za bogactwem, odejście od wszelkich wartości dzięki którym jesteśmy ludźmi.I za to jej chwała.
Ale jakby nie oceniać-sięgam po drugą częśc książki, wiec chyba nie było tak źle;-)
Głodowe Igrzyska uważam za otwarte!*
Każdy z nas zna choć trochę historii – jeśli nie ze szkoły, to z telewizji. Weźmy takie walki gladiatorów – niesamowite widowisko, walka na śmierć i życie, rozszalały tłum skandujący imię zwycięzcy. Tak, to wygląda wspaniale na ekranie kina. Ale czy równie dobrze wyglądałoby w rzeczywistości? Na przykład – gdyby zamiast rosłych mężczyzn uznawanych za niewolników walczyły… dzieci? Wasze dzieci? Dopiero wtedy wszelkie dopingi zamierają…
Katniss Everdeen żyje w post apokaliptycznej rzeczywistości – w kraju zwanyn Panem, zbudowanym na ruinach USA. Dwanaście dystryktów tworzy organizm, na czele którego stoi Kapitol a w nim – najwyższa władza. Okrutna władza. Ludzie głodują, walczą o przetrwanie, po cichu nienawidzą systemu. Katniss jest jedną z tych osób – musi wyżywić rodzinę składającą się z matki i młodszej siostrzyczki, a to nie łatwe zadanie. Jednak ma przy sobie przyjaciela Gale’a, który, podobnie jak ona, także walczy o lepszy byt dla swoich bliskich.
Ale nadchodzi dzień dożynek, a wraz z nimi – Głodowe Igrzyska. To wydarzenie upamiętnia bunt w trzynastym, nieistniejącym już dystrykcie. Władze uważają, że dobrze jest co roku przypominać ludności, iż są zdani na łaskę Kapitolu – z tej okazji raz do roku odbywają się igrzyska i każde z dwunastu dystryktów musi oddać dwoje dzieci pomiędzy 12 a 18 rokiem życia – dziewczynę i chłopca – by wzięli udział w walce na arenie – walce na śmierć i życie. Wygrać bowiem może tylko jeden zawodnik. Lecz w tym roku igrzyska nagle wydadzą się inne, niż zazwyczaj. I tu zaczyna się prawdziwa historia…
Suzanne Collins stworzyła niezwykłą, trzytomową opowieść, która zapiera dech w piersi już od pierwszej strony. Kto zna jej dzieło – niewątpliwie się z tym zgodzi. Kto jeszcze nie miał okazji, lub podobnie jak ja dopiero zaczął przygodę z Igrzyskami, powinien jak najszybciej nadrobić zaległości, bowiem obok tej trylogii nie można przejść obojętnie! Lecz wielu zapyta, cóż ciekawego jest w powieści pani Collins? A ja odpowiem na te pytanie z wielką przyjemnością!
Pierwszoosobowa narracja w czasie teraźniejszym z punktu widzenia głównej bohaterki nadaje dziełu pewnej istotnej cechy – dynamizmu. To rzecz niezbędna, jeśli planujemy „wejść” w rzeczywistość Panem. Inna rzecz – język: dokładny, opisowy. Katniss nie jest wystraszoną, grzeczną dziewczynką. Sprawnie opisuje wydarzenia, wpuszcza nas do swojego umysłu, pozwala poznać największe lęki. Nie godzi się z sytuacją w kraju, z własnym położeniem. Walczy do samego końca. To niesamowita dziewczyna, której nie sposób nie polubić. I tu można dostrzec, że dobrych bohaterów nie zabraknie – choć nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele, powiem tylko, że nie ona jedna wzbudza zainteresowanie.
Akcja dzieła mknie jak szalona – nie tylko za sprawą narracji, ale także w wyniku wciąż nowych wydarzeń i naszej nieprzebranej chęci, by wciąż i wciąż przewracać kolejne strony powieści. Nie ma więc mowy o nudzie – autorka nie przestaje nas zaskakiwać, mamić scenami, wzruszać i przerażać. Przy tej książce można zarówno drżeć ze strachu jak i z powodu tłumionych łez. Można krzyczeć i walić głową w mur. Lecz jedno jest pewne – nie uspokoicie szybszego bicia serca, nim nie dokończycie czytania. W przeciwnym razie ta książka będzie za Wami „chodziła” tak długo, aż się poddacie. Ja uległam. I nie żałuję!
Opowieść o okrucieństwie, miłości i woli przetrwania. Tak bym określiła to dzieło w jednym zdaniu, choć to i tak nie odda całokształtu. Bowiem to, co stworzyła Suzanne nie mieści się w kanonach zwykłej powieści dla nastolatków. To NIE jest zwyczajna opowiastka. To najprawdziwsza historia dla dojrzałego czytelnika, który zrozumie, że świat w jakim żyjemy być może wcale nie różni się tak bardzo od tego w Panem. I to, choć niedorzeczne i całkowicie nierzeczywiste, najbardziej potrafi przytłoczyć. Ja nie ukrywałam łez, złości, poczucia bezsilności, a nawet strachu... I oczywiście teraz nie mogłabym ukryć ogarniającej mnie palącej wręcz potrzeby zapoznania się z kolejnymi dwoma tomami trylogii, po które sięgnę w najbliższym czasie. Przekonajcie się więc sami, czy dalibyście sobie radę, gdyby nagle trzeba było stanąć na arenie. Przetrwasz czy dasz się zabić? Mogę życzyć jedynie: „Niech los zawsze Wam sprzyja!”**
Ocena 10/10.
Na prawie każdym forum o książkach, gdzie jestem zarejestrowana, widziałam same dobre oceny 'Igrzysk Śmierci'. Ludzie ją sobie chwalili, więc pomyślałam, że może się skuszę na kupno tej książki... Niestety musiałam oddalić od siebie tą myśl, ponieważ krucho u mnie z kasą.
Jednak los się do mnie uśmiechnął! Biblioteka w naszej szkole w tym tygodniu wystawiła parę nowych książek... Patrzę i jest! Od razu się na nią rzuciłam!
Nie żałuje, jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam w życiu!
Kiedy na dożynkach, ceremonii losowania nazwisk uczestników tegorocznych Igrzysk Głodowych, z pośród kilku tysięcy karteczek, zostaje wylosowana młodsza siostra Katniss, ta nie wierzy własnemu pechu. Nie może pozwolić Prim, dwunastolatce, która jest oprócz matki jej jedyną rodziną, ryzykować życia. Ba! Nawet nie ryzykować, dziewczyna jest pewna, że siostra zginie, dlatego zgłasza się za nią na ochotnika. Wraz z chłopakiem, którego zna z widzenia- Peety'em, musi wziąć udział w widowisku, które polegają na bezlitosnym zabijaniu przeciwników.
Co się stanie, gdy dwoje ludzi, którzy są ze sobą coraz bliżej, stanie na przeciwko siebie, wiedząc, że jeśli nie zabiją siebie nawzajem sami zginą?
Poruszająca dogłębnie opowieść, o tak częstych zwrotach akcji, że czytelnik sam jest w wielkim szoku. W książce jest pokazane okrucieństwo, tak bezduszne, że człowiekowi się robi słabo. Ale, czy nie zdajemy sobie sprawy, że taka w dużej mierze jest przeszłość, rzeczywistość też (choć w mniejszej mierze), jak i z pewnością przyszłość? Ludzie zawsze byli okrutni. Zabijanie z zimną krwią było na porządku dziennym jakieś kilkadziesiąt lat temu. Może to dlatego, tak bardzo poruszyła mnie ta książka, bo wiem, że tak może wyglądać przyszłość naszego świata...
Pięć razy płakałam, choć niektóre momenty nawet nie były takie smutne. Jednak ja tak bardzo wczułam się w akcję książki, że nie mogłam się oderwać. Pisarka genialnie wprowadzała akcję. Emocję były odczuwalne na każdej stronie książki. Do tego wszystkiego, wątek miłosny dodawał całości smaczku.
'Igrzyska Śmierci' z pewnością, nie poprawią nikomu humoru. Raczej zmusza go do refleksji na temat człowieczeństwa.
Tej książki nie da się zapomnieć! Na pewno zostanie w mojej pamięci na bardzo długi czas.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Chwytam jego rękę i ściskam ją mocno, przygotowując się na spotkanie z kamerami. Boję się chwili, w...” - 88 osób to lubi
- „Niszczenie jest znacznie łatwiejsze od tworzenia” - 41 osób to lubi
- „...publiczność okazuje największe nieposłuszeństwo, na jakie jest w stanie się zdobyć. Milczy. W ten...” - 41 osób to lubi
Cena: 26,00 zł

Selkar
Albertus
Audioteka
Weltbild
Empik
Matras
Zinamon

























