Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,39 (2002 ocen i 320 opinii)
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308050118
liczba stron
584
słowa kluczowe
powieść polska
język
polski

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem. Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji....

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem.

Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji. Nie chce być Polakiem, nie chce być Niemcem. Pragnie jedynie zdobyć kolejną buteleczkę morfiny i żyć swoim dawnym życiem bywalca i kobieciarza.

Przed historią jednak uciec się nie da.

Szczepan Twardoch w Morfinie osiągnął rzecz rzadką w polskiej prozie - wykreował antybohatera, którego nie sposób nie lubić. Młody pisarz tak jak najwięksi – Witkacy, Gombrowicz, Littell – potrafi ukazać słabego, rozdartego człowieka wplątanego w wielką historię.
Szalona, transowa i odważna powieść.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2422/M...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Mogą Ciebie również zainteresować

  • Tajemnica domu Helclów
  • Z jednym wyjątkiem
  • 450 stron
  • Inna dusza
  • Etta i Otto i Russell i James
  • Fangirl
  • Inteligencja osobowościowa. Jak osobowość wpływa na nasze życie
  • Pół świata
  • Dom po drugiej stronie lustra
  • Zwykły człowiek
  • Silver. Powrót na Wyspę Skarbów
  • Szturmując niebo
Tajemnica domu Helclów
Jacek Dehnel , Piotr Tarczyński , Maryla Szymiczkowa

7,24 (67 ocen i opinii)
Z jednym wyjątkiem
Katarzyna Puzyńska

7,87 (71 ocen i opinii)
450 stron
Patrycja Gryciuk

8,14 (7 ocen i opinii)
Inna dusza
Łukasz Orbitowski

8 (37 ocen i opinii)
Etta i Otto i Russell i James
Emma Hooper

7,5 (2 ocen i opinii)
Fangirl
Rainbow Rowell

8,06 (270 ocen i opinii)
Inteligencja osobowościowa. Jak osobowość wpływa na nasze życie
John D. Mayer

0 (0 ocen i opinii)
Pół świata
Joe Abercrombie

7,5 (6 ocen i opinii)
Dom po drugiej stronie lustra
Vanessa Tait

6,4 (10 ocen i opinii)
Zwykły człowiek
Graeme Cameron

9,33 (3 ocen i opinii)
Silver. Powrót na Wyspę Skarbów
Andrew Motion

7,91 (11 ocen i opinii)
Szturmując niebo
Felix Baumgartner , Thomas Becker

7,11 (9 ocen i opinii)
Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
Viginti książek: 1435

Walka z polskością

Nagrodzona Paszportem Polityki za 2012 rok powieść Szczepana Twardocha rozgrywa się jesienią 1939 roku w zgwałconej (jak zwykł mawiać główny bohater) Warszawie. Mimo że osadzenie historii w czasie okupacji niemieckiej przywołuje jednoznaczne skojarzenia, w „Morfinie” brak czynów chwalebnych, obrazów Polaka patrioty, gotowego za ojczyznę walczyć i oddawać życie. Zamiast tego funkcjonuje antybohater Konstanty Willemann, morfinista i kurwiarz. Ścierają się też warstwy powieściowe: historyczna, bo Twardoch pieczołowicie oddał klimat okupowanej Polski, sensacyjna, śledząca kolejne szalone zdarzenia, w które uwikłany zostaje Willemann, i najszersza, psychologiczna, będąca książki esencją.

Konstanty Willemann to człowiek, który nie wie kim jest i obsesyjnie szuka odpowiedzi na to podstawowe pytanie. Matka jego, szalona Katarzyna Willemann, wybrała niegdyś dla siebie narodowość. Jako młoda Ślązaczka zechciała być Polką i stała się nią. Przywłaszczyła sobie polskość, teraz zaś uosabiać może więcej: stare kości obleczone w skórę przywodzą na myśl Kostkowi pramatkę albo Polskę, bo ta jest przecież kobietą, albo i indiańskiego wodza, demona. Willemanna ojciec, którego Katarzyna uwiodła gdy miał lat szesnaście, to niemiecki arystokrata. Konstanty, wychowywany na Polaka, ale świetnie władający również językiem niemieckim, teoretycznie ma podłoże do umacniania zarówno niemieckości, jak i polskości. W chwili zajęcia Warszawy, a zatem sytuacji wyzwalającej poczucie odrębności, mógłby...

Nagrodzona Paszportem Polityki za 2012 rok powieść Szczepana Twardocha rozgrywa się jesienią 1939 roku w zgwałconej (jak zwykł mawiać główny bohater) Warszawie. Mimo że osadzenie historii w czasie okupacji niemieckiej przywołuje jednoznaczne skojarzenia, w „Morfinie” brak czynów chwalebnych, obrazów Polaka patrioty, gotowego za ojczyznę walczyć i oddawać życie. Zamiast tego funkcjonuje antybohater Konstanty Willemann, morfinista i kurwiarz. Ścierają się też warstwy powieściowe: historyczna, bo Twardoch pieczołowicie oddał klimat okupowanej Polski, sensacyjna, śledząca kolejne szalone zdarzenia, w które uwikłany zostaje Willemann, i najszersza, psychologiczna, będąca książki esencją.

Konstanty Willemann to człowiek, który nie wie kim jest i obsesyjnie szuka odpowiedzi na to podstawowe pytanie. Matka jego, szalona Katarzyna Willemann, wybrała niegdyś dla siebie narodowość. Jako młoda Ślązaczka zechciała być Polką i stała się nią. Przywłaszczyła sobie polskość, teraz zaś uosabiać może więcej: stare kości obleczone w skórę przywodzą na myśl Kostkowi pramatkę albo Polskę, bo ta jest przecież kobietą, albo i indiańskiego wodza, demona. Willemanna ojciec, którego Katarzyna uwiodła gdy miał lat szesnaście, to niemiecki arystokrata. Konstanty, wychowywany na Polaka, ale świetnie władający również językiem niemieckim, teoretycznie ma podłoże do umacniania zarówno niemieckości, jak i polskości. W chwili zajęcia Warszawy, a zatem sytuacji wyzwalającej poczucie odrębności, mógłby wybrać jedną z dwóch dróg, nie wybiera jednak żadnej – jest pusty, a pustkę wypełniają mu kobiety. Matka, żona i kochanka. Są one dookreślone, wyraziste, przerysowane wręcz, bo niemalże archetypiczne. Konstantego natomiast charakteryzuje nijakość, słabość, niemoc. Brak utożsamiania się dotyczy nie tylko przynależności narodowościowej, ale też kwestii bardziej egzystencjalnej, pokazanej tu jako kształtowanie się męskości. Willemann potrzebuje znajdywać potwierdzenia, szukać siebie w oczach kobiet. Wydaje się bowiem, że sam jest nikim albo nie jest nawet zupełnie.

Tożsamość i poszukiwanie jej stanowią centralny punkt powieści, warto więc wspomnieć, że Twardoch, mimo delikatnej materii przedmiotu, prowadzi dojrzałą narrację, nie popadając w banał. Główny bohater miota się, przyjmując narzucane mu przez kobiety role: mąż, kochanek, bonvivant, morfinista albo podporucznik. Jeśli uznać wejście w owe role za lek, to tylko doraźny. Wciąż przewijającego się pytania o to, kim jest naprawdę, nie są w stanie zagłuszyć morfiniczne sesje u kochanki, w głowie Konstantego będącej wcieleniem kobiecości demonicznej. Nie jest w stanie zagłuszyć go żona Helena, córka endeka Peszkowskiego, do której Konstanty nie może się zdecydować, jakie żywi uczucia, ani nie zagłusza go syn Jureczek, którego Kostek kocha, ale nie wie dlaczego. Tym bardziej nie pcha do stężenia płynnej tożsamości Willemanna okupacja niemiecka, bo Konstanty wojny tej nie rozumie, pluje na nią, zbywa i plugawi polskie świętości. Jureczek tatusia wyściska. Wierszyk powie. Hela go uczy „Kto ty jesteś”, nawet nie chciało mi się protestować, chociaż to głupie przecież straszliwie, a w takich czasach nieodpowiedzialne, trzylatka takich kiczów potwornych uczyć. Żaden z trzylatka Polak, trzylatek to ledwie półczłowiek, półbestyjka kochana, małpiszon, nie żaden Polak.

Polskość jawi się Willemannowi jako gra, teatr, pozory. Kiedy Peszkowski oferuje rodzinie wyjazd do Szwecji, Kostek widzi, czego żona od niego oczekuje. Aby odmówił, zaproponował ucieczkę jej i Jureczkowi, a sam został, walczył o Polskę, dla Polski. Wtedy ona mogłaby zacząć go przekonywać do wyjazdu, mówiąc, że rodzina najważniejsza, a on powołałby się na obowiązek każdego Polaka. Gra dostojna, udowadniająca miłość do kraju, zadowoliłaby Helę, zaspokoiłaby jej potrzebę gorliwości w obliczu potrzebującej ojczyzny. Ponieważ żona Konstantego, tak jak inne kobiety w powieści, stanowi zaprzeczenie Kostka, formę domkniętą. Hela jest jedną z najważniejszych konstrukcji dla Polaków: Matką Polką, cierpiącą dla narodu i w cierpieniu tym znajdującą ukojenie. Twardoch doskonale przywołał owe wzniosłe aspekty polskości, a potem kazał Willemannowi je podsumować: Czy mój Kostuś okaże się godzien wspaniałych tradycji niepodległościowych naszej rodziny? Czy okaże się człowiekiem tak odważnym, jak odważny powinien być mąż Heleny Willemann de domo Peszkowskiej herbu Jastrzębiec? Czy nie boi się śmierci? Czy mój Kostuś godzien jest nazywać się Polakiem? Pierdolenie.

W powieści pojawia się więcej podobnych groteskowych wątków. Jest między innymi kapitan Pawlikowski, który zastrzelił taksówkarza, bo ten odpowiedział mu: sam jesteś łobuz. Dla Pawlikowskiego to obraza munduru polskiego, a więc Polski, a więc śmierć dla obrazoburcy; logika kierujących się uwielbieniem dla świętych symboli. Wyraźny jest w „Morfinie” brak uwznioślania wojny czy postaw Polaków, można by nawet sądzić, że obraz kształtuje się zgoła odwrotnie, że jest to książka antybohaterska. Twardoch zaprzecza jednak jakoby jego celem było rozprawianie się z polską martyrologią. Historia zresztą opowiedziana jest na poziomie jednostkowym i dotyka przede wszystkim osobistych poszukiwań Willemanna. Poza tym, że wyróżnia się tu staranność w aspekcie historycznym i kulturowym – w tym szczególnie zauważalne są podwójne normy moralne, inne dla kobiet, a inne dla mężczyzn – to jednak Twardoch daleki jest od sięgania po perspektywę skierowaną na całości. Decyduje się też na złożoność opisu. Mało z tego, o czym się czyta, jest tutaj jednoznaczne.

Tak skonstruowana została „Morfiny” narracja, aby skupienie na wnętrzu podkreślać – jest rytmiczna, transowa, często przechodzi w strumień świadomości. Forma ta jest cechą konstytutywną książki, stanowi wyróżnik i atut pozwalający w majaki Willemanna się przedostać. Z drugiej strony strumień żłobi czasem tak szerokie koryto, że zostaje tylko literackie gadulstwo, dużo znaków, a mniej niż chciałoby się treści. Z narracją Twardocha wiąże się też inny interesujący zabieg, tym razem perspektywę poszerzający. Jest nią drugi głos narracyjny, szara przyjaciółka, zagadkowa postać kobieca podążająca za Willemannem i zwracająca się do niego pieszczotliwie, niby to matka chcąca kierować krokami syna. Bohaterka antycypująca wydarzenia, zdradzająca fakty, o których Kostek nie mógłby wiedzieć, nieodgadniona w swoim racjonalnym szaleństwie. Czy to jungowska anima, jedna z bogów, wszechkobieta czy coś jeszcze innego, pozostaje w sferze domysłów. Konstanty zaś znowu staje się bierny, bezwolny, skazany na władzę kobiety. Kolejnej kobiety o mocnym charakterze. Ciekawy to głos w temacie o płci – bo chociaż mężczyźni posiadają w „Morfinie” atrybuty władzy, to kobiety są tymi silniejszymi.

Wśród rozciągniętego narkotycznego stanu Willemanna i okoliczności pchających go z jednego miejsca w drugie, wyłania się to, o czym usiłował łopatologicznie mówić Murakami w swoim „Sputniku Sweetheart”. Konstanty żyje z żoną, bywa u kochanki, widuje się z najlepszym przyjacielem. Nie zna ich jednak, a oni nie znają jego. Każdy żyje osobno, a ludzie nigdy się nie spotykają. Fakt ten będzie miał swoje konsekwencje na końcu książki. Warto do niego dotrzeć, choć niekoniecznie jak najprędzej – to nie powieść do tego, by przez nią przebiec.

Sylwia Kluczewska

Cytaty za: „Morfina”, Szczepan Twardoch, Wydawnictwo Literackie 2012

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5891)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 308

W tym przypadku tytuł okazuje się znamienny – bo tak jak główny bohater tkwi w pułapce nałogu, tak czytelnik zostaje zniewolony przez słowo Twardocha.

Zupełnie powaliła mnie ta książka i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że może mnie wprawić w tak osobliwy, wręcz hipnotyczny nastrój. Wielka zasługa w tym sposobu narracji, doskonale przystającego do fabuły. Ta także jest nietypowa, jak na mocno zakorzeniony w naszej świadomości obraz martyrologicznego Polaka - Patrioty, gotowego na najwyższe poświęcenie w imię Ojczyzny. Jednakże obraz hulaki Willemanna jako antybohatera nie jest taki oczywisty w konfrontacji z (tu na myśl od razu nasuwa się Gombrowicz) z formą, wpychającą w ramy tożsamościowe.

Świetna powieść na wszystkich płaszczyznach: narracyjnej, językowej, dialogowej, fabularnej, metafizycznej. Twardoch to jeden z ciekawszych autorów młodego pokolenia, których twórczość miałam okazję poznać. Nie poprzestanę jedynie na lekturze ‘Morfiny’, to pewne.

książek: 454
Marlena | 2015-02-10
Przeczytana: 10 lutego 2015

"Morfina" to z całą pewnością jedna z tych powieści, która przeczy powtarzanej przez co poniektórych opinii, że polska literatura jest nieszczególnie interesującą.
Z jednej strony jest to powieść mocno osadzona w historycznych realiach, fabuła jest ściśle związana z klęską kampanii wrześniowej w 1939 roku; z drugiej strony zaś mamy pewien uniwersalizm, na spojrzenie z szerszej perspektywy pozwala głos tajemniczej narratorki, która zna i przeszłość, i przyszłość. Kim ona jest? Tego czytelnik może tylko się domyślać (osobiście miałam skojarzenia z boginią Nemezis). Główny bohater, Konstanty Willemann to - tak jak już wiele osób przede mną wspominało - antybohater, którego do działania zmuszają albo najprostsze instynkty, albo okoliczności niezależne od niego samego, on tylko daje się porwać nurtowi zdarzeń. Nie jest to jednak kolejna obnażająca narodowe mity dekonstrukcja toposu patrioty walczącego o wolność ojczyzny, duża porcja czarnego humoru zawarta w powieści sprawia, że...

książek: 473
Huncwotcool | 2013-03-10
Przeczytana: 10 marca 2013

Szum medialny wokół Twardocha był niesłychany. Tygodniki opiniotwórzcze z lewa i z prawa piały z zachwytu a Paszport Polityki był wisienką na torcie. Czy autor na te wszystkie peany zasłużył?

Na początku byłem "Morfiną" zafascynowany. Pomysł by akcję umieścić zaraz po przegranej kampanii wrześniowej, ciekawy styl, plastyczne i ponure ujęcie wciskanej pod but okupanta Warszawy dawały wrażenie, że ma się kontakt z literaturą najwyższej klasy.
Niestety dosyć szybko to co na początku zachwycało, zaczęło nużyć by pod koniec zostawić czytelnika z niesmakiem.

W książce jest dużo zapychającego kartki pustosłowia, bezcelowego gmatwania i tony dygresji. Twardoch stara się rozmyć treść, byle jakiś recenzent znalazł coś niby ambitnego, jakieś odkrywcze szlaki interpretacji.
Na kupę zrzucone zostały rozważania o narodowości i mitach narodowych, zdradzie i konspiracji. Po prostu zrzucone bo zupełnie nierozwinięte. Ma się wrażenie brnięcia przez chaotycznie zorganizowaną wystawę. Brak drążenia...

książek: 891
Wojciech | 2014-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2014

Ta lektura ma zdecydować o moim, dotąd ambiwalentnym, stosunku do twórczości Twardocha, więc mimo przerażajacej mnie objętości, bo prawie 600 stron, przykładam się solidnie do tej lektury. Muszę powiedzieć, że mój wiek /71/ powoduje, że wolę formy krótsze, skondensowane, dające jednocześnie dużo do myślenia, jak ostatnio recenzowana przeze mnie „Nieśmiertelność” Szczeklika.
No i stało się. Mało tego, że z zapałem dojechałem do końca, to przejrzałem wiekszość recenzji, które są obfite i jest ich mrowie. Wobec tego piszę dla Państwa najkrótszą z możliwych.
1. ARCYDZIEŁO. Nie obniżajmy jego wartości odwołując się do przeróżnych wzorów, bo tak można zniszczyć każde dzieło. Odczepcie się wszyscy z tym Littellem, jak i Witkacym czy Gombrowiczem.
2. BOHATER to ANTYBOHATER, w dodatku ŚMIEĆ. Nie jakiś bon vivant, utracjusz, słaby mężczyzna ulegający silnym kobietom, ...

książek: 300
Carles | 2015-03-13
Na półkach: Przeczytane

I fabuła i styl dość oryginalne, kontrowersyjne zarazem - ale ja to kupuję. I nawet jeśli nie nazwałabym moich odczuć po przeczytaniu tej książki zachwytem to z pewnością jestem usatysfakcjonowana.
Lubię temat wojny, może nie ten wojskowo-frontowy ale okupacyjny właśnie, dlatego z zainteresowaniem czytałam o Warszawie i jej mieszkańcach. Autor świetnie odtworzył wiele detali, oddał klimat i namalował nieco inny obraz niż ten, który znałam dotychczas. Podobały mi się też ostre wątki seksualne, dekadencja, no i ten główny dylemat związany z podwójnym pochodzeniem. Mocna fabuła.
Styl jest dziwny, prawda. Irytowały mnie powtórzenia w trzech osobach i nie wiem czy były one konieczne, żeby przekazać to co było do przekazania. Pomyślałam jednak "trochę pokory Karolino", nie Ty tu jesteś pisarzem. I pomogło.

książek: 5477
allison | 2012-12-16
Przeczytana: 16 grudnia 2012

Napisana barwnym, soczystym językiem powieść, która obala mit Polaka-patrioty.

Konstanty jest właściwie antybohaterem, gdyż reprezentuje wszystkie te cechy, które zaprzeczają ideałowi konspiratora: ma w nosie ojczyznę, jak mówi - pierdoli innych, głupszych ludzi, którzy nie umieją się ustawić, gardzi uczciwością i miłością, spędza wszystkie wieczory na pijaństwie, notorycznie zdradza żonę z prostytutkami (chociaż nie uważa tego za zdradę), narkotyzuje się i właściwie cały czas jest albo pijany, albo odurzony, albo leczy kaca. Jego cynizm ujawnia się także w retrospekcjach, gdy wspomina swoje przedmałżeńskie związki, pierwszą męską przyjaźń, a także swój udział we wrześniowej kampanii. Bez ogródek przyznaje, że kocha się upijać, dobrze zjeść, sypiać z dziwkami, spotykać ze znanymi ludźmi w kawiarniach; nienawidzi zaś wojny, walki, swojego teścia i biedy.

Życie Kostka komplikuje się, gdy poznaje przywódcę jednej z podziemnych organizacji i gdy zaczyna coraz wnikliwiej zastanawiać...

książek: 1488
ZARAZA | 2015-02-24
Przeczytana: luty 2015

Nie spodziewałam się, że "Morfina" będzie tak udaną lekturą. Sięgnęła po nią ze względu na to, że moja polonistka ją polecała, a bibliotekarka wpychała mi na siłę do rąk. Obie z powody narracji. I owszem narracja jest największym atutem tej powieści. Jest niezwykła, barwna, zagadkowa. Ostatnio szukam powieści, gdzie główni bohaterowie nie są idealizowani, a nawet nie budzą sympatii czytelnika. Taką postacią jest Konstantyn. Jest bardziej antybohaterem, autor go nie idealizuje, a sama postać nie idealizuje otaczającej go rzeczywistości. Bohater poszukuje własnej tożsamości i zadaje sobie wiele pytań, związanych z ojczyzną, honorem i poświęceniem. Dodatkowo wszystko utrzymane w atmosferze niepokoju, początki II wojny światowej po kampanii wrześniowej. Wszystko razem dało świetny, piorunujący efekt. Dodam, że powieść czyta się szybko, jednak nie jest łatwą powieścią. Polecam, wymagająca powieść dla czytelników, którzy oczekują od książki czegoś więcej.

książek: 2267
emindflow | 2013-04-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 kwietnia 2013

Znakomita książka, bezdyskusyjnie zasługująca na wszystkie otrzymane nagrody i pochwały. Autor w bezkompromisowy sposób rozprawia się ze stereotypami dotyczącymi postaw Polaków podczas okupacji w Warszawie - nie ma tu miejsca na patriotyzm, bohaterstwo czy poświęcenie. Ale tragiczne wydarzenia października 1939 r są tylko pretekstem do niezwykłej opowieści o człowieku poszukującym własnej tożsamości. Ta książka wręcz poniewiera - kopie w tyłek, wali w łeb i na koniec zostawia czytelnika z rozdziawioną gębą. Dla mnie Szczepan Twardoch tą powieścią usadowił się na najwyższej półce współczesnej polskiej literatury.To jedna z niewielu książek, do których z pewnością jeszcze powrócę. Lektura obowiązkowa!

książek: 1497
lapsus | 2013-04-25

W poszukiwaniu właściwości

Konstanty Willemann – to Niemiec, króry stał się Polakiem, bo tak chciała jego matka. De facto Willeman jest Ślązakiem, czyli kimś z narodowego pogranicza. Problem pogłębia fakt, że stał się warszawiakiem, walczył jako oficer w kampanii wrześniowej, a akcja powieści ma miejsce w październiku 1939. Polska przegrana narodowość domagała się dookreślenia – Szczepan Twardoch, autor powieści „Morfina”, o której mowa – twierdzi, że były tylko trzy takie momenty w polskiej historii, tylko trzy takie graniczne momenty, gdzie nie było już wyjścia, gdy trzeba było uświadomić sobie, kim właściwie się jest. Szczepan Twardoch jest Ślązakiem, więc to nie tylko powieść o polskiej tożsamości. Miejsce akcji – okupowana Warszawa - jest, jako centrum ówczesnej polszczyzny, tym bardziej symboliczna. Konstanty Willemann mógł być drugim Wallenrodem.

Willemann szuka siebie. Szuka siebie w oczach Polaków. Szuka siebie w oczach kobiet. W obliczu klęski i samotności, stara się...

książek: 1664
Monika | 2013-02-05
Na półkach: Przeczytane, E-book
Przeczytana: 28 stycznia 2013

w kuchni mięsa nie lubię. na ogół. bo krwistym befsztykiem nie pogardzę. literatura to co innego, bo o ile w ciągu dnia mogę zjeść jakąś smutną kanapkę (z serem!) lub chwycić z lodówki jakiś jogurt i tylko od czasu do czasu zjeść COŚ (godnego uwagi), o tyle, kiedy czytam, musi być mięso. nie musi być od razu z BOMI czy z ALMY ;-), może być własna masarnia, byle nie było sztucznie pompowane.
Morfina to nie żaden supermarket. nie jest to też sklepik otwarty wczoraj na rogu trochę zapomnianych ulic. to raczej własny ubój, rzadka okazja do konsumpcji produktów swojskich, naturalnych, nie tuczonych na siłę nadmiarem egzaltacji i patosu, nie ostrzykiwanych beznamiętną wodą pustych zdań, które niby-nurtem mają mnie porwać, a dławią.
to prawdziwe mięso. a jak się je konsumuje, to niemal czuć soczystość trawy, którą zostało pasione.
aż mi było żal odkładać sztućce.

zobacz kolejne z 5881 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd