Shantaram

Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Cykl: Shantaram (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
7,69 (5107 ocen i 766 opinii) Zobacz oceny
10
788
9
1 051
8
1 278
7
929
6
504
5
249
4
119
3
107
2
43
1
39
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shantaram
data wydania
ISBN
9788365282316
liczba stron
800
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Patrycja

„Shantaram to czytelniczy Święty Graal. To nagroda za setki i tysiące przeczytanych rzeczy średnich. To osiemset stron czytelniczego raju, zasysającej i hipnotyzującej lektury, w trakcie której jedyne co nam przeszkadza, to świadomość, że musi się skończyć. „Shantaram” znaczy „boży pokój”. To imię nadali bohaterowi książki jego hinduscy przyjaciele, zamykając w nim całą historię opowiedzianą...

„Shantaram to czytelniczy Święty Graal. To nagroda za setki i tysiące przeczytanych rzeczy średnich. To osiemset stron czytelniczego raju, zasysającej i hipnotyzującej lektury, w trakcie której jedyne co nam przeszkadza, to świadomość, że musi się skończyć.

„Shantaram” znaczy „boży pokój”. To imię nadali bohaterowi książki jego hinduscy przyjaciele, zamykając w nim całą historię opowiedzianą w tej książce: historię odnalezienia prawdy o sobiew Indiach. Ale droga do „bożego pokoju” wiodła przez tak dramatyczne wydarzenia, że chwilami aż trudno uwierzyć, iż miały one miejsce naprawdę. Ciemne interesy, handel narkotykami i bronią, fałszerstwa, przemyt, gangsterskie porachunki – a zarazem romantyczna miłość, głębokie przyjaźnie, poszukiwanie mentora, poznawanie filozofii Wschodu. O tym właśnie jest Shantaram.

Jest to prawdziwa historia życia urodzonego w 1952 roku Australijczyka. „W australijskim charakterze zakorzenione jest szczere ciepło i gotowość do działania – i to w australijski sposób, gdzie odwaga i uczciwość nadal coś znaczą. Australijczycy są odważni i nie wahają się, by spróbować wszystkiego” – opowiada Roberts.

Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria's, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.

Powieść napisana jest w formie pamiętnika. „Niektóre historie z mojego życia opisane są tak, jak się wydarzyły, a inne to wymyślona narracja, jedynie zaczerpnięta z moich doświadczeń” – tłumaczy Roberts.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1245

Biały na zewnątrz, w środku indyjski

"Shantaram" to powieść na którą nie sposób nie zwrócić uwagi. Pokaźnych rozmiarów efektownie wydany tom, liczący 800 stron, robi wrażenie – podobnie jak informacja, iż jest to międzynarodowy bestseller, przetłumaczony na niemal 40 języków i sprzedany w 4 milionach egzemplarzy. A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to wystarczy spojrzeć na wysoką średnią czytelniczych ocen, zarówno na naszym Lubimy Czytać (8,14/10) jak też Goodreads (4,25/5). Jednocześnie nietrudno zauważyć, że "Shantaram" należy do tych powieści, które u jednych odbiorców wzbudzają gorączkowy wręcz entuzjazm (vide blurb Marcina Mellera na okładce polskiego wydania),  innych natomiast – fakt, że znacznie mniej licznych – skłaniają do oceny dyskwalifikującej (analogiczny przykład z naszego podwórka to "Najgorszy człowiek świata" Małgorzaty Halber). Z pewnością warto przyjrzeć się bliżej tej słynnej powieści oraz zastanowić nad przyczynami tak skrajnych ocen.

Przede wszystkim należy pamiętać, że "Shantaram" napisał były bandyta z literackimi ambicjami, a nie np. profesor literatury. Z tego faktu wynika, jak sądzę, większość niekwestionowanych zalet powieści, ale też tych jej cech, które niektórzy czytelnicy uznają za wady. Najprościej można to ująć w ten sposób, że autor występuje w podwójnej roli: niezrównanego gawędziarza, ale też refleksyjnego aforysty. Tę drugą cechę "Shantaram" doskonale oddaje określenie "purple prose", pojawiające się w anglojęzycznych recenzjach książki, a oznaczające...

"Shantaram" to powieść na którą nie sposób nie zwrócić uwagi. Pokaźnych rozmiarów efektownie wydany tom, liczący 800 stron, robi wrażenie – podobnie jak informacja, iż jest to międzynarodowy bestseller, przetłumaczony na niemal 40 języków i sprzedany w 4 milionach egzemplarzy. A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to wystarczy spojrzeć na wysoką średnią czytelniczych ocen, zarówno na naszym Lubimy Czytać (8,14/10) jak też Goodreads (4,25/5). Jednocześnie nietrudno zauważyć, że "Shantaram" należy do tych powieści, które u jednych odbiorców wzbudzają gorączkowy wręcz entuzjazm (vide blurb Marcina Mellera na okładce polskiego wydania),  innych natomiast – fakt, że znacznie mniej licznych – skłaniają do oceny dyskwalifikującej (analogiczny przykład z naszego podwórka to "Najgorszy człowiek świata" Małgorzaty Halber). Z pewnością warto przyjrzeć się bliżej tej słynnej powieści oraz zastanowić nad przyczynami tak skrajnych ocen.

Przede wszystkim należy pamiętać, że "Shantaram" napisał były bandyta z literackimi ambicjami, a nie np. profesor literatury. Z tego faktu wynika, jak sądzę, większość niekwestionowanych zalet powieści, ale też tych jej cech, które niektórzy czytelnicy uznają za wady. Najprościej można to ująć w ten sposób, że autor występuje w podwójnej roli: niezrównanego gawędziarza, ale też refleksyjnego aforysty. Tę drugą cechę "Shantaram" doskonale oddaje określenie "purple prose", pojawiające się w anglojęzycznych recenzjach książki, a oznaczające kwiecisty i emocjonalny styl narracji, bogaty w przymiotniki i metafory. Oto mały przykład: "Dusza jest wieczna. Dusza jest jedna. A kiedy serce przeżywa chwilę prawdy i smutku, duszy nie da się uspokoić". Wielbiciele twórczości Paolo Coelho powinni być zachwyceni (i są, o czym świadczą liczne "dziesiątki" dla "Shantaram" na naszym portalu). No dobrze, ale co z tymi czytelnikami, u których aforystyka a lá Coelho wywołuje jedynie ból zębów? Otóż im również rekomenduję powieść Gregory'ego Davida Robertsa, zapewniając, że nie cały "Shantaram" to "purple prose", gdyż Roberts-gawędziarz gra pierwsze skrzypce znacznie częściej niż Roberts-aforysta.

A gawędziarzem jest Roberts znakomitym, potrafiącym przykuć uwagę i poruszyć wyobraźnię jak mało kto. Z jednej strony wynika to z jego arcyciekawej biografii (byłego narkomana i anarchisty, napadającego na banki z bronią w ręku, który w 1980 roku uciekł z australijskiego więzienia i z fałszywym paszportem znalazł się w Indiach). Ale przecież nawet najciekawsza biografia nie zastąpi daru opowiadania, którego Robertsowi żadną miarą odmówić nie można. Gdy zabiera nas w podróż po Bombaju, oddaje jego specyfikę i koloryt z podobną sugestywnością i zmysłem obserwacji, jakie znamy z reporterskich opowieści Ryszarda Kapuścińskiego czy Mariusza Szczygła. Poznajemy slumsy i zaułki wielomilionowej metropolii, jej świątynie i lokale, świat mafiosów i filmowców. Do tego autor zapoznaje nas z całą galerią barwnych postaci, pojawiających się zarówno na pierwszym planie, jak i dalszych. Są wśród nich mafiosi, piękne kobiety, biedacy ze slumsów, producenci filmowi i uliczni złodzieje. Przy tym akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku lat, zatem relacje między bohaterami zmieniają się, jedni odchodzą, na ich miejsce pojawiają się kolejni, równie godni uwagi. Czytając niektóre fragmenty odczuwałem szczery podziw dla narracyjnych umiejętności autora. Nasuwało mi się porównanie z rysownikiem, który potrafi stworzyć wyrazistą postać zaledwie kilkoma szybkimi, precyzyjnymi kreskami.

W "Shantaram" miejsce akcji zmienia się wielokrotnie, a oprócz najróżniejszym miejsc w samym Bombaju (łącznie z ciężkim więzieniem) poznajemy też życie na wsi, a nawet udajemy się do Afganistanu, gdzie Lin dołącza do mudżahedinów walczących z Rosjanami. Należy podkreślić, że wszystkie te liczne wątki zostały bardzo umiejętnie uporządkowane (znacznie lepiej niż np. w równie wielowątkowym "Wszystko co lśni" Eleanor Catton), a czytelnik nie gubi się wśród licznych postaci. Ze wszystkich bohaterów wykreowanych przez Robertsa największe wrażenie zrobił na mnie pewien niewielki człowiek o wielkim uśmiechu, niejaki Prabaker. Mieszkający w slumsach przewodnik, pośrednik, taksówkarz. Pojawia się w roli drobnego naciągacza, ale wkrótce zostaje najlepszym przyjacielem Linbaby, jak sam nazywa głównego bohatera. W rozmowach z nim posługuje się bardzo specyficzną angielszczyzną. Daleką od poprawności, a jednocześnie – przynajmniej w zamierzeniu - wyszukaną i elegancką. Zupełnie jak niezapomniany Peevay z "Anglików na pokładzie" Matthew Kneale'a. Prabaker mówi tak: "Bóg jeden wie, jakie straszliwości by cię spotykały, jakby moja dobra osobistość nie prowadziła twojej osobistości po Bombaju!" (przy okazji ukłony dla tłumaczki, Maciejki Mazan).

Zresztą kwestie językowe wracają w powieści wielokrotnie, co nie dziwi w przypadku fabuły osadzonej w wielonarodowej, dwunastomilionowej metropolii, w której jednocześnie rozbrzmiewa hindi, marathi, urdu i mnóstwo innych języków. Lin nauczył się tych dwóch pierwszych, rzecz niezwykła dla obcokrajowca, co wielekrotnie zjednywało mu sympatię nowo poznawanych ludzi. Czasem też nieźle ich zaskakiwało, jak np. pewnego taksówkarza, z którego usług nie chciał skorzystać, co ten głośno skomentował w hindi: "E, biały siostrojebco, nie widzisz, że jadę na pusto? Co ty sobie wyobrażasz? Czego łazisz w takie gorące popołudnie jak zabłąkana biała koza?". Ku swemu zdumieniu usłyszał odpowiedź w tym samym języku: "Jestem biały na zewnątrz, bracie, ale w środku jestem czysto indyjski. Tylko spaceruję, dla zabicia czasu. Może poszukasz sobie prawdziwych turystów, a takich biednych hinduskich palantów jak ja zostawisz w spokoju?"

Wśród licznych wątków "Shantaram" z pewnością najważniejszym jest przynależność Lina do miejscowej mafii, kierowanej przez Kadira Chana, który jest bardziej charyzmatycznym guru niż pospolitym przestępcą. Dzięki unikalnym, osobistym doświadczeniom autor mógł  przedstawić funkcjonowanie zorganizowanej przestępczości Bombaju lat 80 bardzo szczegółowo, a przy tym niezwykle sugestywnie i wiarygodnie. Poznajemy nie tylko działalność poszczególnych gałęzi organizacji Kadira, ale też dramatyczne zmiany, jakie w niej zachodzą z upływem lat, gdy stopniowo odchodzą do przeszłości dawne zasady honorowych starych gangsterów. Organizacja Kadira przypomina pod tym względem włoską mafię, znaną z powieści Mario Puzo i filmów Coppoli. Warto wiedzieć, że Gregory David Roberts ma do opowiedzenia  równie ciekawą historię.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (766)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 200
Magdalena | 2019-10-20
Na półkach: Przeczytane

Jedna z niewielu książek podróżniczych, która wzbudziła na mnie tak ogromne emocje.

książek: 102
KacperOfm | 2019-10-20
Na półkach: Przeczytane

"Shantaram" to porządnie opowiedziana historia, porządnie przeżywanego życia, chociaż nierzadko niezgodnego ze społecznie przyjętymi konwencjami, więcej, najczęściej postanowionego w totalnej opozycji wobec rzeczonych norm. A przecież mogłoby się wydawać, że będzie wprost przeciwnie, bo słowo shantaram oznacza boży pokój. Można by więc spodziewać się arkadyjskiej opowieści o pięknie tego świata. Tymczasem nic bardziej mylnego, jako że odnosi się dojmujące wrażenie, a nawet niedające się zakwestionować przekonanie, że Bombaj (w przeważającej części tam właśnie rozgrywa się akcja powieści) to jedno wielkie przestępstwo. Główny bohater to klasyczny homo viator, gdyż w jego żyłach bynajmniej nie płynie hinduska krew - jest Australijczykiem, zbiegłym z więzienia, gdzie został osadzony na dwadzieścia lat, najogólniej rzecz ujmując, za napady na banki i próbującym w Indiach na nowo ułożyć własną egzystencję. Wychodzi mu to nawet nieźle, tyle że żyje w permanentnej obawie, że ktoś w końcu...

książek: 8
thomas4v | 2019-10-14
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Wciągająca, interesująca, intrygująca

książek: 338
Setna_Małpa | 2019-10-12
Na półkach: Przeczytane, Z ryserczem

Indie to kraj kontrastów.
Wpiszcie se w Google Indie i wszędzie wyskocza te kontrasty, słowo.
No to ja pomyślałam że z książki o Indiach dowiem się w końcu co to za kontrasty są. No bo że co, żyją tam ludzie bardzo wysocy i bardzo niscy? Albo może bardzo biali i bardzo czarni? A może wszystkie indyjskie koty szczekają a psy (dla kontrastu) palą głupa?
Nie wiem, w temacie kontrastów wcale nie zmadrzalam po przeczytaniu Shantaram i niniejszym daję sobie z tym spokój.
W ogóle żadnych kontrastów w tej powieści nie wykrylam, chyba że niedźwiedzia w burce, tyle że to prędzej absurd.
Podobnie jak absurdalne są co poniektore opinie na temat tej opowieści.
Że połowa pisze że to coelhowskie pseudofilozofie i bełkot sprawia że czuję się jak ten niedźwiedź, znaczy w burce i kompletnie nie na miejscu. No bo jak ten Coelho taki belkotliwy pseudofilozof jest (nie czytałam bo to chyba książki dla nastolatków) to dlaczego Wy wszyscy go znacie, czytacie i pogardzacie? To jakiś zbiorowy...

książek: 2
KronopioTR | 2019-10-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 października 2019

Grafomania narcyza. Historia byłaby dobra, gdyby opisał ją pisarz, a nie członek mafii. I gdyby miała 1/3 objętości. Chaotyczna, przerysowana, przesadzona, słabo zarysowane postaci, patetyczna i tanie "mądrości życiowe".

książek: 1343
Gusia | 2019-10-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 października 2019

To nie książka, to otchłań….Zastanawiam się teraz, jakim cudem mogłam odłożyć ją nieprzeczytaną kilka lat temu. Tym razem słuchanie audiobooka było prawdziwą rozkoszą dla mojego zmęczonego codziennymi obowiązkami umysłu. Piękno języka wprost niewiarygodne i jednoczesny podziw, że autor z tak „skomplikowanym” życiorysem mógł pisać tak pięknie o sprawach tak prostych…
To naturalny talent.
To pierwsza lektura,podczas czytania której naprawdę poczułam ducha Indii, tego mikrokosmosu, tych wielu światów i ich skomplikowanej zależności. Prawdziwa uczta intelektualna dla wymagających czytelników.

książek: 889
EwelinaEm | 2019-10-05
Przeczytana: 05 października 2019

Świetna. Od razu wpada się w świat kolorów, zapachów, dźwięków Indii! Styl autora sprawia, że chce się czytać, bohaterowie i miejsca są przedstawione tak, że ma się wrażenie, że jest się w centrum wydarzeń i widzi się wszystko na własne oczy.
Przeczytałam, bo chciałam wyrobić sobie opinię - jako że czytałam bardzo skrajne. Ja jestem na tak. Od 2/3 książki trochę mi się dłużyło, ale nie żałuję czasu spędzonego z Linem.

książek: 44
Gosia | 2019-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 października 2019

Jeszcze żadnej książki nie czytałam tak długo, owszem jest spora ale nie o ilość stron chodzi - historia jest wciągająca i bardzo ciekawa, co prowadzi do siedzenia nad nią do późnych godzin nocnych bo chcesz wiedzieć co się dalej wydarzy. Jednak moim zdaniem jest sporo fragmentów, które są po prostu nudne, mdłe, zbyt długie opisy, dlatego odłożyłam książkę na dość długo i wracałam do niej kilkukrotnie, a wciągnęłam się na 100% dopiero gdzieś w jej połowie...
Jednak Historia jest niesłychanie ciekawa, opowiadająca o wielu wartościach, pokazująca Indie „od środka”, życie jej mieszkańców jak i przyjezdnych (z różnych przyczyn) szukających tam siebie. Dużo miłości, mądrości, filozofii, przemyśleń ale również krwi, zbrodni...
Osobiście polecam i na pewno zabiorę się za „Cień góry”

książek: 411
Aleks Sandra | 2019-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2019

Zakochałam się

książek: 460
przemorski | 2019-09-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2019

Na LC można spotkać skrajne opinie - dla jednych jest to "humbug", który pod płaszczem orientalizmu i głębi serwuje czytelnikowi "oczywiste oczywistości".
Dla innych to ciekawa książka z wciągającymi historiami.
Dla mnie jest bardziej tym drugim.
Ogólną ocenę obniżyło ostatnie 15% książki, które są po prostu nudne.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co czytali Polacy w 2017?

W marcu tego roku Biblioteka Narodowa opublikowała wstępne wyniki badań poziomu czytelnictwa w Polsce za rok 2017. W miniony piątek do sieci trafił pełen raport. Można się z niego dowiedzieć m.in. jacy pisarze są najliczniej czytani przez Polaków. 


więcej
Rusza akcja Czytaj PL

Dziś, 2 listopada, w całej Polsce pojawi się 7 tysięcy darmowych wypożyczalni e-booków. Będzie można je znaleźć m.in. na przystankach autobusowych, w restauracjach i w szkołach. Czytaj PL – jedyna taka akcja w Polsce opanuje blisko 500 miast i mniejszych miejscowości na terenie całego kraju. Swoim zasięgiem wielokrotnie przebije poprzednie edycje i po raz pierwszy na taką skalę wykroczy poza granice kraju.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd