Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śród żywych duchów

Wydawnictwo: Znak
7,94 (190 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
38
8
68
7
46
6
16
5
3
4
0
3
0
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324022120
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura polska, esej
język
polski
dodała
Booka

Listopad 1988 r., zaniedbana łączka na warszawskich Powązkach. Małgorzata Szejnert na każdym z pięciu symbolicznych grobów kładzie krótki list. Kartkę przyciska zniczem. Jest przekonana, że groby są puste, ale wie, że wieczorem ktoś tu przyjdzie... Dramat polskich bohaterów wojennych - rotmistrza Pileckiego, generała Fieldorfa „Nila” i innych skazanych na śmierć w Polsce Ludowej - nie kończył...

Listopad 1988 r., zaniedbana łączka na warszawskich Powązkach. Małgorzata Szejnert na każdym z pięciu symbolicznych grobów kładzie krótki list. Kartkę przyciska zniczem. Jest przekonana, że groby są puste, ale wie, że wieczorem ktoś tu przyjdzie...

Dramat polskich bohaterów wojennych - rotmistrza Pileckiego, generała Fieldorfa „Nila” i innych skazanych na śmierć w Polsce Ludowej - nie kończył się z chwilą wykonania wyroków. Dla rodzin straconych to początek walki o ujawnienie prawdy o losach bliskich: synów, mężów i ojców. Śród żywych duchów to ich poruszająca historia.

Małgorzata Szejnert, mimo starannie zatartych śladów, poszukuje grobów więźniów politycznych straconych w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej. Zbiera relacje świadków i członków rodzin, ujawnia sposoby na obejście cenzury i zdobycie informacji w epoce strachu i nieufności.

Dziennikarka w mistrzowski sposób łączy opowieść o epoce terroru i o końcu lat osiemdziesiątych, tworząc niezwykłą kronikę przełomu i początku demokratycznych przemian w Polsce.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3395,tytu...(?)

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/files/covers/card/topBig/Sz...»

pokaż więcej

Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
dorsz książek: 435

Ale przynajmniej – wiemy*

Wyjątkowość tej książki nie polega tylko na tym, że była pierwszą tak odważną i kompletną próbą zrekonstruowania ostatnich dni (a właściwie godzin) ofiar represji politycznych, straconych w więzieniu mokotowskim. Intrygująca okazuje się też możliwość spojrzenia na Małgorzatę Szejnert z końca lat osiemdziesiątych, która jeszcze nie przypuszcza, że porwie nas swoimi opowieściami o Zanzibarze albo stacji imigracyjnej na Ellis Island. A jednak niedaleko jej do siebie z „Domu Żółwia” czy „Wyspy Klucz” – jest reporterką zdeterminowaną, mającą wielki szacunek dla przedmiotów i detali.

To było karkołomne zadanie: wejść w temat-tajemnicę. Odtwarzać, bazując na ustnych relacjach i „wieści gminnej”. Przekopywać się przez tomy dokumentów. „Śród żywych duchów” to nie tylko reportaż – przy okazji otrzymujemy szczegółowe studium pracy reportera. Zapiski Szejnert ujawniają pułapki, jakie na niego czyhają. Pokazują jak musi on błyskawicznie, lecz nie pochopnie, wyciągać wnioski, składać w całość fragmentaryczną wiedzę, rewidować to, czego już się dowiedział, po dotarciu do kolejnych osób i materiałów.

Nie należy używać własnej logiki do badania zjawisk tamtego świata* – notuje Szejnert 9 października 1988 roku. A jednak to dzięki niej zaszła tak daleko. Zresztą, czy aby na pewno świat, o którym pisze to świat „tamten”? Czy jego porządek nie odbija się na czasie, kiedy poszukuje i opisuje swoje poszukiwania?

Ta książka to ujmujący dowód na przenikanie się historii. Na „cmentarz”, na którym...

Wyjątkowość tej książki nie polega tylko na tym, że była pierwszą tak odważną i kompletną próbą zrekonstruowania ostatnich dni (a właściwie godzin) ofiar represji politycznych, straconych w więzieniu mokotowskim. Intrygująca okazuje się też możliwość spojrzenia na Małgorzatę Szejnert z końca lat osiemdziesiątych, która jeszcze nie przypuszcza, że porwie nas swoimi opowieściami o Zanzibarze albo stacji imigracyjnej na Ellis Island. A jednak niedaleko jej do siebie z „Domu Żółwia” czy „Wyspy Klucz” – jest reporterką zdeterminowaną, mającą wielki szacunek dla przedmiotów i detali.

To było karkołomne zadanie: wejść w temat-tajemnicę. Odtwarzać, bazując na ustnych relacjach i „wieści gminnej”. Przekopywać się przez tomy dokumentów. „Śród żywych duchów” to nie tylko reportaż – przy okazji otrzymujemy szczegółowe studium pracy reportera. Zapiski Szejnert ujawniają pułapki, jakie na niego czyhają. Pokazują jak musi on błyskawicznie, lecz nie pochopnie, wyciągać wnioski, składać w całość fragmentaryczną wiedzę, rewidować to, czego już się dowiedział, po dotarciu do kolejnych osób i materiałów.

Nie należy używać własnej logiki do badania zjawisk tamtego świata* – notuje Szejnert 9 października 1988 roku. A jednak to dzięki niej zaszła tak daleko. Zresztą, czy aby na pewno świat, o którym pisze to świat „tamten”? Czy jego porządek nie odbija się na czasie, kiedy poszukuje i opisuje swoje poszukiwania?

Ta książka to ujmujący dowód na przenikanie się historii. Na „cmentarz”, na którym potajemnie grzebano więźniów nasunęła się nekropolia parafialna, gdzie pochówki były legalne i nad wyraz oczywiste. Większość ofiar została uznana przez władze Polski Ludowej za zdrajców – a jednak pomnik na symbolicznym grobie Augusta Emila Fieldorfa „Nila” powstał za zgodą jej kontynuatorów. To pod ich okiem odbywały się, po latach, procesy rehabilitacyjne.

Niewiedza o zaginionych podważa realność świata – czytamy w wierszu „Pan Cogito o potrzebie ścisłości” Zbigniewa Herberta, który posłużył za motto tej książki. Po przeczytaniu jest jeszcze bardziej realnie. Przynajmniej – wiemy i nic już tego nie zmieni.

Aleksandra Bączek

Cytaty za: Małgorzata Szejnert, „Śród żywych duchów”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012
 

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (684)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2567
beata | 2016-08-24
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 24 sierpnia 2016

"jak trudno ustalić imiona
wszystkich tych co zginęli
w walce z władzą nieludzką"
/z wiersza Z. Herberta "Pan Cogito o potrzebie ścisłości", który posłużył autorce za motto książki/

„Pracowałam przez ponad półtora roku, ale informacje, które zgromadziłam, nie zaprowadzą nikogo na miejsce, w którym spoczywa mąż, ojciec lub brat. Słowo >syn< pomijam świadomie. Rodzice straconych przekroczyli już wiek śmiertelności.”

Niecodzienna możliwość podejrzenia warsztatu reporterskiego Małgorzaty Szejnert. Bo książka ma formę dziennika dokumentującego zbieranie materiałów do reportażu. Praca trwała długo: od marca 1988 r. do końca listopada 1989 r. I prawie każdego dnia pojawiają się zapiski, nieraz kilkakrotnie w ciągu dnia.

Co jest prawdą?
Niesamowite udokumentowanie przekazu ludzkiego: każdy pamięta co innego, każdy pamięta inaczej – bez chęci wprowadzania w błąd, powstają różne opowieści, różne fakty…. Zawodność ludzkiej pamięci. I jej wybiórczość. Przetwarzanie przez wyobraźnię...

książek: 3099
Bagienka | 2014-12-01
Przeczytana: 30 listopada 2014
książek: 3052
edit3008 | 2013-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2013

Książka niezwykła, bardzo poruszająca. Początek może zniechęcić, ponieważ przedstawia bardzo żmudne "docieranie" do faktów, zbieranie materiału do artykułu i książki o ludziach-bohaterach bez mogił. Dlaczego ludzie nie chcą mówić o tych faktach bardzo dobrze autorka przedstawiła cytując:
( 20 czerwca wieczorem)"Lęk" A.Kępińskiego:
" Lęk działa hamująco na rozwój osobowości, w skrajnych przypadkach doprowadza do skarłowacenia człowieka. W epokach terroru ludzie nikczemnieją, stają się karłami..." /str.67/.
Po publikacji artykułu autorki o cmentarzu na Służewie i audycji w RE, coraz więcej osób kontaktuje się z autorką, sprawa nabiera tempa.
Współczuję rodzinom, straconych-zamordowanych bohaterów, którzy nie mogli zapalić znicza i odwiedzać mogiły. Dzięki, autorce oraz zmianom jakie zachodziły ( po wyborach 1989 r.) przynajmniej niektóre rodziny mogły dowiedzieć się gdzie zostali "pogrzebani" ich najbliżsi.
Po przeczytaniu książki Pani Małgorzaty Szejnert zdałam sobie sprawę,...

książek: 1816
Monka | 2014-01-29
Przeczytana: 28 stycznia 2014

"Najbardziej wzruszająca książka Małgorzaty Szejnert. Niezwykły nagrobek wystawiony polskim bohaterom" - Niestety nie mogę odnieść się do pierwszej części tego cytatu, ponieważ jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam... Mogę za to odnieść się do drugiej części i napisać, że zgadzam się z tym stwierdzeniem w pełnej rozciągłości. Na pewno jest to książka prawdziwa, szczera, odważna, wzruszająca i poruszająca. Zdecydowanie warto ją przeczytać.

książek: 2833
Monika Stocka | 2013-02-13
Na półkach: Przeczytane, E-book
Przeczytana: 13 lutego 2013

To książka (reportaż? esej?) inna niż wszystko, co do tej pory czytałam. Szybko wpadła na moja listę, bo interesuje mnie temat, natomiast po pierwszych stronach, zastanawiałam się, czy kontynuować, bo pisana jest specyficznie. To swojego rodzaju dziennik z poszukiwań. Nie mniej, coś mnie ciągnęło.
Dwa magnesy poniżej:
“(…) Jest wstrząśnięta nie tyle śmiercią grabarza (wszyscy pomrzemy), ile faktem jego zesłania. Na Powązkach, gdzie pracował przez całe życie, byłby u siebie. Na Wólce jest nikim. Jest tam bezimienny, jakby nie miał grobu. Grób i tabliczka nie wystarczą jeszcze. Zmarli powinni przebywać wśród swoich, w miejscu, które znają, tak samo jak żywi.
- Czy tak już idzie w tę stronę – pyta Gienia ze łzami – że będziemy leżeli, jakby nas nie było?”

Zawsze mówiłam, że chcę być skremowana … teraz się zastanawiam.
Chciałabym chyba jednak odejść na piechotę, powoli …

“(…) Teczki* leżą razem, na osobnej półce. Archiwistka wskazuje je chętnie, a nawet gorliwie. Przygotowując te...

książek: 908
Karola | 2013-07-17
Przeczytana: 17 lipca 2013

"PRZECHODNIU POCHYL CZOŁO WSTRZYMAJ KROK NA CHWILĘ"
Ciężko mi wyrazić jaki ogrom uczuć wzbudziła we mnie ta książka: zaskoczenie, ciekawość, wzruszenie, zdenerwowanie. Ale po kolei... "Śród żywych duchów" to wznowienie książki, która pierwotnie ukazała się w 1990 czyli zaraz po tym jak w Polsce upadł komunizm i zaczęła rodzić się długo oczekiwana demokracja. Książka jest zapisem pracy Małgorzaty Szejnert jakiej dokonała, by dowiedzieć się co stało się z ciałami skazanych na śmierć w więzieniu mokotowskim. Lektura wstrząsająca. Dlaczego zaskoczenie? Bo nie będę nikogo oszukiwać, że interesowałam się tym kawałkiem historii Polski. Ciekawość? Bo wraz z kolejnymi stronami rodziło się coraz większe zainteresowanie tematem. Wzruszenie? Tylko człowiek odarty z jakichkolwiek uczuć może przejść obojętnie wobec tej książki, gdzie dowiadujemy się, że ludzie w kwiecie wieku, którzy w czasie II wojny światowej ryzykowali swoje życie za ojczyznę, po jej zakończeniu zostali zamordowani jak...

książek: 188
czytanieWwannie | 2012-10-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam.
Przeczytana: 01 października 2012

Jesteśmy w Warszawie wczesną wiosną 1988 roku. Towarzyszy nam Małgorzata Szejnert, która zaprasza nas w podróż wgłąb ziemi łąki na Służewie, to tam podobno grzebano więźniów Mokotowa, którzy po niedawno zakończonej wojnie z Niemcami, rozpoczęli nową, o tyle bardziej przerażającą co ściśle tajną. Do niedawna ukrywano metody rozstrzeliwania polskich bohaterów. Kiedy te, za sprawą wielu publikacji krok po kroku zostały opisane przez wielu świadków, rodziny, ale też zostały oficjalnie odtajnione przez rząd, autorka postanowiła wszcząć nowe śledztwo, śledztwo w imieniu zaginionych dusz, które nieludzko potraktowane, nie mogą liczyć na cmentarne wsparcie swoich bliskich. A to dlatego, że miejsce ich spoczynku jest dotąd nikomu nie znane. Główna spekulacja prowadzi na wspomniany już Służew, w pobliżu parafii św. Katarzyny i tamtejszego cmentarza. Autorka tego reportażu jak po nitce, dociera do rodzin zaginionych, pracowników cmentarzy, więzień, by pomóc im dowiedzieć się gdzie...

książek: 641
Tamanna | 2015-05-21
Przeczytana: kwiecień 2015

Książkę Małgorzaty Szejnert przeczytałam jednym tchem. W weekend. Wydawało mi się, że nie można tak z zapartym tchem czytać książki o szukaniu grobów rozstrzelanych przez komunistów po wojnie Akowców. A jednak. Motyw szukania, w dodatku losów poszczególnych osób, po to, by ocalić pamięć o nich, czyni tę historię bardzo poruszającą. Szukanie, dochodzenie, zbieranie, porównywanie, spisywanie rozmów z ludźmi, rozróżnienie zasłyszanej relacji od relacji od świadka. Wszystko to po to, by dociec prawdy, by znowu włączyć w krwiobieg naszej polskiej rzeczywistości ludzi tak walecznych i tak skrzywdzonych. Czasem przed rozstrzelaniem powiązanych drutem kolczastym. Nadzy i bezimienni we wspólnym grobie zasypywani wapnem. Chowani nocą. Z zacieraniem śladów pochówku. Próbowano nam odebrać pamięć o nich. Uświadamiając im tuż przed śmiercią, że nie tylko zginą, ale i zostaną pochowani bez prawa do imienia na grobie.

Małgorzata Szejnert cytuje Mickiewicza:
"O grób dla kości naszych w...

książek: 38147
Muminka | 2015-12-22
Na półkach: Przeczytane, Biografie, 2015
Przeczytana: 12 grudnia 2015

Najważniejsza jest ludzka pamięć gdyż historię tak naprawdę pisza zwycięzcy. Dlatego mogły powstawać, a nawet cieszyły się aprobtą komunistycznych władz, publikacje o polskich bandytach, którzy walczyli z nowym ustrojm.Okazuje się, że w końcówce lat 80-tych, tuż przed Okrąglym Stołem, znana publicystka zaqczęła zbierać materiały o pomordowanych w mokotowskim więzieniu, tudzież innych katowniach. Już czuło się upadek komunizmu i wiatr odnowy wiał. Można było publicznie pytać o zbrodnie komunistycznego rządu, pokazowe procesy ujętych cichociemnych i powstańców, żołnierzy wyklętych z lat 1945-1954. Niestety sprawy uległy przedawnieniu, zresztą większość straconych zrehabilitowano do końca lat 70-tych, a duża odległość czasowa utrudnia pani Szejnert dotarcie do świadków, czy to księży na których cmentarzu parafialnym grzebano bezimienne ofiary w masowych grobach, czy to widzów/wykonawców egzekucji, czy też uczestników pokazowych procesów, sędziów, adwokatów i oficerów śledczych....

książek: 583
Anaesz | 2014-08-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 sierpnia 2014

Mordowanie polskich oficerów, inteligencji, akowców, tortury,masakrowanie ciał..to robił Stalin rękami polskich pracowników UB. Potem grzebanie ciał w tajemnicy, traktowanie ich gorzej niż hitlerowców. Niewyobrażalne cierpienie rodzin, niewiedza, kłamstwa. to obraz polski powojennej, w której po skończonej wojnie tragedia toczyła się dalej. Autorka dociera do setek osób, spotyka sie , koresponduje, po to by jeszcze w trudnych latach przemian ustrojowych prawda wyszła na jaw. By szczątki ofiar spoczeły w nazwanych własnym nazwiskiem mogiłach a rodziny zaznały spokoju.

zobacz kolejne z 674 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Światy moich bohaterów układam ze szczegółów

Z Angeliką Kuźniak, reporterką, autorką m.in. książek o Zofii Stryjeńskiej, Papuszy, Ewie Demarczyk, w związku z premierą ksiażki „Krótka historia o długiej miłości” rozmawia Zofia Karaszewska.


więcej
Kolejna zdobycz BN: archiwum Małgorzaty Szejnert

Małgorzata Szejnert - wybitna reporterka i pisarka, jedna ze współzałożycielek „Gazety Wyborczej” przekazała Bibliotece Narodowej swoje archiwum.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd