Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Shantaram

Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Cykl: Shantaram (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
7,85 (2522 ocen i 413 opinii) Zobacz oceny
10
461
9
578
8
602
7
407
6
228
5
113
4
37
3
54
2
24
1
18
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shantaram
data wydania
ISBN
9788365282316
liczba stron
800
język
polski
dodała
Patrycja

Inne wydania

„Shantaram to czytelniczy Święty Graal. To nagroda za setki i tysiące przeczytanych rzeczy średnich. To osiemset stron czytelniczego raju, zasysającej i hipnotyzującej lektury, w trakcie której jedyne co nam przeszkadza, to świadomość, że musi się skończyć. „Shantaram” znaczy „boży pokój”. To imię nadali bohaterowi książki jego hinduscy przyjaciele, zamykając w nim całą historię opowiedzianą...

„Shantaram to czytelniczy Święty Graal. To nagroda za setki i tysiące przeczytanych rzeczy średnich. To osiemset stron czytelniczego raju, zasysającej i hipnotyzującej lektury, w trakcie której jedyne co nam przeszkadza, to świadomość, że musi się skończyć.

„Shantaram” znaczy „boży pokój”. To imię nadali bohaterowi książki jego hinduscy przyjaciele, zamykając w nim całą historię opowiedzianą w tej książce: historię odnalezienia prawdy o sobiew Indiach. Ale droga do „bożego pokoju” wiodła przez tak dramatyczne wydarzenia, że chwilami aż trudno uwierzyć, iż miały one miejsce naprawdę. Ciemne interesy, handel narkotykami i bronią, fałszerstwa, przemyt, gangsterskie porachunki – a zarazem romantyczna miłość, głębokie przyjaźnie, poszukiwanie mentora, poznawanie filozofii Wschodu. O tym właśnie jest Shantaram.

Jest to prawdziwa historia życia urodzonego w 1952 roku Australijczyka. „W australijskim charakterze zakorzenione jest szczere ciepło i gotowość do działania – i to w australijski sposób, gdzie odwaga i uczciwość nadal coś znaczą. Australijczycy są odważni i nie wahają się, by spróbować wszystkiego” – opowiada Roberts.

Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria's, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.

Powieść napisana jest w formie pamiętnika. „Niektóre historie z mojego życia opisane są tak, jak się wydarzyły, a inne to wymyślona narracja, jedynie zaczerpnięta z moich doświadczeń” – tłumaczy Roberts.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1109

Biały na zewnątrz, w środku indyjski

"Shantaram" to powieść na którą nie sposób nie zwrócić uwagi. Pokaźnych rozmiarów efektownie wydany tom, liczący 800 stron, robi wrażenie – podobnie jak informacja, iż jest to międzynarodowy bestseller, przetłumaczony na niemal 40 języków i sprzedany w 4 milionach egzemplarzy. A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to wystarczy spojrzeć na wysoką średnią czytelniczych ocen, zarówno na naszym Lubimy Czytać (8,14/10) jak też Goodreads (4,25/5). Jednocześnie nietrudno zauważyć, że "Shantaram" należy do tych powieści, które u jednych odbiorców wzbudzają gorączkowy wręcz entuzjazm (vide blurb Marcina Mellera na okładce polskiego wydania),  innych natomiast – fakt, że znacznie mniej licznych – skłaniają do oceny dyskwalifikującej (analogiczny przykład z naszego podwórka to "Najgorszy człowiek świata" Małgorzaty Halber). Z pewnością warto przyjrzeć się bliżej tej słynnej powieści oraz zastanowić nad przyczynami tak skrajnych ocen.

Przede wszystkim należy pamiętać, że "Shantaram" napisał były bandyta z literackimi ambicjami, a nie np. profesor literatury. Z tego faktu wynika, jak sądzę, większość niekwestionowanych zalet powieści, ale też tych jej cech, które niektórzy czytelnicy uznają za wady. Najprościej można to ująć w ten sposób, że autor występuje w podwójnej roli: niezrównanego gawędziarza, ale też refleksyjnego aforysty. Tę drugą cechę "Shantaram" doskonale oddaje określenie "purple prose", pojawiające się w anglojęzycznych recenzjach książki, a oznaczające...

"Shantaram" to powieść na którą nie sposób nie zwrócić uwagi. Pokaźnych rozmiarów efektownie wydany tom, liczący 800 stron, robi wrażenie – podobnie jak informacja, iż jest to międzynarodowy bestseller, przetłumaczony na niemal 40 języków i sprzedany w 4 milionach egzemplarzy. A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to wystarczy spojrzeć na wysoką średnią czytelniczych ocen, zarówno na naszym Lubimy Czytać (8,14/10) jak też Goodreads (4,25/5). Jednocześnie nietrudno zauważyć, że "Shantaram" należy do tych powieści, które u jednych odbiorców wzbudzają gorączkowy wręcz entuzjazm (vide blurb Marcina Mellera na okładce polskiego wydania),  innych natomiast – fakt, że znacznie mniej licznych – skłaniają do oceny dyskwalifikującej (analogiczny przykład z naszego podwórka to "Najgorszy człowiek świata" Małgorzaty Halber). Z pewnością warto przyjrzeć się bliżej tej słynnej powieści oraz zastanowić nad przyczynami tak skrajnych ocen.

Przede wszystkim należy pamiętać, że "Shantaram" napisał były bandyta z literackimi ambicjami, a nie np. profesor literatury. Z tego faktu wynika, jak sądzę, większość niekwestionowanych zalet powieści, ale też tych jej cech, które niektórzy czytelnicy uznają za wady. Najprościej można to ująć w ten sposób, że autor występuje w podwójnej roli: niezrównanego gawędziarza, ale też refleksyjnego aforysty. Tę drugą cechę "Shantaram" doskonale oddaje określenie "purple prose", pojawiające się w anglojęzycznych recenzjach książki, a oznaczające kwiecisty i emocjonalny styl narracji, bogaty w przymiotniki i metafory. Oto mały przykład: "Dusza jest wieczna. Dusza jest jedna. A kiedy serce przeżywa chwilę prawdy i smutku, duszy nie da się uspokoić". Wielbiciele twórczości Paolo Coelho powinni być zachwyceni (i są, o czym świadczą liczne "dziesiątki" dla "Shantaram" na naszym portalu). No dobrze, ale co z tymi czytelnikami, u których aforystyka a lá Coelho wywołuje jedynie ból zębów? Otóż im również rekomenduję powieść Gregory'ego Davida Robertsa, zapewniając, że nie cały "Shantaram" to "purple prose", gdyż Roberts-gawędziarz gra pierwsze skrzypce znacznie częściej niż Roberts-aforysta.

A gawędziarzem jest Roberts znakomitym, potrafiącym przykuć uwagę i poruszyć wyobraźnię jak mało kto. Z jednej strony wynika to z jego arcyciekawej biografii (byłego narkomana i anarchisty, napadającego na banki z bronią w ręku, który w 1980 roku uciekł z australijskiego więzienia i z fałszywym paszportem znalazł się w Indiach). Ale przecież nawet najciekawsza biografia nie zastąpi daru opowiadania, którego Robertsowi żadną miarą odmówić nie można. Gdy zabiera nas w podróż po Bombaju, oddaje jego specyfikę i koloryt z podobną sugestywnością i zmysłem obserwacji, jakie znamy z reporterskich opowieści Ryszarda Kapuścińskiego czy Mariusza Szczygła. Poznajemy slumsy i zaułki wielomilionowej metropolii, jej świątynie i lokale, świat mafiosów i filmowców. Do tego autor zapoznaje nas z całą galerią barwnych postaci, pojawiających się zarówno na pierwszym planie, jak i dalszych. Są wśród nich mafiosi, piękne kobiety, biedacy ze slumsów, producenci filmowi i uliczni złodzieje. Przy tym akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku lat, zatem relacje między bohaterami zmieniają się, jedni odchodzą, na ich miejsce pojawiają się kolejni, równie godni uwagi. Czytając niektóre fragmenty odczuwałem szczery podziw dla narracyjnych umiejętności autora. Nasuwało mi się porównanie z rysownikiem, który potrafi stworzyć wyrazistą postać zaledwie kilkoma szybkimi, precyzyjnymi kreskami.

W "Shantaram" miejsce akcji zmienia się wielokrotnie, a oprócz najróżniejszym miejsc w samym Bombaju (łącznie z ciężkim więzieniem) poznajemy też życie na wsi, a nawet udajemy się do Afganistanu, gdzie Lin dołącza do mudżahedinów walczących z Rosjanami. Należy podkreślić, że wszystkie te liczne wątki zostały bardzo umiejętnie uporządkowane (znacznie lepiej niż np. w równie wielowątkowym "Wszystko co lśni" Eleanor Catton), a czytelnik nie gubi się wśród licznych postaci. Ze wszystkich bohaterów wykreowanych przez Robertsa największe wrażenie zrobił na mnie pewien niewielki człowiek o wielkim uśmiechu, niejaki Prabaker. Mieszkający w slumsach przewodnik, pośrednik, taksówkarz. Pojawia się w roli drobnego naciągacza, ale wkrótce zostaje najlepszym przyjacielem Linbaby, jak sam nazywa głównego bohatera. W rozmowach z nim posługuje się bardzo specyficzną angielszczyzną. Daleką od poprawności, a jednocześnie – przynajmniej w zamierzeniu - wyszukaną i elegancką. Zupełnie jak niezapomniany Peevay z "Anglików na pokładzie" Matthew Kneale'a. Prabaker mówi tak: "Bóg jeden wie, jakie straszliwości by cię spotykały, jakby moja dobra osobistość nie prowadziła twojej osobistości po Bombaju!" (przy okazji ukłony dla tłumaczki, Maciejki Mazan).

Zresztą kwestie językowe wracają w powieści wielokrotnie, co nie dziwi w przypadku fabuły osadzonej w wielonarodowej, dwunastomilionowej metropolii, w której jednocześnie rozbrzmiewa hindi, marathi, urdu i mnóstwo innych języków. Lin nauczył się tych dwóch pierwszych, rzecz niezwykła dla obcokrajowca, co wielekrotnie zjednywało mu sympatię nowo poznawanych ludzi. Czasem też nieźle ich zaskakiwało, jak np. pewnego taksówkarza, z którego usług nie chciał skorzystać, co ten głośno skomentował w hindi: "E, biały siostrojebco, nie widzisz, że jadę na pusto? Co ty sobie wyobrażasz? Czego łazisz w takie gorące popołudnie jak zabłąkana biała koza?". Ku swemu zdumieniu usłyszał odpowiedź w tym samym języku: "Jestem biały na zewnątrz, bracie, ale w środku jestem czysto indyjski. Tylko spaceruję, dla zabicia czasu. Może poszukasz sobie prawdziwych turystów, a takich biednych hinduskich palantów jak ja zostawisz w spokoju?"

Wśród licznych wątków "Shantaram" z pewnością najważniejszym jest przynależność Lina do miejscowej mafii, kierowanej przez Kadira Chana, który jest bardziej charyzmatycznym guru niż pospolitym przestępcą. Dzięki unikalnym, osobistym doświadczeniom autor mógł  przedstawić funkcjonowanie zorganizowanej przestępczości Bombaju lat 80 bardzo szczegółowo, a przy tym niezwykle sugestywnie i wiarygodnie. Poznajemy nie tylko działalność poszczególnych gałęzi organizacji Kadira, ale też dramatyczne zmiany, jakie w niej zachodzą z upływem lat, gdy stopniowo odchodzą do przeszłości dawne zasady honorowych starych gangsterów. Organizacja Kadira przypomina pod tym względem włoską mafię, znaną z powieści Mario Puzo i filmów Coppoli. Warto wiedzieć, że Gregory David Roberts ma do opowiedzenia  równie ciekawą historię.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (8884)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 479
Kiwi_Agnik | 2016-05-06
Przeczytana: 06 maja 2016

"Kiedy jesteśmy młodzi sądzimy, że cierpienie to coś, co ktoś nam może zdać. Kiedy przybywa nam lat wiem już, że prawdziwe cierpienie mierzy się tym, co nam odebrano"

Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami powieść "Shantaram" to nadzwyczaj niezwykła, barwna i dynamiczna lektura, o podróży przez życie, o ludziach, którzy na zawsze je zmieniają, o ludzkim losie, który przynosi ciągłe zmiany, o zmianach, które rodzą przyzwyczajenie i miłość, o miłości, która budzi się nagle i nigdy nie gaśnie, o przyjaźni, która pomaga i ratuje, o poświęceniu, odwadze i odkupieniu.

To książka, w której "widzimy" żywe i egzotyczne kolory Indii,"czujemy" zapachy i smaki indyjskiej kuchni, "dotykamy" materiału sari i lungi, oraz "słyszymy" muzykę Orientu, a asymilacja głównego bohatera nas zdumiewa.

Książkę czytałam prawie dwa tygodnie, lecz uwiodła i pochłonęła mnie tak bardzo, że czytając zapominałam o tym, że "kręci się" świat i warto, zdecydowanie warto jej było poświęcić tyle czasu.

Zatem polecam...

książek: 292
Defenestracja | 2016-08-02
Na półkach: Przeczytane

Bardzo uroczy przykład grafomanii. Grafomanii w wydaniu męskim, więc niemal nierozłącznej z potężną mitomanią. I wszystko byłoby OK, gdyby nie wzdęcia, od których książka niezdrowo spuchła. A przyczyną tej niestrawności jest okołoezoteryczne bredzenie, charakterystyczne dla powierzchownego zachłyśnięcia się wschodnią mentalnością przez zachodni (i bezkrytyczny) umysł.

książek: 6046
allison | 2016-06-06
Na półkach: Rok 2016, Przeczytane, Orient
Przeczytana: 06 czerwca 2016

Po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia.
Na pewno nie można odmówić fabule dziwnego magnetyzmu, który przyciąga czytelnika, jednak z ręką na sercu muszę przyznać, że przy niektórych fragmentach najzwyczajniej w świecie się nudziłam. Nie ma wielu takich dłużyzn, ale się zdarzają (przynajmniej w moim odczuciu).

Zbeletryzowana historia z życia autora jest interesująca, odsłania różne kulisy życia w Bombaju, zwłaszcza w jego najbiedniejszych dzielnicach, do których nie trafiają turyści (chyba, że są miłośnikami ekstremalnych przeżyć lub znajdują się tam przypadkiem).
Relacje tytułowego bohatera z Hindusami układają się w barwną opowieść o kulturze, historii i religii kraju pełnego kontrastów. To na pewno największa zaleta tej napisanej z rozmachem powieści.

Sporo fragmentów to rozmowy głównego bohatera-narratora z różnymi ludźmi oraz jego refleksje nad światem i człowiekiem. Przy ich lekturze znów miałam ambiwalentne odczucia, bo obok dojrzałych i głębokich dyskusji...

książek: 1934

„W więzieniu przeżyć musi nie tylko ciało, muszą przetrwać także charakter i serce. Jeśli któreś z nich zostanie złamane lub zabite, pod koniec wyroku z więzienia wychodzi żywe ciało, lecz nie można powiedzieć, że wychodzi człowiek”. Str. 308.

„Shantaram” to książka olbrzymich rozmiarów. Treść, która wypełnia karty tej powieści jest porywająca i pozwoliła mi przenieść się na długie dni do świata, który w niczym nie przypomina miejsca, w którym żyję na co dzień. Gregory David Roberts, Australijczyk uzależniony od heroiny, osadzony za napad z bronią w ręku w australijskim więzieniu, z którego uciekł do Indii wykorzystując nieuwagę i rutynę strażników więziennych postanowił spisać swoją historię na kartach tej książki. Historię wyjątkową, przepełnioną ciekawymi, ale i niezwykle niebezpiecznymi zdarzeniami, złymi i dobrymi doświadczeniami, historię, która fascynuje, ale chwilami również niepokoi i szokuje.

„Shantaram” to wyborna i szalenie intrygująca powieść o nietuzinkowej miłości...

książek: 665
Marcin | 2016-06-05
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałem "Shantaram" jednym tchem, by stwierdzić, że to...wielki czytelniczy humbug!!! Rzecz to z pewnością znakomicie napisana, bohaterowie aż zbyt wyraziści, archetypiczni niemal, sama zaś postać tytułowa to ktoś na miarę "Dobrego" Łysiaka, swego rodzaju człowiek ideał (mimo że bandyta, ale takie są przecież dzisiejsze ideały). Można by po gombrowiczowsku powiedzieć, że "Shantaram" to przykład złej literatury, która udaje dobrą, literatury popularnej, która ma ambicję być literaturą "wysoką". I tu właśnie jest sedno problemu, bo nawet jeśli jest to literatura, która w taki sposób udaje coś czym nie jest, to z jakże wielką robi to gracją, z jaką maestrią i z jakim polotem... I właśnie za tą misterną grę pozorów, pod warunkiem zatracenia się w niej i upodobania sobie takiej oto banalnej mistyfikacji, że coś jest dobre, mimo że przecież wcale takie nie jest, można "Shantaram" polubić, a kto wie, może i pokochać. Sam przecież nie wiem jeszcze czy nie pokuszę się o lekturę...

książek: 349
Mya | 2011-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 2011 rok

Książkę dostałam od przyjaciółki na urodziny, miała mnie inspirować. Tak się złożyło, że zanim ja po nią sięgnęłam, to przeszła przez całkiem spory krąg znajomych i wszyscy byli nią autentycznie zachwyceni, pochłaniali ją w kilka dni, opowiadając o nieprzespanych nocach. A ja jestem chyba jakaś inna, bo... nie zdołałam przez nią przebrnąć. Fakt,znalazłam w niej takie strony, które były dla mnie przyjemnością, jednak natłok pseudo filozoficznych bzdur kompletnie zabił dla mnie tę pozycję. Przykro mi, ale wielkie rozczarowanie, niestety.

książek: 3720
BagatElka | 2014-09-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka wielka pod każdym względem ,zarówno z uwagi na wymiary,ilość stron ale przede wszystkim z uwagi na zawartość.
Piękna,wielowątkowa opowieść ,w której jest mnóstwo kontrastów,znakomicie przedstawione dwa światy- biedy i bogactwa,różnorodność charakterów i miłość.
Miłość,która towarzyszy nam od początku aż po kres.
To niezapomniana przygoda ,o której pamięta się po wielu latach.

książek: 2231

Dawno nie czytałam tak dobrej książki.
Fabuła skreślona z rozmachem i lekkością.
Warsztat literacki - rewelacyjny.
Po lekturze wielu pomniejszych dziełek w ostatnich czasach, czytanie "Shantaram" było prawdziwą ucztą intelektualną i duchową.
Jest w niej wszystko.
Indie. Bombaj. Miasto świata. Miasto nędzarzy, bogaczy i mafiozów. Hindusów i cudzoziemców. Tolerancji i krwawych rozliczeń. Poznajemy je wszystkie.
Wielkie przyjaźnie.
Wielka miłość.
Bogactwo wątków, od którego kręci się w głowie, a jednak wszystko zgrabnie ułożone w monumentalną całość.
Książka skłoniła mnie do wielu przemyśleń.
Główny bohater jest więźniem, który uciekł.
Robi rzeczy niekwestionowanie dobre - leczy za darmo ludzi w slumsach, wspomaga biednych, względem swoich przyjaciół jest lojalny za cenę życia.
Z drugiej strony jest uwikłany w świat mafii, szemranych interesów - produkcja fałszywych dokumentów, przemyt broni, handel czarnorynkową walutą...
Sam nieraz snuje rozważania na temat dobra i zła.
Ukazuje...

książek: 988
Anna | 2016-06-03
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 03 czerwca 2016

"Kiedy jesteśmy młodzi, sądzimy, że cierpienie to coś, co ktoś nam może zadać. Kiedy przybywa nam lat wiemy już, że prawdziwe cierpienie mierzy się tym, co nam odebrano."

„Shantaram” Gregorego Davida Robertsa to burzliwe dzieje utalentowanego australijskiego pisarza, który jako młody człowiek pogubił się w życiu i popełnił wiele błędów. Rozpadło się jego małżeństwo. Stracił rodzinę, utracił córkę. Uzależnił się od heroiny. Z imitacją broni dokonał serii napadów rabunkowych. Został schwytany i skazany na 19 lat więzienia. Po kilku latach udało mu się zbiec. Dzięki pomocy przyjaciół wyjechał do Indii. Zamieszkał w slumsach Bombaju. Pokochał ten kraj. Człowiek z zachodu pokochał ludzi ze wschodu. I oni go pokochali. Leczył ich rany nie oczekując zapłaty. Oni dzielili się z nim przysłowiowym kawałkiem chleba oraz wszystkim co udało im się zdobyć. Ścigany listem gończym cały czas musiał uważać, aby nie popaść w konflikt z prawem. Czy dlatego wstąpił do mafii ? Pracował jako przemytnik....

książek: 2072

RECENZJA PREMIEROWA
Była to największa książka jaką w życiu czytałam! A czytałam sporo. Dostojewski jest duży, ale 'Shantaram' zdumiewa tym, że wygląda opaśle. To piękne wydanie, ale biorąc je w ręce zastanowiłam się, jak długo zajmie mi czytanie jej. Ale gdy tylko zaczęłam czytać, to pozbyłam się tego zmartwienia, bo książkę czyta się szybko. Ja uporałam się z nią w 3 dni!
Jest to pełna dynamizmu, miejsc jakich nie znajdziemy w żadnej innej książce i ciekawych postaci, niczym z Bonda, opowieść o Australijczyku, który uciekł z więzienia i zamieszkał w Bombaju. Autor opowiada o sobie, o swoim życiu i swoich niewiarygodnych przygodach, jak to jest wyjaśnione.
Książka jest niewiarygodnie dynamiczna, barwna i po prostu ciekawa. Akcja goni akcję, a wraz z bohaterem idziemy do miejsc, których nie ma w innych powieściach fabularnych. Może w reportażach: slumsy, nielegalna 'apteka' leków prowadzona przez trędowatego, indyjskie więzienie, dom publiczny dla ekskluzywnych klientów z...

zobacz kolejne z 8874 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co nowego w Czytelni w Play?

Jesienne, sprzyjające lekturze wieczory coraz dłuższe. Stale powiększający się księgozbiór, w skład którego wchodzi wiele najciekawszych nowości na rynku wydawniczym. Do tego możliwość czytania nie tylko na smartfonach i tabletach, ale na coraz liczniejszych modelach czytników ebooków. To tylko niektóre powody, dla których warto sięgnąć po ebooki dostępne w Czytelni w Play.


więcej
Literacki Horoskop LC – Książkowa Panna

Układ gwiazd jak wszystko inne w świecie ciągle się zmienia. Wraz z nim zmieniamy się my i wszystko, co nas otacza. Chociażby teraz, kończy się czas zodiakalnego Lwa, a zaczyna panowanie Panny. Jaką Panna jest pisarką, a jakim czytelnikiem? Książki prawdę powiedzą. Zachęcamy do czytania charakterystyki i naszych wróżb na ten tydzień.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd