Pamięć

Tłumaczenie: Elżbieta Sobolewska
Wydawnictwo: Biuro Literackie
7,61 (44 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
6
8
12
7
11
6
6
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Emlékiratok könyve
data wydania
ISBN
9788365125675
liczba stron
804
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Joanna Janowicz

Powieść w zaskakujący sposób łączy nowatorską nielinearną konstrukcję z tradycją prozy pierwszych dekad XX wieku. Nádas, przedstawiając losy pokolenia dorastającego w latach pięćdziesiątych, wraca do największych traum węgierskiej historii, mroków stalinizmu i dramatu powstania 1956 roku. Wyczuwalne w tekście, świadome odwołania do pisarstwa Thomasa Manna tworzą płaszczyznę czasową, w której...

Powieść w zaskakujący sposób łączy nowatorską nielinearną konstrukcję z tradycją prozy pierwszych dekad XX wieku. Nádas, przedstawiając losy pokolenia dorastającego w latach pięćdziesiątych, wraca do największych traum węgierskiej historii, mroków stalinizmu i dramatu powstania 1956 roku. Wyczuwalne w tekście, świadome odwołania do pisarstwa Thomasa Manna tworzą płaszczyznę czasową, w której ludzka pamięć koduje historię przez pryzmat osobistych doświadczeń, a indywidualne doświadczenia czynią historię żywą materią ludzkiej egzystencji.

 

źródło opisu: www.biuroliterackie.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1634

Tego nie da się zapomnieć

Mam, drodzy Państwo, głębokie podejrzenie co do tego, że ludzie głęboko zainteresowani literaturą, nawet jeśli nie zajmują się nią zawodowo, prowadzą książkową segregację mającą z naukowym kanonem niewiele wspólnego. Moja próba badawcza nie jest szczególnie szeroka (jednoosobowa), ale problemowi warto się przyjrzeć, bo wytworzone w tym procesie kategorie mogą być pomocne w docieraniu do niuansów, które inaczej mogłyby pozostać w cieniu.

Dlaczego piszę o tym przy okazji recenzowania „Pamięci”? Dlatego, że powieść Pétera Nádasa reprezentuje grupę nieco efemeryczną, ale fascynującą z nieskończoną siłą: tekstów, które czytelnikiem nie przejmują się nawet w najmniejszym stopniu. Jej istnienie potwierdzają nie tylko rozliczne przykłady z twórczością Jamesa Joyce’a na czele, ale też wypowiedzi samych pisarzy: Jacek Dukaj przyznał się w jednym z wywiadów, że nie pisze dla odbiorców. Cóż, można to poznać choćby po gargantuicznych rozmiarach niektórych jego powieści.

Ale przecież „Pamięć” także do ułomków nie należy – i to pod wieloma względami. Ta opowieść jest wyjątkowo długa, bo składają się na nią trzy obszerne wątki: pierwszy skupia się na „współczesności” narratora, drugi opowiada o jego dzieciństwie, trzeci stanowi zaś wewnętrzna fikcja oparta na motywach rodem z literatury pierwszej połowy XX wieku; układ, powiedzmy, niestandardowy, choć też, biorąc pod uwagę datę publikacji dzieła Nádasa, nie eksperymentalny. Na samym początku lektury można czuć się nieco zdezorientowanym,...

Mam, drodzy Państwo, głębokie podejrzenie co do tego, że ludzie głęboko zainteresowani literaturą, nawet jeśli nie zajmują się nią zawodowo, prowadzą książkową segregację mającą z naukowym kanonem niewiele wspólnego. Moja próba badawcza nie jest szczególnie szeroka (jednoosobowa), ale problemowi warto się przyjrzeć, bo wytworzone w tym procesie kategorie mogą być pomocne w docieraniu do niuansów, które inaczej mogłyby pozostać w cieniu.

Dlaczego piszę o tym przy okazji recenzowania „Pamięci”? Dlatego, że powieść Pétera Nádasa reprezentuje grupę nieco efemeryczną, ale fascynującą z nieskończoną siłą: tekstów, które czytelnikiem nie przejmują się nawet w najmniejszym stopniu. Jej istnienie potwierdzają nie tylko rozliczne przykłady z twórczością Jamesa Joyce’a na czele, ale też wypowiedzi samych pisarzy: Jacek Dukaj przyznał się w jednym z wywiadów, że nie pisze dla odbiorców. Cóż, można to poznać choćby po gargantuicznych rozmiarach niektórych jego powieści.

Ale przecież „Pamięć” także do ułomków nie należy – i to pod wieloma względami. Ta opowieść jest wyjątkowo długa, bo składają się na nią trzy obszerne wątki: pierwszy skupia się na „współczesności” narratora, drugi opowiada o jego dzieciństwie, trzeci stanowi zaś wewnętrzna fikcja oparta na motywach rodem z literatury pierwszej połowy XX wieku; układ, powiedzmy, niestandardowy, choć też, biorąc pod uwagę datę publikacji dzieła Nádasa, nie eksperymentalny. Na samym początku lektury można czuć się nieco zdezorientowanym, ale wystarczy kilkadziesiąt minut, aby przyzwyczaić się do zmian kontekstu. Pod koniec jeszcze Węgier bierze całość w nawias, lecz to raczej sposób kunsztownego wykończenia niż poważna modyfikacja struktury. „Pamięć” więc, choć długa, pod względem kompozycyjnym nie wydaje się powieścią wybitnie „trudną”. A to dlatego, że wszystko kryje się głębiej.

Zadajmy kanoniczne pytanie: o czym jest ta powieść? Tak, tutaj powiedzenie o zaczynających się schodach pasuje wybitnie – o ile założyć, że schody te są kręte, mroczne, rozchwiane, a w dodatku prawdopodobnie od czasu do czasu ich fragmenty przemieszczają się w tajemniczy sposób. Kilka tropów szybko staje się oczywistych: chociażby dorastanie, dojrzewanie, rozwój seksualności; książkę, której blisko połowę stanowi opis trudnego dzieciństwa narratora, śmiało można podejrzewać o powinowactwo z bildungsromanem. Inna rzecz, tym razem związana z czasoprzestrzennym umieszczeniem akcji – mamy środkową i południową Europę w czasie intensywnej działalności Związku Radzieckiego, więc motywu walki z systemem uniknąć nie sposób. A przecież jeszcze romans, i hetero-, i homoseksualny, jeszcze morderstwo, jeszcze treści metaliterackie...w „Pamięci” można znaleźć chyba wszystko.

Taki wydaje się być zresztą cel Nádasa. Z ust narratora padają następujące słowa: mechanizm uczuć, który w tej powieści stanowi przedmiot naszego zainteresowania oraz jestem pisarzem własnego przemijania. To drugie sformułowanie kusi do łatwego spłycenia tej historii, ale prowadzi ku centralnemu mechanizmowi, którego działanie próbuje opisać węgierski autor: pamięci. Cóż, nie brzmi to w kontekście tytułu zbyt odkrywczo, ale to właśnie ona stanowi sedno tej powieści. W tej nielinearnej, achronologicznej narracji kolejne wydarzenia wyłaniają się z mgły w pozornie przypadkowym porządku (czy to nie oksymoron?), który wytłumaczyć można dopiero wtedy, gdy całkowicie utożsami się z opowiadającym i zrozumie, że szczególny zapach, plama o dokładnie tej barwie czy usłyszany gdzieś motyw muzyczny mogą spowodować mentalną eksplozję: zarówno przywołać miłe wspomnienia, jak i wywlec stare demony.

Tych pierwszych jest w „Pamięci” niewiele, bo narrator to jednostka wybitnie neurotyczna, dlatego też każde, najbardziej nawet błahe z pozoru wydarzenie wywołuje w nim niespotykane psychologiczne – erotyczne! - napięcie. A to owocuje potężnym rozedrganiem, w którym fragmenty poświęcone wyjątkowo szczegółowej analizie drobnych detali otoczenia przeplatają się z głębokimi, wielopiętrowymi introspekcjami – te, oczywiście, przywołują kolejne przeszłe zdarzenia i cała gra zaczyna się od początku. Powiedzieć, że Nádas gustuje w dygresjach to tyle, co milczeć jak grób – Nádas dygresjami pisze, ciągną się one dziesiątkami stron, a powrót do początku spirali często poznać można tylko po tym, że autor miłosiernie przebija czwartą ścianę i po prostu o tym informuje. Często przypomina to zaczerpnięcie oddechu po przerażająco długiej przerwie – czytelniczy horror, który jednakże stanowi doświadczenie niemal mistyczne: odświeżające, oczyszczające i głęboko poruszające.

Powyższa myśl o tonięciu nie przyszłaby do mnie, gdyby nie język, jakim Węgier napisał „Pamięć” (odtworzony po mistrzowsku przez Elżbietę Sobolewską, której tytaniczna praca zasługuje na najgłębszy z możliwych pokłonów). Długie, ciągnące się całymi stronami zdania zwykło kojarzyć się z Marcelem Proustem (którego, tutaj dygresja, o brak zainteresowania czytelnikiem posądzić nie można, mimo niełatwego pisarstwa), ale bliższym powinowatym Nádasa zdaje się być Leonid Cypkin ze swoim wybitnym „Latem w Baden”. Rosjanin, podobnie jak Węgier, ukochał sobie wymianę kropek na przecinki, wydłużanie kolejnych wypowiedzi, powolne ich rozwijanie, płynięcie z frazą, powolne wymazywanie związku łączącego początek z końcem; w jego powieści, tak jak i w „Pamięci”, najpoważniejszą nawet zmianę tematu załatwia się średnikiem, a wielka litera staje się widocznym znakiem porażki w walce z napierającą coraz mocniej bezwładną treścią.

Podczas czytania tej powieści trzeba pozostawać czujnym – i to nie tylko po to, aby nadążyć za dygresjami autora. Uwaga potrzebna jest także do tego, żeby wyłapać potknięcia Nádas. Jego taktyka jest oczywista: sposobem żywcem skopiowanym z Thomasa Manna stara się przytłoczyć czytelnika, zaatakować go z całym impetem, wepchnąć w czołobitność, z której ten nie będzie mógł się wyrwać aż do zakończenia lektury. Węgier jednak popełnia błędy, choć biorąc pod uwagę rozmiar tekstu jest ich przerażająco mało – czasami wpada w nieco zbyt podniosły ton (metafora z dwoma Bogami spoglądającymi sobie w oczy jest najbardziej rażącym przykładem), czasami powędruje o jeden czy dwa przecinki za daleko, przez co fraza traci płynność, a on musi się z niej pospiesznie wycofywać, czasami poszukuje dzikiej, mrocznej pisarskiej energii w mało ciekawych miejscach (sceny erotyczne w tej powieści są GENIALNE, szczególnie w rozdziale „Spoczęliśmy na dłoni Boga”, ale już długi wywód na temat rutyny wypróżnień narratora nie należy do szczególnie ciekawych).

To jednak drobnostki. „Pamięć” wielokrotnie nazywana była najlepszą książką, jaka ukazała się w zeszłym roku w Polsce, a ja, po uzupełnieniu poważnych czytelniczych niedopatrzeń (wśród których znajdowały się doskonałe „Ruiny i zgliszcza” czy świetny „Świat w płomieniach”) poważnie skłaniam się ku tej opinii. Powieść Pétera Nádasa to arcydzieło, które zdarza się niezwykle rzadko, arcydzieło najwyższego kalibru. Po raz ostatni przyznałem jakiejkolwiek książce dziesięć gwiazdek prawie pięć lat temu – był to „Dziennik” Gombrowicza, który odmienił sposób, w jaki patrzyłem na literaturę. Cóż, wygląda na to, że muszę zrobić to ponownie.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (564)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1132
monweg | 2017-06-02

W maju tego roku, do rąk polskich czytelników trafił przekład książki, która już 30 lat temu wzbudziła w Europie wiele emocji. Mowa oczywiście o opus magnum wybitnego węgierskiego pisarza Pétera Nádasa, jednego z wieloletnich głównych kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla. Książki tego autora bywały już tłumaczone na nasz język, lecz dopiero teraz trafia do nas najbardziej doceniona jego książka. W Niemczech stała się ona bestsellerem, a w Stanach Zjednoczonych czołowa intelektualistka epoki i prezes tamtejszego Pen Clubu nazwała te książkę „jedną z najważniejszych powieści w ogóle”. Węgierskiego prozaika stawiano na równi z takimi gigantami literatury jak Tomasz Mann czy Marcel Proust i o ile powinowactwo z tym pierwszym jest uprawnione, to francuski autorytet jest raczej odległy Nádasowi. Inspiracje Węgra twórczością Manna są niezwykle widoczne nawet dla mało wyrobionego czytelnika. Nádas zresztą nie ukrywa swojej słabości dla tego twórcy; jest zresztą spadkobiercą...

książek: 572
Chiara | 2017-08-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 sierpnia 2017

Literatura dla wymagającego czytelnika. Kunszt pisarski widoczny nie tylko na poziomie kompozycji, wielopłaszczyznowej i skomplikowanej narracji, przeskokach w czasie, wielowątkowości ale również na poziomie konstrukcji psychologicznej postaci. Niespieszna, esencjonalna proza.

książek: 309
Sonny | 2017-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2017

Dobrze napisana, ciekawa, dobrze się czyta ale za rzadko po zdaniach są kropki, częściej przecinki, co powoduje że zdania są czasem na pół strony i więcej, więc trudno się czasem połapać o co chodzi w danej historii, ponieważ autor z jednego wątku skacze na drugi.

książek: 890
czytankianki | 2018-02-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 17 listopada 2017

"Pamięć" to bezapelacyjnie proza najwyższej próby, której w żaden sposób nie zaszkodził upływ czasu (od chwili publikacji mija 31 lat), a z pewnością pomógł pierwszorzędny przekład Elżbiety Sobolewskiej. Nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycona, ponieważ książka chwilami przytłacza i nuży, ale pozostaję pod ogromnym wrażeniem. I jakkolwiek rzadko można mówić o kunszcie pisarskim, Peter Nádas z pewnością go posiadł.

Pełny tekst tu:
http://czytankianki.blogspot.com/2017/11/pamiec.html

książek: 735
Jarek1983 | 2018-05-29
Przeczytana: 01 maja 2018

Węgierska cegła.

Zdania na półtorej strony. Badanie pamięci ludzkiej poprzez analizowanie dojrzewania i kłębiących się w człowieku odczuć. Łączenie spraw wewnętrznych ze społecznymi. To wszystko i jeszcze więcej zawarte zostało w prozie Petera Nadasa. Ponad 800-stronicowa powieść „Pamięć” to dzieło monumentalne. Z dzisiejszej perspektywy wciąż zaskakuje swoim modernizmem, ale i wątkami społecznymi. W tym opisami aktu homoseksualnego. Z resztą bardzo XX-wieczne jest to rozedrganie głównego bohatera.

Główna akcja dzieje się w Berlinie lat 70. Odwiedzamy też Budapeszt, gdzie poznajemy dziecinne losy bohatera. To właśnie ten etap i związane z nim konsekwencje wydają się być najciekawsze. Nadas unika opierania konstrukcji swojego bohatera (imię jego poznają tylko najwytrwalsi tj. ok. 650 strony) o wyjątkowe traumy. Tym samym udowadnia, że tworzenie fikcji nie musi być efektowym epatowaniem złych przeżyć. Co więcej, psychologiczna prawda, jaka z „Pamięci” się wyłania jest taka, że...

książek: 131
MirekC | 2018-06-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 czerwca 2018

Nie pamiętam, bym z takim mozołem przedzierał się przez lekturę powieści. Po kolejnych powrotach do książki z trudem odnajdywałem pozostawiony wątek. Jedyne, co mnie przyciągało, to język. Plastyka opisów, wyszukana zmysłowość, przedstawienia wybranych scen niejednokrotnie mnie porywały, jednocześnie przykrywając opisywaną historię bohaterów. Często gubiłem się w trakcie lektury nie potrafiąc do końca wejrzeć w świat bohaterów, którzy przeżywali swoje życie w nieznanej mi skali niuansu. Przeczytałem tę książkę. Wszedłem na szczyt, ale zamiast zapierających dech widoków, cały czas byłem w lesie. Niemniej, nie żałuję wędrówki. Były w trakcie lektury chwile wzlotu. Czytając wielokrotnie złożone zdania czułem się jak liść, który wiruje z każdym podmuchem wiatru nie wiedząc, gdzie wyląduje. Chwilami dałem się ponieść i to było piękne.
PS. tym razem świadomie nie daję jednej oceny. Równie dobrze może to być i 3, i 9.

książek: 251
Edmund | 2017-06-19
Na półkach: Przeczytane

Dygresyjny słowotok przesycony metaforami indywidualnych przeżyć, którym próbuje się nadać wyjątkowe znaczenie. Lektura nużąca i irytująca.
Bohater czuje, rozmyśla, pożąda, boi się, wstydzi, a co więcej, czyni to w liczbie mnogiej, "doskonale" odczytując i rozgrywając uczucia, myśli, gesty i mimikę wszystkich dookoła. Zgroza.

książek: 56
Po-mo | 2018-09-28
Na półkach: Przeczytane
książek: 242
Murek | 2018-09-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2018
książek: 206
sasik22 | 2018-09-25
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 554 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Angelus dla Macieja Płazy

Po raz pierwszy Literacka Nagroda Angelus trafiła w ręce Polaka. Laureatem został Maciej Płaza za powieść „Robinson w Bolechowie”, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa W.A.B.


więcej
Nagroda Czytelników imienia Natalii Gorbaniewskiej – trwa głosowanie!

6 września poznaliśmy nazwiska siedmiu finalistek i finalistów tegorocznej edycji Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Ostateczny werdykt jury poznamy 13 października – wtedy też dowiemy się, która z nominowanych książek została faworytem czytelników. Głosować można do 12 października.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd