Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Wiele demonów

Wiele demonów

Autor:
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Wielka Litera
data wydania
ISBN
9788363387914
liczba stron
480
język
polski
typ
papier
dodał
dasio72
7.11 (337 ocen i 76 opinii)

Opis książki

- Wszyscy lubimy i umiemy snuć narracje, ale jak pan opowiada to jest prawdziwe święto opowieści! - mówi prezes Tlołka do organisty Somnambulmeistra. Najnowsza powieść Jerzego Pilcha jest właśnie takim prawdziwym świętem opowieści - mądrej i rozbuchanej, snutej arcybogatym językiem, pełnej zaskakujących zdarzeń i smakowitych detali, pogrążonej w magicznej atmosferze, panoramicznej niczym "Sto la...

- Wszyscy lubimy i umiemy snuć narracje, ale jak pan opowiada to jest prawdziwe święto opowieści! - mówi prezes Tlołka do organisty Somnambulmeistra.

Najnowsza powieść Jerzego Pilcha jest właśnie takim prawdziwym świętem opowieści - mądrej i rozbuchanej, snutej arcybogatym językiem, pełnej zaskakujących zdarzeń i smakowitych detali, pogrążonej w magicznej atmosferze, panoramicznej niczym "Sto lat samotności", zaludnionej tyleż swojskimi, co dziwacznymi, osobliwie zabawnymi postaci, jakich pozazdrościłby Fellini z "Amarcordu", a zarazem mówiącej o sprawach ważnych, najważniejszych, ostatecznych.

Pilch przenosi nas w tuż postalinowskie czasy lat pięćdziesiątych, do Sigły, położonej - jakże by inaczej - na ukochanym przez autora luterskim Śląsku Cieszyńskim.

Do miasteczka - ku powszechnemu zdumieniu - zjeżdża Jula Mrakówna ze swym katolickim narzeczonym. Kto ją przenocuje? Bo przecież nie wstrząśnięty ojciec, pastor Mrak! Co stało się z jej siostrą Olą, w tajemniczy sposób zaginioną? Żeby ją chociaż porwali esbecy, ale towarzysz Goniec zaprzecza! Czy miejsce jej pobytu wskaże Fryc Moitschek, który nawet jak nie był stuprocentowym cudotwórcą - miał dar? Kim jest mężczyzna w czarnym owerolu, który wszedł do willi świętej pamięci doktora Nieobadanego i nie wyszedł?

Dawkując czytelnikom sekrety i - po części sensacyją - intrygę, Pilch zagląda zarówno do domów jak i do głów swych bohaterów, bywa tyleż czuły i delikatny, co pikantny i bezlitosny, dowodząc, że człowiek sam sobie zagraża, a jak człowiek sam sobie zagraża - nie ma gorzej...Z charakterystycznym "pilchowym" humorem snuje zwykłe-niezwykłe historie mieszkańców Sigły, a zewsząd słychać, ten co zawsze, głęboki i majestatyczny oddech kosmosu nad dachem.

Ów "oddech" - pytania o sens życia, śmierci, wiary, Boga, miłości, cierpienia, o sens wielu demonów, które nasze historie opowiadają - unosi się nad całą powieścią, pełną niezapomnianych sytuacji, wysnuwanych często z pozornie nieznaczącego zdarzenia. Chichoczemy czytając jak pan Naczelnik usiłuje pocałować w rękę histerycznie niechetną temu starkę Zuzannę, jak ucztują i kłócą się nad trumną pana Wzmożka, której nie sposób wynieśc z domu, jak grają na grzebieniach i butelkach: Tango zatrata. Tango bakelit i tango szkło.

Niepostrzeżenie, raz po raz, ten chichot zmienia się w charkot, śmiech więdnie nam w gardłach, także przy zaskakującym, niesamowitym zakończeniu powieści. Nie ma już tamtego świata. I naszego też kiedyś nie będzie. Nas nie będzie. Nie chcemy tego wiedzieć, choć każdy musi się wreszcie z tym zmierzyć. I Pilch swoją ważną, całkiem niewesołą książką-księgą w przejmujący sposób nam w tym pomaga.

I jest tak, że wreszcie rozumiesz starych pisarzy, którzy pisali o niepojętej rozpaczy zostawienia wszystkiego. Pożegnaj sosnę na piaszczystym wzgórzu, pożegnaj smagłe ciało, pożegnaj hokej, pożegnaj sztruksową marynarkę - teraz rozumiesz; tysiąc razy lepiej było, jak się nie rozumiało. Żyjesz? Tak jest! Umieranie zaczęło się na dobre.

.

 

źródło opisu: Wielka Litera, 2013

źródło okładki: www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Oficjalna recenzja
Monika książek: 819

Demony nasze historie opowiadają

Powiedzieć, że „Wiele demonów” jest naprawdę świetną powieścią, to nic nie powiedzieć. Powiedzieć, że Pilch wracając ze swoją najnowszą powieścią na rynek wydawniczy, dał czytelnikom najlepszą książkę, jaka wyszła spod jego pióra, to być może powiedzieć za dużo. Ale bynajmniej nie skłamać. Po lekturze „Dziennika” czuło się wielki niedosyt dla beletrystyki Pilcha. Z utęsknieniem wypatrywało się nowej powieści, choć sam autor straszył trzęsącą się od Parkinsona ręką, która pracować raz pozwala, a innym razem nie, dając przy tym dość powolny efekt. Ale czekać zdecydowanie było warto.

„Wiele demonów” zabiera nas w znajome klimaty, do kręgu swojskich bohaterów. Choć nazwa miejscowości może mylić, to doskonale Sigłę umiemy umiejscowić na mapie luterskiej Polski. To miejscowość wypoczynkowa w księstwie cieszyńskim, tuż obok dobrze nam znanych („Narty Ojca Świętego”) Granatowych Gór. A i postaci żywcem wzięte z innych wiślańskich opowieści Pilcha – Pan Naczelnik, starka Zuzanna, tylko ksiądz Wantuła musiał zostać zastąpionym przez nowego pastora. O owego właśnie księdza Mraka się rozchodzi. A ściślej mówiąc, nie tyle o niego samego, jak o młode Mrakówny, dwie córki pastora - Olę i Julę. Dziewczęta, które powinny zapewne w parafii świecić przykładem, przysparzają nie lada problemów swoim rodzicom. Nic standardowego, siostry Mrakówny są na zwykłe chuligańskie wybryki zbyt wyrafinowane i zanadto mądre. Zacznijmy od czytania ksiąg zakazanych, zacznijmy od nieziemskich imprez pod nieobecność pastorostwa. Ale to jeszcze nic w porównaniu ze zgryzotami, jakie siostry mają dla ojczulka w planach. Starsza, Jula, w dzień wigilijny zjawia się ze swoim chłopakiem katolikiem. A młodsza, Ola, po prostu znika. Stąd kryminalno-luterski wydźwięk książki, choć nie przez całą powieść Ola jest zaginiona, choć nie przez całą powieść Oli się szuka.

Pilch pisze w sposób specyficzny, opowiada, gawędzi, wydaje się mówić z pamięci. Jego bohaterowie, to wszystko są żywe postaci. I choć miałam wrażenie, że powieść można podzielić na dwa rodzaje – zwartą prozę, charakterystyczną dla pilchowskiego stylu, oraz dialogi, które z kolei były tylko dialogami, tylko scenami, jak ze wspomnianej wcześniej sztuki „Narty Ojca Świętego”. Tam, gdzie nie ma dialogów jest zwarta proza; tam, gdzie nie ma zwartej prozy, pojawia się długi dialog. Choć taką prawidłowość można zaobserwować, a nawet chciałoby się Pilchowi wytknąć, to i tu nam wcale się Pilcha zawstydzić nie uda, bo obie te formy wypadają autorowi świetnie. A z każdej z nich tryska charakterystyczny humor czy błyskotliwe przemyślenia religijne, egzystencjalne. Pilch, jak ma w zwyczaju, żartobliwie wytyka niektóre absurdy, przykładem świetnym jest chociażby dialog między Olą i Julą o kremacji i jej zależności co do przyszłego zmartwychwstania, albo i rozważania zarówno w dialogu, jak i zwartej prozie o istnieniu Boga, gdzie Pilch puentuje na przykład: Nawet wierzyć w Boga da się tylko pośrednio, tylko przez gadanie, tylko czytanie, w ostateczności tylko przez pisanie. Wiara w Boga – nie. Wiara w gadanie o Bogu – tak. Bóg mieszka w Piśmie. Istnieje w Opowieści. Mieszkaniem Boga nie jest niebo – jest nim Księga.i

Początkowo kryminał luterski Pilch chciał zatytułować „Ciało córki pastora”. Skąd więc pojawiły się demony? Ano przyszły same, jak to zwykle z nimi bywa, po przeczytaniu fragmentu z Ewangelii św. Marka. Demony nasze historie piszą. To one odpowiedzialne są za nasze poczynania, nagabują, ciągną nas w egzystencjalne tajemnice, karzą dokonywać różnych wyborów, które nie zawsze my lub inni rozumieją. I wzbudzają w nas wątpliwość, zawahanie, wobec wszystkiego, co przytrafia się innym, a co my możemy tylko analizować, czując jak gdybyśmy my nigdy nie mieli umrzeć. A potem demony opisawszy już wszystko, śmieją się nad naszym grobem.

W wywiadzie udzielonym „Polityce” Jerzy Pilch przyznawał, że być może przeżywa kryzys wiary w przyszłość dla siebie jako pisarza beletrysty. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, że się żegnam z literaturą, z kolegami, ze światem, bo się nie żegnam, ale nie wiem czy nie jest to moja ostatnia proza beletrystycznaii – mówi autor. W „Wielu demonach” to się czuje. I choć Pilch nie przyznaje, by pisał tekst pożegnalny, to jednak owo pożegnanie podświadomie w nas się rodzi. Znamiennym jest powrót do rodzimej scenerii, bez umiejscowienia akcji w Warszawie czy Krakowie. Zewsząd otacza nas śmierć, zagadnienia dotyczące egzystencji człowieka, przeziera smutek, wstrząsa uświadamiana sobie co kilka zdań nieuchronność końca, jakkolwiek daleki ten koniec się może nam wydawać. Narrator wydaje się być tym nieustępliwym losem pogodzony, przyjmuje go, gdyż nic więcej nie jest w stanie zrobić. Trochę popłaczemy, a potem z ciężkimi, bo ciężkimi sercami będziemy żyć dalej. Będziemy żyć dalej, ponieważ żyć trzebaiii. Trzeba żyć. Trzeba zbierać w sobie codziennie siłę. Pomimo wszystko trzeba żyć, jakby rzeczywiście się miało nigdy nie umrzeć. I w równym stopniu trzeba też na wszystko mieć nadzieję. Dlatego ja mam ogromną nadzieję, że jeszcze niejedno spod pilchowskiego pióra dane nam będzie czytać. Bo jeśli jest się dobrym w swym fachu, to pisać też trzeba.

Monika Samitowska-Adamczyk

i „Wiele demonów” str. 351-351
ii „Polityka” str. 111 Nr17/18 z 24.04-7.052013
iii „Wiele demonów” str. 479.

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 5029
allison | 2013-05-23
Na półkach: Przeczytane, Rok 2013
Przeczytana: 22 maja 2013

Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie fragment zamieszczony w magazynie "Książki". Ujął mnie on żywiołową narracją oraz magicznym językiem. Zastanawiałam się, czy całość będzie utrzymana w tym klimacie i nie zawiodłam się.

Trudno w kilku zdaniach streścić "Wiele demonów". Mimo iż w pewnym momencie zaczyna dominować wątek zaginionej córki pastora, akcja nie ma tradycyjnej budowy.
Bohaterem zbiorowym są mieszkańcy małego miasteczka. Są wśród nich oryginały, które wysuwają się na plan pierwszy, np. obdarzony nadprzyrodzonymi zdolnościami listonosz, pastorostwo i ich nieobliczalne córki, emanująca krągłym ciałem wdowa... Śmiało można jednak stwierdzić, że każda postać, nawet epizodyczna, to literacki majstersztyk.

