Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fundacja i Imperium

Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Cykl: Fundacja (tom 7)
Wydawnictwo: Rebis
7,51 (683 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
51
9
103
8
173
7
232
6
80
5
34
4
6
3
3
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Foundation and Empire
data wydania
ISBN
9788373011762
liczba stron
220
słowa kluczowe
Isaac Asimov, Fundacja, Imperium
język
polski
dodał
Horesz

Inne wydania

Pierwsza Fundacja utrzymała suwerenność i pokonała Republikę Korelską. Wyszłą też obronną ręką z następnego kryzysu, wywołanego przez gen.Bela Riosea i lorda Brodriga. Jednak siedemdziesiąt lat później autorytarna władza Fundacji popada w konflikt z opozycją demokratyczną oraz niepodległymi handlarzami. Ci chcą pozyskać dla siebie Muła, mutanta o zdolnościach psychicznych. Nadciąga najgorszy z...

Pierwsza Fundacja utrzymała suwerenność i pokonała Republikę Korelską. Wyszłą też obronną ręką z następnego kryzysu, wywołanego przez gen.Bela Riosea i lorda Brodriga. Jednak siedemdziesiąt lat później autorytarna władza Fundacji popada w konflikt z opozycją demokratyczną oraz niepodległymi handlarzami. Ci chcą pozyskać dla siebie Muła, mutanta o zdolnościach psychicznych. Nadciąga najgorszy z kryzysów - kryzys, którego nie przewidział nawet sam Hari Seldon. Ratunkiem może być tylko Druga Fundacja...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1224)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1576
Krzysztof Baliński | 2014-07-17
Na półkach: Przeczytane, Kcnk
Przeczytana: 17 lipca 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kontynuując czytanie „Fundacji” Asimova przeczytałem teraz część siódmą zatytułowaną „Fundacja i Imperium”. Zagłębiając się w tej lekturze dowiadujemy się, że psychohistoryczne spekulacje Seldona były skomplikowane, zawiłe i jednak niezwykle trafione. Seldon założył dwie fundacje, bo nie miał wątpliwości, że jedna z nich padnie, przynajmniej na jakiś czas, a ta druga bardziej tajemnicza przetrwa. Na pierwszej pracują specjaliści z nauk ścisłych, a na drugiej psychologowie, mający, o ile dobrze rozumiem, mentalistyczne uzdolnienia.

Ta książka ma dwie, które różnią się od siebie. Pierwsza jest prosta do rozpracowania, chodzi o relacje Fundacji z Imperium. Tutaj Imperium choć upadające, jeszcze się trzyma kupy, zdarzają się dobrzy, silni, władcy, pokroju Cleona II. Niestety dla imperium, władcami są byli generałowie, który wywalczyli sobie pozycję najczęściej mordując poprzednika, akurat w tej roli wystąpił ojciec Cleona II, co nie zmienia postaci rzeczy, że ten był cholernie...

książek: 313
astaldohil | 2017-02-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lutego 2017

"Fundacja i Imperium" zawsze była moją ulubioną częścią tego cyklu i to nie tylko dlatego, że lektura tej książki była moim pierwszym zetknięciem się z twórczością Asimova. Wracając do niej po wielu latach, jedynie utwierdziłem się w tym, że "Fundację i Imperium" cechuje znaczy skok jakościowy w stosunku do inaugurującego tę serię tomu, zatytułowanego "Fundacja". Intrygi dwóch mini-powieści wydają się dużo lepiej przemyślane - ze wskazaniem na drugą, dłuższą partię książki, zatytułowaną "Muł" - a uniwersum wreszcie staje się, odpowiednim dla tej epickiej opowieści, rozbudowanym i plastycznym tłem. I na koniec, wreszcie pojawia się poważne i realne zagrożenie dla planu Hariego Seldona w postaci zmiennej, której nie uwzględnił w swoich obliczeniach. A to sprawia, że czuć tu wagę stawki, o jaką toczy się gra. Nie uświadczycie więc tu tej puentującej niemal każde z wcześniejszych opowiadań konkluzji, iż "Fundacja jest niepokonana".

Po raz kolejny mamy do czynienia ze znakomitym...

książek: 465
Marek Adamkiewicz | 2014-05-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Krótko po opublikowaniu "Fundacji" Asimov poszedł za ciosem i przedstawił czytelnikom dalsze losy tego państwa, mającego być ostatnią deską ratunku dla galaktyki, przed pogrążeniem się w tysiącleciach barbarzyństwa. Jak to na ogół jest z dalszymi ciągami, wiadomo - zazwyczaj do pierwowzorów nie dorastają. W przypadku "Fundacji i Imperium" nie jest inaczej. Powieść wydaje się być gorsza od poprzedniczki, co nie oznacza jednak, że nie warto jej przeczytać. Przeciwnie - jest to bowiem książka dobra.

(...)

Tytułowy bohater „Muła” jest czymś, na co Fundacja może nie być przygotowana. Hari Seldon określił plan jej rozwoju na setki lat do przodu, jednak wszystko miało iść w zakładanym kierunku jedynie, gdyby nie zaistniały nieprzewidziane okoliczności. Ponadto psychohistoria (fikcyjna nauka, której czołowym przedstawicielem był właśnie Seldon) mogła przewidzieć jedynie ruchy większych skupisk ludności i na tej podstawie określić w jakim kierunku podążą społeczeństwa. Pomysł zachwiania...

książek: 215
Karmiacy_Kolibry | 2014-09-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 września 2014

Po przeczytaniu drugiej książki z cyklu Fundacja jestem już pewien co do jednego - powinien ją przeczytać każdy, kto myśli o zostaniu pisarzem SF. Choćby tylko dlatego, by dowiedzieć się jakich błędów nie należy popełniać :) Spokojnie! Wcale nie twierdzę, że to zła książka - wręcz przeciwnie. Ale o tym później. Ponad 60 lat od jej napisania jak na dłoni widać, że nie ma co zbytnio wdawać się w prognozowanie rozwoju techniki. Jakieś kapsułki do przekazywania informacji, projektory do czytania książek, a przede wszystkim pakowanie technologi atomowej do każdego urządzenia. Zwykła bateria Li-Ion już nie wystarczy ? No ale jak włączymy filtr w głowie na to wszystko to jeszcze zostają dwie bardzo dobre historie Generała i Muła. Obie są ze sobą całkiem sprytnie połączone. Pierwsza pokazuje jak szybko z bohatera można spaść do zera (to nie pomyłka). Zakończenie drugiej jest jednym z bardziej zaskakujących i poruszających jakie zdarzyło mi się czytać i rekompensuje nieco przynudnawy...

książek: 215
Marta | 2015-03-11
Na półkach: Przeczytane

Drugą część (jeśli chodzi o prządek chronologiczny) uważam za przeczytaną, co można o niej powiedzieć, na pewno, że jest spójna z pierwszą częścią. Bardzo dobrze się czyta jedyny problem to taki, że czytelnik faktycznie powinien te tomy czytać jeden za drugim jeśli ma tak samo słabą pamięć jak ja. Trzeba się wytężyć, żeby dobrze pamiętać chronologię zdarzeń, kontrolować sytuację. Na szczęście nie ma tam aż tyle bohaterów co w Silmarillionie, który był naprawdę hardcorowy pod kątem spamiętania miliona nazwisk, koneksji i wydarzeń. Książkę polecam każdemu kto lubi Sf.

książek: 80
Tadeusz Pawłowski | 2013-10-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 października 2013

To już nie to samo, co tom pierwszy. O ile w "Fundacji" pomysł był żywy i świeży, to tutaj obrasta głównie w formę, zamienia się w kryminał z rozwiązaniem na końcu, z proskenium co i raz wysuwa się na swoim podeście "deus ex machina". Mają chyba rację Ci, co mówią, że cykl "Fundacja" należy zacząć i skończyć na pierwszym tomie :-)

książek: 284
KBKBKB | 2013-12-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 14 grudnia 2013

Równie wyśmienita co część pierwsza, a powiedziałbym nawet, że dojrzalsza.

książek: 32
Magdalena Korczyńska | 2014-05-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 maja 2014

Czytało mi się lekko i przyjemnie. Tak jak przy poprzednim tomie i tu miałam wrażenie dystansu narratora - w tym cyklu najważniejsza jest opowieść sama w sobie. Przedstawiona jest historia wszechświata, a de facto ludzkości, i to prawidłowości rządzące losem ludzkim są pierwszoplanowym bohaterem tych powieści. Bohaterowie cieleśni są tylko narzędziem ukazującym nieuchronność pewnych zdarzeń, a kiedy już posłużą swojemu celowi, są bez sentymentu porzucani, akcja natomiast koncentruje się wokół innych postaci, bardziej użytecznych dla kolejnego etapu historii. Autora nie interesują jednostki, nie znajdziemy tu głównego bohatera, którego moglibyśmy polubić, a który poprowadzi nas przez swój świat, by na końcu wygrać w spektakularnej potyczce a agentem zła. Co więcej, często powtarzana jest myśl przyświecająca całemu cyklowi: dla ludzkości w wymiarze globalnym losy jednostki nie mają znaczenia. Niezależnie od tego, co każdy z nas będzie robić ze swoim życiem, my jako cywilizacja...

książek: 147
Janitor | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2017 rok

Co powodowało człowiekiem który wydał "Fundację" Asimova w tej chorej chronologii?
Jak bardzo brak wyobraźni kilku patałachów może popsuć przeżycia jakie powinny nam towarzyszyć przy czytaniu tej serii?
Otóż:
- tomy 1-2 które wyjaśniają co to jest psychohistoria i czym są fundacje. Tomy 3-5 to zapychacze dla tych którym mało "Fundacji". Natomiast tomy 6-8, wydane ponad 30 lat przed pozostałymi tomami, to kręgosłup całej serii. Na Imperatora, to tu, w serce całej akcji powinno się rzucić czytelnika!
- tylna części okładki to dzisiejszy trailer filmowy- a masz czytelniku, żebyś wiedział o wszystkich istotnych zwrotach akcji. No, a pierwszej cześć książki to w ogóle nie warto czytać, więc od razu powiemy Ci co dzieje się 70 lat po...
Niesmak jest duży. Ktoś obrabował mnie z przyjemności jaka powinna mi towarzyszyć przy przewracaniu kolejnych stron "Fundacji i imperium". Za powyższe dałbym całej serii 6/10. Za to, że ta książka w normalnych okolicznościach nie byłaby tak oczywista i...

książek: 197
Natalia | 2012-07-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 lipca 2012

Po pierwszej części cyklu nie mogłam się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną książkę o Fundacji. Niestety trochę się zawiodłam, bo powieść nie trzymała już w napięciu tak jak poprzednia. Początek i końcówka były wyśmienite, ale środek .... nie wiem, trochę nudny, przegadany, bez akcji i nowych wątków.
W "Fundacji i Imperium" nie mamy już tak wielu bohaterów, którzy muszą przezwyciężać kolejne "kryzysy Seldona". W sumie akcja kręci się wokół małżeństwa Torana oraz Bayty, no i tajemniczego, karykaturalnego błazna. Książka jest napisana trochę w inny sposób, bo nie ma tu wiele przeskoków w akcji, zmiany bohaterów, historia jest płynna. To właśnie mi się nie spodobało, że autor powrócił do standardowej konwencji, jednego czy kilku bohaterów, z którymi czytelnik się utożsamia i wiąże.
Pomimo tych zmian, nadal uważam książki o Fundacji najlepszym sci-fi jakie czytałam.

zobacz kolejne z 1214 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd