Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zorkownia

Wydawnictwo: Znak
8,11 (648 ocen i 213 opinii) Zobacz oceny
10
135
9
123
8
189
7
123
6
53
5
11
4
11
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324028825
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

Poruszający dziennik odkrywania nadziei i miłości tak wielkiej, że nie da się jej zamknąć w jednym słowie „Patrzę, jak dzieci chlapią się wodą, biegają umorusane, na bosaka. Chłonę ich radość i czuję przeogromne szczęście, że mogę na to patrzeć wolna od zwierzęcego bólu akurat tu i teraz. Mam obowiązek WIDZIEĆ rzeczy, smakować rzeczy, cieszyć się nimi.” Agnieszka Kaluga obiecała umierającej...

Poruszający dziennik odkrywania nadziei i miłości tak wielkiej, że nie da się jej zamknąć w jednym słowie
„Patrzę, jak dzieci chlapią się wodą, biegają umorusane, na bosaka. Chłonę ich radość i czuję przeogromne szczęście, że mogę na to patrzeć wolna od zwierzęcego bólu akurat tu i teraz.
Mam obowiązek WIDZIEĆ rzeczy, smakować rzeczy, cieszyć się nimi.”

Agnieszka Kaluga obiecała umierającej córeczce, że sobie poradzi. Teraz pomaga innym. Odnalazła swoje miejsce, choć życie przecina się tam ze śmiercią. Od czterech lat jest wolontariuszką w hospicjum. Spędza czas z tymi, którzy potrzebują kilku słów, uśmiechu, pomocy przy napisaniu ostatniego listu.

„Zorkownia” to zapis najpełniej przeżytych chwil i kilkanaście pięknych zdjęć z życia. To poruszający dziennik odkrywania nadziei i miłości tak wielkiej, że nie da się jej zamknąć w jednym słowie. To wzruszająca opowieść o tym, co najważniejsze.

Zorkownia otrzymała trzy wyróżnienia w konkursie Blog Roku 2011.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014

źródło okładki: http://www.znak.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
pheosia książek: 1404

O najtrudniejszym można pisać tylko prosto

Śmierć, umieranie, ból, cierpienie, bezradność, amputowane kończyny, stomie, niegojące się rany, odleżyny, strach, potworna samotność, rozpacz, pustka… Nikt z nas nie lubi czytać o tym, co trudne. Mniej lub bardziej świadomie uciekamy od takich tematów. Kiedy gdzieś blisko pojawi się choroba lub śmierć, nie wiemy jak zareagować, co powiedzieć, zrobić… Łatwo poklepać po ramieniu, rzucić zdawkowe „przykro mi” i wrócić do swojego bezpiecznego życia. Nie oglądać się za siebie, nie myśleć o tym, co nas tak przeraża, po cichu cieszyć się, że nie nas to spotkało. Wielu z nas tak robi, choć się do tego nie przyznaje. Agnieszka Kaluga zrobiła wręcz odwrotnie – weszła w sam środek niewyobrażalnego bólu i cierpienia. Wybrała miejsce, gdzie ludzie umierają. Codziennie. Miejsce, do którego ludzie trafiają, żeby umrzeć, pozbawieni nadziei na życie i powrót do swojej normalności. Ludzie – świadomie powtórzyłam to słowo, bo oddaje ono sens pracy autorki. Opisując swój wolontariat w hospicjum, bardzo wyraźnie pokazuje ona, że to nie pacjenci, chorzy albo kolejne numery, ale właśnie ludzie – z konkretnymi historiami, planami, marzeniami. Nie „ta z czwórki” albo „ten z izolatki”, ale Basia, pan Stasiu, Marek… Tak bardzo ludzcy mimo zwierzęcego bólu i cierpienia, które niszczą ich ciała. Agnieszka Kaluga uczy, jak uszanować ich człowieczeństwo do ostatniej sekundy…

Z całego serca podziwiam autorkę za jej siłę, szacunek wobec chorych i niezwykłą umiejętność towarzyszenia, bycia w takim...

Śmierć, umieranie, ból, cierpienie, bezradność, amputowane kończyny, stomie, niegojące się rany, odleżyny, strach, potworna samotność, rozpacz, pustka… Nikt z nas nie lubi czytać o tym, co trudne. Mniej lub bardziej świadomie uciekamy od takich tematów. Kiedy gdzieś blisko pojawi się choroba lub śmierć, nie wiemy jak zareagować, co powiedzieć, zrobić… Łatwo poklepać po ramieniu, rzucić zdawkowe „przykro mi” i wrócić do swojego bezpiecznego życia. Nie oglądać się za siebie, nie myśleć o tym, co nas tak przeraża, po cichu cieszyć się, że nie nas to spotkało. Wielu z nas tak robi, choć się do tego nie przyznaje. Agnieszka Kaluga zrobiła wręcz odwrotnie – weszła w sam środek niewyobrażalnego bólu i cierpienia. Wybrała miejsce, gdzie ludzie umierają. Codziennie. Miejsce, do którego ludzie trafiają, żeby umrzeć, pozbawieni nadziei na życie i powrót do swojej normalności. Ludzie – świadomie powtórzyłam to słowo, bo oddaje ono sens pracy autorki. Opisując swój wolontariat w hospicjum, bardzo wyraźnie pokazuje ona, że to nie pacjenci, chorzy albo kolejne numery, ale właśnie ludzie – z konkretnymi historiami, planami, marzeniami. Nie „ta z czwórki” albo „ten z izolatki”, ale Basia, pan Stasiu, Marek… Tak bardzo ludzcy mimo zwierzęcego bólu i cierpienia, które niszczą ich ciała. Agnieszka Kaluga uczy, jak uszanować ich człowieczeństwo do ostatniej sekundy…

Z całego serca podziwiam autorkę za jej siłę, szacunek wobec chorych i niezwykłą umiejętność towarzyszenia, bycia w takim zakresie, jakiego oczekuje dana osoba. Nie więcej i nie mniej. Bo z jednym trzeba porozmawiać, innego pogłaskać po głowie, potrzymać za rękę albo ucałować. Czasem trzeba zmusić do zjedzenia posiłku albo napisania pożegnalnego listu, innym razem można nielegalnie przemycić ostatniego papierosa do szpitalnej sali… Każdy człowiek to inna historia. Nie dziwię się, że Agnieszka Kaluga zaczęła pisać o tym, czego doświadcza – jedno serce nie może pomieścić aż tyle bólu. Po prostu, czasem trzeba go wylać. A przy okazji można innych tak wiele nauczyć. Bo każda opowieść, choć bolesna, ubogaca czytelnika.

Siła tej książki tkwi w prostocie. Bo o tak trudnych sprawach nie można pisać inaczej niż prosto – prosto z mostu, bez owijania w bawełnę, ale też w prostych słowach. Nie można też się nie wzruszać podczas lektury. I, chociaż czasami po policzkach płyną łzy, od książki trudno się oderwać. Autorka pokazuje hospicjum jako miejsce pełne życia, w którym zawiera się nowe przyjaźnie, odnawia stare, godzi z rodziną i własną historią. Hospicjum tętni życiem, jest domem – właśnie dzięki pracy takich osób, jak Agnieszka. 

Katarzyna Marondel

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1703)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1443
Piotr | 2016-08-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2016

Kilka razy widziałem okładkę, czytałem bardzo pozytywne recenzje, ale cały czas byłem przekonany, że "Zorkownia" to powieść. Po długim czasie zakupiłem książkę za grosze na wyprzedaży, zupełnie nie wiedząc, z czym mam do czynienia.

Autorka jest wolontariuszką w hospicjum i to właśnie o tym traktuje ta książka. To coś w rodzaju pamiętnika pisanego w latach 2010 - 2014. Kaługa opisuje codzienność w pracy z umierającymi, pokazując ich ostatnie dni, godziny, minuty. Ta książka jest dla mnie studium człowieka w stanie agonalnym. W "Zorkowni" śmierć towarzyszy nam nieustannie, ozdobiona ogromnym cierpieniem i bezsilnością rodzin, a także czasami obojętnością pracownikiem.

Zmęczyła mnie ta książka potwornie, ale potrzebowałem czegoś takiego, prawdziwego, co ściągnęło mnie do poziomu. Czytając "Zorkownie" miałem całą paletę barw stanów emocjonalnych, ale wszystkie miały negatywny wydźwięk. Pisanie o tak intymnych sprawach w taki sposób jest nie lada wyzwaniem. Autorka wyszła z tego...

książek: 1517
_fantasquemagorie_ | 2016-04-05
Na półkach: Przeczytane, Dobry wybór, 2016
Przeczytana: 04 kwietnia 2016

"Zorkownia" to opis kilkunastu dni, a raczej kilkunastu tysięcy minut spędzonych z osobami oddzielonymi "od zdrowia, nadziei, rodziny, od siebie samych", z ludźmi, którzy nie mogą odwrócić się od bólu, od choroby, od śmierci.

Autorka w konsekwencji dramatycznych sytuacji życiowych zdecydowała się na zostanie wolontariuszem w hospicjum paliatywnym. Poczuła, że ma dług do spłacenia światu, "że chce tak właśnie się zużywać". Z własnego zatem wyboru, stała się "osobą od rzeczy ostatnich". Opisuje swoją drogę, wydarzenia, które ją do tego skłoniły, trudne początki, systematyczne, powolne oswajanie strachu. Próbuje uchwycić migawki z życia "przed" i życia "po", z jego ostatnich godzin, minut, tchnień.

Jej działanie tylko pozornie ogranicza się do serii mało istotnych, mechanicznych gestów. Wydaje się, że po prostu przykłada do czół chłodne kompresy, zwilża usta, powieki, podaje słomkę z wodą, skacze do sklepu po jogurt. W rzeczywistości jednak wykonuje "cały pakiet drobnych...

książek: 11175
Perzka | 2014-09-11
Przeczytana: 09 września 2014

„Boimy się śmierci, kochamy życie”

Agnieszka, wolontariuszka prowadzi blog, w którym opisuje swój wolontariat w hospicjum. Wcześniej przeżyła śmierć swojej maleńkiej córeczki, a pracę w hospicjum poznała podczas pobytu w nim swojego teścia, chorego na raka płuc. Z tym bagażem trudnych przeżyć potrafi zrozumieć pacjentów, ale również ich najbliższych, którzy także cierpią.
Uczy się milczeć, bo w tym miejscu nie zawsze zbędne słowa przynoszą ulgę cierpiącym. Uczy się słuchać, bo niektórzy mają potrzebę opowiedzenia komuś o tym co czują. Przytula, głaszcze, w ten sposób dodaje siły,

„pakiet drobnych czynności, które przykrywają bezradność wobec umierania”

Agnieszka jest dla mnie niesamowita, wspaniała. Pełna miłości do drugiego człowieka, otwarta, bezinteresownie oddająca swój czas, swoje siły innym. Nie oczekująca pochwał, prezentów. Uśmiech innych jest dla niej zapłatą za pomoc.

Treść książki jest trudna. Rak nie oszczędza nikogo. Nie ważne jest pochodzenie, wiek,...

książek: 170
Magdalena | 2014-04-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 kwietnia 2014

Pięknie napisane miniatury na temat umierania. Tekst zachwyca niezwykłymi skojarzeniami, słowotwórstwem, metaforą. Autorka - swoją postawą wobec umierających, pełną ciepła, cierpliwości i wyczucia.
Książka przekonała mnie, że hospicjum to też życie w całej swej różnorodności - ktoś się smuci, ktoś inny czuje ulgę, bo minął właśnie atak bólu. Jest wielkoduszność, małostkowość, wszelkie cechy ludzkie, i te piękne i przykre dla innych. Tylko całość jakby wielokrotnie powiększona, bo naznaczona świadomością bliskości końca.
Krótkie refleksje przypominają mi patchworkowe kwadraty - każdy inny, ale połączone razem tworzą wspaniały wzór, niepowtarzalny jak historie opisanych ludzi.

książek: 228
jousna | 2016-09-23
Na półkach: Przeczytane

Agnieszka Kaluga – autorka książki to wspaniała kobieta. Chociaż w swoim życiu przeżyła tragedię (śmierć malutkiej córeczki), potrafi tak wiele ze swojego życia poświęcić innym. Pani Agnieszka jest wolontariuszką w hospicjum, gdzie pomaga cierpiącym dobrym słowem, pogłaskaniem po głowie, uśmiechem. Pomaga też ich najbliższym przeżyć te ostatnie chwile pożegnania. Razem milczą, modlą się, czuwają…
Książka powstała na podstawie prowadzonego przez Panią Agnieszkę bloga. Tyle w nim cierpienia, bólu, bezradności. Najbardziej porusza śmierć ludzi młodych, zostawiających swoje dzieci, rodziny. Przy czytaniu boli aż cała dusza i krzyczy: dlaczego?
Mimo tak trudnej tematyki książka jest niezwykle ciepła, jakby chciała nas uspokoić przed strachem do przejścia w inny nieznany świat. I pokazuje jak ważne jest, by to przejście odbywało się wśród najbliższych, którzy pozwalają odejść, uwolnić się od cierpienia…

książek: 3500
Monika | 2014-08-02
Przeczytana: 02 sierpnia 2014

Okładka książki ma przepiękny, intensywnie zielony, mój ulubiony kolor. Kolor nadziei.
Wewnątrz książki też znajdziemy całe Himalaje nadziei. Ale też zwątpienia. I morze bólu i rozpaczy.

To niezwykle ważna i mądra książka. Ogromnie się cieszę, że powstała.

Z moich obserwacji wynika, że w obliczu tragedii, choroby czy śmierci, ludzie stają się bezradni, boją się, uciekają i chowają. Jak się zachować w obliczu nastolatki z łysą głową? Co powiedzieć matce stojącej nad grobem swojego dziecka?
Uciekamy więc. Uciekamy. bo się boimy, że tragedia przejdzie na nas. Ale przede wszystkim boimy się, że swoimi słowami dodamy tylko bólu, zwyczajnie nie potrafimy się zachować.
Tylko ci, którzy sami przeżyli traumę potrafią zdobyć się na normalne zachowanie, na uścisk dłoni i dobre słowo. Albo zwykła milczącą obecność.
A to często bardzo, bardzo wiele. Nie bójmy się więc! Zawsze twierdzę, że w takich sytuacjach lepiej powiedzieć coś głupiego niż uciekać. Nie izolujmy się od cierpiących, oni...

książek: 3603
szaraczek | 2015-07-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 05 lipca 2015

Książka (a właściwie blog) Agnieszki Kalugi to poruszający zapis doświadczeń zdobytych przez autorkę dzięki wolontariatowi w jednym z hospicjów, ale przede wszystkim doświadczenie kobiety, która straciła dziecko.
W hospicjum jest świadkiem nie tylko umierania. Jest świadkiem ostatniego tchnienia, nadzieji, ogromnej miłości, przebaczenia i ogromnego bólu. Zaprzyjaźnia się z pacjentami, którzy za szybko odchodzą. Towarzyszy im pomaga, nie tylko w codziennych czynnościach, ale i w tej najtrudniejszej dla nich ostatniej już drodze. Poznaje historie ich życia dzieląc się również swoimi przeżyciami. To tam uczy się doceniać życie, cieszyć się każdą chwilą.

Książka nie jest lekką i przyjemną lekturą, bo książki poruszające tak ważne i potrzebne tematy nigdy nie będą takimi. Nie raz doprowadza czytelnika do łez. Jestem pełna podziwu dla autorki za to że jest w stanie udźwignąć tyle cierpienia nie tylko swojego ale również pacjentów i ich bliskich. Że ma siłę chodzić do takich miejsc i w...

książek: 4152

Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Moc w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

Zapewne część z Was zastanawia się dlaczego rozpoczęłam od cytatu z Biblii i to akurat od tego konkretnego... Otóż dla mnie "Zorkownia" jest idealnym wręcz odzwierciedleniem zacytowanych powyżej słów. Postawa autorki oraz jej podopiecznych z hospicjum Palium w sposób niezwykle szczery i dobitny ukazuje niebagatelne przejawy człowieczeństwa w obliczu choroby, cierpienia lęku oraz nieuniknionej i w przeważającej większości przypadków rychłej śmierci...

Autorka choć sama przeżyła ogromną traumę niesie wsparcie nie tylko samym cierpiącym lecz również ich najbliższym. Uświadamia, że gdy medycyna staje się całkowicie bezradna tym, co możemy wciąż dać drugiej osobie jest nasza obecność, uśmiech, rozmowa bądź wspólne milczenie, trzymanie za rękę etc.

Lektura tej książki powstałej w oparciu o bloga autorki nie jest łatwa i często powoduje, iż w oczach...

książek: 3753
BagatElka | 2014-04-28
Na półkach: Przeczytane

Czytanie tej książki boli,musiałam przerywać aby odetchnąć i pomyśleć o czymś innym bo emocje były tak silne,że aż mnie dusiły.
Lektura "Zorkowni" niesie smutek i uczy pokory.
Jestem pełna podziwu dla autorki za Jej odwagę.

książek: 1937

"Najtwardszy orzech do zgryzienia - bezradność".

Sięgając po tę publikację wiedziałam, że to nie będzie łatwa i pogodna książka. Po lekturze "Zorkowni", śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z ważniejszych i najtrudniejszych tego typu publikacji, jakie miałam okazję w ostatnim czasie przeczytać. Bardzo trudno jest mi pisać o "Zorkowni", w zasadzie wypadałoby chyba jednak ją przemilczeć, bowiem ogrom ludzkiego bólu, cierpienia i bezsilności, który wypełnia karty tejże książki jest tak olbrzymi, że nie jest łatwo go oswoić i zaakceptować. Jest mi ciężko otrząsnąć się po tej lekturze, niby taka krótka, jednakże niezwykle mocna i zupełnie zniewalająca umysł czytelnika. Niemniej jednak ta niebanalna publikacja ma w sobie dobrego ducha, który niesie ludziom cierpiącym chwilowe wytchnienie, daje im nadzieję, uśmiech i dobre słowo, tak zwyczajnie i zupełnie bezinteresownie wyciąga pomocną dłoń, stanowi pocieszenie i oparcie podczas ostatniego tchnienia. Tym dobrym duchem jest p. Agnieszka...

zobacz kolejne z 1693 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Najlepsze książki 2014 roku - Waszym zdaniem

W zeszłym roku prezentowaliśmy Wam, Drodzy Czytelnicy, subiektywny wybór najlepszych książek mijającego roku. Najlepsze (ich zdaniem) tytuły wymieniali współpracujący z nami redaktorzy oraz my, administracja serwisu. W tym roku postanowiliśmy podejść do tematu z innej strony i oddać głos Wam – użytkownikom serwisu, twardym danym z naszej bazy i cyfrom, które (ponoć) nigdy nie kłamią.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd