Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wkp 
gwio.pl/category/ksiega-twardowskiego, ksiazkarnia.blog.pl, fantastyka.pl/251l, 406, 996.html, pl.thering.wikia.com/wiki/The_Ring_-_Kr%C4%85g_Wiki, , filmweb.pl/user/sinner102642, pl.chuckpalhniuk.wikia.com/wiki/Wiki_Chuck_Palahniuk
Na co dzień romantyk, szczęśliwie zakochany we wspaniałej dziewczynie, uwielbiam książki, filmy i muzykę (szczególnie Pidżama Porno i Strachy na Lachy, jako że w sztuce cenię sobie nieco wyższe wartości). Moim ulubionym autorem jest Chuck Palahniuk (z takiego samego powodu z jakiego muzycznie wielbię zespoły Grabaża). W wolnych chwilach piszę opowiadania (do poczytania na fantastyka.pl i gwio.pl) i tłumaczę z angielskiego na polski powieści, opowiadania, scenariusze i co mnie akurat zainteresuje.
28 lat, mężczyzna, status: Autor, dodał: 1394 książki i 5 cytatów, ostatnio widziany 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Avengers: Nadejście Avengers/Ultron bez ograniczeń
    Avengers: Nadejście Avengers/Ultron bez ograniczeń
    Autorzy:
    Gdy Ziemię czekają mroczne dni, gdy zagrażają jej złoczyńcy zbyt potężni, aby mógł pokonać ich jeden bohater, wówczas najpotężniejsze postacie Uniwersum Marvela łączą się w zespół, którego nikt nie po...
    czytelników: 28 | opinie: 2 | ocena: 6,89 (9 głosów) | inne wydania: 1
  • David Lynch Rozmowy.
    David Lynch Rozmowy.
    Autor:
    Wraz z powrotem po 25-latach kultowego serialu „Miasteczko Twin Peaks” prezentujemy rozmowy z twórcą tego serialu, ale przede wszystkim jednym z najbardziej kontrowersyjnych i cenionych reżyserów amer...
    czytelników: 13 | opinie: 0 | ocena: 7,67 (3 głosy)
  • Koniec warty
    Koniec warty
    Autor:
    SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traum...
    czytelników: 3590 | opinie: 224 | ocena: 7,03 (1578 głosów) | inne wydania: 2
  • Kryzys na nieskończonych ziemiach
    Kryzys na nieskończonych ziemiach
    Autorzy:
    Zbiorcze wydanie bestsellerowej serii, która w latach 80. XX wieku całkowicie zmieniła i usystematyzowała uniwersum superbohaterów wydawnictwa DC Comics. Do dziś jest uważana za jeden z kamieni milowy...
    czytelników: 62 | opinie: 9 | ocena: 6,81 (43 głosy) | inne wydania: 1
  • Ludzie gniewu
    Ludzie gniewu
    Autorzy:
    Wiele lat temu Isom Rath zabił człowieka. Nieporozumienie związane ze stadkiem owiec rozpoczęło krwawy cykl przemocy, który trwał całe pokolenia. Kolejni członkowie z rodu Rathów wplątywali się w cora...
    czytelników: 36 | opinie: 6 | ocena: 6,96 (27 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
Wkp
2017-06-24 12:07:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Posiadam, Współpraca

KRUCJATA WDOWY

Nieczęsto, ale jednak tak się zdarza, że za tworzenie scenariuszy komiksowych serii z głównego nurtu biorą się autorzy poczytnych powieści. Wystarczy tutaj wspomnieć choćby o „Wonder Woman” pisanej przez Jodi Picoult, rewelacyjnym „Kryzysie tożsamości” Brada Meltzera czy „Lokim” Roda Robiego. Do tego grona dołączyła także Czarna Wdowa, której przygody poprowadził Richard K....
KRUCJATA WDOWY

Nieczęsto, ale jednak tak się zdarza, że za tworzenie scenariuszy komiksowych serii z głównego nurtu biorą się autorzy poczytnych powieści. Wystarczy tutaj wspomnieć choćby o „Wonder Woman” pisanej przez Jodi Picoult, rewelacyjnym „Kryzysie tożsamości” Brada Meltzera czy „Lokim” Roda Robiego. Do tego grona dołączyła także Czarna Wdowa, której przygody poprowadził Richard K. Morgan, autor „Modyfikowanego węgla” i nagrodzonej „Trzynastki”. Spod jego ręki wyszła krwawa szpiegowska opowieść dla dojrzałych czytelników, oderwana od konwencji superhero.

Ktoś morduje kobiety. W Londynie w wybuchu limuzyny ginie niejaka Anna. W Alabamie zastrzelona zostaje działaczka proaborcyjna. Kolejne ofiary tracą życie w Osace, Sydney i Szanghaju. Tymczasem w Arizonie Czarna Wdowa wiedzie spokojne życie, jednak i ona staje się celem wyszkolonego mordercy. Od teraz zacznie się jej walka o przetrwanie i wyjaśnienie tego, co się dzieje. Wędrując tropem zabitej działaczki, która w rzeczywistości była dawną agentką KGB, Wdowa wraz z pomocą Phila Dextera, wyrusza w podróż, w trakcie której przyjdzie im stawić czoła uzbrojonym po zęby oddziałom i szpiegowskim intrygom. Ilość trupów rośnie, przeciwników nie ubywa, a sytuacja z każdą chwilą staje się coraz bardziej skomplikowana. Czy tym razem Czarna Wdowa zdoła odwrócić ją na swoją korzyść? Przeszłość w końcu nie śpi i upomina się o swoje…

Ten komiks rzeczywiście jest jak książki czy filmy o Jasonie Bourne’ie. Solidna, realistyczna szpiegowska opowieść, nie stroniąca od brutalności i serwująca całe mnóstwo pościgów, walk i strzelanin. Ale to nie kolejna sensacyjna opowiastka, jakich wiele. To naprawdę wciągający, treściwy album posiadający gęstą, mroczną atmosferę, ciekawych bohaterów i historię z feministycznymi akcentami. Tych ostatnich nie mogło jednak zabraknąć, Wdowa to w końcu najstarsza marvelowska heroina (debiutowała w 1964 roku), która zdobyła taką pozycję w tym uniwersum. Stworzenie jej przygód w ramach linii Marvel Knights, która z założenia miała być oderwana od długiej historii stojącej za bohaterami i skierowana do dojrzałego czytelnika, pozwoliło scenarzyście rozwinąć skrzydła i nie ograniczać się docelowym wiekiem odbiorcy.

Tak czy inaczej jednak, choć fabuła naprawdę jest znakomita, po album ten sięgnąłem przede wszystkim dla rysunków Billa Sienkiewicza, prawnuka Henryka Sienkiewicza. Z jednej strony mam wielki sentyment do jego twórczości, głównie za sprawą „Amazing Spider-Manów” wydawanych w Polsce w drugiej połowie lat 90. XX wieku, z drugiej to jeden z najlepszych i najoryginalniejszych ilustratorów, jakich widziałem. Jego kreski nie da się pomylić z żadną inną, jest brudna, ale realistyczna, absolutnie niemainstremowa i z artystycznym zacięciem. I chociaż w tym albumie jego udział ograniczył się niemalże tylko do zilustrowania pierwszego zeszytu i nakładania tuszu na szkice w pozostałych, jego styl wyraźnie odbija się w całym albumie. Najlepiej oczywiście wypadają rysunki, które sam stworzył, niemal równie dobrze prezentują się grafiki Gorana Parlova. Słabiej przedstawia się uproszczona kreska Seana Phillipsa, ale i z niej Sienkiewicz wycisnął wiele dobrego.

Duże wrażenie robi też samo zbiorcze wydanie. Bo poza tytułową historią otrzymujemy jeszcze sześć zeszytów „Czego to o niej nie mówią”, czyli dokładnie komplet opowieści z „Czarną Wdową” napisanych przez Morgana. Jeśli więc lubicie dobre, szpiegowskie komiksy dla dorosłych, sięgnijcie po „Powrót do domu”. Naprawdę warto.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/24/czarna-wdowa-powrot-do-domu-richard-k-morgan-bill-sienkiewicz-goran-parlov-sean-phillips/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-24 11:28:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Posiadam, Współpraca
Cykl: Miss Marvel (tom 2) | Seria: Marvel NOW!

KIEDY UCZEŃ JEST GOTOWY, POJAWIA SIĘ MISTRZ

Pierwszy tom „Ms. Marvel” kupił moje serce swoją uczciwością, humorem, przekonującą bohaterką i nietypowością, jak na tytuł superhero. Na drugi czekałem więc z niecierpliwością, a moje oczekiwania były wysokie. I nie zawiodłem się. Przygody Kamali trzymają poziom, a całość tylko potwierdza, że Wilson stworzyła jedną z najlepszych serii wydawanych po...
KIEDY UCZEŃ JEST GOTOWY, POJAWIA SIĘ MISTRZ

Pierwszy tom „Ms. Marvel” kupił moje serce swoją uczciwością, humorem, przekonującą bohaterką i nietypowością, jak na tytuł superhero. Na drugi czekałem więc z niecierpliwością, a moje oczekiwania były wysokie. I nie zawiodłem się. Przygody Kamali trzymają poziom, a całość tylko potwierdza, że Wilson stworzyła jedną z najlepszych serii wydawanych po polsku w ramach Marvel Now.

Aligator w kanałach New Jersey? Czemu nie! Kiedy pewnego dnia Kamala słyszy dobiegające z dziury w jezdni warczenie, nie wacha się by zejść pod ziemię i… Tak, znów na jej drodze staje Wynalazca, który w ostatnim czasie poszukiwał jej za pomocą swoich zabawek. Dziewczyna jednak spotyka także szukającego zaginionej uczennicy Wolverine’a, a że jest on jej ulubionym herosem (napisała nawet opowiadanie o nim!), walka o przetrwanie staje się dla niej niezwykłą przygodą. Czy jednak możliwe jest, że Wolvie to nauczyciel, jakiego poszukiwała by stać się lepszą bohaterką?
To jednak dopiero początek. Wieści o Ms. Marvel docierają do Inhumans i Królowa decyduje się zapewnić Kamali szkolenie. Jej opiekunem zostaje królewski pies Lockjaw, ale pytanie czy olbrzymi, kochający przytulasy zwierzak, nie przysporzy jej przy okazji kolejnych problemów w życiu osobistym?

Odmienność przygód Kamali na tle innych serii Marvela polega na tym, że bliżej jej do mangi, niż typowych komiksów amerykańskich. Z jednej strony bohaterce nie brakuje problemów, z drugiej trudno wszystko brać na poważnie. Bo zaczynając od mimiki bohaterów, przez przygody, które przytrafiają się pierwszej muzułmańskiej heroinie Marvela, na jej arcywrogu mającym wygląd papugi kończąc, wszystko wydaje się być z nieco innej bajki. Nieważne, że pojawia się Wolverine czy Kapitan Ameryka, ani że powstanie mocy Ms. Marvel związane jest ściśle z wydarzeniami „Nieskończoności”. Z tą serią jest trochę, jak z Deadpoolem, niby pozostaje w głównym nurcie, ale posiada swój własny charakter, klimat i styl.

Poza tym sama Kamala jest postacią, której nie da się nie lubić. Stworzona w najlepszej tradycji wydawnictwa, jest zwykłą nastolatką, humorzastą, ale z zasadami. Ma swoją religię, swoją kulturę – dla nas nieco egzotyczną, ale przez to jeszcze bardziej ciekawą – i ma także problemy, z jakimi mierzyć się musi każdy nastolatek. A że robi to w rozbrajający sposób, zachowując się nie jak heros, a jak fan komiksów, który herosem nagle został (co nie jest takie dalekie od prawdy), trudno nie ulec jej urokowi.

Rysunkowo „Pokolenie czemu” podzielone zostało na dwie części. Pierwsza z nich, słabsza, choć mająca urok cartoonowej prostoty, stworzona została przez Jacoba Wyatta. Drugą (składającą się z czterech zeszytów) przygotował autor pierwszego tomu, Adrian Alphona i trzeba przyznać, że znów wykonał kawał dobrej roboty. Jego kreska jest inna, niż to, co serwują nam komiksy z głównego nurtu, bardziej europejska (doceniono ją w końcu na festiwalu w Angoulême) i niesamowicie urocza. Świetnie pasuje do charakteru opowieści i samej Kamali, a przy okazji doskonale oddaje bliskowschodnie rysy twarzy bohaterów, co innym rysownikom nie zawsze wychodzi najlepiej.

Czy trzeba dodawać coś jeszcze? „Ms. Marvel” to naprawdę znakomita seria, jedna z najlepszych Marvela regularnie publikowanych na polskim rynku i przy okazji komiks, który spodobać się może nawet czytelnikom za superhero nieprzepadających. Lekka przyjemna, niegłupia i bardzo, bardzo sympatyczna opowieść. Polecam gorąco.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/24/ms-marvel-02-pokolenie-czemu-g-willow-wilson-adrian-alphona-jacob-wyatt/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-24 10:47:33
Dodał do serwisu książkę: Miss Marvel: Pokolenie Czemu
Cykl: Miss Marvel (tom 2) | Seria: Marvel NOW!
 
Wkp
2017-06-23 15:48:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Posiadam, Współpraca

MROCZNY RYCERZ POWRACA?

W świecie komiksowym nic nigdy nie ginie bezpowrotnie. To prawda znana czytelnikom od dawna. Czy zatem Batman, a właściwie Bruce Wayne, mógł porzucić swoją rolę obrońcy Gotham na dobre, nawet jeśli stracił pamięć i wydaje się nie być sobą? Nadszedł czas by się o tym przekonać.

Mr. Bloom, nowy przeciwnik Batmana, wdziera się do Powers Building i zaczyna po kolei...
MROCZNY RYCERZ POWRACA?

W świecie komiksowym nic nigdy nie ginie bezpowrotnie. To prawda znana czytelnikom od dawna. Czy zatem Batman, a właściwie Bruce Wayne, mógł porzucić swoją rolę obrońcy Gotham na dobre, nawet jeśli stracił pamięć i wydaje się nie być sobą? Nadszedł czas by się o tym przekonać.

Mr. Bloom, nowy przeciwnik Batmana, wdziera się do Powers Building i zaczyna po kolei zabijać ludzi. Gordon staje z nim do walki, ale choć sytuacja wydaje się obracać na korzyść nowego Człowieka Nietoperza, wróg ucieka. Kiedy więc udaje się go namierzyć, nikt nie jest pewien czy rzeczywiście trafili na jego trop, czy też może Bloom przygotował na nich zasadzkę. Gordon decyduje się samotnie stawić mu czoła, nawet za cenę własnego życia.
Tymczasem Bruce Wayne wiedzie spokojny żywot u boku ukochanej kobiety, którą prosi o rękę. Mimo, że w jej przeszłości nie brak mrocznych kart, chce spędzić z nią życie. Wciąż jednak ma problemy z pamięcią, chociaż odzywa się w nim jakiś zew. Spotkanie z Duke’iem, który na własną rękę podjął się odkrycia prawdziwej tożsamości Blooma, staje się impulsem do przypomnienia sobie dawnej roli obrońcy Gotham. Ale czy to wystarczy by stary Batman powrócił? A może jego powrót jest konieczny, by w mieście znów zapanował pokój?

Scott Snyder i Greg Capullo zaczynając nową serię Batmana w ramach New 52 (czy jak chce tego polskie nazewnictwo, Nowego DC Comics) stworzyli dzieło, które z miejsca stało się hitem, ale i pozycją niemalże kultową. „Trybunał sów”, jakim zaczęli ten run, powszechnie uznawany jest za jedną z najlepszych opowieści o Batmanie, a pozostałe zeszyty ich autorstwa także trzymają poziom. Nie inaczej jest też w przypadku „Blooma”, przedostatniego tomu serii, w którym znalazł się także jubileuszowy, bo 50 jej numer. Z tej okazji twórcy nie tylko domykają wiele wątków, ale przygotowali dla czytelników porcję zaskoczeń. Co więcej album ten, pod względem scenariusza, jest lepszy od poprzedniego, a pędząca na złamanie karku akcja nie pozwala na chwilę nudy, chociaż na spokojniejsze momenty także znalazło się miejsce.

Właściwie ten komiks jest jak gra, w którą grają funkcjonariusze gothamskiej policji. Nosi ona nazwę GCPD i przypomina pokera, z tym, że gra się w nią szybko, bez zastanowienia, a na stole czeka zakryta karta mogąca odmienić losy całej zabawy. Na tej zasadzie Snyder i James Tynion IV zbudowali całą fabułę, starając się dostarczyć czytelnikom jak najwięcej dobrej zabawy. Skutecznie zresztą. Całość na dodatek podlali charakterystycznymi dla „Batmana” z New 52 elementami, takimi jak legendy miejskie i grzebanie w historii Gotham, co tylko wyszło opowieści na dobre.

Pod względem graficznym Capullo jak zwykle nie zawodzi. Jego znakomita, szczegółowa i mroczna kreska świetnie współgra ze scenariuszem, podobnie zresztą jak kolor. Pozostali artyści też wypadają przyjemnie dla oka, choć nie tak dobrze jak on, a całość została uzupełniona o bogatą (liczącą blisko 40 stron) galerię okładek alternatywnych do 50 zeszytu przedstawiających walkę Batmana z Supermanem. Lista artystów odpowiedzialnych za owe okładki robi spore wrażenie, że wspomnę tylko o Timie Sale’u, Alexie Rossie, Jimie Lee, Paulu Pope’ie czy Gabrielu Dell’Otto.

W skrócie, miłośnicy Batmana z New 52 będą bardzo zadowoleni. Dostaną bowiem dokładnie to, czego oczekiwali. Ja ze swej strony „Blooma” polecam i czekam na finałowy tom serii.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/23/batman-9-bloom-scott-snyder-james-tynion-iv-greg-capullo-danny-miki-yanic-paquette/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-23 15:07:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Współpraca
Cykl: Lucky Luke (tom 55)

KOMIKSOWE BALLADY Z DZIKIEGO ZACHODU

Kolejny z tomów „Lucky Luke’a” na naszym rynku to przede wszystkim nie pełnoprawny album opowiadający jedną tylko historię, a zbiór trzech krótkich komiksów z Dzikiego Zachodu. Jedno pozostaje jednak niezmienne. Czy to w długiej, czy też krótkiej formie, najszybszy kowboj świata dostarcza tak samo dobrej zabawy zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom.
...
KOMIKSOWE BALLADY Z DZIKIEGO ZACHODU

Kolejny z tomów „Lucky Luke’a” na naszym rynku to przede wszystkim nie pełnoprawny album opowiadający jedną tylko historię, a zbiór trzech krótkich komiksów z Dzikiego Zachodu. Jedno pozostaje jednak niezmienne. Czy to w długiej, czy też krótkiej formie, najszybszy kowboj świata dostarcza tak samo dobrej zabawy zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom.

W tytułowej „Balladzie…” Daltonowie powracają po raz kolejny w mury więzienia, poprzysięgając zemścić się na Lucky Luke’u. Wtedy jednak dowiadują się, że ich stryj Henry odszedł z tego świata (śmiercią naturalną – przez powieszenie), a im czterem pozostawił spadek. Żeby go otrzymać muszą jednak wypełnić jeden warunek: zabić wszystkich, którzy doprowadzili do skazania denata, czyli przysięgłych i sędziego. Co więcej, Henry wyznaczył także osobę mającą dopilnować by należycie wywiązali się z zadania, a jest nią nie kto inny, tylko Lucky Luke – najbardziej uczciwy i godny zaufania człowiek na Dzikim Zachodzie. O dziwo kowboj dołącza do ich ekipy, ale jak na niego przystało, ma w głowie własny plan, który zaczyna realizować pod nosem Daltonów…

„Ballada o Daltonach” to główna opowieść tego tomu. I to nie tylko dlatego, że zajmuje 27 z 46 stron, ale również ze względu na to, że jest najlepszym z trzech zebranych tutaj komiksów. Pozostałe trzy to właściwie bonusy, które jednak trzymają poziom i dostarczają dodatkowej porcji dobrej zabawy. W „Ukochanej Jolly Jumpera” wierny koń Lucky Luke’a zaczyna się dziwnie zachowywać i nikt nie wie, co mu jest. Nawet on sam. Nie chce jeść, nic go nie bawi. Czyżby był chory? Wszystko wskazuje na to, że tak – i to na głowę! Tymczasem w „Rozróbie w Pancacke Valley” Lucky Luke przed rokiem został okradziony ze swojego konia, a w miejscu przestępstwa znalazł tylko guzik. Trop doprowadza do go Pancacke Valley, jednak spawa okazuje się o wiele trudniejsza do wyjaśnienia niż sądził. Wreszcie w „Szkole szeryfów” Luke staje się nauczycielem bandy nieudaczników.

Za tom ten odpowiada dwóch autorów, którzy z „Lukcy Luke’iem” od dawna byli związani. Pierwszy z nich to oczywiście Morris, twórca serii, jej stały rysownik i czasem także scenarzysta. Zilustrował cały ten album, napisał także ostatnie dwie z historii, za fabułę tytułowej odpowiada natomiast nie kto inny, jak niezawodny Goscinny. Wyjątkiem jest tu udział Grega, autora dobrze znanego w Polsce komiksu „Comanche”, który napisał swoją pierwszą i jedyną historię o kultowym kowboju. Na szczęście scenarzysta ten nie tylko nie zawodzi, ale udowadnia, że doskonale czuje klimat całości.

„Ballada o Daltonach” bawi więc, śmieszy i dostarcza miłośnikom serii to, czego oczekują. Wszystkie historie są świetnie poprowadzone, znakomicie, choć prosto narysowane i wciągają w swój świat. Przy okazji nie tylko w dobrym stylu kontynuują serię, ale także i znakomicie nadają się a rozpoczęcie przygody z Lucky Luke’iem. Polecam.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/23/lucky-luke-55-ballada-o-daltonach-i-inne-opowiesci-morris-rene-goscinny-michel-greg/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-23 14:42:19
Dodał do serwisu książkę: Ballada o Daltonach i inne opowieści
Cykl: Lucky Luke (tom 55)
 
Wkp
2017-06-23 06:55:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Współpraca
Cykl: Lucky Luke (tom 34)

LUCKY CITY

Czerwiec to zdecydowanie miesiąc Daltonów. Na naszym rynku ukazały się w końcu dwa znakomite albumy poświęcone tym największym wrogom Lucky Luke’a. I jak na tę serię przystało, na czytelników czeka dużo dobrej zabawy, humoru i niezapomnianego klimatu, który pokochały miliony odbiorców na całym świecie.

Poznajcie Fenton Town, miasteczko, w którym nie znajdziecie nikogo porządnego....
LUCKY CITY

Czerwiec to zdecydowanie miesiąc Daltonów. Na naszym rynku ukazały się w końcu dwa znakomite albumy poświęcone tym największym wrogom Lucky Luke’a. I jak na tę serię przystało, na czytelników czeka dużo dobrej zabawy, humoru i niezapomnianego klimatu, który pokochały miliony odbiorców na całym świecie.

Poznajcie Fenton Town, miasteczko, w którym nie znajdziecie nikogo porządnego. W tej najbardziej zdeprawowanej mieścinie w Teksasie nie ma zgody na spokój, każdy oszukuje każdego, wygrywa silniejszy, a średnia życia jest bardzo niska, chociaż nie wpuszcza się tu nikogo, kto nie ukończył 16-ego roku życia. Co się zaś tyczy stróżów prawa to w najlepszym wypadku szeryfowie uciekali z Fenton w pospiechu, pod osłoną nocy, w najgorszym… Lucky Luke tym się jednak nie przejmuje. Wystarczy mu kilka chwil by zaprowadzić tu porządek i od tej chwili miasto niszczeje, a jego dawny właściciel Fenton trafia do więzienia. Happy end? Nic bardziej mylnego. W tym samym więzieniu przebywają Daltonowie, a jeden z nich w wyniku pomyłki zostaje warunkowo zwolniony i wydobywa braci zza krat. Zachęcani opowieścią Fentona przestępcy przejmują jego miasto i nazywają je Dalton City. Wraz za nimi przybywa tam więzienny pies Bzik, a wkrótce zjawia się także Lucky Luke. Wzięty jednak w niewolę przez przestępców, staje się ich „testerem” atrakcji, jakie zamierzają serwować. Żeby odstawić ich z powrotem do więzienia, będzie musiał zmierzyć się z nie lada problemem, bowiem do miasta ściąga coraz więcej desperados…

Fabuła tego tomu jest równie absurdalna, co występujący w nim bohaterowie, i chociaż czasami ów absurd przekracza wszelkie granice, zabawa i tak jest znakomita. Lucky Luke bawi się bowiem swoją „niewolą” u Daltonów, a my czerpiemy z tego równie wielką przyjemność co on. I zaśmiewamy się równie mocno z niekorzystnego dla Daltonów przebiegu akcji, jak jego wierny koń. „Dalton City” zresztą to bardzo klasyczny tom serii – trudno wprawdzie nazywać go tak, skoro większość albumów „LL” można do klasyki zaliczyć, ale brak jest w tym wypadku lepszego określenia – zawierający wszystko to, czego można od niej oczekiwać, a także całą plejadę bohaterów najbardziej kojarzonych z przygodami kowboja poruszającego się szybciej niż jego cień.

Siła tego albumu i tak jednak opiera się na jego humorze. Żarty, mimo upływu lat, ciągle śmieszą, a satyra jest trafiona. Goscinny nie zawodzi, podobnie zresztą jak Morris, którego rysunki są klasyczne, typowe dla europejskich komiksów humorystycznych, ale też i posiadające swój własny charakter.

Jeśli więc lubicie „Lukcy Luke’a”, a nie czytaliście jeszcze „Dalton City” – albo też nie znacie go, ale macie ochotę na dobry, zabawny komiks dla młodszych i starszych – sięgnijcie po ten album. Naprawdę warto. To w końcu klasyka i klasa sama w sobie.

Recenzja: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/23/lucky-luke-34-dalton-city-rene-goscinny-morris/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-23 06:12:31
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
Wkp
2017-06-22 16:23:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Polskie, Przedpremierowo, Współpraca
Cykl: Światy Pilipiuka (tom 9) | Seria: Światy Pilipiuka

PILIPIUK W DOBREJ, KRÓTKIEJ FORMIE

Pilipiuk się skończył. Mam takie wrażenie od kilku lat, ale nawet jeśli to prawda, wciąż trzyma się znakomicie. Dowodem na to nie są ani kolejne tomy jego opus magnum, czyli Jakuba Wędrowycza (które zresztą też wyewoluowały w poważniejsze, bardziej wulgarne prace), ani powieści (których autor nie kontroluje w pełni, zbaczając w dziwne rejony), ale...
PILIPIUK W DOBREJ, KRÓTKIEJ FORMIE

Pilipiuk się skończył. Mam takie wrażenie od kilku lat, ale nawet jeśli to prawda, wciąż trzyma się znakomicie. Dowodem na to nie są ani kolejne tomy jego opus magnum, czyli Jakuba Wędrowycza (które zresztą też wyewoluowały w poważniejsze, bardziej wulgarne prace), ani powieści (których autor nie kontroluje w pełni, zbaczając w dziwne rejony), ale opowiadania pisane na poważnie. Teksty z pogranicza horroru, utworów wojennych, fantastyki i przygody, krótkie, ale treściwe i naprawdę urzekające klimatem. Najnowszy zbiór takich właśnie historii, zatytułowany „Wilcze leże”, doskonale pokazuje, że Pilipiuk trzyma poziom i wciąż ma jeszcze coś do powiedzenia.

Tytułowe „Wilcze leże” to historia dziewczyny, która mierzy się z trudami życia w wojennej codzienności. Nie na froncie, nie pośród walk, ale wśród biedy, strachu i obaw zagłuszanych przez ludzi na różne sposoby. A pośród tego wszystkiego jest on. Stary Mikołaj, który zbiera wszelkie mięsne ochłapy i zanosi na skraj lasu, karmić wilki, których praktycznie już nie ma. Tylko po co to robi?

Opowiadanie to nie wyczerpuje bynajmniej tematu wojny i wilków dla tego zbioru, nie mniej śmiało można powiedzieć, że nie określa jednocześnie całej jego tematyki. Pilipiuk bowiem tak, jak przeskakuje pomiędzy różnymi epokami, tak również przenosi się z jednego tematu na drugi, łącząc je ze sobą, przeplatając i często żartując z konwencji, której zarazem składa hołd. Znajdziemy tu zatem tekst traktujący o dramatycznych wydarzeniach, jakie za PRL-u rozegrały się w jednym z domów czy historię znalezienia podczas wykopalisk mało znaczącej mumii.

I tak właściwie zawodzi tylko jedno opowiadanie, które opowiadaniem ciężko tak naprawdę nazwać. To bowiem literacki żarcik, niewielki rozmiarami – zmieściłby się w SMS-ie, ale niestety nieudany. Ani śmieszny, ani ciekawy, ani nawet porządnie napisany. Pamiętajcie jednak, że to tylko jedna z czterystu stron, taka przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu. Bo choć Pilipiuk nazywany jest Wielkim Grafomanem, poważnymi tekstami, jakie tu prezentuje, pokazuje, że potrafi pisać – i wymyślać intrygujące, porywające fabuły. Oczywiście owa powaga nie jest przesadna, opowiadania nie stronią od humoru, satyry i lekkości, ale elementy te są stonowane, odpowiednio użyte i prezentujące naprawdę dobry poziom. I cóż z tego, że nie znajdziemy tutaj niczego odkrywczego, Pilipiuk bawi się motywami z literatury i kina przygodowego, czerpiąc pełnymi garściami z ich skarbnicy (a także własnych pasji i wiedzy), składając im jednocześnie hołd.

W skrócie, po „Wilcze leże” naprawdę warto jest sięgnąć. To solidna lektura dla miłośników fantastyki, grozy i przygody w najróżniejszych jej odmianach, dobrze napisana i na dodatek zilustrowana w znakomity, realistyczny i przyjemny dla oka sposób. Lubicie Pilipiuka? A może macie ochotę na udany zbiór opowiadań w sam raz na wakacje? Sięgnięcie po ten tytuł będzie strzałem w dziesiątkę. Polecam.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/22/wilcze-leze-andrzej-pilipiuk/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-22 15:55:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Posiadam, Współpraca
Seria: Odrodzenie

RODZINA ZE STALI

Może i historia DC Comics nie zaczęła się od Supermana, ale to jego przygody opublikowane w 1938 roku na łamach „Action Comics” dały początek opowieściom o superbohaterach. Nic więc dziwnego, że to właśnie on otwiera także „Drogę do Odrodzenia”, eventu, który po raz kolejny odmieni oblicze DC, przywracając właściwy bieg wydarzeniom. I przy okazji robi to w naprawdę znakomitym...
RODZINA ZE STALI

Może i historia DC Comics nie zaczęła się od Supermana, ale to jego przygody opublikowane w 1938 roku na łamach „Action Comics” dały początek opowieściom o superbohaterach. Nic więc dziwnego, że to właśnie on otwiera także „Drogę do Odrodzenia”, eventu, który po raz kolejny odmieni oblicze DC, przywracając właściwy bieg wydarzeniom. I przy okazji robi to w naprawdę znakomitym stylu.

Kiedy Superman i Lois zostali uwięzieni na Telosie, nie wiedzieli, że ich Ziemia, a właściwie cały wszechświat, który znali, uległ zmianie. Kiedy więc powrócili do swojego świata, ten był już zupełnie innym miejscem, nieufnym wobec Supermana, żyjący tu bohaterowie nie byli już tymi samymi, których doskonale znali. Clark i Lois zaczęli więc życie w ukryciu, pod przybranym nazwiskiem wychowując swojego syna Jonathana. Jak przystało na herosa, Clark przez lata działał w sekrecie ratując ludzi, Lois tymczasem pod pseudonimem Autor X wydawała kolejne książki obnażające przestępców. Niestety pewnego dnia wrogowie dowiadują się kim jest autor X, kobieta, jak i jej syn stają się celem, a jakby tego było mało po trwającej dekadę misji na Jowiszu na Ziemię wraca prom Excalibur. Ponieważ od długiego czasu nie było z nim kontaktu, wydarzenie to budzi wiele emocji. Superman obawia się jednak, co może z tego wyniknąć, pamięta bowiem, że w jego rzeczywistości komandor Henshaw, który pilotuje wahadłowiec, zyskał moce, stając się jednym z jego największych wrogów, Cyborgiem Supermanem. Czy i tym razem będzie stanowił zagrożenie? A to dopiero początek kłopotów…

Scenarzysta Dan Jurgens to prawdziwa legenda komiksów o Supermanie. Pisał je przez wiele długich lat, spod jego ręki wyszła m.in. rewolucyjna wówczas fabuła „Śmierć Supermana” i jej znakomity ciąg dalszy, a on sam wymyślił choćby postacie Doomsdaya i Cyborga Supermana. „Lois i Clark” to nie tylko dowód na to, że autor ma się całkiem dobrze, ale też znakomity przykład sentymentalnego komiksu, który z jednej strony mocno osadzony jest w wydarzeniach z przeszłości („Rządy Supermenów”) i teraźniejszości („Flashpoint”, „Convergence”), wprowadzając jednocześnie czytelników w nową/starą erę, a z drugiej stanowi udaną, samodzielną opowieść. Treść wyjaśnia bowiem wszystkie niezbędne zawiłości fabularne, a całość ma intrygujący klimat i fabułę w sam raz nadające się dla fanów postaci, jak i nowych czytelników, którzy chcieliby w tym miejscu zacząć swoją przygodę z Człowiekiem ze Stali i jego rodziną.

Co ciekawe, scenariusz Jurgensa jest o wiele dojrzalszy, niż jego prace z lat 90. XX wieku i pozbawiony wpadek, jakich wówczas nie brakowało w jego twórczości. Do tego na stronach albumu panuje nostalgiczny, ale też i w pewien sposób ponury nastrój. Całość natomiast została znakomicie zilustrowana przez Lee Weeksa. Kreska jest realistyczna, szczegółowa, ale też i typowo amerykańska, co pasuje do tej opowieści. Jeśli więc szukacie dobrego komiksu superhero, znajdującego się na skrzyżowaniu starego z nowym, „Lois i Clark” to bardzo dobry, warty poznania album i przy okazji udany wstęp do „Odrodzenia”. Polecam.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/22/droga-do-odrodzenia-superman-lois-i-clark-dan-jurgens-lee-weeks/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-22 14:57:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiksy, Współpraca

SŁODYCZ I MROK

Dziewiąty tom „My Little Pony” to znów jedna, długa opowieść. Tym razem jednak nasze słodkie kucyki stają przed jednym z najtrudniejszych (jeśli nie najtrudniejszym) z wyzwań w swojej karierze. Nadciąga niebezpieczeństwo, czarne chmury kłębią się nad głowami wszystkich, a wróg nie zamierza czekać. Jak jednak na tę serię przystało, nie zabrakło również humoru, uroku i dobrej,...
SŁODYCZ I MROK

Dziewiąty tom „My Little Pony” to znów jedna, długa opowieść. Tym razem jednak nasze słodkie kucyki stają przed jednym z najtrudniejszych (jeśli nie najtrudniejszym) z wyzwań w swojej karierze. Nadciąga niebezpieczeństwo, czarne chmury kłębią się nad głowami wszystkich, a wróg nie zamierza czekać. Jak jednak na tę serię przystało, nie zabrakło również humoru, uroku i dobrej, bajkowej zabawy!

Za Kryształowym Królestwem rozciąga się arktyczne pustkowie, które od wieków służyło jako więzienie dla najgorszych potworów. Siostry wypędzały tu różnych więźniów, z którymi nie było wiadomo co zrobić, ale miejsce to skrywa bestie tak stare, że nawet one o nich nie wiedziały. Kiedy Królestwo upadło, zaginęły wszystkie zapisy, ale potwory nie zniknęły i teraz nadszedł czas, żeby powróciły…
Tajemnicza, zakapturzona postać wędruje, odnajdując najróżniejsze szemrane i niegodziwe osoby i namawia je na przyłączenie się do niej. Da im siłę, pomoże im pokonać kucyki, których nienawidzą, a oni pomogą jemu. Kiedy na jarmarku dochodzi do ataku sił zła, dobre kucyki stają w obliczu potężnych zastępów wroga, który chce zaatakować Królestwo. Czy mu się to uda? Kto kryje się pod kapturem? I co czeka na naszych bohaterów w trakcie Oblężenia Kryształowego Królestwa?

Chociaż tom ten jest zdecydowanie bardziej mroczny, niż większość opowieści publikowanych w ramach „My Little Pony: Przyjaźń to magia”, zachowuje jednocześnie wszystkie niezbędne (i uwielbiane przez czytelników) elementy serii. Słodycz, urok, humor i satyra łączy się tu z tradycyjną opowieścią o sile przyjaźni, która potrafi pokonać nawet największe przeciwności losu. Tym razem jednak pozytywnym bohaterom jest o wiele trudniej zatriumfować. Zło połączyło siły, mrok wkrada się nie tylko do krainy, ale i w serca bohaterów, a światełka w tunelu nie widać. To, że wszystko musi skończyć się happy endem, wiadomo już od samego początku. Nadal jednak czytelnika ciekawi, jak do tego szczęśliwego finału dojdzie i co zmieni się w życiu kucyków.

Rysunki Andy’ego Price’a jak zwykle znakomicie pasują do opowieści, a przy okazji są także urocze, klimatyczne i słodkie. Podobnie zresztą jak kolory. Autor dobrze sprawdza się także w bardziej mrocznych ilustracjach, a eksperymenty graficzne z ukazaniem potworów wypadają naprawdę mile dla oka. Całość sprawia więc bardzo pozytywne wrażenie i zdecydowanie warta jest poznania. Oczywiście nie jest to komiks dla wszystkich, ale czytelnicy, którzy lubią słodkie, dziecięce opowieści potrafiące poprawić humor i obudzić w człowieku jakąś sentymentalną nutę, na pewno będą bawić się znakomicie.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/22/moj-kucyk-pony-przyjazn-to-magia-tom-9-jeremy-whitley-andy-price/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-22 14:40:58
Dodał do serwisu książkę: Mój Kucyk Pony. Przyjaźń to magia. Tom 9
 
Wkp
2017-06-22 07:14:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Polskie, Posiadam, Współpraca
Autor:

CZASEM DOBRZE JEST SIĘ ZABAWIĆ

Bzik i Makówka powracają po raz piąty. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, wiecie czego możecie się spodziewać, jeśli nie, czeka na Was znakomita, lekko szalona zabawa dla młodych i starszych, pełna przygód i humoru. Co więcej sprawdzająca się znakomicie jako świetnie napisana i uroczo zilustrowana lektura niezależna od poprzednich tomów.

W co tym razem...
CZASEM DOBRZE JEST SIĘ ZABAWIĆ

Bzik i Makówka powracają po raz piąty. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, wiecie czego możecie się spodziewać, jeśli nie, czeka na Was znakomita, lekko szalona zabawa dla młodych i starszych, pełna przygód i humoru. Co więcej sprawdzająca się znakomicie jako świetnie napisana i uroczo zilustrowana lektura niezależna od poprzednich tomów.

W co tym razem wpakowali się Gabriela Bzik i Nilson Makówka, dwoje młodych przyjaciół? Gabrysia wpada na pomysł, jak poprawić ich oceny z zachowania, nie wyobraża sobie by nie dostać czerwonego paska na świadectwie, a wszystko co może jej w tym pomoc, jest mile widziane. Dlatego też decyduje się, że wraz z przyjacielem zgłoszą się do stworzenia strony internetowej swojej klasy. Automatycznie dostaną za to 6 z informatyki, a co więcej, będą kontrolować przepływ informacji i wszelkie nieprzygotowanie do lekcji będą mogli tłumaczyć obowiązkami związanymi z witryną. Jest jednak pewien problem – nie znają się na programowaniu! Ale wtedy pojawia się niezwykła okazja w postaci kursu informatycznego dla młodych, co więcej oferowanego w cenie tak okazyjnej, że aż podejrzanej. Wkrótce okazuje się, że podany w ogłoszeniu adres nie istnieje, a wejście do firmy Bzik i Makówka znajdują w… toalecie lokalu z kebabem. Dalej jest już tylko dziwniej, bo oto przyjaciele trafiają do fundacji monitorującej podróże w czasie. Dwójka przyjaciół sama odbyła już kilka takich podróży, dlatego teraz otrzymują propozycję pracy, która stanie się dla nich prawdziwą przygodą!

Nie martwcie się, jeśli nie czytaliście żadnego z poprzednich tomów serii „Bzik i Makówka”. Sam dotychczas miałem okazję poznać tylko jedną książkę z przygodami tej dwójki (znakomite „Maliny zza żelaznej kurtyny”), a nieznajomość innych w niczym nie przeszkodziła mi cieszyć się napisaną przez Rafała Witka historią. Jak na dobry, dziecięco-młodzieżowy cykl przystało, wszystkie jego części łączą się ze sobą, ale także i znakomicie nadają do samodzielnego czytania. A czytać jest co, bo autor w świetnym stylu kontynuuje długą tradycję podobnych dzieł, łącząc klimat współczesności z tym, znanym z książek z czasów PRL-u. Znajdziecie tutaj zatem i sentyment, i dziecięcy zachwyt przygodami, i magię, którą młodzi potrafią wykrzesać nawet z najprostszych rzeczy.

Do tego całość została sprawnie, lekko, ale nie infantylnie napisana. Witek nie stworzył kolejnej, naiwnej opowieści dla dzieci, ale coś, co spodoba się także wewnętrznym dzieciom kryjącym się w każdym z nas – trzeba jedynie dać dojść im do głosu. I nie wstydzić się faktem, że tyle przyjemności może nam dostarczyć prosta książka. A ta konkretna dostarcza i to nie mało. Jeśli więc macie ochotę na coś, co przypomni Wam młode lata i przywoła uśmiech na twarzy, sięgnijcie. Warto.

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/22/bzik-makowka-przedstawiaja-elvis-i-agenci-pamieci-rafal-witek/

pokaż więcej

 
Wkp
2017-06-20 17:29:44
Dodał do serwisu książkę: Szafran
Cykl: Księga Twardowskiego (tom 2)
 
Wkp
2017-06-20 06:34:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Współpraca
Autor:

NAPISZ RECENZJĘ

I. KONTENT
CHCĘ NAPISAĆ RECENZJĘ Z PAMIĘCI

II. UKONTENTOWANIE
NAPISZ RECENZJĘ Z PAMIĘCI
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
...
NAPISZ RECENZJĘ

I. KONTENT
CHCĘ NAPISAĆ RECENZJĘ Z PAMIĘCI

II. UKONTENTOWANIE
NAPISZ RECENZJĘ Z PAMIĘCI
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
I tak właśnie powinna wyglądać recenzja niniejszej pozycji, ale spokojnie, nie będę jak autor tej książki i nie chcę Was oszukiwać. A w czym oszukał? Choćby w tym, że znajdziecie tutaj cokolwiek, a tak nie jest. „Namaluj Popka” bowiem to nic innego, jak plik czystych kartek (no prawie, na górze każdej znajdziecie polecenie kogo macie namalować z pamięci) i to tyle. Plik kartek wielkości zeszytu, grubszego nieco – i oczywiście kilkakrotnie droższego, bo cena okładkowa to 19.90 zł. Jaki jest sens wydawania podobnych tytułów? Tu nawet nie trzeba się zastanawiać, owszem, można to motywować filozoficznym bełkotem, ale wniosek dla każdego kupującego będzie jeden: ta książka miała wyciągnąć pieniądze z kieszeni czytelników spragnionych popularnych w ostatnich latach kreatywnych publikacji dla dorosłych. I właściwie nie ma tu czego więcej napisać, ale spróbujmy jednak przyjrzeć się temu wydawnictwu nieco dogłębniej.

Całość mojej recenzji na portalu Sztukater: https://sztukater.pl/ksiazki/item/21591-namaluj-popka.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
4095 2627 87657
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (412)

Ulubieni autorzy (28)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (14)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd