Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Towarzyszka Panienka

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
6,69 (914 ocen i 154 opinie) Zobacz oceny
10
35
9
51
8
132
7
308
6
258
5
75
4
27
3
14
2
9
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377001240
liczba stron
280
język
polski
dodała
Evita

Jakim ojcem był generał Jaruzelski? Jaką córką była Monika? Autobiograficzna opowieść Moniki Jaruzelskiej to pełna ironii i dowcipu opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca. Okazuje się, że niełatwo być córką generała. Zarówno, gdy się jest nieśmiałą nastolatką, jak też dojrzałą kobietą, idącą przez życie z „gorącym” nazwiskiem.

 

źródło opisu: http://www.czerwoneiczarne.pl/

źródło okładki: http://www.czerwoneiczarne.pl/

Brak materiałów.
książek: 536
Olaf | 2013-09-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 września 2013

"O czym nie da się mówić, to się musi przemilczeć". Tak powtórzę za Ludwikiem Wittgensteinem. Nie będę po nikim pluł i w ogóle jak karzeł się zachowywał, ale świat to ogół faktów. A te są brutalne. Córka ruskiego generała w polskim mundurze opisuje swoje "zmaganie się z życiem i światem". Czy znacie kogoś, do kogo przychodzą z propozycją wywiadu,tylko po to by zaraz zaproponować mu robotę w gazecie? . . . Albo ze stylisty chce się stać psychologiem, ale komercha bierze górę więc dla buntu nie zostaje acetą, bo tata taki był... Nic bym nie powiedział, uśmiechnął bym się, ale wkurwiła mnie to książka mocno. Była bezczelna w swojej naiwności. I jeszcze ci koreańczycy, co jako "żywe posągi" w kształt ryja jaruzela się ułożyły. Ja bym się wstydził i chciał zapomnieć. Ale ok, polaccy kartofle wpierdalali, matka po chleb 5 godzin stała, a oni w Rio i w Baio, w Pekinie i Rzymie, a teraz jest co powspominać!!! I lepiej, fajną narrację można sprzedać, z dziadziem bednym, zgeneralonym, umęczonym na czele. Tak powiem, bo komuny się już nie rozliczy, a nas takimi kwiatkami będą karmić. Ponure to wszystko i beznadziejne. Super ksiażka, ładna, śmieszna, ale kontekst tej skurwysyńskiej komuny z tamtej stronym jest nie do przegryzienia. Pani Monika to na pewno zdystansowana i pełna wątpliwości osoba. Problem w tym, że zabrakło jej wątpliwości w stosunku do piekiełka, w którym wyrosła. Nie chodzi, o to by dla siły prawdy 13 grudnia nagle zaczęła stać z drugiej strony okien znanego domu. Ale by tam gdzie można nic nie mówić, nic nie mówiła. Piotr Gontarczyk w artykuke "Córka" (Do rzeczy 33/2013) mądrą rzecz powiedział. Gdy jej tatuś bezdebitową literaturę przynosił, by dziewczę mogło czytać i się kształcić, za to samo jej koledzy z roku mogli by pójść, do paki. Niby detal, ale do tego miała mieszkanie kupione, by blisko na uczelnie miała. Pamiętam jak mi matka mówiła, że w połowie lat 80 do Wawy, coś załatwić pojechali i tylko placki ziemniaczane były i nic więcej, brud, smrud i ubóstwo. Ja nie znam tamtego świata, tamtej rzeczywistości. Ale w miarę przybywania tego typu literatury odnoszę wrażenie, że sprytnie nam tą wierzę babel III RP urabiają. Z resztą, dla uzmysłowienia sobie, coraz częściej świadomie i z premedytacją sięgam do GW. Gówno z prawdy i z historii na rzecz narracji. Przyszłość nie będzie wasza, nie wierzę. Kupa wyperfumowana nadal brzydko pachnie. Tyle.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pretty Little Liars. Mordercze

Tak! Za mną już ostatnia część Pretty Little Liars. Czuję się cudownie, ale jednocześnie jest mi strasznie smutno. Zżyłam się już z Hanną, Arią, Spenc...

zgłoś błąd zgłoś błąd