Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,03 (64 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
6
8
7
7
11
6
16
5
8
4
6
3
4
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379950577
liczba stron
1600
język
polski
dodał
Fenrir

„Geniusze fantastyki” zabiorą cię na wyprawę do fantastycznych światów, gdzie rządzi magia, nauka lub wiara; gdzie niemożliwe walczy o prymat z możliwym, a wyobraźnia jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie. Nie ma znaczenia, czy po zamknięciu oczu podróżujesz po fantastycznych krainach, przedzierasz się przez postapokaliptyczne pustkowia, badasz nawiedzone miejsca czy mkniesz przez...

„Geniusze fantastyki” zabiorą cię na wyprawę do fantastycznych światów, gdzie rządzi magia, nauka lub wiara; gdzie niemożliwe walczy o prymat z możliwym, a wyobraźnia jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie.
Nie ma znaczenia, czy po zamknięciu oczu podróżujesz po fantastycznych krainach, przedzierasz się przez postapokaliptyczne pustkowia, badasz nawiedzone miejsca czy mkniesz przez kosmiczną otchłań – z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie!
W twoje ręce oddajemy obszerny zbiór opowiadań autorów związanych lub zaprzyjaźnionych z wydawnictwem Genius Creations. Ta ponad 1000-stronicowa antologia to ich prezent dla ciebie i dla nas z okazji drugiego roku działalności wydawnictwa.
Z prawdziwą przyjemnością zapraszamy do świata „Geniuszy fantastyki”!

 

źródło opisu: http://geniuscreations.pl/geniusze-fantastyki-antologia/

źródło okładki: http://geniuscreations.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 588

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2016/03/patronat-medialny-geniusze-fantastyki.html

Jaki prezent urodzinowy może sprawić sobie i swoim czytelnikom wydawnictwo? Nową powieść, czy może zbiór opowiadań? Rzecz jest dość łatwa do przewidzenia. A co, jeśli taka okazjonalna pozycja będzie nie dość, że złożona z ponad 1000 stron tekstu, ale i dostępna zupełnie za darmo? „Geniusze fantastyki”, bo o tym zbiorze mowa, został wydany z okazji drugiej rocznicy powstania wydawnictwa Genius Creations. Jak na prawdziwy prezent przystało, jest nie tylko obfity w treść, dostępny dla każdego, ale – przede wszystkim – tak urozmaicony, że powinien przypaść do gustu nawet najbardziej wymagającemu czytelnikowi fantastyki.

Skąd jednak pomysł na taki, a nie inny tytuł? Nawiązanie do nazwy wydawnictwa jest oczywiste, jednak, mimo wszystko, ta kwestia zastanawia i budzi różne reakcje. Wątpliwości powinien rozwiać już pierwszy kontakt z samą antologią: począwszy od liczby stron, która szacowana jest na około 1600 (do 1825 w przeliczeniu na druk, jak podaje strona wydawnictwa), przez różnorodność gatunkową, aż do zgromadzonych w niej, mniej lub bardziej znanych, nazwisk. Wśród tych wszystkich cudów nie znajdzie się żaden klucz, żaden motyw przewodni: antologia jest tworem spójnym, ale poszczególne teksty powiązane są ze sobą jedynie w ramach gatunku, jakim jest szeroko pojęta fantastyka oraz faktem, że zawiera ona twórczość wyłącznie polskich autorów. Znajdziemy w niej więc zarówno fantasy, jak i science-fiction wraz z szerokim wachlarzem podgatunków; opowiadania o różnej tematyce, poważnej i lekkiej, ponurej bądź humorystycznej, o różnej długości i natężeniu akcji.

Zbiór rozpoczyna tekst Michała Chmielewskiego „Pierwsze zdanie”, w klimacie, który określić można by luźno jako urban fantasy. Warte przeczytania jest ze względu na jeden, ważny fakt: każdy, kto pisze bądź próbował pisać, spotkał się przynajmniej raz z „klątwą czystej kartki”, stanem, w którym napisanie pierwszego zdania wydaje się być po prostu niemożliwe ze względu na absolutną pustkę w głowie. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na spacer, napić się czegoś, pobiegać, walnąć głową w mur? A jeśli to nie zadziała? Pozostaje jedno: sprzedać duszę Diabłu. Diabeł więc przyszedł, rzeczone pierwsze zdanie napisał, jednak to, co nastąpiło potem, zdecydowanie nie przypadło młodemu pisarzowi do gustu. Na uwagę zasługują też pozostałe teksty Chmielewskiego, zawarte w antologii: „Wszystkich Świętych”, „Zachwianie równowagi emocjonalnej” oraz „Zombie w naszym mieście”.

W dość szczególny sposób spodobał mi się „Bunt maszyn” Michała Cholewy. To bardzo krótki utwór, należący do szeroko pojętego gatunku science-fiction, traktujący, jak sama nazwa wskazuje, o odmawiających posłuszeństwa dokonaniach technologicznych ludzkości. Kwestia owego buntu wygląda jednak inaczej, niż przywykliśmy to oglądać w mediach: maszyny pomagają nadal. Pomagają tak, że bardziej się nie da: pilnują praw i regulaminów co do joty, karząc nawet wysoko postawione osoby za próby ich ominięcia. Jak się okazuje, kompletna eliminacja możliwości popełnienia błędu jest dla ludzkości nie do zniesienia, świat pogrąża się więc w chaosie – ale ściśle kontrolowanym! Morał tej historii jest poruszający, w ten szczególny, pozytywny sposób – polecam więc po prostu zapoznać się z tym tekstem jako jednym z pierwszych.

Wielbiciele absurdalnego humoru poczują się jak w domu, czytając „Innego Zabójcę Smoków” Marcina A. Guzka. Pozwolę sobie zacytować jakże chwytliwy początek opowiadania:
„– Prawdziwa sztuka wymaga cierpienia – stwierdził Juri i wepchnął sobie kij do tyłka.”
Spokojnie, smok się w całości pojawia, nawet niejeden, a tytułowy bohater – „Inny” to jego imię – jest niezbyt rozgarniętym (z czego sam zdaje sobie sprawę) mieszkańcem wioski, która miała być przez bestię odwiedzona i spopielona. Młodzieniec zgłosił się na ochotnika, wyruszył w drogę, do smoczego leża dotarł bez przeszkód, uzbrojony w kosę zaszarżował na potwora i… obudził się w zupełnie innym świecie, całkowicie odmieniony. Nie będę próbowała tłumaczyć sensu tego opowiadania, jako że sama go wiele nie widzę, a czytanie Guzka w tym wydaniu powoduje wrażenie srogiego upojenia alkoholowego. Ostrzegam jednak – rzeczy takie jak kije w tyłkach są tam na porządku dziennym.

Dla równowagi, podczas czytania nie zabraknie też okazji do wzruszeń. „Daję życie, biorę śmierć” Marty Krajewskiej jest już pewnie znane niektórym z czytelników, jeśli jednak ktoś jeszcze nie miał styczności z tym utworem, polecam zapoznać się z nim czym prędzej, bo zarówno on, jak pozostałe trzy teksty autorki w tym zbiorze są tego warte. W przejmujący, poruszający do głębi sposób Krajewska przedstawia dzieje prostej, wiejskiej rodziny w dawnych czasach, na nawiedzanej przez upiory i duchy słowiańskiej ziemi. Narodziny dziecka wiążą się często z wieloma komplikacjami, ze śmiercią matki włącznie, jeśli jednak nie dopełni się odpowiednich obrządków, zmarła może powstać z grobu, ciągnąc znów do swojej rodziny, by nieświadomie uczynić im krzywdę; o czym przekonała się bohaterka opowiadania, młodziutka Renka. „Daję życie, biorę śmierć”, chociaż jest krótkie, zawiera w sobie duży ładunek emocjonalny, stanowiąc tekst zarówno piękny, jak i straszny.

Ostatnim tekstem w zbiorze jest „Traktat o transmechanizmie” Jacka Wróbla, utrzymany w konwencji steampunkowej, przedstawiający krótką historyjkę doktora Wysockiego i jego dzieła, robota InProp (Inteligentny Projekt na Parę). Bohatera – bądź też bohaterów – poznajemy podczas konferencji prasowej, mającej na celu przedstawienie mechanizmu szerszej publiczności. Jak się okazuje, nie jest to pierwsza próba: poprzednie zakończyły się awarią robota. Tym razem wszystko musi się udać, i udaje się, do czasu, gdy na pytania o osobiste preferencje oczom widzów ukazuje się na robocim wyświetlaczu klasyczny i przez wszystkich kochany blue screen. Nie dajmy się jednak zwieść – sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje, a pozornie lekkie i humorystyczne opowiadanie kryje w sobie głębszy, mroczniejszy przekaz, a czytelnik natknie się w nim na wątki dość… wstrząsające. Jacek Wróbel pojawia się zresztą w antologii aż pięć razy, w tym ze znanym już czytelnikom opowiadaniem „Cuda iDziwy Mistrza Haxerlina”.

Opowiadań jest oczywiście o wiele więcej, o każdym można by napisać coś ciekawego, każde jest interesujące na swój sposób, na dokładniejsze przyjrzenie się im w jednej recenzji nie pozwala jednak ich ilość. Poza wyżej wymienionymi, w antologii znajdziemy dzieła takich autorów, jak Rafał Cuprjak („Po drugiej stronie”), Maria Dunkel, Agnieszka Hałas, Marcin Jamiołkowski („Okup krwi”, „Order”), Dawid Kain („Kotku, jestem w ogniu”), Anna Kańtoch, Anna Karnicka, Tomasz Kilian, Iza Korsaj, Magdalena Kubasiewicz („Spalićwiedźmę”), Artur Laisen („CK Monogatari”, „Studnia zapomnianych aniołów”), Paweł Majka („Pokój światów”), Anna Nieznaj („Błąd warunkowania”), Daniel Nogal („Malajski Ekskalibur”) i wielu innych. Jak wspomniałam, o wielu z nich czytelnik obeznany z fantastyką polską już słyszał, niektóre z ich tekstów ukazały się już na łamach różnych portali tematycznych, spora część będzie jednak nowa. Osobiście polecam zapoznać się z każdym, jako że różnią się bardzo stylem i podejmowaną tematyką.

„Geniusze fantastyki” to pozycja wyjątkowa na polskich rynku, stanowi bowiem doskonały przekrój polskiej fantastyki takiej, jaka jest ona obecnie: prężnie rozwijającej się, mającej sporo do powiedzenia głosami wielu młodych autorów i zdecydowanie będącej dopiero u progu swojej świetności. Almanachów fantastyki, polskiej i obcej, powstaje wiele, tym, co wyróżnia „Geniuszy…” jest forma, w jakiej ta pozycja została przekazania czytelnikom: jako darmowy ebook. To sprawia, że owa antologia jest pozycją obowiązkową dla każdego czytelnika, czy jest on fanem naszej rodzimej twórczości, czy też nie; a jeśli nie jest, to jest dla niego spora szansa, że nim zostanie. Można by pomyśleć, że ilość i objętość zbioru pozwoli na powolne, spokojnie wczytywanie się przez bardzo długi czas, wystarczy jednak zacząć czytać, by przekonać się, że nic z tego: nie sposób oprzeć się pokusie sprawdzenia, o czym jest kolejny tekst, a będąc przy pierwszych jego zdaniach, niemożliwym wydaje się przerwać i odłożyć rzecz na później. Polecam więc i życzę wielu miłych, nieprzespanych nocy z geniuszowym ebookiem w czytniku bądź na ekranie komputera.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Płonący świat

"“Płonący świat” naprawdę mi się podobał. Dobrze się go czytało, historia wciągnęła mnie od pierwszych stron i przyznać muszę, że nie mogę doczek...

zgłoś błąd zgłoś błąd