Czas płynie w tej powieści niespiesznie, gdyż narracja skupia się na snuciu opowieści. A opowiadane historie nie zawsze następują po sobie w porządku chronologicznym i bardziej skupiają się na budowaniu napięcia, intrygowaniu czytelnika niedopowiedzeniami i plastycznym o...

książek: 367
SłabyGracz | 2013-08-23
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Zachwyciła mnie ta książka. Jest to moja pierwsza, przeczytana, powieść Jerzego Pilcha i absolutnie jest ona dla mnie rewelacją. Po ciekawie się zapowiadającym początku po ok. 50 stronach zaczyna się coś zachwycającego. Książka podejmuje tematykę kościelną, ale nie z punktu widzenia Kościoła rzymsko-katolickiego. Nie a tu jednak nakłaniania czytelnika do czegokolwiek, a poglądy postaci są tak zróżnicowane, że trudno się domyślić jakiego wyznania jest autor. Zachwycają przede wszystkim dialogi. Doprawdy tak interesujących rozmów bohaterów nie czytałem od niepamiętnych czasów. Utwór ten ma budowę retrospektywną, więc zanim poznamy rozwiązanie głównej tajemnicy mamy do czynienia z serią scenek z przeszłości, które były wcześniej li tylko wspomniane przez innych bohaterów. Różnorodność bohaterów, atmosfera tajemniczości i enigmatyczne zakończenie czynią z tej książki coś co trzeba przeczytać. Pomimo objętości(480 stron) powieść czyta się szybko. Z przyjemnością przeczytam inne dzieła tego...

książek: 1453
lapsus | 2014-01-22
Przeczytana: 20 stycznia 2014

No i nadszedł długo oczekiwany moment zmęczenia Pilchem. Nie mogę powiedzieć, że to zła powieść, bo jest to ręka mistrza - to widać, słychać i czuć w każdym zdaniu. Powiedzieć, że jest to powieść źle napisana byłoby herezją - Pilch nie jest w stanie napisać źle ani jednego zdania a co dopiero całej powieści. Pretensje należy tutaj mieć do zbytniej wiary w swą epicką wielkość. Tak mi się zdaje, że im pomysł wątlejszy tym autor więcej ma do powiedzenia, im bardziej wyczuwa miałkość historii tym bardziej zalewa czytelnika potoczystością misternie skomponowanych fraz. Pilch jakby nonstopem się odganiał od mysli, że ta powieść jest tak naprawdę o niczym. I to jest ten główny demon wyzierający z kart powieści, powieści rozwleczonych opisów i dialogów, pięknych opisów i pięknych dialogów, które jednak donikąd nas nie zaprowadzą.

książek: 1311
Agnieszek | 2013-07-29
Na półkach: Wakacyjne, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 lipca 2013

Pilcha dotąd nie czytałam, więc z ciekawością wzięłam książkę, kiedy tylko znalazła się w zasięgu rąk.
Wciągnęła mnie - swoisty styl, rozważanie detali, branie pod lupę nerwów, drobiazgowe portretowanie bohaterów...
I tak dobrnęłam do 3/4 całości, a potem przeczytałam resztę. Raczej z przyzwyczajenia, może trochę z ciekawości, w końcu jakaś zagadka pojawia się w tle.

Ale nic mnie nie poruszyło, nie zirytowało, nie zachwyciło, nie obrzydziło. Kilkaset stron przeczytanych, a we mnie żadnych wrażeń: płaska linia zainteresowania. Dwa, trzy uśmieszki, kilkakrotne wzruszenie ramion, rozmyślanie nad inspiracjami (najpierw podejrzewałam nawet Marqueza).
Pilch miesza raczej Schulza (opisy, opisy, opisy, ale przecież nie takie) i Pilipiuka - humor na modłę Wędrowycza, choć cięższy. I jeszcze ta niezrozumiała maniera w zapisie nazwisk bohaterów (niech mi nikt nie mówi o próbie uchwycenia "wielokulturowej struktury ludnościowej małej ojczyzny"). I powtórzenia: powiedzieć - nic nie powiedz...

książek: 214
Redcherry | 2014-01-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 stycznia 2014

Nie wciągnęła mnie ta książka tak jak tego oczekiwałam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, w lżejszym stylu. Zbyt bogate słownictwo, wyciśniete zostało z niego wszystko, niby to ma swój plus bo nie jest napisane zwykłym bla bla bla, ale co za dużo to nie zdrowo. Za dużo gadaniny jest w dialogach i zbędnych frazesów. Narracja bywa czasem śmieszna, ale rzadko. Napięcia też jakiegoś wybitnego nie ma, a akcja zaczyna rozkręcać się po przeczytaniu ok 50stron. Ciężka i męcząca książka.

książek: 1856
Grzegorz | 2013-09-09
Przeczytana: 29 sierpnia 2013

Świetne książki mają to do siebie, że ich (zaznaczam) względnie pełne odczytanie, nie jest możliwe za pierwszym razem. Zmuszają do, jeśli nie ciągłych, to kilkakrotnych powrotów. Ta zdecydowanie do takich należy. Intensywna i wielowarstwowa rzecz o sprawach ostatnich i ostatecznych.
Wirtuozersko napisana!

książek: 418
ekruda | 2013-12-23
Na półkach: Naj, Przeczytane, 2013
Przeczytana: 06 grudnia 2013

Są tacy pisarze, co do których czuję, że piszą dobrze, nie mam ich książkom właściwie nic do zarzucenia, a jednak nie trafiają do zaszczytnego grona moich ulubionych autorów. Nie ma chemii, nie iskrzy. Tak też było z Pilchem. Czytywałam jego książki, podobały mi się, ale nigdy nie udało im się mnie zachwycić. Nie obiecywałam więc sobie wiele po audiobooku z jego najnowszą powieścią beletrystyczną. Czy słusznie?

Można powiedzieć, że "Wiele demonów" to u Pilcha nic nowego, sam zresztą zauważa w jednym z wywiadów, że to "gra na sprawdzonym boisku"*. Rzecz dzieje się bowiem na jego rodzinnym Śląsku Cieszyńskim w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Tuż przed Wigilią do Sigły wraca córka pastora Mraka, piękna Jula. Nie jest to jednak wydarzenie radosne, bowiem ku rozpaczy ojca, dziewczynie towarzyszy narzeczony- "gołodupiec" i, co gorsza, papista.

To wydarzenie staje się pretekstem do wielowątkowej opowieści, w której naszym przewodnikiem jest dowcipny i charyzmatyczny narrator. To...

książek: 1086
Niehalo | 2014-02-12
Przeczytana: 11 lutego 2014

Między mną a Pilchem chemii nie ma, nie wiem czemu, może to uprzedzenie. Po Wiele demonów jednak sięgnęłam, bo to książka roku, wydarzenie pięcioletnie i ukochany Aleksandry.
Nie mogę powiedzieć, że to książka zła, bo filologowi nie wypada kłamać, jasne, wiem to. Więc źle nie jest, bo rewelacyjny pisarz źle pisać nie może.
Mamy małą, zamkniętą miejscowość, magicznego Fryca, Julę i Olę (moje ulubione), toksyczną matkę i zahukanego syna, starków... wiele, wiele rzeczy mamy. Wiele słów, śmiechu i ciekawych zwrotów. Niedomówień. Zagadkę, prawie kryminał, niejasne zakończenie.
Gdybym od takiego Pilcha zaczęła to pewnie byśmy się pokochali, a tak - lubię, jest rewelacyjnie, ale nie jest magicznie.
Jako filolog - doceniam wartość książki, jako zwykły odbiorca - nie żałuję, że nie kupiłam wersji papierowej.

książek: 817
filipinka | 2014-05-14
Na półkach: 2014, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 maja 2014

Parafrazując Jerzego Plicha to powiedzieć, że "Wiele demonów" to świetna książka, to nic nie powiedzieć...

To mój pierwszy tytuł tego autora i na pewno nie ostatni. Najpierw ją przeczytałam, a potem jeszcze wysluchałam w znakomitej interpretacji Jerzego Radziwiłłowicza.

Każda postać została świetnie i szczegółowo wykreowana. Zachwyca również "demoniczne" poczucie humoru, nieprzewidywalne zwroty akcji i ogólny klimat niedopowiedzeń i niedomówień.

książek: 18
Monika | 2013-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2013

Trochę przegadana. Za dużo słów, za dużo synonimów, za dużo niepotrzebnych przymiotników. Za często stosowana maniera - czasownik na końcu zdania. Dużo przy tym ładnych zdań o niczym. Miałam wrażenie pewnej wtórności wobec Tokarczuk "Dom nocny...".
Ale lubię Pilcha, więc przeczytałam.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd