jolasia 
"Jakie podniecające jest życie! - pomyślał Muminek. - Wszystko może się nagle zmienić i to zupełnie bez powodu!"
kobieta, Łódź/ Rotkreuz, status: Czytelniczka, dodała: 57 cytatów, ostatnio widziana 9 godzin temu
Teraz czytam
  • A ja żem jej powiedziała...
    A ja żem jej powiedziała...
    Autor:
    A ja żem jej powiedziała... – ta książka to petarda. Wydawało się, że nic już nas nie zaskoczy w internecie. I wtedy pojawiła się ona. Śmieszna gęba, która mówi mądrze o życiu. Prosto, zwięźle, szcze...
    czytelników: 5996 | opinie: 561 | ocena: 7,03 (3246 głosów) | inne wydania: 1
  • Dziennik (tom 2/3)
    Dziennik (tom 2/3)
    Autor:
    Drugi i Trzeci tom Dziennika, obejmujący lata 1957-1969, Opus Magnum Witolda Gombrowicza w porywającej interpretacji Mariusza Bonaszewskiego! Wyjątkowe, nie znajdujące porównania w polskiej lite...
    czytelników: 25 | opinie: 0 | ocena: 9 (5 głosów)
  • Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
    Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
    Autor:
    Co się stanie, kiedy lewicująca, zbuntowana studentka z Antwerpii, mieszkająca ze swoim irańskim chłopakiem, trafi do domu ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, która żyje zamknięta we własnym świecie, na...
    czytelników: 753 | opinie: 26 | ocena: 7,17 (150 głosów)
  • Nad przepaściami wiary
    Nad przepaściami wiary
    Autorzy:
    „W swoim życiu szukam teologii bardziej wyrozumiałej, bardziej ludzkiej, bliższej doświadczeniu ludzi. Boję się teologii wpędzającej ludzi w rozpacz, serwującej ludziom beznadzieję, trwogę, lęk przed...
    czytelników: 53 | opinie: 4 | ocena: 8,12 (25 głosów) | inne wydania: 1
  • Nowolipie
    Nowolipie
    Autor:
    Nowolipie, warszawska ulica, dla Józefa Hena zaczarowana kraina szczęśliwego dzieciństwa - jest tłem i materią jego najnowszej, bardzo osobistej prozy. Autor snuje wzruszającą opowieść o własnym doras...
    czytelników: 109 | opinie: 7 | ocena: 7,34 (53 głosy) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-21 20:50:21
Ma nowego znajomego: kuzo
 
2018-10-21 10:26:22
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
Autor:
 
2018-10-21 10:25:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Ewa Wanat zrobiła to, co powinna zrobić rasowa dziennikarka czy dziennikarz. Pojechała do epicentrum problemu, który chce opisać, nie na dzień nie na miesiąc, zrobiła porządne rozpoznanie, zamieszkała, rozgościła się, obserwowała, rozmawiała, zaprzyjaźniała się, oddychała tym samym powietrzem. Jest jak kamera, ktorą wpuszcza się do środka wulkanu. A jednocześnie włączając... Ewa Wanat zrobiła to, co powinna zrobić rasowa dziennikarka czy dziennikarz. Pojechała do epicentrum problemu, który chce opisać, nie na dzień nie na miesiąc, zrobiła porządne rozpoznanie, zamieszkała, rozgościła się, obserwowała, rozmawiała, zaprzyjaźniała się, oddychała tym samym powietrzem. Jest jak kamera, ktorą wpuszcza się do środka wulkanu. A jednocześnie włączając dziennikarsko-reporterski zmysł nie wyłączyła serca. Dlatego jej reportaże berlińskie, pod absolutnie genialnym tytułem „Deutsche nasz“, są nie tylko dobre i rzetelne, ale także poruszające, zmuszające do myślenia, a może nawet skorygowania naszych przekonań. Wytrącają broń z ręki zarówno przeciwnikom jak i zwolennikom dzisiejszej masowej migracji. Bo zamiast stawać wobec argumentów stajemi twarzą w twarz z ludźmi. I to jest największym, moim zdaniem, atutem tej książki.

pokaż więcej

 
2018-10-17 07:20:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Niedoczytane, Posiadam
Cykl: Trylogia Berlińska (tom 1) | Seria: Nowa proza polska

Infantylna i dość płaska książka nie mogąca się zdecydować czym chce być: kryminałem, thrillerem politycznym, powieścią historyczną, a może opowieścią o emigracji polskiej w Niemczech. Autorka słabo radzi sobie z fabułą, nie umie zbudować napięcia, operuje schematami i prezentuje bardzo uproszczony obraz świata i ludzkich emocji. Jakby zaledwie bawiła się w pisarkę. Przyznam bez bicia,... Infantylna i dość płaska książka nie mogąca się zdecydować czym chce być: kryminałem, thrillerem politycznym, powieścią historyczną, a może opowieścią o emigracji polskiej w Niemczech. Autorka słabo radzi sobie z fabułą, nie umie zbudować napięcia, operuje schematami i prezentuje bardzo uproszczony obraz świata i ludzkich emocji. Jakby zaledwie bawiła się w pisarkę. Przyznam bez bicia, odstawiłam na półkę przed końcem. Życie jest za krótkie na kiepskie książki.

pokaż więcej

 
2018-10-14 20:42:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-14 16:16:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Sulina

Kapitalna książka. Początkowo miałam wrażenie, że trochę się zestarzała. Napisana jest w latach 90-tych, wydana w Austrii w 1997 roku, w Polsce w 2008 – toż to niemalże prehistoria! A jednak szybko otrząsnęłam się z tego jakże mylnego wrażenia. Ironia Gaußa i jego bardzo wyraziste poglądy nadają kontekstowi historycznemu (wojna na Bałkanach, przymiarki do poszerzenia UE i unii monetarnej)... Kapitalna książka. Początkowo miałam wrażenie, że trochę się zestarzała. Napisana jest w latach 90-tych, wydana w Austrii w 1997 roku, w Polsce w 2008 – toż to niemalże prehistoria! A jednak szybko otrząsnęłam się z tego jakże mylnego wrażenia. Ironia Gaußa i jego bardzo wyraziste poglądy nadają kontekstowi historycznemu (wojna na Bałkanach, przymiarki do poszerzenia UE i unii monetarnej) niezmiernie żywego i aktualnego charakteru. Autor podejmuje próbę opisania Europy za pomocą pojęć tyleż uniwersalnych, co zaprzęgniętych w doraźne cele bieżącej polityki – Naród (koniecznie dużą literą), nacjonalizm, ojczyzna, obcy, migracja, sąsiedzi i inne. Gauß wywleka je na drugą stronę i stara się odebrać im doraźny kontekst. I znakomicie mu się to udaje. „Cóż więc mogłoby zastąpić narody, te niezbyt budujące emanacje Ducha Świata? […] Ciśnie mi się na usta, że po patriotyzmie uniwersalnego chrześcijaństwa i patriotyzmie ziemskich narodów powinien teraz nadejść patriotyzm człowieka, głębokie zrozumienie, że zasługujemy na szacunek i uznanie nie jako członek jedynie władającego zbawieniem Kościoła lub jedynego prawdziwego narodu, lecz jako należący do ludzkości”. Wszak pojęcie narodu jest wymysłem czysto ludzkim, ludzie nie przybyli na ziemię podzieleni starannie na narody - twierdzi Gauß i trudno się z nim nie zgodzić patrząc na odtworzone wizerunki pary huminidów z Dmanisi w Gruzji (żyjących na tamtejszych terenach prawie dwa miliony przed nami). Autor jako rasowy lewicowiec postrzega stosunki międzyludzkie jako konsolidowanie się bogatych przeciwko biednym i staje w obronie słabszych i mniejszych. „Współczesna, pozbawiona dawnych uprzedzeń definicja obcokrajowca nie opiera się już na narodowości czy obywatelstwie, ale na rachunku bankowym. Obcokrajowcem jest zatem zawsze ktoś, kto ma mniej pieniędzy niż my sami i dlatego słusznie może być podejrzewany o chęć wyciągnięcia nam forsy z kieszeni”. Czy ma rację? Czy przesadza w takim widzeniu rzeczywistości? Tak czy siak dziś jesteśmy podzieleni i poszadkowani niczym kapusta na bigos. Polecam „Europejski alfabet” wszystkim tym, których niepokoją losy świata i tym, którym jest dobrze tak jak jest. Tym, którzy się oburzają i tym, którzy chcą zachować status quo. Ta książka z pewnością nas wszystkich może wybić z dobrego samopoczucia.

pokaż więcej

 
2018-10-13 17:08:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Odpryski i fragmenty, drobne spostrzeżenia i refleksje nad zasadniczymi sprawami, przemowy i laudacje, wszystko to składa się na małą, a mądrą książeczkę zatytułowaną przewrotnie i tajemniczo "Moment niedźwiedzia". Ów moment niedźwiedzia to krotki i ulotny moment wylogowania się z rzeczywistości. Moment POMIĘDZY, pomiędzy rzeczywistością a projekcją czy złudzeniem rzeczywistości, pomiędzy... Odpryski i fragmenty, drobne spostrzeżenia i refleksje nad zasadniczymi sprawami, przemowy i laudacje, wszystko to składa się na małą, a mądrą książeczkę zatytułowaną przewrotnie i tajemniczo "Moment niedźwiedzia". Ów moment niedźwiedzia to krotki i ulotny moment wylogowania się z rzeczywistości. Moment POMIĘDZY, pomiędzy rzeczywistością a projekcją czy złudzeniem rzeczywistości, pomiędzy prawdą a kreacją. Te teksty i tekściki, choć pochodzą z różnych porządków, są znakomitą kwintesencja tego, co daje nam Olga Tokarczuk. Kolokwialnie mówiąc kopniakiem w cztery litery wyrzucającym nas poza granice naszej strefy intelektualnego i poznawczego komfortu. Świetne i odświeżające.

pokaż więcej

 
2018-10-02 22:25:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Olga Tokarczuk nie pisze błahych książek (nawet w kryminale pisanym na zamówienie i pod presją wydawnictwa czyli „Prowadź swój pług przez kości umarłych“ dotknęła spraw tak ważnych jak prawa zwierząt i antynomia człowiek-natura). „Ostatnie historie“ składają się z trzech opowieści, których tematem przewodnim jest śmierć. Pierwsza historia jest intrygująca, przepojona tajemnicą i rozedrgana... Olga Tokarczuk nie pisze błahych książek (nawet w kryminale pisanym na zamówienie i pod presją wydawnictwa czyli „Prowadź swój pług przez kości umarłych“ dotknęła spraw tak ważnych jak prawa zwierząt i antynomia człowiek-natura). „Ostatnie historie“ składają się z trzech opowieści, których tematem przewodnim jest śmierć. Pierwsza historia jest intrygująca, przepojona tajemnicą i rozedrgana metafizycznym niepokojem. Druga jest przepiękną opowieścią o miłości. Niestety trzecia historia zupełnie nie przystaje wagą, klimatem, kunsztem literackim do swoich porzedniczek, tak że zamiast głębokiej refleksji na temat zetknięcia się z tym, co ostateczne, dostajemy jakieś dziwne i nieco wysilone wariacje na temat. I na nic sprytny zabieg, by bohaterkami opowieści uczynić babkę, matkę i córkę, nic z tego nie wynika, nic nie wnosi do całości, nic się nie spina. Opowieści rozsypują się jak zerwany różaniec. Więc szczerze mówiąc jestem wściekła na Olgę Tokarczuk za to, że skutecznie zepsuła mi tak znakomicie zapowiadającą się lekturę. Bo Olga Tokarczuk pisze pięknie. Postacie, które tworzy przepojone są głębią i życiową prawdą, a język, jakim się posługuje nie ma sobie równego w literaturze polskiej. To jest proza czysta i szlachetna. Jednak „Ostatnie opowieści“ to nie jest książka spełniona. Szkoda!

pokaż więcej

 
2018-09-29 20:47:01
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-09-29 20:46:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Groch z kapustą. Mydło i powidło. Znaczna część rozdziałów napisanych przez Mellera ma ukryty podtytuł „ale się nawaliłem“, z kolei jego żona Anna wypełnia luki pisząc o historii, sytuacji kobiet, muzyce, czyli stara się dać background historyczno-społeczny, niestety jej infantylny język nadaje mu charakter dziecinnych opowieści, a nie rzetelnych informacji. Powstaje z tego dziwna hybryda.... Groch z kapustą. Mydło i powidło. Znaczna część rozdziałów napisanych przez Mellera ma ukryty podtytuł „ale się nawaliłem“, z kolei jego żona Anna wypełnia luki pisząc o historii, sytuacji kobiet, muzyce, czyli stara się dać background historyczno-społeczny, niestety jej infantylny język nadaje mu charakter dziecinnych opowieści, a nie rzetelnych informacji. Powstaje z tego dziwna hybryda. Ni pies ni wydra. Zapytacie mnie więc słusznie: po co więc tak się męczysz czytając to coś? Odpowiedź jest banalna: sięgnęłam po tę książkę przed podróżą do Gruzji. Chciałam się czegoś dowiedzieć o kraju, do którego się wybieram. I dowiedziałam się. Że w Gruzji jest fajowo! I że można się tam nieźle nawalić! Niestety nie mogę już oddać biletów. Chętnie za to oddam tę książkę.

pokaż więcej

 
2018-09-26 18:04:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-25 13:40:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

No więc wzięło mnie teraz na Gombrowicza. Są takie książki, tacy autorzy, do których powinniśmy wracać cyklicznie, powiedzmy co 10 lat. Gombrowicz w pierwszym zetknięciu wydawał mi się bełkotliwy, zachwycał, choć nie zachwycał, potem z racji profesji wysiedziałam godzinki na rozlicznych wystawieniach jego dramatów, a teraz po latach z nim obcowania całkowicie mnie zaczadził. Patrzę... No więc wzięło mnie teraz na Gombrowicza. Są takie książki, tacy autorzy, do których powinniśmy wracać cyklicznie, powiedzmy co 10 lat. Gombrowicz w pierwszym zetknięciu wydawał mi się bełkotliwy, zachwycał, choć nie zachwycał, potem z racji profesji wysiedziałam godzinki na rozlicznych wystawieniach jego dramatów, a teraz po latach z nim obcowania całkowicie mnie zaczadził. Patrzę Gombrowiczem. Myślę Gombrowiczem. Spaczona jestem Gombrowiczem. O dziele jego pod tytułem „Pornografia“ napisano już tysiące interpetacji, choć sam G. mawiał, że kiedy krytyk łamie sobie głowę nad tym, co Autor miał na myśli, powinien podnieść słuchawkę i po prostu do niego zadzwonić. „Pornografia“ zaiste jest pornograficzna, bowiem obnaża, wystawia na widok publiczny intymne, skrywane i podejrzanej konduity pragnienia człowieka. Na co nam kultura, na co nam gorset manier i dobrego wychowania, gdy i tak to Natura górą, kiedy to w szponach Natury jesteśmy po wsze czasy, kiedy to Starość zawsze za Młodością goni. Nic to, ze młodość głupia, lekkomyślna, durnowata, nieokreślona, bezkształtna, jakby nie była durnowata w każdym calu lepsza od Starości.
To jednak, co dla mnie jest najbardziej fascynujące w „Pornografii“ (choć i w innych działach Gombrowicza), że on widział i opisywał stosunki międzyludzkie, nasze ludzkie ze sobą obcowanie, jako teatr, w którym każdy z nas jest reżyserem, w który każdy sam siebie stwarza wobec drugiego i sobie na własne potrzeby tego drugiego stwarza. I kreśli Gombrowicz te sceny z perwersyjną precyzją. Niby ociera się o karykaturę, o groteskę, ale to przekrzywienie, ten dziki kąt patrzenia, daje obraz do bólu prawdziwy, tak, że i sami możemy się w tym krzywym lustrze przejrzeć. Genialny, ponadczasowy, światowy Autor!

pokaż więcej

 
2018-09-24 12:00:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-22 11:36:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Podchodziłam do „Biegunów“ te jedenaście lat temu, kiedy wyszły drukiem i teraz i co? Ja wiem, że Booker, że zachwyty. I też kocham Olgę Tokarczuk. Nic jednak na to nie poradzę, że „Bieguni“ mnie nie zachwycają. Najzwyczajniej nie rozumiem konceptu tej książki. Nie ma chemii między nami. Z drugiej jednak strony jest to książka fascynująca. Podziwu godna. Totalna. W wielu miejscach boleśnie... Podchodziłam do „Biegunów“ te jedenaście lat temu, kiedy wyszły drukiem i teraz i co? Ja wiem, że Booker, że zachwyty. I też kocham Olgę Tokarczuk. Nic jednak na to nie poradzę, że „Bieguni“ mnie nie zachwycają. Najzwyczajniej nie rozumiem konceptu tej książki. Nie ma chemii między nami. Z drugiej jednak strony jest to książka fascynująca. Podziwu godna. Totalna. W wielu miejscach boleśnie piękna. Właściwie to nie tyle książka co księga, raczej pokaźna garść rozważań na temat egzystencji człowieka niż powieść, składają się na nią zlepione misternie jak mozaika niedokończone opowieści, anegdoty, obserwacje i przemyślenia. Naciągane i upraszczające jest mówienie, że „Bieguni“ opowiadają o filozofii podróżowania i idei przemieszczania się. Powiedzieć tak to nic nie powiedzieć o tej książce. Olga Tokarczuk ma tą niezwykłą wrażliwość i ten rzadki talent do zdejmowania z rzeczywistości warsty po warstwie aż do żywej tkanki, aż do najdrobniejszych włókienek jakby chciała obnażyć i tym samym wystawić do zrozumienia mechanizm świata i nas samych jako nieodłączną, organiczną jego część.
Jest w tym ciekawość dziecka. Programowa naiwność. Wiara w to, że ten świat ma jakiś sens. Doceniam to. Słowo. Ale z ulgą powrócę do innych książek Tokarczuk.

pokaż więcej

 
2018-09-22 11:09:46
Dodała cytat z książki: Bieguni
Wygląda na człowieka, który niedawno uświadomił sobie, że nie różni się zbytnio od innych, czyli można powiedzieć: osiągnął swego rodzaju oświecenie.
 
Moja biblioteczka
643 315 5092
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (39)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (76)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd